Dodaj do ulubionych

rozgoryczona babcia

19.12.25, 14:55
Jestem strasznie rozgoryczona i muszę się wygadać. Już wcześniej pisałam o sytuacji z wnuczką. Opiekuję się nią w czwartki po 6 godzin, a normalnie pracuję zawodowo. Mimo to ciągle pojawiają się kolejne prośby o pomoc, jakby mój czas i siły nie miały znaczenia.

W zeszły poniedziałek syn poprosił mnie, żebym została z małą od 17.45 do 19.00. Pomyślałam, że godzina z kawałkiem to żaden problem. Tymczasem syn pojawił się wcześniej i zadzwonił zdziwiony, gdzie ja jestem, bo przecież byliśmy umówieni. Tyle że na 17.45, a nie na 17.00. Ja wracałam z pracy, po drodze wstąpiłam do apteki i byłam punktualnie.

Mała ma 5 miesięcy i mocny lęk separacyjny. O 19.00, kiedy synowa miała przyjść, zaczęła strasznie płakać. Czekałam 10 minut, potem kolejne 10 i w końcu zadzwoniłam zapytać, gdzie ona jest. Usłyszałam tylko, że już idzie. Przyszła dopiero około 19.30.

Byłam już naprawdę wkurzona, bo umawialiśmy się na konkretną godzinę i konkretny czas. A tu zrobiły się prawie 2 godziny. Do tego synowa usiadła sobie spokojnie, zaczęła robić mleko i zapytała, czy chcę nakarmić małą, jakby nic się nie stało.

Ja byłam po pracy, głodna, zmęczona. Musiałam zmienić pościel, bo pies rozłożył się na łóżku, chciałam umyć głowę i zwyczajnie odpocząć. Zaczęłam robić swoje, poszlam na gore i tak rozmawialysmy sobie z roznych pieter zupelnie bez sensu

Około 20.00 przyszedł syn i mój drugi syn, który wrócił z pracy. Miałam nadzieję, że zaraz sobie pójdą, nawet stałam już przy drzwiach, ale oni gadali i gadali. W końcu synowa zapytała, czy chce tu zostać na kolacji. Spojrzeli na mnie wyczekująco. Ja nic nie powiedzialam i ostatecznie wyszli, ale dopiero około 20.30.

Z godziny i 15 minut zrobiły się prawie 3 godziny. Nie byłam przygotowana na gości, nie miałam ochoty siedzieć do późna, a potem jeszcze sprzątać.

We wtorek rozłożyła mnie grypa. Wysoka gorączka, ból głowy, wymioty. Jest już trochę lepiej, ale nadal leżę. Odwołałam niedzielny obiad ( mialam swietowac urodziny) , bo nie mam na nic siły. A do tego sama przygotowuję Wigilię dla całej rodziny i jestem w tyle, bo nawet zakupów jeszcze nie zrobiłam.

Dzisiaj rano rozmawiałam z synową. Powiedziałam, że jestem słaba, że w niedzielę nie dam rady gotować i że mam nadzieję jakoś dojść do siebie do Wigilii. Godzinę później dostałam wiadomość z pytaniem, czy w Wigilię mogłabym zostać z małą tylko na 3 godziny.

Ja naprawdę rozumiem młodych rodziców, ale Wigilię przygotowuję sama dla kilku osób. Chciałabym usiąść do stołu w miarę normalnie, a nie padać na twarz ze zmęczenia. Nawet gdybym nie była teraz chora, nie dałabym rady jeszcze zajmować się małą przez 3 godziny. Wedlug mnie w ogole nie powinni mnie o cos takiego prosic.

Obserwuj wątek
    • raczek47 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 14:58
      Może masz możliwość wyjechania do sanatorium na 3 tygodnie? Będą musieli się zorganizować w końcu.
      • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:11
        Wyjeżdżam na Sylwestra od 29 grudnia do 4 stycznia. Zawsze na Sylwestra wyjeżdżamy, w tym roku do term. Synowa chyba mnie nie zrozumiała. Pyta mnie, czy 31 grudnia mogłabym przez 3 godziny zająć się małą. Ja mówię, że przecież mówiłam, że na Sylwestra jestem w termach. Ona mówi, że mnie prosi od 12 do 15, a ja jej odpowiadam: kochana, ja od 29 grudnia jestem w termach. Na szczęście, bo jeszcze przed Sylwestrem wnuczka by mnie uraczyła
        • primula.alpicola Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:24
          Czy ona jest głęboko upośledzona? I syn też?
          • beneficia Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:35
            Po tych pytaniach o Wigilię i Sylwestra zaczęłabym się nad tym zastanawiać.
            • raczek47 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:41
              Wymuszają
          • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:38
            Matka 5 mies dziecka, które ponoć jest nieodkładane i w kółko wyje tak, że godzina z nim wyczerpuje na resztę tygodnia, a która poza tym pracuje na cały etat…? 🤔 Hmm… Podejrzewam, że może nie być w szczycie formy intelektualnej…
            • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:14
              Wg informacji z poprzedniego wątku na cały etat to pracuje, ale wątkodajka, a jej nieudana synowa raptem 26h w tygodniu.
            • elinborg Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:12
              memphis90 napisała:

              > Matka 5 mies dziecka, które ponoć jest nieodkładane i w kółko wyje tak, że godz
              > ina z nim wyczerpuje na resztę tygodnia, a która poza tym pracuje na cały etat…
              > ? 🤔 Hmm… Podejrzewam, że może nie być w szczycie formy intelektualnej…
              >


              Matka nie pracuje na cały etat.
              Na cały etat plus 2 godziny dojazdu w obie strony pracuje autorka wątku
              • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:02
                A to inna sprawa. Matka 5 mies nieodkładanego wyjca, po godzinie z którym autorka musi się regenerować przez bite 3 dni, pracująca zawodowo drobne 26 godzin tygodniowo - z pewnością jest w szczycie formy intelektualnej!
                • starczy_tego Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:37
                  No to niech nie pracuje. W takiej sytuacji i z takim dzieckiem to fanaberia, a raczej ucieczka od dziecka. Pani pracuje w barze, więc to nie jest tak, że jej kariera runie jak wróci do pracy za kilka miesięcy. Dajcie spokój
                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:41
                    Tez tak uwazam , ze synowa ma potrzebe odpoczecia od malej ( mi jest ciezko a nie mam jej codziennie) ale tak zadecydowali.
                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:44
                  memphis ja na twoje posty nie odpowiadam,tu zrobie wyjatek ,bo przeinaczasz i wymyslasz .Ja potrzebuje sie zregenerowac 3 dni po opiece nad mala od 18 do 24 po mojej wlasnej pracy , nie po godzinie
            • sitniczek Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:37
              Ja się nie dziwię... Wyjec daje do pieca, to synowa ledwo zipie i wciska młode gdzie się da. Biedna synowa.. 😶‍🌫️ a tu zero zrozumienia..
              • mayoliijka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:00
                Otóż.

                sitniczek napisała:

                > Ja się nie dziwię... Wyjec daje do pieca, to synowa ledwo zipie i wciska młode
                > gdzie się da. Biedna synowa.. 😶‍🌫️ a tu zero zrozumienia..
                >
              • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:02
                Oj tam, pracuje 26h, więc jakby wcale. Pewnie jeszcze w pracy odpoczywa.
                • arwena_111 Re: rozgoryczona babcia 25.12.25, 21:39
                  To niech zatrudni opiekunkę albo swoją matkę. Sorry ale babcia to nie sarmowa niańka.
    • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:02
      Prosza. Zatem odpowiadaj konsekwentnie NIE. Czwartek i ani chwili wiecej.

      I nie tlumacz sie, i tak juz wiesz, ze ustalenia z nimi sa dla nich niewiazace. Po prostu NIE, nie moge. Nie, nie zgadzam sie. Nie, odpada. Nie, nie wchodzi w gre.
      • bene_gesserit Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:02
        Otóż. Asertywność to nie jest, jak się naiwnie uważa, sztuka mówienia "nie", ale od powiedzenia "nie" się zaczyna. Jeśli nalegają - krótkie uzasadnienie, bez tłumaczenia się. Jeśli nalegają dalej - metoda zdartej płyty
        • sitniczek Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:09
          Metoda zdartej płyty na babcię nie działa..
    • analoga_niet Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:03
      Może po prostu powiedz że w związku z brakiem punktualności i szacunku dla Twojevo czasu rezygnujesz z jakiejkolwiek opieki to się ogarną
      • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:22
        Tak, też o tym pomyślałam.
    • primula.alpicola Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:09
      Proszą nadal, bo to działa, mimo że się "nie zgadzasz" i "nie chcesz"
    • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:12
      Nie mieszaj do tego wnuczki. Nie zgadzaj się i już. A wigilię dla kogo przygotowujesz???
      • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:16
        No dla najblizszej rodziny i dla nich rowniez ( w sensie oni tez beda na Wigili )
        • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:24
          I absolutnie musisz wszystko ty.
          • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:29
            Wiesz nawet jak biedzie wszystko ona...to jest u niej
            Ja zanoszę dania do mojej mamy na Wigilię ale wiem ze i tak największa robota jest na niej, bo to u niej w domu.
            Niemowlak w czasie przygotowan to chyba nagłupszy z możliwych pomysłów
        • nick_z_desperacji2 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:24
          Więc daj każdemu jedną potrawę do przygotowania i zapowiedz, że jeśli ktoś swojej potrawy nie przyniesie to jej po prostu nie będzie. Jeśli sama ją lubisz, to zrób sobie i wyjmij dopiero, jak goście pójdą. Brutalne, ale inaczej się nie nauczą.
          • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:33
            A coś realistycznego? Bo ja nie chcę nikogo wychowywać ani stosować „brutalnych metod”, tylko mieć siłę usiąść do stołu.
            • beneficia Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:37
              Co tu jest nierealistyczne?
              Pytasz co przyniosą i tyle.
              Nie przyniosą to nie będzie.
              • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:15
                Ale ja nie zaprosiłam gości na Wigilię składkową. Zaprosiłam ich, jak co roku, na Wigilię do mnie i to ja przygotowuję wszystko z pomocą synów. OK, przyplątała mi się grypa i jestem ‘kp’, to jakoś rozwiążę, kupując to, co mogę, na wynos. Gorzej z myślą o opiece nad wnuczką przez trzy godziny w czasie tych przygotowań.Moglabym odwolac Wigilie ale przeciez robie ja rowniez dla siebie
                • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:19
                  No skoro.synowie ci pomagają to nie robisz wszystkiego sama.
                  • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:04
                    Przede wszystkim robi bo zaprasza. Uwiellbiam takie coś. Zapraszam wszystkich, nie uzgadniam ze robimy wspólnie...a potem cięrpię męki i SIĘ POŚWIĘCAM. A potem narzekam, że nikt poświecenia nie docenia...a ktoś o nie prosił?
                • nick_z_desperacji2 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:20
                  A co jest złego w Wigilii składkowej? Urąga czyjejś godności w sytuacji, kiedy jest tylko bliska rodzina?
                • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:51
                  NO to w tym roku pijesz piwo które nawarzyłaś
                  W przyszłym zaproponuj zeby zrobic składkową
                  I wyjaśnij ze ostatnie co potrzebujesz to niemowlak w czasie przygotowan
                  • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:56
                    Ale ona nie przewidywała, że będzie chora. Spokojnie może zarządzić składkową w tym roku, zwłaszcza jeśli zapowie, że można kupować.
                • 152kk Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:10
                  To pytanie: dlaczego nam się Skarżyska, skoro chcesz robić tak co roku, mimo że jesteś chora? Moim zdaniem bez problemu mogłabyś powiedzieć wszystkim, którzy dotąd nie uczestniczyli w przygotowaniach do Wigilii, że skoro jesteś chora to nie będzie jak chcesz roku bo nie przygotujesz całej Wigilii (możesz ewentualnie zrobić jedna potrawę jeśli dasz radę). A jeśli oni nadal chcą ją spędzić u ciebie, to muszą przygotować / kupić potrawy sami.
                • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:39
                  Masz grypę i chcesz spraszać do domu gości, w tym niemowlę? 🤔
                  • mikams75 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:07
                    Grypa ja rozlozyla we wtorek, aktualnie jest piatek, do Wigilii jeszcze kilka dni. Przejdzie jej, nie bedzie juz zarazac ale oslabiona jeszcze moze byc.
                    • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:04
                      Zaraźliwośc grypy to średnio 7 dni od objawów, w przypadku małych dzieci, seniorów i osób z obniżoną odpornością zarazliwowc może trwać do 10 dni.
                • bezmiesny_jez Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:39
                  >Ale ja nie zaprosiłam gości na Wigilię składkową.

                  Ale sytuacja uległa zmianie, jesteś chora.
                • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:54
                  Ale w poprzednich latach nie miałaś grypy. Teraz jest sytuacja awaryjna, dobrze żeby inni zrobili jak najwięcej.
                  Bo do grypy należy podchodzić z respektem i poleżeć ile trzeba.
                • inkamovinka Re: rozgoryczona babcia 22.12.25, 15:31
                  w mojej rodzinie jak bywaly Wigilie na 20 osob to zawsze bylo wszystko podzielone miedzy gosci i kazdy przynosil syznaczona potrawe… Niewaznecm, ze bylo u jednej ciotki czy u innej, wszyscy goscie przynosili.
            • analoga_niet Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:41
              A co jest brutalnego w tym że nie obsługujesz dorosłych ludzi?
            • m_incubo Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:47
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > A coś realistycznego? Bo ja nie chcę nikogo wychowywać ani stosować „brutalnych
              > metod”, tylko mieć siłę usiąść do stołu.


              A to bardzo szkoda, bo w takim wypadku realistycznie oznacza, że zaciskasz zęby i niesiesz swój krzyż. Chcącemu się krzywda nie dzieje.
            • azalee Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:50
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > A coś realistycznego? Bo ja nie chcę nikogo wychowywać

              A szkoda, bo mowa o twoich wlasnych dzieciach.
              • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:57
                Tu już po ptakach. Przynajmniej ten dzieciaty syn jest tak wychowany, że mu nie przeszkadza, że matka pada na twarz. Ważne, że może u niej bimbać z żoną i niemowlakiem do 23. w dni, w które ona nie bawi im dziecka przez 6 godzin do północy.
            • misiamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:57
              Nierealistyczne to Twoje branie na siebie odpowiedzialności za wszystko i zdziwienie, że organizm coraz mocniej daje ci znać że trochę przesadziłaś. Właśnie otrzymujesz rady z realu.
            • nick_z_desperacji2 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:13
              Przygotowanie 1-2 potraw to sf? Skoro tak, to twój wybór, rób, podsuwaj pod nos, a potem jeszcze pilnuj dziecka. Tylko nie jęcz, bo to twój wybór.
            • eliszka25 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:35
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > A coś realistycznego? Bo ja nie chcę nikogo wychowywać ani stosować „brutalnych
              > metod”, tylko mieć siłę usiąść do stołu.


              A co w tym nierealistycznego? My jedziemy na święta do mojej mamy, zjedzie się rodzina, ale już w listopadzie rozdzielaliśmy zadania. Każdy coś zrobi i przyniesie. Tak jest od lat i dla wszystkich to normalne.
              • bene_gesserit Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:07
                To jest, moim zdaniem, jedyny rozsądny sposób na rodzinne spędy na 10+ osób.

                Nie półprzytomna że zmęczenia, lekko rozczochrana gospodyni i uginający się stół oraz zapchana lodówka, ale zadbana, wypoczęta gospodyni plus masa fajnego jedzenia (bo każdy robi i przynosi to, co robi najlepiej).
            • szare_kolory Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:50
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > A coś realistycznego? Bo ja nie chcę nikogo wychowywać ani stosować „brutalnych metod”, tylko mieć siłę usiąść do stołu.

              A co tu jest nierealistyczne? Normalnie ludzie tak robią wigilie: każdy przynosi coś. Natomiast tą odpowiedzią pokazujesz, że grasz w "tak, ale". Czyli ktoś podpowiada Ci realistyczny scenariusz, a Ty torpedujesz go mówiąc, że się nie da. No to albo chcesz coś zmienić albo chcesz jedynie współczucia. A możesz pogadać z synem i zapowiedzieć mu, że jesteś na granicy wytrzymałości i że jedno spóźnienie sprawi, że z opieką koniec. I konsekwentnie odmawiać.
              • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:52
                szare_kolory napisała:

                > zyciemniekocha2000 napisała:
                >
                > > A coś realistycznego? Bo ja nie chcę nikogo wychowywać ani stosować „b
                > rutalnych metod”, tylko mieć siłę usiąść do stołu.
                >

                > A co tu jest nierealistyczne? Normalnie ludzie tak robią wigilie: każdy przynos
                > i coś.

                A syn wątkodajki z synową przyniosą jej niemowlaka zanim znowu przyjdą na wyżerkę. Nie mówcie, że nie pasuje tematycznie do wigilii tongue_out
            • mikams75 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:06
              Nie ma w tym niczego brutalnego. Po prostu mowisz, ze choroba Cie rozlozyla i nie dasz rady przygotowac wszystkeigo w zwiazku z tym musisz czesc przygotowan oddelegowac najblizszym. Tworzysz rodzinna grupe na jakims whatsappie, wpisujesz liste kilku rzeczy do przygotowania z prosba o deklaracje, kto co przyniesie. Podzial obowiazkow istnieje w wielu rodzinach. Osoba gosciaca i tak ma mnostwo przygotowan i sprzatania po.
            • tania.dorada Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 13:17
              Ale to jest realistyczne. Mówisz co przygotowujesz i pytasz co z pozostałych rzeczy kto przyniesie.
    • n-ell Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:13
      Ja tam uważam, że prosić można zawsze. I odmówić też można. Dlaczego im nie odmawiasz? Czy oni wiedzą, to co napisałaś tutaj? Jakby mi synowa wystosowała prośbę o zajęcie sie wnuczką godzinę po rozmowie o moim zmęczeniu to by usłyszała, że od godziny niewiele się zmieniło i nie, nie zajmę się wnuczką w Wigilię, będę chciała odpocząć po przygotowaniu świąt.

      Chyba będę wredną teściową, która odbija sobie to, że mi przy dzieciach nikt nie pomagał 😂😅
      • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:22
        Poza tym w Wigilie jest najwiecej do zrobienia w kuchni i nijak to sie nie skleja z trzymaniem wnuczki na rekach.
    • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:14
      Nie będę się w ogóle zajmować wnuczką, dopóki nie zaczniecie szanować tego, co do was mówię.
      I konsekwentnie się tego trzymasz.
    • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:14
      No i właśnie się dowiedziałam, że poprosili mojego 20-latka. Niby w porządku, niech im będzie, ale liczyłam, że pomoże mi w wigilijnych przygotowaniach zrobie to co moge reszte najwyzej kupie gotowe.Nawet
      • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:25
        A poprosiłaś tego 20latka, uzgodniliśmy z nim?
      • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:27
        Tego który mieszka z tobą...czyli bedziesz miec niemowlaka u siebie?
        Te 3 godziny to przed Wigilią?
        Chcą ci wrzucić dziecko przed Wiligią, którą sama organizujesz?
        Sorry ale pie...ełabym wszystko i powiedziała, ze Wiligii nie robię
        • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:29
          Skończy z dzieckiem, bo 20latek jej wepchnie na ręce...
          • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:23
            No oczywiście, że tak będzie.
      • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:35
        zyciemniekocha2000 napisała:

        > No i właśnie się dowiedziałam, że poprosili mojego 20-latka.

        Niech ten 20latek idzie do nich sie dzieckiem opiekowac. Dziecko bedzie u siebie, bedzie sie inaczej czulo i zachowywalo, bedzie mu latwiej (wujkowi).
        W przeciwnym razie polecam zatyczki do uszu albo sluchawki z wyciszeniem otoczenia big_grin
      • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:38
        zrobie to co moge reszte najwyzej kupie gotowe

        na Twoim miejscu zrobiłabym - jak piszesz - "co mogę" a reszty nie kupowała. Zajadą Cię równo i jeszcze będą mieli pretensje, że za mało przy nich robisz
      • beneficia Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:39
        To nie jest w porządku.
        Na co im te trzy godziny, skoro to TY przygotowujesz Wigilię?
        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:43
          Pracują, a ja wzięłam urlop, żeby w spokoju przygotować Wigilię. Zresztą opieka naprawdę jest męcząca i pomijając to, że mam trzy godziny bez możliwości zrobienia czegokolwiek, dodatkowo chciałabym być w miarę wypoczęta, a po trzech godzinach z wnuczką o wypoczynku nie ma co marzyć. Wieczor mialabym z glowy
          • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:01
            i dokładnie to im powiedz - synowi po polsku, synowej po włosku
          • nick_z_desperacji2 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:15
            A jak ty pracujesz i oni pracują, to wnuczkę do szafy chowają? Nie? To niech zrobią z nią to samo, co zwykle.
          • ophelia78 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:15
            No i tu Ci sie narracja rozjechała - ze.oni pracują a Ty wzięłaś urlop.
            24.12 jest ustawowo wolny od pracy.

            Szkoda bo fajny wątek ale przegięłaś
            • bib24 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:18
              ona mieszka we wloszech
            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:18
              U mnie nie jest mieszkam we Wloszech mam wolny 25 i 26 .Na reszte musze brac urlop .Dodam ,ze sa zawody akurat nie moj ,ze pracuje sie rowniez w Swieta
            • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:23
              ophelia78 napisała:

              > No i tu Ci sie narracja rozjechała - ze.oni pracują a Ty wzięłaś urlop.
              > 24.12 jest ustawowo wolny od pracy.

              Handel pracuje. Gastronomia pracuje. Takoz transport, sluzby medyczne i wiele innych.
              • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:28
                ophelia78 napisała:

                > No i tu Ci sie narracja rozjechała - ze.oni pracują a Ty wzięłaś urlop. 24.12 jest ustawowo wolny od pracy.

                w Polsce dopiero od tego roku. We Włoszech jest wolny?
              • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:33
                tt-tka napisała:

                > Handel pracuje.

                Już nie.
                • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:34
                  alicia033 napisała:

                  > tt-tka napisała:
                  >
                  > > Handel pracuje.
                  >
                  > Już nie.
                  >
                  >

                  U mnie pracuje. W wielu innych miejscach tez.
                  • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:47
                    tt-tka napisała:


                    > U mnie pracuje. W wielu innych miejscach tez.

                    Ale mówimy o Polsce?
                    • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:49
                      alicia033 napisała:

                      > tt-tka napisała:
                      >
                      >
                      > > U mnie pracuje. W wielu innych miejscach tez.
                      >
                      > Ale mówimy o Polsce?

                      Mowa o Wloszech, bo tam mieszka autorka. Gdybys nie doczytala.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:57
                        tt-tka napisała:

                        > Mowa o Wloszech, bo tam mieszka autorka. Gdybys nie doczytala.

                        Jakbyś nie zauważyła, to owszem, wiem, że jeśli chodzi o autorkę wątka to chodzi o Włochy. Ty natomiast wpięłaś się w odnogę z ofelią78, piszącą o Polsce. Więc gdzie jest to twoje "tu"?
          • wapaha Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:19
            zyciemniekocha2000 napisała:

            > Pracują, a ja wzięłam urlop, żeby w spokoju przygotować Wigilię.

            przecież wigilia jest ustawowo wolna..
            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:20
              We Wloszech nie
              • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:20
                Ja dopiero z tego watku dowiedzialam sie ,ze w pl jest wolna
                • arthwen Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:29
                  Dopiero od tego roku jest wolna, więc to będzie pierwszy raz.
      • analoga_niet Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:42
        Liczyłaś czy umówiłaś się z nim na to? Wigilia jest za kilka dni a nie dogadaliście się kto co robi?
        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:59
          Czy naprawdę muszę z moim 20-letnim synem, który mieszka ze mną i sam będzie na Wigilii, umawiać się na to, kto co robi i czy w ogóle może mi pomóc? Robi co jest do zrobienia oczywiscie na mnie glowna organizacja ale druga para rak zawsze mile widziana

          Liczyłam na konkretne rzeczy. Zawsze tak było: rozkładał stół, nakrywał, sprzątał to, co było do sprzątnięcia, wynosił ostatnie rzeczy, kroił to, co było potrzebne zwyczajne, codzienne rzeczy do zrobienia. Tak jest co roku.

          Syn mówi, że nie mógł odmówić, bo w tym tygodniu był już przez nich proszony trzy razy: raz się zgodził, dwa razy odmówił. Syn jest podobnie „udu...ny” jak ja.
          • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:03
            No to sama stół rozłożysz.
            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:04
              No rozloze
              • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:15
                zyciemniekocha2000 napisała:

                > No rozloze

                Ale po co ta drama?
                Naprawdę każde dziecko da się odłożyć w bezpieczne miejsce i można zrobić to, co trzeba. Zwłaszcza, że nie chodzi o zajęcia na parę godzin ciurkiem.
                • czekamnawiatr Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:54
                  O. Mojego się nie dało odłożyć. Dziecię odłożone darlo się tak, że traciło oddech a sąsiedzi przychodzili pytać , co się dzieje. Jak wieszałam pranie to dziecię musiało być obok w wózku. A i tak darlo się wniebogłosy , tak, że sąsiadki powychodziły na swoje balkony i dawały dobre rady. Są takie nie odkładalne egzemplarze. Dodam jeszcze że najlepiej sypialo w dzień podczas spaceru na mega ruchliwej ulicy a w domu budziło się od odgłosu przewracanej kartki w książce.
                  Sorry , ale jak czytam że każde dziecko da się odłożyć , to mi się coś robi. Niedobrego.
                  • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:08
                    To dziecko jest zapewne przebodźcowane tym, ze ciągle ejst przerzucane jak gorący kartofel
                  • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:32
                    czekamnawiatr napisała:

                    > Jak wieszałam pranie to dziecię musiało być obok w wózku.

                    O! czyli można było jednak je odłożyć.
                    (Dziękuję, następny proszę!wink)
                    • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:39
                      alicia033 napisała:

                      > czekamnawiatr napisała:
                      >
                      > > Jak wieszałam pranie to dziecię musiało być obok w wózku.
                      >
                      > O! czyli można było jednak je odłożyć.
                      > (Dziękuję, następny proszę!wink)

                      > I wylo tez odkladam wnuczke na 3 sekundy jak robie siku .Tak sie rozkreca ,ze potem potrzebuje nastepnej godziny zeby ja uspokoic
                      • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:07
                        No trudno, zabrzmię jak nasza niezastąpiona ale niejedną taką mamusię, która uważała, że ma nieodkładalne dziecko i samo jej dziecko przerobiłam w praktyce. Znaczy odłożyłam. I surprise, surprise! okazało się, że jednak da się to zrobić i wcale się nie drze.
                        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:13
                          alicia033 napisała:

                          > No trudno, zabrzmię jak nasza niezastąpiona ale niejedną taką mamusię, która uw
                          > ażała, że ma nieodkładalne dziecko i samo jej dziecko przerobiłam w praktyce. Z
                          > naczy odłożyłam. I surprise, surprise! okazało się, że jednak da się to zrobić
                          > i wcale się nie drze.
                          >
                          Ja też próbowałam, zapewniam, ale zawsze kończyło się to dla mnie źle. Szczyciłam się tym, że po trójce moich synów potrafię uspokoić każde dziecko i że są grzeczne tam, gdzie je położę. Miałam też to dość zarozumiałe przekonanie. Wnuczka szybko obaliła moje mniemanie o sobie.”
                        • nellamari Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 06:26
                          Oczywiście - sukces odłożenia nieodkładalnego dziecka odtrąbiłaś jako obca niania. Z rodziną jest całkiem inaczej.
                          • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 07:49
                            nellamari napisała:

                            > Z rodziną jest całkiem inaczej.

                            Tja, tak to sobie tłumacz...
                          • lauren6 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 14:13
                            > rodziną jest całkiem inaczej.

                            Tak, puszczasz biały szum na komórce i idziesz robić swoje.
                            • nellamari Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:15
                              Biały szum nie ma żadnego wpływu na nieodkładalnego niemowlaka jak również różne misie szumicie i inne bzdety. Nieodkladalne chcą ciągłej bliskości - specyficzny układ nerwowy.
                              • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:48
                                Od momentu przecięcia pępowiny każde jest odkładalne. I nie, nie zejdzie od "zachłystywania się z płaczu".
                                A takie matki, jak ty, nellamari, to w pierwszym rzucie powinny trafić na leczenie nerwicy, bo dzieci, niestety, to pudła rezonansowe na emocje opiekunów.
                                • nellamari Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 06:12
                                  Ach, czyli po prostu jako nieudolna matka wypłakiwałaś niemowlaki, stąd Twoje zainteresowanie leczeniem nerwicy.
                    • czekamnawiatr Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 15:28
                      Następna, co wie lepiej. Nie była, nie widziała a wie. Następna proszę
          • azalee Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:09
            zyciemniekocha2000 napisała:

            > Czy naprawdę muszę z moim 20-letnim synem, który mieszka ze mną i sam będzie na
            > Wigilii, umawiać się na to, kto co robi i czy w ogóle może mi pomóc?

            Oczywiscie ze tak. Jesli liczysz na czyjas pomoc to powinnas to z nim ustalic. Nikt nie ma obowiazku czytania w myslach ani "domyslania sie". A rzeczy oczywiste dla ciebie wcale nie musza takie byc dla kogos innego.
            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:10
              Ale dla mojego syna tez to bylo oczywiste i mnie przepraszal mowiac ,ze nie mogl odmowic .
              • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:13
                Ale Tobie moze odmowic?
              • azalee Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:13
                Skoro nie mogl odmowic to znaczy ze nie uwazal ze pomoc tobie jest niezbedna.
                W przeciwnym wypadku powiedzialby ze niestety ale juz sie z toba umowil ze bedziecie razem przygotowywac wigilie.
              • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:19
                zyciemniekocha2000 napisała:

                > Ale dla mojego syna tez to bylo oczywiste i mnie przepraszal mowiac ,ze nie mog
                > l odmowic .

                fajny syn, ma w nosie to, że matka musi sama wszystko robic pomimo, że jest chora
                • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:46
                  Generalnie, to tam każdy autorkę traktuje jak " ultima ruota del carro".
                  • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:27
                    szarmszejk123 napisał(a):

                    > Generalnie, to tam każdy autorkę traktuje jak " ultima ruota del carro".

                    a daj spokój, ja w ogóle nie rozumiem tego problemu, że nie można powiedzieć synowej - jeśli mam przygotować sama wigilię, to automatycznie odmawiam zajmowania sie twoim dzieckiem

                    to nie są dobre rodzinne więzi


                    • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:21
                      po_godzinach_1 napisała:

                      > szarmszejk123 napisał(a):
                      >
                      > > Generalnie, to tam każdy autorkę traktuje jak " ultima ruota del carro".
                      >
                      >
                      > a daj spokój, ja w ogóle nie rozumiem tego problemu, że nie można powiedzieć sy
                      > nowej - jeśli mam przygotować sama wigilię, to automatycznie odmawiam zajmowani
                      > a sie twoim dzieckiem
                      >
                      > to nie są dobre rodzinne więzi
                      >
                      >

                      Ja nie rozumiem dlaczego ona się tak że wszystkim czai jak dzik jakiś. Ani nie powie, że się źle czuje, ani nie zakończy niewygodnej wizyty, daje sobie wciskać dziecko kiedy ledwie na oczy widzi a te odmowy, to ja je "słyszę" takim cieniutkim szeptem powiedziane, że nie wiadomo, czy to komar bzyczy czy ktoś coś mówi ..

                      Więzi rodzinne, bla bla bla. Co to za więzi niby, jakieś takie jednostronne...
              • pleszkazlasu Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:31
                W kolejnym już wątku usprawiedliwiasz innych, że oni nie mogli, że ty musisz, że tobie nie wolno inaczej… a jednocześnie żalisz się, że nikt się tobą nie przejmuje.
                No nie przejmuje się, bo sama siebie nie traktujesz poważnie i niby nie możesz, ale jednak dasz radę. Najwyżej wątek założysz.
                To nie twój syn i synowa są problemem, tylko twoje podejście i zachowanie wobec innych osób.
                • lauren6 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 14:16
                  > To nie twój syn i synowa są problemem, tylko twoje podejście i zachowanie wobec innych osób.

                  Oczywiście, że są problemem, bo są po prostu roszczeniowi. Matka się nie zgadza na zajęcie wnukiem w Wigilię (w 100% zrozumiałe) to jej wepchną dziecko bokiem oddając je pod opiekę syna mieszkające w tym samym domu.

                  Skąd u ciebie potrzeba bronienia takich toksycznych zachowań?
                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 15:39
                    '
                  • kanna Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 12:29
                    Są roszczeniowi. I tacy będą, nie zmieni się ich.

                    Autorka musi się nauczyć stawiać granice.
          • eliszka25 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:44
            Owszem. Mam w domu 19-latka i 16-latka. Jeśli chce, żeby pomogli mi/zrobili coś konkretnego dnia i o konkretnej porze, to jak najbardziej to z nimi ustalam. Nie widzę w tym nic dziwnego. Nie są do mnie przyspawani i mogą mieć w tym czasie inne plany. Choćby jakieś wyjście z kolegami. W ten sposób unikamy mnóstwa konfliktogennych sytuacji.
            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:57
              Zazwyczaj tak .Jesli zas chodzi o Wigilie pewne obowiazki naleza do synow.
              • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:01
                Pewne do synów, pewne do ciebie, kij tam okoliczności, byle tradycji stało się zadość.

                Ja się męczę od samego czytania, ty w tym żyjesz, nic dziwnego, że jesteś wykończona.
                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:10
                  Nie wiem, z czym dyskutujesz. Dla mnie Wigilia jest ważna i nie mam zamiaru z niej rezygnować, bo ktoś tego ode mnie oczekuje. Dla mnie to jest ważny dzień i nie obchodzi mnie tradycja ani aspekt religijny.
                  Z przygotowaniami sobie poradzę. Nie chcę tylko, aby ktoś mi to utrudniał przez wciśnięcie mi wnuczki.
                  Sugerujesz, żebym zajęła się wnuczką i odwołała Wigilię, która jest dla mnie ważna?
                  • bib24 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:11
                    lepiej zadzwon i powiedz ze syn nie moze się zająć wnuczką bo ci pomaga. i temat z glowy.
                    • szpil1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:33
                      To ten syn powinien zadzwonić. Obstawiam jednak, że to jego zajmowanie się dzieckiem będzie polegało na wciśnięciu dzieciaka autorce wątku.
                  • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:45
                    Pod jakim względem wigilia jest dla ciebie ważna?
                  • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:36
                    >Nie wiem, z czym dyskutujesz.

                    Z twoim podejściem do siebie, bliskich i tradycji. Nie tej ogólnej tradycji, tylko twojej własnej tradycji przedświątecznego kieratu, która każe robić jak zawsze, zamiast dopasować działanie do okoliczności.

                    >Nie chcę tylko, aby ktoś mi to utrudniał przez wciśnięcie mi wnuczki.

                    Ale to ty sobie dajesz to dziecko wciskać, to do kogo te pretensje?
                    • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:44
                      galaxyhitchhiker napisała:

                      > >Nie wiem, z czym dyskutujesz.
                      >
                      > Z twoim podejściem do siebie, bliskich i tradycji. Nie tej ogólnej tradycji, ty
                      > lko twojej własnej tradycji przedświątecznego kieratu, która każe robić jak zaw
                      > sze, zamiast dopasować działanie do okoliczności.
                      >
                      > >Nie chcę tylko, aby ktoś mi to utrudniał przez wciśnięcie mi wnuczki.
                      >
                      > Ale to ty sobie dajesz to dziecko wciskać, to do kogo te pretensje?

                      No przeciez sobie nie dalam jestem rozzalona ,ze ktos mnie w ogole o to poprosil .
                      • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:04
                        >No przeciez sobie nie dalam jestem rozzalona ,ze ktos mnie w ogole o to poprosil .

                        No to dlaczego nie robisz niczego, żeby tego proszenia oduczyć? Chcesz mieć lepiej to sobie popraw, samo się nie zrobi.
                      • 152kk Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:28
                        Skoro dla obu synów twoje potrzeby są na ostatnim miejscu (jeden wciska ci dziecko, drugi "nie może odmówić", mimo że miał ci pomagać) to gdzieś popełniłaś i nadal popełniasz błąd. Moim zdaniem w tym co forumki piszą - że "czujesz się rozżalona" ale nie mówisz tego wprost i nie wyciągasz żadnych konsekwencji.
                      • turzyca Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:06
                        >jestem rozzalona ,ze ktos mnie w ogole o to poprosil .

                        To jest bardzo ważna wypowiedź.
                        Bo dlaczego jesteś rozżalona prośbą?
                        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:32
                          turzyca napisała:

                          > >jestem rozzalona ,ze ktos mnie w ogole o to poprosil .
                          >
                          > To jest bardzo ważna wypowiedź.
                          > Bo dlaczego jesteś rozżalona prośbą?
                          >
                          Kiedy godzinę wcześniej rozmawiam z synową i mówię, jak źle się czuję, oraz odwołuję niedzielny urodzinowy obiad, bo jestem w czarnej dudzie, jeśli chodzi o przygotowania do Wigilii (nie miałam nawet siły ubrać choinki), a pół godziny później dostaję wiadomość z pytaniem, czy mogłabym „tylko” trzy godziny zostać z małą w Wigilię — w czasie najgorętszych przygotowań — czuję się rozżalona, bo takie pytanie zwyczajnie nie powinno paść po tym, co powiedziałam.
                          • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:38
                            Wiesz, ta twoja synowa może być zwyczajnie bezmyślna, albo cwana. Tylko, że to nie jest o Tobie a o niej.
                            Jest Ci przykro, bo nie zostałaś usłyszana, zrozumiałe, ale powtórzę się, im więcej o niej piszesz, tym bardziej to nie jest o Tobie.
                            A to "powinno" brzmi jak "nie wypada". Ona ma to gdzieś, a Ty niepotrzebnie bierzesz to do siebie.
                            I wiesz co? Teraz mi to przyszło do głowy. Ona ma w sobie za dużo tego, czego Ty nie masz wcale. Ucz się od niej, po to jest w Twoim życiu.
                          • turzyca Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 23:08
                            >mogłabym „tylko” trzy godziny zostać z małą w Wigilię — w czasie najgorętszych przygotowań — czuję się rozżalona, bo takie pytanie zwyczajnie nie powinno paść po tym, co powiedziałam.

                            Znowu patrz punkt o ładowaniu baterii. Naprawdę są ludzie, dla których opieka nad dziećmi jest czymś pozytywnym.
                            I Twoja synowa może przyjmować, że Ty się do takich osób zaliczasz. Bo czemu nie? Ty nie dajesz sygnałów, że nie zaliczasz się do tej grupy, nie komunikujesz swoich potrzeb. Do tego podejmujesz decyzję często na zasadzie "co wypada", zamiast "czego chcę" i potem cierpisz w milczeniu, zaciskasz zęby, zamiast zmienić swoją sytuację.
                            I szczerze mówiąc te sprzeczne sygnały są męczące też dla drugiej strony, bo nie wiadomo czego naprawdę chcesz, niby zapraszasz, a potem siedzisz skwaszona. I Twoje dzieci mogą się zastanawiać, co się dzieje, dlaczego jesteś taka podminowana, czy coś z pracą, czy z partnerem, ale raczej nie wpadną na pomysł, że gdy mówisz tak, to masz na myśli nie.


                            I w ogóle bardzo polecam brzytwę Hanlona: "Nie należy domniemywać złej woli, jeśli coś daje się zadowalająco wyjaśnić brakiem myślenia." Ułatwia życie.
                            • trampki-w-kwiatki Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 09:04
                              turzyca napisała:
                              >
                              > I w ogóle bardzo polecam brzytwę Hanlona: "Nie należy domniemywać złej woli, je
                              > śli coś daje się zadowalająco wyjaśnić brakiem myślenia." Ułatwia życie.

                              Cudowne! ❤️❤️❤️
                              Biorę to!
                              • primula.alpicola Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 10:12
                                trampki-w-kwiatki napisała:

                                > turzyca napisała:
                                > >
                                > > I w ogóle bardzo polecam brzytwę Hanlona: "Nie należy domniemywać złej wo
                                > li, je
                                > > śli coś daje się zadowalająco wyjaśnić brakiem myślenia." Ułatwia życie.
                                >
                                > Cudowne! ❤️❤️❤️
                                > Biorę to!


                                Tak, wspaniałe. I przynaję, odnosi się do mnie. Jestem kompletną niemyślącą ofermą, tzn. nie chodzi o to że komuś wcisnę niemowlę pod opiekę, nie; ale np. o pomoc trzeba mnie poprosić, bo ja się na ogół nie domyślę sama, nie zobaczę, że jest taka potrzeba.
                                To nie jest zła wola
                          • eagle.eagle Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 05:21
                            > Kiedy godzinę wcześniej rozmawiam z synową i mówię, jak źle się czuję, oraz odwołuję niedzielny urodzinowy obiad, bo jestem w czarnej dudzie, jeśli chodzi o przygotowania do Wigilii (nie miałam nawet siły ubrać choinki), a pół godziny później dostaję wiadomość z pytaniem, czy mogłabym „tylko” trzy godziny zostać z małą w Wigilię — w czasie najgorętszych przygotowań — czuję się rozżalona, bo takie pytanie zwyczajnie nie powinno paść po tym, co powiedziałam.>

                            Jak dla mnie, masz całkowitą rację. Nie powinny.
                            Chyba wiem dlaczego padły. Czy były momenty kiedy wszystkim dookoła mówiłaś że nie masz siły, że jesteś zmęczona i oni słyszeli jedno a widzieli całkowicie co innego ? Tzn. ty mówiłaś że nie masz siły a robiłaś tak jakbyś jej miała ogrom, ogarniałas wszystko dookoła i jeszcze więcej.


                            Te słowa padły i to tylko od ciebie zależy co z tym zrobisz. Masz prawo obrazić się na cały świat, bo to nie tak powinno być.

                            Dlaczego lubisz świąteczną kolację, bo masz te wszystkie dania, jesteś zarobiona, zmęczona - więc pewnie i szczęśliwa że znowu wszystko zrobiłaś, jesteś wielka, niezastąpiona, prawdziwa seniorka rodu, czy może święta lubisz bo spotykacie się wszyscy przy jednym stole, jesteście razem ?
                          • fogito Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 10:39
                            Masz synowa idiotke. Ale synów też źle wychowałaś. Twoje potrzeby się nie liczą dla nich. A ty sama jesteś niewolnicą ich zachcianek. Po co im to dziecko było skoro się nim zająć nie potrafią. Masakra jakaś w tej rodzinie.
          • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:05
            On może to wszystko co wymieniłaś robić z dzieckiem w nosidle. To dzieciom służy.
            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:45
              Ja chyba woel ,zeby to zrobil potem po tych 3 godzinach a mal niech zostanie u siebie
              • sitniczek Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:58
                A czy syn posiadł tę, rzadką jednak, umiejętność czytania w myślach??
                Im wcześniej zaczniesz na tem temat mówić głośno, wyraźnie, DUŻYMI LITERAMI tym większe szanse, że usłyszą i zrozumieją przekaz, i rzecz niespotykana w Twoim przypadku, przełkną i przeżyją. I Ty też.
              • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:09
                Jeśli tak się da.
                Z drugiej strony taki dwudziestolatek jest wystarczająco silny, żeby sobie gdzieś tę małą przywiesić, może jej być bardzo dobrze na takim krzątającym się wujku. Mojej małej przez jakieś 2-3 miesiące nie wolno było stawać na nóżki, niestety się nauczyła i wtedy po prostu nie wypuszczałam jej z rąk, to był jedyny sposób na unieruchomienie. Siedziała mi na biodrze, i ja z nią wszystko robiłam - wszystko co się dało. Syn może do nosidła i na plecy albo na klatę, Przecież na całym świecie kobiety właśnie w ten sposób wychowują dzieci.
              • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:29
                zyciemniekocha2000 napisała:

                > Ja chyba woel ,zeby to zrobil potem po tych 3 godzinach a mal niech zostanie u
                > siebie

                A rodzina wie, ze wolisz ? a jesli wie/dowie sie, bedzie respektowac ?
                no i sama wiesz, ze teoretyczne trzy godziny w praktyce moga sie zmienic w piec lub wiecej.
    • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:16
      Czego właściwie oczekujesz? Możesz wysłać prosty i skuteczny komunikat, ale wolisz się tłumaczyć dając im przestrzeń na urabianie, nie pilnujesz własnych granic, nie potrafisz nawet wyprosić z własnego domu nieproszonych gości, którzy się zasiedzieli - no to jak mamy ci pomóc? Ja bym się wkurzyła, odmówiła jakiejkolwiek pomocy i generalnie wywalała z domu każdego, kto się próbuje w nim zagnieździć bez mojej zgody. Ty pojojczysz na forum a potem i tak zrobisz to co robisz do tej pory: weźmiesz małą do siebie, wszystko ogarniesz, wszystkich nakarmisz, wszystkich zabawisz rozmową, powkurzasz się po cichu, ukisisz własne emocje, które potem i tak wypłyną rzygającą migreną. A potem od nowa.

      Chcesz coś zmienić? Zmień swoje zachowanie, bo tylko na to masz wpływ.
      • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:25
        Rozumiem, że z Twojej perspektywy rozwiązanie wydaje się proste: postawić twarde granice i „wywalać” ludzi z domu. Tyle że taka rada kompletnie ignoruje realia relacji rodzinnych. To nie są obcy ludzie, tylko mój syn i synowa. Zależy mi na kontakcie, na dobrych relacjach i na tym, żeby wnuczka miała normalną więź z babcią, a nie na eskalowaniu konfliktów.

        Piszesz, że „nie pilnuję granic”, ale nie podajesz żadnych konkretnych, realistycznych przykładów jak to zrobić w sposób spokojny i nieniszczący relacji. „Wywalanie z domu” to nie jest dla mnie ani rozwiązanie, ani coś, na co jestem gotowa.

        Przyszłam tu, żeby się wygadać i poszukać wsparcia oraz praktycznych rad, a nie żeby być oceniana czy stawiana w roli osoby, która „lubi się pojojczyć”. Jeśli masz doświadczenie w stawianiu granic bez psucia relacji rodzinnych, chętnie poczytam konkretne przykłady, co i w jakim momencie powiedzieć.
        • kadfael Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:37
          No to trudno. Musisz nieść swój krzyż, nie ma innego wyjścia.
          • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:48
            Proszę o radę, jak wyprosić syna i synową z domu w sposób, który nie popsuje relacji rodzinnych.
            Chodzi o konkretną sytuację, która już ma miejsce oni są u mnie i trzeba ich wyprosić.
            • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:51
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > Proszę o radę, jak wyprosić syna i synową z domu w sposób, który nie popsuje re
              > lacji rodzinnych.
              > Chodzi o konkretną sytuację, która już ma miejsce oni są u mnie i trzeba ich w
              > yprosić.

              powiem, co ja bym zrobiła
              wzięłabym syna na stronę i poprosiła go o to aby wyszli, bo ja muszę w spokoju odpoczac
              • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:30
                Nie odważy się. Rady, żeby rozmówiła się z synem, były już w poprzednim wątku.
            • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:56
              Masz jeden pokój? Bo jak nie to idziesz do innego, zamykasz za sobą dr,wi i odpoczywasz. Czy idziesz myć włosy, cokolwiek.
            • asia.sthm Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:58
              Ty jesteś zawodowa męczennica i nie szukaj na to rady, bo żadna ci nie dogodzi. Upór godny medalu.
              Garb ci sam urośnie 😃
              • kadfael Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:31
                Właśnie to chciałam napisać - zawodowa męczennica.
                • asia.sthm Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:35
                  kadfael napisała:

                  > Właśnie to chciałam napisać - zawodowa męczennica.


                  I kochajàca swój zawód, nie każdy ma ten luksus.
            • azalee Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:11
              "Kochani ja juz sie z wami pozegnam bo jestem zmeczona i ide sie polozyc."
              Po czym opuszczasz towarzystwo i idziesz do siebie na gore.
            • borsuczyca.klusek Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:07
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > Proszę o radę, jak wyprosić syna i synową z domu w sposób, który nie popsuje re
              > lacji rodzinnych.
              > Chodzi o konkretną sytuację, która już ma miejsce oni są u mnie i trzeba ich w
              > yprosić.

              Pogadaj z synem na spokojnie na neutralnym gruncie. Powiedz jasno, że czujesz się zmęczona i lecisz na oparach.
            • przepio Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:39
              Podam Ci mój przykład z doświadczenia - kochani, niestety dziś juz musimy się pożegnać, bo wychodzę, idę spać czy cokolwiek.
            • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:42
              No ale powiedz sama, co to za cudowne relacja rodzinne tam macie, skoro nie możesz być z nimi szczera żeby tych relacji nie zepsuć? Chyba takie niezbyt trwałe w takim razie i całe to twoje poświęcenie do urzygu i tak na nic....
              • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:22
                szarmszejk123 napisał(a):

                > No ale powiedz sama, co to za cudowne relacja rodzinne tam macie, skoro nie moż
                > esz być z nimi szczera żeby tych relacji nie zepsuć? Chyba takie niezbyt trwałe
                > w takim razie i całe to twoje poświęcenie do urzygu i tak na nic....

                szkoda, że nie ma lajków
            • blasckbird13 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:46
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > Proszę o radę, jak wyprosić syna i synową z domu w sposób, który nie popsuje re
              > lacji rodzinnych.
              > Chodzi o konkretną sytuację, która już ma miejsce oni są u mnie i trzeba ich w
              > yprosić.

              "Kochani, padam z nóg. Marzę tylko o tym, żeby się położyć. Zmykajcie już, Skarby, do siebie." + szczery uśmiech i odprowadzenie gości do drzwi.

            • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:10
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > Proszę o radę, jak wyprosić syna i synową z domu w sposób, który nie popsuje re
              > lacji rodzinnych.
              > Chodzi o konkretną sytuację, która już ma miejsce oni są u mnie i trzeba ich w
              > yprosić.

              A może nie wypraszać, tylko poprosić, żeby to oni przygotowali kolację. Wyjmij z lodówki, jest w drugiej szafce podlewaj, chleb wbpierwszej, trzeba pokoroic, no Ty możesz zaparzyć herbatę. Zróbcie razem, a nie żebyś ich obsługiwała.
              • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:25
                Ale tu w ogóle nie chodziło o kolację ani o to, kto ma coś przygotować. Chciałam po prostu spokojny wieczór bez ludzi kręcących się po domu i siedzących do jedenastej.

                Dzień wcześniej przygotowałam sobie dla siebie łososia, czekał już w piekarniku. Miałam ogromną ochotę zjeść go w ciszy, w świętym anielskim spokoju. Młodsi synowie mieli zrobić sobie coś sami, zresztą oni jedzą później, a ja planowałam kolację około osiemnastej. Byłam już wtedy grubo po czasie.

                Takie wieczory są zwyczajnie męczące, zwłaszcza z wyjącym dzieckiem, które dodatkowo ktoś co pięć minut próbuje mi wcisnąć.

                Ja naprawdę często ich zapraszam i nie mam nic przeciwko spotkaniom. To był pierwszy raz, kiedy nie powiedziałam „może zostaniecie”, bo po prostu nie miałam już na to siły.
                • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:28
                  zyciemniekocha2000 napisała:

                  > Ale tu w ogóle nie chodziło o kolację ani o to, kto ma coś przygotować. Chciała
                  > m po prostu spokojny wieczór bez ludzi kręcących się po domu i siedzących do je
                  > denastej.

                  to było to powiedziec paszczą

                  dlaczego tego nie powiedziałaś?
                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:36
                    Nie powiedziałam tego wprost, bo nie jest mi to łatwe. Nikogo nie zapraszałam, a spotkanie w końcu samo się skończyło. Następnym razem spróbuję wcześniej je zakończyć.
                    • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:43
                      zyciemniekocha2000 napisała:

                      > Nie powiedziałam tego wprost, bo nie jest mi to łatwe.

                      nie jest łatwe powiedzieć najbliższym prawdę?

                      zastanów się, jak złe relacje sa między wami (pomimo twojego poświęcenia)
                      • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:46
                        Oni nie są najbliżsi. Można to poznać właśnie po tym, że
                        1. autorka nie odważy się nawet na podstawowe rzeczy, wisi sobotnią noc nad kiblem wymiotując, a w niedzielę wydaje 5-godzinny obiad albo właśnie teraz z wigilią. Padnie znowu na twarz albo dostanie po grypie zapalenia mięśnia sercowego, ale nic nie powie.
                        2. oni mają ją w nosie, żeby nie powiedzieć w d., co manifestują non stop.
                        • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:50
                          niemcyy napisał(a):

                          > Oni nie są najbliżsi.

                          dla niej są, ona nie ma nikogo blizszego niż dzieci i wnuczka, więc boi sie tego, że gdy zacznie fikać oni ją porzucą i zostanie sama jak palec
                      • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:40
                        po_godzinach_1 napisała:

                        > zyciemniekocha2000 napisała:
                        >
                        > > Nie powiedziałam tego wprost, bo nie jest mi to łatwe.
                        >
                        > nie jest łatwe powiedzieć najbliższym prawdę?
                        >
                        > zastanów się, jak złe relacje sa między wami (pomimo twojego poświęcenia)


                        E tam. Relacje są ok, problem to różnice kulturowe. Synowa nie boi się prosić ani usłyszeć odmowy. Życie boi się odmówić, bo tak ją w Polsce wychowano. To nasz krzyż.
                        • turzyca Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:57
                          >problem to różnice kulturowe. Synowa nie boi się prosić ani usłyszeć odmowy. Życie boi się odmówić, bo tak ją w Polsce wychowano. To nasz krzyż.

                          To jest świetne podsumowanie!


                          Plus trzeba uwzględnić, że są ludzie, którzy podczas opieki nad dziećmi ładują baterie - mój mąż tak ma, robi za niańkę dla całej okolicy, bo dla niego trzy godziny noszenia niemowlaka to czysta przyjemność. Płaczliwego niemowlaka też. Ja tak nie mam. Autorka wątku widocznie też nie, stąd odbiera prośby o opiekę nad dzieckiem jako dokładanie przykrego obowiązku. Stąd też irytacja "wciskaniem dziecka".
                          Ale oczekuje, że syn i synowa sami się domyślą, że dla niej to obciążający obowiązek a nie głównie przyjemność, zamiast wprost o tym mówić.
                          Jeśli nie zacznie o swoich potrzebach mówić wprost i stawiać granice, to skończy się wybuchem.
                    • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:45
                      >bo nie jest mi to łatwe.

                      O, jaki ładny rusycyzm! Czyżby jednak troll?
                      • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:52
                        galaxyhitchhiker napisała:

                        > O, jaki ładny rusycyzm! Czyżby jednak troll?

                        Nie bądź śmieszna. Pół ściany wschodniej tak mówi. I tego dzisiejszego Śląska, który tam zjechał ze wschodu.
                        • alpepe Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:00
                          Nie znam ściany wschodniej, a i bywając na Śląsku się nie spotkałam.
                          • sitniczek Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:03
                            Ja ze wschodu i też nie znam..
                          • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:09
                            alpepe napisała:

                            > Nie znam ściany wschodniej, a i bywając na Śląsku się nie spotkałam.
                            >

                            A ja owszem.
                            A tu, na forum, choćby snejkowa używa takiej konstrukcji.
                            • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:34
                              Snejkowa to nie jest argument. Nie wiem, czy jest ze ściany wschodniej czy ze Śląska, ale u niej to jest dosłowne tłumaczenie z niemieckiego. Dosłownie tłumaczy z niemieckiego też wiele związków frazeologicznych i powiedzeń, których na polski się nie przekłada 1:1, więc jej wychodzą dziwolągi.
                              • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:39
                                niemcyy napisał(a):

                                > Snejkowa to nie jest argument.

                                Jest.
                                Nie tylko jej się na tym forum zdarza tak pisać. I nie są to ruskie trolle.
                              • snakelilith Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:43
                                niemcyy napisał(a):

                                > Snejkowa to nie jest argument. Nie wiem, czy jest ze ściany wschodniej czy ze Ś
                                > ląska, ale u niej to jest dosłowne tłumaczenie z niemieckiego. Dosłownie tłumac
                                > zy z niemieckiego też wiele związków frazeologicznych i powiedzeń, których na p
                                > olski się nie przekłada 1:1, więc jej wychodzą dziwolągi.

                                Jak to nazywam językowym "kreatywowaniem", crossover, przechodzenie jednego języka w drugi. big_grin
                                I dopóki nie kaleczę języka tak koszmarnie jak princess i jestem rozumiana, to nie mam zamiaru się nikomu z tego tłumaczyć. Wychowałam się zresztą w środowisku językowych pomieszań i dziwolągów, bo część rodziny jest z niemieckiego Śląska, a część z bardzo dalekich wschodnich kresów.
                        • kachaa17 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:33
                          alicia033


                          > Nie bądź śmieszna. Pół ściany wschodniej tak mówi. I tego dzisiejszego Śląska,
                          > który tam zjechał ze wschodu.
                          >

                          Pierwsze słyszę a mieszkam na ścianie wschodniej, na Podlasiu. U nas się mówi "dla" co jest nawet tematem żartów. Ja dopiero jak zamieszkałam w Warszawie to się dowiedziałam, że to nie jest poprawne.
                      • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:02
                        To nie jest rusycyzm. Konstrukcja „nie jest mi + przymiotnik” jest poprawna i notowana w polszczyźnie. Podobieństwo do rosyjskiego wynika ze wspólnej słowiańskiej składni, nie z kalki językowej.
                        • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:22
                          Ale nie z każdym przymiotnikiem. Łatwe wymaga dla.
                          • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:36
                            „Nie jest mi to łatwe” i „nie jest to dla mnie łatwe” są poprawne. Różnią się tylko stylistycznie.
                            • angazetka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:28
                              "Nie jest mi to łatwe" nie jest poprawne.
                        • inkamovinka Re: rozgoryczona babcia 22.12.25, 15:58
                          nie ma czegos takiego, jak slowianska skladnia.. kazdy slowianski jezyk ma inne korzenie, a polski ma akurat niewiele z rosujskieg o poza szeleszczacym brzmieniem…
                • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:28
                  zyciemniekocha2000 napisała:

                  > Ale tu w ogóle nie chodziło o kolację ani o to, kto ma coś przygotować. Chciała
                  > m po prostu spokojny wieczór bez ludzi kręcących się po domu i siedzących do je
                  > denastej.

                  Ten dzieciak nigdy nie będzie odkładalny skoro go miętoszą do 11. A ty nie zaznasz spokoju co najmniej dopóki nie pójdzie do szkoły. Pogódź się z tym, skoro nie jesteś w stanie otworzyć ust ani odpisać: "tak jak właśnie ci powiedziałam: nie" jak synowa śle wiadomości, czy zostaniesz znowu z dzieckiem.

                  Jak w poprzednim wątku jeszcze budziłaś współczucie, tak w tym jesteś już mocno irytująca.
                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:37
                    Ja odpowiadalam na to :A może nie wypraszać, tylko poprosić, żeby to oni przygotowali kolację. Wyjmij z lodówki, jest w drugiej szafce podlewaj, chleb wbpierwszej, trzeba pokoroic, no Ty możesz zaparzyć herbatę. Zróbcie razem, a nie żebyś ich obsługiwała.
                • ritual2019 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:29
                  Ty sie boisz ze jesli wyznaczysz granice to sie obraza.
                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:40
                    ritual2019 napisał(a):

                    > Ty sie boisz ze jesli wyznaczysz granice to sie obraza.
                    Tak, trochę się boję. Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim kontakcie z wnuczką. Do tego dochodzi poczucie winy i myśl, że może faktycznie im jest ciężko.
                    • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:43
                      zyciemniekocha2000 napisała:

                      > ritual2019 napisał(a):
                      >
                      > > Ty sie boisz ze jesli wyznaczysz granice to sie obraza.
                      > Tak, trochę się boję. Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim ko
                      > ntakcie z wnuczką. Do tego dochodzi poczucie winy i myśl, że może faktycznie im
                      > jest ciężko.

                      Wolisz, zeby ciezko, a nawet ZA ciezko bylo tobie ? coz, wybor jak kazdy inny. Tak wybierasz, to bierz konsekwencje SWOJEGO wyboru na klate.
                    • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:45
                      zyciemniekocha2000 napisała:

                      > ritual2019 napisał(a):
                      >
                      > > Ty sie boisz ze jesli wyznaczysz granice to sie obraza.
                      > Tak, trochę się boję. Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim ko
                      > ntakcie z wnuczką. Do tego dochodzi poczucie winy i myśl, że może faktycznie im
                      > jest ciężko.

                      kobieto, bój się Boga!

                      boisz się, że syn cie ukarze zerwaniem kontaktów jeśli zadbasz troszkę o siebie?

                      co to za rodzina ta wasza rodzina...
                      • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:46
                        Nie w sensie zerwanie kontaktow ale zwyczajnie nie nawiaze sie wiez bo nie bede jej widywala
                        • ritual2019 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:51
                          zyciemniekocha2000 napisała:

                          > Nie w sensie zerwanie kontaktow ale zwyczajnie nie nawiaze sie wiez bo nie bede
                          > jej widywala

                          Dlaczego mialabys jej nie widywac? W twojej glowie jest albo sie nagne do nich albo oni nie pozwola mi sie widywac z wnuczka. To jest bardzo niezdrowe. Skad takie podejscie?
                        • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:53
                          zyciemniekocha2000 napisała:

                          > Nie w sensie zerwanie kontaktow ale zwyczajnie nie nawiaze sie wiez bo nie bede
                          > jej widywala

                          ale dlaczego nie miałabyś jej widywać na swoich warunkach?
                        • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:27
                          Synów widujesz codziennie, a więź masz taką, że oni mają cię w nosie a ty się ich boisz.
                    • ritual2019 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:49
                      zyciemniekocha2000 napisała:


                      > Tak, trochę się boję. Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim ko
                      > ntakcie z wnuczką.

                      Tak myslalam, ale.dlaczego tak mialoby sie stac? Ty chyba za mocno chcesz utrzymac dobre lecje, dlaczego? Skad to poczucie winy? Tak, pracujacy rodzice malych dzieci nie maja latwo, ale twoj syn i synowa nie sa wyjatkami. Ty tez pracujesz i oni musza to przyjac do wiadomosci oraz zrozumiec ze masz limit. Twoja pomoc nie moze byc for granted a oni tak to traktuja. Jesli nie przedstawisz im swojego punktu to sie nie zmieni. To naprawde mozna zrobic w sposob normalny bez dram. Te granice sa konieczne.
                    • pleszkazlasu Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:56
                      zyciemniekocha2000 napisała:

                      > Tak, trochę się boję. Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim ko
                      > ntakcie z wnuczką.

                      Nie odbije się. Za bardzo cie potrzebują, żeby się obrażać smile

                      Za to nie łudź się, nie doczekasz się rewanżu, jeśli kiedyś sama będziesz potrzebować pomocy, niezależnie od tego co teraz zrobisz lub nie zrobisz. Oni już zawsze będą bardzo zmęczeni i bardzo zajęci, i zawsze będą ci pamiętać tę jedną jedyną godzinę, kiedy akurat nie zgodziłaś się zostać z wnuczką.
                      Takie życie.
                    • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:03
                      >Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim kontakcie z wnuczką.

                      Boisz się, tego że cię od niej odetną. Jeśli zajmujesz się nią wkurzona, zniecierpliwiona, wbrew sobie, to nie ma mowy, żeby dziecko tego nie poczuło. Będziesz mieć kontakt, ale nie będziesz mieć fajnej relacji, bo dziecko cię po prostu w którymś momencie znielubi.

                    • turbinkamalinka Re: rozgoryczona babcia 23.12.25, 06:13
                      zyciemniekocha2000 napisała:

                      > ritual2019 napisał(a):
                      >
                      > > Ty sie boisz ze jesli wyznaczysz granice to sie obraza.
                      > Tak, trochę się boję. Głównie tego, że postawienie granic odbije się na moim ko
                      > ntakcie z wnuczką. Do tego dochodzi poczucie winy i myśl, że może faktycznie im
                      > jest ciężko.

                      Czyli lepiej aby zajechali ciebie? Wykorzystują ciebie, wykorzystują (o ile dobrze pamiętam) jeszcze dwóch twoich synów a ty myślisz że im jest ciężko? Jak opisujesz twoją synową to mam wrażenie że ty z wnuczką spędzasz więcej czasu niż synowa.
                      Nawet jeśli się obrażą to nie będzie trwało to długo. Powiedz mi gdzie oni znajdą takiego jelenia (przepraszam) do zajechania? Nie szanują twojego zdania, czasu, pracy, zdrowia... a ty im jeszcze kolacyjki robisz? Ja bym miała dość po miesiącu. Ja pewnie po trzeciej "prośbie" o "tylko 3 godzinki" powiedziała co o tym sądzę. I nie byłyby to miłe słowa.
                • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:47
                  No to zostawiasz ich z synami i idziesz do siebie. Albo mówisz: wybaczcie, kiedy indziej. Dzisiaj już jestem za bardzo zmęczona, muszę odpocząć. Może przećwicz do lustra? To naprawdę pomaga
                • turzyca Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:53
                  >Miałam ogromną ochotę zjeść go w ciszy, w świętym anielskim spokoju.

                  Miałam dziesięć lat, jak się nauczyłam, że nawet najbardziej kochający mnie ludzie nie umieją mi czytać w myślach. Trzeba nazwać swoje potrzeby i przekazać odpowiednią informację otoczeniu.

                  Jeśli chciałaś zjeść w ciszy i spokoju kolację o godzinie 18, to nie mogłaś się zgadzać na opiekę nad wnuczką od 17:45 do 19. Te dwie rzeczy wykluczają się wzajemnie. Twoją potrzebą była cisza i spokój, Twoim komunikatem powinno być "niestety dziś się małą nie zajmę".

                  >Chciałam po prostu spokojny wieczór bez ludzi kręcących się po domu i siedzących do jedenastej.

                  A skąd rodzina miała to wiedzieć? Chcesz ciszy i spokoju i przeszkadzają Ci ludzie za ścianą, to wychodzisz i mówisz "dzieci, boli mnie głowa, przeszkadzają mi hałasy, może dokończycie rozmowę u Was w mieszkaniu?" Masz włoskie dzieci, wychowane tam, przyzwyczajone do innej dynamiki rozmowy. Synowie mieli przyjemność ze spotkania, nie wiedzieli, że matka w swojej sypialni się męczy, bo dla niej oni są za głośno. Mów, mów na spokojnie, zamiast tłumić zdenerwowanie.
                • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:14
                  >Chciałam po prostu spokojny wieczór >bez ludzi kręcących się po domu i >siedzących do jedenastej.
                  Ale mieszkasz z dwojgiem dorosłych ludzi, którzy - jak zakładam - również mogą również kogoś zaprosić, ugościć? Nawet brata z żoną..? 🤔
                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:19
                    Jednego nie bylo bo byl na treningu bokserskim ( wracal pozno ), drugi wrocil z pracy o 20 , od 8 pracowal z poltoragodzinna przerwa obiadowa , i tez moze nie mial ochoty kucharzyc dla gosci.
            • primula.alpicola Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 10:16
              zyciemniekocha2000 napisała:

              > Proszę o radę, jak wyprosić syna i synową z domu w sposób, który nie popsuje re
              > lacji rodzinnych.
              > Chodzi o konkretną sytuację, która już ma miejsce oni są u mnie i trzeba ich w
              > yprosić.


              Ja też bym ich nie wyprosiła.
              Natomiast nie doszłoby (tak sądzę!) do sytuacji, kiedy mówię że się nie zajmę dzieckiem, a ktoś mi to dziecko jednak przynosi.
              Chciałabym zobaczyć i usłyszeć jak im odmawiasz. Jakim tonem, słowami, z jakim wyrazem twarzy.
            • fogito Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 10:42
              Zacznij się szanować, to może i oni zaczną szanować Ciebie. Póki co wykorzystują Cię i mają w nosie. Babcia z grypą przygotowująca wigilię i na dodatek opieka nad dzieckiem w tle. To nie jest normalna rodzina i na siłę jej nie stworzysz.
        • kolindra Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:39
          Przyszłaś tutaj bo oczekujesz głaskow, nie robisz nic w kierunku rozwiązania problemu. Pomiędzy wywaleniem kogoś z domu a jasnym komunikatem jestem zmęczona chce odpocząć jest bardzo dużo przestrzeni. To zaś kolejny raz podejmujesz się obowiązków które są ci nie w smak i oczekujesz że wszyscy się domyślą skoro do tej pory robiłaś to z pieśnią na ustach.

          Przekaz „nie zajmę się małą bo jestem zmęczona” nie powoduje zerwania więzi rodzinnych
        • analoga_niet Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:43
          Im zupełnie nie przeszkadza bycie rodziną w traktowaniu Cię bez szacunku i jakiejkolwiek empatii. Nie widać żeby im zależało na dobrych relacjach. Nie musis być służącą żeby mieć rodzinę
        • po_godzinach_1 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:44
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > nie są obcy ludzie, tylko mój syn i synowa. Zależy mi
          > na kontakcie, na dobrych relacjach i na tym, żeby wnuczka miała normalną więź z
          > babcią, a nie na eskalowaniu konfliktów.

          szkoda, że tylko tobie na tym zależy, twoj syn i synowa zupełnie nie szanują twoich potrzeb, nie dbają o relację rodzinne a ni o ciebie; oni ciebie wykorzystują, bo wiedzą, że mogą

          nie ma innej rady jak tylko taka: naucz się mówić "nie, kochani, nie mogę spełnić tym razem waszej prośby, przykro mi"
        • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:44
          >To nie są obcy ludzie, tylko mój syn i synowa. Zależy mi na kontakcie, na dobrych relacjach

          A widzisz, że im zależy na czymś innym? Relację budują wszystkie jej strony - a przecież ty sama piszesz, że nie czujesz się dobrze w tym układzie. Oni cię wykorzystują, ty im na to pozwalasz. Czemu? W imię dobrych relacji? Dobra relacja to jest wtedy, jak druga strona widzi, że jesteś zajechana, i sama, niepytana i nieproszona, bierze na siebie część obowiązków. Jakby moja matka leżała z migreną i rzygała ze zmęczenia, tobym sama zwinęła towarzystwo z domu, żeby mogła sobie odpocząć. Jakbym się umawiała, że odbiorę dziecko o 18, tobym stanęła na rzęsach żeby o tej 18 być, a w razie spóźnienia przeprosiłabym za kłopot. U was jest recydywa - oni robią jak im pasuje, a ty z tym nic nie robisz, najwyżej sobie pogadasz.

          >Piszesz, że „nie pilnuję granic”, ale nie podajesz żadnych konkretnych, realistycznych przykładów jak to zrobić w sposób spokojny i nieniszczący relacji.

          Obawiam się, że moje realistyczne dla ciebie jest nierealistyczne, ale spróbuj: kochani, jak umawiam się z wami, że przejmuję dziecko od tej do tej, to nie przywoźcie mi go wcześniej i nie odbierajcie później. Chcecie, żebym wam pomagała, to szanujcie nasze WSPÓLNE ustalenia.
          Nie wiem jakie schematy masz wdrukowane, ale to nie są dobre schematy. I jedyną osobą, która może to zmienić jesteś ty. I naprawdę jak ktoś narusza twoje granice, to nie trzeba od razu walić do niego z armaty, tylko można spokojnie - i konsekwentnie - stawiać opór. Nie musisz wywalać z domu wrzaskliwym "wypier***", możesz spokojnie powiedzieć: dzieci, jest późno, jestem zmęczona, mała też już powinna być we własnym łóżku, pora wracać do domu.

          > Przyszłam tu, żeby się wygadać i poszukać wsparcia oraz praktycznych rad

          Dostałaś mnóstwo praktycznych rad w poprzednim wątku - i co? Żeby rady zadziałały, to trzeba się do nich zastosować, a nie czekać aż samo się rozwiąże.
        • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:45
          taka rada kompletnie ignoruje realia relacji rodzinnych. To nie są obcy ludzie, tylko mój syn i synowa. Zależy mi na kontakcie, na dobrych relacjach i na tym, żeby wnuczka miała normalną więź z babcią

          rozczaruję Cię - syn i synowa widzą w Tobie wyłącznie niańkę dla niemowlęcia i kucharkę.

          ma 5 miesięcy i mocny lęk separacyjny. O 19.00, kiedy synowa miała przyjść, zaczęła strasznie płakać


          Więzi z wnuczką możesz, spokojnie, nawiązać jak mała będzie starsza i nie taka przyklejona. Póki co, dla niej, jesteś tylko osobą noszącą ją na rękach
        • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:47
          Dobrze, ze macie bliskie relacje i ze synowa czuje sie u Ciebie w domu swobodnie. Traktuj ja jak domownika i bez wyrzutow sumienia mow jej: kochana, zrob dla was kolacje tutaj jesli macie ochote, a ja ide na gore odpoczac. Jestem zmeczona, mam cos do zrobienia. Nie, nie wezme malej na rece, ona teskni za toba.

          Ktos dobrze napisal, masz wplw na swoje zachowanie i swoje reakcje, synowej nie zmienisz, ale moze dasz jej do myslenia zmieniajac swoje podejscie.

          Jak to mi moj osobisty malzonek powiedzial, jak sama o siebie nie zadbasz, to nikt o Ciebie nie zadba.
          • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:16
            novembre napisała:

            > Dobrze, ze macie bliskie relacje i ze synowa czuje sie u Ciebie w domu swobodni
            > e. Traktuj ja jak domownika i bez wyrzutow sumienia mow jej: kochana, zrob dla
            > was kolacje tutaj jesli macie ochote, a ja ide na gore odpoczac.

            O to to to! Na luzie, ale zadbać o siebie.
        • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:02
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > Piszesz, że „nie pilnuję granic”, ale nie podajesz żadnych konkretnych, realistycznych przykładów jak to zrobić w sposób spokojny i nieniszczący relacji. „Wywalanie z domu” to nie jest dla mnie ani rozwiązanie, ani coś, na co jestem gotowa.
          >

          Ależ absolutnie nie musisz ich "wywalać z domu". Wystarczy, że zajmiesz się sobą.
          Co np. tu: "Około 20.00 przyszedł syn i mój drugi syn, który wrócił z pracy. Miałam nadzieję, że zaraz sobie pójdą, nawet stałam już przy drzwiach, ale oni gadali i gadali." przeszkadzało ci zostawić ich sobie samym i pójść odpocząć? A najlepiej jeszcze wcześniej, jak przyszła synowa, powiedzieć jej: "mia cara, lecę z nóg, idę się położyć. Będziesz czekała tu na (imię twojego syna) czy wracasz do siebie? I jak chce czekać to niech sobie czeka. Chyba nie musisz jej patrzeć na ręce?
        • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:26
          Ci twoi bliscy ludzie których ty szanujesz traktują cię jak wycieraczkę.
          No, to rób jak chcesz, no naprawdę.
        • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:18
          W poprzednim wątku dostałaś kupę realistycznych przykładów, co i jak zrobić, żeby przestali po tobie jeździć jak po łysej kobyle.

          Dobre relacje nie są możliwe z każdym, z nimi widocznie nie. Masz do wyboru: albo im powiesz, co forum ci doradziło, i będziesz się tego trzymać, albo będziesz padać na twarz i robić, co im pasuje- i potwierdzać dalej, że nie ma ofiar. Obstawiam drugą opcję.
          • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:32
            Powoli to wdrażam, nie od razu rzym zbudowano. Już są pierwsze zmiany. W poniedziałek udało mi się postawić granicę i nie zostali na kolacji, a w Wigilię odmówiłam. Wtedy poprosili młodszego syna.

            Niestety wiem, że zanim to się naprawdę zmieni, będę musiała powiedzieć „nie” pewnie jeszcze kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy. Ja dopiero się tego uczę. Dziś było mi szczególnie trudno odmówić, bo byłam naprawdę rozżalona, że w ogóle mnie o to poproszono, widząc, jaka jest sytuacja.
            • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:54
              Niestety wiem, że zanim to się naprawdę zmieni, będę musiała powiedzieć „nie” pewnie jeszcze kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy.


              Mnie się wydaje, że „nie” będziesz już musiała mówić do końca życia. Mam wrażenie, że Twoja synowa wyznaje zasadę, bardzo mi zresztą bliska: możesz prosić o co tylko zechcesz, pod warunkiem, że jesteś zawsze gotowa zaakceptować odmowę. Bo z tego co piszesz, oni nie mają problemu z tym, że odmawiasz. Nie foszą się, nie czują się dotknięci. To jest super.
              • trampki-w-kwiatki Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 09:37
                Ale to bardzo dobrze i zdrowo, że nie czują się dotknięci odmową. I że znów proszą. Dla nich ta odmowa nie jest jakimś osobistym afrontem, to autorce się wydaje, że jak komuś odmawia to zadaje jakiś ból. I dlatego tak bardzo przeżywa kolejne prośby.
                Autorko, te prośby będą padały, to normalne. Życie składa się z takiego przeciągania liny, nie przeskoczysz tego. Ważne, żebyś każdej z tych próśb tak osobiście nie przeżywała. To tylko prośby. Proszący zakłada ewentualną odmowę i musi się z nią liczyć. Nie czytaj prośby jak ultimatum. Nie zakładaj intencji, których tam może wcale nie być. A nawet jeśli są, to nie twoja sprawa. Ty masz stać przy sobie i pilnować tego, co podpowiadają ci trzewia. Jak ze środka słyszysz "chcę odpocząć" to nie uniewazniaj tego. Idź za tym. Uśmiechnij się do nich, powiedz "kochani, nie tym razem. Potrzebuję odpocząć, to bardzo ważne!" i rób swoje.
        • pleszkazlasu Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:35
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > Rozumiem, że z Twojej perspektywy rozwiązanie wydaje się proste: postawić tward
          > e granice i „wywalać” ludzi z domu. Tyle że taka rada kompletnie ignoruje reali
          > a relacji rodzinnych. To nie są obcy ludzie, tylko mój syn i synowa. Zależy mi
          > na kontakcie, na dobrych relacjach i na tym, żeby wnuczka miała normalną więź z
          > babcią, a nie na eskalowaniu konfliktów.
          >
          > Piszesz, że „nie pilnuję granic”, ale nie podajesz żadnych konkretnych, realist
          > ycznych przykładów jak to zrobić w sposób spokojny i nieniszczący relacji. „Wyw
          > alanie z domu” to nie jest dla mnie ani rozwiązanie, ani coś, na co jestem goto
          > wa.
          >
          Normalnie, mówisz „kochani, jestem padnięta, muszę się położyć, miło było was widzieć, ale pogadamy dłużej przy innej okazji. Kocham was, buziaki, pa!”.
          Obrażą się?

          I popatrz, ty się tam martwisz, że chcesz być miła i mieć kontakt, a oni? Nie martwią się, że się w końcu wkurzysz i zerwiesz kontakt?
          • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:58
            No właśnie oni się nie martwią. Można poprosić, można odmówić, można przyjąć odmowę, można się pewnie i pokłócić - to nie ma znaczenia, bo jest się rodziną i jest bambino.
        • kropkaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:15
          Ok, to ja napiszę. Umawiamy się ze znajomymi, którzy mają dziecko w podstawówce. To najmłodsza latorośl w tym gronie. I powiedzmy o godz. 23 ma być w łóżku, czyli tak od 21.45 jest czas na kapiele, zaganianie, negocjacje, że to już, czytanie etc. Goście są mile widziani tak do tej 21.45. I jeśli przed 22 nie wyjdziemy, to gospodarze mówią, że już prawie 22, dzieć kombinuje jak tu przeciągnąć różne i czynności i jak się zaraz tym nie zajmą, to rano będzie armagedon.
          No i wychodzimy.
          A jak ktoś się ociągą, to gospodyni mówi: dziesiąta już, sio! sio!
        • wapaha Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:31
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > Rozumiem, że z Twojej perspektywy rozwiązanie wydaje się proste: postawić tward
          > e granice i „wywalać” ludzi z domu. Tyle że taka rada kompletnie ignoruje reali
          > a relacji rodzinnych. To nie są obcy ludzie, tylko mój syn i synowa.

          którzy traktują cię nie jak mamę-teściową-babcię- BLISKĄ osobę - a jak osobę obcą, nie licząc się z jej zdaniem i samopoczuciem. mają cię w dupie

          Zależy mi
          > na kontakcie, na dobrych relacjach i na tym, żeby wnuczka miała normalną więź z
          > babcią, a nie na eskalowaniu konfliktów.

          no to cierp
          >
          > Piszesz, że „nie pilnuję granic”, ale nie podajesz żadnych konkretnych, realist
          > ycznych przykładów jak to zrobić w sposób spokojny i nieniszczący relacji. „Wyw
          > alanie z domu” to nie jest dla mnie ani rozwiązanie, ani coś, na co jestem goto
          > wa.

          realistyczny przykład to mówić "nie" bez uczucia rozgoryczenia i żalu-bo masz do niego prawo. tymczasem przeżywasz jak mrówka okres, zupełnie nieadekwatnie do sytuacji, odmowę przezywasz bardziej niz prawdopodobnie oni


          >
          > Przyszłam tu, żeby się wygadać i poszukać wsparcia oraz praktycznych rad, a nie
          > żeby być oceniana czy stawiana w roli osoby, która „lubi się pojojczyć”.

          przecież sama piszesz-pisałaś- że chcesz tu sie wyżalić i dac na forum upust emocjom


          • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:53
            Po co tak ostro? Pokolenie 1970+ ma wdrukowane "ustąp" i dla niego to = miłość. Trzeba byc uległym, bo inaczej straci się bliskich. Ten program da się zmienic, ale nie bez wysiłku. Kto tego schematu nie ma, ten nie ma pojęcia, jak ciężko nauczyć się stawiać granice.
            • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:02
              pade napisała:

              > Pokolenie 1970+ ma wdrukowane "ustąp" i dla niego to = miłość.
              > Trzeba byc uległym, bo inaczej straci się bliskich.

              Uhm, ileż to już związków rozbiło się "przez teściową", czyli dlatego, że mamusia (tatuś rzadziej) ani myślała być uległą wobec młodych...
              • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:10
                alicia033 napisała:

                > pade napisała:
                >
                > > Pokolenie 1970+ ma wdrukowane "ustąp" i dla niego to = miłość.
                > > Trzeba byc uległym, bo inaczej straci się bliskich.
                >
                > Uhm, ileż to już związków rozbiło się "przez teściową", czyli dlatego, że mamus
                > ia (tatuś rzadziej) ani myślała być uległą wobec młodych...
                >
                >
                >
                >
                Mamusie to raczej rocznik 1950+
                • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:20
                  pade napisała:

                  Natomiast i synowa i syn z tego wątka to na 100% 1970+. Jak widać też mało pasują do twojej tezy.
                  • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:27
                    a, forumki z tego wątka (i poprzedniego dotyczącego tego samego problemu) to też w większości 1970+. Te "ustępliwe" to na palcach jednej ręki można policzyć. A w zasadzie to nie wiem, czy poza mamdwakotyitrzy to jeszcze któraś była wyrywna być na każde skinienie rodziców wnuczęcia.
                    • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:30
                      Jestem jedna z nielicznych pierwszych babc na forum .Przed tez mialam swoje zalozenia .Z ciekawoscia przeczytam za 5 / 10 lat jak to bedzie faktyczniec wygladalo u tych nieustepliwych
                      • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:38
                        Wystarczy poczytać forumki, które ogarnęły własne dziecko w liczbie 1 albo i więcej nie doprowadzając babci do wymiotów.

                        Czy syn z synową pomyśleli, żeby coś zrobić dla ciebie z okazji twoich urodzin czy mieli zamiar łaskawie stawić się na obiedzie i obarczyć cię na nim obsługą dziecka, żebyś wiedziała, od czego są twoje urodziny? I zmartwili się tylko tym, że chora we wczorajszy czwartek nie bawiłaś im dziecka?
                        • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:43
                          Pewnie nie pomyśleli, bo są nauczeni, że dawanie idzie tylko w jedną stronę.
                          A ja uważam, że relacja z dorosłymi dziećmi rządzi się innymi prawami, niż rodzice-małe dzieci. I jeśli dorosłe dziecko tylko bierze i nie daje nic w zamian, to powinno usłyszeć, że relacje to wymiana, w dwie strony, nie w jedną.
                        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:54
                          niemcyy napisał(a):

                          > Wystarczy poczytać forumki, które ogarnęły własne dziecko w liczbie 1 albo i wi
                          > ęcej nie doprowadzając babci do wymiotów.
                          Tez ogarnialam i nikomu nie zostawial 5 miesiecznego niemowlaka .Co to ma do rzeczy .Dla mnie kosmosem jest ze moj 20 letni syn robi za opiekunke do tak malego dziecka
                          >
                          • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 23:33
                            Dla mnie kosmosem jest ze moj 20 letni syn robi za opiekunke do tak malego dziecka

                            Tego nie rozumiem. Młodzi mężczyźni naprawdę dobrze się opiekujacmslymi dziećmi, a nawet czytałam o młodych samcach. Szympansów Opiekujących się dziećmi zmarłych lub nie w pełni sprawnych matek.
                            To bardzo dobrze świadczy o Twoim synu, że opiekuje się małą. Od razu go polubiłam.
                          • is-laura Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 12:07
                            Bo tak został przez ciebie nauczony, żeby nie odnawiać wprost, bo nie wypada.
                            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 12:17
                              Przeciez in odmawia ( dziecivczasami sa zupelnie rozne od rodzicow) . W tym tygodniu był proszony trzy razy i tylko raz się zgodził. Bardziej chodzi mi jednak o to, że 20-latek nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, które mogą się wydarzyć przy tak małym dziecku. Brakuje mu jeszcze doświadczenia i takiej naturalnej czujności. W takiej sytuacji zostawiłabym tak małe dziecko tylko w naprawdę awaryjnym przypadku
                              • is-laura Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 12:22
                                No właśnie, nie potrafił skutecznie odmówić, bo w końcu się zgodził dla świętego spokoju.
                                • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 15:25
                                  is-laura napisała:

                                  > No właśnie, nie potrafił skutecznie odmówić, bo w końcu się zgodził dla święteg
                                  > o spokoju.

                                  Bo nie do pomyślenia jest, żeby dwudziestolatek kochał swoją bratanicę i z checia godził się nią przez parę godzin opiekować?
                              • ritual2019 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 13:12
                                Sa 20-latki majace wlasne dzieci. Doswiadczenie sie zdobywa przez praktyke.
                                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 13:56
                                  Troche inaczej jest opiekowac sie wlasnym dzieckiem
                                  • trampki-w-kwiatki Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 09:41
                                    zyciemniekocha2000 napisała:

                                    > Troche inaczej jest opiekowac sie wlasnym dzieckiem

                                    Tutaj akurat przesadzasz. Miałam 20 lat gdy zajmowałam się chorym bratankiem. Byłam zmęczona jak diabli ale na tyle dorosła, że ogarniałam wszystkie leki, posiłki i pieluchy.
                                    • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:25
                                      Ja miałam 10 lat, kiedy opiekowałam się moją siostrą 🤔 Mając 12 lat jeździłam z nią sama tramwajem do miasta do teatrzyku czy kina, na codzien zabierałam do moich koleżanek, na spacery, kąpałam, szykowałam mleko. Oczywicie nie uważam, że 10-12l powinny być obciążane taką odpowiedzialnością, ale 20l spokojnie sobie poradzi z niańczeniem przez 2h
                              • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 14:20
                                Bardziej chodzi mi jednak
                                > o to, że 20-latek nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, które mog
                                > ą się wydarzyć przy tak małym dziecku. Brakuje mu jeszcze doświadczenia i takie
                                > j naturalnej czujności. W takiej sytuacji zostawiłabym tak małe dziecko tylko w
                                > naprawdę awaryjnym przypadku
                                w ogóle się nie zgadzam. Po pierwsze NIKT nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, po drugie tego co najważniejsze przy tak małym dziecku jest niewiele, a w razie czego chłopak ma komórkę. Nastolatkowie często opiekują się młodszym rodzeństwem i o ile się ich nie nadużywa, robią to znakomicie.
                                Jestem zaskoczona, że aż tak nie ufasz dorosłemu synowi. To szkodzi Wam obojgu.
                              • 152kk Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 16:52
                                "20-latek nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, które mogą się wydarzyć przy tak małym dziecku"
                                Nikt nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, a całkiem sporo 20 latków zostaje rodzicami, to młody wiek, ale bez przesady. Czy gdyby to była 20-letnia kobieta, to też byś uwazala, że siebie nadaje do opieki nad dzieckiem? Chyba za bardzo trzęsiesz się nad swoimi synkami i zbytnio im nieba przychylasz. Zgadzam się z jedną z forumek, że relacje z dorosłymi dziećmi to już powinna być równowaga i wsparcie wzajemne, a nie jak w przypadku małych dzieci - że to ty dajesz, a one głównie biorą.
                                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 17:20
                                  Wiesz, piszę to, bo widziałam syna kilkakrotnie podczas opieki. Oczywiście bardzo się stara, ale na przykład ostatnio nosił ją przodem, z plecami przylegającymi do jego klatki piersiowej, trzymając tylko jedną ręką. Wiem, że jest silny i nie potrzebuje dwóch rąk, jednak mała była w pozycji półsiedzącej i wystarczyłoby, żeby lekko przechyliła się do przodu — wtedy zostałby mu w ręce tylko spodenki (starszy syn zwrócił mu na to uwagę). Mimo to nie był przekonany, że powinien przytrzymywać ją drugą ręką pod piersiami. Gdyby to byla 20 letnia kobieta, ktora by miala podobne zachowanie tez tak bym myslala ..dlaczego niby mialabym myslec inaczej ?
                                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 17:22
                                  Jeszcze dodam , ze sama bylam 21 letnia mloda matka i tez robilam rozne dziwne rzeczy , ktore przy kolejnych dzieciach jak mialam 31 i 33 mi do glowy nie przychodzily.
                                • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:27
                                  >Czy gdyby to była 20-letnia kobieta, to też byś uwazala, że siebie nadaje do opieki nad dzieckiem?

                                  Ona miała 21 jak urodziła najstarszego smile
                                  • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:29
                                    O, zdublowałam, sorry, nie zauważyłam że sama przyznała.
                                    No to jest generalnie genialne - 21-letnia kobieta sobie poradzi bez problemów, 28-latka już nie, a 32-letni syn notabene w grudniu '24 też miał 32 lata, muszą tam coś mieć w wodzie) musi na noc uciekać do mamusi, bo się przy noworodku nie wysypia smile
                                    • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:32
                                      No i sama przyznaje ,ze w wieku 21 najlepsza matka nie bylam .
                                      • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:53
                                        zyciemniekocha2000 napisała:

                                        > No i sama przyznaje ,ze w wieku 21 najlepsza matka nie bylam .

                                        To prawda. Wpis galaxy świetnie pokazuje, jak można manipulować sensem wyjmując coś z kontekstu. Teraz to się robi nagminnie, wszędzie.
                                      • trampki-w-kwiatki Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 09:43
                                        zyciemniekocha2000 napisała:

                                        > No i sama przyznaje ,ze w wieku 21 najlepsza matka nie bylam .

                                        Ale nie z racji wieku, tylko doświadczenia.
                                        Ja zostałam mamą mając 34 lata i szło mi naprawdę fatalnie w tym pierwszym okresie, bo miałam zerowe doświadczenie z niemowlętami. Wiek nie miał nic do rzeczy. Każdy kiedyś się uczy.
                                        • chatgris01 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 09:55
                                          trampki-w-kwiatki napisała:

                                          > zyciemniekocha2000 napisała:
                                          >
                                          > > No i sama przyznaje ,ze w wieku 21 najlepsza matka nie bylam .
                                          >
                                          > Ale nie z racji wieku, tylko doświadczenia.
                                          > Ja zostałam mamą mając 34 lata i szło mi naprawdę fatalnie w tym pierwszym okre
                                          > sie, bo miałam zerowe doświadczenie z niemowlętami. Wiek nie miał nic do rzeczy
                                          > . Każdy kiedyś się uczy.

                                          Potwierdzam niejako z drugiej strony.
                                          Moja Mam w wieku 21 lat była świetną matką, dzięki doświadczeniu właśnie, bo niemowlętami (trójka młodszego rodzeństwa) zajmowała się już od 9 roku życia (nie sama, ale bardzo dużo).
                                    • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:50
                                      A nie możesz sobie wyobrazić takiej sytuacji, że zaczyna popełniać błędy w pracy, więc robi co może, by być w pełni sprawnym? Chodzi się wyspać do mamusi, bo zwyczajnie rozumie, czym jest odpo wy widzialność? Ja bym nie chciała jechać z kierowcą notorycznie niewysypiającym się, za nic.
                                      • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:56
                                        Nangaparbatdzieki, syn juz nie przychodzi byl moze 2 /3 razy i 1/2 byla synowa Nawet nie na cala noc tylko na kilka godzin .Niektorzy jednak wygrzebia i beda wypominac
                                        • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:20
                                          zyciemniekocha2000 napisała:

                                          > Nangaparbatdzieki, syn juz nie przychodzi byl moze 2 /3 razy i 1/2 byla synowa
                                          > Nawet nie na cala noc tylko na kilka godzin .Niektorzy jednak wygrzebia i beda
                                          > wypominac


                                          W ogolevtego nie rozumiem, to wypominanie tłumaczy chyba tylko powszechne w Polsce lekceważenie potrzeby snu.
                                      • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 19:05
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > A nie możesz sobie wyobrazić takiej sytuacji, że zaczyna popełniać błędy w pra
                                        > cy, więc robi co może, by być w pełni sprawnym? Chodzi się wyspać do mamusi, b
                                        > o zwyczajnie rozumie, czym jest odpo wy widzialność?

                                        Serio rozumie ? i wedle tego rozumienia mamusia w swojej pracy nie musi byc wyspana i moze popelniac bledy ?
                                        • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:17
                                          On jest kierowca. Jego przytomność umysłu ma znaczenie. W każdym zawodzie ma, ale w różnym stopniu.
                                          Tego z mamusią nie rozumiem.
                                      • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 19:31
                                        >Chodzi się wyspać do mamusi, bo zwyczajnie rozumie, czym jest odpo wy widzialność?

                                        A żonę w połogu zostawia w domu z noworodkiem, bo tu już mu się odpowiedzialność kończy. Wiesz co, ja bym chyba sama błyskawicznie wróciła do pracy i wcisnęła dziecko teściowej, jak już jedno dziecko niańczy, to drugie jej nie zrobi różnicy.

                                        Nanga, daj spokój, jak ktoś po tym wątku jeszcze wątpi, że to troll, to niech szybko pisze do Mikołaja, jeszcze mu zdąży podesłać baterie do detektora smile
                                        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 19:36
                                          faktycznie niezle manipulujesz
                                          • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:08
                                            Gdzie manipuluję? Przecież sama o tym piszesz - twoje 21 lat wystarczyło żeby zostać matką, 20 lat twojego syna to za mało, żeby się zająć dzieckiem przez parę godzin.

                                            Jeżeli ty sobie wtedy poradziłaś, to może teraz pomóż swoim synom, żeby nie popełniali twoich błędów. No ale przecież się nie da, bo nie wypada, żeby dorosła kobieta, która wychowała trójkę dzieci dawała jakiekolwiek rady tymże właśnie dzieciom, bo relacje...
                                            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:28
                                              Mozna zostac matka nawet w wieku 14 lat ja pisze jaka ta matka bylam a jaka moglam byc.Jestes manipulatorka
                                            • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:28
                                              Życie napisała, że mając 21 lat i pierwsze dziecko popełniła wiele błędów, dlatego uważa, że najmłodszy może sobie nie poradzić.
                                              Pomaga dzieciom więcej, niż może. Radzio się nas, jak przywrócić właściwe proporcje. Nie ma się o co pieklić.
                                              • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 21:09
                                                >dlatego uważa, że najmłodszy może sobie nie poradzić.

                                                Ale młody zostaje z dzieckiem i sobie radzi, nawet jeśli nie idealnie. I widać rodzice tego dziecka uważają, że jest na tyle solidny, że można z nim to dziecko zostawić. No to może zamiast jęczeć, że sobie nie poradzi, pokazać jak robić to dobrze?

                                                >Pomaga dzieciom więcej, niż może.

                                                Więcej niż może to na pewno, do tego tak, że to już nie pomoc tylko wyręczanie. To znaczy byłoby, gdyby to wszytko było prawdą smile
                                                • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 22:49
                                                  Mnie nie musisz przekonywać, że młody sobie radzi. Sama to tutaj w kółko powtarzam. Ale w dyskusji z Życiem cytujesz jej słowa opacznie.
                                                  • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 23:28
                                                    .
                                        • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 19:36
                                          Nie, autorka wątka nie jest trollem. Natomiast ty, galaxy, jesteś, niestety, głupia jak but.
                                        • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:24
                                          Młodzi rodzice często tak robią, że na zmianę nocują z dzieckiem, że choć jedno się wyspało raz na jakiś czas. To moim zdaniem rozsądne podejście.
                                          Od trolli tu się roi, a mnie Życie wydaje się prawdziwe.
                                          • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:52
                                            nangaparbat3 napisała:

                                            > Młodzi rodzice często tak robią, że na zmianę nocują z dzieckiem, że choć jedno się wyspało raz na jakiś czas.

                                            Osobiście nie znam, a jedyny przypadek, który publicznie mi się obił o uszy, to ta biedaczka, lara gessler, której ojciec dziecka wyprowadził się do hotelu, bo taaaaaaaki bidulek był wyczerpany ojcostwem. I za co, imo absolutnie słusznie, został zrównany z ziemią.
                                          • aankaa Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 21:10
                                            Młodzi rodzice często tak robią, że na zmianę nocują z dzieckiem, że choć jedno się wyspało raz na jakiś czas. To moim zdaniem rozsądne podejście.

                                            u nas było podobnie, jedno w pokoju z dzieckiem, drugie w sypialni obok. I "dyżury": pierwsze ogarniało karmienie/przewijanie do północy (drugie w tym czasie spało jak zabite wink), nad ranem zmiana w obsłudze i dosypianiu. Do głowy nam nie wpadło, że można się (na własne życzenie) we dwójkę katować bezsennymi nocami
                                            • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:33
                                              Ale tutaj synuś po pracy przychodził do matki, nie widząc nawet czy w ogóle wroci tego dnia do domu czy już sobie pośpi to rana (dokładnie tak to opisywała autorka). Żona z noworodkiem też nie wiedziała czy zostaje sama jak palec na kolejną dobę czy jednak może dostanie jakąś pomoc…
                                          • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 21:24
                                            >Młodzi rodzice często tak robią, że na zmianę nocują z dzieckiem, że choć jedno się wyspało raz na jakiś czas.

                                            Tylko inaczej wygląda to w wersji "na zmianę" i w tym samym domu tylko różnych pokojach, a inaczej kiedy niewyspany facet po paru tygodniach zostawia kobietę z dzieckiem, a sam idzie do mamusi, bo zmęczony. Sorry, ale dla mnie to drugie jest nie do przyjęcia. I prawdę mówiąc przeraża mnie podejście "niech odpocznie, bo pracuje", zupełnie jakby dochodzenie do siebie po ciąży i porodzie, opieka nad dzieckiem i jeszcze ogarnianie domu (bo to najczęściej jest w zestawie) były kompletnie bezwysiłkowym, relaksującym hobby.
                                            • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 22:46
                                              Naprawdę chciałabyś trafić na szosie na kierowcę z patotygodniowa deprywacja snu?
                                              • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 22:53
                                                nangaparbat3 napisała:

                                                > Naprawdę chciałabyś trafić na szosie na kierowcę z patotygodniowa deprywacja snu?

                                                trafiasz na takich codziennie.
                                                Ale jak mówią: im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz.
                                                • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 07:51
                                                  alicia033 napisała:

                                                  > nangaparbat3 napisała:
                                                  >
                                                  > > Naprawdę chciałabyś trafić na szosie na kierowcę z patotygodniowa deprywa
                                                  > cja snu?
                                                  >
                                                  > trafiasz na takich codziennie

                                                  Niestety fakt. Ale można trafić i trafić.


                                              • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 23:47
                                                >Naprawdę chciałabyś trafić na szosie na kierowcę z patotygodniowa deprywacja snu?

                                                Uprawiasz demagogię, ale ok, pociągnę pytanie: chciałabyś trafić na szosie na kierowczynię z parotygodniową deprywacją snu, wciąż jeszcze obolałą, koszmarnie zmęczoną i wkurzoną nieodkładalnym dzieckiem i zachowaniem partnera? Bo wiesz, taki ktoś też wsiada za kierownicę, chociażby po to, żeby pojechać po pieluchy.
                                                • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 07:44
                                                  galaxyhitchhiker napisała:

                                                  > >Naprawdę chciałabyś trafić na szosie na kierowcę z patotygodniowa deprywac
                                                  > ja snu?
                                                  >
                                                  > Uprawiasz demagogię, ale ok, pociągnę pytanie: chciałabyś trafić na szosie na k
                                                  > ierowczynię z parotygodniową deprywacją snu, wciąż jeszcze obolałą, koszmarnie
                                                  > zmęczoną i wkurzoną nieodkładalnym dzieckiem i zachowaniem partnera? Bo wiesz,
                                                  > taki ktoś też wsiada za kierownicę, chociażby po to, żeby pojechać po pieluchy.


                                                  To jest dopiero demagogia.
                                                  • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 10:14
                                                    >To jest dopiero demagogia.

                                                    No przecież uprzedzałam, że będzie smile
                                    • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:28
                                      To jest ten synuś, co koniecznie musiał iść się wyspać, a żona zostawała sama z noworodkiem nie wiedząc nawet, czy mąż wróci po pracy do domu czy zostanie u matki..? 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                              • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:22
                                >20-latek nie jest w stanie przewidzieć >wszystkich sytuacji, które mogą się >wydarzyć przy tak małym dziecku. >Brakuje mu jeszcze doświadczenia i >takiej naturalnej czujności.
                                Bo bez jaj, mógłby mieć już trójeczkę własnych w tym wieku 😂😂😂
                      • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 23:17
                        to ci powiem: żadnemu z wnuków nie zmieniłam ani razu pieluchy, przyjeżdżałam "jak był dym" albo towarzysko a nie do niańczenia. Od ogarniania dziecka byli rodzice. Owszem, zdarzało się, że byłam opluta kaszką czy buraczkami big_grin Babcią poczułam się jak mogłam z takim pędzlem pójść do parku, karmić kaczki albo wiewiórki. Wymyślać prace plastyczne albo kuchenne, które matce wydawały się siódmym kręgiem piekieł - pół chałupy w brokacie/cekinach czy innych paprochach. Mojej, więc oba pokolenia były zachwycone big_grin Wysiadywanie na ławeczce w małpim gaju (w życiu się tyle nie naczytałam). Nie wydaje mi się, że malcy mają traumę, że ich godzinami nie nosiłam na rękach wink
                      • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 23:22
                        zyciemniekocha2000 napisała:

                        > Jestem jedna z nielicznych pierwszych babc na forum .Przed tez mialam swoje zal
                        > ozenia .Z ciekawoscia przeczytam za 5 / 10 lat jak to bedzie faktyczniec wyglad
                        > alo u tych nieustepliwych

                        Nie musisz czekac 5/10 lat, juz teraz moge ci napisac - wygladalo tak, jak babcie na to pozwolily. Stawialy granice, granice byly przestrzegane, nie stawialy/pozwalaly przekraczac - granice byly permanentnie przekraczane. Zwykle coraz bardziej. I o ile na poczatku wystarczyloby "kocham was, ale idzcie juz do siebie, bo padam na pysk", to pozniej bywalo, ze konczylo sie na "WYNOCHA !!!"

                        nie uwierzysz, ale i nasze babcie mialy wnuki, i nasze mamy, i niektore z nas juz je maja - zasada ta sama: pozwalasz sie zajezdzac, bedziesz zajezdzana.
                      • anek-dotka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 12:37
                        Dziwnie to brzmi. Po pierwsze są tu babcie, zapewniam Cię, niektóre nawet dużo wnucząt mają i to i większych i mniejszych. Po drugie: po co pytasz forumki, prosisz o rady, skoro uważasz, że nie są kompetentne i tu nikt nie zrozumie Twojej sytuacji? "Wymachujesz" przy tym słowami :zobaczymy, co u Was będzie za 5, 10 lat". Otóż informuję Cię jako zaangażowana babcia, ale zarazem asertywna, jeśli chodzi o opiekę nad wnukami, że gdy stawiałam granice, nic złego z naszymi relacjami się nie działo. Powiedziałabym - przeciwnie, wychodziło to wszystkim na zdrowie. I tak w temacie, to nie podjęłabym się zajmowania wnukiem czy wnuczką, któremu rodzice nie stworzyli rytmu dobowego. Ręki bym do tego nie przyłożyła. Jestem aktywna i zaangażowana, gdy jest jednolita wizja, w innym wypadku, jeśli rodzice mają inne plany na wychowanie i opiekę nad dzieckiem, niech realizują swój pomysł samodzielnie.
                        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 16:57
                          No to widocznie ja spotykam sie z innymi babciami w realu i te moje wloskie i te polskie ( obie grupy jeszcze bardzo nieliczne ) sa w gorszej sytuacji niz ja. Tez narzekaja tez nie wiedza jak powiedziec .Ciesze sie bebcie forumowe tak sobie swjetnie radza
                          • anek-dotka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 17:29
                            Przepraszam, ale przypuszczam, że jednak z polskimi babciami masz mało do czynienia, gdyż duża część z nich - czy na forum, czy w realu - nie musi nawet mówić nie, bo ich dzieci nawet nie pytają, nie mają tyle czelności. Bardzo często młodzi w miastach pow. 500 tys. mieszkańców w ogóle nie mają na miejscu babci albo babcia jest aktywna zawodowo i dzieci zostały nauczone to spostrzegać. Do tego dochodzi to, że jeśli obydwoje rodzice pracują, stać ich na nianię albo układają życie pod prokreację. Są też tacy, którzy zwyczajnie rozumieją, że ich mamy i teściowe decyzję o macierzyństwie już podjęły, swoje dzieci odchowały, a teraz chcą mieć drugą młodość. Dobrze, by było, żebyś zdała sobie sprawę z tego, że Twoja synowa i syn nie byli gotowi ani mentalnie, ani finansowo na prokreację, w dodatku są bezczelni, roszczeniowi i mało odpowiedzialni. Trudno. Póki nie zdasz sobie z tego sprawy, będziesz jojczyć, jak Ci źle, a gdy dostaniesz rozwiązania, będziesz odwracać kota ogonem, że jednak super, bo inne babcie mają gorzej. Po co zatem wątek i to kolejny?
                            • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 17:47
                              Cóż, ja takie babcie znam w Polsce. Nie jest ich dużo, bo poza moim przedziałem wiekowym nie mam wielu koleżanek, więc tylko nieliczne są babciami. Są jednak – nawet jedna z forumek, Nena (przepraszam, jeśli pomyliłam nick), w tym wątku twierdzi, że przesadzam, bo właściwie nic takiego nie robię.

                              W Polsce jestem często, raz w miesiącu, mam tam koleżanki i znajomych. To już nie te czasy, kiedy wysyłało się listy i czekało na odpowiedź miesiącami.Jedna nawet sie zalila ze odstawiaja jej wnuczke 26 grudnia i odbieraja po 6 stycznia.Babcia z Warszawy A wnuczka nie ma nawet 2 lat
                              • kropkaa Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 17:55
                                >Jedna nawet sie zalila ze odstawiaja jej wnuczke 26 grudnia i odbieraja po 6 stycznia.Babcia z Warszawy A wnuczka nie ma nawet 2 lat

                                No ale chyba ta babcia jakoś się zgodziła. Albo tak się nie zgodziła, że nikt nie słyszał, nie zrozumiał.
                                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:00
                                  No sie zgodzila ale moja wypowiedz odnosi sie do tego zdanie :gdyż duża część z nich - czy na forum, czy w realu - nie musi nawet mówić nie, bo ich dzieci nawet nie pytają, nie mają tyle czelności. forumki wyzej .Pytaja
                                  • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:19
                                    zyciemniekocha2000 napisała:

                                    > No sie zgodzila

                                    To czego sie zali, skoro sie zgodzila ?

                                    >ale moja wypowiedz odnosi sie do tego zdanie :gdyż duża część z nich - czy na forum, czy w realu - nie musi nawet mówić nie, bo ich dzieci
                                    > nawet nie pytają, nie mają tyle czelności.
                                    forumki wyzej .Pytaja

                                    Duza czesc. Umiala ta czesc wychowac dzieci lub postawic granice niewychowanym.
                                    Oczywiscie zawsze sie moze zdarzyc egzemplarz taki jak ty czy twoja znajoma od 26 do 6 nastepnego miesiaca, ale to na szczescie ta mala czesc.
                              • pleszkazlasu Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:10
                                Fascynujące, w kilku watkach opowiadasz nam, jaka jesteś zmęczona i zapracowana, a co miesiąc latasz do Polski?
                                Też bym była zmęczona, gdybym miała pracę zajmującą 10 godzin dziennie, wyjazdy do faceta co weekend i jeszcze ta Polska…
                                Może zamiast lecieć, odpocznij w domu? Taka luźna myśl.
                                • asia.sthm Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:20
                                  > Może zamiast lecieć, odpocznij w domu?

                                  Żartujesz chyba, i czym się wtedy chwalić będzie?
                                • chatgris01 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:23
                                  pleszkazlasu napisała:

                                  > Może zamiast lecieć, odpocznij w domu? Taka luźna myśl.


                                  No coś Ty, w domu jej zaraz wcisną wnuczkę, albo się zasiedzą na cały wieczór i będzie ich obsługiwać.
                                  Większą szansę na odpoczynek ma chyba w tym samolocie...
                                • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:26
                                  No latam na weekend w piatek wieczorem i wracam w niedziele wieczorem ( podac godziny odlotow) .Mam w Warszawie starsza mame , ktora juz nie daje rady do mnie tak czesto przylatywac wiec lece ja
                              • asia.sthm Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 18:17
                                > Jedna nawet sie zalila ze odstawiaja jej wnuczke 26 grudnia i odbieraja po 6 stycznia.Babcia z Warszawy A wnuczka nie ma nawet 2 lat

                                Taja sama marudnuca jak ty i chciała cię przebić w męczeństwie. Będziecie się teraz ścigać w opowieściach która ma gorzej, która już bardziej padnięta i czyje dzieci bardziej bezduszne. Sport taki 😆
                                Myśl już jak za miesiàc jà zagniesz. Będziemy kibicować.
                  • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:40
                    nie zroumiałas co napisałam, bywa
                    • alicia033 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 07:52
                      pade napisała:

                      > nie zroumiałas co napisałam, bywa

                      Fakt, trudno zrozumieć coś, w czym za grosz nie ma sensu.
            • wapaha Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 16:47
              pade napisała:

              > Po co tak ostro? Pokolenie 1970+ ma wdrukowane "ustąp" i dla niego to = miłość.
              > Trzeba byc uległym, bo inaczej straci się bliskich. Ten program da się zmienic
              > , ale nie bez wysiłku.


              ostro ? to nie jest ostro, bo starałam sie , by ostro nie było.

              Kto tego schematu nie ma, ten nie ma pojęcia, jak ciężko
              > nauczyć się stawiać granice.


              no to się nie nauczy i będzie cierpiec - zwłaszcza że mam wrażenie w ogóle nie rozumie tego co jej dziewczyny pisza. albo nie istnieje
        • mikams75 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:17
          Mozna grzecznie wyprosic z domu. Jak widzisz, ze maja ochote sie wprosic na kolacje to mowisz - kochani, jestem naprawde padnieta po calym dniu pracy, ide pod prysznic i do lozka, jutro wczesnie musze wstac a wy wracajcie do siebie. Zapraszam w sobote czy kiedy ci tam pasuje. Oczywiscie nie musisz sie tlumaczyc dlaczego ich nie chcesz goscic kolejne dwie godziny ale zawsze takie zakonczenie wizyty bedzie milsze.
        • anek-dotka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 01:50
          Do złudzenia przypominasz mi mnie z jeszcze niedawnych czasów. Jeśli zatem oczekujesz rad, jak się nie dać zamęczyć i zarazem nie zniszczyć relacji, to powiem Ci, że pokazać, że to nie tylko Ty musisz o nie zabiegać, nie możesz chcieć bardziej niż reszta. Ja, gdy odpuściłam, stałam się cenna. Nie jako ktoś, kto zrobi coś za kogoś albo coś za kogoś "odwali" byle jak, ale jako ktoś, kto może istotnie pomóc, przydać się aktywnie, gdy zajdzie potrzeba, a nie gdy trafi się okazja, a to duża różnica.
      • mayoliijka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:35
        Serio własne dziecko z partnerem to nieproszony gość? Rozumiem autorkę wątku*, ale już bez jaj z tym wypraszaniem. Mam nadzieję, że moje dzieci nigdy nie poczują, że do powrotu do domu jest potrzebne jakieś specjalne zaproszenie.

        *Rozumiem do pewnego stopnia. Sama zrobiłabum wszystko, żeby swoim dzieciom pomóc. Ale ja zawsze miałam i wciąż mam nieograniczoną pomoc mojej mamy instąd ta perspektywa. Pewnie kiedy dzieci były małe moja mama też bywała zmęczona. Ale teraz - po latach - jest bezgranicznie kochana przez swoje wnuki, niektóre już nawet dorosłe. Tak działa rodzina - coś za coś. Mam nadzieję, że sama będę mogła spłacić ten "dług".


        galaxyhitchhiker napisała:

        > nie potrafisz nawet wyprosić z własnego domu nieproszonych gości, którzy si
        > ę zasiedzieli
        • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:13
          > Serio własne dziecko z partnerem to nieproszony gość?

          Dla mnie nieproszony gość to każdy, kto przekracza ramy gościny. Jak zapraszam kogoś na śniadanie, a ten ktoś się mości i czeka na obiad i kolację, to w pewnym momencie też stanie się nieproszonym gościem. Chociaż może inne określenie byłoby lepsze. Niepożądany? Generalnie nie chodzi o to kto, tylko o zachowanie.
          • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:17
            Jednak u mnie ma znaczenie kto.
            • galaxyhitchhiker Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:25
              Kto daje tylko trochę większą tolerancję - ale przy recydywie kończy mi się tolerancja. Mogę dać sobie wejść na głowę raz, ale nie notorycznie, zwłaszcza jeśli to notorycznie odbija się potem na moim zdrowiu.
              • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:33
                No najbliższa rodzina to właśnie ci, do których nie stosuje zwrotu nieproszeni goście.
                • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:50
                  najbliższa rodzina to właśnie ci, do których nie stosuje zwrotu nieproszeni goście

                  uważasz, że rodzina ma prawo wpakować się zawsze i o każdej porze?
                  • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:58
                    Najbliższą.rodzina tak. Do mnie. Nie rozciągam tego na wszystkich.
                    • jakornelia12345 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:26
                      "Najbliższą.rodzina tak. Do mnie. Nie rozciągam tego na wszystkich."

                      Nie zgodzę się.
                      Najbliższa rodzina to ludzie, który mieszkają razem ze mną.
                      Inni, nawet rodzice dorosłych dzieci, czy nawet dorosłe dzieci mieszkające osobno, nie mają wstępu tak ot, po prostu.
                      Dla mnie zawsze będą wszyscy mile widziani. Tylko są pewne warunki.
                      Bo akurat w dniu spontanicznej wizyty mogę mieć umówioną wizytę u specjalisty. I nie mam obowiązku informowania wszystkich moich krewnych i znajomych, że w tym dniu mam umówioną wizytę u, na przykład, ginekologa, w celu pobrania wycinka z szyjki macicy.
                      Więc "profilaktycznie" informuję, że w tym dniu nie jestem dostępna.
                      W życiu nie wpakowałabym się do domu rodziców bez wcześniejszego ustalenia,. To ustalenie mogłoby mieć miejsce 5 minut przed moją wizytą, ale byłoby.
                      • anek-dotka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 12:42
                        Ciekawa sprawa. Chyba nigdy dzieci nie traktowałam jak gości, ale przez to gdy dzieci przychodziły, nigdy nie czekały, aż zostaną obsłużone. Jeśli byli i mieli ochotę na kolację, otwierali lodówkę i ja sobie przyrządzali. Ja tak samo robię, gdy bywam u nich.
                        • gryzelda71 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 13:45
                          O to to. Taka bliska rodziną jest też moja siostra cioteczna, i gdyby na miejscu mieszkała to moja przyjaciółka. Ale to ja i moje odczucia. Nic mi do tego, że inni mają faktycznie warownie w swoim domu, mieszkaniu. Były juz lata temu wątki, że niezapowiedziane tel z wyprzedzeniem wizyty nie wchodziły w grę, że nawet nie sprawdzały ematki, kto dzwoni do drzwi.
        • ib_k Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:31
          Właśnie dlatego, że to są domownicy można spokojnie powiedzieć " kochani, jestem zmęczona i chce odpocząć, idźcie już do siebie" każdy normalnie empatyczny człowiek to zrozumie i nie odbierze jako " wyrzucenie z domu".
          Przynajmniej tak to działa wśród moich bliskich, możemy śmiało i bez obaw powiedzieć że nie mamy ochoty na jakieś zachowania itp.
          • mikams75 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:19
            o wlasnie cos takiego napisalam wyzej. Dla mnie to tez zupelnie normalna komunikacja. Naprawde lepiej sie spotkac i milo spedzic czas w dogodnym momencie, niz podpierac sie nosem i goscic na sile i pozniej byc rozgoryczonym.
    • elinborg Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:16
      Ta synowa to Twój dom traktuje jak swój, a Twoją pomoc jako coś, co się należy.
      Powtarzaj za każdym razem "jak już mowiłam", "już to omawialiśmy", " od ostatniego razu nic się nie zmieniło".
      Nanga zasugerowała w poprzednim poście, że ona może nie słyszy dobrze. Bo tak to wygląda.
      A, jeszcze- jak tak wchodzi i się rozgaszcza, to powiedz- świetnie, że robisz mleko dla małej, zrób mi kawę i kanapki, bo jestem zmęczona.
      • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:20
        elinborg napisała:

        > Ta synowa to Twój dom traktuje jak swój,

        Nie, raczej jak hotel z- jak napisała szarm- polską służącą do pomiatania. W swoim domu trzeba jednak coś zrobić, typu zakupy, przygotowanie jedzenia- albo zapłacić komuś, kto to zrobi.
        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 14:05
          niemcyy napisał(a):

          polską służącą do pomiatania. Już kolejny raz to czytam i jeszcze sugestia, że mam powiedzieć synowi po polsku, a on przetłumaczy synowej. Ja wiem, że w Polsce dobrze trzymają się kompleksy i że „Polak za granicą” to tylko jakiś robociarz, jeszcze z gorzałką, a kobieta to badante i sprzątaczka, ale mieszkam trochę w innej bańce. Znam kilka Polek tutaj i wszystkie są po studiach i pracują w dobrych zawodach. Sama skończyłam studia we Włoszech, a język włoski znam odkąd mam 15 lat, więc myślę, że mówię lepiej po włosku niż po polsku. Czasami zdradza mnie akcent, no i oczywiście imię i nazwisko. Synowa nie ma takiego mniemania o Polakach, jak niektórzy Polacy o sobie.
          • anek-dotka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 14:22
            Ona w ogóle dusza człowiek, prawda? Czuła, empatyczna, oddana, kochająca synowa, żona i świetna mama.
    • alexis1121 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:20
      Nie rozumiem, dlaczego ludzie którzy nie mają czasu na dziecko, zdecydowali się na nie. Tobie współczuję, musisz być przemęczona.
    • feniks_z_popiolu Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:21
      Opis sytuacji bardzo długi.
      Ale wniosek krótki- jesteś po prostu za "miętka" i dajesz sobą pomiatać.
      Tupnij nogą, porzuć kurtuazję i walnij otwartym testem, że nie będziesz zajmować się wnuczkę. Proszę szanować mój czas!!!
      • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:20
        Nie musi tupać. Wystarczy że powie: jasne , jedźmy razem, w lodówce jest to a to, wyjmujcie, naszykujcie, a ja tymczasem chwilkę odpocznę.
        • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:55
          To nie jest dobry pomysł, skoro autorka potrzebuje posiedzieć w ciszy.
    • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:25
      MUsisz ich informować jasno:
      - nie, nie zostanę
      - zostanę ale bądźcie punktualnie o...
      I nie musisz się tłumaczyć czemu tak chce. Robisz im przysługę
      Nastęnym razem zaproponuj Wigilie składkową. Niech kazdy coś przyniesie
    • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:27
      W gre wchodza czwartki i nic ponad to.
      Nie, godzina pietnascie w poniedzialek nie wchodzi w gre. Nie jestescie punktualni, a dziecko was potrzebuje bo jest zmeczone.
      Nie, Wigilia nie wchodzi w gre, chyba ze ja mam przyjsc do was w gosci (jak sobie synowa w ogole wyobraza przygotowanie Wigilii z niemowlakiem na reku?)
      Odnosze wrazenie, ze mowicie z synowa roznymi jezykami, albo ona rzeczywiscie ma cos ze sluchem, albo az tak sobie pozwala i lekcewazy twoje zdanie.
      Zdarta plyta i krotka pilka. Nie.
    • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:31
      Jest ryzyko, ze ich ta grypa zdazylas zarazic i nie musisz sie martwic Wigilia wink

      BTW znalam tesciowa, ktora bardzo szybko nauczyla syna i synowa, ze maja o czasie odebrac dziecko.
      Mieli byc na 19, przyszli duzo pozniej, a babcia (wiem, babcia roku)... nie dala dziecku kolacji. To byla kilkulatka, nie niemowlak, ale babcia stwierdzila, ze ona nie bierze odpowiedzialnosci za karmienie dziecka, nie wie nic o potencjalnych preferencjach, alergiach, dziecku sie nic nie stanie, a rodzice... odbierali dziecko od tej pory niezwykle punktualnie big_grin
      • mayoliijka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:25
        Całe forum bije brawo z podziwu nad asertywnością tej kobiety!


        novembre napisała:

        > babcia (wiem, babcia roku)... nie dal
        > a dziecku kolacji.
      • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:46
        Babcia roku🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️

        Jak można się mścić na dziecku i głodzić kilkulatka, bo „ojciu, ojciu, bo babićka bidulinka nie wie ci bombelek nie ma alelgii na cioś, ojciu, ojciu”….
        • chatgris01 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 17:51
          A jakby faktycznie miał alergię i babcia by go niechcący nakarmiła alergenem? To lepiej?
          • little_fish Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:09
            Gorzej.
            Ale trudno mi uwierzyć że babcia kilkulatki (która w dodatku zostaje pod jej opieką) nie ma pojęcia o alergiach wnuczki.
            • chatgris01 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:40
              Zrozumiałam, że to był pierwszy raz, gdy wnuczka została pod jej opieką.
              • pleszkazlasu Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:43
                Pierwszy raz została, czyli rodzice pierwszy raz się spóźnili i od razu takie coś?
                • chatgris01 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:19
                  Skoro ale babcia stwierdzila, ze ona nie bierze odpowiedzialnosci za karmienie dziecka, nie wie nic o potencjalnych preferencjach, alergiach, , to chyba pierwszy raz została?
                  Może Novembre wyjaśni.
                  • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:39
                    Nie pierwszy raz zostala, ale rodzice sie pierwszy raz spoznili.
                    Masakra z taka babka uncertain
                    • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:41
                      Rodzice spóźniają się co czwartek, bo synowa zrobiła autorkę w jajo mówiąc, o której będzie docierała odebrać w nocy dziecko.
                      • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:56
                        Ja sie odnosilam do tej, ktora opisalam w swojej odnodze.
                        Co do autorki, mamy tu wszystkie to samo zdanie wink
            • pocieszka Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 15:32
              little_fish napisała:

              > Gorzej.
              > Ale trudno mi uwierzyć że babcia kilkulatki (która w dodatku zostaje pod jej op
              > ieką) nie ma pojęcia o alergiach wnuczki.

              To tu zaświadczę, że może - mieliśmy kiedyś małego pacjenta z wymiotami, który mówił, że chyba zjadł coś, na co jest uczulony. Był akurat pod opieką dziadków, którzy nie potrafili odpowiedzieć na żadne pytanie o alergie, leki itp. młody był dużo bardziej ogarnięty pod tym względem.
          • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:39
            >A jakby faktycznie miał alergię i babcia by >go niechcący nakarmiła alergenem?
            Zakładam, że nie zostawia się dziecka z obcym człowiekiem, którego dziecko widzi pierwszy raz w życiu 🤔
        • sitniczek Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:54
          Bez przesady, kilkulatek nie umrze z głodu jak raz zje kolację trochę później..
          • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 15:41
            Nie umrze, ale głodzenie to forma przemocy. Dziecko nie zostało pozbawione posiłku, bo szykowało się do ważnych badań, tylko babcia chciała dosrac jego rodzicom, mając w dupie jego dobro i potrzeby.
      • kanna Re: rozgoryczona babcia 21.12.25, 12:31
        Słabe, bardzo słabe...
    • kolindra Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:33
      Chcącemu nie dzieje się krzywda. Czytałam uważnie do momentu „ja nic nie powiedziałam”.
      Jesteś przed sześćdziesiątką i nadal nie nauczyłaś się stawiać granic. Forum ci w tym nie pomoże, jeśli sama boisz się odezwać I nie umiesz głośno mówić o swoich potrzebach
    • obrus_w_paski Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:37
      Mam teściową która pomaga 2x w tygodniu. I to było od początku ustalone. Nie więcej ani nie mniej. Jeśli potrzebuje jej w inny dzień, to”oddaje” jej któryś z jej. Ma świetną reakcję z dzieckiem. Kilka razy e roku zostaje np wieczorem ale to w ramach wyjątku. Mi taki bardzo jasny układ pasuje. Z młodym ma swoje historie, chodzą do kina (poza tymi 2/tydzień dniami), ale to zawsze z jej inicjatywy, nigdy naszej. Polecam taką asertywność.
      Moja teściowa też jest zawsze zajęta; tańczy, od kilku lat śpiewa w jakimś chórze, zapisała się na wolontariat
      • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:41
        Tylko ze u autorki nic nie bylo ustalone od poczatku, nie ma regul, wiec nikt sie ich nie trzyma, nie zwraca uwagi, ze babcia jest zmeczona, ze ma swoje zycie, prace itp. Twoj uklad jest bardzo fajny, ale autorce brakuje odwagi / asertywnosci itp, zeby to ustalic.
        • zyciemniekocha2000 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:26
          Było ustalone, że w czwartki pomagam od 18:00 do 22:00 (co i tak zamieniło się w 24:00 z kawałkiem).
          Potem były obiady w niedziele, ale na te zaprasza mój partner i odbywają się u niego.
          Nie umawiałam się na cotygodniowe „niespodziankowe” kolacje.
          Jeśli mówię, że mogę pomóc przez 1 godzinę i 15 minut, to dlatego, że tyle mogę i chicalabym zeby tak bylo

          Od kiedy synowa wróciła do pracy, czyli od 1 listopada, panuje pełna wolna amerykanka.
          Na początku myślałam, że jakoś się zorganizują, ale jest coraz gorzej, a ja jestem coraz bardziej zajechana.
          • mocca25 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:30
            Jak masz problem, żeby z nimi rozmawiac do daj maila do syna, napiszemy
            • tt-tka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:39
              mocca25 napisała:

              > Jak masz problem, żeby z nimi rozmawiac do daj maila do syna, napiszemy


              A syn - lub synowa - zapyta mamusie "czy mozemy ci podrzucic mala w srode/sobote/dowolne ? tylko na godzinke !" i oczywiscie uslyszy "tak" przy pelnej swiadomosci mamusi, ze z godzinki zrobia sie godzinki dwie, trzy lub wiecej...
          • niemcyy Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 21:49
            Zajadą cię na amen, bo niby czemu nie, skoro mają cię w nosie, a ty pozwalasz się tak traktować i jeszcze się uśmiechasz.
          • aankaa Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:53
            Jeśli mówię, że mogę pomóc przez 1 godzinę i 15 minut, to dlatego, że tyle mogę i chicalabym zeby tak bylo.
            Od kiedy synowa wróciła do pracy, czyli od 1 listopada, panuje pełna wolna amerykanka.
            Na początku myślałam, że jakoś się zorganizują, ale jest coraz gorzej, a ja jestem coraz bardziej zajechana


            bo na to im pozwalasz. I uwierz - będzie o wiele gorzej, a ty będziesz się nosem podpierać i nie wykrztusisz z siebie "nie". Teraz mała jest nieodkładalna ale "stacjonarna". Jak wstanie i ruszy przed siebie - już mi cię żal... Tym bardziej, że nie będziesz ani młodsza, ani wypoczęta (raczej w stanie przetrwalnikowym)
          • novembre Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 23:49
            zyciemniekocha2000 napisała:


            > Na początku myślałam, że jakoś się zorganizują, ale jest coraz gorzej, a ja jes
            > tem coraz bardziej zajechana.

            Nie rob innym dobrze, nie bedzie tobie zle. Mlodym kubel zimnej wody pod choinke by sie przydal.
    • m_incubo Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:41
      W tej sytuacji powiedziałabym im jeszcze dziś, że żadna pomoc nie wchodzi w grę. Ani w czwartki ani nigdy.
    • m_incubo Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:44
      A co do ciebie, to przestań pozwalać sr*ć sobie na głowę, bo to właśnie cały czas robisz.
      Dobrze wiesz, że oboje, i syn, i synowa, podejście do ustaleń mają mocno elastyczne, więc zamiast jak głupia zgadzać się za każdym razem "tylko na godzinę", a później stać w progu i ich wyglądać, gdy się 3 h spóźniają, po prostu odmów od razu.
      • chatgris01 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:50
        Amen.
      • kachaa17 Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 20:56
        Ostro powiedziane. Kiedyś coś podobnego powiedzial mi mój były mąż: że mi każdy może nasr... na głowę. Obraziłam się. Ale teraz wiem, że miał rację, z tym że mój to powiedzieć w inny sposób. Ale fakt, ja wtedy nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak granice.
    • eva_evka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:45
      "Chętnie pójdę z małą na 3 godxinny spacer u przyjde na gotowa Wigilię " smile
      • eva_evka Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:51
        "I przyjdę na gotowe" smile
    • alpepe Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:49
      Szczerze? Na twoim miejscu zwichnęłabym sobie rękę. No, ramię, bark, whatever. I zamówiła catering, jak nie za późno. I postawiła ich przed faktem dokonanym. Oni robią u ciebie, bo ty cierpiąca i słaba. Oczekujesz, że my na forum ci naprostujemy zje.ban.go syncia z synową. Otóż nie. I teraz, oni są, jacy są. Tyle, że ty możesz przecież nie pozwolić, by za bardzo oddziaływali na twoje życie. Z termami pyszna sprawa. Nieważne, ile będziesz się zajmować wnuczką, synowa i tak utyskuje, że nie pomagasz, daję sobie głowę uciąć.
      • alpepe Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:59
        Aha, nie musisz się poświęcać i naprawdę sobie czegoś robić. Symuluj.
        • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 18:57
          Dobrze, że uscislilas, bo nigdy nie wiadomo 😅
        • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:00
          I to dopiero byłoby poniżające.
          • alpepe Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:22
            Gdyby sobie coś zrobiła naprawdę?
            • nangaparbat3 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 20:51
              Nie, gdyby symulowała.
              Zrobiła sobie naprawdę? Jak w syberyjskim lagrze? Nie ma takiej opcji.
        • bene_gesserit Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 09:13
          Można w sytuacji konfliktu postąpić agresywnie, można być asertywna, ty proponujesz manipulacje.

          Co to kłamstwo rozwiąże? O ile w ogóle, to problem na parę dni. Co potem? Co z relacjami z synem i synowa? Lękiem o relacje z wnuczką?

          Manipulacja, jak każde kłamstwo ma krótkie nogi. Poza tym to przejaw braku szacunku do manipulowanych i samej siebie. Jest tak samo zła, jak postępowanie agresywne.
      • pleszkazlasu Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 09:22
        Rada o tyle bez sensu, że autorka nic sobie nie musi łamać ani nadwyrężać, ponieważ wg jej własnych słow ma grypę. I o ile jest to grypa, a nie przeziębienie czy inny katarek (ktore oczywiście też powodują złe samopoczucie), to powinna leżeć jak błoto i wypoczywać.
        Ale nie. Jak siłaczka, jak łazarz, wstanie i będzie robić, umęczy się dla tej niewdzięcznej rodziny, która pyta o opiekę nad dzieckiem. Co prawda odmówiła, ale oni w ogóle nie powinni pytać 🙈
    • nieobiektywnie Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:55
      Spokojne, konsekwentne NIE bardziej chroni relacje niż ciche poświęcanie się dla rodziny.
      Z tego co piszesz, problem polega na tym, że Twoje granice są dla nich ( syna i synowej) niewiążące, bo zawsze dało się je nagiąć. Oni proszą dalej i prosić będą bo prędzej czy później i tak się zgodzisz. Musisz znaleźć sposób na to by to zmienić bez psucia relacji. Myślę że najlepiej za część od zmiany sposobu reagowania. Nie musisz być ostra ani niegrzeczna, wystarczy że będziesz będziesz przewidywalna. Metoda zdartej płyty. Przede wszystkim przestań tłumaczyć swoje NIE. Kiedy mówisz, że jesteś zmęczona, chora albo że masz dużo do zrobienia, druga strona słyszy że wlasciwie mogłabyś pomóc ( z trudnościami), a Ty chcesz powiedzieć że nie chcesz. Następnym razem powiedz nie mogę bez tłumaczenia dlaczego. Nie możesz i już.
      Druga sprawa to czas. Umawianie się mniej więcej zawsze będzie działać na Twoją niekorzyść. Jeśli już się zgadzasz, to tylko z konkretem i z góry wypowiedzianą granicą: że kończysz o tej i tej godzinie i trzymasz się tego, nawet jeśli ktoś się spóźnia albo robi zdziwioną minę. Bez awantur, ale też bez no dobrze, jeszcze chwilę. Ok. Stanie przy drzwiach i czekanie, aż sami wyjdą, niestety nie działa. W takich sytuacjach wystarczy jedno spokojne zdanie w stylu: kochani ja już kończę dzień, muszę odpocząć skoro nie rozumieją aluzji..
      Spokojnie powiedz wprost że organizowanie świąt i jednoczesna opieka nad dzieckiem nijak się nie łączą. Albo orhanizujesz wigilię, albo zajmujesz się dzieckiem. Musisz im to powiedzieć wcześniej, spokojnie, bez tłumaczeń. Stawianie granic nie psuje relacji, w przeciwieństwie do narastajacej frustracji. Jeśli dalej będziesz wszystko znosić, to złość i zmęczenie i tak w końcu wyjdą i się odpalisz przy wigilijnym stole.
      • asia.sthm Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:01
        To jest Italia, oni się tam na zegarku nie znajà.
        • szarmszejk123 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 19:23
          To poniekąd prawda, ale ja też powiem, że tam jakoś inaczej czas płynie i człowiek masę czasu traci na zwykłych czynnościach. Zdałam sobie z tego sprawę zeszłej zimy, kiedy siedziałam w IT trzy miesiące:p
    • zerlinda Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 15:59
      Twoje wątki o relacjach rodzinnych są zwyczajnie głupie. Jak zwykle nigdy raczej nie pisze, że ktoś troluje to właśnie ciebie podejrzewam o trolling. Po pierwsze masz raptem 50 lat a zachowujesz się jak jakas schorowana 80 latka, 3 godziny z dzieckiem przedstawiasz niczym roboty w kamieniołomach. Nie chcesz spędzać czasu z wnuczka to to powiedz synowi i synowej. Skoro synową nie rozumie, że 29 wyjeżdżasz i 30 nie zaopiekujesz się wnuczką to albo jest z lekkim uposledzeniem umysłowym, albo macie barierę językową. A na następną wigilię udaj się z pozostałymi dziećmi i partnerem do synowej i syna. Ale pewnie " nie da się ".
      • hanusinamama Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:53
        Mam 43. Jestem w formie życia smile ostatnio po 2 godzinach z cudzym niemowlakiem byłam wypruta z energii życiowej.
        Sorry ale 3 godziny z nieodkładalnym małym dzieckiem to jest masakra.
      • pade Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 22:01
        jesu Zerlinda, ty zawsze brzmisz jak stara zgorzkniała baba i zawsze musisz komuś dosr...
        tak, są takie dzieci, przy których człowiek się czuje jakby przerzucił tonę węgla
        to, że ty nie znasz, nie znaczy, że nie istnieją
      • bene_gesserit Re: rozgoryczona babcia 20.12.25, 09:16
        To co napisałaś jest strasznie głupie. Weź się Zerlinda zastanów nad sobą może
    • memphis90 Re: rozgoryczona babcia 19.12.25, 16:03
      1) rozumiem Twoje stanowisko i w pełni popieram prawo do mówienia nie. Nie musisz zajmować się wnuczką. Nie musisz szykować Wigilii. Nie musisz obsługiwać dorosłych koni, które z Tobą mieszkają (?)

      2) ale Twoja poza wiecznie uciemiężonej męczennicy oscylującej na granicy siły jest naprawdę nie do zniesienia…

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka