marusia_ogoniok_102
29.11.24, 18:37
Wracałam sobie do domu, wszystko fajnie, spacer paręnaście kilometrów zaliczony, jest git - na ostatnim odcinku nierówność drogi i chrrrrup. Kostka poleciała.
Prawa, jak zwykle. Od zaniedbanego skręcenia po wfie w podstawówce skręca się regularnie. I to cholerne "chrup! chrup!" przy tym, co to się w samej duszy czuje...
Ale to jeszcze trudno. Przyzwyczajonam, do domu blisko przynajmniej. Ale jak poleciałam na bok, to mimowolnie przytrzymałam się barierki. Przy barierce był żywopłot. Cierniowy.
Właśnie usunęłam sobie centymetrowego kolca wbitego po sam czubek. Było uparte.
Fajny piątkowy wieczór. Boli.
Cotygodniowe sprzątanie chyba przełożę...