Dodaj do ulubionych

Ale się najadłam wstydu...

    • wena-suela Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 10:24
      Nie musiałaś przepraszać w jego imieniu, mogłaś powiedzieć cos od siebie. Na przykład, ze dobrze jest jak się każdy zajmuje swoim jedzeniem.
    • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 11:16
      No owszem, starszy pan nie powinien był nikogo zaczepiać, zwłaszcza że miał z kim rozmawiać przy stole, ale... no właśnie... jak czytam komentarze o "takim chamstwie" i te określenia święcie oburzonych w stylu "dziad", "obleśny dziaders", "satyr" itp., to sobie myślę, że coś się jednak z ludźmi niedobrego dzieje, skoro tego typu zaczepka budzi aż taką agresję. I to w dodatku w osobach zupełnie niezaangażowanych osobiście w sprawę. Takieście niby światowe i wrażliwe na kulturę, a to straszne "chamstwo" starego wuja nie dorasta waszym komentarzom do pięt. Szacunek do drugiego człowieka macie tylko wtedy, kiedy on wam pasuje i spełnia wasze standardy "lubienia". Tak to nawet małpy potrafią.
      • homohominilupus Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 11:17
        10/10
      • bezmiesny_jez Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 11:38
        Bo ludzie już mają powyżej uszu takich zachowań i się w końcu ulewa. CHAMSKI DZIAD nie zwróciłby uwagi dwóm 30-latkom, ale poczuł się uprawniony do oceny talerza nastoletnich dziewczyn.

        >I to w dodatku w osobach zupełnie niezaangażowanych osobiście w sprawę.

        Ale zapewne większość, jeśli nie każda, była kiedyś ofiarą takich, hehe, żartów.

        >Szacunek do drugiego człowieka macie tylko wtedy, kiedy on wam pasuje i spełnia wasze standardy "lubienia".

        No owszem, mam szacunek do ludzi, którzy na to zasługują, a nie do obleśnych typków.
        • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 12:51
          bezmiesny_jez napisała:


          > No owszem, mam szacunek do ludzi, którzy na to zasługują, a nie do obleśnych ty
          > pków.

          Fajnie, że już go oceniłaś. Na pewno jak ciebie ktoś negatywnie ocenia i nie szanuje, bo mu się coś wydaje na twój temat, to na pewno też to doskonale rozumiesz i pretensji nie masz.
          • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 13:06
            Nocusz, jak starszy facet zaczepia nieznane nastoletnie dziewczyny, to powinien się liczyć z tym, że może zostać wzięty za oblecha. W wieku 70 lat już powinien o tym wiedzieć suspicious
            • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 02:00
              No wg niektórych to już powinien być w grobie a nie w barze. Do jakiego wieku można prowadzic small talk z nieznanymi osobami? Jest tez jakaś dopuszczalna do tego różnica wieku?
              • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 06:04
                71tosia napisała:

                > Do jakiego wieku m
                > ożna prowadzic small talk z nieznanymi osobami?


                Aha. Tak wygląda small talk? 😮

                A mój towarzysz do niej z udawanym, teatralnym oburzeniem:
                - Frytki i lody??? Frytki i lody??? I ty masz zamiar to wszystko zjeść???


                • volta2 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 16:32
                  no właśnie daltego, że było to udawne to nie był ani naprawdę oburzony, ani nie miał złych intencji. od razu widać/słychać w głosie, że będzie samll talk, to znaczy nie będzie, bo to nie ten wiek, by polska nastolatka umiała smalltalkować

                  ja ostatnio na nartach, w pełnym okaskowaniu i omaskowaniu wsiadałam z jakimiś dziećmi i ich trenerem na krzesło. dziecko 8? lat usłyszało nasz polski i UWAGA, SZOK samo do mnie powiedziało, a pani mówi po polsku? pani z polski? i uderzyłyśmy w konwersację.
                  to ja do tego dziecka (bo zaczęło mi świtać, że wiem, kto to jest) czy ty jesteś piotruś? (ono też w pełnym omaskowaniu), a ono, nie, ja jestem ania. potem do konwersacji włączył sie też po polsku brat, i od razu wypaliłam, o, a czy ty nie jesteś iksiński? no i bingo. przedstawiłam się, że jestem volta i że ostatnio widziałysy się nad morzem. przeprosiłam za pomyłkę dziewczynkę, gawędziłyśmy dobre 12 minut, a mogła się oburzyć, że nie rozpoznałam płci.
                  gdzie jest haczyk? dziecko chodzi do międzynarodowej szkoły i umie prowadzić ze starą babą small talk, i nawet - o losie- sama tę konwerscję zaczęła. (no dobra, że jestem stara to widzieć nie mogła, po prostu - dorosła)
                  oj, mogłam się obrazić, że jestem zaczepiana przez jakiegoś randomowego rozmówcę, nadąć się, że ktoś mnię dyskryminuje z powodu pochodzenia (pani z polski?!, toż to całkiem niestosowna uwaga!) i przeszkadza w zimowym relaksie.
                  tymczasem było mi bardzo miło, i miło mi by było, gdyby to było dziecko zupełnie nieznane. oczywiscie że to iskińscy domyśliłam się po zadaniu kilku niewinnych pytań, typu och, z warszawy? no ale teraz nie ma ferii...
                  no ale ja umiem w smalltalka.
                • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 14.05.25, 02:17
                  Tak tak właśnie wyglada small talk, co miał komentować chcąc nawiązać rozmowę? Skomentował to co zwykle komentuje się z barze - jedzenie.
            • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 10:03
              Czy naprawdę we wszystkim dzisiaj trzeba dopatrywać się drugiego dna i niecnych zamiarów? To już jest chyba jakaś paranoja, poważnie. Normalnie strach się odezwać czy uśmiechnąć do człowieka, bo Bóg wie, jaką teorię do tego dorobi😕
              • turbinkamalinka Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 10:39
                majaa napisała:

                > Czy naprawdę we wszystkim dzisiaj trzeba dopatrywać się drugiego dna i niecnych
                > zamiarów? To już jest chyba jakaś paranoja, poważnie. Normalnie strach się ode
                > zwać czy uśmiechnąć do człowieka, bo Bóg wie, jaką teorię do tego dorobi😕

                Z drugiej strony niby czemu mam pozwolić aby obcy facet komentował mój posiłek, figurę, strój czy co tam jeszcze? Jakby taki "wujek forumki" zaglądałby w moje jedzenie mógłby usłyszeć coś nie fajnego. Np tekst typu żeby zajął się swoim jedzeniem lub dałabym do zrozumienia że nie grzecznie jest zaczepiać obce kobiety kiedy młoda kochanka siedzi obok.
                • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 12:51
                  Ależ na nic nie musisz nikomu pozwalać, zawsze możesz tak na wszelki wypadek warknąć jakąś ciętą ripostę, żeby starszemu panu czy pani w pięty poszło i więcej się nie poważyli zagadywać do kulturalnych młodszych pań, które sobie tego nie życzą. W końcu nie wiadomo, czy to nie jakieś stare oblechy, więc niech się zajmą swoimi talerzami czy kochankami obok, whatever.
                  • pursuedbyabear Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:05
                    Dobra majeczko, to teraz ćwiczonko małe. Siedzisz sobie w knajpie, zamawiasz stek z frytkami, pałaszujesz ze smakiem, a wtem jakiś random ze stolika obok pyta na głos, czy zamierzasz to całe zjeść, bo będziesz gruba. Rozumiesz, że spuszczasz skromnie oczy?...
                    • po_godzinach_1 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:14
                      pursuedbyabear napisała:

                      > wtem jakiś random ze stolika obok py
                      > ta na głos, czy zamierzasz to całe zjeść, bo będziesz gruba.

                      no nie, gdyby sytuacja miała być podobna spytałby - tyle możesz zjeść a taka jesteś szczupła?

                      normalnie się odpowiada - tak, mogę

                      wciąż potykamy się o ludzi, którzy odzywają sie niewienczas i trzeba umieć sobie z tym radzić

                    • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:17
                      To twoje małe ćwiczonko ma się kompletnie nijak do opisanej tu sytuacji. Starszy pan owszem wyraził zdziwienie tym, co dziewczyna jadła, ale bynajmniej nie po to, żeby ją skrytykować i upokorzyć, że gruba. To w zamierzeniu miał być komplement, co zresztą wynika z dalszego ciągu opowieści autorki. No ale kto by tam się przejmował takimi niuansami w fabule.
                      • pursuedbyabear Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:40
                        Na czym polegał komplement w tym przypadku?
                        Jeśli nie ty, to może inne miłośniczki niewinnych żarcików zechcą wyjaśnić?
                        • po_godzinach_1 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:52
                          pursuedbyabear napisała:

                          > Na czym polegał komplement w tym przypadku?
                          > Jeśli nie ty, to może inne miłośniczki niewinnych żarcików zechcą wyjaśnić?
                          >

                          jakie szczęście miał Asnyk, że w porę wziął i umarł

                          Gdybym był młodszy, dziewczyno,
                          Gdybym był młodszy!
                          Piłbym, ach, wtenczas nie wino,
                          Lecz spojrzeń twoich najsłodszy
                          Nektar, dziewczyno!
                          • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 14:44
                            po_godzinach_1 napisała:


                            > jakie szczęście miał Asnyk, że w porę wziął i umarł
                            >
                            > Gdybym był młodszy, dziewczyno,
                            > Gdybym był młodszy!
                            > Piłbym, ach, wtenczas nie wino,
                            > Lecz spojrzeń twoich najsłodszy
                            > Nektar, dziewczyno!


                            Na szczęście zanim umarł, skończył ten wiersz 🤪

                            Uciekam od ciebie z dala,
                            Motylu złoty!
                            Bo duma mi nie pozwala
                            Cierpieć, więc pełen tęsknoty
                            Uciekam z dala.


                        • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 14:13
                          Panu chodziło o to, że dziewczyny młode, zdrowe, mogą sobie jeść, co chcą bez konsekwencji i niech się tym cieszą. Oczywiście, że mógł sobie darować te "filozoficzne" uwagi, zwłaszcza że w sumie mało odkrywcze, ale starsi ludzie czasem tak mają, że czują nieodpartą potrzebę podzielenia się swoimi myślami. Dla niektórych to zbrodnia, chamstwo i drobnomieszczaństwo, a inni znów uśmiechną się smutno pod wąsem z nadzieją, że oni tacy nie będą😉
                  • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:12

                    I jak najbardziej tak powinna była zareagować autorka wątku, bo nastolatki, pewnie też wychowywane tak, żeby starszym osobom nie wypada zwracać uwagi.
                    • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:22
                      No pewnie, po co miała reagować taktownie? Jeszcze by ją ktoś posądził o dobre wychowanie, a kultura to wiadomo, tylko dla frajerów.
              • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 12:40
                majaa napisała:

                > Normalnie strach się ode
                > zwać czy uśmiechnąć do człowieka, bo Bóg wie, jaką teorię do tego dorobi😕

                Jeśli ma się odzywać w sposób opisany w starterze, to tak, lepiej niech się w ogóle nie odzywa.
                • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:10
                  A jakże. Zwłaszcza że może trafić na damę z podwyższonymi standardami kultury, która takich błędów nie wybacza.
                  • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:20
                    Gorzej, jak trafi na damę, która go zbluzga albo mu da w zęby cool (czasy się zmieniły, przypominam, teraz można dostać nożem pod żebro za samo spojrzenie, od dziewczyny też).
                    Nie żartuję.
                    • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:24
                      Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie żartujesz. Tak, czasy się zmieniły, co niekoniecznie zawsze oznacza, że na lepsze, niestety.
                      • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:28
                        Nie napisałam, że (we wszystkim) na lepsze, to było tylko stwierdzenie, że lepiej zachować ostrożność. Bo reakcje mogą być różne.
                        • po_godzinach_1 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:30
                          chatgris01 napisała:

                          > lepi
                          > ej zachować ostrożność

                          na pewno bezpieczniej
                          bezpieczniej jest nie komentować w ogóle czyjegoś wyglądu, czyjegoś zachowania ani stanu posiadania, udawać, że się nie widzi i nie słyszy

                          • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:57
                            po_godzinach_1 napisała:

                            > udawać, że się nie widzi i nie słyszy
                            >

                            A to już zależy co. Koniecznie należy zauważać i komentować, że ktoś je frytki i lody? Reagować to należy na agresję i robienie komuś krzywdy (a i tak bezpieczniej wezwać służby, a nie samemu rzucać się na napastnika), tutaj nastolatka nikogo nie obrażała ani nie krzywdziła.
                            • po_godzinach_1 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 14:01
                              chatgris01 napisała:

                              > po_godzinach_1 napisała:
                              >
                              > > udawać, że się nie widzi i nie słyszy
                              > >
                              >
                              > A to już zależy co.

                              najbezpieczniej - wszystko
                              nigdy nie wiadomo o co kto sie obrazi a dziś wszyscy sa bardzo obrażalscy

                              jaku u Tuwima zupełnie

                              O film, panie ministrze,
                              Obrazili się wachmistrze;
                              O wiersz, panie generale,
                              Obrazili się kaprale;
                              O artykuł w tygodniku -
                              Ordynansi, panie pułkowniku;
                              O piosenkę, panie majorze,
                              Żony sierżantów w Samborze;
                              W radio była audycja:
                              Obraziła się policja.
                              Dalej - studenci
                              Są do żywego dotknięci;
                              Dalej, księża z Płockiego
                              Dotknięci są do żywego.
                              Następnie - związek akuszerek
                              Ma ciężkich zarzutów szereg:
                              Że to swawolność, frywolność,
                              Bezczelność, moralna trucizna,
                              Że w ten sposób ginie ojczyzna!...
                              ...A po za tym - jest w Polsce wolność.


                              nie ma co ryzykować
                          • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 14:01
                            To prawda. Teraz ludzie wolą w ogóle z niczym się nie wychylać. Tylko nie rozumiem, skąd potem to niekonsekwentne narzekanie na znieczulicę i brak zainteresowania drugim człowiekiem.
        • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 01:51
          Może i by 30 latka zaczal rozmawiać, bo pewnie czuł się trochę samotny jak wiele starszych osob, ale obok były tylko nastolatki i mocno obrażona autorka smile
      • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 11:39

        Następna, która uważa, że panu należy się milczące przyzwolenie na wszystko, ze względu na podeszły wiek.
        • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 12:52
          A ten wniosek to skąd? Chyba lubisz stawiać chochoły po prostu.
          • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 13:00
            majaa napisała:

            > A ten wniosek to skąd? Chyba lubisz stawiać chochoły po prostu.


            A gdzie napisałaś, jaka wg ciebie powinna być reakcja na pana tekst?
            Nigdzie.



            • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 14:17
              Aha. No to faktycznie "logiczny" wniosek🤦‍♀️ Chciałam napisać i napisałam co myślę o ocenach i określeniach rzucanych tutaj na temat tego człowieka, a nie dawać rady odnośnie reakcji na to, co powiedział. Wolno mi, czy muszę pisać tylko to, co ty uznasz za właściwe?
              • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 19:58
                No raczej groteskowe jest zarzucanie komuś oceny sytuacji, kiedy samemu nie napisało się NIC w tym temacie.
                • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 10:07
                  O, czyli te dziadersy i stare oblechy to jest niby „ocena sytuacji”, powiadasz… No to to jest dopiero groteskowe… Moja ocena sytuacji jest natomiast taka, że przy was to ten stary wuj to normalnie dżentelmen.
                  • iwles Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 11:43

                    70-letni dżentelmen do obcej nastolatki, w miejscu publicznym, tak się odzywa:

                    " z udawanym, teatralnym oburzeniem:
                    - Frytki i lody??? Frytki i lody??? I ty masz zamiar to wszystko zjeść???"


                    Kultura wyższych lotów. Lata niczym gołębica.

                    No więc ja NIE życzyłabym sobie, żeby obcy dziadyga w ten sposób zaczepiał moją nastoletnią córkę
                    Jeżeli robi to w taki właśnie sposób, to jest dziadersem, dziadyga i na dodatek oblechem, że komentuje ciało obcego dziecka.
                    • lauren6 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 12:08
                      > Kultura wyższych lotów. Lata niczym gołębica.

                      Oj tam. On tylko chciał nawiązać kontakt, wciągnąć dziewczynkę w small talk. Przecież powszechnie wiadomo, że najsympatyczniejsze rozmowy zaczynają się od atakowania i poniżania rozmówcy. 70 letni dżentelmen miał w swoim życiu za mało czasu by przetestować inne sposoby nawiązywania rozmowy.
                      • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 14.05.25, 02:12
                        Poniżanie bo starszego pana zdziwiło się ze ktoś je lody z frytkami? Co w tym takiego obraźliwego? Niektóre panie na tym forum mocno przeginają.
                    • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:48
                      Ciesz się zatem, że ty jesteś doskonała, obyta i zawsze wiesz, co, komu i jak należy powiedzieć oraz potrafisz wszędzie i w każdej sytuacji odpowiednio się zachować. Bo grunt, to dobre samopoczucie. A co inni widzą i myślą o tobie, to już jest całkiem inna bajka i tak, wiem, masz ją głęboko w swojej niewątpliwie kulturalnej sempiternie.
                      A tak swoją drogą, to jestem ciekawa, jakie epitety poleciałyby tutaj, gdyby zamiast starego wuja wystąpiła stara ciotka.
                      • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:58
                        majaa napisała:

                        > A tak swoją drogą, to jestem ciekawa, jakie epitety poleciałyby tutaj, gdyby za
                        > miast starego wuja wystąpiła stara ciotka.

                        Podejrzewam, że jeszcze gorsze...
                        • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 14:21
                          Być może. Mam tylko nadzieję, że chociaż podtekstów seksualnych by w tym przypadku nie było😉
      • pursuedbyabear Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 12:13
        A może po prostu NIE rzucać zaczepek wobec nieznajomych? Mają prawo mieć na talerzu co chcą, podobnie jak mają prawo mieć zielone włosy albo adidasy do garnituru. Pan nie był ich tatą ani dziadkiem, żeby czuć się w obowiązku komentować.
        A jeśli tego typu komentarze rzuca się w przestrzeń tak, by nieznajomy adresat usłyszał, to tak, jest się burakiem. Zdawałoby się, że to dość oczywista rzecz dla kogoś, kogo w miarę dobrze rodzice wychowali.
        • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 12:56
          No wiadomo. A takiego buraka to można zelżyć, obrazić, opluć... spoko. W końcu sobie zasłużył, niech wie, że wśród kulturalnych, cywilizowanych ludzi nie ma zmiłuj. Niech się cieszy, że jeszcze w łeb nie dostał za tę zniewagę.
          • pursuedbyabear Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 14:17
            majaa napisała:

            > No wiadomo. A takiego buraka to można zelżyć, obrazić, opluć... spoko. W końcu
            > sobie zasłużył, niech wie, że wśród kulturalnych, cywilizowanych ludzi nie ma z
            > miłuj. Niech się cieszy, że jeszcze w łeb nie dostał za tę zniewagę.

            Nie desperuj, nikt go nie opluwa ani w łeb nie wali. Co nie zmienia faktu, że tego typu zachowania są burackie i tyle.
            Ale w sumie nie dziwią mnie nicki, które uważają, że takie żarciki rzucane wobec obcych są jak najbardziej akceptowalne.
            • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 14:26
              Ja tu desperuję??? Chyba nie wiesz, o czym piszesz😄Bo ja piszę o, delikatnie mówiąc, nadinterpretacji zachowania tego pana. Nie twierdzę, że nie było burackie, ale rzucanie obelgami w tej sytuacji to gruba przesada. Zwłaszcza jak ktoś sam ma się za kulturalnego, wywarzonego i cywilizowanego. Nie ma to nic wspólnego z akceptowaniem czyjegoś kiepskiego zachowania. Ale nie oczekuję, że zrozumiesz takie "subtelności".
      • kamin Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 14:26
        My sobie komentujemy w swoim gronie, stary wuj tego nie słyszy. Zauważ, że autorka poza wewnętrznym zwinięciem się w kłębek z zażenowania nic więcej nie zrobiła. Po części właśnie z powodu dobrego wychowania, które nakazuje tolerować cudze ułomności. Problemem jest tylko to, że ułomność wujka jest nieprzyjemna również dla osób postronnych.
        • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 01:57
          Ale czym autorka tak się zbulwersowała? Ze starszy pan powiedział ze gdyby on jadł frytki i lody to by utył? No pewnie by utył bo przemiana materii się z wiekiem pogarsza i pewnie nawet nastolatki o tym wiedza. Czy te nastolatki miały jakaś straszna nadwagę ze ten komentarz mógł je obrazić?
        • majaa Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 10:11
          A nie, no skoro sobie tylko tak „komentujemy” starego wuja we własnym gronie i on tego nie słyszy to oczywiście nic się nie stało, możemy nadal uważać się za kulturalne, dobrze wychowane panie w odróżnieniu od starego wuja „oblecha”, który śmiał zagadnąć młode dziewczyny przy sąsiednim stoliku kawiarnianym.
    • tt-tka Re: Ale się najadłam wstydu... 12.05.25, 16:07
      la_felicja napisała:


      > Jak byście się zachowały w takiej sytuacji?

      Bynajmniej nie znizajac glosu powiedzialabym, ze nie robi sie uwag nieznajomym osobom, zaczepki tego rodzaju sa zwyczajnie chamskie, i ze nie wali sie per ty nieznajomej poznej nastolatce.

      Nie wykluczam, ze skonczyloby sie awantura. Wtedy wstaje i wychodze.
    • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 01:47
      No starszy pan sobie pogadał, pewnie trochę samotny, dziewczyna cos tam odpowiedziała. Ani to jego gadanie nie było obraźliwe a odpowiedz dziewczyny raczej swiadczy ze tez nie była tym specjalnie urażona. Niezbyt umiejętnie prowadzony smal talk i tyle. Robisz z igły widły. Gdyby ktoś skomentował moje jedzenie w ten sposób to po 5 minutach bym pewnie nawet tego nie pamietała.
    • po_godzinach_1 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 12:54
      la_felicja napisała:

      oboje jesteście mało obyci

      starszy pan nie powinien, dla własnego dobra, komentować obcych ludzi

      ty powinnaś - zamiast się wstydzić - umieć reagować odwracając szybko jego uwagę na inne, bezpieczne tory
      • chatgris01 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:22
        po_godzinach_1 napisała:


        > ty powinnaś - zamiast się wstydzić - umieć reagować odwracając szybko jego uwag
        > ę na inne, bezpieczne tory

        Całkiem jak z dwulatkiem cool
        • po_godzinach_1 Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 13:26
          chatgris01 napisała:

          > Całkiem jak z dwulatkiem cool
          >
          >

          bynajmniej

          gdy ktoś w naszym towarzystwie (niekoniecznie jest to starsza osoba) zachowuje sie nietaktownie dobrze jest zmienić temat rozmowy


      • 71tosia Re: Ale się najadłam wstydu... 14.05.25, 02:08
        Czyli doradzisz nie komentowanie (w stosunku do młodych dziewczyn) ale jednak komentowanie (w stosunku do starszego pana)? Myśle ze nastolatki całkiem dobrze wybrnęła z sytuacji i wcale nie potrzebowały pomocy cioteczki z sąsiedniego stolika.
    • taki-sobie-nick Re: Ale się najadłam wstydu... 13.05.25, 22:23
      Przepraszam, a co kogo obchodzi, że starszy facet by utył?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka