piataziuta
13.08.26, 11:45
Jestem przed okresem i mam powyjazdowy zjazd.
Stuknęła mi 40stka i nic z tego nie wynika.
Uważam, że życie to wypadkowa absolutnie randomowych wydarzeń, a ty sobie radź i udawaj, że to jakiś większy plan, który ma sens.
Coś bym zmieniła, ale nie wiem co. Kiedyś w podobnym stanie będąc, przekułam sobie uszy i zrobiłam grzywkę - pomogło. 🤣
Ale teraz przychodzi mi tylko do głowy tatuaż na środku czoła z nazwą miejsca mojej pracy. :p
Czuję też, że powoli staję się villainem, ale może zostawmy to.
Na obiad sałatka z kurczakiem.
Co słychać? Co ładnego? Co głupiego i brzydkiego?
Jakieś rady?
Co zrobiłyście dla siebie miłego w czasie podobnego kryzysu(o ile wystąpił)?
Może się malować znowu zacznę? :p
Ale chyba jednak nie - ostatnio moja koleżanka, która na co dzień się nie maluje, zrobiła sobie ostry makijaż i zadowolona z siebie, pochwaliła się zdjęciem w socialach. I cóż, wyglądała jakby brała udział w spektaklu o transwestytach - bez makijażu jej dużo ładniej.
Zapraszam do forumowania!