nangaparbat3
20.12.24, 16:36
Babcia i dziadek mieszkali 300 z okładem kilometrów od nas. Widywałam ich rzadko, raz, dwa razy w roku. Paczkę, o której chce napisać, dostalam mając nie więcej niż 11 lat. To znaczy paczka , jak zwykle na Mikołaja, była dla całej rodziny, jak zawsze orzechy i krojone w kosteczkę suszone jabłka. Ale raz było też coś ekstra dla mnie: "Matka"Sewera (papierowa, innych wówczas nie było) i torebka rodzynek albo orzeszków w czekoladzie. Pamiętam, jak czytałam , podjadając te orzeszki czy rodzynki. Więcej takich paczek nie było, bo babcia nagle umarła, wcześnie, miała dokładnie tyle lat co ja teraz. Ta książka i orzeszki/rodzynki to jedno z moich ważniejszych i milszych wspomnień, chociaż na brak prezentów narzekać nie mogłam, a tato znosił mi książki całymi stosami. Nie wiem, czemu to wspomnienie jest tak intensywne - ale jest.
I naszło mnie znowu przy okazji....
Macie jakieś opowieści o świątecznych rodzinnych paczkach??