Dodaj do ulubionych

To ja wspominkowo

20.12.24, 16:36
Babcia i dziadek mieszkali 300 z okładem kilometrów od nas. Widywałam ich rzadko, raz, dwa razy w roku. Paczkę, o której chce napisać, dostalam mając nie więcej niż 11 lat. To znaczy paczka , jak zwykle na Mikołaja, była dla całej rodziny, jak zawsze orzechy i krojone w kosteczkę suszone jabłka. Ale raz było też coś ekstra dla mnie: "Matka"Sewera (papierowa, innych wówczas nie było) i torebka rodzynek albo orzeszków w czekoladzie. Pamiętam, jak czytałam , podjadając te orzeszki czy rodzynki. Więcej takich paczek nie było, bo babcia nagle umarła, wcześnie, miała dokładnie tyle lat co ja teraz. Ta książka i orzeszki/rodzynki to jedno z moich ważniejszych i milszych wspomnień, chociaż na brak prezentów narzekać nie mogłam, a tato znosił mi książki całymi stosami. Nie wiem, czemu to wspomnienie jest tak intensywne - ale jest.

I naszło mnie znowu przy okazji....
Macie jakieś opowieści o świątecznych rodzinnych paczkach??
Obserwuj wątek
    • lajtova Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 16:43
      Ja dostałam paczkę od cioci z Niemiec.
      W nocy obudził mnie hałas z kuchni. Poszłam zobaczyc co się dzieje.
      A to babcia z dziadkiem wyżerali w nocy wafelki Hanuta i czekoladę Milkę. A w kieszeniach piżamy mieli poutykane słoiki z wurstami.
      Niedługo potem umarli. Myślę że to była kara za to wyżeranie słodyczy dziecku.
      • zerlinda Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:35
        Nie myślałaś, żeby sobie pomóc i iść do specjalisty?
        • lajtova Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:36
          Byłam dzisiaj u ortopedy.
          • zerlinda Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:38
            To nie wystarczy..
            • lajtova Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:40
              Na kolano wystaczy.
        • konsta-is-me Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 00:56
          Ja nie załapałam czy to żart , bo moja rodzicielka naprawdę tak robiła ( wyzerala czekoladę i słodycze ,które dostawałam będąc w szpitalu po operacji ).
      • gryzelda71 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:48
        Masz taki robaczywy mózg.
        • lajtova Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:55
          HiHiHiHi!
      • shumarii Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 04:01
        Ja wzięłam to za żart. Nawet się uśmiałam 😀
    • bywalec.hoteli Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:39
      Fajna rzecz smile
    • abria Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 17:53
      jak mieszkali 300 km od was to twoja matka nie mogla sie nimi opiekowac i powinna miec podwyzszony wiek emerytalny
      • nangaparbat3 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 19:10
        Gdyby to byli jej rodzice, powinna się była przeprowadzić.😉 Ale to ojca rodzice, nie wiem, czy się liczy.
    • kk345 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 18:15
      Ładna opowieść, przykre, że akurat ona ściągnęła pokręcone trolle sad
      • nangaparbat3 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 19:11
        Trolle są jak motocykle - wszędzie.
    • heca007 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 18:24
      Całą rodzinę miałam na miejscu więc nie było potrzeby nic wysyłać. Oprócz dalszej rodziny ojca, która po wojnie przeniosła się do Wrocławia (gdzie nadal mieszka). Moi rodzice i babcia utrzymywali kontakt dość regularny, ciotki przyjeżdżały do nas. I kiedyś się zgadali, że u nich łatwo dostać pościel, obrusy, kryształy i ręczniki. No i się umówili i przysłali nam gigantyczną paczkę (rodzice im oczywiście kasę oddali) z tym wszystkim co wyżej wymieniłam. I to była jedyna paczka w życiu jaką dostaliśmy (chyba). W życiu tak wielkiego pudła nie widziałam big_grin
      • volta2 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 19:10
        a to u nas z gdńska przysyłała ciotka muchozole, bo tam podobno nie było problemu z zaopatrzeniem, tymczasem u nas na mazowszu był to bardzo deficytowy towar. mówię o latach 80-81
      • nangaparbat3 Re: To ja wspominkowo 20.12.24, 19:13
        Ciekawe, jedna z moich ciotek (dokładnie żona stryja) przy każdej okazji obdarowywała nas ręcznikami. A czasem obrusami. Wrocław.
      • bywalec.hoteli Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 00:50
        Heca, a Wy coś wysłaliście im, coś co na przykład było łatwo dostępne w Warszawie i okolicach?
        • heca007 Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 11:39
          bywalec.hoteli napisał:

          > Heca, a Wy coś wysłaliście im, coś co na przykład było łatwo dostępne w Warszaw
          > ie i okolicach?


          Tak, moi rodzice zawozili to co produkowali a było trudno dostępne na rynku.
      • beneficia Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 11:30
        We Wrocławiu, po wojnie, łatwo dostępne rzeczy...
        Ciekawe skąd pochodziły...
        • nangaparbat3 Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 11:37
          Po wojnie się przeniesli, a kiedy się odbyła rozmowa i przyszła paczka, nie wiemy. Mnie się kojarzy z latami 60-80, wtedy ciotka obdarowywała nas ręcznikami. Bardzo możliwe, że produkowano je w dolnośląskiej Bielawie, a kryształy w hutach sudeckich, stąd łatwiejsze do kupienia we Wrocławiu
        • heca007 Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 11:38
          beneficia napisała:

          > We Wrocławiu, po wojnie, łatwo dostępne rzeczy...
          > Ciekawe skąd pochodziły...


          Po ... wojnie?! W latach 80! A nie po wojnie tongue_out Czy ty myślisz, że ja mam 80 lat? big_grin
    • konsta-is-me Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 01:03
      Nie.
      Ale mam opowieść o wielkiej paczce czekolady na kilogramy , która przeleżała schowana w pufie 7 lat.Przywieziona przez krewnych z Kresów a dzisiejszej Białorusi o ile pamiętam To była taka ogromna bryła czekolady , wielkości sporej kapusty, w foliowym worku.
      I przywieziona była chyba na Święta wlasnie a odkryta przez mnie lata później i skonsumowana po kawałku przez kilka miesięcy.

    • srubokretka Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 02:40
      Tez tesknie za swoja babcia buuuuuu crying Dzieki niej mialam cale zycie organiczne, prawdziwe jedzenie, ktore dopiero teraz doceniam, gdy go brak. Jej prace tez bardzo teraz doceniam.
    • kaskaz1 Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 08:48
      Końcówka lat 70-tych. Przyjechał do nas wujek mamy z dalekiej Australii. W sklepach pustki. Cukier był tylko dla wujka, pomarańcze kubańskie ( zielone) . Wujek po powrocie do Australii przysłał nam kilka paczek ( przez Pewex, nie jechały z Australii). 50 kg cukru, chyba 20 kilo pomarańczy i 5 ? kilo cytryn. Pamiętam jak mama kombinowała żeby zagospodarować te cytryny , zasypywała cukrem. Część cukru poszła do piwnicy ( w bloku) a tam koty urzadziły sobie piaskownicę... wink
    • mama-ola Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 09:35
      Pamiętam, jak dostałam słodycze na gwiazdkę i tam był wśród innych rzeczy Snickers. Oniemiałam na widok takiego cudu. Snickers! Dostałam... Snickersa...
      (Kto nie dorastał w latach 80. nie zrozumie, co czułam).
      Do tej pory mam sentyment do Snickersów, to mój ulubiony batonik.
      • nangaparbat3 Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 09:53
        W 1973 miałam 17 lat i pojechałam do UK. Mieszkająca tam ciotka kupiła mi swój ulubiony batonik. To był Mars. Tak, to był cud, zupelnie jak Twój Snickers 😍
        • simonna Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 11:55
          Ja pamiętam jak się zbierało zagraniczne papierki po czekoladach. Przy oglądaniu kolekcji wąchalismy je wszyscy, pachniały przecudnie.
          • nangaparbat3 Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 12:18
            I chyba większą przyjemność mieliśmy z tego wąchania niż teraz z jedzenia 😄
    • princesswhitewolf Re: To ja wspominkowo 21.12.24, 11:46
      Z paczkami to chyba mialam najlepsze wspomnienia z czasow komuny 82- 83 rok. Bylam dzieckiem wtedy.

      Moj RIP ojciec, czlek uczynny DLA WSZYSTKICH, wywlokl jakichs Niemcow z rowu. Natrafil na nich jadac jakas droga z lasu. Zreszta on co rusz kogos zbieral z ulicy a ile wygłodzonych kotow znosil hoho. Wpadli Ci Niemcy samochodem w nocy do tego rowu i nie mogi wyjechac. Ojciec ich wywlokl ze znajomym rolnikiem ktory mial traktor.
      Doholowali ich do mechanika. A ze hoteli w naszym miasteczku nie bylo to ojciec , jak te koty przyprowadzil ich do domu. Dwa sni u nas biesiadowali a babcia sie wyzywala kulinarnie na nich , a i tak nikt nic nie rozumial z tego co mowili, ale kto by sie przejmowal wazne ze jedlismile)) W koncu samochod naprawiony i
      wrocili do RFN.

      Bylo to w 1980.

      Jak nadszedl stan wojenny i kolejki to co trzy miesiace przez 2 lata wysylali nam wielkie paki pelne slodyczy, kawy, herbaty, salami i wszelakich luksusowych lakoci.

      W koncu ojciec do nich napisal ze milo ale glodu az nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka