• superematka Re: Podwózki 28.01.26, 15:50
      Ale problem z dupy. I tak jadę sama, mam puste auto to żaden problem i żadna odpowiedzialność. Jak nie mogę to daje znać, że dzisiaj nie da rady i tyle.
    • volta2 Re: Podwózki 28.01.26, 15:51
      podwożę i zawsze podwoziłam, teraz uparawiam regularne wyjazdy na narty w weekend i zabieram stopowiczów, na ogół są to dzieciaki z sąsiedniej gminy, które mają karnety za darmo, muszą tylko dostać się do ośrodka, a rodzic widać nie rozumie potrzeby dzieciaka. na ale u nas jest inaczej, miezskam w kraju, gdzie nie zostawia się pieszego na pastwę losu, zabiera się każdego kto potrzebuje i nie, i nigdy nie bierze się za to pieniędzy. z rok temu zabraliśmy staruszkę, w 40 stopniowym upale szła pustą doliną, pod parasolką, cała w czerni. myśleliśmy że ma do domu kawaleczek, a to było szmat drogi. wsiadła, zapukała w szybę, gdy mijała swój dom... dlaczego nikt z domowników jej nie wiózł? no właśnie dlatego, że jest tradycja, niepisany obowiazek podwieźć, jeśli widzisz piechura...
    • kaki11 Re: Podwózki 28.01.26, 16:03
      Zabrałabym kolegę.
      Prawdę mówiąc dla mnie to jest szukanie się problemu tam gdzie go nie ma. Ani nikt cię nie stawia przed faktem dokonanym, żebyś się miała oburzać o brak szacunku, i tak nie będziesz jeździć sama, skoro już się zgodziłaś podwozić chłopaka z rodziny, więc nie wiem czemu ten drugi miałaby jakoś bardziej przeszkadzać. Ani to nie przedszkolaki, żebyś ich musiała ubierać w fotelach zapinać i pod drzwi odprowadzać, co by tu mówić o problemie. Ani nawet nie jest to dodatkowe zobowiązanie ani brak dyspozycji własnym czasem, który gdzieś się w dyskusji pojawił, bo jak tylko chcesz odwołać jazdę danego dnia bo urlop/zmęczenie/zakupy/kawa na mieście to robisz to jednym smsem. Więc cóż, ja w ogóle nie rozumiem problemu, chyba, że on ma być dla idei.
      Tylko oczywiście ja też nie mam fobii przed poznaniem kolegi kogoś z rodziny, bo jak nie znam to tragedia, i zwykła uprzejmość-bo dokładnie tym to jest- też mnie jakoś nie boli.
      Inna kwestia - przyznaję, ematka jest chyba jedynym "miejscem" gdzie spotykam się z tym, że podrzucenie kogoś po drodze jest problemem, więc tak mam tu inne nastawienie.
    • default Re: Podwózki 28.01.26, 16:19
      O nie, podwózki to coś czego nienawidzę! Nawet okazjonalnie nie lubię tego robić, a na stałe to w ogóle odpada. Bardzo dawno temu uczepiła się do mnie moja szefowa i jakiś czas zabierała się ze mną gdy wracałyśmy z pracy. Okropnie to wspominam. Straszne uwiązanie.
      • jagnaodboryny Re: Podwózki 28.01.26, 17:59
        No dla mnie to też uwiązanie, dodatkowo po wpisach tutaj zaczęłam myśleć co w sytuacji jakiegoś wypadku. Towarzystwo w aucie mnie dekoncentruje.
        • ritual2019 Re: Podwózki 28.01.26, 18:15
          Ale co w razie wypadku? Przeciez to praktycznie dorosli ludzie, podejmuja decyzje o transporcie w twoim aucie dobrowolnie.
    • nieobiektywnie Re: Podwózki 28.01.26, 17:59
      Jeżeli kolega mieszka obok i po prostu nie ma żadnej różnicy poza tym że jest dodatkowo osobową co to ja nie mam problemu z taką sprawą. Co za różnica czy biorę jednego czy dwóch pod warunkiem że wsiadają i wysiadają w tym samym miejscu.
    • kamin Re: Podwózki 28.01.26, 18:50
      Pomyśl sobie, że może jak będziesz stara i niedołężna, to może kiedyś ten młodzieniec z rodziny zawiezie cię do lekarza lub przywiezie ciężkie zakupy.
    • novembre Re: Podwózki 28.01.26, 19:27
      Podwozilam kolezanke w jednej pracy, przez kilka lat. Potem inna z innej pracy podwozila mnie, tez dluzszy czas.
      Podwiozlabym i pociotka, i jego kolege, bo czemu nie.
      Zadziwiajaca jest kreatywnosc e-matek wyszukujacych powody, zeby nie pomoc.
    • slonko1335 Re: Podwózki 28.01.26, 20:43
      Nagminnie podwoze jakaś mlodziez. W opisanej sytuacji nie robiliby mi żadnej różnicę czy będzie jeden czy dwóch, nawet bym sama zaproponowała żeby kumpel się z nami zabrał. Uprzedzilabym tylko, że mogę mieć po pracy inne plany i na nikogo nie czekam.
      • azalee Re: Podwózki 29.01.26, 13:41
        Tak samo
    • mikams75 Re: Podwózki 28.01.26, 22:29
      Wzielabym kolege i nie marudzila. Zakladam, ze po drodze i nie jest to dla mnie jakas strata czasu.
      No ale tez bym sie nie przejmowala jakby mi po pracy cos czesciej wypadalo i bym nie wracala do domu.
    • ekstereso Re: Podwózki 01.02.26, 10:02
      Albo bym w ogóle nie wozila (bo po pracy mam ochoty na masaż kawę pogapić się w parku a nie lecieć bo umówione) albo by juz mi bylo wszystko jedno czy z kolegą czy bez.
    • slatynka85 Re: Podwózki 01.02.26, 10:43
      Jak ja nie lubię takich ludzi,jak autorka 🤣
      Serio to taki problem do pisania na forum, czy zabrać przy okazji kolegę chłopaka, który i tak będzie z nią jeździć?
      • nick_z_desperacji2 Re: Podwózki 01.02.26, 12:00
        Najgorszy typ człowieka: nie chce, ale się zgodzi, a potem widać jak cierpi. Bo nie oszukujmy się, kuzyna wozić nie chce, gdyby jej było wszystko jedno, to i z kolegą by było. Pozwać można sprawcę wypadku, ale równie dobrze może to zrobić pieszy, poszkodowany z innego samochodu itp. więc w wypadku 16-latka argument z doopy.
    • asia_i_p Re: Podwózki 01.02.26, 14:10
      W momencie, kiedy bym zrezygnowała z luksusu samotnej jazdy, to chyba bym nawet wolała opcję z kolegą - będą gadać między sobą,na ty sobie odpłyniesz myślami.Jakvdla mnie największy spadek komfortu jest między sama a z kimś, liczba ktosiow już niewiele zmienia.
      • eliszka25 Re: Podwózki 01.02.26, 15:30
        Podpisze się. Największa różnica jest między sama a z kimś. Skoro już i tak jadę z kimś, to jest mi obojętne, ile ich jest. Pod warunkiem, że nie przekracza to dozwolonej liczby pasażerów i nic nie zmienia w „grafiku”, czyli wszyscy wsiadają i wysiadają razem, ewentualnie gdzieś po drodze, ale tak dosłownie, bez konieczności zajeżdżania gdziekolwiek.
    • zyciemniekocha2000 Re: Podwózki 01.02.26, 15:59
      Pewnie bym się zgodziła, skoro już zgodziłam się na chłopaka z rodziny. Ogólnie jednak nie lubię podwożenia. Okazjonalnie jest okej, ale na co dzień nie. Ten czas w samochodzie wykorzystuję na rozmowy przez telefon, słuchanie podcastów albo muzyki. Często też śpiewam, więc to by mi nie pasowało.

      Dodam, że kiedyś przez kilka miesięcy podwoziłam koleżankę. Jeździłyśmy razem do pracy. Wiecznie przez nią się spóźniałam. Wyjeżdżałam z domu i dzwoniłam, że już jestem, a i tak czekałam pod jej domem. Nie było tam parkingu, więc musiałam krążyć. Próbowałam jej tłumaczyć, żeby była punktualna itd., nota bene była to dorosła kobieta, starsza ode mnie. I tak wychodziła dopiero po jakimś czasie. Ostatecznie wymyśliłam jakąś wymówkę, żeby to zakończyć.
      • azalee Re: Podwózki 02.02.26, 16:00
        zyciemniekocha2000 napisała:

        > Ostatecznie wymyśliłam jakąś wymówkę, żeby to zakończyć.

        Powinnas jej byla powiedziec prawde dlaczego rezygnujesz.
        • pleszkazlasu Re: Podwózki 02.02.26, 16:18
          azalee napisała:
          >
          > Powinnas jej byla powiedziec prawde dlaczego rezygnujesz.

          Dlaczego?
        • zyciemniekocha2000 Re: Podwózki 02.02.26, 23:07
          Nie powiedziałam prawdy wprost, bo podwożenie było przysługą z mojej strony, a nie zobowiązaniem ani bliską relacją. Wcześniej próbowałam rozmawiać o problemie z punktualnością, ale to nic nie zmieniało. Zrobiłam więc to, co najmniej kosztowało mnie nerwów i pozwoliło spokojnie zakończyć sprawę. Dawałam swój czas, paliwo i logistykę, a w zamian dostawałam stres i spóźnienia. W takiej sytuacji nie czuję, żebym miała obowiązek wychowywać dorosłą osobę czy robić jej „lekcję życia”.
    • rosie Re: Podwózki 01.02.26, 16:12
      Woziłabym, kuzyna i kolegę też. Sama dojeżdżałam do liceum i czasem czekałam dwie godziny na autobus. Miejscowi byli w domu o 14.00. Ja o 16.30. A przecież musiałam się przygotować jeszcze na drugi dzień do szkoły. Teraz nauczyciele w szkole mojego syna mają od dyrekcji zakaz zwalnia z 5 ostatnich minut lekcji. Są nauczyciele, którzy pomimo to zwalniają, są też lekcje zbyt ważne aby opuścić nawet 5 minut.
    • chromatic Re: Podwózki 01.02.26, 16:55
      Wozilabym i chłopaka z rodziny i kolegę. Nie mam z tym problemu.
      Bardzo często odwożę kolegów mojego syna do domu jak już jest ciemno a są rowerem. Pakujemy rower do auta i jedziemy. Nigdy nie wypuszczam nikogo pieszo do domu jak jest ciemno i daleko.
      Z pracy też regularnie zabierałam całe auto kolezanek i wiozłam do domu.

      W sumie i ja i mój partner tak mamy, jak widzę kogoś starszego kto dźwiga siatki z zakupami to się zatrzymuje i proponuje podwozke. Tak samo jak widzę sąsiada w sklepie to czekam aż skończy robić zakupy i wracamy razem.
      Rozumiem że nie każdy ma samochód, więc mogę im to życie czasami ułatwić

      Może tak mam bo jak byłam w liceum to często ojciec koleżanki odwoził mnie do domu, wracałam wtedy 20 minut, a nie ponad godzinę plus czas oczekiwania na autobus.
    • nick_z_desperacji2 Re: Podwózki 01.02.26, 18:20
      Najlepiej zrobisz, jak nie będziesz wozić żadnego. Serio, niby się zgodziłaś, ale stękanie i narzekanie jest męczące od samego czytania. Jakbym miała jeździć z wiecznie naburmuszoną ciotką, to wolałabym namiot pod szkołą rozbić. Po co w ogóle się zgadzałaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka