Dodaj do ulubionych

Kocham ją, ale....

21.11.04, 18:46
...z niecierpliwością oczekuję pory, kiedy nadchodzi czas kąpieli...
Wtedy juz tylko umytą i pachnącą ubiorę ją w piżamkę, przytulę, ona złapie
łakomie cycunia, oczy sie wywrócą półprzytomnie do gory (oczywiście Jej nie
mnie), potem zmiana cyca (odlotu ciąg dalszy), i już, już wiotkie i senne
ciałko przekładam do łóżeczka....
I jestem znowu wolna, czytam, oglądam, rozmawiam przez telefon, albo leżę i
patrzę w sufit, całe kilka godzin TYLKO dla siebie zanim sama nie położe się
spać.
Kocham tą moją małą rybeczkę, ale ostatnio zauważyłam że juz ok.17 zaczynam z
utęsknieniem spoglądać na zegarek...

--------------------------------
Boże, pomóż mi być taką osobą, za jaką uważa mnie moje dziecko.
Obserwuj wątek
    • agia_25 Re: Kocham ją, ale.... 21.11.04, 18:55
      Myślę, że to całkiem normalne i naturalne, że oprócz miłości do dzieciątka
      pojawia się w nas także pragnienie zajęcia się swoimi sprawami...przecież - jak
      ktoś mądry mi kiedyś powiedział - dzieciątko przychodzi do wielkiego
      świata...do naszego świata i trzeba tak go zorganizować, aby mu było dobrze,
      bezpiecznie i szczęśliwie. Ale nie można wywracać tego świata do góry nogami.
      Przecież każda z nas ma swoje zainteresowania, pasje, zajęcia i pragnienia i
      wydaje mi się naturalne, że czasem za nimi tęsknimy.
      Poza tym uważam też, że dziecko będzie szczęśliwsze jeśli i jego mama będzie
      szczęśliwa...tak myślę...
      Czy źle?
      Dlatego nie powinnaś chyba mieć z tego powodu wyrzutów sumienia...jeśli dajesz
      malutkiej tyle miłości ile potrzebuje...
      Pozdrawiamy Was mocno!
      Agnieszka i Maciek
      • akseinga Re: Kocham ją, ale.... 21.11.04, 19:11
        Skąd ja to znam. Też miałam wtrzuty sumienia i myślałam,żę tylko ja tak mam.
        Kocham moją córeczkę najbardziej na świecie, ale fajnie jest mieć trochę czasu
        tylko dla siebie. Dla mnie wolny wieczór jest bardzo ważny, staram sie nic już
        nie mieć do zrobienia i zajmuje sie tylko przyjemnymi sprawami. Martynak ma juz
        dwa i pół roku i potrafi sie całkiem ładnie sama bawić dlatego już tak nie
        zerkam na zegar jak w czasch kiedy wymagała cały czas uwagi, ale nie ukrywam,
        że cieszę się kiedy zaśnie o 20 i te 2 godzinki mam jeszcze dla siebie. Tak, że
        nie przejmuj się to normalne, że po całym dniu z dzieckiem chce sie poprostu
        odpocząć.
        Pozdrawiam
        • utalia Re: Kocham ją, ale.... 21.11.04, 19:15
          No i nic dziwnego. Im mniejsze dziecko tym trudniej wytrzymac caly dzien i nie
          czekac az zasnie aby dac troche oddechu. Teraz moja corus jets juz prawie
          dwuletnia to zaczynaja sie bardziej intelektualne zajecia a takie jeszcze ssace
          bobo jest slodkie ale nie kazda jest urodzona mamusia aby godzinami na nie
          patrzec, usmiechac sie, grzechotac grzechotka, spiewac itd. Utalia
        • grzalka Re: Kocham ją, ale.... 21.11.04, 19:54
          Nie Ty jednasmile
          Uważam to za przejaw zdrowego rozsądku i nie rozumiem, dlaczego miałabym mieć z
          tego powodu wyrzuty sumienia.
    • aari Re: Kocham ją, ale.... 21.11.04, 20:08
      Mam to samo z moimi dwoma szaleńcami smile)))
      • hanka_79 Re: Kocham ją, ale.... 22.11.04, 00:48
        No to nie jestem sama!!
        • konwalia9 Re: Kocham ją, ale.... 22.11.04, 12:06
          Właśnie ostatnio rozmawiałam na ten temat z moją siostrą (co za zbieg
          okoliczności). Uznałyśmy, że to normalne, że to 50 lat temu było wstydem
          przyznać się przed ludźmi (a niekiedy i przed samą sobą), że są takie chwile,
          że maszjuż dość bycia Mamą (oczywiście na chwilę), że chcesz odpoczą, mieć czas
          dla siebie. Postawa cierpiętnicy, która za nic się nie przyzna, że po prostu ma
          dość jest naszym zdaniem wytworem kultury (a nie natury człowieka). Zapewniam,
          że każda Mama miała choć raz takie myśli jak Ty... Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka