Dodaj do ulubionych

Dylemat. Mowic, nie mowic?

19.01.26, 14:04
Pacjentka z zaawansowanym nowotworem, zero szans. Lubi ze mna rozmawiac. Placze wtedy. Ona wie, ze to koniec i jest przygotowana na to, nawet chce, zeby sie to skonczylo wreszcie. Bo cierpi okrutnie a hydal bierze jak "cukierki". No bardzo biedna jest w tym wszystkim. W nocy uspokajalam ja dlugi czas. Zwierzyla sie, ze najbardziej teraz ja mecza wyjscia na przepustki, ktore zalatwia jej corka, bo to dla niej wyczerpujace, bol zwieksza sie. Ale nie ma odwagi/serca powiedziec tego corce. Kazda taka przepustke okupuje wiekszym niz zazwyczaj bolem. Chcialaby, zeby corka to zauwazyla. Corka jest lekarzem w naszym budynku. Swieta, ciepla kobieta, ktora walczy o matke jak lew. Dziekowala mi nie raz, ze uspokajam jej mame. Z drugiej strony jak tylko moze bierze mame do domu na pare godzin. I taki mam lekki zgrzyt, czy nie powiedziec corce, jak meczace sa takie wypady dla jej mamy. I moze lepiej byloby, gdyby spedzily wspolne chwile na oddziale... Rozumiem obie strony, kazda chce dobrze. Powiedzialybyscie?

Ja zapewne ugryze sie w jezyk. Ale chcialabym posluchac waszych opinii, jesli mozna wywazonych. I tak corka zostala wskazana przez matke, jako ta, ktora ma pelne prawo do informacji. Szkoda mi ich obu.
Obserwuj wątek
    • nastarana Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:11
      Stałaś się tej kobiecie bliższa niż jej własna córka!🥹🥹🥹
      • andallthat_jazz Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:17
        Nie. Jestem neutralna i latwiej powiedziec komus z boku, niz wlasnemu dziecku.
        • snakelilith Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:29
          Nie jesteś neutralna. Jesteś sępem żerującym na ludzkim nieszczęściu dla uzyskania atencji.
          Takie rzeczy omawia się z przełożoną, albo na spotkaniach zespołu, np. przekazaniu zmiany. Doświadczeni koledzy i koleżanki powinni ci powiedzieć, co się robi w takiej sytuacji, tam są procedury, regulacje i rozstrzygnięcia bazujące na zawodowym doświadczeniu.
          A ty jesteś tam tylko personalem pomocniczym i nie masz w ogóle kopetencji do takich samodzielnych decyzji. .
          Masz wyjątkowo zaburzone ego i rozwijający się kompleks Boga. Że też takich ludzi jak ty wypuszczają na żywych ludzi, to skandal i żenada. O takich jak ty czyta się potem w gazetach, że uśmiercili ileś tam pacjentów, bo coś tam im się w chorej głowie wydawało, że będzie to dla pacjentów lepsze. Jesteś do tego na najlepszej drodze.
          • raczek47 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:38
            Snejki, idealnie.
          • majenkirr Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:49
            💯.
          • katarrynka Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:52
            Rozwijający się kompleks Boga? On już dawno wjechał na pełnej...uncertain cała reszta się zgadza.
          • m_incubo Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:47
            Rzadko zgadzam się w 100 %, ale tu się zgodzę.
          • hummorek Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 16:00
            Dokładnie
          • arthwen Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 16:04
            Mogę się założyć, że Anna twój post całkowicie zignoruje. I nie ważne, że 90% forum się z tym zgadza, bo to z czym się mylisz, to tez, że jej się kompleks Boga rozwija - on już jest rozwinięty i hula w najlepsze, więc wszechwiedząca Anna "wie", że nie masz racji...
          • alfa36 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 16:54
            Ja na forum nie bardzo nicki pamiętam, dużo czytam, bo lubię, nie krytykuję, nie zapamiętuję. Ale w wątki założycielki tego wątku nie wchodzę (teraz to przypadek), bo zdarzyło mi się kilka razy i jakoś jednoznacznie słabo mi się ona kojarzy, choć tak dosadnie, jak snake, bym nie napisała.
          • taje Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 17:01
            Ja mam nadzieję, że Anna nie istnieje i to kreacja internetowa. W przeciwnym razie, no niedobrze. Zgadzam się z Twoją diagnozą.
            • nieobiektywnie Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 18:14
              taje napisała:

              > Ja mam nadzieję, że Anna nie istnieje i to kreacja internetowa.

              Abstrahując od tego, czy treści publikowane przez tę osobę są prawdziwe czy całkowicie zmyślone, jedno jest istotne: te wątki nie pojawiły się nagle. Jej narracja jest konsekwentnie budowana od dłuższego czasu. W związku z tym albo mamy do czynienia z rozbudowaną, wewnętrznie utrwalaną fikcją, albo z poważnym zaburzeniem postrzegania rzeczywistości. Trudno wskazać inne racjonalne wyjaśnienie.
              Z czasem coraz wyraźniej widać, że ta osoba coraz bardziej się pogrąża. Funkcjonuje w świecie, który wydaje się oderwany od realiów. Widzę tu objawy głębokiego zaburzenia i uważam, że ta osoba wymaga specjalistycznej pomocy psychiatrycznej. Jeśli faktycznie pracuje w zawodzie związanym z opieką nad innymi ludźmi, zwłaszcza osobami zależnymi i wrażliwymi, to istnieje realne ryzyko zagrożenia ich zdrowia lub życia. Przy takim sposobie myślenia może dojść do sytuacji tragicznych. Osoba ta może być przekonana, że działa właściwie i na przykład świadomie podać pacjentce zbyt wysoką lub zbyt niską dawkę leku, uznając to za słuszne. Trudno przewidzieć jaka paranoja jej przyjdzie do głowy jutro. Będzie działać w poczuciu, że ma rację i wie lepiej. Problem polega na tym, że takie decyzje mogą być podejmowane impulsywnie, pod wpływem wewnętrznych przekonań, bez konsultacji i bez kontroli.
              • miurielamirsa Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 18:30
                O niestety pseudo psycholog, nazywany przez nią psi, pomógł jej sfałszować dokumenty dotyczące jej stanu zdrowia. Ukryła to, że leczy się psychiatrycznie i dlatego została przyjęta do tej szkoły.
              • snakelilith Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 19:44
                nieobiektywnie napisała:

                Przy takim sposobie myślenia może dojść do sytuacji tragi
                > cznych. Osoba ta może być przekonana, że działa właściwie i na przykład świadom
                > ie podać pacjentce zbyt wysoką lub zbyt niską dawkę leku, uznając to za słuszne
                > . Trudno przewidzieć jaka paranoja jej przyjdzie do głowy jutro. Będzie działać
                > w poczuciu, że ma rację i wie lepiej. Problem polega na tym, że takie decyzje
                > mogą być podejmowane impulsywnie, pod wpływem wewnętrznych przekonań, bez konsu
                > ltacji i bez kontroli.

                Dokładnie tak. Ciary lecą po plecach.
            • chlodne_dlonie Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 18:45
              taje napisała:

              > Ja mam nadzieję, że Anna nie istnieje i to kreacja internetowa. W przeciwnym ra
              > zie, no niedobrze. Zgadzam się z Twoją diagnozą.


              Oby!!
          • eliszka25 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 17:40
            Niestety masz rację. Niestety dla tych ewentualnych pacjentów. Choć ja, podobnie jak Taje, mam jednak nadzieję, że to troll i te wszystkie „przygody” w szpitalu są wymyślone.
          • skumbrie Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 19:36
            Ooo, jak rzadko podpiszę się pod tym.
          • backup_lady Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 21:53
            W punkt! O ile cokolwiek z postu startowego jest prawdą, bo w przypadku tej forumowiczki, to już mnie nic nie zdziwi.
    • raczek47 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:12
      Od rozmawiania o stanie pacjenta z opiekunem jest lekarz prowadzący a nie salowa, czy kim tam jesteś. Możesz przekazać słowa pacjentki lekarzowi a o on porozmawia z córką chorej.
    • katarrynka Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:15
      Nie, nie upadłam na łeb żeby mówić takie rzeczy. Od tego są osoby bliskie, lub lekarz prowadzący, a nie randomowa osoba ze szpitala. Tak jak piszesz też bym się ugryzła w język.
      Jak możesz mieć w ogóle takie rozkminy?
    • szarmszejk123 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:15
      Oczywiście, że nie. Nie sądzę, żeby zostało to odebrane jako troska a raczej jako podważanie kompetencji tej kobiety i jako córki i jako lekarza.
      Możesz doradzić chorej żeby była z córką szczera i nic poza tym.
      • andallthat_jazz Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:44
        Tak doradzilam. Stwierdzila, ze nie chce robic przykrosci corce. A jednoczesnie po kazdej przepustce jest jej placz... Trudne. W raporcie pisze tylko o placzu i koniecznosci rozmowy z pacjentka. Tresci rozmowy nie opisuje rzecz jasna.
        • szarmszejk123 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:48
          Trudne, ale to nie twoja sprawa, nie wtrącaj się.
        • iwoniaw Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:50
          andallthat_jazz napisała:

          > W raporcie pisze tylko o placzu
          > i koniecznosci rozmowy z pacjentka. Tresci rozmowy nie opisuje rzecz jasna.

          Dlaczego?
          Nie jestes tam towarzysko, tylko w pracy. To nie jest rozmowa z psiapsi, tylko zasygnalizowane konkretne problemy pacjentki wynikajace wprost z jej stanu zdrowia. Dlaczego pomijasz w raportach ważne kwestie, ktore wyraźnie zgłasza pacjentka?
          • nieobiektywnie Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:04
            iwoniaw napisała:
            Dlaczego pomijasz w raportach ważne kwestie, ktore wyraźnie zgłasza pacjen
            > tka?
            >
            >

            Ponieważ jest niekompetentna, nie rozumie prostych procedur i wszystko musi robić po swojemu.
          • nick_z_desperacji2 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:22
            Bo nie potrafi oddzielić życia prywatnego od pracy. Myśli, że rozmowy z pacjentami, to jak z koleżanką na kawie, że jest dla tych ludzi przyjaciółką, a jest pracownikiem.
        • iwles Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:09

          Czyli nie ma raportów ze stanu zdrowia pacjentki bezpośrednio po powrocie z przepustki oraz opisu jej stanu i dolegliwości podczas przepustki? surprised
          Przecież skoro ci mówi, co się działo z nią, to ty masz obowiązek to umieścić w raporcie! To nie są jakieś fanaberie, tylko realne medyczne dolegliwości!
    • snakelilith Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:17
      Że też ci nie wstyd dziewczyno wypisywać tu takie kocopały. Rzyg.
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:24
      Baju, baju, urojenia i wytwory chorej wyobraźni
    • glasscraft Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 14:45
      Popatrz na to, co napisalas i zastanow sie, jak to moze (i najprawdopodobniej bedzie) zostac odebrane przez corke tej kobiety i lekarza prowadzacego, do ktorego ona niewatpliwie z tym pojdzie. Bo czy naprawde jestes osoba, ktora jest na tyle a) doswiadczona, b) ma wystarczajaca wiedze w tym temacie/leczenia tej pacjentki, zeby sugerowac cokolwiek/udzielac jakichkolwiek porad w takiej sytuacji?

      I potem sobie przypomnij, ze droga do piekla jest wybrukowana dobrymi intencjami.
    • nieobiektywnie Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:02
      Reasumujac: nie jestes lekarzem, nie prowadzisz tej pacjentki i nie masz zadnego prawa decydowac o jej leczeniu. Pacjentka jest w pelni swiadoma, nie prosila cie, zebys rozmawiala z jej corka o stanie zdrowia. Corka jest lekarzem i najblizsza rodzina. A ty mimo to sie zastanawiasz co zrobic.

      Ile masz lat? 18 i to twoja pierwsza praca?

      Odpowiedz jest prosta: trzymaj jezyk za zebami. Problemy pacjentki opisuj w dokumentacji, do wgladu lekarza prowadzacego. To on moze porozmawiac z rodzina.
    • zerlinda Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:05
      Po pierwsze nie wtrącaj się w cudze sprawy, nie taka twoja rola.
      A po drugie, co ty wpisujesz? Córka pacjentki jest lekarzem, nie wierzę, że nie potrafi opanować bólu matki tak samo dobrze, jak na oddziale. Żebym chciała wierzyć w te wszystkie opowieści, to co wątek jest mi trudniej.
      Anno, z serca radzę, zmień psychologa, idź do psychiatry, zacznij żyć normalnie, bo kiedy, jak nie teraz?
      • raczek47 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:41
        Zaraz się okaże że córka- lekarka radzi się jej, jak ma opiekować się matką 😄
        • glasscraft Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 15:48
          Albo, ze pacjentka po powrocie z "przepustki" poprosila Anne (bo przeciez tak tak lubi z nia rozmawiac) o kilka dodatkowych "cukierkow".
          • zerlinda Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 17:10
            Chorzy onkologiczni są ustawieni o/bólowo, te same leki dostają gdy idą do domu. Jeżeli to leki podawane podskórnie, to rodziny są przeszkolone, jak podawać. Ńie uwierzę, że córka lekarka nie potrafi podać matce na czas tabletki, kropli czy nawet zastrzyku, no nie. Więc skąd histerie pacjentki, że jest taka obolała po powrocie na oddzial? Nie klei się ta opowieść Anny, no nie uwierzę w takie bzdury.
            • memphis90 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 19:57
              Przede wszystkim to zdaje się nie jest oddział hospicyjny i w ciągu tygodnia rzekomo rotują się wszyscy pacjenci ze starych na nowych, więc skąd znienacka pacjentka hospicyjna zalegająca tygodniami, chodząca na „przepustki” i rzewnie szlochająca po powrocie?

              Poza tym profesjonalista pracujący na oddziale onkologicznym w życiu nie napisze takiej bzdury, że chory „łyka cośtam jak cukierki”. Każdy, kto zna zjawiska tak bólu onkologicznego, jak i tolerancji na leki, nie będzie chromolił kocopalow jak sprzedawczyni marchewki ze straganu. Trzecia sprawa, że kontrola bólu to coś więcej niż „łykanie leków jak cukierków”, pacjenci mają plastry, mają motylki itd i nie muszą łykać setek tabletek.
              • snakelilith Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 20:32
                memphis90 napisała:


                > Poza tym profesjonalista pracujący na oddziale onkologicznym w życiu nie napisz
                > e takiej bzdury, że chory „łyka cośtam jak cukierki”.

                Przede wszystkim są też jakieś etyczne granice. Sama pracowałam w "służbie zdrowia", w zespole z lekarzami i pielęgniarkami. I są rzeczy, które można wynieść na zewnątrz, a są takie, których nie powinno omawiać się z innymi, zwłaszcza na publicznym forum, bo to po prostu nieprzyzwoite, odkrywające za dużo intymnych szczegółów z prywatnego życia nawet anonimowej pacjentki. Osoby, które to robią i które nie czują, gdzie przekraczają już granice dobrych obyczajów nie nadają się do takich zawodów. A jak czytam relacje anny, to czasem mnie już mdli.
              • zerlinda Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 20.01.26, 06:35
                memphis90 napisała:

                > Przede wszystkim to zdaje się nie jest oddział hospicyjny i w ciągu tygodnia rz
                > ekomo rotują się wszyscy pacjenci ze starych na nowych, więc skąd znienacka pac
                > jentka hospicyjna zalegająca tygodniami, chodząca na „przepustki” i rzewnie szl
                > ochająca po powrocie?
                >
                W opowieści jest to matka lekarki z tego szpitala. No to akurat jedyny element, który mnie nie zaskoczył. Matka Kowalskiego już by pewnie była przekazana na paliatyw ale matka lekarki może być " leczona" do śmierci . Już mama ginekolog wywołała aferę gdy się pochwaliła, że dla niej, gdy miała dziecko w szpitalu i inni rodzice nie mogli być z dziećmi, ona mogła. I tak to działa, tylko inteligentni ludzie nie klapią paszczą po internetach. Więc podejrzewam, że w Austrii może być tak samo jak u mamy ginekolog.
                • kotekfelek Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 20.01.26, 14:48
                  Hospicja, przynajmniej w Niemczech, maja o wiele wiecej mozliwosci, personelu.(tylko dyplomowanego, zadnych pomocy po kursie) I o wiele przyjemniejsza atmosfere. Wiec gdyby to byla moja matka i mialabym takie mozliwosci (dojscia z racji bycia lekarka), umiescilabym ja w hospicjum, nie szpitalu.
                  Cala ta historia jest znowu zmyslona, zeby autorka poczula sie najwazniejsza, nawet od corki-lekarki.
                  I nikt, nigdzie, nie lyka lekow opioidowych jak cukierkow. Istnieje cos takiego jak plastry, ale skad ona ma to wiedziec.
                • memphis90 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 20.01.26, 19:43
                  >Matka Kowalskiego już by pewnie była >przekazana na paliatyw ale matka >lekarki może być " leczona" do śmierci
                  1) zdaje się to nie jest zasadniczo onkologia, tylko pulmonologia, więc tam nie prowadzą typowych terapii onkologicznych (inaczej Anna by już sprzedała milion opowieści jak to podłącza Strasznie Ważne Toksyczne Chemie Nie Temu Co Trzeba)
                  2) to oczywicie moje zdanie, ale hospicjum jest jednak takie bardziej „domowe” niż oddział szpitalny i długotrwały pobyt tam jest bardziej komfortowy niż na zwykłym szpitalnym oddziale; imo opieka także będzie lepsza, bo tamtejsi specjaliści mają największe doświadczenie w kontroli bólu i niwelowaniu objawów wynikających z choroby nowotworowej.
      • chlodne_dlonie Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 18:59
        zerlinda napisała:

        > Żebym chciała wierzyć w te wszystkie opowieści, to co wątek jest mi trudniej.
        > Anno, z serca radzę, zmień psychologa, idź do psychiatry, zacznij żyć normalnie
        > , bo kiedy, jak nie teraz?

        Ehhhh
        Do psi to niech ona lepiej już nie idzie.. wink


        Ale to tylko kreacja netowa, a net wszystko przyjmie wink
    • kropkaa Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 16:14
      Nie masz przełożonych? Może zrób z nich użytek.
    • mabel_mora Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 16:24
      ty jako szeregowy pracownik nie powinnas o tym rozmawiac z rodzina, ale poinformowac o tym swoja przełozona/lekarza i to lekarz prowadzacy powinien porozmawiac z rodzina (ew. psycholog jezeli ktos taki u was jest)

      chyba, ze ta lekarka jest twoja kolezanka, z ktora rozmawiacie o róznych sprawach (ale nie taki pracowy small talk) to jak najbardziej bym jej ppwiedziala dokłądnie tak jak to napisałaś : "Ale nie ma odwagi/serca powiedziec tego ...."
    • pleszkazlasu Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 16:36
      Nie mów. Odnotuj w dokumentacji.
      Relacje córka-matka bywają trudne, i niekoniecznie to, co mówi ci pacjentka, jest jedyną prawdą. Być może jest prawdą w tym sensie, że odczuwa ból, ale mimo wszystko nie chciałaby się pozbawiać chwil spędzonych z córką.
      Nie do ciebie należy prowadzenie rozmów z rodzinami pacjentów. Znaj swoje miejsce.
    • primula.alpicola Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 17:00
      Rób swoją pracę i milcz, hieno.
    • wapaha Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 17:21
      andallthat_jazz napisała:

      a hydal bierze jak "cukierki".

      co bierze ?
    • turbinkamalinka Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 17:38
      A kim ty jesteś aby obcej osobie zwracać uwagę na temmat relcji rodzinnych? Nie wiesz jak wyglądają rozmowy tych pań gdy są same. Szczególnie że sama jesteś mocno niestabilna, niezdecydowana. Nie chcesz Świąt ale lecisz na spotkania świąteczne, nie chcesz Świąt ale przynosisz jedzenie. Sama nawet nie wiesz czy powinnaś strzelać fochy gdy coś ci się nie podoba w zachowaniu innych. Strasznie daleko odlatujesz w swoich nieudolnych próbach zbawiania świata.
      Na miejscu tej córki złożyłabym oficjalną skargę na to że przekraczasz mocno granice i swoje kompetencje. Druga sprawa jest taka że ta lekarka zapewne ma kogoś bliższego w tym szpitalu aby omawiać sprawy matki. Kiedy ty wreszcie pojmiesz gdzie leży granica pomiędzy pomocą komuś a podbudowaniu swojego ego?
    • boggi_dan Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 18:11
      Boże co za krzyk przy poniedziałku. To ta mama nie w hospicjum? Mój szwagier do końca wierzył, że wyjdzie. Lubił chipsy, a panie co tam sprzątały, czyli personel pomocniczy go ochrzaniały, bo rozrzucał. Ale to były żarty. Trzymaj się Anna.
      • glasscraft Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 18:51
        Nie nauczyli cie tani, zeby nie wzywac imienia pana buka nadaremno?!
    • szmytka1 Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 20:07
      Godzina 20, ksiądz był i też miałam dylemat, mówić mu, czy nie mówić, że chyba go pojebało z porą wizyty. Na szczęście mąż go szybko, acz grzecznie odprawił i nie zdążyłam się wewnętrznic że swoimi myślami.
    • anek-dotka Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 19.01.26, 22:19
      Skandaliczne pytanie, absolutnie skandaliczne. Możliwe tylko u kogoś, kto przyszedł na szmatę do szpitala- choć jest niespełnionym kardio- lub neurochirurgiem - i nie ma żadnego przeszkolenia, nawet z pierwszej pomocy na poziomie harcerza.
    • k.messi Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 20.01.26, 23:56
      Obrzydliwy wątek. Kiedy moderacja zacznie w końcu usuwać te wysrywy?

      Zebrałam listę placówek medycznych z okolic Anny. Zamierzam wysłać do nich maile ze szczegółami tych forumowych konfabulacji. Jeżeli Anna istnieje i pracuje tam, gdzie mówi, że pracuje, w końcu trafię na prawidłową placówkę.
      • bene_gesserit Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 21.01.26, 20:08
        To, co zapowiadasz zrobić, też jest obrzydliwe. Zajmij się swoim życiem. Dla odmiany
        • taje Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 21.01.26, 20:51
          No nie wiem, czy to takie obrzydliwe, jeśli Anna jest prawdziwą osobą. Troll/kreacja internetowa może sobie wypisywać dowolne bzdury, ale jeżeli Anna jest faktycznym pracownikiem sektora usług medycznych, to jej zachowania i reakcje są co najmniej problematyczne i mogą zagrażać pacjentom. Nie mówiąc już o tym, że legitymizuje absolutnie chore relacje psychoterapeuta - pacjent.
    • bene_gesserit Re: Dylemat. Mowic, nie mowic? 21.01.26, 20:08
      Ta pani wymienia swoje cierpienie na nikłą i chwilową, ale jednak ulgę dla córki. To jest jej wybór. Nie masz prawa jej tego zabierać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka