klebuszkowa_1
29.12.25, 19:46
Dziewczyna lat 18, więc dla kogoś pytanie może być z kategorii "absurd nad absurdami". Córka ma depresję, było już dobrze, ale po pewnym wyjeździe z chłopakiem I znajomymi znaczny spadek nastroju, psychiatra miała już stopniowo schodzić z dawki, ale w tej sytuacji nie zdecydowała się na to. Córka miała iść na sylwestra do koleżanki, ale zrezygnowała. Prosi, że chce być wtedy sama. My już od dawna mieliśmy zaplanowane wyjście do znajomych, ale ja zaczęłam się wahać, jak zauważyłam, ze coś się dzieje. Mimo to córka bardzo nalega, bo jak stwierdziła "musi być sama, potrzebuje tego". Pytanie: jedziecie i dajecie święty spokój? Czy jednak byłby to dla Was sygnał, ze coś nie gra?
Mąż chce jechać i namawia mnie do tego, mówiąc, że nic się nie stanie, a ja jestem panikara.
Jak Wy się na to zapatrujecie?