Starszy syn (wg obiegowej opinii "powinien już dawno") postanowił załatwić matkę za jednym zamachem . I wyprowadził się razem z młodszym bratem. Tam młodszy wyjechał na studia, a starszy zamieszkał z dziewczyną. Naraz to się stało. Wczoraj w sumie zostało domknięte. I gapie się na puste pokoje. I mysle: ale kiedy? Jak?! Przecież dopiero czekałam na bóle parte jak na zbawienie

Matki z syndromem, łączcie się
Pozdrawiam porzucone. Niech nam się wszystkim darzy najlepiej. Dzieciom i rodzicom. Czas na remont pokoi