Nie czesto zmieniam pracę

obecnie pojawiła się opcją etatu na jednej z uczelni (administracja)
Kasa bez szału, ale są premie, 13 etc ale wciąż tak sobie, ale nie to jest najwazniejsze. Nie byłaby to praca jakoś mega rozwojowa , poprostu biurowa na wyzszej uczelni...
Moja sytuacja 45l, domowe finanse ok, pare nieruchomosci ktore wynajmujeny, zero kredytow, obecnie praca zdalna, ale umowa zlecenie co mnie wkurza bo urlopy niepłatne, chorobowe też ( nawet nie miałabym opcji wziąć l4 bo nie mam zastepcy)
Praca to 36h i najniższa stawka uz 27,7 czyli łatwo obliczyć jakiego rzędu jest to wynagrodzenie.
Z plusów: bardzo lajtowa praca z domu, mogę czytać książkę, ugotować obiad , pojechac do rodzicow jesli musze i pracowac z innego miejsca etc a w międzyczasie coś zrobić ...
Wlascicielka też bardzo na plus, dobrze się dogadujemy i wierzę jej że nie ma szans na UoP.
Z jednej strony myślę o zmianie nie że wzgl na kasę tylko czasami chciałabym wyjść do ludzi ( teraz siedzę w domu, M tez praca zdalna i sie tak kisimy z psem , w dresie

))
Pewnie po tyg przeszedłby mi entuzjazm i narzekałabym na wstawanie, dojazdy itp może też na kogoś w pracy...niestety byłaby to praca w pełni stacjonarna, nie ma opcji hybrydy.
Najbardziej siedzi mi w głowie to że przy obecnej pracy jestem mobilna i kiedy chce mogę wsiąść w auto, zabrać rel/ laptop i jechać do rodziców pomoc mamie przy chorym ojcu.
W ostatnim roku nie było takich dni wiele gdzie musiałam z dnia na dzień jechać, ale jest to jakiś komfort psychiczny.Z drugiej str na UoP wzięłabym opiekę lub l4.
Może ktoś był w podobnej sytuacji i coś doradzi?