Dodaj do ulubionych

Czy biorac slub...

20.01.05, 10:49
...mialyscie juz ustabilizowana sytuacje materialna, mieszkaniowa, pracowa
itp? Tak sie zastanawiam bo teraz kilkoro znajomych, którzy tez koncza studia
bierze sluby i sa oni w takiej sytuacji jak ja i mój jeszcze-nie-maz.Wiecie
jakiej-jeszcze szkola bez konkretnej pracy itp. Mnie wiadomo, korci juz
perspektywa 24 h/dobe z moim Misiem ale nie wiem czy taki zywiol jest dobry.
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 10:55
      Ja nie mialam. Teraz sobie te cala sytuacje stabilizujemy - razem. Bywa ciezko,
      ale wszysko, do czego dochodzimy/dojdziemy bedzie naszym wlasnym osiagnieciem,
      wiec bedzie rewelacyjnie smakowac smile
    • jagasz Nie 20.01.05, 10:56
      Nie,
      mieszkanie u rodziców, ja właśnie rezygnowałam z pracy (nową znalazłam na
      szczęście dwa miesiące po slubie), materialnie tyle co uzbieralismy z wesela.
      I co??? Nie żałuję, teraz obydwoje mamy pracę, drugie dziecko za 1,5 miesiąca,
      drugi samochód, mieszkanie rodziców wykupione przez nas (ewentualna zamiana).
      Czeka nas tylko zamiana mieszkania, kupienie nowego. Razem jest łatwiej,
      szybciej podejmuje się decyzje, pieniądze do wspólnej kasy, wydatki
      zaplanowane, ewentualny kredyt na dwa.
      Ogólnie zaplanowani jesteśmy na maxawink))ale nie od początku tak było, pierwszy
      rok to totalne zachłyśnięcie się nową sytuacją, dopiero potem
      przyszło "trzeźwe" patrzenie na światwink

      aga
    • triss_merigold6 Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 11:00
      Pierwszy nie - studiowałam. Drugi - tak.
    • gagunia Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 11:46
      Ja bylam po studiach, po stazu, ale nie mialam pracy. Maz mial stabilna i pewna
      prace w budzetowce. Chociaz jak podjelismy decyzje o slubie to jeszcze tam nie
      pracowal. Mial jednak umowe na stale w innej, dobrze prosperujacej i znanej firmie.
      Mieszkania nie mielismy.

      Slub zmusil nas do dzialania. Bez slubu na pewno nie mielibysmy dziecka i dalej
      trwonilibysmy kase na imprezy i ciuchy smile
      • mayessa Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 11:51
        Czyli wlasciwie kazdy ma jakas podstawe czyli np. chociaz jedna osoba pracuje
        albo cos.Bo to jest chyba najwazniejsze-jak sie ma prace to mieszkanie
        przestaje byc (az takim) problemem.Korci mnie strasznie ale mysle, ze musze
        podejmowac racjonalne decyzje.chyba
        • jutka7 Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 12:00
          My wzięlismy ślub tydzień po mojej obronie, G. bronił sie miesiąc wczesniej.
          Oboje bez pracy, bez mieszkania, bez niczego. I najwspanialsze było wspólne
          zdobywanie wszystkiego. Prace znaleźliśmy po 2-3 miesiącach, nasz domek
          kupiliśmy rok temu (a małżeństwem jestesmy 3,5 roku).
          Moim zdaniem, podstawy typu praca, mieszkanie itp. nie mają nic do rzeczy. Nie
          to przesądza o udanym związku. W może i takie wspólne dorabianie się bardziej
          łaczy i cementuje. Zwłaszcza, jesli chce się razem mieszkać, być no i w ogóle-
          żyć razem. A życie to własnie układanie sobie tych spraw, wspólnie łatwiej i
          lepiej.
    • a_bizon Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 11:57
      Ja też nie miałam ustabilizowanej sytuacji.
      Paweł kończył studia, w każdej chwili mógł iść do wojska, ja skończyłam drugi
      rok studiów. Ale bardzo chcieliśmy się pobrać i być razem właśnie 24/dobę.
      Najpierw mieszkaliośmy u moich rodziców, Paweł znalazł pracę, w wakacje
      jechaliśmy za granicę pracować. Po 4 latach małżeństwa mamy synka, mieszkanie,
      wszystko się bardzo dobrze ułożyło.
      Nie żałuję podjętych decyzji (wychodząc za mąż miałam 21 lat).
      Pzdr.
      Ania
      • carminamama Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 12:53
        My wprawdzie bez ślubu ale mamy dziecko, jesteśmy razem jak małżeństwo i ślub
        kiedys, kiedyś w planachsmile
        A decyzję o wspólnym życiu podjeliśmy nie posiadając prawie nic, mój facet po
        rozwodzie z torbą ubrań i komputerem, ja wbrew rodzicom z własna pralka,
        kartonami ksiązekwink i czarnym kotemsmile ogólnie wydziedziczonawink
        Bez mieszkania - musialam wyprowadzić sie z tego które należało do rodziców, ja
        dopiero co po dyplomie, praca na zlecenia-nieregularne, on na etacie ale i
        płacąc duże alimenty na 2 dzieci.
        I wiesz co ? razem jest duuużo łatwiejsmile Po 2 latach nadal nie mamy własnego
        mieszkania, ale wynajmujemy, mamy samochód (fakt starywink za rok pewnie
        wymienimy na lepszy, ja nadal praca na zlecenia ale sie rozkręca, on do etatu
        dorabia, mamy małe dziecko (z wyborusmile i tez "na żywioł", ale spokojnie dajemy
        sobie radę...a czego dziwnego to my nie robiliśmy???smile jak nie ma kasy to
        ratuja pomysły najdziwniejsze, na które sama nigdy bym sie nie zdobyła, albo
        nie wpadłasmile

        To chyba zależy od pary, dopasowania, uczuć, zaufania (bo chwilami cięzko było
        i gdyby nie to że jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi to kłopoty
        finansowe i otoczenie by nas wykończyły). Moja rodzina była wściekła (należa do
        raczej zamożnych a tu taki goły facet z przeszłościa) niewiele nam pomogli,
        wiele sprawili przykrości i łez, znajomi pukali sie w czoło, przyjaciele mi
        współczuli-chociaż my byliśmy szczęsliwi. Wkurzało mnie to czasem, to ich
        współczucie, nigdy na swój wybór nie narzekałam...wręcz przeciwnie. Teraz
        zazdroszczą..."wy to sie kochacie"smile

        Razem jest łatwiej, ma sie wiecej odwagi i do szalonych pomysłów zawodowych też
        (rodzice mnie powstrzymywali bojąc sie ryzyka, moja połówka mnie wspiera).
        My akurat tak na siebie działamy że związek rozwija nas zawodowo, wymieniamy
        sie wiedza i umiejętnościami.
        Ja nie byłam tak szczęsliwa jak teraz chyba nigdy wcześniej, on twierdzi to
        samo! wiec jeśli sie kochacie i macie wspólne plany to warto, bo łatwiej jest
        toczyć z zyciem boje jak sie ma kochana osobe w domu i wsparcie na codzień. A
        taka bliskośc/wspólnota jaka powstaje kiedy sie zdecyduje byc razem na zawsze i
        zamieszka i ma sie wspólna odpwiedzialnośc jest nieporównywalna z byciem para i
        mieszkaniem oddzielnie. a te wszystkie kłopoty i problemy rozwiązane wspólnie
        pewnie będziemy z łezką w oku wspominac na starośc, w końcu te problemy to
        tylko problemy finansowe!smile nie powinny decydowac o naszym życiu...dają
        okresowe złudzneie bezpieczeństwa...dzis sa jutro ich nie masmile dzieki nim
        obrasta sie tylko w rzeczy, dzieki miłości, partnerstwu, wspólnym
        doświadczeniom, pracy człowiek sie rozwija, żyje!

        a tak na trzeźwowink to wazne jest to czy stac was na jakiekolwiek mieszkanie
        razem? bo nieważne czy to wynajmowane, czy własne, z meblami czy w kartonach,1
        pokój czy 3 pokoje, ważne żeby związek nie na odlegośc i najlepeij bez
        mieszkania u rodziców, teściów -bo i jedni i drudzy w najgorszych chwialch
        potrafią podkopac wiarę w druga połowke, choćby głupimi uwagami w "dobrej
        wierze".
        a wszystko inne dacie radę razemsmile jak bys chciala pogadac to pisz na adres
        gazetowysmile
    • melka_x Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 12:01
      Pierwszy nieustabilizowana moja sytucja, w miarę ustabilizowana sytuacja eksa.
      Skończyło się to źle.
      Drugi tak i mam wszelkie powody, by podejrzewać, że będzie dobrzesmile

      Podstawowe pytanie; to czy macie gdzie mieszkać, ewentualnie czy jesteście w
      stanie mieszkać z rodzicami/teściami, oraz czy jesteście w stanie -skromnie, bo
      skromnie- ale jednak się utrzymać.
      • mayessa Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 12:12
        Mieszkac moglibysmy u tesciów ale prawde mówiac wolalbym tego uniknac.Teraz mam
        stypendium ale do czerwca bo jak skoncze studia to wiadomo koniec kasy. A mój
        Mis jest na zaocznych i to tez b. duzo kosztuje a teraz bedzie 3 miesiace na
        stazu.Nie chcialabym, zeby tesciowie/ rodzice finansowali nam wszystko lacznie
        z np. majtkami czy piciem, batonikiem itp.Ja zdaje sobie z tego wszystkiego
        sprawe ale mysl o slubie/wspólnym juz zyciu czasem mnie tak nachodzi...
    • margarettka Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 12:34
      U nas bylo tak, ze bylismy para od konca 3 klasy liceum (jestesmy w tym samym
      wieku), kiedy wyprowadzalismy sie na studia 200 km od domow, moja babcia
      zdecydowala sie kupic mieszkanie (miala jakies stare ksiazeczki
      oszczednosciowe), zebysmy mogli w nim mieszkac w czasie studiow. Tak wiec od
      poczatku studiow zamieszkalismy razem. Utrzymywali nas rodzice. Rok pozniej
      zmarl moj tesc. Od tej pory maz utrzymywal sie z renty po nim i z kredytu
      studenckieg, a mi nadal pieniadze dawali rodzice. Pobralismy sie po 3 roku
      studiow. Do konca studiow pieniadze dawali mi rodzice, ktorzy od poczatku
      mowili ze do konca studiow beda mnie utrzymywac, czy bede mezatka czy tez nie.
      W polowie 5go roku urodzil sie Ignas, wtedy maz juz pracowal. Odkad
      skonczylismy studia utrzymujemy sie sami.
    • mamaskarba Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 13:12
      Jak brałam ślub z moim ukochanym, nie mieliśmy praktycznie nic... Mieszkaliśmy
      u jego rodziców, którzy nie tylko nam nie pomagali, ale kazali się dokładać.
      Teraz (prawie pięć lat po ślubie) mamy wszystko, prócz własnego mieszkania,
      wliczając oczywiście nasze szczęście-Kacperka. Jesteśmy dumni, że sami się
      wszystkiego dorobiliśmy, a to czy przed ślubem, czy po nie miało dla nas
      żadnego znaczenia. Chodzi przecież o miłość, no nie?
      • mayessa do mamyskarba 20.01.05, 13:30
        Tylko chyba mieliscie z czego dokladac kasy rodzicom, jakas praca czy cos?
        • mamaskarba Re: do mamyskarba 20.01.05, 13:57
          Mój mąż pracował jedenaście godzin na dobę za sześćset zł miesięcznie. Na
          szczęście po roku ja znalazłam pracę i on zmienił na dużo lepszą.
    • elmira_k Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 13:47
      Nie mieliśmy nic. Zamieszkaliśmy u moich rodziców. Mąż właśnie zaczynał studia
      a ja miałam pracę ale zarobki były marne. Po 5 miesiącach od ślubu urodziła się
      Olusia. Praktycznie przez 5 lat utrzymywali nas moi rodzice, a rodzice męża
      utrzymywali go na studiach. Po studiach mąż dostał dobrą pracę, ja po
      wychowawczym też nie mogłam narzekać na swoją. Teraz mamy praktycznie wszystko.
      Własne mieszkanie, samochody, wczasy za granicą i pod względem materialnym jest
      wszystko ok. a zaczynaliśmy od zera...15 lat temu smile
    • yola66 Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 14:17
      my zdecydowanie nie.... Mój małżonek nie miał nawet skończonych studiów, pracy
      zero, no i mieszkał w i nnym mieście 300 km ode mnie. Ja pracowałam i
      studiowałam zaocznie, wynajmowałam malutką kawalerkę.... ale się udało! Razem
      jest zdecydownie ŁATWIEJ i przyjemniej....
      • martyna1985 Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 14:31
        Ja mam 20 lat, we wrzesniu planujemy ślub, jestem na I roku, mój chłopak na
        III, wynajmujemy mieszkanie, obydwoje pracujemy dziennie więc nie jesteśmy
        ustabilizowani materialnie. W wakacje obydwoje jedziemy do pracy zarobić
        na...wesele. Nie chcemy obiciążać zbyt rodziców i dlatego postanowiliśmy, że na
        swoich znajomych i "zachcianki" zarobimy samismile Pozdrawiam
        Wierzę, że się uda!!
    • flo5 Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 18:06
      Nie mieliśmy mieszkania - wynajmowaliśmy ale oboje pracowaliśmy, czyli żyliśmy
      za swoje i sami też się rządziliśmy tym co mamy. Jeżeli będzie na utrzymaniu
      rodziców musicie się liczyć z ich wtrącaniem się a czasem nawet wypominaniem
      (zależy oczywiście od rodziców). A jak będziecie niezależni finansowo i
      mieszkaniowo to w razie problemów/kłótni/itp. mówicie do widzenia i
      wychodzicie, wracacie jak wszystkim przejdzie.

      My długo nie mieliśmy pralki i jeździliśmy prać do rodziców lub teściów. Moja
      mama OK - czasem nawet wyprasowała. Ale teście wygadywali. Byłam bardzo
      szczęśliwa jak już miałam za co kupić pralkę i nie musiałam wysłuchiwać
      komentarzy.

      Pozdrawiam
    • karinka17 Tak 20.01.05, 21:41
      każde z nas pracowało i mielismy mieszkanie po rodzicach.
      Dopiero po slubie zaczełam studiować...
    • kalina_p Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 21:45
      Hehehe...my oboje nie pracowalismy, studia nie pokonczone, jeden plus -
      mieszkanie bylo 3 pokojowesmile)) Znalismy sie w dodatku 2 m-ce, kiedy
      postanowilismy wziac slub. Ale jakos sie ulozylo, wytrzymujemy ze soba jak na
      razie. Maz pracuje, ja siedze w domciu z Kindziorem, jest OK.
      Pozdrawiam!!!
    • procesor Re: Czy biorac slub... 20.01.05, 22:19
      Widzę że wiekszość nieustabilizowana była.. smile

      My tez. No, mąż pracował, najniższa krajowa wtedy..

      Razem było nam dużo łatwiej. I rodziny mamy życzliwe więc pomagali gdy mogli.
      Dzięki czemu teraz pisze z własnego lokum. smile
      • s-y-l-l-a Re: Czy biorac slub... 21.01.05, 11:36
        Myśmy brali ślub mając po niespełna 21 latek smile Nie z musu tylko z miłości smile
        Ja byłam w V klasie technikum, mój mąż dopiero co zaczynał pracę. Nie mieliśmy
        nic, właściwe tylko 1000 zł debetu na koncie męża, no i.... siebie.
        Teraz jesteśmy 6 lat po ślubie - mamy mieszkanie /po babci/, działkę /od
        teściów/, autko /15 letnie/ i budowę domu w planach /no i kredyt sad/

        Ale największym naszym szczęściem jest nasz kochany OLO smile
        • s-y-l-l-a jeszcze jedno... 21.01.05, 11:37
          13 dni po ślubie mój mąż poszedł do wojska na drugi koniec polski sad

          Podróż poślubna, hihihi.....
    • agata_to_ja Re: Czy biorac slub... 21.01.05, 11:48
      Jeśli mogę, to i ja...
      Ja z moim mężem brałam ślub w dość zaawansowanym wieku, bo ja miałam 29 lat, a
      on 31, więc siłą rzeczy byliśmy ustabilizowani. To znaczy oboje pracowaliśmy,
      ale nie mieliśmy swojego mieszkania. Kiedy doszło do pierwszych rozmów o ślubie
      i on wspomniał coś o mieszkaniu z mamą, to ja gwałtownie zaprotestowałam.
      Chciałam kategorycznie mieszkać osobno, wynajmowałam wtedy kawalerkę. Przyszły
      mąż nie chciał sie do niej wprowadzić, sam mieszkał z mama w 85 metrach i jakoś
      nie mógł sobie wyobrazić że można inaczej wink
      Niedługo potem trafiła nams ię okazja - znajomi wyjeżdżali na placówkę i
      zamieszkaliśmy w ich mieszkaniu za grosze. Do 58 metrów mój mąż już nie miał
      oporów iść wink
      Mieszkaliśmy tam 5 lat, a potem kupiliśmy swoje nieduże mieszkanie. Teraz, po
      kolejnych 4 zamieniliśmy na większe.

      Co do zasady, to ja uważam, że ludzie powinni się pobierać wtedy, kiedy są w
      stanie się utrzymać. Jeśli co najmniej jedna osoba pracuje i z tego oboje są w
      stanie żyć, to ok. Natomiast uważam za nieporozumienie zakładanie rodziny i
      bycie na utrzymaniu rodziców. Powicie, że łatwo mi mówić, bo brałam ślub jako
      stara baba i wtedy to już każdy zarabia i może się utrzymać. No, ale takie jest
      moje zdanie.
      Tylko że u nas nie było innej opcji - moja mama ani mama męża i tak nie byłaby
      w stanie nam pomagać, nawet jakbyśmy się pobrali mając lat 19. Męża brat
      właśnie w tym wieku brał slub, tzn żona miała tyle lat, on 2 lata więcej.
      Bardzo dobre małżeństwo, naprawdę. Tylko że ślub brali już po śmierci teścia,
      teściowa na rencie, brat poszedł do wojska i w efekcie rodzinę złożoną z mamy i
      bratowej utrzymywał mój 24 letni wtedy mąż.

      Reasumując, uważam, że jeśli nmie jesteście w stanie się utrzymać sami, to
      zakładanie rodziny jest czystą fikcją.


      • mayessa do agata_to_ja 21.01.05, 12:24
        I w tym jest wlasnie problem,ze mój rozsadek podpowiada mi dokladnie to co Ty
        napisalas.Ale ja chce juz!!!!!
    • atlantis75 Re: Czy biorac slub... 21.01.05, 13:28
      Po części. Mielismy pracę i wynajmowalismy mieszkanie. Jakoś trudno było
      zmobilizować się do załatwiania kredytu i zakupu własnego M, ale gdy okazało
      się (7 mies. po slubie), że jestem w ciąży... to mieszkanie znależliśmy w
      tydzień, a kredyt załatwilismy w 2 tyg.
      Myślę, że biorąc slub warto mieć chociażby pracę, by nie siedzieć na garnuszku
      u rodziców.

      Pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka