ophelia78
15.04.26, 17:35
Mieszkam na niedużym osiedlu w centrum miasta. Na osiedle prowadzi mala uliczka ze szlabanem. I notorycznie jak wjeżdżamy/wyjeżdżamy ktoś tam staje na awaryjnych. Tuż obok wjazdu jest po jednej stronie Zabka a z drugiej strony wjqzdu w bloku na dole bankomat. Pol biedy jak na wjeździe stanie taksówka czy uber - klakson i z reguły odjezdzaja. Ale co chwile ktoś staje na awaryjnych i znika "bo ja tylko na chwile do zabki/bankomatu".
No uj jasny człowieka strzela. Objechania tak zapakowanego auta nie ma, fizycznie jest za wąsko.
Smaczku dodaje fakt ze jak skręcam w wjazd i jest on zastawiony i nie moge wjechać na osiedle to blokuję dużą przelotową ulicę i wowczas to na mnie trąbią ze czemu nie skręcam tylko blokuję pas.
Dzis mi żyłka pękła, godz 16, ruch na maksa a wjazd zastawiony taxi na awaryjnych a kierowca po dobrej chwili biegnie ze sklepu po drugiej stronie ulicy... Nosz q... Zwyzywałam dziada (a on do nie ze chamka jestem....) I wulgarnie kazałam się oddalić
Obawiam się ze słyszało nnie pol ulicy i nie jestem dumna z tego faktu.
I teraz: ja jestem spokojnym kierowca, nie trąbie, ie wyprzedzam, wszystko zgodnie z przepisami, jeżdżę generalnie jak świadek Jehowy. Ale ta sytuacja doprowadza mnie do szewskiej pasji. Wiem ze nic z tym nie zrobię bo te ciule "ja tylko na chwile" to przecież co chwilę inny, nikogo tu nie "wychowam". Ale nie ma tygodnia zeby sytuacja się nie zdarzyła.
Macie jakieś patent jak zapanować nad wkurwem? Nie wiem, wbijanie paznokci w kierownice? Jakie zaklęcia? Magiczne myśli?
Serio pytam bo mnie samą wkurza ze tak się zawsze nakręcam tymi sytuacjami.