Dodaj do ulubionych

Fryzjerko - problem pierwszego świata.

26.08.26, 20:30
No więc tak. Miałam ci ja przez x lat fryzjerkę cudowną, która znała się na włosach, umiała ciąć falowane (i nie, to tak nie działa, że falowane to można byle - jak, bo się skręca i nie widać złego cięcia!). No ale kobita mi na złość wzięła i wyjechała za granicę, a do Dublina na strzyżenie mi trochę nie po drodze.
Co przeszłam po jej wyjeździe, to bym mogła trzynastozgłoskowcem we dwunastu księgach napisać. Salonów obeszłam z milion i w żadnym nie znalazłam "mojej" fryzjerki. W końcu tu, na emamie, jedna z dziewczyn poleciła. Pojechałam i zachwyt, świetnie tnie, nie p[...]przy głupot przy strzyżeniu, nie spieszy się, słucha co się do niej mówi... Skarb. I co? Ano wczoraj na jej stronie info, że z przyczyn niezależnych zawiesza działalność! I jak tu żyć, drogie Bravo?
Obserwuj wątek
    • szare_kolory Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 20:45
      Rozumiem i łączę się w bólu. Historia moich kontaktów z fryzjerami to historia rozczarowań, łez i upadku.
      A może ktoś poleci dobrego fryzjera w Rzeszowie, który umie strzyc krótkie fryzury?
    • bazia_morska Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 20:51
      Oj, rzeczywiście. Mam nadzieję, że pani J. wróci. Odbierasz pocztę gazetową? Mam jeszcze jeden adres.
      • kocynder Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 20:59
        Jasne że mam. Tylko rzadko sprawdzam, ale jak wiem, że piszesz - to będę!
        • bazia_morska Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 21:23
          Jutro rano napiszę smile
          • kocynder Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 21:37
            kiss
            • bazia_morska Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 27.08.26, 10:37
              Napisałam
              • kocynder Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 27.08.26, 10:46
                Spróbuję... smile
    • mayaalex Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 20:55
      O, lacze sie w bolu! Po wielu probach znalazlam w
      Brukseli chlopaka, ktory genialnie robil koloryzacje. Chodzilam do niego moze z rok i nagle przestal byc dostepny. Okazalo sie ze mial burnout, najpierw byl na zwolnieniu a potem zajal sie czyms innym i juz do fryzjerstwa nie wrocil sad
      Teraz nie farbuje ale za jakis czas, jak bede miala wiecej siwych, to pewnie bede musiala szukac od nowa…
    • mysiulek08 Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 20:57
      skad ja to znam??

      przez cale lata na moim koncu swiata nie moglam znalezc chocby najmniejszej namiastki mojej ukochanej Pani Marii, ktora rozumiala moje wlosy i zawsze ale to zawsze scinala perfekcyjnie

      na razie, odpukac w niemalowane, chyba wreszcie trafilam na dobrego fryzjera i wznosze modly zeby frankowi przez mysl nie przeszlo wracac do swojej brazylii...
    • kachaa17 Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 21:23
      Ja też już od roku szukam fryzjerki. Na razie znalazłam w sumie dwie takie co tną tak na 70% jak ja chcę ale przynajmniej nie ma płaczu więc do którejś z nich będę chodzić. I tylko żal, że skoro ta ostania mogła tak na 100% ścinać to czemu inne nie mogą.
    • eliszka25 Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 21:30
      Jak ja to rozumiem. Też mi się wydawało, że znalazłam fryzjerkę na lata. Przez jakiś czas było dobrze, a w marcu obcięła mnie tak, że miałam ochotę mordować. Mąż na pocieszenie powiedział „no nie jest aż tak bardzo źle”, czyli było naprawdę źle. Teraz czekam, aż mi odrosną i w sumie musiałabym iść podciąć trochę, bo fryzura robi się coraz bardziej nieforemna, ale boję się iść do fryzjera. Muszę znaleźć kogoś innego, bo do poprzedniej już raczej nie wrócę
      • snakelilith Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 26.08.26, 21:52
        Ja miałam dokładnie tak samo. Na początku miód, cud i orzeszki, że straciłam czujność i kiedyś po wizycie zobaczyłam się na pierwszej fotce wakacyjnej, jeszcze z postoju na autostradzie i ucieszyłam, że mam masę nakryć głowy i nikt tego pudla nie będzie przez 3 tygodnie oglądał.
        Następną wizytę miałam już umówioną, ale po powrocie nawet nie chciałam z nią gadać, tylko nagrałam na jej telefon, że wizytę odmawiam nie podając powodu.
        Z desperacji poszłam u mnie na dzielni do Turczynki z pomysłem, że jak spartoli, to przynajmniej będzie tanio.
        Okazało się, że dziewczyny potrafią (i lubią) tam ciąć, a jedna szczególnie ma dobrą rękę do moich włosów. W ogóle to taki wyluzowany, prawie rodzinny salon, do wszystkich klientek fryzjerki mówią na ty i "meine Liebe", na razie jestem zadowolona. Może nie na 100%, ale 80% już mi wystarczy.
    • kropkaa Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 27.08.26, 02:19
      Nie zliczę, ilu fryzjerów w życiu zaliczyłam. Większość dwa razy: pierwszy i ostatni. Oczywiście z polecenia, koleżanki piały z zachwytu.
      Nadal szukam.
    • babsee Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 27.08.26, 08:15
      Rozumiem w pełni-ja chodziłam do cudownej Wioli która miała talent niezwykły-mianowicie pokazywałaś jej jakąkolwiek fotke z gazety a ona potrafiła to zrobić na mojej głowie- przeszłam pod jej rękoma hebanową czerń, czekoladowy brąz, rudego lisa i nawet pól roku byłam blondynką, włosy strzygła tak, że wystarczyło rękoma potrzepać i same się układały. Dwa lata temu miała udar...porażenie całej lewej strony, mimo rehalibiltacji ręka niesprawna-nie wróciła do pracy. I od dwoch lat jestem taką sierotką, chodzę do różnych ale nikt mnie nie zachwyca...no nikt...
      • bazia_morska Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 27.08.26, 10:40
        Raz w życiu byłam u takiej genialnej fryzjerki, okolice roku 2000, szybko wyjechała z mojego miasta i już nigdy nikt tak cudownie mnie nie ostrzygł.
    • la_felicja Re: Fryzjerko - problem pierwszego świata. 27.08.26, 15:05
      Jak żyć? Zapuścić włosy i spinać klamerką smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka