Dodaj do ulubionych

Pomogłam bezdomnemu

11.07.25, 18:40
Zostałam zaczepiona przez bezdomnego, na oko przed 40, który poprosił, żebym mu kupiła coś do jedzenia, bo nie jadł dziś nic, a było ok południa.
Weszliśmy wspólnie do najbliższego spożywczego, pan wybrał sobie, co chce zjeść, rzeczywiście jedzenie, bez alko. On wybrał, ja za niego zapłaciłam. Wziął zakupy, odszedł od kasy.
I pożegnał mnie głośnym "ty k.rwo je.ana"
Obserwuj wątek
    • heca007 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 18:53
      Może chory psychicznie.

      Ja dziś stałam w kolejce na dziale mięsnym w delikatesach w takiej okolicy ę ą, lekko celebryckiej. Zakupy w każdym razie robią tam nasi celebryci, dziennikarze itd. Przede mną same emerytki, zadbane, takie co nie muszą liczyć każdego grosza. Kolejka się wlecze bo ktoś robi duże zakupy. Z boku podszedł młody mężczyzna z niemowlęciem w nosidełku. Na oko 2 miesiące. Spojrzał na lady i odszedł gdzieś, Za chwilę ekspedientka idzie w naszą stronę i mówi- poproszę tutaj tą panią z dzieckiem. Okazało się, że on z żoną i dzieckiem ustawili się na końcu kolejki. Jakieś 6 osób za mną. I wtedy odpaliła się m/w 70 latka, która akurat była pierwsza w kolejce do obsłużenia- ale co to za prawo, że z dzieckiem pierwszeństwo?! Proszę mi przepis pokazać! Dlaczego jak z dzieckiem to pierwsza?? My pozostałe kobiety (nie było mężczyzn) patrzymy po sobie, z wielkimi oczami a baba się pulta. Któraś się nachyla do mnie i mówi - albo zapomniała jak to jest albo dzieci nie miała. Sprawę rozwiązała druga ekspedientka, która podeszła do babki i ją obsłużyła. Czytałam o takich zachowaniach na ematce ale pierwszy raz coś takiego w życiu widziałam.
      • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:04
        A może pani chciało a w kupę albo siku i bała się, że nie zdąży? Może potwornie bolały ja nogi, bo jest chora? Może było jej słabo i ledwo stała?

        Być może nie powinna być agresywna, ale rozumiem frustrację. Panie w średnim wieku mogą sobie szeptać, ze starszą nie pamięta, jak to jest mieć dziecko, ale one nie maja pojęcia, jak to jest być starym i schorowanym. Jakim prawem oceniają?
        • freja08 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:28
          Wystarczyło powiedzieć "przepraszam ale źle się czuję, proszę mnie obsłużyć zgodnie z kolejnością" i nikt by nie robił problemu, a tak to wyszło co wyszło.
          • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:47
            Ale za co o a ma przepraszać? Za to, że ekspedientki obsłużyły kogoś innego? Była pierwszą, tez uprzywilejowaną.
            • freja08 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:58
              W języku polskim "przepraszam" ma nieco szersze znaczenie, niż tylko wyrażenie żalu za zrobienie czegoś złego.
              • demodee Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 09:33
                > W języku polskim "przepraszam" ma nieco szersze znaczenie,

                Ale żal jest chyba znaczeniem podstawowym.
                • kocynder Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 09:56
                  "Przepraszam" to forma wyrażenia żalu za popełniony błąd lub wyrządzoną komuś krzywdę. W języku polskim jest to również zwrot grzecznościowy używany do zwrócenia na siebie uwagi lub prośby o coś, skierowanej zwykle do osoby nie znanej z imienia.
        • heca007 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:45
          To może trzeba było się odezwać, że długo stała, źle się czuje i prosi żeby panią z niemowlęciem obsłużono zaraz po niej tongue_out Ale pultała się energicznie i zakupy robiła jeszcze jak ja odchodziłam. A ja byłam po młodych rodzicach obsługiwana. Więc raczej sikać jej się nie chciało tongue_out
          • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:49
            Wróć do tego wątku za 30 lat, przepraszając wszystkich za tobą i prosząc i przyjęcie zgodnie z kolejnoscia oraz powołując się publicznie, na jakie choroby cierpisz.

            Toż to absurd.
            • heca007 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:56
              Cóż, panie za mną były w podobnym jej wieku. Nie wiem skąd wytrzasnęłaś, że był młodsze tongue_out Poza tym chyba nie zauważyłaś, że stała dalej i kupowała spokojnie na dziale mięsnym. Więc twoja historyjka, że szczać się jej chciało albo nogi ją bolały się nie klei. Nie wiem jakie to straszne choroby musiała mieć żeby głośno i energicznie dopytywać się o prawa do obsługi poza kolejnością tongue_out Na chorą nie wyglądała po prostu nie podobało jej się obsłużenie tych ludzi i tyle.
              • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 22:07
                Rozumiem, że łatwej ci się - jeszcze - utożsamić z młodymi rodzicami.
                Ale przyjdzie czas, kiedy bliżej będzie ci do sfrustrowanej staruszki. Niektórym nie uruchamia się empatia, dopóki swojego nie przeżyją. Najwyraźniej z tobą jest podobnie.
                • bi_scotti Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 13:58
                  bene_gesserit napisała:

                  > Rozumiem, że łatwej ci się - jeszcze - utożsamić z młodymi rodzicami.
                  > Ale przyjdzie czas, kiedy bliżej będzie ci do sfrustrowanej staruszki. Niektóry
                  > m nie uruchamia się empatia, dopóki swojego nie przeżyją. Najwyraźniej z tobą j
                  > est podobnie.
                  >

                  Mnie tam blizej do staruszki & od zawsze miewam problemy ze staniem, gdy mi sie trafialy hot flashes, pare razy zemdlalam, bo taka moja - wrrrr - "uroda" uncertain No ale there is no way zebym byla z tego powodu niegrzeczna dla innych ludzi w sklepie! C'mon, jesli czlowiek potrzebuje pomocy to to artykuluje (badz mdleje jak ja & everything is obvious big_grin) - wywnetrzanie sie publicznie na innych kupujacych moze uzasadnic wylacznie jakis mental defect (i tu sie zgodze, pani mogla taki miec - tego nie wiemy) ale definitely nie wiek czy kondycja fizyczna! Cheers.
            • nenia1 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:03
              bene_gesserit napisała:

              > Wróć do tego wątku za 30 lat, przepraszając wszystkich za tobą i prosząc i przy
              > jęcie zgodnie z kolejnoscia oraz powołując się publicznie, na jakie choroby cie
              > rpisz.
              >
              > Toż to absurd.
              >
              Ale ona ma rację. Można źle się czuć, może mieć niezgodę wewnętrzną, można mieć inne poglądy czy poczucie niesprawiedliwości. Ale to wszystko można wyrazić w spokojny, kulturalny sposób, grzecznie i stanowczo. Tymczasem ludzie najczęściej zwracają innym uwagę albo nie zgadzają się z czymś (ja protestuję!) w sposób agresywny, podniesionym głosem, z wyczuwalną złością.
              • heca007 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:24
                O dokładnie tak. Tym bardziej, że młoda matka stała dwa metry od niej i wszystko słyszała.
                • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 22:11
                  heca007 napisała:

                  > O dokładnie tak. Tym bardziej, że młoda matka stała dwa metry od niej i wszystk
                  > o słyszała.

                  Mhm. I nie powiedziałą 'wie pani, te półtorej minuty nie zrobi mi żadnej różnicy, pani była pierwsza, proszę ją obsłużyć'?
                  • angazetka Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 09:16
                    No chyba że jednak tej matce z dzieckiem na ręku (które to dziecko zaraz się rozryczy*) te półtorej minuty ZROBI różnicę...
                    * tak samo to wiemy, jak o tym, że pani starsza ma wszystkie choroby świata
                    • m_incubo Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 21:38
                      Jeśli jej robiło różnicę, to mogła poprosić o przepuszczenie (tak zazwyczaj robią ludzie, którym z dowolnego powodu zależy, niezależnie od dzieci w nosidełku).
                      Skoro nie prosiła, to widocznie jej nie zależało. Gdyby dziecko zaczęło ryczeć, to jeden rodzic wyszedłby z nim ze sklepu, a drugi dokończyłby zakupy.
                      Ja bym awantury w sklepie nie robiła, ale zachwycona bym nie była, że ktoś w moje miejsce wyciąga dowolnych ludzi z końca kolejki, bo tak.
                    • demodee Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 09:30
                      > No chyba że jednak tej matce z dzieckiem na ręku

                      Dziecko było u ojca w nosidełku.
              • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 22:09
                nenia1 napisała:

                > Można źle się czuć, może mieć niezgodę wewnętrzną, można mieć
                > inne poglądy czy poczucie niesprawiedliwości. Ale to wszystko można wyrazić w
                > spokojny, kulturalny sposób, grzecznie i stanowczo. Tymczasem ludzie najczęście
                > j zwracają innym uwagę albo nie zgadzają się z czymś (ja protestuję!) w sposób
                > agresywny, podniesionym głosem, z wyczuwalną złością.

                Ale nie wiemy, czy to był kolejny, pięciotysięczny wybuch agresji tej kobiety, czy pierwszy w życiu.
                Poza tym nie wiem, z czym dyskutujesz - napisałam powyżej, ze pani mogłą się zachować inaczej.
        • kocynder Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 09:54
          Bene, możliwe jest wszystko. Że pani była chora, kobieta za Hecą ma ostrą białaczkę, a ekspedientkę zdradza mąż. I co z tego?
          Ekspedientka wyrwała się "przed szereg" - skoro w sklepie byli oboje rodzice to fakt obarczenia niemowlakiem nie ma znaczenia dla stania w kolejce: jedno z nich swobodnie może z dzieckiem wyjść, usiąść itd.
          Natomiast nawet wówczas - zachowanie babki niedopuszczalne. Uznałabym za ok, gdyby właśnie spokojnie wyjaśniła jak ja powyżej, i że w związku z tym oczekuje obsłużenia w kolejności podejścia do kasy, a nie "priorytetu niemowlaka". Tyle, że zapewne już się zetknęła z agresją kolejek na takie dictum, bo w każdym razie w Polsce jest z jednej strony nagonka na młode matki, a z drugie to święte krowy, którym słowa rzec nie można, i niejako "obronnie" zaczęła od razu "z góry".

          P. S. Sama byłam lat temu kilka (i nie, ani nie byłam wówczas ani nie jestem obecnie 70) w niejako analogicznej sytuacji. Stałam do kasy, samoobsługowych jeszcze nie było. Przede mną i za mną kilka osób, akurat się zbiegło jak gacie po praniu. Podeszła parka z niemowlakiem. Zakupy mięli typowo "balangowe" (więc nie pierwszej potrzeby): jakieś wódki, chipsy itp. No i pani mamusia zaczęła jazgot, że ona MUSI być obsłużona poza kolejką, bo ona z małym dzieckiem! Parę osób już zaczęło "ależ tak, oczywiście, przepraszamy, że nie dostrzegliśmy", a ja właśnie nie. Powiedziałam, że dzieciątko spokojnie może przejąć mąż, albo tez ona z dzieciątkiem wyjść a mąż dokonać zakupów, i absolutnie nie widzę powodów, dla jakich ona MUSI być przepuszczana. I tak, złośliwie zapytałam, które to artykuły zakupuje dla dzieciątka, którym się tak chętnie posługuje, wódę czy prażynki? Baba (młoda!) zrobiła się czerwona jak flaga ruska i zamknąwszy buzie stanęła na końcu kolejki. Ale, podkreślę - ani jej nie wyzywałam, ani nie darłam paszczy, ani nie pultałam się, gdy sprawa "się zamknęła".
      • szmytka1 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:29
        Kobita opowiada nq spotted, że czekala w ciąży na sor na pomoc długo a jak była jej kolej, to.policjancie się wepchneli sluzbowo, zwyczajnie się pożalić chciała, a tu odpala się jakiś byk, że ciąża to nie choroba. Na co ja grzecznie tłumaczę, że obciążony jest znacznienuklad krążenie, że płód uciska narządy i żyły i może to powodować zasłabnięcia a ten wyskakuje, se jego mamusia w ciąży była, to on wie jak to jest, bo mamusia się nie skrzyła, a w ogóle to ja mieszkam w takiej okolicy, że co ja mogę wiedzieć 😆😆
      • ardzuna Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:35
        heca007 napisała:

        > osza. Kolejka się wlecze bo ktoś robi duże zakupy. Z boku podszedł młody mężczy
        > zna z niemowlęciem w nosidełku. Na oko 2 miesiące. Spojrzał na lady i odszedł g
        > dzieś, Za chwilę ekspedientka idzie w naszą stronę i mówi- poproszę tutaj tą pa
        > nią z dzieckiem. Okazało się, że on z żoną i dzieckiem ustawili się na końcu ko
        > lejki. Jakieś 6 osób za mną. I wtedy odpaliła się m/w 70 latka, która akurat by
        > ła pierwsza w kolejce do obsłużenia- ale co to za prawo, że z dzieckiem pierwsz
        > eństwo?! Proszę mi przepis pokazać! Dlaczego jak z dzieckiem to pierwsza??

        O tyle dziwi zachowanie ekspedientek, że i jedna, i druga miały pierwszeństwo, choć zasady pierwszeństwa matek z dzieckiem na ręku zostały ustanowione jednak pod kątem osób, które w danym momencie z tym dzieckiem są same i nie ma kto przejąć opieki.

        Na marginesie - mięso w ogóle nie jest niezbędne w codziennej diecie.
        • gru.u Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 20:45
          A jakie znaczenie ma to czy jest niezbędne?
          • ardzuna Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 01:01
            Czy ustąpiłabyś kobiecie z dzieckiem na ręku pierwszeństwa w kolejce do modnej restauracji?
            • szmytka1 Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 10:48
              A czemu nie. Ja jej ustępuję, bo empatyzuję, rozumiem, wiem, pamiętam jeszcze. Niezależnie czy chce kupić cos zbędnego wg mnie, czy artykuł pierwszej potrzeby.
      • szarmszejk123 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 09:24
        Przeczytałam " na dziale MĘSKIM w delikatesach" a potem coś mi te kobiety w kolejce nie pasowały 😂
      • demodee Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 09:27
        > Z boku podszedł młody mężczyzna z niemowlęciem w nosidełku. Na oko 2 miesiące. Spojrzał na lady i odszedł gdzieś, Za chwilę ekspedientka idzie w naszą stronę i mówi- poproszę tutaj tą panią z dzieckiem.

        Ale przecież z dzieckiem był pan, nie pani!

        Ja nie rozumiem, po co trzymać dziecko w nosidełku (dziecko swoje waży) w kolejce, skoro można wyjść na zewnątrz i usiąść na ławce, a zakupy robi drugi rodzic...
    • rb_111222333 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:03
      I jak się z tym poczułaś? Może rzeczywiście chory psychicznie
    • bene_gesserit Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:07
      Pewnie jednak liczył na forsę, która chciał wydać na alko, a głupio było mu się wycofać

      Przykre to, ale mam nadzieję, że nie wzięłaś tego do siebie. Jesli już trzeba cię na podstawie twojego zachowania oceniać, to jesteś po prostu dobra osobą. I tak trzymaj.
    • marzenka12 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:20
      Tak sie musi czuć Bóg kiedy sprowadza na ziemie oczyszczająca zarazę ale nikt sie z niej nie raduje. Z wyjątkiem suellen
    • szmytka1 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:24
      Pewnie trafiłaś na chorego psychicznie, bez powodu raczej tym bezdomnym nie jest. Przykra sytuacja. Ja dziś też trafiłam na wariata. Coś sprzedaję i w ogłoszeniu jest mój nr. Najpierw znalazl mnie na messenger i rozpytywał niby o te rzecz i czy mam innez gadka szmatka, a potem zadzwonił i powiedział, że on już sobie kupił bliżej, ale chciał pogadać 😆 i niby porad profesjonych kilka, niby coś, ale mów mu po imieniu i od razu Drabnial moje imię i zaczął mi gadac, że on do mnie przyjedzie, a nieopatrznie podałam mu adres mojej matki, bo tam odbiór by był, ona by wydała te rzecz. W ogóle niby grzecznie prowadził te rozmowę, ale tak niepokojąco, nie mogłam tego zakończyć. Odgraża się, że jeszcze zadzwoni. Ogólnie nie mam problemu z zakończeniem niewygodnych rozmów, ale ten był jakiś taki... Twoja sytuacja jednak gorsza, tak tylko pisze, że świat pełen dziwakow
      • kk345 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 20:16
        Jak podałaś mu mamy adres w messengerze, to usuń może tę wiadomość dla bezpieczeństwa.
        • szmytka1 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:23
          Już sobie odczytal, więc co to zmieni. On mi tak gledzil, że zrozumiałam, że chce kupić i odebrać, mamy adres dlatego, że miałby do niej 40 km bliżej niż do mnie.
          • ardzuna Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:36
            szmytka1 napisała:

            > Już sobie odczytal, więc co to zmieni.

            Może go nie zapisał/nie zapamiętał. Lepiej usunąć.
    • eagle.eagle Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:40
      Może miał zespół Tourette’a ?
      • hrasier_2 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 19:42
        eagle.eagle napisała:

        > Może miał zespół Tourette’a ?
        Ta. Zespół drżących rąk od alkoholu.
        • eagle.eagle Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 20:17
          Jedno nie wyklucza drugiego.
    • malaperspektywa Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 20:06
      A może to było dziękuję, tylko w jakimś obcym języku, którego nie znasz? W sumie ja też nie znam.
    • wyprawa32768 Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:31
      i nie kupiłaś mu alkoholu ? no to jak miał zareagować, sama zagrycha i nic do wypicia ? widocznie nie o to mu chodziło, żarcie to pewnie dostawał w jakimś caritasie, ale głodny to był alkoholu, ale naiwna.
      • sitniczek Re: Pomogłam bezdomnemu 11.07.25, 21:47
        Mógł wyraźnie wyartykułować potrzeby, nie tak obcesowo i po kasie. Jego błąd
      • angazetka Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 09:18
        Dobra, jesteś Asmą.
    • szarmszejk123 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 09:11
      Mnie kiedyś bardzo niewybrednie zbluzgała cyganka na dworcu w Poznaniu, która prosiła na jedzenie dla dziecka a ja, głupia, młoda i z sercem na dłoni dałam jej torbę walowki która mi przygotowała ciotka na drogę:p
    • kafana Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 09:20
      😂😂😂
    • malaperspektywa Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 09:37
      Czytając wasze historie muszę dodać, że mi jednak kiedyś trafił się uczciwy żebrak. Pan poprosił o kupienie pudełka okrawków na dziale wędlin, podkreślił, że może być najtańsze pudełko. Kupiłam mu to, co moim zdaniem wyglądało dobrze i dokupiłam chleb. Podziękował bardzo grzecznie i wytłumaczył, że wyszedł niedawno z więzienia, szuka pracy, ale na razie jest ciężko.
    • danaide2.0 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 10:19
      Nie ma co usprawiedliwiać chamstwa.

      Sobotni poranek, puste uliczki jednokierunkowe, idę sobie i... no, ok, nieregulaminowo się teraz zachowam, zwalnia taxi przed pasami, a ja robię gest ręką, że dziękuję, przechodzę obok i tyłem żeby mogła jechać. Czyli właściwie na krzyż pustego o poranku skrzyżowania uliczek jednokierunkowych.

      I też lecą k@#$y.

      Osoby, które powiedzą mi że zasłużyłam, bo przeszłam nieprzepisowo chyba po prostu lubią ten (chamski) sport.
      • konsta-is-me Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 13:15
        Nie rozumiem, dlaczego nie mogłaś przejść po prostu pasami ? ( Nie popieram chamstwa ani wyzwisk, po prostu niejasno to opisałaś ).
        • danaide2.0 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 14:31
          Nie wiem. Nie na wszystkie pytania istnieje odpowiedź.

          Po prostu wyminęłam auto, które zwolniłowink

          Czy odpowiedź: "byłam przed pierwszą kawą" będzie wystarczającym usprawiedliwieniem? Może jakiś atawizm? Nie załączył mi się jeszcze tryb "cywilizacja"? Ludzie tysiące lat skracali sobie drogę, nie chodzili pod kątem prostym jak pac-man.
    • makurokurosek Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 12:52
      Kilka razy miałam kontakt z bezdomnymi , ba na dworcach są bardziej pomocni aniżeli służby ochrony kolegi i nigdy nie spotkało mnie z ich strony nic niemiłego.
      Z córka kiedyś śmiałyśmy się, że to jedyny facet który powie do ciebie "królowo moja "
      • bi_scotti Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 14:06
        makurokurosek napisała:

        > Kilka razy miałam kontakt z bezdomnymi , ba na dworcach są bardziej pomocni ani
        > żeli służby ochrony kolegi i nigdy nie spotkało mnie z ich strony nic niemiłego

        Cale zycie wspieram bezdomnych gdy tylko moge & jak moge, w kazdym kraju w ktorym sie znajde. Przez ostatnie pol wieku z okladem never ever (!!!) nikt sie do mnie niegrzecznie nie odezwal, nie pokazal mi vulgar gesture. Sure, mialam do czynienia z takimi, ktorzy wykrzykuja wulgaryzymy w przestrzen no bo, evidently, mental health issues ale to nigdy nie bylo personalnie do mnie. Nie trzeba byc bezdomnym zeby byc niegrzecznym (vide: story powyzej o pani w sklepie) a mental helath problems dopadaja wszystkich regardless of address lub jego brak, eh. Life.
      • pupu111 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 21:45
        Ja kiedys miałam sytuację, że pojechałam po psa, tzn kupic, do innego miasta, szczeniaka, wracałam z nim pociągiem, na dworcu mnie policja zaczepiła, ze pies piszczy... wyrzucili mnie z dworca, nie wiem jakim prawem, nie miałam smyczy, moze to było nieregulaminowe, ale jeszcze nie zdązyłam kupic. Pies piszczał, bo miał stres, nic dziwnego, do tego padało, potem czekałam na pociąg przed dworcem, w deszczu , stali bezdomni, zaczeli mnie pocieszac.... We Wrocławiu to było, miasto kojarzy mi się odtąd okropnie.
    • alexis1121 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 14:17
      I jak tam? Ochłonęłaś już? Powiem szczerze, że byłoby mi bardzo przykro i po takiej przygodzie na pewno odechciałoby mi się pomagania.
    • mania_222 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 20:01
      @wakacje_50

      A jakie to było miasto? Może Szczecin?
    • samanta1010 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 20:16
      współczuje serdecznie, mam nadzieję, że to Cię zupełnie nie znięchęci do pomagania
    • terazkasia Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 20:56
      big_grin big_grin big_grin
    • 3-mamuska Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 21:03
      Dlatego ja nie pomagam…
    • m_incubo Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 21:42
      Zdarza się.
      Mnie kiedyś obrzucił wyzwiskami koleś na wózku, czekający pod Biedrą i nagabujący klientów o pięć złotych, gdy odpowiedziałam, że pięciu złotych nie mam.
      Ale odwróciłam się na pięcie i powiedziałam mało sympatycznymi słowy, by powtórzył.
      Przepraszał równie kwieciście, jak wcześniej bluzgał, albo i bardziej.
      • trina45 Re: Pomogłam bezdomnemu 12.07.25, 23:21
        Moze nie na temat ale duzo jest teraz chorych psychicznie w Polsce.Kolezanka pisala ze na Kasprzaka w Warszawie jakis typ grasuje i nawet oglaszaja na bramach,zeby uwazac .Krazy po osiedlu zaczepia samotne kobiety i wyzywa.Policja nie potrafi go zlapac.
    • demodee Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 09:43
      A ja kiedyś rano przechodziłam obok piekarnio-cukierni i zaczepiła mnie dobrze ubrana młoda dziewczyna. Powiedziała, że nie ma pracy i czy mogłabym jej kupić bułkę. Weszłyśmy, powiedziałam, żeby sobie coś wybrała, wskazała na kanapkę z różnymi dodatkami, no to zapłaciłam, skoro już obiecałam. Do domu też jakieś tam drożdżówki zaczęłam wybierać, skoro już weszłam do tego sklepu, więc chwilę spędziłam. I z rozmowy sprzedawczyń z tą dziewczyną wynikało, że ona tam ciągle wystaje i naciąga ludzi na "bułki".

      Poczułam się jak frajerka.
    • sueellen Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 21:23
      Większość bezdomnych jest bezdomnych z powodu nałogu lub choroby psychicznej. Nie przejmowałabym się tym.
    • sylwus34 Re: Pomogłam bezdomnemu 13.07.25, 22:11
      Wielokrotnie kupowałam bezdomnemu jedzenie( nigdy nie daję pieniędzy).
      Zawsze z pełną kulturką , z podziękowaniami i życzeniami dobrego dnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka