Dodaj do ulubionych

Komunia...

17.01.05, 22:08
No i "dorosłam" do tego tematu. Maj się zbliża a mi cierpną koniuszki palców,
bo boję się, że nie uda mi się przekonać rodziny, że to Sakrament ma być
ważny a nie okoliczności towarzyszące...Rodzinę mamy niewielką, mieszkanie za
to spore (a zawsze można i na dwór się przenieść) - na pewno nie będzie cyrku
pt." impreza niemal weselna ". Pamiętam swoją Komunię i Komunie rodzeństwa:
fakt, alkoholu nie było...ale ilość potraw...ilość gości...nie rozumiem po
co. Czy najwazniejsze w tym wszystkim jest, żeby pokazać rodzinie, że stać
nas na wielką ucztę? Czy może chodzi o to, żeby dziecko w skupieniu przeżyło
ten dzień - jako coś ważnego. Czy to, że przyjedzie wujek Bronek, którego
dziecko zobaczy po raz pierwszy albo ciocia Ziuta, którą ostatnio widziano na
chrzcie, doda znaczenia Sakramentowi? Nie lubię zamieszania towarzyszącego
imprezom - to prawda. Urządzanie przyjęcia dla większej ilości osób jest dla
mnie zbędnym wysiłkiem: jeśli już kogoś zapraszam, poprzestaję na obiedzie
lub chrupiących przystawkach(w stylu bardziej koreczki serowe niż faszerowane
pomidorywink). Na szczęście nikt nie składał jeszcze zażaleniawink A może ja po
prostu niegościnna jestem? No trudno...tak już musi pozostać, nie podejmę
procesu zmiany charakteru w roku, w którym mam okrągłe(o MATKO!)
urodziny...Wracając do tematu: na pewno oburzenie mojej rodzicielki wzbudzę
ubogim menu. Albowiem planuję kilka sałatek(zanim obiad się nie ugotuje),
obiad i jakieś ciasto, może dwa(ciasto kupione, bo talentu w tym kierunku za
grosz nie posiadam. Mama pewnie dostanie napadu ambicji i sama parę tortów i
ciast będzie chciała upiec...). Oburzenie teściowej zaś wzbudzę zakazem
dawania prezentów. Tylko że tu będzie sprawa złożona: moja teściowa, o ile
tylko dysponuje gotówką obsypuje wnuczęta prezentami (np. telefon komórkowy
dla siedmiolatka, firmowa torebka dla pięciolatki...). Aż się boję, co ona
może wymyślić z okazji Komunii. Wiem jedno - pomysłu obdarowania wnuka z tej
okazji nie dam rady jej wyperswadowaćsad
Co na to wszystko Gilbert? Ano - jak wszyscy jego koledzy - czeka na
prezenty. Dodatkowe urodziny w roku. A może Gwiazdka? Ech...rozmowy niewiele
dają. Dlaczego to wszystko idzie w tak materialistycznym kierunku? Czy ja
wyjdę na wyrodną matkę, jeśli poproszę (przynajmniej moją rodzinę), żeby
ewentualne prezenty były związane z religią? Bo nie będzie się mógł pochwalić
kolegom...A niektóre mamy kolegów już całe rozemocjonowane, odliczają czas do
Komunii, jak do Wielkiego Wybuchu, odkładają kasę na organizację imprezy,
rezerwują lokale, planują menu....
Obserwuj wątek
    • mama1974 Re: Komunia... 17.01.05, 22:32
      Ja mam co prawda jeszcze kilka lat do weryfikacji poglądów na temat, bo starsza
      latorośl ma niecałe 4 l.
      Jednak póki co zgadzam się z Tobą. To ma być przeżycie duchowe, a nie bal
      urodzinowy. Najważniejsze w tym dniu jest(powinien być) fakt przyjęcia Boga w
      tak specjalny sposób.
      Jeśli tak chcesz, poproś rodzinę w sprawie prezentów o związane z religią,
      teściową też.Uważam że to w porządku.
      Co do gości - na chrzcie moich dzieci byli rodzice chrzestni i babcie, żadnych
      ciotek i kuzynów.
      Z komunią planuję podobnie. W domu. Gdyby to miało być teraz postapiłabym tak
      jak piszesz - podałabym sałatki, obiad i ciasto.
      Rób wszystko w zgodzie ze sobą i nie przejmuj się tym co pomyśli mama - po
      wszystkim ewentualne wcześniejsze komenatrze wynagrodzi Ci brak tzw.niesmaku.
      Dziecku nie ma się co dziwić, że czeka na prezenty, ot takie czasy. Myslę że
      mając mądrą matkę, która z nim rozmawia będzie wiedział w czym rzecz.
      Tego życzę, popieram i pozdrawiam
      mama.
    • koleandra Re: Komunia... 18.01.05, 09:26
      Jak to czytałam przemknęło mi przez myśl "biedne dziecko....". Pamiętam swoją
      komunię... i pamiętam jak mi było strasznie przykro. Dzieci szły do komuni w
      pięknych białych sukienkach a ja w pożółkłej uszytej przez siostry moje kochane
      uczące sie wtedy na krawcowe... Wchodziłam do kościoła ze łazmi w oczach i
      poczerwieniałymi ze wstydu policzkami bo nie jechałam tak jak większość
      dzieciaków - samochodem, tylko furmanką... Tak mi było wstyd bo na prezent
      dostałam pomiętą czerwoną spudnicę i lalkę... a inne dzieci jak to ktoś wtedy
      określił "grające wiadra". W domu już nie było mi wstyd bo chrzestny się
      zlitował i kupił mi rower.... ładny niebieski rower.
      Więc tak podsumowując - może brakowało mi wtedy tego tłumaczenia, że to nie
      przyjęcie jest ważne, nie prezenty, a sam Sakrament... może nie rozumiałam ale
      mam szczere wątpliwości czy bym to w ogóle wtedy zrozumiała nawet gdyby mi to
      dzień i noc tłumaczyli.... Czy mozna od takiego dziecka 9-letniego wymagać aby
      zrozumiało to? aby poddało sie ważności tej całej ceremoni w kosciele i miało w
      nosie czy dostanie fajny komputer np.?
      • ewa2233 Re: Komunia... 18.01.05, 09:59
        No cóż...
        Przerabiałam to 2 lata temu.
        Najpierw chciałam zaprotestować przeciw prezentom. Później przyszła refleksja
        jak u Koleandry ...
        Pamiętam swoją skromną sukienkę (całkiem "przyzwoitą")
        i haftowaną w złote kłosy - mojej koleżanki ...
        Tak więc postanowiliśmy stanąć "pośrodku" i dać się "ponieść fali" smile
        Nie ingerowaliśmy w prezenty. Moi rodzice dali go tydzień wcześniej (rower)
        z "przemową", że to ma być pamiątka, podkreślenie Ważnego Dnia, jednak nie
        zamazanie NAJWAŻNIEJSZEGO.
        Dziecku tłumaczyliśmy na czym polega ten Dzień. Dlaczego jest tak uroczysty.
        I że prezenty - jak na urodzinach - podkreślają wagę , ale przecież nie są
        najważniejsze.
        Ważna jest radość wszystkich z tego, że dziecko przyjmuje sakrament.
        A w formie prezentu najłatwiej tą radość przedstawić.
        -----------------------------
        • ewa2233 Re: Komunia... 18.01.05, 10:15
          Tak mi się jeszcze nasunęło ...
          Właściwie dlaczego daje się prezenty nowożeńcom?
          A nóż będą myśleć o prezentach, a nie o Sakramencie?
          smile
          Czasem trzeba trochę "odpuścić". Wymyśleć "złoty środek".
          -----------------------------
        • allaxx1 ja to przeżyłam........... 18.01.05, 10:30
          Jestem mamą trzecioklasisty--komunię mieliśmy w tamtym roku,w tym roku
          rocznicowa więc jestem w temacie na bieżaco.
          Dzieci nie mają absolutnie żadnych oznak,że niedługo przystąpia do sakramentu
          (chyba,że chodzą do szkoły prowadzonej przez zakonnice),już na początku roku
          zaczyna sie licytacja kto i co dostanie.Póżniej zaczynają się składki,które
          mogą zrujnować niejedną rodzinę--skłądki na kwiaty--najlepsze są kwaity
          holenderskie,na prezenty dla kościoła,księdza,katechetki,org anisty......
          Mamy zarzyczyły sobie identyczne stroje więc dzieci miały uszyte przez znajomą
          pani katechetki zgrzebne sukmany--jedynie po 70 złotych.Piszę zgrzebne bo miały
          być skromne a były uszyte niedokładnie,niedbale i z kiepskiego materiału.
          Garnitur musiałam i tak ubrać pod ten habicik więc musiałam go kupić.
          Próby ciągnęły się w nieskończoność,czasem było zimno a my musieliśmy z dziećmi
          ćwiczyć wchodzenie do kościoła.
          Przygotowania trwały od marca a w dniu kominii zaczęło się---kościół pełen
          gapiów--nie rodziny tylko przypadkowych wiernych którzy akurat teraz MUSIELI!!
          wejść do kościoła,pełno biegających dzieci,wszyscy kręcą ,fotografują,krzyczą.
          Zaczęła sie msza--trwała dzięki wspaniałemu proboszczowi tylko 1,5 godziny
          (dzieci było 45),my mieliśmy około 20 gości więc przyjęcie było w domu
          teściowej.
          Dzieci miały i po stówce gości i wynajęte sale w hotelach i knajpkach.
          NO i temat prezentów...........bosze tragediasad(((
          Dzieci na drugi dzień przyszły obwieszone jak choinki--złote łańcuch,krzyżyki
          wielkości pięści,bransoletki i pierścienie z diamencikami.
          Dzieci chwaliły się telewizorami??,wieżami,rowerami ,telefonami komórkowymi???
          Prawie żadne dziecko nie dostało biblii,obrazka świętego czy różańca.O
          pieniązkach wole nie mówić--dzieci wymieniały nawet sumy 10.000 zł.
          Kiedy pod koniec białego tygodnia dzieci miały przynieść rowery i inne prezenty
          do poświęcenia około 10 chłopców przyprowadziło .....skutery.
          Tak więc komunia to festiwal prezentów i pokazu rodziny"na co mnie stać"
          My daliśmy prezenty skromne bo uważam tel.komórkowy,skuter czy złote łańcuchy
          nie godne są komunii i nie są potrzebne 8 latkowi.
          Życzę "przeżycia'tej imprezki i miłych wrażeńsmile
          P.S.
          Alkoholu nie podawałam na uroczystości---dziecko miało mieć uroczystość a nie
          popijawkę.
          • allaxx1 zażyczyły:))))---zrobiłam byka:))) 18.01.05, 12:04
          • ewis Re: ja to przeżyłam........... 19.01.05, 01:23
            święcenie prezentów???????
            bosz, czego to ludzie nie wymyślą...
        • mayessa Re: Komunia... 18.01.05, 10:57
          Ja mialam Komunie 15 lat temu.To bylo troche inaczej niz teraz ale pewne
          kwestie nie zmienily sie. Juz wtedy zaczynala sie akcja typu rowery itp.Mój
          brat mial 3 lata przede mna i jeszcze czegos takiego nie bylo (nie w takim
          stopniu). Wracajac do mnie.Ja dostalam glównie pieniadze ale nie pamietam, zeby
          one mnie pochlonely na calego. Chyba zostala zachowana wzgledna równowaga.
          Czyli sie da. Wiele razy myslalam, ze mozna skupic sie na prezentach zwiazanych
          tematycznie z Komunia ale mysle ze nawet najbardziej dojrzalemu 9-latkowi
          bedzie trudno to wytlumaczyc i po prostu bedzie mu przykro-jak to dziecku.Dobre
          sa pomysly moich przedmówczyn-dobrze jest samemu nawet przygotowywac dziecko do
          tego co jest najwazniejsze w tym dniu a w prezenty nie ingerowac. Na Chrzest,
          slub sa prezenty i to niekoniecznie "tematyczne" wiec moze na Komunie tez
          mozna. Ale przyznam,ze mnie dla mojego przyszlego dziecka tez by sie marzylo
          cos takiego.Buzka!
    • sowa_hu_hu Re: Komunia... 18.01.05, 10:25
      nie dziwie sie dzieciom że czekają na prezenty i traktuja ten dzień właśnie jak
      kolejne urodziny...
      moim zdaniem sakrament komunii świętej powinien dotyczyć dzieci w wieku
      poźniejszym! uważają tak również moje znajome których dzieci były juz do
      komunii...
      • wegatka Re: Komunia... 18.01.05, 10:39
        Zgadzam się z Sową w 100%
    • wegatka Re: Komunia... 18.01.05, 10:35
      Ja podzielam zdanie Koleandry i Ewy. Myślę, że niezbyt dobre jest popadanie w
      skrajności. Z I Komunią św. jest trochę tak jak ze ślubem - tu też najważniejszy
      powinien być sakrament. A gdy sobie przypomnę wszystkie śluby, na których byłam,
      to zwykle najważniejsza była oprawa, piękna suknia, jeszcze przed uroczystością
      ustala się prezenty, przewiduje się zawartość kopert, organizuje huczne wesela i
      niktnie dopatruje się w tym niczego złego. Ślub ma być piękny i niezapomniany.
      Komunia też dla dziecka powinna być dniem niezapomnianym. To dobrze, że
      powtarzasz mu o tym, co jest najważniejsze. Chodź z dzieckiem do kościoła,
      opowiadaj często o najistotnieszej sprawie Komunii, myśle, że dziecko będzie
      wiedzieć co jest najważniejsze tego dnia. Ale nie pozbawiaj go radości z
      otrzymanych prezentów bo może się stać tak, że dla dziecka ten dzień pozostanie
      rzeczywiście niezapomniany, lecz z powodu upokorzenia.
      • izunia6 Re: Komunia... 18.01.05, 11:11
        Zgadzam sie z Wegatką. Nie rób z Komunii dziecka w końcu własnej ideologii.
        Dlaczego dawanie prezentu na urodziny jest OK, a na tak wielką uroczystość jaką
        jest komunia już nie. Prezenty religijne są jak najbardziej na miejscu, ale coś
        niezwykłego również. Nie po to, żeby się dziecko chwaliło, tylko żeby pamiętało
        to jako wspaniały i szczególny dzień. Bardzo mi się podoba porównanie do ślubu.
        W końcu każda z nas dostała mnóstwo prezentów na ślub i jakoś nam to nie
        przeszkadzało, ba niektórzy nawet zrobili stosowne listy z zamówieniami.
        Natomiast oczywiście masz rację, że niektórzy przeginają w druga stronę, ale tym
        nie należy się wogóle przejmować. W mojej rodzinie i w otoczeniu absolutnie nie
        daje się pieniędzy dziecku, ale na przykład kilka osób składa się na rower, albo
        inne duże coś, co akurat jest potrzebne.
        A co do oprawy - wszystkie komunie robiłam w domu w formie szwedzkiego stołu,
        wszystko na zimno. A jak kto głodny, to może się iść do domu najeść!
        • patsik Re: Komunia... 19.01.05, 12:05
          izunia6...ja nie robię z komunii dziecka swojej ideologii. To ma być moja
          ideologia bo to ja wychowuję dziecko, ja je ochrzciłam i ja przygotowuję je do
          komunii. Zauważ, że dopiero bierzmowanie jest sakramentem dojrzałości. I wtedy,
          mam nadzieję, moje dziecko bedzie mogło samo zdecydować o oprawie tegoż
          sakramentu. Zakładam, że do pewnego wieku mam wpływ na jego wychowanie i
          światopoglądy a jeśli nie będę dość pewna własnych poglądów, to dziecko będzie
          widzieć tę niepewność. Urodziny są niewątpliwie uroczystością dziecka, jego
          dniem. I tu prezenty są najważniejsze.
          koleandra - przykład chłopca, który rozpłakał się, bo dostał za mało prezentów,
          to nie jest dla mnie dowód na to, że nalezy dawać prezenty, bo dzieciom będzie
          przykro. To przykład, że dziecko nie było przygowtowane do komunii. Przykład,
          że właśnie najważniejsze w tym dniu stały się dla niego prezenty.
          To nie jest kwestia rozmów w kontekście wyłącznie komunii - niedawno
          rozmawialiśmy przy okazji urodzin, co by było gdyby jakaś lubiana osoba z klasy
          chciała przyjść na urodziny Gilberta a nie miałaby kasy na prezent. Czy nie
          wpuściłby jej na urodziny? Czy to, że przyszła bez prezentu oznacza, że nie
          może się dobrze pobawić na imprezie? I wcale dla niego nie było oczywiste, że
          taka osoba może przyjść, dopiero po długich rozmowach doszlismy do zrozumienia
          problemu.
          Sprawa prezentów bardzo zależy też od charakteru dziecka. Są dzieci, którym
          prezent nie przysłoni uroczystości a są takie, dla których stanie się
          najważniejszy(i w tej grupie mamy Gilberta). Są takie, które prezenty dostają
          tylko na różne wyjątkowe okazje (urodziny, gwiazdka) a są takie, które są
          obsypywane wręcz różnościami zupełnie bez okazji(patrz: mój pierwszy post o
          prezentach, które potrafi dać moja teściowa). Rower Gilbert dostanie w tym
          roku, bo ze starego wyrósł. Ale czy Komunia jest tym momentem, w którym
          powinien dostać rower??? A co to ma wspólnego???
          • isma Re: Komunia... 19.01.05, 12:32
            Patsik, jest takie forum, Wychowanie w wierze, gdzie mozesz pogadac z osobami
            zaprawionymi m.in. w bojach o to, zeby sakramenty byly sakramentami wink)).

            A konkretnie, to ja bym probowala znalezc jakies rozwiazanie kompromisowe.
            Prezenty - nawet, niech juz bedzie, te kosztowniejsze - dawane na tydzien czy
            dwa przed komunia wydaja mi sie sensownym pomyslem, emocje z nimi zwiazane
            zdaza opasc i bedzie czas na - stosowne do wieku - przezycie samego sakramentu.
            No i odpada element "przekupstwa" - "jak bedziesz grzeczny na uroczystosci, jak
            sie ladnie wyspowiadasz, to...". A moze, paradoksalnie, to ze Twoje dzieci sa
            obsypywane prezentami, moze sie przyczynic do tego, ze akurat te komunijne
            potraktuja troche luzniej, co?

            Nie upieralabym sie przy prezentach stricte religijnych (u mnie w rodzinie jest
            za to tradycja, ze z okazji chrztu dziecko dostaje tylko Biblie - ale to ma
            wymiar symboliczny, bo przeciez i tak prezenty dla niemowlecia z okazji chrztu
            typu fotelik czy kombinezonik nie sa dla dziecka, tylko dla rodzicow wink)),
            dlatego, ze dla mnie wybor prezentu jest tez okazja, zeby wyrazic swoj stosunek
            do dziecka, swoja pamiec o jego zainteresowaniach - chcialabym moc podkreslic,
            ze np. pamietam, ze dzieciak sie interesuje historia czy jazda na desce.
            Prezent jednoznacznie religijny, jak dla mnie, ma te wade, ze utrudnia taka
            indywidualizacje.

            Aha - ktos tu pisal o prezentach slubnych. Zdarza sie, ze takowych moze nie
            byc, i da sie z tym zyc, naprawde wink)). Mysmy swiadomie prezent slubny
            przyjeli tylko od Rodzicow, a reszta gosci zostala w zaproszeniach uprzedzona,
            ze przyjmiemy z tej okazji datek na hospicjum, ktorego wolontariusze byli z
            nami - i jakos nie czujemy sie z tego powodu odarci z naleznych nam
            okazjonalnych darow, a wprost przeciwnie wink)).
            • patsik Re: Komunia... 19.01.05, 12:39
              isma, świetny pomysł z tym wcześniejszym daniem prezentów, bo teściowa jest
              niereformowalna! Z datkami na hospicjum w ramach prezentu ślubnego
              również...szkoda, że już po ślubie jestem - nie miałabym problemu z deską do
              krojenia i dwoma robotami kuchennymiwink
              a przy okazji: czy masz na imię Ismena? Bo to imię mojej córkismile
              • isma Re: Komunia... 19.01.05, 12:43
                Nie mam, niestety wink)). Ale nick jest wlasnie od tego imienia, bo chcialabym ;-
                ))).
            • ewa2233 Re: Komunia... 19.01.05, 12:40
              To ja pisałam o prezentach ślubnych.
              Ale mnie nie zrozumiałaś.
              NBie pisałam, że są niezbędne, tylko po prostu jest taka tradycja (Wy też
              otrzymaliście prezent jaki chcieliście - datek na hospicjum).
              Chodziło o to, by nie popaść w przesadę, że prezent przysłoni Sakrament!!!
              Nowożńcom też prezent MÓGŁBY przesłonić Sakrament.
              Np. istnieje "zagrożenie", że Isma stojąc na ślubnym kobiercu mogłaby zacząć
              marzyć ile wpadnie kasy do skarbonki.
              A ktoś inny martwiłby się ile kompletów pościeli dostanie, a ile żelazek.
              -----------------------------
              • patsik Re: Komunia... 19.01.05, 12:45
                ewa, ale dorosły niec różni się od dziecka, prawda?
                • ewa2233 Re: Komunia... 19.01.05, 12:54
                  dobrze zauważyłaś ... "nieco" smile
                  -----------------------------
              • isma Re: Komunia... 19.01.05, 12:51
                Ewo, tylko, ze jest ta istotna roznica, ze slub zazwyczaj biora ludzie w miare
                dorosli, ktorzy mniej wiecej wiedza, czego oczekuja, od zycia i od gosci
                weselnych wink)). Dziecko idace do pierwszej Komunii nie ma ani takich
                mozliwosci rozeznawania, ani mozliwosci decydowania, a akceptacja rowiesnikow
                jest dla niego - statystycznie rzecz biorac - chyba jednak wazniejsza, niz dla
                pary doroslych ludzi. No i dla doroslych przezycie sakramentu jest wylacznie
                sprawa ich sumienia, a przezycie tegoz przez dziecko - rowniez sumienia osoby,
                ktora w przyrzeczeniach chrzcielnych zobowiazala sie wychowac je w wierze.
                Dlatego analogia wydaje mi sie nietrafiona wink)).

                PS. Myslisz, ze nie ma ludzi, ktorym oprawa slubu przeslania sakrament?
                • ewa2233 Ismo! jesteś niesamowita ! :) 19.01.05, 13:02
                  slub zazwyczaj biora ludzie W MIARĘ DOROŚLI, ktorzy MNIEJ WIĘCEJ WIEDZĄ,
                  czego oczekuja, od zycia i od gosci weselnych wink))

                  extra!! zdanie ! smile)) 1000% prawdy!smile

                  Muszę się zgodzić, co do tego, że kształtujemy sumienie dziecka i jesteśmy za
                  nie odpowiedzialni.
                  Dlatego uważam, że rozmowy przed uroczystością są niezbędne!
                  Z resztą można porozmawiać również z gośćmi, by przy okazji Komunii
                  "nie wygłupiali się" z "wykwintnością" co do prezentów. Niech to będzie
                  coś "rozsądnego" a nie komputer, skuter (!) czy coś podobnego. A jeśli ktoś
                  chce się wykosztować, niech zrobi to przy innej okazji, albo bez okazji.
                  U nas ten rower - dany tydzień przed - był całkiem trafiony. Nas nie było na
                  niego stać (choć nie był "z górnej półki") a dziecko przez tydzień się już z
                  nim "oswoiło" i w Dzień Komunii był absolutny spokój.
                  -----------------------------
          • izunia6 Re: Komunia... 19.01.05, 13:00
            Kojarzy mi się to z wątkiem Materializm i mala kobietka na Wychowaniu.
            Narzucasz dziecku swój punkt widzenia bez względu na jego odczucia. Gdyby Twoje
            dziecko powiedziało - nie chcę prezentów na Komunię, bo to jest dla mnie
            uroczystość religijna - to wszystko byłoby w porządku i byłoby to zwycięstwo
            twoich metod wychowawczych (aczkolwiek dla mnie i to byłoby podejrzane) Ale
            Twoje dziecko tak nie powie, bo jest tylko dzieckiem i wbrew temu co piszesz to
            jest jego święto, tak jak i urodziny. I ja nie bardzo rozumiem dlaczego sprawiać
            mu przykrość i wystawiać na taką próbę w dniu tak dla niego ważnym. Jestem jak
            najbardziej przeciw przesadzie, ale w obie strony.
            • isma Re: Komunia... 19.01.05, 13:10
              Izuniu, napisalas dosyc kategorycznie: "wbrew temu co piszesz to jest jego
              swieto". Mam proste pytanie: a kto to ustala i z czego to wynika wink))?
              • mayessa Re: Komunia... 19.01.05, 14:06
                Prezenty prezentami ale czy to cale ganianie za menu,knajpa itp to nie
                przeslania sensu uroczystosci. Przeciez dziecko mimo wszystko jest w to
                wciagane. A zbaczajac nieco z tematu , choc niedaleko- czy wesele nie odciaga
                uwagi od tego co najwazniejsze- slubu. Podpisuje sie obiema rekami pod tym co
                napisaly poprzedniczki- bez przesady w zadna strone.
    • ewis Re: Komunia... 19.01.05, 01:34
      patsi smile
      Współczuję organizacji imprezy tak, aby wilk był syty i owca cała. Temat mi
      bliski, bo w tym roku chrzciny... I nie wiem czy w domu (raczej nie, ale może),
      czy w restauracji; jakie pokrewieństwo chcę/wypada zaprosić...

      Ty, widzę, już ogólny szkic masz, więc się go trzymaj i nie zwracaj uwagi na
      komentarze. Rodzinę może zaproś tę, która pamięta o urodzinach Gilberta. Reszta
      pewnie nawet nie zauważy, że była Komunia.
      Wyślij albo wręcz osobiście ładne zaproszenia, które podkreślą, że poważnie
      traktujesz tę uroczystośc. A prezentami się nie przejmuj smile Nie przyćmią
      Wielkiej Chwili, jeśli sam Gilbert będzie chciał przeżyć uroczyście Dzień
      Pierwszej Komunii smile

      pozdrowionka smile
    • koleandra Re: Komunia... 19.01.05, 08:33
      W zezłym roku w mojej rodzinie było kilka komuni, ja jako matka chrzestna
      pojechałam do dziecka mojego brata. Dwóch chłopaków było u komuni - jeden 8,
      drugi 9-letni (tak pasowało rodzicom zeby poszli w jednym roku). Gości było nie
      wiele bo komuni więcej i każdy pojechał tam gdzie mu było bliżej albo tam gdzie
      miał chrzesniaka. Co za tym idzie prezentów też chłopaki dostali mniej w dniu
      komuni (resztę później jak reszta rodziny dojechała). I wiecie co zrobił ten
      chłopak? Na taką ilośc prezentów jaką dostał rozryczał się w niebogłosy,
      zamknął w pokoju i nie wyszedł do końca imprezy... Nic nie dały tłumaczenia -
      najważniejszy jest sakrament.... Jemu było okropnie przykro, taka życiowa
      porażka po prostu a dla tak małego chłopca - zyciowa tragedia zwyczajnie...
    • madalenka25 Re: Komunia... 19.01.05, 09:08
      Moja Młoda tez w maju ma komunię ale jakos o prezentach nie mówi, bardziej
      przeżywa co będzie jak pójdzie do spowiedzi i czy przypadkiem czegoś nie
      zapomni. Jest to duża zasługa siostry zakonnej i księży w naszej parafii, msze
      dla dzieci to czysta przyjemność - bardzo dużo przekazują nauk w formie zabawy,
      do tego dochodzą msze szkolne - co tydzień, w grudniu gdzie mojego śpiocha nie
      można dobudzic do szkoły wstawała na 6,30 na roraty - bardzo mocno przeżywała w
      padzierniku różaniec a kiedy wspomniałam, że chciałabym kupic jej sukienke na
      przebranie z alby to popukała się w głowę - jedynym odstępstwem to jest
      straszna troska o fryzurę i czy jej wlosy jeszcze dłuższe urosnął

      wydaje mi się że jest to też kwestia wychowanie dziecka - ja zawsze uczyłam, że
      nie prezenty są najważniejsze tylko pamięć i to mam nadzieję zaowocuje
      • ewa2233 Re: Komunia... 19.01.05, 12:33
        Masz rację Patsi rower nie ma nic wspólnego z I Komunią.
        Ale powiem jeszcze raz, patrząc od strony dziecka, które jest tak naprawdę nie
        bardzo dojrzałe do ZROZUMIENIA tego co się NAPRAWDĘ dzieje.

        Ważna jest radość wszystkich z tego, że dziecko przyjmuje Sakrament.
        A w formie prezentu najłatwiej tą radość przedstawić.

        Myśmy tak synowi tłumaczyli skąd prezenty (nie tylko u niego), w tym dniu.
        A potrzebowaliśmy takiego spojrzenia, bo (jak pisałam) najpierw chcieliśmy w
        ogóle "zrezygnować" z prezentów. Ale później popatrzyliśmy od strony dziecka,
        które (nawet nie wiem jak byśmy się starali) nie będzie tak naprawdę świadome,
        że ono (nie dostając prezentów) dostanie więcej od tych dzieci, które prezenty
        otrzymają. Chodzi również o to, by nie poczuło się gorsze i gdzieś "pod skórą"
        nie czuło żalu. (Ja to uczucie kiedys poznałam, mimo, że byłam "uświadomiona".)

        Mój syn nie dostał ani dużo pieniędzy, ani wielkich prezentów. Uświadomiliśmy
        Go, że JEŚLI dostanie pieniądze (bo tak SIĘ ZDARZA), policzy je już po
        uroczystości. A za wszystkie prezenty JEDNAKOWO wszystkim podziękuje.
        Na szczęście należy do dzieci, które cieszą się każdym drobiazgiem. I nawet
        sobie nie wyobrażam, by zaczął płakać z powodu "słabych" prezentów.
        Ale nad tym trzeba pracować od "zawsze", a nie tuż przed urodzinami, czy
        Komunią.
        Jestem pewna, że na urodziny, ulubionego kolegę zaprosiłby bez żadnego
        problemu - bez prezentu. Bo "przerabialiśmy" kiedyś jakby to było, gdyby goście
        kupili prezenty, jakie by mu nie odpowiadały.Wyszło na to, że nie można dać po
        sobie poznać niezadowolenia, bo każdy włożył serce w swój prezent i byłoby mu
        przykro.
        -----------------------------
        • patsik Re: Komunia... 19.01.05, 12:51
          to ja jeszcze popatrzę od strony dziecka...dobrze, że mam czaswink
          ale i tak imprezy na 100 osób,trzydaniowe obiady, torty i stosy prezentów mnie
          przerażają...
          • isma Re: Komunia... 19.01.05, 13:01
            Aaa, liczbe osob to ja bym stanowczo ograniczyla. Nie cierpie tych czysto
            konwencjonalnych spedow rodzinnych, a dziecko to juz z cala pewnoscia w nich
            nie musi gustowac.
            Gotowac lubie, ale piec nie - nic na sile wink))
            • ewa2233 Re: Komunia... 19.01.05, 13:10
              Ee! z ustaleniem menu też masz czas!
              Ja byłam w ciąży w czasie Komunii, ale SPOKOJNIE wszystko dało się zorganizować.
              Goście - najbliższa rodzina (rodzice, rodzeństwo, chrzestni).
              Obiad: grzybowa ugotowana dzień wcześniej + pieczeń, którą upiekła teściowa.
              Żeby nie gotować nieznanej ilości ziemniaków - ryż (w torebkach) łatwiej
              odcedzać i "przeliczyć" na ilość osób. A sałatkę do drugiego można kupić gotową.
              Tort upiekła teściowa. A na popołudniową "gadkę" wystarczą 1-2 sałatki,
              wędlina, ciasto i napoje. To nie musi być nie wiadomo co!
              PS. u nas akoholu nie było na chrzcinach i Komunii.
              -----------------------------
          • procesor Re: Komunia... 19.01.05, 13:08
            Łączę sie w bólu! smile
            Mnie też to czeka w maju.

            Jak na razie na szczęście Młoda nei wspomina o prezentach. Raczej przeżywa
            kolejne zaliczanie modlitw u księdza. smile

            Nie planuję "wesela". Rodzine tez powściągnę żeby nie szaleli z prezentami.
            Doskonale wiem jak u nich z finansami.. Osob będzie dużo bo taka mam najbliższą
            rodzinę. I wiem że młodej byłoby przykro gdyby zabrakło kochanej cioci. smile Ale
            juz daję odpór pomysłowi z zaproszeniem moejej chrzestnej która nigdy nie był
            mi zbyt bliska - zmaiast niej widze ciocie która chrzestną nie będąc była mi
            zawsze bardzo bliska i "pełniła obowiązki" moejej chrzestnej. smile

            I jak najbarzdiej skorzystamy z pomocy rodziny w przygotowaniach. Czyli
            poprosze o upieczenie ciast - bo ja chce miec czas na zajęcie się MOIM
            DZIECKIEM i jej przeżyciem.

            Pamietacie co kiedyś było tradycyjnym komunijnym prezentem? Zegarek i medalik.
            I zadbam żeby moja córka tez takie prezenty dostała.
            A nad tym jak odbierze I Komunie pracuję juz do jakiegoś czasu. Rozmawiamy co
            jest tu wazne - a co mniej. Prezenty i strój - mniej. smile
            Ale nie pozbawię jej tej radości - bo to tez część oprawy tego dnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka