Dodaj do ulubionych

Najgorsza randka

10.11.24, 01:55
Dawajta

Ja zacznę.
Kiedyś za młodości pewna pani zapytała czy nie poszłabym na randkę z jej synem. Syn okazał się jakieś wielbicielem heavy metalu na randce w kawiarni po zjedzeniu ciasta przepadł w łazience na bite Pol godziny. Jak się ponownie objawił to twierdził ze zaszkodziło mu ciasto ale raczej coś tam zażywał. Kolejnej randki nie było.

Obserwuj wątek
    • engine8t Re: Najgorsza randka 10.11.24, 02:26
      I to znaczy ze to byl pierwsza i ostatnia?
      • enia17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 08:20
        Tak
    • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 08:22
      Kiedyś zostałam umówiona na randkę w ciemno z.. grabarzem:p
      Był bardzo małomówny a kiedy już coś mówił, to o swojej pracy :p
      • login.na.raz Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:46
        Zastanawiam się,jakie historie można opowiadać z pracy grabarza. Wydaje mi się, że raczej niewiele się tam dzieje takiego, co można by poopowiadać. Chyba że mam zle wyobrażenie o tej pracy. Wydaje mi się, że kontaktu z klientami raczej nie ma, generalnie mało kontaktu z żyjącymi osobami w pracy, raczej monotonia. Nie widzę tu za bardzo pola do wieku ciekawych historyjek, ale może się mylę?
        • imponderabilia20 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:48
          Dlaczego mały kontakt? Przecież grabarz uczestniczy w całej ceremonii praktycznie - żałobnicy przybywają na miejsce i grabarz uczestniczy w pogrzebie. Jak się rozchodzą ludzie tak grabarz zasypuje.
          • login.na.raz Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:54
            No tak, masz rację, zawsze jakoś tak stoją z boku, że nie skojarzyłam.
            • asia.sthm Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:00
              login.na.raz napisała:

              > No tak, masz rację, zawsze jakoś tak stoją z boku, że nie skojarzyłam.


              Każdy grabarz ksiàżkę mógłby napisać gdyby chciał.
        • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:53
          Opowiadał np jak ciężko w zimie się kopie doły, bo ziemia zamarznięta 😅
          • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:54
            No i ja przecież nie napisałam, że to były ciekawe historie:p
            Koleś pasuje do tego zawodu jak ulał, taki mroczny mruk :p
        • forsythia Re: Najgorsza randka 10.11.24, 12:52
          Znam wielu grabarzy i pomocnikow grabarza - obojga plci. Zapewniam Was, ze to zupelnie "normalni" ludzie, jak ja i Wy, z rodzinami, zwyklymi problemami, hobby itp. W kraju, w ktorym mieszkam, grabarze sa przede wszystkim ogrodnikami i zajmuja sie administracja i pielegnowaniem cmentarzy (m.in. zywoplotow i innych roslin). Na co dzien przebywaja wlasnie na cmentarzach i tam spotykaja zalobnikow, czesto "swiezo upieczonych", odwiedzajacych groby. Maja z nimi pierszy kontakt jeszcze przed pogrzebem - przy wyborze miejsca na grob. To wlasnie przed nimi zalobnicy sie wyplakuja i opowiadaja historie z zycia nieboszczykow i swojego. Grabarze wcielaja sie w tej sytuacji w role pocieszycieli i terapeutow. O zyciu wiedza wiecej niz cale to forum razy 100.
          • kk345 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:13
            No ale w Polsce jest inaczej.
            • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:53
              No raczej:p
              Poza tym ja nie twierdzę, że grabarze to źli czy dziwni ludzie w ogóle, tylko że ten akurat był dziwny :p
              • kk345 Re: Najgorsza randka 11.11.24, 01:09
                No ale ja do forsythii...
                • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 11.11.24, 01:41
                  Ja też:p
                  Podpielam się pod ciebie tylko żeby potwierdzić że w Polsce jest inaczej:p
        • awf-33 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 19:49
          login.na.raz napisała:

          > Zastanawiam się,jakie historie można opowiadać z pracy grabarza. Wydaje mi się,
          > że raczej niewiele się tam dzieje takiego, co można by poopowiadać. Chyba że m
          > am zle wyobrażenie o tej pracy.

          Ło matko, co oni się napatrzą i nasłuchają, to książkę można napisać. Akurat ten zawód to obfituje w historię.
          Polecam „Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza” - Guillaume Bailly
      • twinkletwinkle Re: Najgorsza randka 11.11.24, 01:38
        Lol
      • aniani7 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 10:39
        Uuuuu, mnie kiedyś koleżanka umówiła na randkę z przyszłym księdzem. Potem broniła się, że nie wiedziała, jaką drogę chce wybrać ten chłopak. Łaziliśmy po parku i gadał mi o swoim powołaniu. Może dlatego, kiedy potem słyszałam, że ktoś proponuje park na pierwszą randkę, to była to pierwsza i ostatnia propozycja.
        • riki_i Re: Najgorsza randka 12.11.24, 10:48
          Wow, znam parę agregatek, które na wieść o "powołaniu" natychmiast zaczęłyby mu w tym parku udowadniać co chłopina traci.... 😀
          • aniani7 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 11:42
            Nie było, o co walczyć. Nudny był aż do bólu. Pewnie teraz jest przynudzającym księdzem.
            • riki_i Re: Najgorsza randka 12.11.24, 11:45
              Ok, rozumiem.
        • marta.graca Re: Najgorsza randka 12.11.24, 10:51
          Mąż mojej koleżanki był nawet rok w seminarium, ale jednak wybrał małżeństwo z nią.
          • riki_i Re: Najgorsza randka 12.11.24, 11:09
            Mój ś.p. ojciec wynajmował mieszkanie pani, która za młodu wstąpiła do zakonu klauzurowego. Czyli takiego, w którym nie ma się kontaktu ze światem zewnętrznym. Siostry musiały jednak kiedyś załatwić jakąś ważną urzędową sprawę i wybrały się autem do miasta wraz z nią do pomocy. W notariacie nie mogło być tłumu, więc miała pół godziny samopas do pochodzenia po mieście. Na ulicy spotkała kolegę ze szkoły, który właśnie szedł na imprezę - domówkę. Poszła zatem z nim, a tam błyskawicznie upiła się oraz z kimś bzyknęła . Oczywiście, do klasztoru już nigdy nie wróciła.

            Wynajmowała mieszkanie wraz z mężem, ale rozkręcona była tak, że ustawicznie przyprawiała mu rogi (nie dam głowy, czy mój tatuś również nie skorzystał). W każdym razie wiem, że ten facet się z nią rozwiódł.

            Obecnie mam sytuację, że pewna moja była studentka poszła do klasztoru, a swego czasu wielce chciała nawiązać relację z moim kolegą, 50-letnim prawiczkiem. Doktorem habilitowanym. On też się ponoć na nią gapił (tak relacjonowały jej koleżanki z roku). Kiedyś bym zapewne zadziałał w kierunku nakręcenia sytuacji namówienia go na wizytę w owym klasztorze i być może próby wyciągnięcia jej stamtąd - idąc w kierunku "i żyli długo i szczęśliwie". Mam jednak z tyłu głowy tamtą sytuację sprzed lat i fakt, że kobieta porzucająca klasztor chce silnie odreagować, a nie tkać to samo, tyle, że w innym otoczeniu. Więc dałem sobie na wstrzymanie i chyba słusznie. Ps. Dziewczyna była całkiem ładna i zdaniem swoich koleżanek "prawie dziewica".
            • bistian Re: Najgorsza randka 12.11.24, 16:46
              riki_i napisał:

              > Mam jednak z tyłu głowy tamtą sytuację sprzed lat i fakt, że kobieta porzucająca klasztor chce silnie odrea
              > gować

              Nie wiem, jak jest i się zastanawiam.
              Być może, to nie żadne odreagowanie, tylko tak silna reakcja organizmu pod wpływem hormonów i wygenerowanych potrzeb.
              Pani klasztorna znalazła się w tak kuszącej ją sytuacji, bo tak chciała, zachowała się tak, jak jej podpowiedział organizm.
              Gdyby nie miała takich potrzeb, pewno by nadal siedziała we własnej celi i być może nawet chwaliła się, jak modlitwa i silny charakter potrafią zdziałać cuda. big_grin
              • riki_i Re: Najgorsza randka 12.11.24, 23:32
                Jej facet, znaczy mąż, miał z nią ponoć krzyż pański. Było grane "w poszukiwaniu straconego czasu". Dlatego też nie mam zamiaru podsuwać nikomu kolejnej zakonnicy klauzurowej. Zresztą... ktoś kto tam idzie , to imo tak ogólnie ma rozmaite problemy ze sobą.*

                *Nie dotyczy pewnego przedwojennego pustelnika, który urzędował w Pieninach. Jak głosi przekaz historyczny, każda dobrze urodzona młoda dama koniecznie chciała się z nim przespać. Co miało miejsce w takim wymiarze, że w końcu sam zrezygnował z swej "pustelni". Haha!
    • laura.palmer Re: Najgorsza randka 10.11.24, 08:42
      Randka z facetem niczym z wątku o najbardziej skąpym facecie, chyba to już kiedyś opisywałam. Zaprosił mnie do kina (miał darmowe bilety z pracy), po czym poszliśmy na jakiś napój do knajpki obok. Zapraszał, tak powiedział, ja chciałam już iść do domu, bo film był długi i męczący, on się upierał i na pewno użył słowa "zapraszam", ale no już mniejsza. Weszliśmy, to był taki malutki lokal z wypasionymi koktajlami mlecznymi w cenie ok. 30zł, facet mówi żebym sobie któryś wybrała, zamówiliśmy, podano tam te napoje, a gdy przyszło do płacenia facet mówi obsłudze że to osobno będzie płacone. I zonk, bo okazało się że nie można było płacić kartą, a ja miałam w portfelu ok. 25zł, brakowało mi 2zł. Facet nic. Musiałam szukać tych brakujących 2zł po kieszeniach i na dnie torebki z jakichś porozsypywanych miedziaków, ludzie z obsługi patrzyli na mnie z politowaniem, a ten nadal nic, stał i czekał, a na bank miał 2zł bo za swój napój płacił wyższym nominałem. Zapłaciłam bez kilkudziesięciu groszy za zgodą obsługi, wyszłam stamtąd owstydzona, a ten mi potem pisał że fantastycznie się bawił i koniecznie musimy spotkać się ponownie. 😳 Drugiej randki nie było.
      • znowu.to.samo Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:24
        Co za buc
      • senin1 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:32
        A nie moglas go poprosic, zeby ci pozyczyl? I ze oddasz na nastepnej randce ?

        (Hi, hi, hi )
        • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:00
          Potem by wypisywał na forach dla MGTOW że sucz go naciągnęła na złoty trzydzieści i na następną randkę już się nie chciała umówić.
          • bistian Re: Najgorsza randka 10.11.24, 14:41
            chicarica napisała:

            > Potem by wypisywał na forach dla MGTOW że sucz go naciągnęła na złoty trzydzieś
            > ci i na następną randkę już się nie chciała umówić.

            Ludzie oszczędni mają konkretne oszczędności, bo dla nich każda złotówka się liczy.
            Nie rozumiem, co tutaj miałoby być śmieszne.
            • la_felicja Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:07
              By-zy-dura
              Można mieć konkretne oszczędności i nie wydawać pieniędzy na głupoty, a jednocześnie nie być dusigroszem.
              Ludziom się zdarza poratować obce osoby np w kolejce do kasy w supermarkecie, mnie się zdarzyło "zasponsorować" wizytę w toalecie zupełnie obcej dziewczynie - to było w czasach, kiedy wrzucało się monety, żeby się bramka otworzyła, ja już wychodziłam, a jakaś biedaczka newrowo przeszukiwała torebkę...to normalny ludzki odruch, a nie rozrzutność
              • kira_03 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:38
                Bo to normalny ludzki odruch, nie trzeba z nikim rozpoczynać relacji romantycznej, ja raz czy drugi poratowawalam ludzi z obcego miasta biletem. Żadna to oszczędność czy rozrzutność. 99
                • husky_cat Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:54
                  Dokładnie tak. Albo dziecko w warzywniaku czy w lodziarni.
                  Natomiast pan z powyższego postu po prostu nie powinien zapraszać na koktajl
            • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:37
              Serio? Bistian, serio?
              • marta.graca Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:39
                Dla niego chyba panowie z wątku o najbardziej skąpym facecie to wzory oszczędnoścismile
                • chatgris01 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:46
                  To by wiele tłumaczyło w kwestii tych jego srogich traum z kobietami cool
              • bistian Re: Najgorsza randka 10.11.24, 19:11
                chicarica napisała:

                > Serio? Bistian, serio?

                Tak napisałem, żeby sprawdzić reakcję. big_grin
                Ja się nie zastanawiam nad tym, kto płaci, zapraszam, więc płacę za wszystko i głowy sobie nie zawracam. Ktoś mnie zaprasza, to nie przesadzam z zamówieniem i staram się zrewanżować.
                Rzadko gdzieś chodzę, więc nie mam stresu, że się nazbiera duża kwota.
            • kaki11 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:56
              Bycie oszczędnym a skąpstwo i zwykłe chamstwo to nie to samo. Duże oszczędności biorą się z rozsądnego gospodarowania swoimi pieniędzmi a nie z żałowaniem każdej złotówki, nawet na dziewczynę z którą umówiło się na randkę.
            • anomaliapogodowa81 Re: Najgorsza randka 11.11.24, 10:32
              bistian napisał:

              > chicarica napisała:
              >
              > > Potem by wypisywał na forach dla MGTOW że sucz go naciągnęła na złoty trz
              > ydzieś
              > > ci i na następną randkę już się nie chciała umówić.
              >
              > Ludzie oszczędni mają konkretne oszczędności, bo dla nich każda złotówka się li
              > czy.
              > Nie rozumiem, co tutaj miałoby być śmieszne.

              Jeżeli z pieniędzmi lubisz mieć silniejsze relacje niż z ludźmi, to potem twój jedyny kontakt z kobietami to ten na ematce.
            • primula.alpicola Re: Najgorsza randka 11.11.24, 12:12
              bistian napisał:

              >
              > Nie rozumiem, co tutaj miałoby być śmieszne.

              Jezu, bistian, ty beznadziejny dziadersie🤣
              • bistian Re: Najgorsza randka 11.11.24, 12:40
                primula.alpicola napisała:

                > bistian napisał:
                >
                > >
                > > Nie rozumiem, co tutaj miałoby być śmieszne.
                >
                > Jezu, bistian, ty beznadziejny dziadersie🤣

                Już napisałem, że to żart był, ale uwierz, że są takie osoby bardzo zasadnicze względem wydatków, chociaż dawniej ich było pewnie dużo więcej, myślę o czasach sprzed wojny.
                Z drugiej strony, jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy idę do restauracji, coś zamawiam i nie mam pewności, że jestem w stanie za to zapłacić.
                • primula.alpicola Re: Najgorsza randka 12.11.24, 20:02
                  Ufff
      • mallard Re: Najgorsza randka 16.11.24, 10:53
        Normalnie małego doła dostaję, jak czytam o takich kretynach...
    • kachaa17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 08:56
      Miałam 17 lat i to była moja pierwsza randka w życiu.
      Poznaliśmy się na Sylwestrze, trochę razem tańczyliśmy i on zapytał czy się z nim umówię, ja nie chciałam za bardzo ale nalegał to się ostatecznie umówiłam. Spotkaliśmy się na mieście i poszliśmy na spacer. Podczas spaceru nie zamieniliśmy ani słowa. Ja nie zamierzałam się wysłać a on był małomówny.
      Po jakimś czasie mówię, że muszę już wracać na co on, że mnie odprowadzi. Zbliżamy się już do domu a on się pyta czy chcę z nim chodzić. Ja sobie pomyślałam: kurdę, przecież nie mamy o czy rozmawiać, zresztą on mi się nie podobał to co my mamy ze sobą robić. Opodowiedzialam, że nie chcę mieć teraz chłopaka.
      Gość w krótkim czasie wziął się za moją koleżankę, która początkowo się z niego wyśmiewała i mówiła, że się z nim umawia bo on ma fajki i snickersy ale ostatecznie skończyło to się tak, że wyszła za niego za mąż.
      • samanta1010 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 09:04
        kachaa17 napisała:

        > Miałam 17 lat i to była moja pierwsza randka w życiu.
        > Poznaliśmy się na Sylwestrze, trochę razem tańczyliśmy i on zapytał czy się z n
        > im umówię, ja nie chciałam za bardzo ale nalegał to się ostatecznie umówiłam. S
        > potkaliśmy się na mieście i poszliśmy na spacer. Podczas spaceru nie zamieniliś
        > my ani słowa. Ja nie zamierzałam się wysłać a on był małomówny.
        > Po jakimś czasie mówię, że muszę już wracać na co on, że mnie odprowadzi. Zbliż
        > amy się już do domu a on się pyta czy chcę z nim chodzić. Ja sobie pomyślałam:
        > kurdę, przecież nie mamy o czy rozmawiać, zresztą on mi się nie podobał to co m
        > y mamy ze sobą robić. Opodowiedzialam, że nie chcę mieć teraz chłopaka.
        > Gość w krótkim czasie wziął się za moją koleżankę, która początkowo się z niego
        > wyśmiewała i mówiła, że się z nim umawia bo on ma fajki i snickersy ale ostate
        > cznie skończyło to się tak, że wyszła za niego za mąż.
        i jak im się układa?
        • kachaa17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 09:22
          Nie mam pojęcia, to było 30 lat temu a ja jej nie widziałam może z 25 lat.
          • znowu.to.samo Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:33
            Miałam bardzo podobną sytuację tylko wiek koleżanki mi się nie zgadza. Na pewno miała grubo więcej niż 17 lat

            No i nie wyszłam za mąż z powodu fajek bo nie palę XD ale snickersa tobym zjadła XD
            Po paru latach “chodzenia” i 20 latach małżeństwa właśnie stoję przed decyzją o rozwodzie także ten tego…
        • agnes_gray Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:27
          Pewnie dobrze, w ogóle się nie kłócą - on nic nie mówi, ona nic nie mówi, więc pokłócić się nie da 😀
          • boogiecat Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:58
            Moze sie kloca tylko rzadko, gdy juz sie odezwa😜
          • kachaa17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:02
            Myślę, że oni się dobrali na zasadzie przeciwieństw. On prawie się nie odzywa, za to ona była straszną gadułą.
      • la_felicja Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:17
        Też kiedys poszłam na randkę z takim milczkiem, też nie chciałam się wysilać, a potem czułam się jak straszna sucz, żal mi go było, mogłam jakoś rozmowę poprowadzić...
        Natomiast historia twojej koleżanki jest bardzo smutna. Musiała być z bardzo biednej rodziny, skoro papierosy i snickersy uważała za luksusowe dobra, dla których warto się sprzedać.
        Jak te dziewczyny w okupowanej Francji, które oddawały się Niemcom za czekoladę, naftę lub rajstopy
        • chatgris01 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:50
          Rajstopy?
        • kachaa17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:52
          Myślę, że to były takie żarty bo jej było głupio, że się z nim spotyka. Nie sądzę, że naprawdę te papierosy i snickersy były decydujące. Nie była z biednej rodziny, z takiej przeciętnej raczej.
      • shmu Re: Najgorsza randka 15.11.24, 21:38
        Też bym wyszła za mąż za snickersy.
    • tanebo0001 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 09:04
      Po pierwsze pani wkleiła na portal zdjęcie sprzed 30 lat. Po drugie rozmowa w ogóle się nie kleiła. Właściwie to ja mówiłem. Po trzecie pani wyszła zaraz gdy skończyła jeść. Ale przynajmniej jak to mówią głodnych nakarmić.
      • 152kk Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:42
        Wiek na portalu też podała fałszywy i myślałeś, że umawiasz się z dwudziestolatką, czy sądziłeś, że to 50latka wyglądająca na 20latkę się z Tobą umówiła?🤣
        • tanebo0001 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:46
          Wiek był zgodny ze zdjęciem. Sama to później przyznała. I na portalu był mniej więcej zgodny z moim.
          • 152kk Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:23
            Czy dobrze rozumiem, że miałeś 20-30 lat i z kobietą w takim wieku się umówiłeś (tj. że taki wiek i wygląd miała na portalu), a przyszła kobieta 60letnia? I zasponsorowałeś tej starszej od siebie o 30 lat kobiecie obiad i próbowałeś umilić jej czas rozmową? To dobry z ciebie człowiek rzeczywiście🤣🤣🤣
            • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:39
              Miał 40, umówił się z 20tką, a przyszła 40tka która wydała mu się 50tką bo panie w pornolach nie są takie pomarszczone. Ot i cały sekret.
              • tanebo0001 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:54
                Namieszałem. Ja miałem 29 lat. Ona napisała że ma 30 lat. Mniej (więcej) na zdjęciu na tyle wyglądała. Wyszło że ma ponad 50.
        • imponderabilia20 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:50
          152kk napisała:

          > Wiek na portalu też podała fałszywy i myślałeś, że umawiasz się z dwudziestolat
          > ką, czy sądziłeś, że to 50latka wyglądająca na 20latkę się z Tobą umówiła?🤣


          Nie ma się co dziwić. Wszak większość ematek nadal proszona jest w monopolowym o okazanie dowódu osobistego.
          • grazyny Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:48
            Impoderabilia, weź się umów z tanebo, co? Jesteście tacy podobni do siebie, wymarzona para!
    • marta.graca Re: Najgorsza randka 10.11.24, 09:29
      Jak przyszłam, to okazało się, że facet na portalu randkowym nakłamał o swoim wzroście, więc w obcasach kaczuszkach okazałam się wyższa od niego. Nie udało mi się dowiedzieć, czym się interesuje, a na moje stwierdzenie, że jak jeżdżę do pracy, to lubię sobie poczytać książkę, wzdrygnął się, że on książki to nieee.
      • enia17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:26
        Kolezanka była na randce
        Randka ta to było z puszki pite nad rzeką
        Randka tak udana że kolezanka kupiła zgrzewkę papieru toaletowego w w drodze do domu odprowadzana przez pana
        • znowu.to.samo Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:37
          ale o co chodzi, papier toaletowy podstawowy artykuł potrzebny do przeżycia, zawsze jako pierwszy wykupywany w sytuacjach kryzysowych XD
        • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:36
          Ematki na przykład twierdziły że pierwsza randka w formie spaceru po jakichś odludziach i kawa z termosu czy wino z butelki to wspaniały pomysł i niskobudżetowy, bez ryzyka że pan zainwestuje w talerz zupy i zostanie naciągnięty.
          • moni_485 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 12:54
            chicarica napisała:

            > Ematki na przykład twierdziły że pierwsza randka w formie spaceru po jakichś od
            > ludziach i kawa z termosu czy wino z butelki to wspaniały pomysł i niskobudżeto
            > wy, bez ryzyka że pan zainwestuje w talerz zupy i zostanie naciągnięty.
            >

            A znowu inne ematki twierdziły, że pan na pierwszą randkę powinien zaprosić do najdroższego lokalu w mieście, koniecznie na dwudaniowy obiad plus deser, kawa oraz najdroższe wino. Bo inaczej jest skąpym odpadem od którego należy uciekać w podskokach.
            • moni_485 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 12:57
              moni_485 napisała:

              > chicarica napisała:
              >
              > > Ematki na przykład twierdziły że pierwsza randka w formie spaceru po jaki
              > chś od
              > > ludziach i kawa z termosu czy wino z butelki to wspaniały pomysł i niskob
              > udżeto
              > > wy, bez ryzyka że pan zainwestuje w talerz zupy i zostanie naciągnięty.
              > >
              >
              > A znowu inne ematki twierdziły, że pan na pierwszą randkę powinien zaprosić do
              > najdroższego lokalu w mieście, koniecznie na dwudaniowy obiad plus deser, kawa
              > oraz najdroższe wino. Bo inaczej jest skąpym odpadem od którego należy uciekać
              > w podskokach.

              Dodam, żeby nie było wątpliwości, że obiad koniecznie z wkładką mięsną.
              • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 13:51
                Mój mąż jak się z nim podzieliłam obserwacjami z tamtego wątku, stwierdził że jak pana nie stać to niech się nie umawia, proste.
                • pani.asma Re: Najgorsza randka 10.11.24, 14:26
                  Ty masz męża ?
                  Od kiedy to
                  Fiu fiu
                  • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 20:34
                    Dokładnie nie pamiętam. Od ślubu mniej więcej.
                • moni_485 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 17:56
                  chicarica napisała:

                  > Mój mąż jak się z nim podzieliłam obserwacjami z tamtego wątku, stwierdził że j
                  > ak pana nie stać to niech się nie umawia, proste.
                  >

                  Twój mąż ma prawo do własnego zdania, ale to nie czyni go autorytetem w dziedzinie pierwszej randki. A już szczególnie pierwszej randki ludzi, którzy nawet na oczy się nie widzieli.
                  • boogiecat Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:02
                    moni_485 napisała:

                    > chicarica napisała:
                    >
                    > > Mój mąż jak się z nim podzieliłam obserwacjami z tamtego wątku, stwierdzi
                    > ł że j
                    > > ak pana nie stać to niech się nie umawia, proste.
                    > >
                    >
                    > Twój mąż ma prawo do własnego zdania, ale to nie czyni go autorytetem w dziedzi
                    > nie pierwszej randki. A już szczególnie pierwszej randki ludzi, którzy nawet na
                    > oczy się nie widzieli.



                    No wybacz, ale jest jakies minimum. Randka to taka sytuacja, ze chce sie komus sprawic przyjemnosc, poznac w milych okolicznosciach, wiesz cos jak goscie w domu- mozna ludzi przyjmowac po raz pierwszy, ale normalny czlowiek stara sie byc hojnym bo tak juz relacje miedzyludzkie dzialaja, a nie posadzic w przedpokoju ze szklanka wody.
                    • 152kk Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:36
                      A to już zależy jakim kto jest człowiekiem. Jeśli jest fascynujący i seksowny, to pieniądze wydane na randkę zwykle nie mają znaczenia. Jak jest przeciętniakiem to zwykle musi stworzyć "mile okoliczności". To samo zresztą dotyczy kobiet - olśniewające dowcipem i intelektem seksowne piękności mogą przyjść w dresie i wyciągniętym t-shircie, a przeciętne szykują się przed randką godzinę, a jak zapraszają do siebie - to na trzydaniowy obiad.
                      Bywa też tak, że ludzie rozpoczynają związek nie od chodzenie na zapraszane randki i "pokazywania od najlepszej strony", tylko od czegoś innego co ich łączy, wspólnych zainteresowań, chocby od upodobania do spacerów. Np. ja bym wolała tak zacząć (i jak najbardziej móglby to być rower, spacer czy basen), a umawianie się do restauracji zostawić na czas, kiedy już trochę człowieka znam i mam o czym z nim gadać
                      • gryzelda71 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:51
                        Powaznie umawiac się na pierwszą randkę na basen? I co, kto więcej, szybciej, lepszą techniką pływa, czy sylwetkę oceniać, bo jak tam czas wspólny spędzić. Basen to tam gdzie się plywa, nie aquapark, dlatego się dopytuje.
                        • 152kk Re: Najgorsza randka 12.11.24, 09:19
                          Serio serio smile to znaczy nie byłam od dawna na "pierwszej randce" bo od lat jestem w stałym związku. Ale gdybym była sama i poznała faceta, który bardzo lubi pływać (ja bardzo lubię, to jeden z moich ulubionych sportów), to jak najbardziej spotkanie na basenie byłoby ok. Nie po to, żeby oceniać technikę pływania czy sylwetkę (moja odbiega znacznie od standardów idealnego pięknawink, tylko aby miło spędzić czas na tym, co oboje lubimy. Na basenie nie trzeba non stop pływac, można w przerwach pogadać i sprawdzić, czy nam się miło rozmawia i czy się sobie spodobamy. Jeśli nie - to przynajmniej nie będziemy mieli poczucia zmarnowanego czasu. A jeśli tak - no to na następna rankę mogę pójść nawet do restauracji ( o ile panu będzie zależało akurat na takim spędzeniu wspólnego czasu 🤣
                          • gryzelda71 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 10:44
                            Bardzo lubie pywac na plażę ew mogłabym na pierwszą randkę, ale na basen nie.
                            • 152kk Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:01
                              No widzisz, a ja akurat za plażowaniem jako takim (gorąco, leżenie na piasku) nie przepadam. No chyba że plaża=pływanie+spacer - to ok, ale nie rozumiem wtedy, dlaczego nie basen. No ale ludzie są różni i nie muszę rozumieć, w końcu ty mnie na randkę nie zapraszasz☺️
                              • gryzelda71 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:05
                                Bo dla.mnie basen to.niecka do pływania. Dlatego piszę nie aquapark. Chodze na baseny gdzie się pływa, mam rozmawiac stojac lub siedząc na brzegu? W czepku, okularkach? No jednak nie.
                                • kachaa17 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:19
                                  Dla mnie basen też odpada na pierwszej randce. Krępowałabym się tak od razu prezentować w stroju kąpielowym.
                                  Poza tym pierwsza randka to jest okazja do zaprezentowania się od lepszej strony, w sensie, że się można trochę wystawić a przynajmniej wystąpić w makijażu.
                                  • 152kk Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:28
                                    Ok, ok rozumiem. Ja po prostu tak nie mam, że się krępuję. Czepek mi nie przeszkadza, a okularki bym zdjęła☺️. Owszem - jeśli idę do restauracji, teatru itp to "się odstawiam", ale wolę tam chodzić z ludźmi których już trochę znam i wiem czego się spodziewać, o czym gadać itp. i "odstawiam się" nie dlatego, że to jest moja "lepsza strona", tylko dlatego, że wiem że tak jest przyjęte kulturowo, taka konwencja po prostu i nie mam powodu się przeciw temu buntować. Ale poznawać ludzi wolę w ich "naturalnym środowisku" więc i na pierwsze randki wolałabym chodzić tam, gdzie ktoś jest taki bardziej naturalny, codzienny, tam gdzie on po prostu dobrze się czuje, gdzie uprawia swoje hobby/pasje, a nie gdzie poszedł,"odstawiony", żeby "się pokazać" Wydaje mi się, że wtedy prędzej byśmy się poznali i nie byłoby rozczarowania, że ktoś jest inny, niż sobie wyobrażałam
                                    • gryzelda71 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:41
                                      Spacer ok ale nie basen. Tak jak nie umowie się na pierwszą randkę na maratonie.
                  • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:41
                    Mój mąż nie jest dusigroszem i nigdy nie musiałam się zastanawiać czy mam drobne na kawę. Nigdy go też nie wykorzystywałam finansowo, ale on sam z siebie ma gest i o mnie dba. Ja o niego też dbam, w inny sposób.
            • la_felicja Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:23
              A bo widzisz - jak jest chemia, to włoćzenie się po wygonach w mokry listopadowy dzień plus kawa z termosu zmieniają się w fantastyczną randkę.
              Jak nie ma chemii - to i homary popijane najdroższym szampanem w pięciogwiazdkowej restauracji nie pomogą
              • gryzelda71 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:32
                No ale wówczas po prostu jest nieudana randka, a nie wpis w wątku o najgorszej randce.
              • chicarica Re: Najgorsza randka 10.11.24, 18:43
                Jak się miało 15 lat to może tak było. Później oczekiwałam pewnego minimum.
        • stasi1 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:51
          Kiedyś kupiłem 6 win bo były bardzo tanie. I jedno wziął na imprezę z kolegami. Nie dało się pić tego ale w 6 zmęczyliśmy.
          Za jakiś czas przychodzi kolega z tej imprezy pyta się czy nie mam jakiegoś Wina. Stwierdziłem że mam ale to jest takie którego nie mogliśmy pić. On stwierdził że może być, bo ona i tak lepszego nie pije.
          • stasi1 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:52
            Znaczy koledze było wino potrzebne bo się umówił z laską
    • sandy_cheeks Re: Najgorsza randka 10.11.24, 10:44
      Kiedyś kuzynka umówiła mnie ze swoim kolegą z roku. Dobrze rokujący chłop z gospodarstwem rolnym w perspektywie.
      Była porażka, w ogóle nie mieliśmy o czym gadać. Na pierwszej randce dowiedziałam się jaka będzie przyszłość jego przyszłej żony, oczywiście sciśle związana z rolnictwem i zaprdapaniem w tym gospodarstwie. Kuzynka powiedziała, ze jest zainteresowany dalszym spotykaniem, ale nie skorzystałam...
    • boogiecat Re: Najgorsza randka 10.11.24, 11:11
      Moj randkowicz sie na mnie obrazil za spoznienie i zamiast sobie pojsc, doczekal az przyjde tylko po to zeby mnie ukarac i mi te obraze porzadnie pokazac tak, ze przez cale spotkanie byl naburmuszony a na koncu powiedzial, ze mimo mojego spoznienia postanowil jednak zostac wiec nie rozumie co mi w jego zachowaniu przeszkadza😅
    • mag-la-swag Re: Najgorsza randka 10.11.24, 12:14
      Facet zasnal w kinie bo nic nie zrozumial z filmu na ktory poszlismy. Dunski dramat psychologiczny. Ja zrozumialam i bardzo mi sie podobal 😂
      • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 12:19
        Przypomniałaś mi, jak na początku znajomości z moim mężem oglądaliśmy u niego film. Po angielsku, bo to był w tamtym czasie jedyny wspólny język.
        I on zasnął, i tak chrapał, że myślałam, że mnie szlag trafi 🤣
        • homohominilupus Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:27
          Dobrze, że to w kinie nie było.
          • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 19:23
            To było w Polsce, bez sensu było iść z nim do kina, bo by nic nie zrozumiał:p I faktycznie całe szczęście:p
            Ma tak nadal, 5 minut filmu i śpi 🤷
            • my_fair_lady Re: Najgorsza randka 12.11.24, 21:07
              szarmszejk123 napisał(a):

              > To było w Polsce, bez sensu było iść z nim do kina, bo by nic nie zrozumiał:p I
              > faktycznie całe szczęście:p
              > Ma tak nadal, 5 minut filmu i śpi 🤷

              Ja tam wzięłam mojego “zagranicznego” męża do kina w Polsce, na Lord of the Rings 😉. W 2001 to chyba było… 🤔 Film po ang. i były “napisy”.
              I to ja zasnęłam, bo bylam w 3-cim miesiącu ciąży. Ale nie chrapałam 😉.
      • smoczy_plomien Re: Najgorsza randka 11.11.24, 22:26
        Kiedyś z moim mężem in spe byłam w Lunie (R.I.P.) na "Gorzkim mleku". Do dziś wspomina, że to był najbardziej zryty film, jaki kiedykolwiek widział (wcale nie był zryty, tylko psychologiczny smile ale on woli przygodówki). Niedawno podczas porządków znalazłam bilety na ten seans 👀
        • mag-la-swag Re: Najgorsza randka 12.11.24, 04:28
          😂
        • summerland Re: Najgorsza randka 16.11.24, 15:43
          Ja kiedys (dawno temu), mialam 18-18 lat bylam z chlopakiem (duzo syarszym) na randce w kinie na Comie, ktoś pamięta ten film? Ja byłam taka zaaferowana randka, że za bardzo się ne wczuwałam w ten film a on w trakcie seansu wstał i wyszedl z sali. Nie było go jakiś czas i ja tez wyszłam sprawdzić co się dzieje, czy może on wogole wyszedl z kina i poszedł do domu. Okazało się, że źle się poczul-psychicznie oglądając ten film. Nie wiedział dokładnie co mu się stało, mówił, że nigdy nie miał takiego uczucia. Już nie pamiętam czy wróciliśmy oglądać dalej, czy już nie.
          Miłym akcentem na początku spotkania było, że tuż przed wejscirm do kina podarował mi bukiecik fiołków który trzymal w kieszeni od początku jak się spotkaliśmy. Było to urocze. Ktoś pamięta takie mini bukieciki?
    • pani.asma Re: Najgorsza randka 10.11.24, 13:07
      Ja mam jak zwykle najfajniejsze historyjkę
      o to że wiele lat temu facet z którym dopiero co zaczęłam się spotykać kupił sobie Motor ale taki wielki jak samochód
      nie wiedziałam o tym że sobie kupił
      i na tym motorze przyjechał na którąś tam z randek

      Chciał Biedaczek zaszpanować i zaimponować

      Ja całym sercem nienawidzę Motorów boję się uważam jeżdżenie i wdychanie spalin z motoru za obrzydliwe

      On niestety nie wiedział o tym

      Więc zaczęłam protestować ale jakoś tak mnie przegadał pamiętam że wcisnoł mi hełm i pojechaliśmy co było straszne

      to była pierwsza i ostatnia randka na tym motorze już potem jeszcze chwilę się spotykaliśmy to przyjeżdżał samochodemwink))))))
      • bei Re: Najgorsza randka 12.11.24, 06:49
        To b dobrze o nim świadczy, że zadbał o kask, jazda motocyklem bez kasku jest wykluczona!
      • moadek Re: Najgorsza randka 12.11.24, 10:57
        to ma byc ta najfaniejsza historyjka?
      • stasi1 Re: Najgorsza randka 14.11.24, 09:04
        Z 5 lat temu rozmawiałem z kobietą. I wyszło że w zasadzie była nieszczęśliwa zawsze ze swoim sp. Mężem. Na pytanie co w nim ją urzekło te 35 lat temu? Motor. WIĘC może i ten tak chciał
    • la_felicja Re: Najgorsza randka 10.11.24, 15:25
      Randka w ciemno - facet okazał się dziwnym mrukiem i straszliwym katolikiem. To było we wczesnych latach dwutysięcznych, odwazyłam się skrytykować Radio Maryja i naciąganie emerytów - zgorszył się tak, że myślałam, że spadnie z ławki.
    • chrupiacabuleczka Re: Najgorsza randka 10.11.24, 17:31
      1. Koleś poznany w operze łódzkiej na raucie. Pierwsza randka OK, miła kolacja, knajpka. Druga randka również ok, kino. Na trzeciej zaprosił mnie do domu na kolację i wino. Jadę z Kurczaków na Bałuty ( a to koniec miasta), odszukałam blok, mieszkanie, dzwonię do drzwi. Cisza, nikt nie otwiera. Dzwonie jeszcze raz to samo. Po jakimś czasie otwiera on skacowany, w brudnej podkoszulce i gaciach. Z mieszkania smród. Zaprasza do środka, coś tam belkocze. W chałupie burdel, resztki wódy, resztki zapleśniałego żarcia, rzygi na podłodze ( serio). Jak weszłam, tak wyszłam. Koleś potem dzwonił i przepraszał, że popił wcześniej z kolegami. Nigdy się już nie umówiłam.
      2. Debil z obozu konnego, z ktorym się umówiłam w parku, on nie przyszedł, nie zadzwonił, a gdy ja zadzwoniłam to jego komórkę odebrała mamusia, która nawrzeszczała, że odciągam Marcina od nauki, a on ma kolokwium.
      • enia17 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 19:04
        Kto wygrał w konkursie na najgorsza randkę?
        • tanebo0001 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 19:09
          Ja
    • ixiq111 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 19:09
      Kolega z pracy umówił się z dziewczyną z grupy ( studenci zaoczni).
      Poszli do parku na spacer, później zaproponował kawę i lody/coś słodkiego. Było lato, usiedli na zewnątrz.
      Złożyli zamówienie: po deserze lodowym + kawa.
      Siedzą, miło gadają. Dosiada się baba i akurat kelnerka przynosi zamówienie. Pani: dla mnie to samo. Gość w szoku. Laska nie wie, gdzie podziać oczy i przedstawienia panią: moja mama...
      I się zaczyna: i jak? Podoba się? A gdzie mieszka? Pracuje?
      Pytania zadawane z prędkością karabinu maszynowego. Randkowiczka zero reakcji.
      Kolega przypomniał sobie, że musi już wracać. Zapłacił rachunek i zmył się.
      Laska nie rozumiała, czemu nie chciał umówić się na kolejną randkę.

      Do dzisiaj jest sama (mieszka z mamą). Poluje na facetów, m.in. na fejsie.
      Pani około 50-tki, mama 70+
    • alexis1121 Re: Najgorsza randka 10.11.24, 19:15
      Myślałam, że nie było w moim życiu takich randek bo w zasadzie miałam jednego chłopaka w liceum, jednego na studiach a potem poznałam mojego męża, ale jednak pogrzebałam pamięcią i mam.
      To musiało być zrządzenie losu, bo chodziłam na woskowanie do stałej kosmetyczki, ale ta poleciała na urlop i poszłam do innej, która miała gabinet w Park Hotel. To był wtedy dość elegancki hotel. Zaparkowałam kawałek dalej i idąc z naprzeciwka zauważyłam całkiem przystojnego gościa w garniturze. Widziałam od razu, że mu się spodobałam. On wychodził z hotelu, myślałam że jest jakimś biznesmenem. Zapytał czy pójdę z nim coś zjeść i umówiliśmy się na wieczór do Cafe 22. Generalnie nigdy nie poszłabym nigdzie z kimś z ulicy, ale byłam zdesperowana po rozstaniu.
      No i wieczorem czekałam w aucie na parkingu i gadałam z kuzynką przez telefon, wtedy podjechał on w jakimś starym klekocie. Mówię do kuzynki, że dramat nie idę, ale już nie wypadało odwoływać. Potem było jeszcze gorzej. Teraz w skrócie- jak usiadł to zza paska wylało mu się trochę brzucha, poza tym jedna z jedynek (zębów) była dłuższa od drugiej. Nie wiem jak tego nie zauważyłam rozmawiając z nim w parku 😬 Zamówiłam tylko sałatkę owocową, żeby nie przedłużać, zjadłam, miło się pożegnałam i tyle. Napisał jeszcze kolejnego dnia, ale niestety skłamałam że planuję wrócić do byłego.
      Aaaaa, jego zawód- okazało się że to żaden biznesmen, tylko wychodził od mojej jednorazowej kosmetyczki, bo był jej zaopatrzeniowcem.
      • okine Re: Najgorsza randka 10.11.24, 23:02
        Straszne, normalnie horror można nakręcić smile
        • twinkletwinkle Re: Najgorsza randka 11.11.24, 01:37
          ;p
        • summerland Re: Najgorsza randka 16.11.24, 15:51
          big_grin
    • twinkletwinkle Re: Najgorsza randka 10.11.24, 22:49
      Najgorsza randka - łażenie po mieście z chłopakiem, który okazał się być bardziej zainteresowany miastem, niż mną i narzekał, że jestem kiepskim przewodnikiem ( brak dobrej orientacji w przestrzeni) ; p
      Ucieszyłam się, kiedy spotkanie dobiegło końca, a on pojechał do siebie, nawet okoliczną wystawę skrytykował i nie był z niczego zadowolony - ani z wędrówki, ani ze mnie.
      Wróciłam z odciskami po całodniowym maratonie z głodnym wrażeń randkującym inaczej ; p
    • bywalec.hoteli Re: Najgorsza randka 11.11.24, 10:11
      Miałem dużo randek, ale wtop chyba nie było.
      Jedynie do mogę uważać za porażkę to kiedy pewna panna, którą poznałem przez internet na ircu chyba - kto odpowiednio stary i kumaty ten wie - dobrze się gadało i dużo - namówiłem na randkę - to po randce nie chciała kontynuować dalszej znajomości a ja myślałem że będziemy kontynuować - jednak nie powiedziała tego wprost tylko zwodziła mnie że się spotkamy ale ciągle jej termin nie pasował.
      Co do kobiet to im bardziej się starałem to często nie wychodziło, panie mnie odrzucały, ale jak to ja je trochę olewałem, nie byłem dostępny do końca, miałem swoje niedopowiedzenia i tajemnice (np że spotykam się jeszcze z kilkoma innymi dziewczynami), to wtedy i im zależało i potrafiły się postarać, wyjść z inicjatywą, jakoś zawalczyć także i o mnie a nie że to tylko ja walczę o nie 🙂
      Takie zycie przekorne
    • smoczy_plomien Re: Najgorsza randka 11.11.24, 23:00
      U mnie żadnej zgrozy nie było, po prostu nieudana randka, ale okoliczności kontrowersyjne. Poznaliśmy się na jakiejś imprezie. Pogadaliśmy i umówiliśmy się na wtorek na randkę do Łazienek. To było już mocno po północy, a ja na tej imprezie byłam najbardziej pijana w swoim życiu (przeżywałam rozstanie), wypiłam 6 piw, choć chyba nigdy wcześniej ani później nie wypiłam więcej niż 2. Pamiętałam, że się umówiliśmy, ale nie byłam pewna, czy on pamięta, w dodatku nie odezwał się, żeby potwierdzić, więc uznałam, że randki nie ma. Niestety jednak 10 minut po umówionej porze zadzwonił z pytaniem, dlaczego mnie nie ma. Jako że miałam blisko do Łazienek to jednak się przytaszczyłam, ale kompletnie niepotrzebnie - zupełnie nie mieliśmy o czym rozmawiać. Rozmawiałam potem z przyjaciółką, czy zważywszy na to, że byliśmy kompletnie pijani umawiając się, powinnam oczekiwać, że dodatkowo potwierdzi spotkanie i ona twierdziła, że skoro się umówiłam, to powinnam pójść, ale jakoś do dziś nie jestem w pełni przekonana.
    • princesswhitewolf Re: Najgorsza randka 12.11.24, 10:55
      Polska poczatku lat 90 tych..kolezanka uparla sie by mnie wyswatac z przyjacielem jej faceta. Wspolna kolacja u kolezanki. Matko bosko to bylo straszne. Facet byl jednym z tych co to Zyd winny wszystkiego i Zydki wszedzie sie skradaja. I jak zaczal nie mogl skonczyc. Ciagalam go na inne tematy ale on uwracal. W koncu zaczal miec pretensje ze zmieniam temat i ze zapewne to dlatego jestem z zydowskiej rodziny. 🤦🏼‍♀️
      Na poczatku zaprzeczalam i tlumaczylam ze ile mozna wysluchiwac tego samego, ale byl tak zajadly ze po prostu wyszlam.

      Kolezanka mnie bardzo przepraszala pozniej, podobno to przyjaciel od piaskownicy jej chlopaka byl
    • dni_minione Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:35
      Wiele tego było, na szczęście nie trafiłam na nikogo niebezpiecznego. Wygrywa u mnie bezsprzecznie pianista, który całą randkę opowiadał o łuszczycy pochwy swojej ex i szukał we mnie wsparcia w zakresie decyzji o porzuceniu jej z powodu tej okropnej diagnozy. uncertain


      • dni_minione Re: Najgorsza randka 12.11.24, 14:36
        To była pierwsza i oczywiście ostatnia randka z tym panem.
      • enia17 Re: Najgorsza randka 12.11.24, 23:12
        Lo kur ...
        Wygrałaś wątek!
      • riki_i Re: Najgorsza randka 12.11.24, 23:27
        Trzeba mu było zarzucić opowieść o posiadanym kalafiorze, którego tak do końca nie wiesz, czy wyleczyłaś.
      • znowu.to.samo Re: Najgorsza randka 14.11.24, 20:07
        dni_minione napisała:

        > Wiele tego było, na szczęście nie trafiłam na nikogo niebezpiecznego. Wygrywa u
        > mnie bezsprzecznie pianista, który całą randkę opowiadał o łuszczycy pochwy sw
        > ojej ex i szukał we mnie wsparcia w zakresie decyzji o porzuceniu jej z powodu
        > tej okropnej diagnozy. uncertain
        >
        >

        Nie wierzę, kita nam tu chyba pocisnęłaś
        • marta.graca Re: Najgorsza randka 14.11.24, 20:19
          W ogóle jest taka jednostka chorobowa?🙄
        • dni_minione Re: Najgorsza randka 15.11.24, 23:17
          Już to kiedyś opisywałam, zresztą z większą ilością szczegółów. Nie wiem, czemu wydaje ci się to niemożliwe.
          • marta.graca Re: Najgorsza randka 16.11.24, 08:08
            "Łuszczyca narządów płciowych u osób dorosłych objawia się w dwóch postaciach: wyraźnie zaznaczonych, gładkich i czerwonych blaszek. Wykwity zlokalizowane są w fałdach pachwinowych oraz w bruzdach między pośladkowych." Opowieści pana mogły być wyssane z palca.
      • szarmszejk123 Re: Najgorsza randka 14.11.24, 20:34
        Łuszczyca pochwy? 🤔🤔
        • dni_minione Re: Najgorsza randka 15.11.24, 23:18
          Tak, na genitaliach też się te blaszki pojawiają i łuszczą. Dostałam od pana artysty malowniczy opis.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka