Dodaj do ulubionych

Czuć się potrzebna...

15.10.26, 12:23
Mam koleżankę, koło sześćdziesiątki, wykształcona, zawód medyczny, zdrowa, aktywna, pracuje. Ma czwórkę dorosłych dzieci - fakt, ma do nich daleko, ale są. Ma też psa i dwa koty.
I ona mi niedawno powiedziała, że właściwie to powinna już umrzeć, bo nie jest już nikomu potrzebna. Zupełnie poważnie.

Każdy z nas chyba zna jakieś młode małżeństwo, któremu rodzice/teściowie chcą meblować życie i wpierniczają się w to życie z butami - bo "chcą się czuć potrzebni"

A już rekord pobiła jedna baba, która przy obiedzie rodzinnym przygotowanym przez synową z brewkami uniesionymi pod niebo krytykowała każdą potrawę, nawet mówiąc coś w rodzaju "przepraszam cię bardzo, ale to jest niejadalne" - a kiedy reszta rodziny chwaliła jedzenia, mówiła - "a bo wy się nie znacie, wy młodzi to wszystko zjecie" A kiedy synowa była bliska łez, mąż i szwagrostwo ją pocieszali - Nie przejmuj się Kasia, wszystko jest pyszne, mama tylko tak mówi, bo chce się czuć potrzebna

Ja jako bezdzietna lambadziara tego nie rozumiem - ale może wy też tak macie? Panikujecie na myśl, że wasze dzieci mogą być całkiem szczęśliwe bez was?
Macie jakieś popisowe potrawy, na które nikomu nie dacie przepisu, bo ktoś by nie daj boże ugotował to tak samo pysznie?
Jakieś ciasta, które tylko wam mają prawo wyjść, a jak synowa upiecze coś podobnego to jest foch i łzy?
Obserwuj wątek
    • grey_delphinum Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:27
      Nie mam tak absolutnie.

      Boję się tylko, ze stanę się potrzebna, gdy będą wnuki wink
      • jkl13 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:03
        Ja też smile
      • clio_yaga Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:53
        Mam dokładnie tak samo, a jak moja przyjaciółka wysyła zdjęcia z urlopu, który spędza z wnukiem, żeby młodzi mogli odpocząć to dla mnie jest opcja po moim trupie i chyba wolę być niepotrzebna 🫣
        • bi_scotti Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:26
          clio_yaga napisała:

          > Mam dokładnie tak samo, a jak moja przyjaciółka wysyła zdjęcia z urlopu, który
          > spędza z wnukiem, żeby młodzi mogli odpocząć to dla mnie jest opcja po moim tru
          > pie i chyba wolę być niepotrzebna 🫣
          >

          big_grin Tez tak myslalam/mowilam a teraz (glupio sie przyznac?) potrafie jechac w kilka weekends pod rzad z TO do OT (prawie 400 km w jedna strone) zeby Najstarsza z mezem mogli sobie gdzies wieczorem pojsc we dwoje a ja mam fun z wnuczeciem big_grin Real fun! A jeszcze zaraz bedzie zima wiec w ogole bedzie super, bo wnucze juz na tyle duze, ze i jakies pierwsze lyzwy on Rideau, i jakis skiing on bunny hills w Gatineau, no i lepienie balwana of course - jestem gotowa na kazdy weekend wink Life.
      • majenkirr Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 15:10
        grey_delphinum napisał(a):
        > Boję się tylko, ze stanę się potrzebna, gdy będą wnuki wink



        A ja się nie mogę doczekać!
        • eufrozyna2020 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:55
          Ja również. Syn jeszcze ma parę lat do pełnoletniość, ale jak kiedyś będzie wnuk lub wnuczka, to chętnie pomogę i spędzę czas. Najlepiej najpierw sie odcinać a później płacz, ze do innych przyjeżdżają dzieci i wnuki a do mnie nie. Jak dbasz, tak masz. I oczywiście, ze nie chodzi o to, żeby dać się wykorzystywać.
          • grey_delphinum Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 19:22
            eufrozyna2020 napisała:

            > Ja również. Syn jeszcze ma parę lat do pełnoletniość, ale jak kiedyś będzie wnu
            > k lub wnuczka, to chętnie pomogę i spędzę czas. Najlepiej najpierw sie odcinać
            > a później płacz, ze do innych przyjeżdżają dzieci i wnuki a do mnie nie. Jak db
            > asz, tak masz. I oczywiście, ze nie chodzi o to, żeby dać się wykorzystywać.

            A emotki nie zauważyłaś?
    • subskrybcja Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:27
      la_felicja napisała:

      > Mam koleżankę, koło sześćdziesiątki, wykształcona, zawód medyczny, zdrowa, akty
      > wna, pracuje. Ma czwórkę dorosłych dzieci - fakt, ma do nich daleko, ale są. Ma
      > też psa i dwa koty.
      > I ona mi niedawno powiedziała, że właściwie to powinna już umrzeć, bo nie jest
      > już nikomu potrzebna. Zupełnie poważnie.
      >

      Tego nie rozumiem. Rozumiem, jakby nie miała dzieci, nigdy, ani widoków na wnuki i tak dalej, mogłaby sie tak czuć.
      Ale jak ma czwórke dzieci, to jak to możliwe?
      • la_felicja Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:30
        Bo te dzieci mają swoje życie, mieszkają daleko i świetnie sobie bez niej radzą.
        Ja też tego nie rozumiem.
      • princy-mincy Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:18
        A potrzebna jest sie tylko wtedy, gdy masz dzieci i widoki na wnuki?
    • abidja Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:28
      Nie mam tak.
      2 synow daleko.
      Synowej nie mam.
      Corka jeszcze w gimnazjum.
      Kot.
      Plany na przyszlosc i praca w ktorej sie spelniam. I nie nudze sie w swoim towarzystwie. Druty,szydelko, malowanie, joga, ogrod,basen.
      A i dzis zaczynam Seminarium z filozofi. Temat : postkolonialna filozofia troski i wspolzaleznosci.

      I nie znam takich osob jak z twojego opisu.
    • marta.graca Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:29
      Szkoda takich ludzi, moim rodzicom na szczęście to nie grozi.
    • ritual2019 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:33
      Nie mam tak. Corka nie mieszka blisko, mieszka z patnerem, ma prace i swoje zycie. Syn wyjechal na studia. Mam meza z ktorym spedzam czas, mam swoje zainteresowania, przyjaciol, nie nudze sie i zdecydowanie ciesze ze nie jestem juz potrzebna. Mam nadzieje ze za kilka lat przejde na emeryture (jeszcze sporo przed 60-tka) razem z mezem i wszystko bedzie tak jak teraz czyli bardzo dobrze i bede cieszyc sie wolnoscia od pracy.
    • alpepe Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:34
      No, ale to jakieś narcystyczne dziady (nieważne, że baby) są. Nie dać przepisu, też coś, albo krytykować bo tak. Bez sensu kompletnie.
      • qwirkle Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:17
        alpepe napisała:

        > No, ale to jakieś narcystyczne dziady (nieważne, że baby) są. Nie dać przepisu,
        > też coś, albo krytykować bo tak. Bez sensu kompletnie.
        >
        Co nie? Albo wzdychać, że to, co się ugotowało jest nie takie jak powinno być... chyba tylko po to, żeby wymuszać pochwały. Zawsze mnie to męczyło.
    • gryzelda71 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:35
      Nie mam takich odczuć. Mam zabieg na za dwa lata, mam po co zyć🤪
      Teściowa krytykują dania synowej jest wredna.
      Mam kolezankę, dwójka dzieci dorosłych poza domem, a ona wiecznie zajęta, wiecznie pędzaca do domu, wiecznie ma tyyyyle roboty. To dopiero...
    • snakelilith Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:40
      Całkiem poważnie, to ta koleżanka ma może depresję, bo nie znam 60 latek z takim nastawieniem do życia. Rozumiem, 80 plus, gdy nie można już czasem żyć jak wcześniej, ale 60 latka?
      Wrzucasz tu więc jakieś przypadkowe rzeczy do jednego worka, konflikty rodzinne, przy których nie tylko starsza część rodziny może być problematyczna i upierdliwa oraz ewentualne problemy zdrowia psychicznego młodej przecież jeszcze kobiety. Oraz sprawę dzietności, która też nie zawsze zapobiega przed depresjami i niezadowoleniem z życia, jak wiemy.
      • bona.sforza Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:19
        Moja teściowa około 60 tak miała. Dzieci się usamodzielniły, założyły własne rodziny, przeszła na emeryturę, nikt jej nie prosił o pomoc i czuła się niepotrzebna.
        Jezeli masz swoje zainteresowania pozapracowe i pozadzieciowe, to ok. Gorzej, jeżeli "poświęciłaś sie dla rodziny", gotowalas, prałaś i pracowałaś, żyłaś w kieracie praca-dom, narzekałaś, to jak dzieci wyfruną, a praca się skończy, a do tego nikt nie prosi Cię o "wałówkę" to czujesz się niepotrzebna.
        • ritual2019 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:41
          To w przypadku gdy kobiety identyfikuja sie z byciem matka, zona i obowiazkami.
        • princy-mincy Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 17:37
          Moja tesciowa tez tak miala.
          Trudna sprawa, bo z jednej strony bylo widac, ze ma depresje a z drugiej nie chciala isc przed dlugi czas do zadnego lekarza. Poszla po kilku latach, dostala antydepresanty.
          Niestety, nie znajdziemy za nia innego zajecia a ona sama absolutnie nie szuka.
    • malaperspektywa Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 12:51
      Myślę, że przez grzeczność użyli sformuowania "musi się czuć potrzebna". Niezręcznie im było powiedzieć, że to wredne babsko.
    • iwoniaw To błąd w tlumaczeniu po prostu 15.10.26, 13:02
      W języku tych osób "czuć sie potrzebną" znaczy "być centrum wszechświata dla innych" - a używają takiego języka, bo on im ładniej brzmi, wiec poświęcają treść na rzecz formy, co w komunikacji jak widać niemoniecznie się sprawdza 😃
      • alpepe Re: To błąd w tlumaczeniu po prostu 15.10.26, 13:17
        czyli narcystyczne dziady (baby)
        • iwoniaw Re: To błąd w tlumaczeniu po prostu 15.10.26, 13:19
          alpepe napisała:

          > czyli narcystyczne dziady (baby)
          >


          No raczej
    • andaba Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:16
      No oczywiście, że stara baba, która odchowała dzieci, nie jest im do niczego potrzebna i w tym stwierdzeniu nie widzę nic nadzwyczajnego. No chyba że pomaga finansowo, albo bawi wnuki. Jak nie, to więcej pożytku ze spadku niż z niej samej.

      Natomiast bycia wredną pod płaszczykiem chęcia bycia potrzebną nie rozumiem i w ogóle wydaje mi się to przejaskrawione. To znaczy pewnie są wredne teściowe, ale nikt ich niczym nie tłumaczy, są wredne i tyle.

      • aandzia43 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:49
        andaba napisała:

        > No oczywiście, że stara baba, która odchowała dzieci, nie jest im do niczego po
        > trzebna i w tym stwierdzeniu nie widzę nic nadzwyczajnego. No chyba że pomaga f
        > inansowo, albo bawi wnuki. Jak nie, to więcej pożytku ze spadku niż z niej same
        > j.

        To sarkazm czy na poważnie? No choć wnuków nie bawię i finansami już nie szastam to czuję że jestem potrzebna mojemu dziecku. W sensie że samo nie nagabywane dzwoni, dąży do kontaktu i chętnie spędza ze mną czas.


        > Natomiast bycia wredną pod płaszczykiem chęcia bycia potrzebną nie rozumiem i w
        > ogóle wydaje mi się to przejaskrawione. To znaczy pewnie są wredne teściowe, a
        > le nikt ich niczym nie tłumaczy, są wredne i tyle.

        No otóż. Wredny człowiek to wredny człowiek, nieważne jak sobie wytłumaczy powody swojego chamskiego zachowania.
        • andaba Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:55
          To się nazywa dobre wychowanie i poczucie obowiązku, zapewne też uczucie, którym się matkę darzy. Ale potrzeba to nie jest. Jakby wyjechało na drugi koniec świata, to raczej by sobie poradziło bez tego odwiedzania.

          • angazetka Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:00
            Jezusie. Oczywiście, że poradziłabym sobie (i radzę) bez mamy, co nie zmienia faktu, że jest potrzebna w moim życiu, bo jest mi bliska.
            Masz dzieci i co, uważasz, że będą miały z tobą relację tylko z poczucia obowiązku?
            • bi_scotti Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:37
              angazetka napisała:

              > Oczywiście, że poradziłabym sobie (i radzę) bez mamy, co nie zmienia f
              > aktu, że jest potrzebna w moim życiu, bo jest mi bliska.

              smile Jako mama, na ktora bylo/bywa zapotrzebowanie "duchowe" wspomne doswiadczenie z czasu Covid. Moj Najmlodszy troche "stuck" w swoich gorach, stare, samodzielne chlopisko, chcial "mamy" big_grin Latalam wiec co kilka tygodni do niego, do BC (cudownie puste samoloty!!!), chodzilismy po gorach & bylo lepiej. A wszak ma swoja Milosc Zycia i byly te gory ukochane dookola, i ogolnie nie bylo powodow do narzekan. No ale swiat sie zamknal, syneczkowi dusza wyla wiec kogo sie wolalo? Mame wink Bo mama bliska osoba jest, jak piszesz i czasem nobody else, tylko mama jest potrzebna. Przeciez nie w sensie, ze zupe ugotuje czy dzieci przypilnuje, ale po prostu ze jest. Sure, dla niektorych to raczej tata (np. dla mnie tak bylo) czy babcia, czy jakas ukochana ciotka ale ogolnie fajnie gdy jakis kind elder obok czlowieka jest. A w jakims momencie czlowiek sobie uswiadamia, ze sam juz jest takim elder i stara sie byc "na zawolanie" i owo bycie "na zawolanie" to tez bardzo fajne doswiadczenie - dobrze miec ... How else smile Life.

              PS. Ciag dalszy story: Najmlodszy z Miloscia Zycia moved z BC do QC - teraz sa od nas nie ponad 4000 km a cos kolo 500 km - lekcja pandemic, eh.
              • aandzia43 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:19
                Piękne określenie: mama na którą bywa "duchowe" (a może po prostu duchowe) zapotrzebowanie smile Mam wrażenie że na mnie też jest zapotrzebowanie duchowe ze strony dziecięcia mego, mam twarde dowody wink I też jestem już takim kind elder, to po prostu etap w życiu zsocjalizowanego człowieka, całkiem dobry etap.
          • aandzia43 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:19
            andaba napisała:

            > To się nazywa dobre wychowanie i poczucie obowiązku, zapewne też uczucie, który
            > m się matkę darzy. Ale potrzeba to nie jest. Jakby wyjechało na drugi koniec św
            > iata, to raczej by sobie poradziło bez tego odwiedzania.

            Chyba mylisz potrzebę przebywania/kontaktowania się z kochaną osobą z uzależnieniem od niej. Pewnie że moje dziecko daje sobie radę żyjąc swoim życiem i mieszkając w innym mieście od kilkunastu lat. Jak mnie zabraknie to na pewno dalej będzie sobie dawać radę choć niewątpliwie będzie cierpieć. A nie dzwoni z poczucia obowiązku i nie spędza ze mną czasu na rozmowach i różnych przyjemnościach z poczucia obowiązku bo jakoś tak jest że dobrze się razem bawimy, nie jestem według niej starą nudziarą big_grin
            • ritual2019 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:28
              To jest interpretacja andaba czyli taka przasna.
              Natomiast potrzebny, niepotrzebny ma rozne znaczenie. Wielu ludziom potrzebna jest swiadomosc ze rodzice wciaz sa, nawet jesli kontakt nie jest czesty to dla wielu nie jest z obowiazku. Chyba ze byla jakas toksycznosc, zle doswiadczenia w relacjach to co innego.
            • andaba Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:08
              Tak, myślę, że co innego rozumiem przez bycie potrzebną.
              I tak, uważam że absolutnie nie jestem dzieciom potrzebna, pewnie czasem nawet kłopotliwa.
              Tak jak moja mama mnie. Co nie znaczy, że jej nie kocham i niechętnie pomagam.
              Uczucie to nie bycie potrzebnym, bycie potrzebnym ma dla mnie wymiar konktretny - pomocy, finansowej lub innej.
              Tak jak ze zwierzętami - potrzebne to one mi nie są, chyba po to, żeby mieć kłopot. No ale je kocham i nie chciałabym ich nie mieć.

              I obstaję przy tym, że znajoma autorki wątku ma rację - nie jest potrzebna, zwłaszcza jak mieszka daleko i nie pomaga w żaden sposób i nie ma co zaklinać rzeczywistości.
              Świat się nie wali jak braknie jednej czy drugiej babki. Chwilę jest przykro, ale potem wszyscy przechodzą do porządku dziennego.
              • angazetka Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:24
                Dziwny masz ten świat, bez uczuć.
                • alpepe Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 16:45
                  Absolutnie się nie zgodzę i rozumiem andabę.
              • aandzia43 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 19:08
                "Tak, myślę, że co innego rozumiem przez bycie potrzebną."

                Najwyraźniej zupełnie co innego, masz po prostu inną definicję. Ja to potrzebowanie rozszerzam na potrzeby emocjonalne i duchowe. Więc czysto praktycznie zwierzęta nie są mi potrzebne bo ich nie zjem, nie zarobię na nich i chałupy mi nie wysprzątają, ale jednak są mi potrzebne bo mój poziom szczęścia wzrasta w ich obecności, wzrasta kiedy widzę że jest im dobrze oraz mam miłe poczucie że opiekując się nimi obniżam odrobinę poziom kociego nieszczęścia na tym świecie. Więc według mojej definicji potrzeb są mi potrzebne. W relacjach międzyludzkich wiem że jestem potrzebna kilku osobom choć kasy im nie daję i nie świadczę usług (nie mylić z przysługami czasem), a i mnie ludzie też są potrzebni choć korzyści finansowych i innych nie czerpię. Skąd wiem? Bo chętnie się z nimi widuję, spędzam z nimi czas, wymieniam myśli, a ich ewentualne zniknięcie kiedyś będzie powodem bólu i pustki.


                "I obstaję przy tym, że znajoma autorki wątku ma rację - nie jest potrzebna, zwłaszcza jak mieszka daleko i nie pomaga w żaden sposób i nie ma co zaklinać rzeczywistości."

                Oczywiście że ma rację - skoro jest potrzebna ludziom/swoim dzieciom albo wydaje się jej że jest potrzebna wyłącznie jako źródło kasy, usług oraz "kochamy mamusię ale niech się trzyma od nas z daleka bo nudzi straszliwie i nie ma nam nic ciekawego do powiedzenia a my też nie mamy ochoty z nią rozmawiać". Wtedy ma rację i ja się z nią kłócić nie zamierzam.


                "Świat się nie wali jak braknie jednej czy drugiej babki. Chwilę jest przykro, ale potem wszyscy przechodzą do porządku dziennego"

                Nie, nie zawali się, nikt nie aspiruje do tego żeby się walił.
          • bagietka01 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:21
            Dlaczego nie wierzysz, że jeden człowiek może być potrzebny drugiemu nie tylko utylitarnie?
            • simply_z Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:00
              Bo to andaba...ona ma mentalnosc kobiety starszej niz jest.
    • swiecaca Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:18
      la_felicja napisała:

      > Mam koleżankę, koło sześćdziesiątki, wykształcona, zawód medyczny, zdrowa, akty
      > wna, pracuje. Ma czwórkę dorosłych dzieci - fakt, ma do nich daleko, ale są. Ma
      > też psa i dwa koty.
      > I ona mi niedawno powiedziała, że właściwie to powinna już umrzeć, bo nie jest
      > już nikomu potrzebna. Zupełnie poważnie.
      >
      może to kwestia braku partnera? (to nie mój pogląd ale może koleżanka tak uważa)
    • nenia1 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:18
      No cóż, różnie to wygląda, na forum mamy przykład odwrotnej sytuacji, gdzie to dorosła kobieta domaga się sfinansowania zakupu jej mieszkania przez ojca...

      A wracając do siebie, nie mam tak. Nigdy nie umiała zrozumieć tej wojny damsko - damskiej, która jest lepszą panią domu i królową kuchni. Ogólnie nie mam takich zapędów, nie interesuje mnie to, i nie mam nawet za bardzo czasu na to gdyby mi się takie inklinacje pojawiły, bo mam sporo swoich zajęć.

      Natomiast nie wrzucałabym do jednego worka z osobami toksycznymi ludzkiej potrzeby bycia potrzebnym.
      Mimo, że sama mam sporo zajęć własnych (firma, wolontariat, związek, przyjaciele, wyjazdy itd) to jednak z chwilą przyjścia na świat wnuka zalała mnie fala energii i właśnie takiego poczucia, że jest mały człowiek na świecie, któremu mogę coś przekazać, coś pokazać czyli w sumie być komuś potrzebna.
      Są badania, które pokazuję, że osoby mające wnuki i zdrowe relacje z nimi, żyją statystycznie dłużej, to też o czymś świadczy.
    • princy-mincy Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:19
      Niestety znam 2 takie osoby.

      Sama tego nie rozumiem. Mam nadzieje, ze nigdy nie bede czula potrzeby bycia potrzebna innym i od tego uzalezniala swoje dobre samopoczucie.
    • mava12 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:23
      jak ja bym sie chciała poczuc "niepotrzebna"...
      Szczególnie w sensie żywieniowym.
    • kropkacom Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:31
      Moje jedno z największych szczęść w tej chwili to sytuacja kiedy czuję, że jestem im (jakkolwiek by to nie brzmiało) niepotrzebna. tongue_out To znaczy, że sobie same radzą i poradzą. Ja też sobie radzę.
      • bagietka01 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:58
        O to to. Czuję się potrzebna w sensie emocjonalnym, dorosła dzieci dzwonią, same dążą do kontaktu, ale staram się też nie za często, a nie być potrzebną w sensie wiktu i opierunku to sam miód. I ponieważ miałam krytykującą teściową (ale nie aż tak, jak z opisu), to sama nie krytykuję, raczej chwalę i nie staję do żadnego wyścigu.
    • aandzia43 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 13:42
      "ale może wy też tak macie? Panikujecie na myśl, że wasze dzieci mogą być całkiem szczęśliwe bez was?"

      Pytasz wprost czy jesteśmy poważnie zaburzone? Oookeeej tongue_out
    • klaramara33 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:44
      Mam coś takiego,że obawiam się takiego uczucia w przyszłości gdy dzieci się kompletnie usamodzielnią. Dlatego mam różne plany co mogę robić gdy dzieci się wyprowadzą , i to nie są podróze itp. jak to się mówi czas dla siebie, no właśnie ja ma plany jak czas dla innych bardziej przeznaczyć.
    • anek-dotka Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 14:49
      Banalne, ale tak samo, jak trzeba kochać siebie, żeby nas pokochali inni, tak samo najpierw trzeba być potrzebnym dla samego siebie, żeby stać się potrzebnym innym. A właściwie niekoniecznie, bo jak człowiek jest potrzebny sobie, to mu to w zupełności wystarczy.
    • cegehana Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 15:07
      Poczucie bycia potrzebnym nie ma nic wspólnego z liczbą dzieci. Bezdzietne lambadziary mają trochę lepiej, bo całe życie pracują nad swoim poczuciem sensu (koty, kariera w korpo czy coś tam) niż klasyczne madki, które dopiero na stare lata dostrzegają taką potrzebę i nie wiedzą od czego zacząć.
      • simply_z Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:02
        Akurat praca w korpo nie jest specjalnie potrzeba ani nie daje spelnienia, wiec troche dziwny przyklad...
        • ritual2019 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:11
          Hmmm, wiekszosc ludzi pracuje nie dla spelniania sie.
        • marta.graca Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:52
          Zależy w jakim korpo i co robisz.
      • mocca26 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:18
        "madki' ? serio?
    • mmoni Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 17:01
      Jak Róża z "Cudzoziemki" Kuncewiczowej, ten sam level toksyka.
    • ritual2019 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 17:54
      la_felicja napisała:

      > Mam koleżankę, koło sześćdziesiątki, wykształcona, zawód medyczny, zdrowa, akty
      > wna, pracuje. Ma czwórkę dorosłych dzieci - fakt, ma do nich daleko, ale są. Ma
      > też psa i dwa koty.
      > I ona mi niedawno powiedziała, że właściwie to powinna już umrzeć, bo nie jest
      > już nikomu potrzebna. Zupełnie poważnie.

      Menopause. Chyba na powaznie zadna kobieta nie uwaza ze zycie ma sens jedynie gdy jest przydatna dzieciom.


      > A już rekord pobiła jedna baba, która przy obiedzie rodzinnym przygotowanym prz
      > ez synową z brewkami uniesionymi pod niebo krytykowała każdą potrawę, nawet mów
      > iąc coś w rodzaju "przepraszam cię bardzo, ale to jest niejadalne" - a kiedy re
      > szta rodziny chwaliła jedzenia, mówiła - "a bo wy się nie znacie, wy młodzi to
      > wszystko zjecie" A kiedy synowa była bliska łez, mąż i szwagrostwo ją pocieszal
      > i - Nie przejmuj się Kasia, wszystko jest pyszne, mama tylko tak mówi, bo ch
      > ce się czuć potrzebna


      A ta Kasia nie miala jezyka w gebie zeby powiedziec tesciowej ze skoro jej nie smakuje to ma nie jesc a najepiej zeby juz poszla do domu? Bala sie chamki? Zapraszala ja ponownie?
    • mocca26 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 18:21
      Na marginesie - jak osoba wykonująca zawód medyczny może czuć się niepotrzebna (i nie mam tu na myśli spraw rynkowych)
      • nangaparbat3 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 19:05
        Dokładnie to samo sobie pomyślałam.
        Może ta pani miała zły dzień, spotkało ją coś, że poczuła się odrzucona, któreś z dzieci umawiało się na telefon, ale coś mu przeszkodziło - gotowe. Na drugi dzień może już się czuła zupełnie inaczej. Ale możliwe, że rzeczywiście tak się trwale czuje, możliwe też, że ma depresję. W sumie nic się nie da powiedzieć na podstawie pojedynczego zdania.
        Przypomniała mi się moja babcia, która gdzieś od 85 zaczęła mówić: ja już nie mam swojego życia, więc muszę żyć waszym. Krótko i wprost. W związku z tym ja ją postrzegałam jako wampirzycę, co krew ze mnie wysysa, unikałam lub okropnie się kłóciłyśmy. Teraz żałuję, bo to była wspaniała, niezwykła osoba, nieprawdopodobnie dzielna i silna, mogłam się od niej dowiedzieć pasjonujących rzeczy, gdybym tylko umiała okazać jej zainteresowanie i pozwoliła opowiadać. Dzisiaj zadałabym jej setki pytań o nią sama, o moją rodzinę i o świat. Za późno. Póki żyła, poty trwałam w buncie - może właśnie dlatego, że była całkowicie skoncentrowana na przyszłości i uniknięciu przewidywanych katastrof, więc starała się nami kierować. Teraz widzę, że zawsze miała rację i jej przewidywania się spełniły - ale co z tego, mieć rację to za mało.
        Od 10 dni sama jestem babcią, ciekawa jestem, jak to będzie.
        Z takich patologicznych babcinych historii to moja znajoma - kiedy tylko dowiedziała się, że synowa jest w ciąży, oznajmiła, że przechodzi na emeryturę, pojedzie do syna (inne miasto) i będzie im chować dziecko.
        • malgosiagosia Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 19:17
          nangaparbat3 napisała:


          > Od 10 dni sama jestem babcią, ciekawa jestem, jak to będzie.

          O, moje gratulacje. smile
    • po_godzinach_1 Re: Czuć się potrzebna... 15.10.26, 19:19
      Uczucie bycia potrzebnym jest bardzo ważnym uczuciem, każdy chce być komuś potrzebny, to daje poczucie sensu. Dorosłym dzieciom można być potrzebnym, nie w sensie utylitarnym, ale dlatego, że sie po prostu jest. Natomiast do tego potrzebny jest dobry układ gwiazd - dzieci mają swoje rodziny i swoje życia, róznych partnerów, którzy tez mają swoich rodziców. Robi sie tłok.

      Dobrze więc, gdy poczucie bycia potrzebnym lokuje się poza dziećmi. Ale to wcale nie jest proste, bo jak tu dyskutowac z własnymi emocjami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka