Dodaj do ulubionych

Jak często..???

28.12.04, 09:34
Powiedzcie, jak często wychodzicie ze swoimi mężami/żonami do kina teatru,
restauracji??
Właśnie miałam z mężem małą sprzeczkę. W tym miesiącu byliśmy dwa razy w
restauracji i dwa razy w kinie. Czy to mało???
On by chciał wychodzić dwa razy w tygodniu!!!
Mamy dwoje dzieci, baseny, angielskie i innne zajęcia, ja pracuję. Czasem nie
mam po prostu ochoty wyjść. Często jestem zmęczona, czy źle się czuję. Mój
mąż narzeka, że nie potrafię wygospodarować dla niego 5 godzin w tygodniu.
Czy ktoś z Was wychodzi tak często?? I jak sobie radzić z takim "rozrywkowym"
mężem, bo przecież nie powiem, żeby z koleżanką z pracy poszedł wink
Obserwuj wątek
    • sol_bianca Re: Jak często..??? 28.12.04, 11:33
      > Mamy dwoje dzieci, baseny, angielskie i innne zajęcia, ja pracuję. Czasem nie
      > mam po prostu ochoty wyjść. Często jestem zmęczona, czy źle się czuję. Mój
      > mąż narzeka, że nie potrafię wygospodarować dla niego 5 godzin w tygodniu.

      A on ma tyle czasu? Nie pracuje? Nie pomaga w domu? Znajdź mu jakieś zajęcie,
      żeby zobaczył, jak to jest być zmęczonym... wink
      • ammeux Re: Jak często..??? 28.12.04, 11:41
        On też pracuje. Ale co tu dużo mówić, cały dom "jest na mojej głowie". Jego
        obowiązki to: praca, płacenie rachunków, duże zakupy raz w tygodniu,
        rozładowanie zmywarki, wyrzucenie śmieci............
        • anoczek Re: Jak często..??? 28.12.04, 12:16
          Ja w grudniu wprost wymusiłam na moim mężu, żebyśmy wyszli do knajpki sami. Tak
          zawsze zabieramy małą ze sobą. Czyli średnia u nas wyjść - 1 raz na około 3
          miesiące.
    • polaola Re: Jak często..??? 28.12.04, 12:09
      A ja troche Ci zazdroszcze. Moj maz to domator i bardzo trudno namowic go na
      opuszczenie zacisza domowego. Nie lubi zostawiac naszego dziecka z kimkolwiek,
      zaraz teskni za coreczka, wiec wypady talko we dwoje to dla niego raczej udreka
      niz zabawa. Kino, teatr, bar ... od roku nie widziane od wewnatrz.
      Na szczescie maz jest towarzyski i lubi zapraszac przyjaciol do nas wiec nie
      jestesmy zupelmie odcieci od swiata.
    • gagunia Re: Jak często..??? 28.12.04, 12:49
      srednio raz w miesiacu - choc zdarza sie, ze nie wychodzimy wcale z 1,5
      miesiaca, a pozniej dwa weekendy pod rzad. latem czesciej - nawet ze 2-4 razy w
      tygodniu, ale mieszkay nad samym morzem i takie piwko czy spacer wieczorny to
      norma tutaj. dziecko zostaje wtedy z babcia.
    • nnika5 Re: Jak często..??? 28.12.04, 12:54
      rany julek...az mi teraz normalnie wstyd...moja mala ma 13 miesiecy. sama z mezem wyszlam...zaraz...chyba 4-5 razy. i to najdluzej na 2 godziny. chyba glownie dlatego ze karmie piersia a zuzia to straszna ssawa. maz mnie namawia zebym juz rzucila to karmienie ale ja jakos nie mam sumienia widzac jaka ona jest szczesliwa jak ma cycusia w poblizusmile
      • andaba Re: Jak często..??? 28.12.04, 21:21
        Ostatni raz byłam z mężem w kinie 3 maja 1996 roku ... Jeszcze przed ślubem. W
        restauracji wcale. A, nie, przepraszam, raz byliśmy z dziećmi w McDonaldzie.
        • monika291 Re: Jak często..??? 28.12.04, 22:14
          Nikolam 17 miesięcy i od czasu jak się urodziła wyszliśmy gdzieś(razem) sami 3
          razy.Ja nie znosze zostawiać małej gdzieś czy prosić się mamy czy siostry aby z
          nią zostały(nie są zbyt chętne) a opiekunce bym nie zostawiła wieczorem i
          troszke nocy (nie wiem dlaczego ale nie i już).Jak mój mąż chce koniecznie
          gdzieś iść np do kina czy na imprezkę (a ja nie)to mówie mu aby poszedł z
          kumplami ja nie będę miała żalu .On (zawsze) na początku mówi "No coś ty a ty
          będziesz sama siedzieć i ci przykro będzie"-ja zaprzeczam a on potem idzie.
          Wole tak a niżeli miałby mnie namawiać co tydzień i marudzić (no choć ,a
          dlaczego nie ,itp)(przecież wciąż mnie głowa nie może boleć)
    • anek.anek Re: Jak często..??? 28.12.04, 22:25
      średnio to wypada jakieś 2-3 razy w miesiącu.
      Ale ze względu na malucha obydwoje zawsze decydujemy się na seanse w kinie po
      21, a do restauracji chodzimy na późne kolacje. Synek i tak ma bardzo mało
      taty, i wolimy wychodić kiedy on już idzie spać, tak żeby nie "tracić" tego
      cennego czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka