shellyanna 26.01.24, 11:45 Nie uważacie, ze powinna być odwrotna kolejność? Ze antykoncepcja powinna być dostępna dla nastolatków? Ze to jest chore, ze nastolatka musi do ginekologa iść z rodzicem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 11:50 Przecież jest dostępna. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:14 No nie jest. Bo 15 latka moze zgodnie z prawem uprawiać seks...ale aby sie zabepieczać musi iśc z mamą do ginekologa po tabletki. Już pomijam, ze 15-16 latek musi iśc z rodzicem do lekarza jest śmieszne. W jakiejkolwiek sprawie medycznej Odpowiedz Link Zgłoś
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:22 Ostatnio szłam z synem z pękniętą kością klinowatą stopy do przychodni specjalistycznej. Najpierw rejestracja o świcie, potem ortopeda, potem zdjęcie rtg, potem kolejka do neurologa, w międzyczasie podpisywanie papierków. Typowa JAKAKOLWIEK sprawa medyczna. Fakt, mógł wziąć taksówkę i załatwić to sam Nie ma to jak rady bezrobotnej gospodyni domowej Odpowiedz Link Zgłoś
azalee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:26 Ale czego nie zrozumialas z wpisu hanusinej? Fakt, ze absurdem jest aby starszy nastolatek MUSIAL miec towarzystwo rodzica nie wyklucza, ze to towarzystwo miec MOZE jesli wymaga tego sytuacja / tak jest wygodniej / obie strony tak wola. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:40 BO nie chodziło o zruzumienie czegokolwiek. Chodziło o dowalenie. Przy czym nie wiem czemu miałabym się obrazić za nazwanie "bezrobotną gospodynią domową" Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:52 Ale że tak jest nie znaczy, że tak powinno być. Zresztą tak nie było aż do lat 90-tych. Całe pokolenia RRL-owskich nastolatków chodziły do lekarzy same, bez mamusi i tatusia, bo tatuś i mamusia w pracy i często niedostępni telefonicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mizantropka_20 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:23 Fakt Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:09 abacab.81 napisała: > Ostatnio szłam z synem z pękniętą kością klinowatą stopy do przychodni specjali > stycznej. Najpierw rejestracja o świcie, potem ortopeda, potem zdjęcie rtg, pot > em kolejka do neurologa, w międzyczasie podpisywanie papierków. Typowa JAKAKOLW > IEK sprawa medyczna. > > Fakt, mógł wziąć taksówkę i załatwić to sam > > Nie ma to jak rady bezrobotnej gospodyni domowej Jesteś złośliwą przypi.dalaczką czy masz zły dzień? Niezależnie od opcji, nic cię nie tłumaczy. PS praca gospodyni domowej to też praca, co z tego, że bezpłatna. Odpowiedz Link Zgłoś
gorzka.gorycz Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:38 Prezerwatywy są na receptę? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:41 A czemu 15-17 latka ma mieć ograniczony wybór, za to ty większy? Przypominam, że m.in. w przypadku pękniętej prezerwatywy stosuje się tabletkę po...która też jest na receptę. Rozumiem, że jesteś z opcji "ograniczmy młodym dostęp do antykoncepcji...moze nie będa seksu uprawiać"? Odpowiedz Link Zgłoś
gorzka.gorycz Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:44 Bonia jestem dorosła, a 15- latka niezależnie od prawa nie jest wystarczająco dojrzała do uprawiania seksu (emocjonalnie). Nie mówiąc już o tym, że faszerowanie się hormonami od wczesnej młodości jest słabe zdrowotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:46 Ale masz takie samo prawo jak ta 15latka uprawiać seks. Wg prawa polskiego niczym się tu nie różnicie. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:50 > a 15- latka niezależnie od prawa nie jest wystarczająco dojrzała do uprawiania seksu (emocjonalnie) A nie no, to w takim razie żadna 15-latka nie będzie. Problem z głowy, dziękujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:55 No pisałam. Nie dajmy dostępu do antykoncepcji to młodzież nie będzie uprawiać seksu ... Odpowiedz Link Zgłoś
malaperspektywa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:55 Oczywiście. Tak to działa. 🙃. Poza tym do uprawiania seksu to często wielu dorosłych nie jest dojrzałych. Co z nimi? Patrz wątek o ex mężu Kasi Kowalskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:05 Wiadomo, że w w dniu 18 urodzin nabywają cudownej dojrzałości w tym temacie. A także nagle w dniu 18 urodzin już nie odczuwają skutków ubocznych działania tabletek anty. No i wiadomo, ze jak o tym wszystkim powiesz takiemu 17latkowi to nie będzie seksu uprawiał. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:46 > faszerowanie się hormonami od wczesnej młodości jest słabe zdrowotnie. Bzdura. Natomiast "faszerowanie" hormonami jest zawsze lepsze od niechcianej ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:53 Zaraz przeczytasz, ze wyściem jest "brak seksu". Takie klasyczne chowanie głowy w piasek. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:11 gorzka.gorycz napisała: > Prezerwatywy są na receptę? Prezerwatywa w każdym kiosku to nie jest łatwy dostep do nowoczesnej skutczenej antykoncepcji. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:11 Ale prezerwatywa tak naprawdę jest jednym z lepszych środków antykoncepcyjnych bo też chroni przed chorobami więc też nie ma co demonizować. Problem polega na tym że “Żodyn nie lubi w kondomie!” I nastoletnia dziewczyna jest trochę w czarnej d. Należy edukować młodych mężczyzn przede wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
vasaria Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:59 hanusinamama napisała: > No nie jest. Bo 15 latka moze zgodnie z prawem uprawiać seks...ale aby sie zabe > pieczać musi iśc z mamą do ginekologa po tabletki. > Już pomijam, ze 15-16 latek musi iśc z rodzicem do lekarza jest śmieszne. W jak > iejkolwiek sprawie medycznej > Mój ginekolog przepisuje tabletki 16 latkom bez obecności rodzica . Warunek, ukończone 16 lat. Wiem, bo pytałam Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:38 A na pewno nie ma warunku uprzedniej zgody rodzica? Bo generalnie prywatna służba zdrowia jest bardziej zdroworozsądkowa, ale nawet oni oczekiwali, że będę jednak w tej poczekalni. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:23 > Mój ginekolog przepisuje tabletki 16 latkom bez obecności rodzica . Warunek, ukończone 16 lat. Słusznie, bo po ukończeniu 16.r.ż. obywatel może korzystać z usług medycznych bez opiekuna/rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:32 Na 15-16-latku się nie kończy. 2 albo 3 tygodnie przed 18 urodzinami córka poszła do lekarza z przeziębieniem (potrzebowała zwolnienia lekarskiego dla uczelni). Rozpuszczona przez prywatną służbę zdrowia mówię do pani doktor "To ja będę w poczekalni", pani doktor mówi "No nie, jak niepełnoletnia, to mama jednak jest potrzebna". I stałam tam jak kołek, słowem się nie odezwałam przez całą wizytę, jak jakaś dama klasowa na dziewiętnastowiecznej pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:07 No, to jest fajne, dzień przed urodzinami o katarku z mamusią, a dzień po masz ogarnąć specjalistyczne leczenie. Jakby nie można było przekazywać odpowiedzialności stopniowo, np. katarki u rodzinnego od 15, stale leczenie specjalistyczne od 16 czy 17 itp. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 11:54 Uważacie. Uważacie, że jeżeli 15-latka może w świetle prawa podjąć samodzielną decyzję o rozpoczęciu współżycia ('wiek zgody") to absurdem jest, że nie może samodzielnie zdecydować o innej metodzie antykoncepcji niż prezerwatywa. Natomiast uważacie, że wiecie z czego wynika, iż nie zaczęto od antykoncepcji. Po prostu łatwiej zmienić zasady dystrybucji środka farmakologicznego na "bez recepty" niż zasady udzielania świadczeń zdrowotnych (porad lekarskich - no bo żeby dobrać antykoncepcję to jednak potrzebna jest wizyta u lekarza). Natomiast owszem, uważam, że jest to do zrobienia i potrzebne - odejście od sztywnej granicy wieku samodzielności takiego samego w każdej sferze w stronę tego, aby w różnych sferach młodzi ludzie samodzielność uzyskiwali w rożnych momentach. Swiadczenia zdrowotne to moim zdaniem jedna z tych sfer, gdzie granica wieku powinna być obniżona. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 11:59 Tak, 18-letnie chlopy z matkami, w poczekalni u pediatry, to dosyc zabawny widok... Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:02 Dla nas zabawny. Wyobrażam sobie, że dla takiego 18-latka to nawet i krępujący. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:07 Dokładnie. Ostatnio przerabiałam 🙄😁 Nie wiem kto bardziej się krępował. Ja czy dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:14 I uperdliwy. Dzieciak 16letni spokojnie mzoe iść sam czy do pediatry czy do dentysty... Odpowiedz Link Zgłoś
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:23 Już zmieniasz zeznania? Wyżej pisałaś: Już pomijam, ze 15-16 latek musi iśc z rodzicem do lekarza jest śmieszne. W jakiejkolwiek sprawie medycznej hanusinamama napisała: > I uperdliwy. Dzieciak 16letni spokojnie mzoe iść sam czy do pediatry czy do den > tysty... > Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:34 Nic nie zmieniam. Jak na zapracowaną osobę masz w wuj czasu aby łazić za bezrobotną gospodynią domową ... Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:36 Gdzie ta zmiana? Odpowiedz Link Zgłoś
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:40 Najpierw: Już pomijam, ze 15-16 latek musi iśc z rodzicem do lekarza jest śmieszne. W jakiejkolwiek sprawie medycznej Potem: mzoe iść sam czy do pediatry czy do dentysty... Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:42 Odpal mózg w funkcji "myślenie" Odpowiedz Link Zgłoś
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:45 Ile pierdylionów bezsensownych wpisów popełnisz w tym i w innych wątkach w dniu dzisiejszym? Jest jakiś temat, w którym nie jesteś ekspertem? Odpowiedz Link Zgłoś
kamin Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:22 Napisała, że śmieszne jest oczekiwanie, że 15-16 latek będzie chodził do lekarza z rodzicem. Później, że może iść sam. Jak dla mnie brak sprzeczności, wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:00 To ja się wtrącę: "może", czyli "jest w stanie", jest wystarczająco dojrzały umysłowo, emocjonalnie i społecznie, lecz "musi", bo nie jest dojrzały prawnie do podejmowania decyzji sam za siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:04 Myślę ze to nadal zbyt skomplikowane Odpowiedz Link Zgłoś
reinadelafiesta Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:09 Ale gdzie Ty widzisz sprzeczność w tym co Hanusina napisała? I w jednym i drugim wpisie uważa, że nastolatek może iść sam do lekarza, np. do pediatry czy dentysty, a zmuszanie go do chodzenia tam z rodzicami jest śmieszne. Takie trudne do zrozumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 08:20 abacab.81 napisała: > Najpierw: > Już pomijam, ze 15-16 latek musi iśc z rodzicem do lekarza jest śmieszne. W > jakiejkolwiek sprawie medycznej > > Potem: > mzoe iść sam czy do pediatry czy do dentysty... > > > Pierwsza wypowiedź Hanusinej jest na temat przepisów prawa, druga na temat kompetencji nastolatka.. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:20 18 latek akurat to już sam chodzi do lekarza… Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:29 Matko, no wiadomo, że chodzi o prawie 18-latka (w sensie że do 18-tych urodzin brakuje mu na przykład 2 miesięcy). Odpowiedz Link Zgłoś
malaperspektywa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:52 Tak. Syn do dermatologa, prawie18 lat, ja pod gabinetem, ale gdzie tam. Lekarka mnie wzywa do środka. A gdyby przyszedł z jakąś chorobą weneryczną? Czy inną intymną przypadłością? Wiek umożliwiający samodzielną wizytę u lekarza powinien zostać obniżony. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:59 No i dajmy na to że szesnastolatek idzie do dermatologa z przypadłością, która się okazuje chorobą weneryczną. Moim zdaniem nie ma nic szczególnie dziwnego w tym żeby o takiej chorobie rodzice jednak wiedzieli, a nawet byłoby to wskazane. Odpowiedz Link Zgłoś
yadaxad Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:01 Na pewno, jeśli tatuś molestuje córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:03 To nawet nie musi być taki hardcore. Dzieciak więdząc, ze go w domu za to "zabiją" prędzej nie będzie się leczył i nie powie o objawach... Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:03 Masa dzieciaków wygugla sobie objawy i nie pójdzie ze strachu/wstydu przed rodzicami, Zdecydowanie 16latek może sam się leczyć na taką przypadłość. Większa szansa ze trafi do lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 08:25 Może i by było wskazane, ale zapytaj nastolatków, który ch cialbt, żeby rodzice się dowiedzieli. Moim zdaniem dla większości strach przed reakcją rodziców jest większy niż przed choroba i jej skutkami Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 13:44 Dokładnie. Uważąm, że wiecej młodych trafiałoby do lekarza gdyby mogli iśc sami. Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:59 Przyjaciółka opowiadala, jak "zabawnie" było jej iśc z synem (niespełna 18 letnim) do urologa. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:00 Wolałaby nie wiedzieć że syn np. choruje? Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:55 Wolałaby nie być w gabinecie i nie brać udziału w rozmowie, bo mogło to być krępujące dla ibydwu stron? Seks jest spoko, ale dzielić się np. objawami stulejki z matką? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:23 Może być wpisana w upoważnienie do wglądu do dokumentacji medycznej, ale dlaczego ma być obecna podczas wizyty? Jeśli dzieciak sobie tego życzył, to ok, ale jeśli wolalby być sam, to jest to dość okrutne. Dla obydwojga. Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:44 Potwornie okrutne. I nie , lekarz nie zgodził sie na wyjście przyjaciółki. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:15 35wcieniu napisał(a): > Wolałaby nie wiedzieć że syn np. choruje? > To może inaczej. Są też samotni ojcowie dorastających córek. Jakbyś się czuła, gdybyś majac 16 lat opowiadała ginowi o problemach intymnych, a Twój ojciec sobie siedział na stołeczku obok? Odpowiedz Link Zgłoś
ekstereso Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:41 Ja jak chodziłam z synem do rodzinnego czy pulmonologa to pokazywałam się lekarzowi i ustalałam że będę czekać pod gabinetem zawsze się zgadzali. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:25 Amen, rel, 10/10 i w ogóle masz łapkę w górę. Wszystko w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
kurt.wallander Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:01 To są dwie powiązane, ale nie tożsame sprawy. Z tabletki "po" korzystają nie tylko nastolatki. Ale oczywiście zgadzam się, że nastolatki poniżej 18 r. ż. powinny miec możliwośc samodzielnego udania się do ginekologa i uzyskania ewentualnie recepty na środki antykoncepcyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:06 Tak, dokładnie tak. Powiązane - bo finalnie tu i tu dochodzi przecież do zakupu środka w aptece. Ale właśnie o to chodzi, że w przypadku antykoncepcji awaryjnej teraz nie będzie wymogu wizyty i recepty. W przypadku antykoncepcji klasycznej no nie da się tak. Czyli trzeba w ogóle zmienić zasady udzielania świadczeń lekarskich nastolatkom. A to już nie jest "na pstryk." Choć zgadzam się, że docelowo trzeba to zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:08 Ja tu widzę poważny problem. Ta tabletka przejmie funkcje antykoncepcji, a to nie są cukierki. Odpowiedz Link Zgłoś
alicia033 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:15 shellyanna napisała: > Ta tabletka przejmie funkcje antykoncepcji, a to nie są cukierki. tylko w takich chorych głowach, jak twoja. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:44 No nie, w momencie, kiedy młoda dziewczyna nie będzie miała skąd wziąć antykoncepcji hormonalnej, a jest panikara z natury, to rzeczywiście może dojść do tego, że "na wszelki wypadek" będzie lykała po każdym stosunku. One są teraz rozsądne i zapobiegliwe, zazwyczaj stawiają na podwójne zabezpieczenie i boją się zaufać samej prezerwatywie. Naprawdę przydałaby się możliwość samodzielnych wizyt u ginekologa od 16 roku życia. Odpowiedz Link Zgłoś
laura.palmer Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:16 Wzięłam kiedyś tą tabletkę i miało to dość nieprzyjemne skutki uboczne. Nie sądzę, by ktoś narażał się na nie za każdym razem, jeśli można po prostu użyć prezerwatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:17 Nie, nie przejmie. Jest w wuj droga. Która nastolatka wyda ponad 200 stówy. Ty przejmujesz durne tłumaczenia pisowskich dziadersów. Jestem dorosła, zarabiam bardzo dobrze i z lekka mnie zaszokowała cena tego specyfiku jak musiałam go sama użyć. Nie tylko nastolatki to stosują. Dodam, że przepisałam sobie ten specyfik za pomocą serwisu "wystaw se receptę" wiec pomysł aby to było na receptę nagania tylko klientele takim serwisom Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:31 Nie, zle mnie rozumiesz. Cieszę sie, ze chociaż to jest dostępne. Natomiast wiem jak ta tabletka rozregulowuje organizm i wiem tez jak działa mózg nastolatki i panika przed ciążą. Co do ceny - nie jest to cena zaporowa. Nastolatków ze sporym kieszonkowym jest mnóstwo. Edukacja i dostęp do antykoncepcji (skuteczniejszej niż gumki) to podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:33 Ciąża też rozleguluje orgznim... Nastolatka ze sporym kiesoznkowym nadal bedzie wolała wydac kase na nwoe buty niż na tabletkę po 5 razy w miesiącu Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:17 To może UŁATWMY dostęp do antykoncepcji hormonalnej WSZYSTKIM potrzebujacym? Zmienić zasady? Kto powiedział że tabletki anty muszą być na receptę? Dziadersi którym wydaje się że kobiety są za głupie żeby SAME coś zdecydować. Podobnie zresztą jest z aborcją. Ty też brniesz w te argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:40 Tak, moim zdaniem antykoncepcja powinna być dostępna bez recepty. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:42 Nie. To nie są cukierki, mają skutki uboczne, regularne branie wymaga robienia co jakiś czas badań. Po prostu nastolatka powinna mieć prawo pójść do ginekologa bez wiedzy i zgody rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:47 panna.nasturcja napisała: > Po prostu nastolatka powinna mieć prawo pójść do ginekolog > a bez wiedzy i zgody rodziców. W Kanadzie może uciąć sobie piersi i przyjmować blokery dojrzewania bez zgody rodziców i do tego właśnie prowadzi ten system, ale widać tak właśnie ma być i na to się mamy zgadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:38 Ale to moze załatwić lekarz pierwszego kontaktu. Przepisuje ginekolog i daje wytyczne do przychodni, w ktorej masz lekarza. Nie dojrze do tego bo ginekolodzy robią złoty interes na prywatnych wizytach. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:48 > Nie dojrze do tego bo ginekolodzy robią złoty interes na prywatnych wizytach. Nie wiem, jak jest w Łodzi, ale w Wwie zapisujesz się na NFZ do ginekologa na pierwszą wizytę, czas oczekiwania ok.2 tygodni. Ginekolog robi wywiad, daje skierowanie na badanie krwi, od razu zapisujesz się na następną wizytę za ok.3 tygodnie. Jeśli badania krwi są OK, to dostajesz receptę na tabletki antykoncepcyjne na 3 miesiące i od razu zapisujesz się na następną wizytę za 3 mce. Ginekolog mówi, że jeśli wystąpią objawy niepokojące, to masz przyjść do niego na cito. Wykupujesz tabletki w aptece, zażywasz, jak wszystko jest dobrze, to idziesz za 3 miesiące na następną wizytę, receptę na antykoncepcję odbierasz od pielęgniarki ginekologicznej. I znowu się zapisujesz na za 3 miesiące. Itd. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:22 Nie, tak nie jest w Warszawie. To jest bardzo indywidualne, w różnych gabinetach NFZ/prywatnych są różne praktyki, zależy to głównie od podejścia czy metod lekarza. Czas oczekiwania na wizytę również jest bardzo zróżnicowany. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:35 > To może UŁATWMY dostęp do antykoncepcji hormonalnej WSZYSTKIM potrzebujacym? W sensie, że każdy sobie pójdzie do apteki (ale właściwie dlaczego do apteki? do spożywczego i na stację benzynową!) i zakupi sobie hormony w dowolnej ilości? I tak sobie bez nadzoru lekarza będzie zażywał? Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:18 Serio myślisz, że kosztującą 120 złotych pigułkę sprzedawaną w pojedynczym opakowaniu ktoś będzie zażywał w dowolnej ilości? Wow, wiara paru nicków w tym wątku w zamożność nastolatków szczerze wzrusza. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:52 > wiara paru nicków w tym wątku w zamożność nastolatków Dlaczego nastolatków? Może bogaty partner 15-nastolatki będzie jej kupował "pigułkę po" po każdym stosunku, żeby mieć pewność, że nie zajdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiagosia Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:55 Czy to znaczy, ze 15-latka moze miec seks np. z 40 latkiem. Nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiagosia Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:58 Pytanie, do demodee. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:17 > Nie rozumiem. No może. sexed.pl/dzien-dziecka-znaj-swoje-prawa/ Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiagosia Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 02:19 Bo jezeli spoleczenstwo uznaje, ze normalna jest rzecza uprawianie seksu przez 15latki, to 40 latkowie tez moga to uznac za normalne. Obawiam sie tu duzych nadurzyc seksualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:38 > Bo jezeli spoleczenstwo uznaje, ze normalna jest rzecza uprawianie seksu przez 15latki Prawo uznaje, że w kwestii uprawiania seksu nie ma żadnej różnicy między 15-, 30- i 90-latką. Wszystkie one mogą bezkarnie współżyć z 40-latkiem. Natomiast czy społeczeństwo nie widziałoby różnicy w tych relacjach, to nie jestem pewna... Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:58 Tak, po każdym stosunku. A jak będą trzy jednej nocy, to jej kupi od razu trzy. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:35 Czyli lepiej by ta konkretną nastolatka zaszła w ciążę z takim 40 latkiem? Nawet gdyby brała takie tabletki codziennie to i tak to lepszy scenariusz niż ciąża. Zwłaszcza ciąża laski która bierze takie tabletki codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiagosia Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 02:23 beataj1 napisała: > Czyli lepiej by ta konkretną nastolatka zaszła w ciążę z takim 40 latkiem? Chodzi o to, ze faceci beda mogli uprawiac seks z nieletnimi, bo jest na to spoleczne przyzwolenie(na seks 15latek). Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:43 > Czyli lepiej by ta konkretną nastolatka zaszła w ciążę z takim 40 latkiem? Najlepiej, żeby ta nastolatka z ciążą poczekała do swojej emocjonalnej, finansowej i społecznej dojrzałości. Żeby po prostu stosowała odpowiednią dla siebie antykoncepcję. Więc jeśli w przypadku pęknięcia prezerwatywy będzie musiała pójść do lekarza, zamiast łykać "pigułkę po" dostarczoną jej przez 40-letniego kochanka, to ten awaryjny lekarz być może przemówi jej do rozumu i zaproponuje normalną antykoncepcję, zamiast awaryjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 08:24 demodee > Więc jeśli w przypadku pęknięcia prezerwatywy będzie musiała pójść do lekarza, > zamiast łykać "pigułkę po" dostarczoną jej przez 40-letniego kochanka, to ten a > waryjny lekarz być może przemówi jej do rozumu i zaproponuje normalną antykonce > pcję, zamiast awaryjnej. W przypadku pęknięcia prezerwatywy nie ma czasu na awaryjnego lekarza z terminem za trzy dni. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 08:59 > W przypadku pęknięcia prezerwatywy nie ma czasu na awaryjnego lekarza z terminem za trzy dni. Trzy dni to jeszcze jest termin wystarczający do przyjęcia pigułki z octanem uliprystalu (bez działania wczesnoporonnego), którą można zażyć nie później niż 5 dni po stosunku. Chociaż wiadomo, że im wcześniej, tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:17 > Kto powiedział że tabletki anty muszą być na receptę? Tabletki antykoncepcyjne zawierające hormony muszą być na receptę, bo wszystkie środki medyczne zawierające hormony przepisuje lekarz. Bo nie każdy może łykać hormony. Analogicznie - uważasz, że euthyrox na niedoczynność tarczycy powinien być w wolnej sprzedaży? Żeby każda ematka, która u siebie, albo u córki, na podstawie googla zdiagnozowała niedoczynność tarczycy mogła go sobie kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:14 Mnie tam nic nie rozregulowywalo nawet sie lepiej czułam. Wreszcie cykl regularnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:13 Serio tabletka "dzień po" wyregulowała ci cykl i poprawiła samopoczucie??? Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:28 Jeśli cukierki, to w pinezkę drogie i umiarkowanie przyjemne w użyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:34 Otóż. Dla mnie to jest tak: dziewczyna ma sytuację awaryjną, kupuje tabletkę "dzień po" bierze, ufff... i teraz a) albo ma ok rodziców/opiekunów, więc żeby uniknąć wydatku i niezbyt przyjemnych skutków pójdzie do nich i poprosi o pomoc w zorganizowaniu standardowej antykoncepcji (dopóki nie zmienimy zasad udzielania porad) b) ma nie ok rodziców/opiekunów, więc taniej i przyjemniej jej będzie uprawiać następnym razem seks w prezerwatywie c) ma nie ok rodziców/opiekunów i nie będzie ograniczać się do seksu w prezerwatywie - nooooo, to wtedy proszę państwa mamy bardzo poważne problemy i największym z nich nie jest wcale łykanie tabletek "dzień po" jak cukierków. Ona jest narażona na całkiem sporo chorób przenoszonych drogą płciową. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:35 Jest jeszcze lewy rynek tabletek antykoncepcyjnych. Czyli taka dziewczyna nie idzie po nie do gina, nie rozmawia o ich skuteczności, ewentualnych skutkach ubocznych, nie zrobi zadnych badań tylko łyka kupione na lewo. Też niebezpieczne Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:25 Większość ginekologów tez nue robi badań, tylko zapisuje tabletki jak leci Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 13:44 No to po co ta recepta? Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:55 Nie wiem. Ja biorę tabletki anty od 12 lat z małymi przerwami. Badania jakie ma, to morfologia średnio co rok a czasem co dwa lata, cytologia co dwa lata, czasem badanie na fotelu typu usg, średnio dwa razy w roku. Ostatnio się wcoorviłam bo specjalnie zwalniałam się z pracy tylko po to, żeby wejśc do gabinetu i z niego wyjść bo dostałam receptę i nara, a więc mogła być teleporada. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:56 Bo w teorii jest to produkt, który może zaszkodzić i powinien być dobrany do pacjentki - tabletki są różne, mogą być krążki, plastry, implanty itd, a dziwnym trafem jak idą 3 kobiety do jednego lekarza to dostają to samo Ba, jak moja znajoma nie miała ubezpieczenia to wysyłała koleżanki, pani wypisywała recepty bez badań, bez nawet wywiadu. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 21:25 > dziwnym trafem jak idą 3 kobiety do jednego lekarza to dostają to samo Może proszą o to samo, a lekarz nie widzi przeszkód, żeby spełnić ich życzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 23:41 Ciekawe że ta teoria niespecjalnie dzoala w injuch krajch Europy. Jakoś tak poza Polską okazuje się że kpnoetu umieją myśleć, można to zorganizować inacsej i wcale nie jest to takie niebezpieczne dla zdrowia. Cóż, jakby się prawacy nie upierali, taka silna kontrola nad srodkami antykoncepcyjnymi i aborcją nie ma absolutnie nic wspólnego z ochroną zdrowa kpboet a jerunie z pilnowaniem kobiecej dupy i seksualności. No ale przecież żaden konserwatysta tego przecież nie przyzna prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:50 Z tego, co do mnie dociera (nauczyciel też ma uszy, a uczniowie chyba uważają, że nie), to raczej teraz nie jest u młodych dziewczyn albo albo, tylko i tabletki, i prezerwatywa. I dlatego mam obawy, że jak się nie ułatwi dostępu do ginekologa, to rzeczywiście te co bardziej spanikowane mogą 'poprawiać" tabletką po po tej prezerwatywie. Obniżenie wieku pozyskiwania porady medycznej to nie jest jakaś bardzo skomplikowana ustawa, mogliby się tym zająć. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:46 Bardzo skomplikowana nie jest. Bardziej skomplikowana niż udostępnienie tabletki dzień po bez recepty - jest. Plus w społeczeństwie będą właśnie takie głosy "to jak to ja nie mam prawa wiedzieć, że dziecko chore???" Natomiast ja wcale nie zakladam, ze się nie zajmą. Przynajmniej lewica, przynajmniej w zakresie ginekologii, zdaje się o tym mówiła już od paru lat. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:49 Za szybko wyslalam: mam wrażenie, że rządząca kolalica probuje w miarę szybko załatwić to, co się da, żeby mieć "wyniki." Tam trochę "posprzątać najwiekszy brud." W przypadku dostępu do antykoncepcji awaryjnej to się da szybko. W przypadku porad lekarskich zacznie się większy problem. Ale nie mam wrażenia, że to jest coś, czego NIE chcą robić. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:57 daniela34 napisała: > Za szybko wyslalam: mam wrażenie, że rządząca kolalica probuje w miarę szybko z > ałatwić to, co się da, żeby mieć "wyniki." Na razie to nic się nie da bez podpisu Dudy, naturalnie więc, że robią cyrk, żeby podtrzymywać sekciarskie wzmożenie i odwrócić uwagę od realnych problemów, zresztą jak zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:42 Niechciana ciąża, brak edukacji seksualnej i brak pełnych praw w zakresie własnego zdrowia reprodukcujnego to JEST realny problem żałosny dupku Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 08:38 daniela34 napisała: > Natomiast ja wcale nie zakladam, ze się nie zajmą. Przynajmniej lewica, przynaj > mniej w zakresie ginekologii, zdaje się o tym mówiła już od paru lat. Ale mam nadzieję że z urologia i dermatologia w pakiecie Odpowiedz Link Zgłoś
langsam Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 18:33 >nie będzie wymogu wizyty i recepty. W przypadku antykoncepcji klasycznej no nie da się tak. < No nie, trzymajmy się faktów. W części państw pigułki antykoncepcyjne sprzedawane są bez recepty i bez wymogu wizyt lekarskich, ponieważ rozważając ryzyka i korzyści naukowcy/badacze doszli do wniosku, że korzyść z uniknięcia niepożądanej ciąży jest większa niż ryzyko samodzielnie zażywanej antykoncepcji hormonalnej. Tak można kupować przynajmniej jeden typ pigułki w USA i można też w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 11:38 langsam napisała: > naukowcy/badacze doszli do wniosku, że korzyść z uniknięcia niepożądane > j ciąży jest większa niż ryzyko samodzielnie zażywanej antykoncepcji hormonalne > j. Czy ci naukowcy/badacze nie mogliby też dojść do wniosku, że korzyści z uniknięcia zawału przewyższają ryzyka związane z np. przedawkowaniem nitrogliceryny? Czy nie mogliby, bo ktoś im odpowiednio nie posmarował? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 11:50 Nie żałosny trolu, po prostu fakty są takie, że ta nitrogilecyrna może okazać się groźniejsza. ZWŁASZCZA jak nie ma zagrożenia zawałem a pacjent będzie ją brał "na wszelki wypadek". Wbrew pieprzeniu żałosnych debili kobiety tak głupie nie są żeby brać tabletki dzień po "na zapas." A i zwykłych nie biorą bez potrzeby. Za to panowie leki na potencję np łykają ile wlezie. Jakoś o ich zdrowie się nie martwisz? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 13:39 Zwykłego apapu można się nażreć i mieć poważne problemy zdrowotne. A prawactwu się wydaje, że kobiety będą łykać tabletki kosztujące ponad 100 zł jak dropsy. Debile, co tu więcej można powiedzieć 🤷♀️ Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:15 Oraz do innych lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
mondaymorning1987 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:10 Ja uważam, że dobrze, że jest taka pigułka awaryjna dostępna od ręki, niezależnie od dostępu do innej antykoncepcji, ponieważ są różne przypadki w życiu, a z takiej pigułki mogą skorzystać np.ofiary przemocy albo osoby, których zawiodła np.prezerwatywa. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:17 Też uważam że awaryjna powinna być bez recepty. Trzeba wziąć na cito więc zapewne żadnych badań zawczasu nie robią po co ta recepta? Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:27 ichi51e napisała: > Też uważam że awaryjna powinna być bez recepty. Jeśli "awaryjna" ma być bez recepty, to tym bardziej wiele leków, na przykład przyjmowanych w chorobach przewlekłych. Przynajmniej po diagnozie. Zastanawiające jest to, że restrykcyjny system "zezwoleń" na kupno wszelkich leków, który mamy, w ogóle wam nie przeszkadza. No chyba że chodzi o preparaty związane z seksem. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:58 Brane przewlekle to jednak inna sprawa. Przez lata brałam pigułki teraz biorę letrox - no i jednak co jakiś czas dobrze że człowiek zatupta do gabinetu - inaczej by w życiu badań okresowych nie zrobil - chyba że już przy masakrycznym samopoczuciu… a tu wiadomo że nie będzie brać we wtorek środę i sobote. zreszta mozna zrobic blok na pesel i nie czwscuej niz raz na miesiac bwz recepty. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:47 ichi51e napisała: > jednak co jakiś czas dobrze że człowiek zatupta do gabinetu - inac > zej by w życiu badań okresowych nie zrobil Acha, czyli dorosła baba, chora przewlekle dajmy na to na nadciśnienie, ma być systemowo zmuszana do truchtania po recepty, bo jest głupia, ale nastolatka jest za to na tyle "rozsądna", żeby nie traktować piguł aborcyjnych jak cukierki. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:41 To NIE SĄ piguły aborcyjne dramatika. Doucz się Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:52 > To NIE SĄ piguły aborcyjne dramatika. Doucz się Te z lewonogestrelem mają działanie wczesnoporonne, paskudku. Przeczytaj ulotkę dla pacjenta, zamiast powtarzać bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:48 Karol Modzelewski (ten, co zaorał twoja ulubiona konfę0 ładnie tłumaczył (na przykładzie ziemniaka i papryczki) na czym polega "pigułka "po". Obejrzyj sobie, to może wreszcie załapiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:38 > Trzeba wziąć na cito więc zapewne żadnych badań zawczasu nie robią po co ta recepta? Np. po to, żeby lekarz mógł przeprowadzić porządny wywiad. Oba rodzaje "pigułek po" mają przeciwwskazania, reagują z innymi lekami, które pacjentka może zażywać. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:42 U mnie to robi farmaceuta. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:54 > U mnie to robi farmaceuta. Ale jak robi? W aptece wypytuje przy kontuarze a tłum ludzi słucha, czy zaprasza do pomieszczenia za kotarą? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 11:00 demodee napisała: > > U mnie to robi farmaceuta. > > Ale jak robi? W aptece wypytuje przy kontuarze a tłum ludzi słucha, czy zaprasz > a do pomieszczenia za kotarą? Rozmowa odbywa sie w pomieszczeniu, osobnym, z drzwiami, scianami, nie za kotara. Tak trudno sobie to wyobrazic? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 11:02 Pacjenci sa rozni, rozmowy osobno nie dotycza tylko antykoncepcji. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:01 U nas, w Polsce, leki sprzedają technicy farmaceutyczni. Nie wyobrażam sobie, że idę do apteki, proszę o "tabletkę po", a 20-latek po szkole policealnej wypytuje mnie o to, kiedy był stosunek, jakie inne leki biorę, czy stosuję antykoncepcję i jaką, czy już kiedyś brałam "pigułkę po", jak na nią zareagowałam itp. sprawy. Może "pigułka po" powinna być na wyposażeniu gabinetu każdego lekarza pierwszego kontaktu? Wtedy, jeśli stosunek odbył się np. w nocy i np. pękła prezerwatywa, to osoba z macicą bierze dzień wolny, ustawia partnera seksualnego o godz. 6.30 w kolejce do przychodni rejonowej z poleceniem umówienia wizyty do dowolnego internisty koniecznie na dziś. Jak już się ma termin, to idzie się na wizytę i lekarz po wywiadzie lekarskim wydaje taką tabletkę, pacjentka połyka ją przy lekarzu, oczywiście wszystko zapisane byłoby w karcie pacjenta. Taka tabletka mogłaby być za darmo, bo wiadomo, że byłaby wydawana wtedy, kiedy jest naprawdę potrzebna i odpowiedzialność za jej wydanie i skutki ponosiłby lekarz, a nie 20-latek, absolwent szkoły policealnej ze specjalnością "technik farmacji". Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:07 Lekarz o to wszystko nie wypytuje. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:47 Jak to nie? Każdy lekarz przed zaordynowaniem leku pyta o leki dotychczas zażywane. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:52 Nie wiem jakie masz doświadczenia z lekarzami. Ja nieraz zetknęłam się z ginekologami, którzy na gębę zapisują hormony kobietom (zwłaszcza młodym, bez obciążeń). Odpowiedz Link Zgłoś
majenkirr Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:26 Nie, taka pigułka powinna stać na półce w sklepi 24/7. bierzesz, płacisz, wychodzisz. Bez spowiadania się komukolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:48 > bierzesz, płacisz, wychodzisz. Bez spowiadania się komukolwiek. Absolutnie nie powinno tak być! Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 14:40 Absolutnie powinno tak być! Sens tabletki "dzień po" jest właśnie taki, że w sytuacji awaryjnej idzie się do apteki, kupuje i od razu zażywa. A nie że trzeba się umawiać do lekarza, bo nie zawsze taka wizyta z różnych powodów jest możliwa szybko. Farmaceuta przy wydawaniu powinien obligatoryjnie udzielić ważnych informacji o leku. I wystarczy. Lekarz zresztą i tak musiałby wypisać receptę pacjentce. Zwłoka jest niepotrzebna i kłopotliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 14:47 natalia.nat napisała: > Sens tabletki "dzień po" jest właśnie taki, że w sytuacji awaryjnej idzie się d > o apteki, kupuje i od razu zażywa. A nie że trzeba się umawiać do lekarza To tak samo jak z preparatami z nitrogilceryną. Dlaczego na nitroglicerynę musi być recepta, a na tabletkę poronną nie? Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 13:30 dramatika napisał(a): > To tak samo jak z preparatami z nitrogilceryną. Dlaczego na nitroglicerynę musi > być recepta, a na tabletkę poronną nie? Dla mnie osobiście nie musi być recepty na nitroglicerynę. Natomiast w sytuacji tabletki "dzień po" są dwie kwestie. Trzeba zażyć jak najszybciej, a nie zawsze wizyta lekarska jest możliwa odpowiednio szybko. Druga taka, że to w zasadzie tylko formalność, bo przecież lekarz nie bardzo miałby powód odmówić (poza klauzulą sumienia), a jedna tabletka z hormonem raczej nikogo ni zabije. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkirr Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:34 demodee napisała: > Absolutnie nie powinno tak być! Bo? U mnie tak właśnie jest i nikt nie narzeka. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 21:05 > U mnie tak właśnie jest i nikt nie narzeka. Nie narzekają, bo nie wiedzą, że może być lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 13:37 demodee napisała: > > U mnie tak właśnie jest i nikt nie narzeka. > > Nie narzekają, bo nie wiedzą, że może być lepiej... Lepiej to jak? Traktując kobietę jak głupią, bo lekarz wie lepiej czy powinna zażyć antykoncepcje awaryjną? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:25 demodee napisała: > U nas, w Polsce, leki sprzedają technicy farmaceutyczni. A u mnie w aptakach pracuja osoby z odpowiednimi kwalifikacjami i m.in z antykoncepcja w tym morning after pill nie ma problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:50 > A u mnie w aptakach pracuja osoby z odpowiednimi kwalifikacjami U nas też. Technik farmacji poda lek z półki, zapytany o tańszy zamiennik coś poleci, można się go nawet poradzić w przypadku niektórych dolegliwości (kaszel suchy czy mokry?) Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:53 demodee napisała: > > A u mnie w aptakach pracuja osoby z odpowiednimi kwalifikacjami > > U nas też. Technik farmacji poda lek z półki, zapytany o tańszy zamiennik coś p > oleci, można się go nawet poradzić w przypadku niektórych dolegliwości (kaszel > suchy czy mokry?) U mnie nie trzeba byc technikiem zeby podac z polki over the counter leki, jednak do sowcyficznych lekow sa w aptece osoby z odpowiednimi kwalifikacjami. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:45 > Tak trudno sobie to wyobrazic? Mieszkam w Polsce, więc rzeczywiście trudno mi sobie wyobrazić, że idę do apteki po lek X, podchodzę do lady i proszę o lek X, a osoba sprzedająca leki wskazując drzwi na zaplecze mówi: "pani pozwoli za mną". No nie, to mi się nie mieści w głowie... Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:51 demodee napisała: > > Tak trudno sobie to wyobrazic? > > Mieszkam w Polsce, więc rzeczywiście trudno mi sobie wyobrazić, że idę do aptek > i po lek X, podchodzę do lady i proszę o lek X, a osoba sprzedająca leki wskazu > jąc drzwi na zaplecze mówi: "pani pozwoli za mną". > > No nie, to mi się nie mieści w głowie... Tobie sie nie miesci w glowie wiele rzeczy, nawet to ze nie chodzi o jakikolwiek lek a specuficzne leki, pomijam ze morning after pill jest emergency ale jednak antykoncepcja. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:00 > ze nie chodzi o jakikolwiek lek a specuficzne leki, pomijam ze morning after pill jest emergency ale jednak antykoncepcja. Możesz to zdanie jakoś inaczej sformułować, bo nic nie rozumiem? Odpowiedz Link Zgłoś
abidja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:11 demodee napisała: > > Trzeba wziąć na cito więc zapewne żadnych badań zawczasu nie robią po co > ta recepta? > > Np. po to, żeby lekarz mógł przeprowadzić porządny wywiad. > > Oba rodzaje "pigułek po" mają przeciwwskazania, reagują z innymi lekami, które > pacjentka może zażywać. Tak samo jak viagra a jest bez revepty, wywiadu lekarskiego. Wystarczy miec penisa by byc odpowiedzialnym i odpiwiedzialnie stosowac leki. Uwazasz,ze osoba posiadajaca macice nie na takich kompetencji? Ma, i nie potrzebuje 100 badan i kilkunastu specjslustow by otrzymac tabletke PO czy antykoncepcje. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:31 Wziąć wolne i iść do lekarza, coś jak zmienić pracę i weź kredyt. I tlumacz się na recepcji, dlaczego Ty musisz już teraz zaraz. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 20:33 > tlumacz się na recepcji, dlaczego Ty musisz już teraz zaraz. Recepcja wcale o to nie pyta, bo nie ma takich uprawnień. Proponuje termin u lekarza w swojej przychodni lub w innej przychodni z tej sieci, bo ma w komputerze kalendarze wszystkich lekarzy z sieci i w najgorszym wypadku zaproponuje termin na dziś w przychodni na drugim końcu miasta. (Piszę o Warszawie). Tu mi się przypomniało, że w mojej sieci, aby zarezerwować termin dla kogoś, a nie dla siebie, trzeba być do tego upoważnionym w papierach. Więc niestety osoba z macicą musiałaby sama stanąć o 6.30 pod przychodnią... Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:33 Gwiazdo, nie wszyscy mieszkają w Warszawie i korzystają z sieciówek. Większość ośrodków zdrowia w naszym kraju nie różni się specjalnie od tych 30-40 lat temu. A nawet jeśli są wyremontowane, to mentalność często bez zmian. W mniejszych miejscowościach czy na wsiach trudno dostać się do lekarza tego samego dnia, a mało kto zna przepisy i wie, że lekarz w sytuacji tego wymagającej ma obowiązek przyjąć. I przyjmie, owszem, pani poczeka po pacjentach i zapyta doktora. Twój jakże wspaniały pomysł kolejny raz wykluczył by kobiety z mniejszych miejscowości, często kobiety mniej wyedukowane, które już teraz mają spory problem z dostaniem się do lekarza. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale w niektórych miejscach nawet krwi nie pobierają codziennie, a tylko w określone dni tygodnia. Bo to, że twój pomysł uderza bezpośrednio w godność kobiet jest oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:22 Droga maleficet, zdaję sobie sprawę z tego, że mieszkając w Warszawie mam łatwiejszy dostęp do lekarzy niż kobiety z mniejszych ośrodków. I zamiast mi robić z tego zarzuty, może by panie feministki powalczyły o przynajmniej taki dostęp, jaki mam ja dla wszystkich kobiet w tym kraju, zamiast tracić czas i energię na głupoty? Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:34 A to panie feministki mają wpływ na infrastrukturę czy też klonują ludzi do pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 08:15 > A to panie feministki mają wpływ na infrastrukturę czy też klonują ludzi do pracy? Panie feministki, jak pokazał Strajk Kobiet, mają duży wpływ na kobiety w Polsce. Dlaczego tego wpływu nie wykorzystać na uświadomienie im, jak powinna przebiegać prawidłowa "wizyta antykoncepcyjna" u ginekologa i jak egzekwować procedurę? Wyobrażam sobie jakieś ulotki, plakaty, audycje w mediach, pogadanki w szkołach... I nawet jeśli trzeba by było czekać tydzień dłużej na wizytę u ginekologa, ja bym poparła taką akcję. Przyniosłaby na pewno większą korzyść społeczną niż ta akcja o biedzie podpaskowej. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:45 Trochę sypie ci się narracja jednak. Skoro kobiety są zbyt głupie, by ogarnąć antykoncepcję bez recepty, to dlaczego wymagasz jednocześnie, że pojmą swoje prawa u lekarza i będą potrafiły je egzekwować? I zapytam jeszcze raz, dlaczego to pacjent ma odwalać robotę za lekarza? Jak idziesz do Biedronki, to tłumaczysz pani kasjerce procedury obsługi klienta? Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 08:29 Wiesz, u mnie na zadupiu nie staje się o 6.30 pod przychodnią, bo termin umawia się wcześniej na konkretną godzinę. Więc jak ktoś wpada z drzwiami, bo musi teraz natychmiast, to pielęgniarki pytają, co się stało. Tacy zacofani jesteśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:03 > Więc jak ktoś wpada z drzwiami, bo musi teraz natychmiast, to pielęgniarki pytają, co się stało. Tacy zacofani jesteśmy. Jeśli to pielęgniarka ginekologiczna, która zapisuje pacjentki do konkretnego ginekologa, to przecież mówi jej się prawdę, że chodzi o pękniętą prezerwatywę. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 11:59 Do ginekologa na NFZ to się akurat na pewno nie dostaniesz tego samego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 13:51 Zgadza się, trudno jest się dostać tego samego dnia nawet prywatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 21:40 > Ma, i nie potrzebuje 100 badan i kilkunastu specjslustow by otrzymac tabletke PO czy antykoncepcje. Abidjo, nie wiem, jakie masz doświadczenie w kwestii antykoncepcji i do jakich lekarzy chodzisz. Ja, gdy poszłam po tabletki antykoncepcyjne (na NFZ), najpierw zostałam przesłuchana przez lekarkę na temat mojej historii zdrowotnej, historii chorób w rodzinie, czy palę, wręczyła ulotkę do przeczytania w domu, potem dostałam skierowanie na badania krwi i dopiero po omówieniu wyników, wypisała mi receptę na antyki. Tylko na 3 miesiące, potem musiałam znowu się zgłosić po receptę, ale już odebrałam ją od pielęgniarki. Po roku lekarka znów kazała mi zbadać krew i od razu zrobiła cytologię, wystawiła skierowanie na USG piersi. Myślałam, że to norma, ale po opowieściach zagranicznych ematek, które kupują antyki w sklepach ze zdrową żywnością, zastanawiam się czy moja lekarka była szalona, czy świat oszalał... Co do dostępności viagry, to się nie wypowiem, bo nic nie wiem na ten temat. Naprawdę osoby z penisem dostają recepty od lekarzy bez badań i wywiadu? A jaki lekarz wydaje skierowanie na viagrę? Urolog? Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:37 Środki viagropodobne są szeroko dostępne bez recepty. No widzisz, a większość lekarzy wypisuje tabletki w drodze losowania z nie robi żadnych badań i uwaga, uwaga! nie wykonuje palpitacyjnego badania piersi, o skierowaniu na USG nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:40 palpacyjne głupi słowniku 🙈 Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:26 > większość lekarzy wypisuje tabletki w drodze losowania z nie robi żadnych badań i uwaga, uwaga! nie wykonuje palpitacyjnego badania piersi, o skierowaniu na USG nie wspominając. A może pacjentki powinny domagać się takich badań i skierowań? A jeśli lekarz odmówi, to zażądać odmowy na piśmie? Ale skąd mają wiedzieć, ze te badania i skierowania im się należą, jeśli nikt im o tym nie powiedział? Może więc panie feministki, zamiast zajmować się głupotami, mogłyby zorganizować jakąś akcję uświadamiającą np. "Czego pacjentka może chcieć od ginekologa?" Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:39 Kobieta może doskonale wiedzieć co jej się należy i czego oczekuje od lekarza, a mimo to nie będzie potrafiła tego wyegzekwować. I co wtedy? Radzisz wszystkim być stanowczym i śmiałym, mimo charakteru czy może popylać do innego ginekologa 80 km dalej? Może jednak należy ujednolicić standard takich wizyt i nie wymagać, żeby to znowu pacjent musiał odwalać robotę za lekarza? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 08:22 > Radzisz wszystkim być stanowczym i śmiałym, mimo charakteru Tak, radzę wszystkim być stanowczym i śmiałym, mimo charakteru. Asertywność można w sobie wytrenować. A jeśli jeszcze się jej nie wytrenowało dostatecznie, to wejść do gabinetu ginekologa z koleżanką, kuzynką, matką, mężem lub partnerem seksualnym, który tę cechę ma w stopniu wystarczającym, żeby się postawić ginekologowi. To jest łatwiejsze, gdy się wie, czego od lekarza możemy się domagać i mamy to wyraźnie napisane na ulotce. I nie dać się wyrzucić z gabinetu, bo pacjent ma prawo do wizyty w towarzystwie osoby, którą sam wybierze. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:50 A mam prawo być bardzo nieśmiałą ofiarą gwałtu, bez partnera seksualnego, siostry czy matki na podorędziu, czy nie? Czy wtedy już mi się opieka ginekologiczna nie należy? I dlaczego do urwy nędzy ja się mam stawiać ginekologowi? To kobiety wina, że nie została wystarczająco zaopiekowana? Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 14:18 Mogę być też 18-latka na pierwszej wizycie, nie chcieć angażować rodziców i być skrępowaną. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 20:35 > Uwazasz,ze osoba posiadajaca macice nie na takich kompetencji? Ma, i nie potrzebuje 100 badan i kilkunastu specjslustow Uważam, że samo posiadanie macicy nie daje kompetencji, których nabywają ludzie po 6-letnich studiach medycznych i jeszcze iluś tam latach na specjalizacji. Osoby z macicą bywają różne i w różnych sytuacjach życiowych. Sam fakt, że ktoś potrzebuje czegoś "awaryjnego" oznacza, że nie robi tego rutynowo, więc się na tym nie zna i bardzo prawdopodobne jest, że popełni błąd. Poza tym - konieczność zgłoszenia się do lekarza przy okazji awaryjnej, to dla systemu opieki zdrowotnej możliwość wyłapania osób, które do ginekologa nie chodzą, a powinny. I dlatego jestem przeciwna "pigułce po" bez recepty. Odpowiedz Link Zgłoś
bistian Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 20:44 demodee napisała: > Poza tym - konieczność zgłoszenia się do lekarza przy okazji awaryjnej, to dla > systemu opieki zdrowotnej możliwość wyłapania osób, które do ginekologa nie cho > dzą, a powinny. I dlatego jestem przeciwna "pigułce po" bez recepty. Takie przesiewowe badania kobiet? Może je przy okazji kolczykować? Unikające byłyby łatwe do rozpoznania. Ktoś powinien iść do ginekologa? Na jakiej podstawie? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:31 > Ktoś powinien iść do ginekologa? Na jakiej podstawie? Na podstawie zdrowego rozsądku. Na pewno powinny chodzić osoby z macicą, które muszą korzystać z "pigułki po". Poza tym osoby po 25.r.ż, także te, które nie rozpoczęły współżycia w celu badania cytologicznego. Nie wiem czy Ty, ale ludzie normalnie chodzą do stomatologa, nawet jak mają zdrowe zęby. (Być może dlatego mają zdrowe, ze chodzą do dentysty, nawet, jak ich zęby nie bolą). Także i osoby z macicą, chociaż są zdrowe, chodzą do ginekologa na badania. Nigdy się nie spotkałam z kolczykowaniem pacjentek ginekologicznych, podobnie jak stomatologicznych. Czy w kraju, z którego piszesz, nie jest znana profilaktyka zdrowotna? To gdzieś w głębokiej Afryce jest? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:40 😄😃🤣😂 Na pewno powinny chodzić osoby z macicą, które muszą korzystać z "pigułki po". Nie tylko nie na pewno ale w ogole nie musza, w wiekszosci krajow nie chodza i maja sie bardzo dobrze. Poza tym osoby po 25.r.ż, także te, które nie rozpoczęły współżycia w celu badania cytologicznego. Badan cytologicznych sie juz nie robi, robi sie badania na obecnosc wirusa HPV. Cytologie to sie robi w przypadku diagnostyki a nie badan profilaktycznych/przesiewowych. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:45 > Badan cytologicznych sie juz nie robi, Ja piszę o Polsce. "Co ile robić cytologię? W ramach profilaktyki chorób nowotworowych szyjki macicy zaleca się, aby badanie cytologiczne wykonywane było nie rzadziej niż co 3 lata, jeżeli poprzednie wyniki były prawidłowe, a kobieta nie ma zwiększonego ryzyka rozwoju raka szyjki macicy. Wcześniejszy nieprawidłowy wynik cytologii jest wskazaniem do skrócenia okresu między badaniami. Połączenie cytologii z badaniem w kierunku HPV pozwala zwiększyć odstęp między badaniami nawet do 5 lat. W jakim wieku robić cytologię? Po raz pierwszy wymaz powinien zostać pobrany od kobiety nie później niż w 25. roku życia. Co ważne, badanie cytologiczne powinny wykonywać również kobiety, które przeszły już menopauzę. Kobiety po okresie przekwitania, które chciałyby zrezygnować z wykonywania badania, powinny skonsultować się ze swoim lekarzem prowadzącym, który rozważy indywidualną sytuację pacjentki, uwzględniając jej stan zdrowia i czynniki predysponujące do rozwoju choroby nowotworowej (raka szyjki macicy)." www.medicover.pl/cytologia/ Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:50 No fakt, w pl wszystko z opoznieniem jakies 20 lat, a wiele rzeczy nigdy sie nie zmieni. 😃 Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:52 > No fakt, w pl wszystko z opoznieniem jakies 20 lat, a wiele rzeczy nigdy sie nie zmieni. 😃 No ale na szczęście Ty, ritual, wyrwałaś się z tego piekła... Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:56 Fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 14:07 demodee napisała: > Na podstawie zdrowego rozsądku. Na pewno powinny chodzić osoby z macicą, które > muszą korzystać z "pigułki po". Poza tym osoby po 25.r.ż, także te, które nie r > ozpoczęły współżycia w celu badania cytologicznego. Zdrowy rozsądek. A można pójść do apteki i kupić 100 tabletek ibupromu max. Jedna tabletka "dzień po" wydaje się w tym kontekście zupełnie bezpieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 20:58 Żeby ten lekarz był chociaz dostępny i robił te badania, to bym nawet przyklasnęła. Sama bym chyba udawała że potrzebuję pigułki po, żeby się załapać na darmowe badania profilaktyczne w ciągu 72 g. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:50 > Sama bym chyba udawała że potrzebuję pigułki po, żeby się załapać na darmowe badania profilaktyczne w ciągu 72 g. Nie musisz nic udawać, wystarczy, że się zapiszesz do ginekologa na NFZ w swoim mieście i pójdziesz na wizytę. Cytologię i mammografię/USG piersi robi się bezpłatnie na skierowanie od ginekologa NFZ, ale raczej nie w ciągu 72 godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 22:59 Nie tylko nie w ciągu 72 h ale również nie z częstotliwością zalecaną przez ginekologów (raz do roku) i gdzie reszta badań np. oznaczenie hormonów płciowych. Obawiam się, że są w Polsce miejsca, w których całe 9 miesięcy nie wystarczy na te darmowe badania. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 09:56 > Nie tylko nie w ciągu 72 h ale również nie z częstotliwością zalecaną przez ginekologów (raz do roku) A które badania ginekolodzy polecają robić raz do roku? > gdzie reszta badań np. oznaczenie hormonów płciowych. Jeśli ginekolog stwierdzi, że są Ci potrzebne, to Ci wypisze skierowanie. Jeśli Ty sama stwierdzisz, że są potrzebne, to przecież możesz je sobie zrobić prywatnie! > Obawiam się, że są w Polsce miejsca, w których całe 9 miesięcy nie wystarczy na te darmowe badania. Uważasz, że Polska ma tak ogromny obszar, że, jak osoba z macicą po zapłodnieniu wsiądzie na furmankę, to w ciągu 9 miesięcy nie dojedzie do ginekologa i będzie rodzić w drodze? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 12:41 Mi osobiście ginekolog zalecal cytologię raz do roku a refundowaną mam co 3. A do ginekologa nie wystarczy dojechać furmanką, żeby zostać przyjętym. Mieszkasz gdzieś za granicą, że takich rzeczy nie wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:11 > Mi osobiście ginekolog zalecal cytologię raz do roku a refundowaną mam co 3. Są przypadki, gdy zalecana jest częstsza cytologia (np. częsta zmiana partnerów). I rzeczywiście, tu NFZ może nie być chętny do finansowania dodatkowej cytologii. > A do ginekologa nie wystarczy dojechać furmanką, żeby zostać przyjętym. Oczywiście, że nie. Jeszcze trzeba mieć przy sobie dowód tożsamości i nr PESEL. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:14 I doczekać się na swoją kolej. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:32 > I doczekać się na swoją kolej. Ale termin chyba masz umówiony wcześniej? Bo jeśli w trybie awaryjnym, to trzeba najpierw ustalić z pielęgniarką lub rejestratorką, czy ten ginekolog Cię przyjmie, a jeśli tak, to grzecznie usiąść w poczekalni i czekać, aż poprosi. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:39 A jeśli nie to... Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:17 A jak ktoś kupuje paczkę fajek, to do onkologa i pulmonologa. Prezerwatywy w pakiecie z proktologiem i urologiem. Jest tylko "maly" problem: osoba nieubezwlasnowolniona może nie wyrazić zgody nawet jak ją do gabinetu z obstawą policji zaciągniesz. Zmuszanie to nie jest sposób na wprowadzanie świadomych nawyków, najwyżej sposób na rozbudowę nielegalnego obrotu lekami. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:12 Powinno być równoległe. Tabletka po to też antykoncepcja ale awaryjna. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 11:00 > Powinno być równoległe. Tabletka po to też antykoncepcja ale awaryjna. Hanusinamamo, "pigułek po" z uliprystalem nie należy stosować równolegle z wkładką z progestenem lub antykoncepcją hormonalną. Odpowiedz Link Zgłoś
kaki11 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:15 Tak, uważam. To, że tym samym nastolatkom pozwalamy na decyzje o seksie a nie pozwalamy iść do ginekologa i zadbać o antykoncepcje zakrawa o absurd. Zresztą nie tyczy się tylko ginekologa, a i innych lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:19 A potem zdziwienie i żarty :jaka ta młodzież niesamodzielna"..no nie ejst smaodzilena, skoro matka czy ojciec musi iść do pediatry czy dentysty z 17latkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:24 Już pomijam, ze 15-16 latek musi iśc z rodzicem do lekarza jest śmieszne. W jakiejkolwiek sprawie medycznej hanusinamama napisała: > A potem zdziwienie i żarty :jaka ta młodzież niesamodzielna"..no nie ejst smaod > zilena, skoro matka czy ojciec musi iść do pediatry czy dentysty z 17latkiem. > Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:36 A ty to w ogóle wiesz, o co się czepiasz? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:43 Moja psychofanka wali na oślep Odpowiedz Link Zgłoś
abacab.81 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:43 Tak, bełkotu. Złamana noga, albo leczenie nowotworu to także sprawa medyczna. Wg bezrobotnej gospodyni domowej to śmieszne, że nastolatek nie idzie sam do lekarza/szpitala przy takich urazach/chorobach. andaba napisała: > A ty to w ogóle wiesz, o co się czepiasz? Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:48 A co stoi na przeszkodzie, żeby szesnastolatek poszedł sam na przegląd stomatologiczny, albo po receptę na anginę? Nie zrozumie ile razy dziennie ma brać? To mu na opakowaniu napiszą. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:57 Jej dziecko ze złamaną nogą wymagało asysty więc inny 16latek z ubytkiem w zębie wymaga asysty. Co prawda dorosły ze złamaną nogą też wymaga asysty ale już z ubytkiem w zębie nie...ale to zbyt skomplikowane dla tego trola Odpowiedz Link Zgłoś
mak_z_figa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:36 Ale nastolatki, które ukończyły 16 lat mogą iść do lekarza bez rodzica. Ale za jego zgodą. Wystarczy, że rodzice napiszą odpowiednią zgodę i zaniosą do przychodni. Taka zgoda może być jednorazowa albo stała, do jednego lekarza, albo wszystkich w danej przychodzni. Więc to nie jest tak, że nastolatki zawsze muszą iść z rodzicem. Tylko nie każdy o tym wie. A nawet jak wie, to nie zawsze taką zgodę podpisze. Ale możliwość jest Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:33 Do ginekologa nie. Mało tego, matka jest legitymowana, czy aby na pewno jest matką. To jeden jedyny przypadek, gdy muszę pokazywać w placówce zdrowotnej dokument ze zdjęciem. Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:42 Jaki bełkot??? Moja dentystka Starszego nie chciała przyjąć dopóki nie miał skończonych 18 lat. Nawet na przegląd kazała mi przychodzić! Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:47 Właśnie o tym mówię. Raz, że jest to upierdliwe dla rodzica (tak dla bezrobotnej gospodyni domowej też), szczególnie jak musisz brać wolne. Dwa, że to jest upupianie młodych ludzi. W tym wieku są w stanie sami iść do dentysty czy pediatry, ogarnięcie takich prostych wizyt w tym wieku to też pewna nauka Odpowiedz Link Zgłoś
malaperspektywa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:42 100/100. W szkole młody o niczym nie może zadecydować, u lekarza też nie. Ubezwłasnowolniony do 18tki, a potem się dziwimy, że na zachodzie młodzież taka ogarnięta, a u bas pierdoły. Nauka samodzielnego podejmowania decyzji to proces i powinien zaczynać się wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
malaperspektywa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:38 Chyba się czepiasz. Jest różnica między może iść sam, a musi iść sam. Nikt nie mówi, że ma być zabronione chodzenie z dzieckiem chorym na poważną chorobę tak samo jak nikt nie zabrania ci chodzić z poważnie chorym mężem, żoną, przyjaciółką czy rodzicem. O czym innym piszemy. Nie wiem dlaczego przeinaczasz intencję. Piszemy, że nastolatek powinien mieć prawo do wyboru czy chce iść z rodzicem czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
johana7419 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:36 Nauka o antykoncepcji od klasy 6 podstawówki, łatwy i tani dostęp od 15 roku życia to powinien być priorytet po to, aby przypadków korzystania z tabletki dzień po czy aborcji był minimalny. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:18 Przede wszystkim nie djaemy tym nastolatkom ŻADNEJ edukacji i wsparcia w tym zakresie. No ale jak tu lonkowałam wyniki badań dostępu do antykoncepcji w Europie, z których wynikało że mamy w Polsce NAJGORSZY ten dostęp to wiele tutaj mu udowadniało że histeryzuje i przecież można iść do lekarza, są prezerwatywy i o o mi chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:45 Ze to jest chore, ze nastolatka musi do ginekologa iść z rodzicem? W sumie nie wiem. Z jednej strony wydaje się logiczne że powinna móc iść, jeśli może też legalnie współżyć. Z drugiej - jest niepełnoletnia, co w przypadku np. ciężkiej choroby, której leczenie zignoruje? Uznać że jej wybór? Stworzyć listę przypadków, w których ginekolog musiałby powiadomić rodziców? Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:51 35wcieniu napisał(a): Z drugiej - jest niepełnoletnia, co w przypadku np > . ciężkiej choroby, której leczenie zignoruje? Uznać że jej wybór? Stworzyć lis > tę przypadków, w których ginekolog musiałby powiadomić rodziców? > No i właśnie dlatego taka zmiana wcale nie jest taka łatwa. No bo jeżeli uznamy, że może samodzielnie iść do lekarza to już musimy rozważyć wszystkie takie ewentualności. Jak rozumiem z wpisu poniżej - w Norwegii tak właśnie jest. Czyli po skończeniu 16 lat młody człowiek może np. podjąć decyzję o rezygnacji z nieprzyjemnego leczenia poważnej choroby i rodzice się ani o diagnozie, ani o decyzji nie dowiadują. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:00 Ja widzę inny problem. Gdyby 16-17latki mogły same chodzić do ginekologa jestem pewna ze znacznie więcej by ich się zjawiało w gabinetach. I tak przy okazji wizyty po antykoncepcję więcej nieprawidłowości i chorób byłoby wcześniej wykrywanych Prawda jest taka, że sytuacji gdzie mama zabiera córkę 16letnią po tabletki do gina jest stosunkowo mało. Masa dziewczyn wstydzi się iść z mamą. Masa rodziców uważa, że zaprowadzenie młodej dziewczyny do gina to jakby zgoda na współżycie. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:35 Hmmm, a po co dziewczyna ma łykać hormony w tak młodym wieku?? To nie cukierki! Ty swojej piętnastolatce od razu wdrożysz łykanie pigułek anty tak na wszelki wypadek? Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:40 Nie, ale jak podejmie decyzje o współżyciu, a nie będzie chciała z jakiegoś powodu się tym pomysłem ze mną podzielić, to chciałabym, żeby mogła tabletki anty ogarnąć samodzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:48 Decyzje podejmie, ale nadal za jej zdrowie odpowiedzialni są rodzice. A powtarzam, to nie są cukierki. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:50 NO nie są. Dlatego pownien jest przepisać ginekolog na wizycie, po badaniu. Teraz kupowane są na czarnym rynku, bóg wie od kogo. To, że powiesz "córcia tabletek ci nie wolno bo ci zdrowie rozwalą" nie znaczy, ze córcia nie dostanie ich w necie Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:46 Już nie opowiadaj, że piętnastolatki namiętnie kupują antykoncepcję na czarnym rynku, peron Ci mocno odjechał. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:48 I nagle te same hormony wieku 18 lat działają inaczej? Dziewczę w wieku 17 lat i 6 mcy rozwali sobie układ hormonalny...ale w wieku 18lat i jeden dzień już nie? Podpowiem: straszenie rozwalaniem sobie życia i zdrowia przez tabsy nie odstraszy od uprawiania seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:36 Hanusina, ja bym jeszcze dodała, ze takie okazanie przez rodzica zaufania do dziecka może skutkować tym, ze potraktowana jak dojrzały, myślący człowiek małolata, uzna ze w sumie to może już ten seks uprawiać, ale nie musi. W moim i kilku koleżanek przypadku sama decyzja o podjęciu współżycia wynikała nie tyle z samej ochoty na seks, co z potrzeby buntu, poczucia się dorosłą. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:38 Pamietam, ze jedna z koleżanek nosiła dumnie w torebce pudełko z tabsami. Brała na wszelki wypadek. Dziewictwo straciła na studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:44 To już eweidentne zaburzenia lękowe. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:05 W uk tez tak jest, dotyczy to takze osob ponizej 16-go roku zycia. Jednak medycy maja obowiazek czy osoba w tym wieku w pelni rozumie swoja decyzje (osoby z rozni special needs w zakresie mentalnym) oraz ze nie dochodzi do jakiegos rodzaju presji np grooming, pedofilia itp. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:07 Tu takze osoby w wieku 16 lat nie traktuje sie jak dzieci, sa zazwyczaj referowani z pediatrics do lekarzy dla doroslych, z tym ze jest to oszacowane przez lekarza i jest jakis okres przejsciowy jesli zachodzi koniecznosc. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:36 Ale u was jest masa ciąż w wieku nastoletnim! Czyli mimo dostępu do antykoncepcji, nastolatki z niej nie korzystają?! Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:53 afro.ninja napisała: > Ale u was jest masa ciąż w wieku nastoletnim! Czyli mimo dostępu do antykoncepc > ji, nastolatki z niej nie korzystają?! Akurat masy ciaz nie ma juz od lat, zdaje sie dekady. Utatrlo sie i powatrzane jak mantra ale nieaktualne. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:00 Dekada, to raptem 10 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:29 afro.ninja napisała: > Dekada, to raptem 10 lat. A, zmienia to coś w kqestii że ten tekst to kłamstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:48 A liczy sie po 20, 30 , 50 latach? Masz nieaktualne dane, ciaze u kobiet ponizej 18 lat zmniejszyly sie o ponad polowe w porownaniu z danymi z 2011. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:56 No i włąsnie w tym czasie te tłumy nieletnich matek przestały być nieletnie, a nowe nieletnie matki już nie są takie tłumne. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:52 No ale już w tej chwili 16-latka może odmówić leczenia. W wieku 16-18 lat jest zasada podwójnej zgody - dziecka i rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:56 Ok. Tylko teraz rodzic o tym wie. Jeśli chcemy zagwarantować nastolatkowi tajemnicę (bo ginekolog) to nie będzie wiedział o odmowie. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:57 Wracamy do punktu (bo to się da rozwiazac) - to nie jest takie proste i na pstryk. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:37 No otoz. Zresztą temat ewentualnej ciąży to też podobna kwestia jeśli chodzi o wiedzę rodziców. Bo dziewczyna może chcieć urodzić (legalnie usunąć nie może) i co wtedy? Jej rodzice mają nie wiedzieć że za chwilę będą mieć na utrzymaniu (a często też pod formalną opieką) dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:47 No to akurat aż tak mnie nie martwi (ten brak wiedzy o ciąży). Ciąża to jest takie coś co prędzej czy później jest dostrzegalne okiem nieuzbrojonym. A jeżeli rodzic nie zauważy to można zapytać czy to aby dobry rodzic. No i z tym utrzymaniem i byciem opiekunem to jednak nie jest automat oraz (w przypadku opieki)- przymus. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:51 No nie jest ale ja tam wolałabym wiedzieć wcześniej niz później że mi się szykuje prawdopodobieństwo wystąpienia wyżej wymienionych następstw. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:59 Każdy by wolał. Ale jak mamy sytuację, że nastolatka ze strachu przed rodzicami w ogóle nie idzie w ciąży do lekarza i ukrywa ją tak długo jak to możliwe to też jest coś nie tak 🤷♀️ Patrzysz z perspektywy interesu rodzica. Pytanie czy on zawsze jest zbieżny z interesem nastolatka oraz czy (jesli nie) powinien mieć pierwszeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:03 Żeby jeszcze uzupełnić - uważam, że do zmiany jest też kwestia władzy rodzicielskiej nastolatków. Nie uzależnialabym jej od ślubu i wyboru ojca dla dzieciny. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:06 Nie, po prostu uważam tak ogólnie rzecz biorąc że w większości przypadków jest dobrze dla wszystkich jak rodzice mają wiedzę o stanie zdrowia dziecka, przynajmniej tak długo jak długo są jego prawnymi opiekunami. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:10 Ogólnie rzecz biorąc to jest dobrze jak bliscy ludzie mają o innych bliskich ludziach wiedzę. A o ich stanie zdrowia to już w ogóle. No a z tym byciem opiekunem prawnym to przecież tak jest, że jeżeli małoletnim damy większą samodzielność w danej sferze to ta sfera władzy rodzicielskiej się tym samym kurczy. Tylko my nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego spojrzenia. Ale to nie znaczy, że nie możemy się tego nauczyć (jako społeczeństwo, sądy, instytucje) Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:21 Tylko że te strefy się zazębiają wszędzie tam gdzie istnieją rozmaite zależności. Pewnie można tak skonstruować przepisy żeby nastolatek od np. 16 roku życia odpowiadał sam za siebie w kwestiach zdrowotnych ale naprawdę szczerze chciałabym przeczytać przepisy które uwzględniałby płynące z tego konsekwencje finansowe, bytowe itd. Zakładam że są kraje, w których coś takiego działa ale szczerze mówiąc niespecjalnie sobie to wyobrażam. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:26 35wcieniu napisał(a): > Zakładam że są kraje, w których coś takiego działa ale szczerze mówiąc niespecj > alnie sobie to wyobrażam. No chyba Norwegia sądząc z wpisu forumki. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:45 Może i Norwegia, nie chodzi mi o to w jakim kraju tak jest tylko o to jak bardzo szczegółowe są te przepisy i jak funkcjonują na styku różnych plaszczyzn, tak to nazwijmy. Przykładowo: dwójce nastolatków rodzi się dziecko. Ich decyzja, nie muszą o niej informować rodziców. Pomijam już oczywiste wątpliwości finansowe ale kto np. odpowiada w sytuacji kiedy ta decyzja doprowadzi np. do zaniechania realizacji obowiązku nauki. Teraz odpowiadają rodzice. Jak mieliby odpowiadać w sytuacji, kiedy decyzja i jej następstwa zapadły poza ich wiedzą? Albo: Nastolatek zapada na chorobę która jest do ogarnięcia ale wymaga leczenia i z tego leczenia rezygnuje, w efekcie dajmy na to tracąc sprawność. Na kogo spada obowiązek organizacji opieki nad nim, jeśli opiekun prawny został pozbawiony wiedzy o stanie zdrowia dziecka i reakcji w momencie kiedy wystarczyło wdrożyć leczenie? Nie chodzi mi o to żeby ktoś przedstawił możliwości rozwiązania powyższych problemów, bo są przykładowe, tylko o to że zwiększenie decyzyjności dzieci w tych kwestiach może się przekładać na całą masę problemów w innych obszarach. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:52 zwiększenie decyzyjności dzieci w tych > kwestiach może się przekładać na całą masę problemów w innych obszarach. Oczywiście. Dlatego nie da się tych zmian zrobić na pstryk. Co do tego jesteśmy chyba zgodne. Bo trzeba właśnie rozważyć i rozwiązać tego typu sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:12 35wcieniu napisał(a): > Przykładowo: dwójce nastolatków rodzi się dziecko. Ich decyzja, nie muszą o nie > j informować rodziców. Pomijam już oczywiste wątpliwości finansowe ale kto np. > odpowiada w sytuacji kiedy ta decyzja doprowadzi np. do zaniechania realizacji > obowiązku nauki. Teraz odpowiadają rodzice. Jak mieliby odpowiadać w sytuacji, > kiedy decyzja i jej następstwa zapadły poza ich wiedzą? No ale co się zmieni w tej samej sytuacji tylko bez dostępu do ginekologa ? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:17 Moja ciotka dowiedziała się, że moja 16 letnia kuzynka a jej córka jest w ciąży gdy ta zaczęła rodzić. Fakt wczesniaka. Obowiązywała się bandazami żeby nikt nie wiedział. Ginekologa na oczy nie widziała. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:24 Nie wiem o co pytasz. Ja mówię o relacji między obniżeniem wieku decyzyjności w sprawach zdrowotnych a wpływem tegoż na kwestie prawne, teraz spoczywające na rodzicach. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:39 Pytam o to co się dzieje teraz w naszym stanie prawnym gdy nastolatki postanowią nie poinformować rodzicow o ciąży i urodzi się dziecko? Czy coś zmienia fakt decydowania o swoim leczeniu i wizytach u lekarza bez wiedzy rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:51 No tak, zmienia. Rodzic jest opiekunem prawnym iz tego wynika jego odpowiedzialność za wiele kwestii (jak wyżej wymienione) za które ciężko byłoby wymagać odpowiedzialności gdyby prawo dawało nastolatkom możliwość samodzielnej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:16 To ja wliczam w ryzyko bycia rodzicem. Wiedziałam rodząc, że mogę urodzić istotę płodną. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:25 To jeszcze inny aspekt, ale słusznie o tym piszesz - dziadkowie w polskim systemie są czasem zobowiązani do alimentów nawet kiedy rodzice dziecka są pelnoletni i mogą się o wnuczku dowiedzieć całkiem z zaskoczenia kiedy baby już jest na świecie Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:33 Akurat ewentualną ciza to przykład z dudy, bo skoro legalnie usunąć nie można, zmusić do usunięcia tym bardziej, a jak się już w ciąży jest, to nie można "zrezygnować z bycia/odmówić bycia" jak w przypadku leczenia, to Twoja wiedzą nie ma żadnej mocy sprawczej. Odpowiedz Link Zgłoś
abidja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:46 Tak, to jest chore. W Norwegii od 16 r.z. rodzic nie ma wgladu w informacje zdrowotne dziecka. Placi tylko rachunki za lekarza i leki. Pisze o podstawowej opiece zdrowotnej. Od 16 r.z. masz prawo do bezplatnej antykoncepcji. Zazwyczaj proponuja plastry. Gdy pojawi sie ciaza ,kazda nastolatka ma wybor. Idzie do lekarza, dostaje tabletke, plus paracet i opis co sie bedzie dzialo po jej zazyciu. Jesli ciaza jest starsza niz 9 tydzien jest wykonywany zabieg. W szkolach jest podobnie. Od 16 r.z. nie dowiem sie jak uczy sie moj syn, nie dostane wykazu ocen czy rejestr nieobecnosci. Natomiast, gdy pojawia sie problem np nieobecnosci nie moga przekroczyc 10% a u syna z rozszerzonego norweskiego wyszlo 5 % otrzymalismy informacje z Fylke ( cos jak urzad wojewodzki ) o wysokiej nieobecnosci. I tak, jestem za darmowa antykoncepcja dla nastolatkow, nawet do ukonczenia przez nich szkoly np do konca liceum, nawet jesli jest to juz piwyzej 18 l. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.morgenstern Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:59 W Niemczech wymaga się zgody rodzica na antykoncepcję, jeśli dziewczyna ma poniżej 14 lat. Między 14 a 16 rokiem życia o tym czy zgoda jest potrzebna, decyduje lekarz. Od 16 roku życia dziewczyna ma prawo do antykoncepcji bez zgody, a nawet wiedzy, rodziców. Tabletki antykoncepcyjne są na receptę, regularnie wykonuje się badania. Do 18-roku życia antykoncepcja jest za darmo, pomiędzy 18 a 22 rokiem życia za symboliczne 5 euro. Dopiero od 22 płaci się pełną stawkę. Tabletka „po” dostępna jest w aptekach bez recepty, wtedy tez pełnopłatna. Osoby poniżej 22 roku życia mogą udać się po receptę i dostają wtedy taką tabletkę nieodpłatnie. Dziecko nastoletnie jak najbardziej samo może udać się do lekarza. Jeśli ze starszym nastolatkiem przychodzi rodzic, lekarz pyta nastolatka, czy to na pewno dla niego w porządku, ze rodzic wejdzie z nim do gabinetu. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 12:56 Powinna i poszłabym dalej. Powinna być za darmoszkę. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:01 Zaraz się odezwą głosy: ze będą łykać jak tabletki i tylko zachęci to do seksu Taka16latka którą seks aktualnie nie interesuje jak będzie mieć możliwość brać tabletki w te pędy znajdzie sobie chętnego na seks. (ironia- dla tych, którym dzisiaj funkcja myślenie słabo działa) Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:42 Raczej myślałabym o zdrowiu! Po co tak młoda osoba, ma brać tabletki antykoncepcyjne, jeśli nie ma partnera? Ba, jeśli ma partnera, to tez od razu nie musi z nim współżyć. Edukacja seksualna to nie tylko omawianie jak współżyć i się zabezpieczać, ale też powinna mówić o stawianiu granic. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:44 Ależ zgadzam się. Z tym, że nastolatki nie zawsze myślą i zachowują się racjonalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:51 NO nie musi ale całkiem spora częśc współżyje. A co jak ta 16 chce ten seks uprawiać? Ma stawiać granice które nie są jej tylko twoje? Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:58 A jak są jej, tylko nie umie ich postawić? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:59 Jedno drugiego nie wyklucza. Stawianie granic to jedno, dostęp d antykoncepcji drugie. Natomiast robienie akcji "zamiast antykoncepcji" uczmy o odmawianiu jest głupie..i nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:00 Jest multum metod antykoncepcyjnych, ale dla niepełnoletniej osoby dostępne są gumki i środki plemnikobójcze. Koniec. Każda skuteczna metoda wymaga wizyty u lekarza, a to wymaga zaangażowania rodzica/opiekuna. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:02 afro chodzi o to, ze jak młodzi będa mieć mniejszy dostęp do antykoncepcji to nie będą uprawiać seksu. Bzdura i to szkodliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:54 Sama z sobą dyskutujesz? Antykoncepcja powinna być łatwo dostępna, czy ludziom niepełnoletnim? Też tego nie neguję, edukacja seksualna jest moim zdaniem priorytetowa. Tak, znam matki, które idą z nastolatką do gina po tabletki i rozumiem, ich zapobiegliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:42 afro.ninja napisała: > Po co tak młoda osoba, ma brać tabletki antykoncepcyjne, jeśli nie ma partnera? ależ nie musi, nikt nie postuluje o nakaz tylko o możliwość Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:01 afro.ninja napisała: >Edukacja seksua lna to nie tylko omawianie jak współżyć i się zabezpieczać, ale też powinna mów ić o stawianiu granic. W jakich okolicznosciach? To jest istotne. Czy jesli dwoje mlodych ludzi np w wieku 17 i 19 lat bedacych w zwiazku od np roku, majacych zdrowe relacje chce wspolzyc to maja tego nie robic bo nalezy stawiac granice? Bierzesz pod uwage ze seks nie musi i zazwyczaj nie wiaze sie z presja, ze oboje tego chca? Oczywiscie ze jesli jest to nieregularne, okazyjne to prezerwarywa wystarczy, zwlaszcza na poczatku, ale po jakims czasie bardziej komfrotowa jest inna metoda, moze byc implant czy plaster co jest wygodne dla mlodych bo nie trzeba pamietac, ale moze byc spirala homrmonalna albo bez hormonow. Metoda zalezy od osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:06 Koniecznie! Podatnik ma za mało obciążeń! Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:17 Jak podatnik płaci na twoje latami ciągnięte terapie i świadczenia to jest spoko, ale jak miałby skorzystać ktoś inny to już ci się nie podoba? Ile podatków płacisz że się tak boisz? Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:37 Jak antykoncepcja kosztuje 800zl miesięcznie? Bo plusy wyplaca się też na wpadki. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:51 Ja poproszę leki, które biorę, za darmoszkę, bo dlaczego nie? Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:58 Uważamy, ze wiele rzeczy powinno być inaczej - dostęp do lekarza, bez konieczności ciągania rodzica (więcej dzieciaków trafi i skorzysta, bo nie będzie czekało aż rodzice znajda czas, odpada problem z antykoncepcją i proszeniem rodzica o pójście do lekarza); dostęp do ginekologów w ogóle i możliwości zakupu antykoncepcji bez angażowania w to farmaceuty z sumieniem. Tabletka „po” powinna być dostępna od ręki, bo im wcześniej przyjęta tym lepiej, a załatwienie wizyty, zwłaszcza w Polsce, żeby uzyskać receptę trwa wieki. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 13:59 Akurat w Polsce, są erecepty. Dla dorosłej osoby z hajsem, to kilka minut przed kompem. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:01 W tym samum czasie może iść do apteki i kupić bez recepty. Jak w normalnym kraju. Bez dodatkowej kasy za wizytę i wystawienie recepty. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:41 Pisałaś o tym ile trwa, jedynie zauważyłam, że bedąc dorosłym z dostępem do pieniędzy i netu nie zabiera to duzo czasu. Gorzej jak się nie ma pieniędzy i dostępu do internetu. Akurat jesteśmy na ostatnim miejscu pod względem dostępu do antykoncepcji, dostać się na nfz do ginekologa, graniczy z cudem. I Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:35 Dostęp do ginekologów mamy tragiczny, zdecydowanie uzależnianie skuteczności leku (im szybciej przyjęta, tym lepiej) od polskiego systemu jest chore. Receptomat to objaw chorego systemu, a nie pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:01 NO czyli na tym systemie zarabia tylko firma mająca e-receptomat. I czemu tylko dorośli? Czemu 17latka nie ma mieć dostępu? Powtórzę: straszenie ciążą oraz powikłaniami po tabletkach nie spowoduje, ze młodzi zaczną uprawiać seks po skończeniu 18 roku życia. Wielu przed tobą próbowało. Nie działa Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 14:32 Albo lekarz wystawiajacy receptę. Wizyta u gibwkokoga kosztuje mnie obecnie 250 zł Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:15 Już pomijam fakt antykoncepcji, ale generalnie dostep do ginekologa jest tu kluczowy. Nie wszystkie nastolatki mają normalnych rodziców. Nadal ginekolog jawi się wielu ludziom jako lekarz od spraw wstydliwych. Wiele kobiet latami nie odwiedza ginekologów. One na pewno nie zadbają o swoje córki i nie zaprowadza na wizytę. Dochodzi też wstyd nastolatek, które muszą o konieczności takiej wizyty powiadomić rodzica, a nie zawsze w domu jest matka. Dlatego uważam za bezsens zamykanie tym małoletnim dziewczynom łatwiej drogi dostępu do ginekologa. Tak, powinien być dla nich dostępny bez konieczności gadki z rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
johana7419 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:31 Zgadzam się. Dziewczyna która myśli o współżyciu powinna mieć łatwy dostęp do lekarza bez konieczności wizyty z rodzicem oraz łatwy dostęp do antykoncepcji, najlepiej darmowy. No i edukacja, na dobrym merytorycznym poziomie bez religijnych czy ideologicznych wkrętów Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:33 Tabletka "po" to jest antykoncepcja. Odpowiedz Link Zgłoś
shellyanna Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:08 cegehana napisał(a): > Tabletka "po" to jest antykoncepcja. Awaryjna. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:29 Tak bo ma taka uderzeniowa dawkę hormonów, że stale przyjmować się nie da, bo mogą być skutki uboczne. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:07 Zależy jak zadziała. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 15:44 Chore to jest to, że 15-latka może kupić tabletkę wczesnoporonną, a nie może kupić energetyka. Wszelkie rozmaite absurdy dotyczące tego, że młodociany coś może, a czegoś nie może wynikają z jednego prostego faktu - tego, że tak zwany wiek zgody jest różny od wieku dorosłości. Wiek zgody należy podwyższyć lub wiek dorosłości obniżyć, inaczej mamy sytuację, że pozwalamy, aby w naszym społeczeństwie formalne dzieci uprawiały seks, reszta jest tylko mniej lub bardziej absurdalną konsekwencją tego faktu. Śmieszne są głosy, że nastolatkowie są traktowani przez system jak dzieci i nie mogą bez rodziców kupić tabletek antykoncepcyjnych - system przecież traktuje nie tylko nastolatków jak dzieci, ale też samych dorosłych. Dziś nie można określonych leków przeciwalergicznych kupić bez recepty, a chory np. na nadciśnienie (choroba, która co do zasady wymaga brania leków do końca życia) musi za każdym razem prosić o receptę. To nie jest zatem kwestia zafiksowania systemu na seksie i problem z dostępnością tabletek antykoncepcyjnych, ale problem zafiksowania na wszelkich lekach i ich dostępności. I w tej rzeczywistości, gdy zwykły psikacz do nosa na alergię jest na receptę, podnoszenie larum, że nastolatkowie muszą mieć receptę na środki anty, jest oderwaniem od reala. No chyba że chodzi o to, aby tabletki wczesnoporonne, antykoncepcyjne i uzależniające były bez recepty, a psikacze do nosa dalej na receptę, bo chodzi o ideolo a nie logikę - to wtedy owszem, wszystko się spina. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:13 Tabletka dzień po NIE JEST tabletką wczesnoporonną. W ogóle coś takiego w medycynie nie wystosuje. Są tabletki antykoncepcyjne do stospwanai na co dzień, jest antykoncepcja AWARYKNA czyli "dzień po" ale ona w żaden sposób nie działa ppronnie, oraz tabletki do aborcji farmakologicznej stosowane w bardzo wielu krajach. W Polsce też, tyle że muszą być sprowadzane z zagranicy bo pierdolec antyaborcyjny sprawił że lekarze nie umieją z nich prawidłowo korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:22 paskudek1 napisała: > Tabletka dzień po NIE JEST tabletką wczesnoporonną. Jest. Oprócz działania, że nie dopuszcza do zapłodnienia, ma też działanie, że nie dopuszcza do zagnieżdżenia już istniejącego zarodka, co jest działaniem poronnym, czyli uśmierceniem istoty żyjącej. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 16:40 Kotuś jeśli NIE DOPISZCZA do zagnieżdżenia się zarodka to NIE MA poronienia bo poronienie to jest wtedy kiedy zarodek JUŻ SIĘ ZAGNIEŹDZIŁ czyli JEST ciąża. Do istoty żyjącej tej zygocie dość daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:42 paskudek1 napisała: > poronienie to jest wtedy kiedy zarodek JUŻ SIĘ ZAGNIEŹDZIŁ czyli JEST ciąża. Wikipedie se odpal czy coś? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:38 dramatika napisał(a): > paskudek1 napisała: > > > > poronienie to jest wtedy kiedy zarodek JUŻ SIĘ ZAGNIEŹDZIŁ czyli JEST cią > ża. > > Wikipedie se odpal czy coś? Nie muszę, w przeciwieństwie do prawaków ja znam definicję ciąży. Jest liczona od momentu ZAGNIEŻDŻENIA SIĘ ZARODKA w macicy (lub poza nią, wtedy mówimy o ciąży pozamacicznej). Ale nie da się poronić ciąży której nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:26 > Jest liczona od momentu ZAGNIEŻDŻENIA SIĘ ZARODKA "Ciąża, brzemienność (łac. graviditas od gravis 'ciężki') – okres od zapłodnienia bądź implantacji do porodu oraz całokształt zmian zachodzących w tym okresie w organizmie zapłodnionej kobiety." pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C4%85%C5%BCa_cz%C5%82owieka Odpowiedz Link Zgłoś
sloneczna_paraolka1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:05 paskudek1 napisała: > Kotuś jeśli NIE DOPISZCZA do zagnieżdżenia się zarodka to NIE MA poronienia bo > poronienie to jest wtedy kiedy zarodek JUŻ SIĘ ZAGNIEŹDZIŁ czyli JEST ciąża. Do > istoty żyjącej tej zygocie dość daleko. > Już nie badz taka infantylna kotusiu. Dla niektórych zapłodnione jajo to potecjalny człowiek . Dlatego mają problem z In- vitro. A jesli coś blokuje zagnieżdźenie się zapłodnionej komórki , to tak może być uznawane za wczesnoporonne, bo bez tego by się to jajo zagnieździło jednak ta tabletka tego nie powoduje. Więc zbędna dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:44 No to wtedy co miesiąc poronienie? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:48 Dla kogoś zapłodniona jajo to POTENCJALNY człowiek a dał mnie ciężarna kobieta to BEZ WĄTPIENIA czlowek. I na niej się skupiam. Jeśli dla kogoś zapłodniona jajo to już prawie czlowek to taki ktoś ani nie zażyje tabletki dzień po ani nie zrobi aborcji. Tylko kompletnie nie rozumiem czemu WSZYSCY WOKOŁO mają żyć wg tych ppgladow Ja nikomu nie nakazuję aborcji. Może warto boby zajść się swoją macicą zamaist cudzą? Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:28 sloneczna_paraolka1 napisała: > Więc zbędna dyskusja. Teoretycznie zbędna dyskusja, w praktyce rozmawiamy z lokatorami mentalnych czworaków, którzy z jednej strony nie widzą problemu w abortowaniu zarodków czy płodów, a z drugiej bronią statusu tabletki aborcyjnej jako tej, która jedynie nie dopuszcza do zapłodnienia, co nie jest prawdą. Po co bronią tego statusu? Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:41 Nie zgapiaj z mędrców prawicowego internetu, nasza krynico. Ta tabletka jest tak samo wczesnoporonna jak prezerwatywa. Ta druga nawet gorsza, bo tyle plemników w niej umiera, w tym ten, który mógł mieć szansę na stworzenie nowego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:52 pursuedbyabear napisała: > Nie zgapiaj z mędrców prawicowego internetu, nasza krynico. Jeśli ja coś zgapiam z "prawicowego internetu" to ty chyba zgapiasz z jego najdalszych krańców, skoro powtarzasz brednie rodem z czworaków, że gamety są ludźmi. Nie rozumiem zresztą tej rzucawki. Jaką wam robi różnicę czy to się nazwie tabletką poronną czy nie? Przecież "indukowanego poronienia" nie uważacie za nic złego. Nie lepiej nazywać rzeczy po imieniu i chociaż w czymkolwiek się ze sobą zgadzać? Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:57 Jak dla mnie to ty se możesz nazywać i swoje genitalia jelitami. Co nie zmienia faktu, że ta tabletka NIE JEST tabletką poronną. Z biologii w szkole klasę się powtarzało, hm? Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:06 pursuedbyabear napisała: > Co nie zmienia > faktu, że ta tabletka NIE JEST tabletką poronną. Jest tabletką poronną, bo może prowadzić do wydalenia z organizmu już istniejącego zarodka. Poronienie nie jest terminem odnoszącym się do "ciąży", tylko do zarodka/płodu. Nie ronisz ciąży, tylko zarodek lub płód, więc to bez znaczenia czy ciąża już technicznie powstała, czy nie, istotne jest istnienie zarodka. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:23 Dla ciebie niech będzie "poronna" skoro to cie uszczęśliwia 🙂 Przeinaczyłaś sobie definicję na swoje potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:29 W ten sposób tabletką poronną można nazwać nawet paracetamol. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:33 > W ten sposób tabletką poronną można nazwać nawet paracetamol. Raczej nie: "Paracetamol stanowi pierwszy wybór w leczeniu bólu i gorączki u kobiet w ciąży. Jego stosowanie jest dopuszczalne na każdym jej etapie, oczywiście z rozwagą i tylko, gdy jest to naprawdę konieczne." apteline.pl/artykuly/paracetamol-dawkowanie-dzialanie-skutki-uboczne Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:59 Jego stosowanie w dawce podanej na ulotce - zapomniałaś chyba dodać. Przekroczenie dawki może powodować nawet śmierć (razem z płodem). Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:37 cegehana napisał(a): > W ten sposób tabletką poronną można nazwać nawet paracetamol. Istotne jest prawdopodobieństwo. Tabletka "dzień po" jest opisywana w mediach jako taka, która może prowadzić do wydalenia zarodka: "jej działanie polega na uniemożliwieniu połączenia komórek rozrodczych żeńskiej i męskiej w drogach rodnych kobiety lub utrudnieniu zagnieżdżenia się zarodka w macicy" Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:47 Może w pewnych okolicznościach wszystko prowadzic do wydalenia zarodka: nawet emocjonująca rozmowa na ematce jak zbyt podniesie ciśnienie. Jeśli tak definiujesz określenie "poronne" to ok. No ale cel tej pigułki jest inny. Ja bym się wkurzyła, gdybym w aptece prosiła o tabletki poronne, a bym dostała postinor. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:52 cegehana napisał(a): >Ja bym się wku > rzyła, gdybym w aptece prosiła o tabletki poronne, a bym dostała postinor. Prawdopodobieństwo jest istotne. Tabletka "dzień po" ma prawdopodobieństwo wysokie, co jest zaznaczone w mainstreamie, inne leki mają prawdopodobieństwo co najwyżej nieznane. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:58 Prawdopodobieństwo jest zależne od różnych czynników - w tym przypadku głównie od momentu zażycia leku. W przypadku emocji na ematce - od tego jak podatna na stres jest ciężarna. Odpowiedz Link Zgłoś
sloneczna_paraolka1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:58 dramatika napisał(a): > paskudek1 napisała: > > > Tabletka dzień po NIE JEST tabletką wczesnoporonną. > > Jest. Oprócz działania, że nie dopuszcza do zapłodnienia, ma też działanie, że > nie dopuszcza do zagnieżdżenia już istniejącego zarodka, co jest działaniem por > onnym, czyli uśmierceniem istoty żyjącej. Myslisz sie: Bardzo ważną dla wielu kobiet informacją jest to, że tabletki dzień po nie mają właściwości przeciwimplantacyjnych. Oznacza to, że jeśli doszło do zapłodnienia komórki jajowej, to przyjęcie tabletki dzień po nie wpłynie na proces implantacji komórki w endometrium. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:38 > Oznacza to, że jeśli doszło do zapłodnienia komórki jajowej, to przyjęcie tabletki dzień po nie wpłynie na proces implantacji komórki w endometrium. Superpharm jest odmiennego zdania: "zawierająca lewonorgestrel, który ma za zadanie wywołanie zmian w endometrium, a tym samym uniemożliwienie zagnieżdżenia ewentualnie zapłodnionej komórki jajowej" apteka.superpharm.pl/poradnik/czym-jest-i-jak-dziala-tabletka-dzien-po-czy-antykoncepcja-awaryjna-jest-bezpieczna Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:42 Natomiast "zawierająca octan uliprystalu, który ma za zadanie opóźnienie owulacji; zagęszcza ona także śluz szyjkowy, co utrudnia plemnikom przemieszczanie się w drogach rodnych kobiety; tabletkę należy zażyć w ciągu maksymalnie 5 dni (120 godzin) po stosunku". Czyli jest taka tabletka, która rzeczywiście nie ma właściwości wczesnoporonnych. A ta druga, z lewonorgestrelem, jak najbardziej może spowodować, że już zapłodniona komórka jajowa się nie zagnieździ, bo wywołuje też zmiany w endometrium. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:03 Zmiany w endometrium to nie są zmiany w strukturze zarodka. Z tego co zacytowałas wynika, że zarodkowi nic się nie dzieje, a dzieje się coś z endometrium (które ma inne dna, więc jest osobnym organizmem). Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:26 Zmiany, które pigułka powoduje w endometrium utrudniają zagnieżdżenie się zarodka. Zarodek (z odrębnym DNA, jak słusznie zauważyłaś) już istnieje. Żeby przeżyć i rozwijać się, musi się zagnieździć w endometrium. A ono, pod wpływem środków zawartych w "pigułce po" utrudnia/uniemożliwia mu to. Gdyby osoba z macicą nie zażyła pigułki, to zarodek z odrębnym od osoby DNA miałby dużo większe szanse na zagnieżdżenie, a tak ma dużo mniejsze. Na tym polega wczesnoporonne działanie tego rodzaju "pigułki po". Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:36 Żeby przezyc trzeba jeść. Osoba z innym Dna kupując jedzenie dla siebie nie kupuje go dla mnie i w efekcie mam mniejsze szanse się najeść. Czy to oznacza że kupowanie jedzenia dla siebie jest głodzeniem innych? Nie oznacza. Zarodek jeszcze nie połączony łożyskiem nie otrzymuje nic za pośrednie jamy gębowej matki, co by ona nie zażyła. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:47 cegehana napisał(a): > Żeby przezyc trzeba jeść. Osoba z innym Dna kupując jedzenie dla siebie nie kup > uje go dla mnie i w efekcie mam mniejsze szanse się najeść. Czy to oznacza że k > upowanie jedzenia dla siebie jest głodzeniem innych? Nie oznacza. Zarodek jeszc > ze nie połączony łożyskiem nie otrzymuje nic za pośrednie jamy gębowej matki, c > o by ona nie zażyła. Kochana, zarodek to odrębny organizm, niezależnie od tego czy jest już zagnieżdżony, czy nie jest. Ba, jeśli nie jest zagnieżdżony, to zgodnie z liberalną logiką, jest bardziej niezależny i ludzki, niż gdyby był zagnieżdżony, więc jest do tego momentu absolutnie wolną jednostką, którą trzeba chronić. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:01 No właśnie: odrębny organizm. Coś jak drugi człowiek spacerujący obok po chodniku. Jak temu człowiekowi na ulicy nie kupisz jedzenia, nie poratujesz dwoma złotymi, to jesteś mordercą? Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:08 cegehana napisał(a): > No właśnie: odrębny organizm. Czy człowiek podpięty pod respirator czy inne maszyny podtrzymujące życie, nie jest człowiekiem? Naprawdę, znowu rozmawiamy o tym samym, mimo że nie ma o czym rozmawiać? Co wam szkodzi przyjęcie, że tabletka "dzień po" jest tabletką aborcyjną? Przecież, do k..wy nędzy, aborcja jest OK. O co więc wam chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:28 Nie zagnieżdżony zarodek nie jest nigdzie podpięty, bo niby jak? Dopiero wytworzenie się lożyska podpina go od matkę. Po drugie: respirator to nie człowiek, nie ma ciała, uczuć, można go wymienić, podmienić i nie dzieje mu się krzywda. Porównanie byłoby lepsze, gdybyś oczekiwała od kogoś nieustannej reanimacji przez 9 miesięcy bez przerwy. A co pytania: mi nie szkodzi, tylko wprowadza zamęt. Pacjentka która chce kupić tabletki poronne i po ich zażyciu poronić - dostanie nieskuteczny lek, bo właśnie wysokie prawdopodobieństwo że nadal będzie w ciąży po ich zażyciu. A pacjentka, która chce antykoncepcji, ominie łukiem lek opisany jako poronny bo pomyśli "a na co mnie leki poronne skoro nie jestem w ciąży? Idę poszukać jakichs antykoncepcyjnych". Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:52 cegehana napisał(a): > Porównanie byłoby lepsze, gdybyś oczekiwała od kogoś nieustannej reanimacji prze > z 9 miesięcy bez przerwy. Znaczy, że jak kogoś reanimuję przez określony czas, to on staje się człowiekiem? Głupiątko - człowiekiem jest się będac organizmem i mając określony, jednostkowy DNA. Nie ma znaczenia co podtrzymuje twoje życie lub co jest niezbędne do jego trwania - maszyna, człowiek czy środowisko, w którym bytujesz. Jesteś organizmem, masz unikalne DNA - jesteś osobnikiem określonego gatunku, na przykład człowiekiem. Twoja pietruszka na parapecie nie przestanie być pietruszką, jeśli wyekspediujesz ją na Marsa. Utraci kontakt z "matką Ziemią", ale nadal będzie pietruszką, tyle że od razu umrze bez powietrza i odpowiednich warunków. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:59 Ja ciebie nie wyzywałam. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:06 cegehana napisał(a): > Ja ciebie nie wyzywałam. Nie pi...ol, tylko odpowiedz na pytanie, dlaczego cię ta "tabletka wczesnoporonna" boli, skoro "aborcja jest OK"? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:17 dramatika napisał(a): > cegehana napisał(a): > > > Ja ciebie nie wyzywałam. > > Nie pi...ol, tylko odpowiedz na pytanie, dlaczego cię ta "tabletka wczesnoporon > na" boli, skoro "aborcja jest OK"? Bo łżesz i tyle. NIE MA JEDNEJ tabletki ppronnie. Nie są się wziąć JEDNEJ tabletki i poronić ciąży debilko. To jest kilka tabletek albo nawet zestaw dwóch różnych leków podawanych. W konkretnym protokole. Mierzi mnie po prostu łgaratwo i wprowadzenie w błąd. Tabletka dzień po to ANTYKONCEPCJA AWARYJNA a nie środek poronny. A aborcja jest ok jeśli kobieta w ciąży jej chce. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:57 cegehana napisał(a): > Nie zagnieżdżony zarodek nie jest nigdzie podpięty, bo niby jak? O żesz kurczę, co za techniczny termin... Nie jest, niemniej jest nowym organizmem o własnym DNA, różnym od DNA matki. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:02 Owszem, właśnie dlatego robienie czegoś z endometrium matki (która ma inne dna i jest innym organizmem) nie jest zabijaniem zarodka - to osobny organizm, nawet nie połączony w tym przypadku z organizmem matki. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:09 A z zarodkiem co się następnie dzieje, kiedy zrobimy coś z endometrium? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:14 Zarodek nie ma endometrium. A endometrium matki to inny organizm, ma inne DNA. Tak samo jak Ty i ja. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:22 Udajesz czy nie rozumiesz? Jest sobie niezagnieżdżony zarodek. Jest sobie matka z endometrium. Pigułka dzień po robi coś z endometrium matki. Co wtedy dzieje się z niezagnieżdżonym zarodkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:51 Ja myślę, że to ty udajesz że nie rozumiesz: jest sobie osobny człowiek. Ma swoje ciało i swoje DNA. Z tego wynika, że jego życie jest chronione, ale nie wynika, że może on dowolnie wpływać na organizmy innych. Odpowiadając na Twoje pytanie: z zarodkiem mogą się zdarzyć różne rzeczy, może przetrwać lub nie, ale to nie jest wynik bezpośrednio zażycia leku przez matkę bo ten lek wcale do tego osobnego organizmu nie dotarł. Może mieć wpływ pośredni - a taki ma niemal wszystko co robimy. Jesz czekoladę - mordujesz dzieci wyzyskiwane na farmach kakao (tak samo osobne organizmy jak ten zarodek, tacy sami ludzie). Jesz frytki - zapychasz żyły i zajmujesz miejsce na Sorze, ktoś może umrzeć. Założenie że kobieta (która na tym etapie nawet nie wie, czy jest w ciąży i nawet nie może sprawdzić, bo nie jest to jeszcze wykrywalne w testach) będzie kierować się podobnymi przesłankami jest równie absurdalne. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:56 cegehana napisał(a): > Ja myślę, że to ty udajesz że nie rozumiesz: jest sobie osobny człowiek. Ma swo > je ciało i swoje DNA. Z tego wynika, że jego życie jest chronione, ale nie wyni > ka, że może on dowolnie wpływać na organizmy innych. Odpowiadając na Twoje pyta > nie: z zarodkiem mogą się zdarzyć różne rzeczy, może przetrwać lub nie, ale to > nie jest wynik bezpośrednio zażycia leku przez matkę bo ten lek wcale do tego o > sobnego organizmu nie dotarł. Ależ jest, i nie wykręcaj kota ogonem. Ten lek uniemożliwił zarodkowi zagnieżdżenie się w macicy. Istnieje, nie wiem czy wiesz, taki sposób wpływu człowieka na różne gatunki zwierząt. Człowiek wcale tych zwierząt nie morduje, nie. Po prostu likwiduje im warunki życia. O dziwo z tego powodu również wymierają. Analogicznie rzecz się ma ze wspomnianym zarodkiem. Ginie. A wprowadzenie do tematu dzieci pracujących na farmach ewidentnie dowodzi, że nie chcesz widzieć pewnych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 01:03 Owszem: jest to wpływ pośredni. Tak jak jedzenie kakao. Ludzie na plantacjach giną. Nie chcesz widzieć tej analogii bo wyjdzie przypadkiem, że nie jesteś kryształowo czysta. Albo że jednak wyjdzie, że ludzie na plantacjach są jacyś inni niż ci w macicach. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 01:06 Giną od zbierania kakao? A ty chcesz widzieć tę analogię, żeby mieć pozytywny obraz tabletki dzień po. Co do SOR-u - mam takie samo prawo się tam udać jak każdy inny chory, a za triage nie odpowiadam. A moje żyły są w znakomitym stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:08 Masz zatem pięknie umyte rączki i rację: masz prawo udać się na sor jak każdy człowiek i nie odpowiadasz moralnie ani prawnie za pośrednie skutki tej decyzji. Nie sposób myśleć o pośrednich skutkach naszych decyzji na kilka miliardów osobnych ludzkich organizmów. A leki antykoncepcyjne zażywa się, kiedy myśli się albo wie że się nie jest w ciąży i właśnie dlatego ta nazwa pasuje do pigułki po. Leki poronne się bierze jak się wie lub podejrzewa że jest się w ciąży, robi się najpierw test i chce się poronić. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:28 > A leki antykoncepcyjne zażywa się, kiedy myśli się albo wie że się nie jest w ciąży Hormonalną antykoncepcję zażywa się, jeśli osoba na pewno nie jest w ciąży, bo hormony antykoncepcyjne szkodzą zlepkowi. > i właśnie dlatego ta nazwa pasuje do pigułki po Ale chyba "pigułkę po" zażywa się, kiedy któryś z partnerów podejrzewa, że może dojść do zapłodnienia i zagnieżdżenia się zlepka, nieprawdaż? Więc ta nazwa właśnie nie pasuje, chyba? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:32 Wrecz przeciwnie: kiedy ma się nadzieję, że do zapłodnienia nie doszło bo jeszcze nie zdążyło (stąd te 72 h). Kiedy podejrzewa się "zlepka" jak to określasz to się robi test ciążowy i jeśli wychodzi pozytywny to wtedy dopiero się bierze leki poronne. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 20:54 > Wrecz przeciwnie: kiedy ma się nadzieję, że do zapłodnienia nie doszło bo jeszcze nie zdążyło (stąd te 72 h). Cegeheno, nie wprowadzaj ludzi w błąd! Lewonogestrel przyjmuje się do 72 godzin po stosunku, "ma za zadanie wywołanie zmian w endometrium, a tym samym uniemożliwienie zagnieżdżenia ewentualnie zapłodnionej komórki jajowej [działanie wczesnoporonne]; ona również zagęszcza śluz szyjkowy, co uniemożliwia przemieszczanie się plemników [działanie antykoncepcyjne]" Czyli jak jest obawa, że już doszło do zapłodnienia, to stosuje się środek z działaniem wczesnoporonnym (zmiany w endometrium uniemożliwiające zagnieżdżenie zarodka). Octan uliprystalu, który trzeba zażyć do 5 dni po stosunku "ma za zadanie opóźnienie owulacji; zagęszcza ona także śluz szyjkowy, co utrudnia plemnikom przemieszczanie się w drogach rodnych kobiety [działanie wyłącznie antykoncepcyjne]". apteka.superpharm.pl/poradnik/czym-jest-i-jak-dziala-tabletka-dzien-po-czy-antykoncepcja-awaryjna-jest-bezpieczna > Kiedy podejrzewa się "zlepka" jak to określasz to się robi test ciążowy Test ciążowy pokazuje 7-dniową ciążę. W tym momencie na wszelką antykoncepcję jest już za późno, pozostają jedynie środki wczesnoporonne. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:07 Podkreśl sobie w tym co wkleilas słowo "ewentualnej". A to co o plemnikach to chyba poronień nie dotyczy. Tak, zgadzam się, że w momencie testu pozytywnego na antykoncepcję jest za późno i wtedy się bierze leki poronne, jak się nie chce ciąży. Nie widzę tu nic dyskusyjnego. A używanie antykoncepcji awaryjnej w celu wywołania poronienia, gdy podejrzewa się ciążę jest bez sensu. Już nawet pomijając zdrowie, jaki jest sens ekonomiczny? Po co kupować leki, które ewentualnie mogą zadziałać, gdy jest jakiś niezagniezdzony jeszcze zarodek (stosunkowo krótki czas, w który trzeba trafić w ciemno), skoro istnieją leki poronne, które można kupić i zażyć po stuprocentowym potwierdzeniu, że ciąża jest i zadziałają? I które tak czy siak trzeba kupić jak się nie uda trafić (przypominam - celujemy w ciemno) w to krótkie okienko? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:30 > A to co o plemnikach to chyba poronień nie dotyczy. Słusznie się domyślasz, nie dotyczy, więc utrudnienie plemnikom przemieszczania się przez zagęszczenie śluzu, to jest działanie antykoncepcyjne "pigułek po", bo skoro jest plemnik, to znaczy, że nie doszło do zapłodnienia, więc i o działaniu antykoncepcyjnym nie ma mowy. > A używanie antykoncepcji awaryjnej w celu wywołania poronienia, gdy podejrzewa się ciążę jest bez sensu. I wtedy właśnie dochodzi do głosu działanie wczesnoporonne "pigułki po". Ciąża, co prawda na bardzo wczesnym etapie już jest (ten etap jest tak wczesny, że paskudek i milupaa nawet nie wiedzą, że to już ciąża), już jest zapłodnione jajo czyli zarodek, ale nie ma się on gdzie zagnieździć, bo endometrium go nie przyjmuje. Można napisać górnolotnie, że łono matki odrzuca swe potomstwo. > skoro istnieją leki poronne, które można kupić i zażyć po stuprocentowym potwierdzeniu, że ciąża jest i zadziałają? Tabletki poronne można w Polsce stosować tylko w 2 przypadkach: gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki lub gdy jest wynikiem przestępstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:49 Pierwszego nie rozumiem: skoro nie doszło do zapłodnienia to o działaniu antykoncepcyjnym nie ma mowy?? Przecież to kwintesencja antykoncepcji. A drugie: czy to ma być dowód na to, że ludzie biorą te leki bo chcą poronić? Może i tak, w końcu nie siedzę u kogoś w głowie i nie wiem, ale jest to bez sensu, z powodów które opisałam. Przecież szansa na to, że z zażyciem leku trafię (w ciemno - nie da się nawet stwierdzić czy zarodek istnieje a już tym bardziej czy jest zagnieżdżony i czy nie obumiera właśnie naturalnie) moment przed zagnieżdżeniem zarodka jest znikoma. Opłaca się bardziej poczekać ten tydzień tydzień czy dwa, skoro już się chce poronić. Trochę jak ze skakaniem z szafy czy wieszakami: może się jakimś fartem uda, podobno niektórym bankom się udawało, ale przy istnieniu skutecznych leków poronnych (takich ktore działają na każdy zarodek a nie tylko w okienku pogodowym) to strata czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:12 > Pierwszego nie rozumiem: skoro nie doszło do zapłodnienia to o działaniu antykoncepcyjnym nie ma mowy?? Przecież to kwintesencja antykoncepcji. Czego nie rozumiesz, cegeheno? Kwintesencją antykoncepcji, jak słusznie napisałaś, jest niedopuszczenie do tego, żeby plemnik wniknął do jaja. I dlatego "pigułki po" (oba rodzaje) zagęszczają śluz. Plemniki w tym śluzie zostają jakby uwięzione, szamocą się i próbują wyrwać, ale śluz je unieruchamia i nie przepuszcza dalej. A plemniki w organizmie kobiety żyją 24 godziny, więc jak się nie wyrwą i nie zapłodnią jaja w ciągu doby, to umrą w tym śluzie bezpotomnie. > A drugie: czy to ma być dowód na to, że ludzie biorą te leki bo chcą poronić? Ludzie przede wszystkim nie chcą mieć dzieci z tego akurat stosunku płciowego. I dlatego korzystają z "antykoncepcji po", którą dają oba rodzaje pigułek. Ale jeden rodzaj ma dodatkowo działanie (wczesno)poronne (oprócz tego antykoncepcyjnego). Niektórym ludziom to nie przeszkadza - z tego stosunku płciowego z dużym prawdopodobieństwem nie będzie ciąży, więc biorą pigułkę z opcją dodatkową wczesnoporonną. Inni uważają, ze skoro być może doszło do powstania zarodka, to już trudno, ciążę będą kontynuować, ale jeśli jeszcze nie było zapłodnienia, to korzystają z "pigułki po" z działaniem wyłącznie antykoncepcyjnym, bo nie są przeciwnikami antykoncepcji. > Opłaca się bardziej poczekać ten tydzień tydzień czy dwa, skoro już się chce poronić. Ale czekanie aż do potwierdzenia ciąży np. w teście ciążowym oznacza, że planujesz zażycie pigułki wczesnoporonnej. Handel i dystrybucja takimi środkami jest karana. Co prawda kary nie są zbyt surowe (Justyna Wydrzyńska, która udostępniła środek leczniczy wiedząc, ze zostanie użyty jako wczesnoporonny, została przez sąd skazana na karę przepracowania 30 godzin społecznie. Wcale nie żałowała swego czynu i publicznie oświadczyła, ze gdyby miała ten czyn przestępczy popełnić jeszcze raz, to by to zrobiła). Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:27 Nie rozumiem zdania "o działaniu antykoncepcyjnym nie ma mowy" gdy właśnie się zgodziliśmy, że właśnie to się dzieje po uwięzieniu plemników w służbie. Ludzie nie chcą mieć dzieci, ale tak poza tym nie chcą być w ciąży i to jest główny cel zażywania tych leków. Jak sprawa się rypnie to owszem, sięga się po leki poronne, ale leki antykoncepcyjne bierze się po to, żeby wlasnie nie mieć co ronic. A karalność dystrybucji takiej czy smiakiej nie ma nic do rzeczy: mam brać nieskuteczne leki bo skuteczne są niedostępne w dystrybucji? To już lepiej nic nie brać albo wziąć jakiś paracetamol czy polopirynę w większej dawce. Kiedys pozbierało się dziadkom leki na reumatyzm, może jeszcze są w sprzedaży. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:40 > Nie rozumiem zdania "o działaniu antykoncepcyjnym nie ma mowy" Ale czyje to jest zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:45 Twoj wpis o 22.30. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:00 > Twoj wpis o 22.30. Sorry, przejęzyczyłam się. Oczywiście chodziło mi o to, że jeśli mamy plemnik, którego zabijamy, to nie ma mowy o "poronności", która dotyczy zarodków. Przy zabijaniu plemników mówimy o antykoncepcji. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:46 > Jak sprawa się rypnie to owszem, sięga się po leki poronne, Ale można też sięgnąć po "pigułkę po", która nie ma działania poronnego, tylko samo antykoncepcyjne. > mam brać nieskuteczne leki bo skuteczne są niedostępne w dystrybucji? Ależ leki skuteczne są dostępne w dystrybucji - dystrybuuje je specjalista, a nie pani z internetu. Randomy z internetu są karane pracami społecznymi w wymiarze umiarkowanym, jeśli się biorą za robotę lekarza-specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:53 Tak można. I skoro są dostępne w dystrybucji to tym bardziej - po co mam kupować i zażywać coś innego, skoro podejrzewam ciążę tzn. że na antykoncepcję już po ptakach? Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:11 Lewonogestrel przyjmuje się do 72 godzin po stosunku, "ma za zadanie wywołanie zmian w endometrium, a tym samym uniemożliwienie zagnieżdżenia ewentualnie zapłodnionej komórki jajowej [działanie wczesnoporonne]; To jest bardzo ciekawe co piszesz, tyle że zwykle zagnieżdżenie następuje po 6-7 dniach od stosunku. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:26 > To jest bardzo ciekawe co piszesz, tyle że zwykle zagnieżdżenie następuje po 6-7 dniach od stosunku. Zagnieżdżenie następuje w 6-10 dniu po stosunku, ale jeśli się weźmie lewonogestrel 5. dnia po stosunku, to przez ten 1 dzień zdąży on tak zmienić endometrium, że 6. dnia zarodek już się nie zagnieździ. (To jest właśnie wczesnoporonne działanie pigułki). Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:54 Ojeju, ojeju. Najpierw musiałby tam być ten zarodek. Dowiedz się może, jak często on się w ogóle tworzy, bo nie po każdym stosunku jednak. 🤷 Jest masa rzeczy, które mogą utrudnić czy uniemożliwić zagnieżdżenie się zarodka, czy też poronienie na wczesnym etapie ciąży. Sugerujesz, żeby po każdym stosunku profilaktycznie kobieta leżała nieruchomo przez 6-7 dni, bo może akurat......? Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 12:30 maleficent6 napisała: > Jest masa rzeczy, które mogą utrudnić czy uniemożliwić zagnieżdżenie się zarodk > a, czy też poronienie na wczesnym etapie ciąży. Równie dobrze możesz w ten sposób tłumaczyć zabójcę, który dźgnął kogoś nożem w wątrobę, że przecież są choroby wątroby, na które można umrzeć, więc co za różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 12:41 Dramatik, takie info od kobiety, którą nie jesteś i dalej powielasz bzdury ludzi, którzy spali na biologii - wiele kobiet roni bardzo wczesne ciąże, nawet o tym nie wiedząc. Już nie mówię o chorobach układu rozrodczego. Sam se wsadź nóż w wątrobę i spadaj wreszcie stąd, katotalibie. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 12:58 pursuedbyabear napisała: > wiele kobiet roni bardzo wczesne ciąże, nawet o t > ym nie wiedząc. No o tym właśnie mówię - o kretyńskości tego argumentu. To że istnieją śmiertelne choroby i rozmaite patologie rozwojowe prowadzące do wydalenia płodu nie oznacza, że można sobie kogoś zadźgać czy spowodować poronienie. Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 13:07 Ale jakie poronienie, tłuku? Powtarzam, kondom też jest antykoncepcją po. Działa dopiero po ejakulacji. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 13:16 pursuedbyabear napisała: > Powtarzam, kondom też jest antykoncepcją po. Działa dopiero po ejakulacji. Tytuł wątku może przeczytaj? Mowa jest tutaj o tzw. "tabletce po", a nie kondomach. Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 13:22 No ale co, nie jest? 😁 Ja ci to wytłumaczę, bo może nieznane ci to urządzenie - tam na końcu jest taki mały zbiorniczek, który sprawia, że wystrzelone plemniki są brutalnie zatrzymane, zanim dotrą do komórki jajowej. Pooglądaj sobie w internecie, bo na żywo zapewne prezerwatywa nigdy nie była widziana, zwłaszcza zużyta. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 13:47 No nie dramatisiu, troszkę słaba jest ta twoja analogia. Kobieta po każdym stosunku seksualnym nie próbuje wywołać u siebie poronienia, więc nie morduje tego biednego dzieciątka. Porównanie do mordercy zatem nietrafione. Wiele ciąż spływa w kiblu na bardzo wczesnym etapie bez wiedzy kobiety, tak wymyśliła sobie to matka natura. Ty, gdybyś było kobietą, też zapewne przyczyniłobyś się do tego strasznego czynu spuszczenia wody w WC z własnym dzieciąteczkiem. 🤷 Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 14:21 maleficent6 napisała: > Kobieta po każdym stos > unku seksualnym nie próbuje wywołać u siebie poronienia, więc nie morduje tego > biednego dzieciątka. Przecież mowa nie o poronieniu po stosunku, tylko poronieniu po tabletce poronnej. Czy wy wszystkie od rana chlejecie, że nie ogarniacie o czym mowa w tym wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 14:28 Ale jakiej tabletce poronnej? Cytując - przeczytaj tytuł wątku, redpillu. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 14:32 Skończyły się argumenty i zaczyna się obrażanie? Nie wyrywaj fragmentu, tylko odnieś się do całości wypowiedzi. I nie ma czegoś takiego, jak tabletka poronna. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 21:03 > Najpierw musiałby tam być ten zarodek. Oczywiście, bo działanie poronne leków dotyczy zarodków. Jeśli nie ma zarodka, to nie ma poronienia. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 01:04 Założenie że kobiet > a (która na tym etapie nawet nie wie, czy jest w ciąży i nawet nie może sprawdz > ić, bo nie jest to jeszcze wykrywalne w testach) będzie kierować się podobnymi > przesłankami jest równie absurdalne. Skoro nie wie, po co bierze tabletkę dzień po? Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 07:35 W tym samym celu, w jakim facet zakłada kondom. Jezu. Ten wątek to naprawdę wysyp oszołomstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:45 cegehana napisał(a): > to > nie jest wynik bezpośrednio zażycia leku przez matkę bo ten lek wcale do tego o > sobnego organizmu nie dotarł. Może mieć wpływ pośredni - a taki ma niemal wszys > tko co robimy. Tabletka "dzień po" uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka, więc powoduje jego wydalenie, czyli poronienie. Czyli jest to tabletka poronna. Aby uśmiercić człowieka nie musisz dźgać go nożem, możesz go zagłodzić w obozie koncentracyjnym - wtedy też powiesz, że to nie jest morderstwo, bo wpływ jest tylko pośredni? Kłamstwa, że to nie jest tabletka poronna służą temu, aby nie zniechęcać dziewczyn do brania tego (i przede wszystkim - kupowania), bo niektóre mogłyby mieć opory. Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 11:16 Ale ty i reszta bandy zakładacie naiwnie (abstrahuję od braków w wiedzy szkolnej), że zarodek powstaje za każdym razem, gdy facet spuści się w środku. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:03 To inaczej. Aborcja jest wtedy, kiedy usuwamy potwierdzoną ciążę, czyli inny organizm fizycznie jest w macicy. Poronienie następuje wtedy, gdy z różnych przyczyn tracimy/wydalamy ciążę. Antykoncepcja awaryjna nie jest środkiem poronnym, bo poronić można ciążę. Nie jest też formą aborcji, bo abortować można ciążę. Dzień po stosunku żadnej ciąży nie ma i naprawdę w większości przypadków nie będzie, bo (tutaj mogę zaskoczyć 😁) nie każdy stosunek = ciąża. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:15 Dramatika ja wiem że prawacy mają problem z biologią ale na bogów, między zarodki em i płodem a CZŁOWIEKIEM podpiętym pod respirator jest ogromna różnica. A co do poronienia to wybacz ale wszelkie definicje podają to jako "samoistne przerwanie CIĄŻY" a nie "gwałtowne wydalenie płodu". Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:56 Albo by tych szans nie miał i tyle. Płodocentryzm jest jak widać szkodliwy. Może czas w końcu zacząć patrzeć na te sprawy z perspektywy KOBIETY która człowiekiem jest bezduskusyjnie? Wolicie rozkminiać czy zarodek się zagniezdzi czy nie a w dupie macie KOBIETĘ Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:41 demodee napisała: > Gdyby osoba z macicą nie zażyła pigułki, to zarodek z odrębnym od osoby DNA mia > łby dużo większe szanse na zagnieżdżenie, a tak ma dużo mniejsze. Na tym polega > wczesnoporonne działanie tego rodzaju "pigułki po". Oczywista oczywistość, ale dobrze ją wysłowić dla gremium rżnącego głupa. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:55 No a gdyby babcia miała antenkę to by była radiem. Gdybyś swoją wypłatę przeznaczyla na opiekę dla ciężarnych to zwiększyłoby szansę niejednego zarodka na doczekanie terminowych narodzin. Nie zwiększanie szansy to morderstwo, nie zapominaj o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:02 cegehana napisał(a): > No a gdyby babcia miała antenkę to by była radiem. No nie, w tym przypadku prawdopodobieństwo jest wysokie oraz zbadane. W przypadku leków - nie zbadane. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:17 Prawdopodobieństwo, że człowiek na mrozie umrze jest jeszcze lepiej zbadane - mogę wbić do Ciebie na chatę czy jestes mordercą? Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:11 Demo już się przestań ośmieszać. Aby było poronienie musi być ciąża. Aby była ciąża zarodek musi być zagniezdzony. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:13 A niezagnieżdżony zarodek jak się klasyfikuje? Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:26 Zygota, morula, blastocysta. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:34 Dziękuję, fazy rozwojowe mogę sobie wyguglać. Czyli żywa istota o DNA innym niż DNA matki? Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 02:37 Nie idź tym tropem 😅 Odpowiedz Link Zgłoś
nunia01 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:19 Niech idzie. Zajmie się pogrzebami podpasek, stawianiem krzyży przy sławojkach i mszami na oczyszczalniach ścieków. Natura tak to urządziła, że większość zarodków się nie zagnieżdża albo złuszczają się razem z endometrium. Jeden więcej czy mniej z powodu antykoncepcji awaryjnej naturze nie robi różnicy. Jednocześnie osoba nawiedzona może mieć dużo zajęcia z czczeniem pamięci utraconych zarodkow. I może nie będzie miała czasu gadać bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:51 taki-sobie-nick napisała: > A niezagnieżdżony zarodek jak się klasyfikuje? Jest organizmem niezdolnym do samodzielnego życia, którego organizm zdolny od życia nie ma obowiązku swoim kosztem przy życiu utrzymywać. To, że ktoś ma niesprawne płuca, to nie oznacza, że złapią Cię na ulicy, bo pasujesz i bez Twojej zgody wytną Ci plat Twojego. I z ciąża powinno być tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:18 Nie to że bronię, ale nie lubię takich argumentów. Ten "organizm" jest matka owego zarodka, taka drobna różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:26 Oczywiście potencjalną 🙂 w każdym razie 50% materiału genetycznego jest jej więc porównanie z obcym z ulicy jest chybione. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 13:20 Argumentem miało być to, że zarodek nie jest częścią matki, tylko oddzielnym bytem. No to smuteczek, bo ten byt oddzielny sam nie jest zdolny do życia, a z jakiegoś powodu zarodek jest jedynym wypadkiem, kiedy jest obowiązek udostępniania koms swojego działa. Nawet w przypadku zyjach dzieci rodziców (a nie hipotetycznych rodzicow) nie można zmusić do oddania nerki, bo to nietyczne. Tylko zarodki u nas są ponad to. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:35 Nadal uważam że to bardzo durne porównania i durne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 23:05 A puste jajo jak? Czemu nie walczycie o puste jaja?! Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:14 milupaa napisała: > Aby było poronienie musi być ciąża. Nie ronisz ciąży, tylko zarodek/płód. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:27 Tak bo ciąża to coś więcej niż zarodek 😀 Cały proces wokół. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 19:35 > Demo już się przestań ośmieszać. Czy to do mnie? Bo jeśli tak, to ośmiesza się wikipedia, którą cytowałam powyżej, i która mówi, że ciąża zaczyna się od zapłodnienia lub zagnieżdżenia zapłodnionego zarodka. Forum jest anonimowe, więc nie wykluczam, że jesteś wąską specjalistką od wczesnej ciąży i możesz, powołując się na źródła naukowe, udowodnić, że póki zarodek się nie zagnieździ, to ciąży nie ma. Czekam na linki. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:36 A po co? Ja się kieruje zdrowym rozsądkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:41 Ciąża się owszem zaczyna, ale jak na razie nie wypracowano jednolitych kryteriów człowieczeństwa. W kryterium neurologicznym np. za moment powstania człowieka przyjmuje się pojawienie się aktywności mózgu, skoro życie ludzkie wraz ze śmiercią mózgu się kończy. pl.wikipedia.org/wiki/Pocz%C4%85tek_istnienia_osoby_ludzkiej Jeżeli niezagnieżdżony zarodek to według ciebie człowiek i podlega bezwzględnej ochronie, to osoby takie jak ty powinny mieć takie zarodki wszczepiane do macicy, powinny chodzić w ciąży która nie jest obojętna dla organizmu, rodzić w bólach i oczywiście podjąć trudy wychowania do dorosłości. Nie ma powodu, żeby miała to wszystko robić para, która dziecka nie chciała i której przytrafiło się np. pękniecie prezerwatywy. Nie ma powodu żeby miała to robić kobieta która nie uważa zarodka za człowieka i za swoje dziecko. Masz z tym problem, to sama się podejmij. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:57 natalia.nat napisała: > Ciąża się owszem zaczyna, ale jak na razie nie wypracowano jednolitych kryterió > w człowieczeństwa. W świecie zachodu, które kieruje się głównie materialistycznym światopoglądem naukowym, a nie metafizycznym czy filozoficznym, przynajmniej w debacie publicznej, powinno być jedno kryterium człowieczeństwa - naukowe. A w nauce jest w jasno okreslone czym jest istota żywa i co decyduje o przynależności gatunkowej (wątpliwości są jedynie w kwestii wirusów - nie wiadomo czy są istotami żywymi). Odrzucając to kryterium stajesz po stronie średniowiecznego duchowieństwa katolickiego, bo współczesne też się kieruje tutaj nauką. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:11 dramatika napisał(a): > A w nauce jest w jas > no okreslone czym jest istota żywa i co decyduje o przynależności gatunkowej Ale nikt nauki nie podważa. Po prostu rozróżniamy człowieka jako istotę żywą (gatunek) i człowieka jako osobę. Poza kryterium genetycznym wszystkie inne nie uznają zarodka jako człowieka i nie przyznają mu praw osoby ludzkiej. W większości krajów aborcja do 3 miesiąc jest prawnie dozwolona. > Odrzucając to kryterium stajesz po stronie średniowiecznego duchowieństwa katol > ickiego, bo współczesne też się kieruje tutaj nauką. Jeżeli nie ma jednoznacznej odpowiedzi, to każdy może przyjąć swoje kryterium. Nie ma tu większej filozofii. Nie widzę żadnego powodu i korzyści decydować się na dziecko, kiedy nie chcę go mieć, a antykoncepcja zawiodła. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:39 > Po prostu rozróżniamy człowieka jako istotę żywą (gatunek) i człowieka jako osobę. Możesz to jakoś prościej wytłumaczyć? > Poza kryterium genetycznym wszystkie inne nie uznają zarodka jako człowieka i nie przyznają mu praw osoby ludzkiej. W Polsce akurat przyznaje się zarodkowi prawo do ochrony życia od chwili poczęcia (z dwoma wyjątkami). Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 13:13 W Polsce kościółkowej dodaj, bo to tej instytucji zawdzięczamy podobne idiotyzmy. Gdyby mogli to by robili pogrzeb plemników i zmarnowanych jajeczek. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 13:22 Demodee spróbuję prościej - zygota i zarodek to POTENCJALNY człowiek. Być może będzie z tego człowiek, być może nie. Ale kobieta to człowiek bezsprzecznie, i NIE MOŻNA zmusić żadnego człowieka do użyczenia jego narządów czy, tkanek innej osobie, NAWET JEŚLI przez to nie użyczenie ta druga osoba umrze. Dlatego między innymi nie można od ciebie pobrać krwi, nerki czy kawałka wątroby, chociaż wiele osób przez brak tychże może umrzeć. Ale nie oczekuję że zrozumiesz. Do takich zakutych łbów trafiło by wyłącznie prawo przymusowego oddawania krwi. Co pół roku 😁. Ja to już zresztą podtulowałam u och, jakiż piękny wrzask przeciwko się pojawił. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 10:47 demodee napisała: > Możesz to jakoś prościej wytłumaczyć? Ale ja nie jestem od tłumaczenia ci podstawowych definicji i zagadnień. Poczytaj sobie materiały na ten temat. pl.wikipedia.org/wiki/Pocz%C4%85tek_istnienia_osoby_ludzkiej > > Poza kryterium genetycznym wszystkie inne nie uznają zarodka jako człowieka i nie przyznają mu praw osoby ludzkiej. > > W Polsce akurat przyznaje się zarodkowi prawo do ochrony życia od chwili poczęcia (z dwoma wyjątkami). Ale ja przecież nie piszę o polskiej legislacji, tylko o różnicach poglądów i rozważaniach na ten temat. Poza tym, no właśnie, nawet w Polsce zarodek nie ma pełni praw, takich jak człowiek narodzony. Nie wiadomo też z jakiego powodu przyjęliśmy rozwiązania jakie często zdarzają się w Azji, Afryce, Ameryce Łacińskiej, zamiast takie jak w całej praktycznie Europie i mamy dzisiaj jedno z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w tej części świata. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 11:01 natalia.nat napisała: > Ale nikt nauki nie podważa. Po prostu rozróżniamy człowieka jako istotę żywą (g > atunek) i człowieka jako osobę. Na tej właśnie podstawie, czyli ignorując biologię, odczłowieczano Indian, Żydów czy Murzynów. Czyli kryterium obiektywne (biologię) zastępowano kryterium subiektywnym - rasa panów określała, kto jest "osobą". I to samo dzieje się dziś w stosunku do ludzkich zarodków. > Jeżeli nie ma jednoznacznej odpowiedzi, to każdy może przyjąć swoje kryterium. Nikt ci nie odmawia przyjmować dowolnego kryterium, ale można je oceniać - kryterium, jakim posługiwali się konkwistadorzy, właściciele niewolników czy naziści nie jest specjalnie etyczne, ale faktycznie, ma długą tradycję w świecie zachodu i ciężko się od niej uwolnić. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 12:02 To jest tylko twoja opinia, że zlepek komórek jest człowiekiem i należy go bezwzględnie chronić, nawet kosztem kobiety i jej praw. Bo przecież może się zdarzyć, że zwyczajnie zawiedzie antykoncepcja albo że dziecko będzie miało wadę genetyczną. I od tej chwili kobieta to inkubator i matka skazana na heroizm? No nie. Nie trzeba być "rasa panów", żeby rozumieć że osoba to coś więcej niż tylko połączone dwie komórki. Stąd właśnie różnice poglądów i różne kryteria człowieczeństwa. Stąd prawo do aborcji do pewnego momentu. To kryterium, które ty uznajesz nie jest w niczym lepsze nad innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 12:15 natalia.nat napisała: > osoba to coś więcej niż tylko połączone dwie komórki. Powtarzasz się. Pogląd, że "osoba" to coś więcej niż dwie połączone komórki, to ideologiczna podstawa rasizmu i innych zbrodniczych ideolo. Obiektywnie i pozaideologicznie, człowiekiem jest organizm* o ludzkim DNA. Koniec. Nie musi mieć mózgu, duszy, właściwych poglądów i rasy. *gamety, paznokcie, nowotwory nie są "organizmami". Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 13:41 Tak, wiemy dramatisia że dla takich jak ty płód to znacznie cenniejsza osoba niż kobieta ten płód nosząca. To przecież oczywiste że płodowi należy się wszelka ochrona a tej ku...wie co się seksiła należy dokopać, niech następne mają nauczkę żeby nogi razem trzymać prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 16:46 dramatika napisał(a): > Powtarzasz się. Pogląd, że "osoba" to coś więcej niż dwie połączone komórki, to > ideologiczna podstawa rasizmu i innych zbrodniczych ideolo. To ty się powtarzasz. I bzdury wypisujesz. To jest właśnie zwykła czysta biologia, a nie żadne ideolo. Więc nie próbuj manipulować w prostacki i typowy dla siebie sposób. Myślisz że jak palniesz o rasizmie i zbrodniczych systemach, to zrobi to na kimś wrażenie. Cała Europa jest zła i zepsuta, tylko jedna Dramatica szlachetna i rozumiejąca. Zlepka komórek nie można ruszyć, ale już zarażać śmiertelna chorobą urodzonych, każdy ma mieć prawo jak mu się podoba. Bo przecież maseczka, lockdown i szczepionka to taki zamach na wolność. > Obiektywnie i pozaideologicznie, człowiekiem jest organizm* o ludzkim DNA. Koni > ec. Nie musi mieć mózgu, duszy, właściwych poglądów i rasy. Homo sapiens jest gatunkiem biologicznym jak każdy inny. To kiedy staje osobą w sensie moralnym, czyli człowiekiem nie jest rozstrzygnięte. Niektórzy uważają, że potrzeba jest do tego co najmniej aktywności mózgu, inni że świadomości. To że ty uważasz za jedynie słuszne kryterium genetyczne to jest twoja opina. Tylko i wyłącznie. W większości ludzie na świeci uważają inaczej. A ty nie masz monopolu na rację. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:27 Masz rację: chore jest to że ktoś nie może sobie kupić słodkiego soczku i logika jest po stronie dramatiki. Ta wybiórczość systemu szczególnie uderza w dzieci bardzo kontrolujących rodziców, które mogą mieć różne życiowe problemy, nie tylko antykoncepcję. Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:24 No cóż, patologia górą. Patologiczni rodzice i ich patologiczne potomstwo. I bardzo dobrze, ze to sie nie bedzie rozmnazać. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:09 Najbardziej jesteśmy wdzięczni, że ty się nie rozmnażasz. Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:27 milupaa napisała: > Najbardziej jesteśmy wdzięczni, że ty się nie rozmnażasz. Juz sie rozmnozyłam i wolę, by moje potomstwo nie musialo sie stykac z patologia intelektualną. My takimi osobnikami gardzimy Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:57 demono2004 napisała: > milupaa napisała: > > > Najbardziej jesteśmy wdzięczni, że ty się nie rozmnażasz. > > > > Juz sie rozmnozyłam i wolę, by moje potomstwo nie musialo sie stykac z patologi > a intelektualną. My takimi osobnikami gardzimy Uważaj, jeśli masz córkę ona też może być w NIECHCIANEJ ciąży. Na KAŻDYM etapie swojego płodnego życia Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 12:40 Na szczescie nie mam córki a moje potomstwo jest na tyle inteligentne, ze na głupią panne nawet nie spojrzy Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 12:51 demono2004 napisała: > Na szczescie nie mam córki a moje potomstwo jest na tyle inteligentne, ze na gł > upią panne nawet nie spojrzy Uch, ile chrześcijańskiej milsovi, katolicyzm w pigułce. Bynajmniej nie poronnej ani dzień po. Zmartwię cię, niechciana ciąża może dotyczyć KAŻDEJ absolutnie konoetu w wieku produkcyjnym. Pann, mężatki, rozwódki, wdowy, twej która ma już dzieci jak i tej która dzieci dopiero planuje. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 15:57 Ona nie ma córki, a jak wiadomo ciąża to problem kobiety. Najwyżej to dziewczyna rzuci szkołę, a bombelek meski, a w zasadzie rodzice bombelka z łaską rzucą raz w miesiącu parę stów "na pazy" Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 16:04 To ci, co n9ie chca dziecka, nie mauja dostepu do antykoncepcji? Prezerwatyw w sprzedazy to nie ma? Nie chcesz, to sie zabezpieczasz. Proste. Nie dajesz byle gdzie i byle komu, jako małolata,, bo mozesz. Bo pojdziesz i kupisz pigułkię PO. To jest patologie porównywalna do tych, co chleja i sie mnoza na potęgę. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 16:21 Rozumiem, że Twój bombelek znajduje się w folderze "byle kto"? Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:37 nick_z_desperacji napisała: > Rozumiem, że Twój bombelek znajduje się w folderze "byle kto"? Moje bombelki wchodzą/weszły w dorosłość i na byle kogo nie spojrzą Po co maja mieszać swoje geny,. z genami głupich . Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 18:22 demono2004 napisała: > nick_z_desperacji napisała: > > > Rozumiem, że Twój bombelek znajduje się w folderze "byle kto"? > > > Moje bombelki wchodzą/weszły w dorosłość i na byle kogo nie spojrzą Po co m > aja mieszać swoje geny,. z genami głupich . Masz rację katolko, taka Iza, Agata, Agnieszka to w końcu były byle kto prawda? One antykoncepcji awaryjnej nie chciały, one chciały po prostu mieć dziecko. A że miały pecha zachorowac w ciąży albo ciąża okazała się wadliwa? A kto by się tak "byle kim" przejmował prawda katolko? Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 16:23 Ale po co prezerwatywy? One też działają po wytrysku 🤪 Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:41 pursuedbyabear napisała: > Ale po co prezerwatywy? One też działają po wytrysku 🤪 No jeśli ty nie wiesz, po co one są, współczuję tej bardziej inteligentnej stronie naszego społeczeństwa. Współczuję, bo musimy oddychać tym samym powietrzem, co ty Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 00:02 Co za peszek 🙂 Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 12:44 milupaa napisała: > Co za peszek 🙂 No peszek, bo moje wybitnie intreligentne potomstwo, musi dzielić się powietrzem z kims takim, jak ty i twoje potomstwo,. które inteligencja nie grzeszy. Po mamusi i tatusiu Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 12:53 Intreligentne, powiadasz. I jeszcze przecinek w złym miejscu. Antyszczep negujący wojnę to naprawdę wybitny rodzic musi być. Zobaczymy, co będzie, gdy potomstwo odkryje zjawisko chuci... Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 16:06 pursuedbyabear napisała: > Intreligentne, powiadasz. I jeszcze przecinek w złym miejscu. Antyszczep negują > cy wojnę to naprawdę wybitny rodzic musi być. > Zobaczymy, co będzie, gdy potomstwo odkryje zjawisko chuci... Nie mundruj tak komuszko Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 22:38 Czy ty sobie zdajesz sprawe ze swoich żałosnych wypowiedzi? Raczej chyba nie skoro brniesz 🙂 Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 09:36 milupaa napisała: > Czy ty sobie zdajesz sprawe ze swoich żałosnych wypowiedzi? Raczej chyba nie sk > oro brniesz 🙂 Dobrze wiem, co piszę a żałosna to jestes ty i tobie podobni Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 13:23 demono2004 napisała: > milupaa napisała: > > > Czy ty sobie zdajesz sprawe ze swoich żałosnych wypowiedzi? Raczej chyba > nie sk > > oro brniesz 🙂 > > > Dobrze wiem, co piszę a żałosna to jestes ty i tobie podobni Żałosna to ty jesteś. Ale nie dziwi nic, ta wielka miłość bliźniego w wykonaniu katolki. Aż buzuje z ciebie ta mość, tolerancja, Jezus byłby dumny. Odpowiedz Link Zgłoś
abria Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 10:56 Chore to jest to, że 15-latka może kupić tabletkę wczesnoporonną, a nie może kupić energetyka. Przecież może kupić energetyka. To jakieś pisowsko-prawackie kłamstwo, że nie może. Już są w sprzedaży energetyki z o połowę mniejszą zawartością kofeiny (bo tylko o ten składnik chodzi) - wcześniej miały 30+mg, a teraz mogą mieć max 15 mg - i jak 15 latka zechce to wypije 2 i będzie miała to samo co wcześniej. Ten argument o energetyku to widzę któryś z kolei raz i dziwne, że was jeszcze nikt nie spunktował z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 11:00 A jak wypije perfumy to jakby mogła kupić wódkę. Odpowiedz Link Zgłoś
abria Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 12:17 Nie. Nie opowiadaj glupot. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 13:46 Nie wymyślaj bo ci nie idzie. 2 eneregtyki o 50% zawartości silniejszego energetyka i masz to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 11:07 abria napisała: > Przecież może kupić energetyka. To jakieś pisowsko-prawackie kłamstwo Wszedł zakaz, a to co można kupić nie jest "napojem eneretycznym" według ustawy, po prostu rynek się dostosował. Przeprosisz czy będziesz udawać, że cię nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
abria Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 12:16 Ale oczywiscie ze to energetyk. Ma te same skladniki co energetyk i tylko polowe mniej kofeiny. A teraz przepros. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:03 To jest w ogóle dziwne. Rodzicom nastolatków ciąża tychże psuje dobre samopoczucie a jednak wielu z nich (tych rodziców) jest przeciw: samodzielnemu chodzeniu nastolatka do lekarza, innej antykoncepcji niż kalendarzyk czy gumka (z czego używanie prezerwatywy ważne jest przede wszystkim z innych powodów) i tak dalej. No i kolejna sprawa: piętnastolatek za trzy lata będzie mógł zrobić to wszystko bez asysty rodzica. Ja rozumiem, że to trzy lata ale czy nagle nastolatek zmądrzeje i matka czy ojciec będzie miał spokojną głowę? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 17:06 Ewentualna ciąża Odpowiedz Link Zgłoś
sloneczna_paraolka1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:34 No 3 lata to jednak spora roznica. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:35 Ok. Uznaje, że dla ciebie wystarczająca. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 23:09 Ja rozumiem, że to trzy lata ale czy nagle nastolatek zm > ądrzeje Nie musi nagle, może stopniowo. Odpowiedz Link Zgłoś
sloneczna_paraolka1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:33 Owszem powinna być dostępna za darmo i wszędzie,młodzież powinna być uczona ze prezerwtywa chroni przed chorbami nie tylko ciążą i ze ciąża to mniejszy problem niż choćby HIV. Tabletka "po" owszem też ,ale juz pod nadzorem. To nie cukierki. <Ze to jest chore, ze nastolatka musi do ginekologa iść z rodzicem?> Nastolatka prezerwtywę może kupić bez recety i bez wizyty u lekarza. Ciekawe ktora ematka uprawiałaby przypadkowy seks bez prezerwatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 18:39 Ty no popatrz, jakoś na zachidzie można ją dostać bez nadzoru. Co, nasze kobiety głupsze? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:21 > Owszem powinna być dostępna za darmo Ale tylko dla nastolatek, czy dla wszystkich? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:25 I czy dla facetów tez powinna być dostępna za darmo? Bo przecież może wziąć dla żony. Albo przychodzi facet do apteki i mówi: "Poproszę dwie "tabletki po". Aptekarz: "Ale po co panu dwie?" Klient: "A bo planuję dziś zerwać się z pracy na szybki numerek z moją 15-letnią kochanką, a nie chcę, żeby zaszła w ciążę. A wieczorem będę współżyć z żoną, bo dziś mamy rocznicę ślubu, a nie możemy mieć więcej dzieci, bo nas nie stać". Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:30 Jakiś dziwny aptekarz wypytuje pacjenta po co mu leki 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:53 Tak samo jak dziwny klient, który zwierza się aptekarzowi ze swego życia seksualnego. Chociaż właściwie u facetów to normalne tak się chwalić swą jurnością... Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 19:16 Jak dla mnie, moga łykac te tabletki garściami. Im mniej głupich ludzi sie rozmnoży, tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:53 Niestety głupi to się mnożą jak króliczki. Głupi i nawiedzeni są najbardziej płodnymi grupami. Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 16:01 To chyba mowisz o skrajnej patologii typu alkoholicy/uposwledzeni umysłowo. Odpowiedz Link Zgłoś
sol_13 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:03 Tabletka "po" bardzo dobrze, że będzie bez recepty, tak jak było kiedyś. Wiadomo, że zarabiał tylko receptomat, bo wątpię zeby dostanie się do ginekologa w 72h było możliwe, o ile nie ma się go w rodzinie/znajomych. Ginekolog od 16 rż powinien być wg mnie dostępny bez obecności rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:20 > Ginekolog od 16 rż powinien być wg mnie dostępny bez obecności rodzica. A inne specjalności lekarskie? Odpowiedz Link Zgłoś
sol_13 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:23 Też. Licealista powinien moc sam pójść np do dermatologa. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:45 A do kardiologa, psychiatry i onkologa? Czy rodzice 16-latka mają nie wiedzieć o jego chorobach? A jeśli nastolatek będzie miał jakieś odpały i nie będzie chciał się leczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 20:56 Nie do mnie pytanie, ale odpowiem: tak, nawet do internisty powinno mieć dostęp dziecko, które coś niepokoi. Tak jak może nawet kilkulatek zadzwonić na 112 tak powinien mieć dostęp do opieki medycznej w sytuacji niezagrażającej życiu typu np. ojciec przypalił je papierosem. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:28 > nawet do internisty powinno mieć dostęp dziecko, które coś niepokoi. Ale masz na myśli nastolatki, czy dzieci w jakim wieku? Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:30 W każdym wieku, w którym potrzebują pomocy medycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 21:50 Moja przychodnia do internisty zapisuje na za tydzień. Czyli dziecko musiałoby być w takim wieku, żeby ogarniać kalendarz. I umieć odpowiedzieć na pytania lekarza o zażywanie leków. I zrozumieć, jaką kurację lekarz proponuje itd. A co do przypalania papierosami, t takie dziecko powinno móc si zgłosić do każdego, ulubionego nauczyciela, pedagoga szkolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 26.01.24, 22:05 W sumie zgoda co do jednego i drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 09:08 A co kiedy rodzice utrudniają lub uniemożliwiają nastolatkowi dostęp do lekarza? Zetknęłam się z wieloma takimi sytuacjami. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 27.01.24, 16:00 Zwłaszcza psychiatry, bo świr w rodzinie psuje opinię, a dziecko "wymysla z lenistwa" Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 12:51 Ta dyskusja znów zeszła na dywagacje czy zygota to już człowiek czy nie, na przepychanki czy to środek poronny itd. Nie ma to najmniejszego sensu i tyle. Dopóki nie przesunieky ciężaru z zarodka i płodu na KOBIETĘ w NIECHCIANEJ ciąży nic się nie zmieni. Może trzeba zacząć od ustalenia czy polskie kobiety to jednostka myślące? Umiejące przewidywać, myśleć i odpowiadać same za siebie? Jesli tak to mamy takie samo prawo do decudowanai co chcemy studiować jak i o tym czy, kiedy i ile dzieci chcemy mieć. To jest proste pytanie. Jeśli odpowiemy ma nie TAK to prostą konsekwencją jest zdanie Polkom edukacji oraz dostępu do nowoczesnej antykoncepcji oraz aborcji na tskuch samych zasadach jak mają w cywilizowanym świecie. Albo uznajemy Polki za idiotki, ktoe nie umieją same myśleć i nalezy objąć je taką ochroną jak w keajach szariatu. Bo skoro są tak głupie to i do prpwadzenai samochodu oraz samodzielnej opieki nad dzieckiem się nie nadają. To co miłe panie, w której grupie się widzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 13:07 paskudek1 napisała: > Nie ma to najmniejszego sensu i tyle. Same zaczęłyście. Ja tylko stwierdziłam fakt, podawany też przez wasze media takie jak onet, że tabletka "dzień po" ma też funkcję wczesnoporonną. >Może trzeba zacząć o > d ustalenia czy polskie kobiety to jednostka myślące? Umiejące przewidywać, myś > leć i odpowiadać same za siebie? To już chyba ustaliliśmy, że nie są. Gdyby były myślące i przewidujące, to zachowywałyby się tak, aby nie mieć niechcianej ciąży lub przyjmowały na klatę, że w nią zaszły. Tymczasem takie nieodpowiedzialne kobiety miałyby mieć prawo do nieobojętnej dla zdrowia dawki hormonów bez recepty, a każdy inny, na przykład przewlekle chory, do końca życia ma prosić się o recepty na leki często ratujące życie. Tutaj nie ma nic oprócz tępego, alogicznego ideolo. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 14:24 Niby walczycie o biedne zarodki, a jednocześnie ciąża to kara za seks, coś co trzeba wziąć na klatę. Otóż drogi incelku dzieci nie powinno się rodzic za karę, tylko dlatego, że chce się mieć dziecko. Inaczej traktuje się dziecko jak przedmiot, jakby to był mandat za złe parkowanie, co zresztą nie dziwi, bo życie ma dla was znaczenie do chrztu, jak już będzie zaklepane w stastykach, to można bronić kolejnych nienarodzonych. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 14:32 nick_z_desperacji napisała: > Niby walczycie o biedne zarodki, a jednocześnie ciąża to kara za seks, coś co t > rzeba wziąć na klatę. Jaka kara za seks? Możliwa ciąża po seksie to zwykły stosunek przyczynowo skutkowy i nie wymyślił go żaden Kaczyński czy biskup, żeby ciemiężyć kobiety, tylko tak po prostu działa rzeczywistość. Rozumujecie jak patologia na zasiłkach, która uważa, że konieczność pracy zarobkowej to spisek kapitalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 16:12 Nie dramatika gdyż seks nie zawsze prowadzi do ciąży. Nie ma tak że ZAWSZE sesk to ciążą. Nie ma tak że ZAWSZE ciąża to narodziny dziecka. Aborcja TEŻ jest konsekwencją. Ale to kobieta powinna podjąć decyzję sama a nie ktoś za nią. Pytanie jest jasne - ALBO uznajemy że kobieta to istota myśląca, albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 16:28 A jeśli kobieta nie myśli, to czy etyczne jest zmuszanie jej do donoszenia ciąży? Przecież jako osoba niemyslaca nie jest w stanie podjąć świadomej decyzji...no chyba, że jednak myśli, ale wtedy chyba może decydować, czy chce korzystać z tej formy antykoncepcji, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 18:21 nick_z_desperacji napisała: > A jeśli kobieta nie myśli, to czy etyczne jest zmuszanie jej do donoszenia ciąż > y? Przecież jako osoba niemyslaca nie jest w stanie podjąć świadomej decyzji... > no chyba, że jednak myśli, ale wtedy chyba może decydować, czy chce korzystać z > tej formy antykoncepcji, czy nie. Nie szukaj logiki u prawaków, ich gówno obchodzi ochrona życia. Im po prostu chodzi o udupienie kobiet. Nie doczekasz się logicznej odpowiedzi. Bo pierdolą o "konsekwencji" o "zabezpieczaniu" ale są przeciwko każdej antykoncepcji, jak kobieta się zabezpieczyła na wszelkie dostępne sposoby i mimo o jest w ciąży to i tak ma "ponosić konsekwencje". Oni po prostu nie lubią jak kobieta ma radość z seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 18:44 paskudek1 napisała: > nick_z_desperacji napisała: > Oni po prostu nie lubią jak kobieta ma radość z > seksu. To akurat może wynikać z faktu, że kobieta potrzebuje do tej radości czegoś więcej niż 2 minuty I trzy ruchy. Prościej gadać, że kobieta ma uprawiać seks tylko żeby rodzic dzieci niż przyznać, za się jest do bani i żona woli wcale niż tak. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 19:28 Oni się po prostu boją wolnych kobiet. Kobiet pewnych siebie, swojej wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
pursuedbyabear Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 28.01.24, 18:53 No i właśnie chodzi o to, by tę możliwość ograniczać, gdy nie chce się mieć dzieci. Oczywiście można też, jak ty, w ogóle nie uprawiać seksu i być zgorzkniałym, wrednym ciućmokiem, który zakazywałby wszystkiego jak ten pastor w "Footloose". Odpowiedz Link Zgłoś
gorzka.gorycz Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 00:24 To nie jest kara, a konsekwencja. Jak wyleziesz na przejście na czerwonym świetle i Cię rozjedzie samochód, to nie jest kara, tylko konsekwencja Twojego zachowania. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 10:20 gorzka.gorycz napisała: > To nie jest kara, a konsekwencja. Jak wyleziesz na przejście na czerwonym świet > le i Cię rozjedzie samochód, to nie jest kara, tylko konsekwencja Twojego zacho > wania. Aborcja też jest konsekwencją. Nie można zmuszać do kontynuacji ciąży. Ale nie oczekuję że zrozumiesz. Już mi się nie chce tłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:48 > Nie można zmuszać do kontynuacji ciąży. A właściwie dlaczego nie? Skoro można zmuszać do jedzenia?... Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 13:24 demodee napisała: > > Nie można zmuszać do kontynuacji ciąży. > > A właściwie dlaczego nie? Skoro można zmuszać do jedzenia?... Bo nie można, gdyż to jest bestialstwo. Ale nie oczekuję że mentalny beton zrozumie cokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
gorzka.gorycz Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 00:23 Do antykoncepcji tak, łącznie ze sterylizacją na życzenie. Do aborcji już nie, na pewno nie na życzenie, bo tak. Trudno, chce się seks uprawiać - ryzyko ciąży zawsze istnieje. Więc albo seks odpowiedzialny albo może lepiej zrezygnować. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 00:55 A co z ciążą z gwałtu? Też można zrezygnować? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 10:20 Co to wg ciebie jest ta aborcja na życzenie? Poproszę odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
gorzka.gorycz Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 18:22 Ale proszę . Aborcja bez wskazań medycznych. Generalnie uważam że poprzednie przepisy (aborcja ze względu na zagrożenie życzenie lub zdrowia kobiety, ciąża z gwałtu i ciężkie nieodwracalne upośledzenie płodu) były optymalne. Jestem na nie dla aborcji do 12 tygodnia na życzenie bez wskazań. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 18:28 Jestem na nie dla aborcji do 12 tygodnia na życzenie bez wskazań. No to jej nie zrobisz. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 18:29 W sensie ze ty wybierasz co tobie pasuje a ktos inny podejmie inna decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 18:34 ritual2019 napisał(a): > W sensie ze ty wybierasz co tobie pasuje a ktos inny podejmie inna decyzje. Sęk w tym że ona chce decydować za inne kobiety. Szkoda że nie weźmie za te decyzje potem odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 10:40 > Sęk w tym że ona chce decydować za inne kobiety. Ale życie w jakiejś społeczności oznacza, że trzeba podporządkować się pewnym regułom. To jest niewygodne, ludzie mi coś narzucają, a ja nie mogę robić po swojemu (np. wejść do sąsiada i wziąć jego wypasiony telewizor, którego wcale nie ogląda, bo ciągle siedzi w robocie, a mnie nie stać na własny). Odpowiedz Link Zgłoś
alicia033 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:10 demodee napisała: > Ale życie w jakiejś społeczności oznacza, że trzeba podporządkować się pewnym regułom. ano trzeba. Dlatego właśnie bijcie sobie do głów, że cudze macice to nie jest wasza sprawa. To jest niewygodne 🤣, ale tak, jak nie możesz zabrać sąsiadowi tego telewizora, tak samo nie możesz zaglądać do macicy sąsiadki. Ani żadnej innej, poza swoją własną. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:35 alicia033 napisała: > Dlatego właśnie bijcie sobie do głów, że cudze macice to nie jest wasza sprawa. A, że niby ręce precz od macic to agenda liberalna i wolnościowa, a nie produkcja zdemoralizowanego, lewackiego elektoratu? No to skoro to liberalizm, to ja poproszę mojego psikacza do nosa na alergię też bez recepty. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:36 dramatika napisał(a): > alicia033 napisała: > > > > Dlatego właśnie bijcie sobie do głów, że cudze macice to nie jest wasza s > prawa. > > A, że niby ręce precz od macic to agenda liberalna i wolnościowa, a nie produkc > ja zdemoralizowanego, lewackiego elektoratu? No to skoro to liberalizm, to ja p > oproszę mojego psikacza do nosa na alergię też bez recepty. Psikacz do nosa może być o wiele bardziej szkodliwy niż ta tabletka przyjęta taż na diabli wiedzą ile. Alw doskonale wiadomo że nie o zdrowie ani życie żadne nie chodzi a o pilnowanie cudzej dupy. Oczywiście damskiej bo męskie mogą robić co chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:41 paskudek1 napisała: > Psikacz do nosa może być o wiele bardziej szkodliwy niż ta tabletka Acha, psikacz do nosa na alergię bardziej szkodliwy niż tabletka poronna. OK. A nitrogliceryna? Sercowcom może ratować życie, a trzeba ją przyjąć natychmiast przy określonych objawach. Czy to też się nie łapie i na wolnościowe traktowanie łapie się tylko indukowanie poronień? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:51 Jak na lekach znasz się tak samo jak, na prawie to może się już nie wypowiadaj. I powtórzę do znudzenia - tabletka dzień po to NIE JEST lek poronny. Nie ma takiego leku przyjętego w ilości sztuk jedna tabletka, który prowadzi do poronienia ciąży. Przypominam również że o CIĄŻY medycyna mówi PO ZAGNIEŻDŻENIU się zarodka. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 16:15 paskudek1 napisała: >Nie ma ta > kiego leku przyjętego w ilości sztuk jedna tabletka, który prowadzi do poronien > ia ciąży. Roni się zarodek lub płód, a nie ciążę, więc "poronienie" występuje też w przypadku zarodka, który nie jest jeszcze zagnieżdżony, czyli gdy jeszcze technicznie nie nastąpił stan ciąży. Ta śmieszna zabawa semantyką, że "roni się ciążę", a nie zarodek, służy propagandzie do sprawniejszej akwizycji tych preparatów. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 17:45 Roni się CIĄŻĘ. Zarodek ktory się nie zagniezdził to żadna ciąża kretynko. Nie ma co ronić. Samo, wyjdzie. Ale cieszę się że przestałaś pierdolić o jednej tabletce poronnej. 😁. Zawsze TO JAKIŚ postęp.. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:19 > Roni się CIĄŻĘ. Paskudku, ciąża to stan kobiety, nie tylko zlepek w macicy ale i zmiany hormonalne, psychiczne itd. Nie można więc "ronić ciąży". Roni się zarodek lub płód. > Zarodek ktory się nie zagniezdził to żadna ciąża kretynko Słusznie, niezagnieżdżony zarodek to nie ciąża, podobnie jak zagnieżdżony zarodek. Ciąża to stan kobiety, a zarodek to zarodek. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:21 Jak zwykle drmatik gówno wiesz a się wymądrzasz. Ale już rezygnuję z tłumaczenia ci podstaw. Po do? Beton i tak wie swoje, beton i tak przeinaczy wszystko co się tylko da. Odpowiedz Link Zgłoś
alicia033 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 15:57 dramatika napisał(a): > A, że niby ręce precz od macic to agenda liberalna i wolnościowa, a nie produkcja zdemoralizowanego, lewackiego elektoratu? Pudło, dramatik. Try again. > No to skoro to liberalizm, to ja poproszę mojego psikacza do nosa na alergię też bez recepty. no to sorry, o wolny dostęp psikaczy do nosa walcz sobie sam. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 16:05 alicia033 napisała: > no to sorry, o wolny dostęp psikaczy do nosa walcz sobie sam. Fajny ten liberalizm, taki trochę wybiórczy i zafiksowany - walczy jedynie o brak recept do indukowania poronień. Na wszystko inne recepty są słuszne i pożądane, a nawet więcej - nowoczesny "liberalizm" z chęcią zakazuje energetyków i równie chętnie zakazałby np. dobrowolnych szczepień czy tak zwanej "mowy nienawiści", mimo już istniejących ograniczeń w tym zakresie w kodeksie karnym i cywilnym. Ten liberalizm niepokojąco przypomina zamordyzm z elementem stalinowskiego ideolo, ale pewnie się czepiam. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 16:11 Ja wiem że do ciebie załgany trolu nie dotrze ale tabletka dzień 0o to NIE JEST ŚRODEK PORONNY. Nie łżyj parszywcu. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:47 > tabletka dzień 0o to NIE JEST ŚRODEK PORONNY. No więc po części masz rację, paskudku, bo jedna jest środkiem poronnym, a druga nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:11 > Dlatego właśnie bijcie sobie do głów, że cudze macice to nie jest wasza sprawa. Odpowiem za siebie - cudza macica, to nie jest moja sprawa. Natomiast obchodzi mnie życie, które dojrzewa w tej macicy i moja troska o to życie nie zaczyna się z 3 miesiącem jego istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 11:25 demodee napisała: > Odpowiem za siebie - cudza macica, to nie jest moja sprawa. > > Natomiast obchodzi mnie życie, które dojrzewa w tej macicy i moja troska o to ż > ycie nie zaczyna się z 3 miesiącem jego istnienia. No to przeszczepimy tobie to "życie" i będziesz ponosiła wszelkie konsekwencje, jakie się z tym wiążą. W życiu są różne sytuacje, antykoncepcja bywa zawodna i to powinna być tylko i wyłącznie decyzja kobiety, co w takiej sytuacji zrobi. Na pewno nie twoja, nie Kaczyńskiego, nie działaczki pro-life, nie odkrycia towarzyskiego. A już to co obecnie mamy w Polsce, czyli przymus rodzenia dzieci z wadami letalnymi, jest po prostu czymś niebywałym. Kobieta to nie inkubator i nie trzeba za nią decydować. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 11:38 demodee napisała: > > Dlatego właśnie bijcie sobie do głów, że cudze macice to nie jest wasza s > prawa. > > Odpowiem za siebie - cudza macica, to nie jest moja sprawa. > > Natomiast obchodzi mnie życie, które dojrzewa w tej macicy i moja troska o to ż > ycie nie zaczyna się z 3 miesiącem jego istnienia. Życie to ty masz w dupie. Ciebie i tobie podobnych interesuje pilnowanie damskiej dupy. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 29.01.24, 18:32 Aha, czyli uważasz że to że kobieta NIE CHCE być w ciąży a mimo to w niej jest, z jakichkolwiek powodów, to jest niequayarczsjacy powód żeby mogła ciążę usunąć tak? Przecież ciąża z gwałtu też może nie mieć "wskazań" medycznych do tego żeby ją usunąć. W czym lepszy ten powód od tego że jakaś kobieta teraz, w tej chwili NIE CHCE być w ciąży? I dał czrgo KTOŚ ZA NIĄ ma decydować? I w sumie to ciekawe że np taka 15latka jest za młoda na seks, za młoda na tabletki antykoncepcyjne, za młoda na antykoncepcję awaryjną ale DOŚĆ DOJRZAŁA żeby rodzić i wychowywać dziecko. A co do "wskazań medycznych" to cóż, życie dostatecznie tragicznie pokazało jak się to kończy. Ale mi że podałaś jakieś kryterium. Że durne? Cóż, rozumiem że po zmuszeniu takiej kobiety do rodzenia gotowa jesteś przejąć PEŁNĄ odpowiedzialność za jej dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 10:54 > Przecież ciąża z gwałtu też może nie mieć "wskazań" medycznych do tego żeby ją usunąć. W czym lepszy ten powód od tego że jakaś kobieta teraz, w tej chwili NIE CHCE być w ciąży? No, paskudku kochany, widzę, że z pozycji skrajnie proaborcjonistycznych przechodzisz do obozu skrajnie antyaborcjonistycznego. No bo trzeba sobie zadać pytanie: czy osoba ludzka może być karana śmiercią za przestępcze okoliczności swego poczęcia? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 11:29 Sęk w tym gnomie że dla, mnie OSOBĄ LUDZKĄ jest bez wątpienia KOBIETA W CIĄŻY a ty się ciągle skupiasz na zygocie i płodzie. Już pisałam i nie ttlko tobie, zmień spojrzenie a MOŻE w końcu dojrzysz o kogo tu chodzi. W dupie macie życie. Płaczecie nad zarodkiem a 15 latka w ciąży was nie boli. Jedna tabletka dzień po rozpieprzy jej układ hormonalny na calutkie życie, ale NIECHCIANA CIĄŻA ooo to już pikuś. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:55 > a 15 latka w ciąży was nie boli. Mnie na przykład boli. I uważam, że ciążom 15-latek należy się przyjrzeć: kto jest ojcem, czy stosunek na pewno był za jej pełną zgodą i jak ją skłonić do niezachodzenia w następną ciążę, zanim nie osiągnie dojrzałości społecznej, finansowej i emocjonalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:57 W pochylaniu się nad problemem jesteście mistrzami. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:13 Ale dlaczego używasz liczby mnogiej? Demodee to jest jedna osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:22 No tak, wiadomo bowiem że NAJWAŻNIEJSZE to pochylić się nad problemem i przyjrzeć. Oraz ZMUSIĆ do rodzenia. To na pewno rozwiąże problem i poprawić życie takiej dziewczyny. Na bank. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:43 > No tak, wiadomo bowiem że NAJWAŻNIEJSZE to pochylić się nad problemem i przyjrzeć. Cieszę się, ze się zgadzamy, że takiej 15-latce skrobanka niewiele pomoże, bo zaraz zajdzie w następną ciążę. Trzeba ją przekonać do normalnej antykoncepcji dobranej dla niej przez specjalistę. Taka antykoncepcja, jeśli będzie prawidłowo stosowana, poprawi życie tej dziewczyny. Na bank. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 13:07 Gówno wiesz czy zejdzie czy nie i wbij sobie do pustego łba że w cywilizowanym świecie już SIĘ NIE ROBI SKROBANEK debilko. Ciąża i poród to jest ostatnie czego potrzeba piętnasto a nawet siedemnastolatce. Zwłaszcza poród przymusowy bo miała pecha wpaść. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 12:30 Osoba ludzka poczęta z gwałtu i urodzona wbrew woli matki będzie karana przez długie lata za przestępcze okoliczności swego poczęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:31 Ale ich to nie obchodzi. Dziecko nie ma się rodzic wtedy kiedy jest chciane i kochane, nie jest podmiotem tylko ma być narzędziem wymierzania konsekwencji seksu. Zresztą, jak już się urodzi, to odpowiedzialność wszystkich duchowych adaptantow i innych kołek obrony moralności się kończy, dalej radź se sama, skoro dupy nie pilnowałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 11:38 nick_z_desperacji napisała: > Ale ich to nie obchodzi. Dziecko nie ma się rodzic wtedy kiedy jest chciane i k > ochane, nie jest podmiotem tylko ma być narzędziem wymierzania konsekwencji sek > su. Zresztą, jak już się urodzi, to odpowiedzialność wszystkich duchowych adapt > antow i innych kołek obrony moralności się kończy, dalej radź se sama, skoro du > py nie pilnowałaś. Troska o życie dziecka kończy się najczęściej dzień przed porodem, bo w dniu porodu to już różnie, zależy na jaką zmianę trafisz. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:56 > Osoba ludzka poczęta z gwałtu i urodzona wbrew woli matki będzie karana przez długie lata za przestępcze okoliczności swego poczęcia. Znasz jakieś na to przykłady? Odpowiedz Link Zgłoś
maleficent6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 31.01.24, 11:36 demodee napisała: > > Osoba ludzka poczęta z gwałtu i urodzona wbrew woli matki będzie karana p > rzez długie lata za przestępcze okoliczności swego poczęcia. > > Znasz jakieś na to przykłady? Nie, absolutnie żadnego. No ani pół. Żyję pod kamieniem na pustyni i wychodzę raz w roku po zapas wody. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 17:30 demodee napisała: > No bo trzeba sobie zadać pytanie: czy osoba ludzka może być karana śmiercią za przestępcze okoliczności > swego poczęcia? A czy osoba ludzka (zgwałcona kobieta) może być karana ciążą (która nie jest obojętna dla organizmu), porodem (nic przyjemnego, niektórzy opisują jako największy ból, jaki może doświadczyć człowiek) i wychowaniem dziecka z genami zbrodniarza, kiedy poczęcie było wbrew jej woli w wyniku przestępstwa? I co z jej bliskimi? Zastanów się, zamiast palniesz coś głupiego. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 18:03 > Zastanów się, zamiast palniesz coś głupiego. No cóż, ja tylko rozwijam myśl paskudka, który, całkiem niespodziewanie, zaczął głosić hasła antyaborcjonistyczne. Poza tym uważam, że w przypadku gwałtu ofiara przestępstwa powinna mieć wybór, czy chce ciążę donosić, czy jednak usunąć. Po porodzie wychowywać nie musi, może je zostawić w szpitalu i zrzec się praw, jeśli dziecko jest zdrowe, zapewne szybko znajdzie kochających rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 19:54 demodee napisała: > Poza tym uważam, że w przypadku gwałtu ofiara przestępstwa powinna mieć wybór, > czy chce ciążę donosić, czy jednak usunąć. O! To ten zlepek komórek przestał już być człowiekiem? W czym zawinił i w czym jest gorszy? Logika prawaka. > Po porodzie wychowywać nie musi, może je zostawić w szpitalu i zrzec się praw, jeśli dziecko jest zdrowe, zapewne szybko znajdzie kochających rodziców. Tego nie wiesz. Możliwe, że całe życie spędzi w domu dziecka albo w jakiejś patologicznej rodzinie adopcyjnej i nie zazna niczego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 20:24 > To ten zlepek komórek przestał już być człowiekiem? Dla mnie jest człowiekiem cały czas, ale jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy państwo kończy życie osoby ludzkiej. Zabija, krótko mówiąc, jeśli taka jest wola osoby ciężarnej. > całe życie spędzi w domu dziecka albo w jakiejś patologicznej rodzinie adopcyjnej Nie "całe życie" tylko okres do dorosłości. A dlaczego uważasz rodziny adopcyjne za patologiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 23:30 demodee napisała: > Dla mnie jest człowiekiem cały czas, ale jest to jeden z nielicznych przypadków > , kiedy państwo kończy życie osoby ludzkiej. Zabija, krótko mówiąc, jeśli taka > jest wola osoby ciężarnej. Przestał być człowiekiem, skoro można go zabić. Ale jasne i oczywiste jest, że w żadnym przypadku kobieta nie powinna zostać przymuszana do niechcianej ciąży. > Nie "całe życie" tylko okres do dorosłości. A dlaczego uważasz rodziny adopcyjne za patologiczne? W dorosłości też się potrzebuje rodziców. A dlaczego ty uważasz, że są tylko kochające rodziny adopcyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 14:17 natalia.nat napisała: > W dorosłości też się potrzebuje rodziców. A dlaczego ty uważasz, że są tylko k > ochające rodziny adopcyjne. No wiesz, zważywszy, że taka rodzina musi przejść dość długotrwałą i niełatwą procedurę adopcyjną, to, po pierwsze, trzeba naprawdę bardzo chcieć, a po drugie, prawdopodobieństwo patologii jest z pewnością znacznie mniejsze niż w przypadku zwykłych rodzin, nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 14:41 majaa napisała: > No wiesz, zważywszy, że taka rodzina musi przejść dość długotrwałą i niełatwą p > rocedurę adopcyjną, to, po pierwsze, trzeba naprawdę bardzo chcieć, a po drugie > , prawdopodobieństwo patologii jest z pewnością znacznie mniejsze niż w przypad > ku zwykłych rodzin, nie sądzisz? Nie sadzę. Procedura niczego nie gwarantuje. Prawdopodobieństwo patologii nie jest mniejsze. Tylko pierwsza strona wyszukiwarki: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,28279116,kartuzy-rodzice-adopcyjni-znecali-sie-nad-dwojka-dzieci-prokuratura.html www.se.pl/wiadomosci/polska/dramat-w-zabrzu-adoptowali-dzieci-zeby-sie-nad-nimi-znecac-aa-gVcf-AJJ4-VZfS.html zaginieniprzedlaty.com/artykuly/przez-14-lat-zyla-w-lochu/ www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/swiat/5-latek-nie-%C5%BCyje-rodzice-bili-go-tak-%C5%BCe-dosta%C5%82-trzech-wylew%C3%B3w-nie-m%C3%B3g%C5%82-nawet-pi%C4%87/ar-AA1eBmkd www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/abigail-alvarado-przez-pietnascie-lat-byla-gwalcona-przez-adopcyjnych-rodzicow/jf7w7r7 buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,21861912,trzymali-je-w-klatkach-owinietych-drutem-pod-napieciem-przybrani.html wiadomosci.wp.pl/skatowali-5-letniego-syna-potem-zbierali-pieniadze-przez-internet-chlopiec-zmarl-przez-tortury-opiekunow-6925806954511328a www.slobodenpecat.mk/pl/posvoiteli-od-sad-do-smrt-maltretirale-petgodishno-momche/ ttps://wszystko-o-wszystkim.life/swiat/w-adopcyjnej-rodzinie-mial-znalezc-spokoj-i-szczescie-zamiast-tego-nowi-rodzice-przez-lata-zamykali-go-w-wielkiej-skrzyni-w-garazu.html www.se.pl/wiadomosci/swiat/znani-muzycy-molestowali-chorego-syna-wmawiali-mi-ze-jestem-diablem-kazali-sie-rozbierac-aa-6Js8-cDKR-eSmG.html Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 01.02.24, 22:15 Ja koteczku ZAWSZE głoszę hasło "tyle aborcji ile potrzeba, tak wcześnie jak to możliwe, tak późno jak to konieczne". To żeś durna i tępa oraz nikczemna to nie moja wina. Nie pierwszy raz nie rozumiesz albo parszywie przeinaczasz to co ktoś pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 02.02.24, 14:01 > Poza tym uważam, że w przypadku gwałtu ofiara przestępstwa powinna mieć wybór, czy chce ciążę donosić, czy jednak usunąć. Po porodzie wychowywać nie musi, może je zostawić w szpitalu i zrzec się praw, jeśli dziecko jest zdrowe, zapewne szybko znajdzie kochających rodziców. Tak, bo każdy chce wychowywać dziecko zwyrodnialca gwałciciela 🙄 Odpowiedz Link Zgłoś
gaba.m.k Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 11:04 Glownym powodem dla którego jest to bez recepty jest to, że im wcześniej to się weźmie tym lepiej, a na NFZ się nie zapisze człowiek z dnia na dzień. Czyli ten kto miał 200zl do wydania mógł pójść do lekarza, aby ten bez pytania i konsultacji taka tabletkę wypisał. Oczywiście że lekarz powinien być dostępny bez rodzica od 15-16 roku życia, ale i to co jest to duży postęp. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 11:30 Bo o niw dupie mają zdrowie i życie kobiety. Tabletka dzień po rozwali każdej jednej układ hormonalny na całe życie, zwłaszcza tej mitycznej nastolatce. Ale już CIĄŻA oooo, pani, toż to samo zdrowie, szczęście i wymarzone wydarzenie prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 11:13 Jedno i drugie powinno być bez recepty. Naprawdę ta pseudo troska o kobiety wkurza mnie jak mało co, całe życie płacę prywatnym ginom za łaskawe wypisanie recepty po to, żeby mogli leniwie zapytać o to, czy mam zaburzenia krzepliwości krwi. Oraz ewentualnie wyrazić opinię w sprawie moich planów życiowych. Serio, nie udawajmy, że kogokolwiek przed czymkolwiek strasznie chronimy, szkody wielo, wielokrotnie przeważają nad jakimiś raz-na-milion razy przylądkami, że ktoś kogoś porządnie przebada i faktycznie w dodatku tabletki jakoś mocno by zaszkodziły. Odpowiedz Link Zgłoś
dramatika Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 12:11 escott napisała: > Jedno i drugie powinno być bez recepty. Naprawdę ta pseudo troska o kobiety wku > rza mnie jak mało co Jedyna normalna. Oczywiście, albo "luzujemy obostrzenia" na wszystkie czy większość leków/preparatów, albo zostawiamy jak jest. Oczywiście przy "państwowej" służbie zdrowia to kapitan państwo powinien decydować czy człowiek może sobie kupić jakić preparat, czy nie może. Przy prywatnej powinna być dowolność i to w zasadzie wszystko w temacie. Robienie wyjątków w rodzaju, że tabletka poronna bez recepty, choć na głupi psikacz do nosa trzeba się turlać do konowała, to nic innego jak ideolo i łowienie elektoratu. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 18:58 Chyba jakby nie zrozumiałaś 😅 Nie wiem też na jakie psikacze potrzebujesz receptę, no chyba że steryd. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:42 > Nie wiem też na jakie psikacze potrzebujesz receptę, no chyba że steryd. A dlaczego steryd to jakiś wyjątek wśród psikaczy i akurat na niego powinna być recepta? Przecież ludziom nie wolno ograniczać dostępu do substancji leczniczych, jeśli płacą za nią pełną stawkę? Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 19:47 Ja w sumie to jestem za. Populacja takich dramatisiow by się zredukowalq. Tylko niech potem rodziny po sądach nie latają. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 20:59 Dlatego aby się lekomani nie pozabijali. Steryd może nie zabije ale brany bez powodu może poczynić szkody. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 21:02 > Steryd może nie zabije ale brany bez powodu może poczynić szkody. O, to całkiem jak hormon. To dlaczego steryd ma być na receptę, a hormon bez? Odpowiedz Link Zgłoś
abria Re: Dostęp do tabletek „po”, a dostęp do antykonc 30.01.24, 21:17 A dlaczego steryd to jakiś wyjątek wśród psikaczy i akurat na niego powinna być recepta? sterydy do nosa są bez recepty często, a ty się nie znasz Odpowiedz Link Zgłoś