edithpears
18.06.24, 17:33
Dziecko (w okresie wczesnej dorosłości, mieszkające z nami, ale że każdy ma swoje życie/zajęcia, to jesteśmy gośćmi w domu i praktycznie się mijamy - to chyba istotne) zwierzyło mi się , że ma problem z...alkoholem. Opisuje to na zasadzie, ze ma coraz większa potrzebę coś wypić, często kupuje sobie wieczorem piwo itp i wypija i dopiero wtedy może sie zresetować i zasnąć. Owszem, czasem w koszu widzieliśmy/widziałam jakieś butelki, ale nie były to ilosci ogromne, żeby wzbudziły mój niepokój. A że dziecię dorosłe, to nie podnosiłam larum, jak czasem kupiło alkohol. Ale takie coś?
Na pytanie, co zamierza z tym zrobić, i sugestie, że jak czuje niepokój i czuje, że to idzie w złym kierunku, to niech się zapisze do poradni uzależnień, żeby specjalista postawił diagnozę, bo im szybciej tym lepiej, usłyszałam, że najpierw chce spróbować samo z tym walczyć, bo poradni się wstydzi, bo pewnie będzie tam jedynym mlodym.
Próbowałam pójść w kierunku, ze powodem do wstydu to może być nadmierne picie, a nie leczenie, i że uzależnić można się chyba w kazdym wieku, ale jak grochem o ścianę. Po co w takim razie o tym powiedział? Bo ma zły okres i czuje, że coraz bardziej leci w dół.
Co można zrobić?