riki_i
17.12.24, 21:39
Moi koledzy (stare zgredy, zdaniem Koleżanki Wapahy nie ogarniający nawet smartfona i pewnikiem zatrzymani w PRL-u) twierdzą, że współcześni ludzie w Polsce są tak zakłamani jak nigdy przedtem w dziejach. Zamiast mówić otwartym tekstem to i owo np. że chromolą robotę, będą nawet na prywatnych spotkaniach smętnie pierdzielić jakieś farmazony. Każdy człowiek , który mówi pewne rzeczy wprost, jest odbierany jak przybysz z innego wymiaru. W rezultacie nie ma do kogo w pracy gęby otworzyć, bo wokół jakieś same pozery, mamałygi, włazidupy i podpie*dalacze.
Coś w tym jest czy to tylko takie rojenia podstarzałych panów?