Dodaj do ulubionych

Przykładacie wagę do wyglądu?

17.02.05, 15:19
Czy mimo roli matki, zony ,a co za tym idzie kucharki ,sprzataczki ,kurki
itp przykładacie wage do wyglądu zewnętrzenego?Czy poprostu liczą sie dla
Was juz inne wartosci no i cierpicie na brak czasu wiec odpuszczacie?
Odprawiacie codzienne rytuały przed lustrem?Zalezy Wam by podobac sie mezowi?
Jesli tak to co robicie dla swojej urody?
Obserwuj wątek
    • ulkapolla Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 15:26
      Strasznie glupie pytanie. Beznadziejnie glupie.
      Matki, zony, kucharki, sprzataczki i kurki sa przede wszystkim KOBIETAMI.
      • aniask_mama Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 15:58
        ulkapolla napisała:

        > Strasznie glupie pytanie. Beznadziejnie glupie

        Dlaczego? Pytanie jak pytanie, nie musi Ci się podobać.
        Każdy może zadac pytanie, jakie mu się podoba.

        A wracając do tematu - bo nie uważam, że pytanie głupie - średnio przywiązuję
        wagę do wyglądu tzn. zawsze jestem umyta, uczesana, wypachniona wink ale bez
        siedzenia w łazience godzinami, tak było przed i po urodzeniu dziecka. W tej
        kwestii u mnie się nic nie zmieniło.
        • ulkapolla Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 16:08
          Uwazam, ze jest glupie, gdyz nie znam mlodej matki, ktorej nie zalezy na
          wygladzie zewnetrznym, co wiecej, nie znam zadnej normalnej kobiety, ktora w
          tym temacie "odpuszcza".
          • sowa_hu_hu ulkapolla 17.02.05, 17:00
            to najwidoczniej otaczasz sie samymi schludnymi osobami...
            jest pełno młodych matek które o siebie nie dbają...

            ja jestem normalna a czasami sobie odpuszczam - np nie gole nóg! i co?
            nienormalna jestem???
            • nadja11 Re: ulkapolla 17.02.05, 17:23
              No ba! Jest miliony kobiet ktore o siebie nie dbają głownie z czystego lenistwa.
              Ot przykład z mojego otoczenia.Moja przyjaciółka choc jest kobietą obdarzoną
              urodą jest za przeproszeniem syfiarą jakich mało i to nie tylko w dbałosci o
              wygląd ale r cale jej otoczenie wygląda strasznie. W mieszkaniu sterty
              kilkutygodniowych zaplesniałych szklanek, walające sie bielizna , sypia z
              popielniczką itd czasami naprawde przeraza choc znam ja długowink, nawet samochod
              ma upiepszony do granic a na tylnim siedzeniu sterte szmat!Jako ze jestesmy
              blisko poprosiłam ją o bycie swiadkiem na moim slubie,wywołała afere bo
              wygladała ekhm nie fajnie mimo ze wczesniej z nia rozmawiałam i zaznaczyłam ze
              zalezy mi na ładnej oprawie slubu. Jest niezalezna nie ma dzieci , ma mnostwo
              czasu dla siebie , jak nie chce jej sie wyjsc po szampon to myje tym swojego
              pieska i jest ok,to poprostu taki typ osoby.Choc ja uwielbiam ta niedbalosc(
              czy raczej skrajna niedbalosc) u kobiety razi!
              • pola777 Re: ulkapolla 17.02.05, 17:32
                porzygam sie zaraz
              • sowa_hu_hu pola777 i nie tylko 17.02.05, 17:45
                no sa takie laski niestety...
                ja mam kolezanke bardzo ładna dziewczyna ale np. nigdy nie prasuje ciuchów - tzn
                może prasuje ale zazwyczaj ma wymięte dośc konkretnie , jej rzeczy sa
                obkulkowane(wiecie o co chodzi - takie kulki np na swetrze) makijazu żadnego nie
                stusuje a na pewno podkresliłoby to jej urode...
                w domu natomiast ma pelno kurzu , na podłodze wala sie psia sierść...
                druga np. chodzi w bardzo brudnej kurtce...
                no ale co mam zrobić? powiedziec im? w zyciu! ich sprawa...
                • nadja11 Re: pola777 i nie tylko 17.02.05, 18:00
                  Sowa jasne ze to ich sprawa mnie to moze obiektywnie razic ale absolutnie mi
                  nie przeszkadza dopuki nie dziele zycia z tego typu osobą.Jestem wiec daleka od
                  zwracania uwagi wprost. Jedyną sytuacja był moj slub ale mysle ze to naturalne
                  gdyz moja rolą było zadbac o jego oprawe. Osoba typu swiadek powinna wygladac
                  reprezentacyjnie a mozesz sobie wyobrazic jak ja panna młoda dopracowana do
                  granic( bo to wkoncu wyjatkowy dzien )prezentowałam sie na tle przyjaciółki
                  ktora wygladała jakby przed chwilą wstała z łozka.
                  • pola777 Re: pola777 i nie tylko 17.02.05, 18:10
                    ja musialam zwrocic uwage ostatnio koledze z pracy bo mu tak walilo z paszczy
                    ze myslalam ze padne zagazowana. Kupilam mu tik taki i gumy i powiedzialam ze
                    chyba musi isc do dentysty bo musza mu sie zeby psuc. Wzial to do siebie
                    troche..ale sorry stary biznes is biznes he he
              • ulkapolla nadja 17.02.05, 19:13
                Takich kobiet nie zaliczam do kategorii "normalna".
            • ulkapolla sowo droga 17.02.05, 19:17
              Ja nie mowie o nieogolonych raz na jakis czas nogach, ktorych nikomu nie
              pokazujesz. Odebralam pytanie fioolki dosyc skrajnie - czyli, czy matki i zony
              ZUPELNIE przestaja dbac o wyglad zewnetrzny i staja sie niechlujne. A takich
              rzeczywiscie nie znam.
          • sowa_hu_hu Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 17:02
            ja po domu łaże byle jak ubrana , z resztą mój malec cały czas mnie czyms
            obsmarowuje więc strojenie sie nie miałaby sensu smile
            makijaz w domu - nie ma mowy! kiedy siedze w domku moja skóra ma odpoczywać!
            dbam o siebie w ten sposób że uzywam róznych kremów , toników , żelów , maseczek...
            jesśli wychodze poza dom np do knajpki albo jade cos załatwiac oczywiście sie
            stroje , robie makijaż , fryzure...
    • tynia3 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 15:31
      Przykładam, sporą - dla siebie przede wszystkim, ale też dla innych. I dobrze
      mi z tym wink.

      pzdr
    • jagienkaa Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 15:36
      maluję się codziennie - bo lubięsmile lepiej się czuję i wyglądam z makijażem.
      Staram się nie łazić w brudnym dresie, zanim przyjdzie mąż z pracy to poprawię
      włosy. Nie przesadzam z wszystkim ale tez nie zaniedbuję.
      • jasmina251 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 16:12
        staram się wyglądać schludnie
        teraz mam dużo na to czasu bo Julia jest już duża i nie pochłania mojego czasu
        bez reszty
        choć pamietam czsy kiedy do ubikacji nie miałam czasu wyjśc a co dopiero
        malować się czy m,yśleć o moim wyglądzie
        teraz zawsze rano kąpiel
        maluje rzęsy
        i zaczynam świerzutko dzień
        pozdrawiam Justyna
    • mamusia_misia Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 16:44
      Nie robie nic mniej niz przed porodem, moze tylko nie zawsze przed lustrem smile
      Ale przez pierwsze pol roku bylo nieco inaczej. Zdarzalo mi sie nie spojrzec w
      nie do wieczora. Czesto wychodzilam w poplamionych bluzkach, ale sie
      zreflektowalam i sie teraz przegladam przed wyjsciem. Nigdy sie nie malowalam,
      wiec tu sie nic nie zmienilo. W ogole nie lubie tuszu i pomadki, rozmazuje i
      zjadam, oczy mam czerwone. Nie lubie kremow, balsamow, zeli, fuj. Jak kremuje
      synka po kapieli, nie jestem szcesliwa. Regularnie udaje mi sie jedynie dbac
      twarz. Strasznie zazdroszcze mezowi, ze jest plci meskiej wink i nie wie o
      istnieniu kremow nawet.
      Takze myje sie, depiluje i troche kremuje dla urody. No niestety, gupia,
      obcielam wlosy i musze je ukladac, zeby nie wygladac idiotycznie.
      A oczywiscie, zalezy mi, zeby podobac sie mezowi. Poki co, pelen sukeces.
    • nanuk24 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 18:41
      W pierwszej kolejnosci jestem kobieta. Rano w lazience spedzam ok 40 minut.
      Prysznic, balsamowanie ciala, oczyszczanie twarzy z nocy, kremowanie i makijaz.
      Dwa razy w tygodniu peeling twarzy, ciala, stop.
      Umalowana jestem zawsze, nawet jezeli w planach nie mam wyjscia. W kazdej chwili
      moze mi cos nagle wypasc. A w biegu malowac sie nie lubie. Twarz od makijazu
      odpoczywa w nocy(pod warunkiem, ze jest dobrze oczyszczona), w dzien nie
      musismileRaz w miesiacu farbuje wlosy.
      Po domu chodze spodniach od dresu lub dzinsach i bluzce jakies cienkiej. Kiedy
      syn mnie opluje jedzeniem, zmieniam na nowe.
      Jedyny problem mam z wlosami. Mam dlugie, krecone. W domu przewaznie chodze ze
      spietymi, ale wieczorem, kiedy je rozpuszczam, zamiast przeuroczych sprezynek
      mam dredy. Taka ich uroda. Po prostu nie powinnam ich spinac, ale po domu w
      rozpuszczonych nie znosze chodzic i machac nimi miedzy garamismile
      • andaba Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 20:09
        O tyle, o ile. Myję się i czeszę, ale własciwie na tym koniec. Nie maluję się,
        bo po pierwsze szkoda mi czasu, po drugie szkoda mi forsy, po trzecie, poniewaz
        nie jestem przyzwyczajona do makijażu, to zaraz go sobie rozmazuję. Mam to
        szczęscie, ze mąz nie lubi "malowanek" i wybrzydza jak taka kobieta malująca
        sie na codzień musi brzydko wyglądać po umyciu... Oczywiście nie zabrania mi
        sie malować, ale czuję sie zwolniona. I szczerze mówiąc podziwiam kobiety,
        którym się chce stać przed lustrem, układać włosy malować itp. Ja za leniwa do
        tego jestem. Dzieci nie mają na to wpływu, nigdy się nie lubiłam malowć itp.
    • 18lipiec Przykładam ogromną wagę do swego wyglądu. 17.02.05, 19:01
      Nie umiem inaczej. Dla mnie to b.ważne.
    • kostruszka Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 21:11
      Nie spędzam dużo czasu "przed lustrem", bo po prostu szkoda mi na to życia, co
      nie znaczy, że chodzę zaniedbana. Bardzo dbam o higienę, często myję włosy,
      zawsze po kąpieli wklepuję balsam do ciała, od czasu do czasu depiluję to i
      owo, twarz smaruję kremem i ... koniec smile Zero makijażu (nie cierpię, nie umiem
      się umalować, czuje się wtedy staro i sztucznie, no może błyszczyk na ustach,
      ale b. rzadko), zero lakieru na paznokciach, sama hennuje i reguluję sobie
      brwi, a baleyage robi mi mąż (całkiem profesjonalnie). Póki co mężowi się
      podobam właśnie taka.
      A, i nienawidzę kupować sobie ciuchów - jestem po prostu chora, jak muszę iść
      na zakupy. Kasia
      • kropisia Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 21:24
        Ja przywiazuje wage do wygladu - ale niestety nie zawsze mam sile, zeby wygladac
        pieknie. Nogi w zimie depiluje rzadko - zreszta bez depilacji by sie obeszlo,
        bo natura mnie nie owlosila za bardzo. Nigdy sie nie malowalam, wiec roznicy
        nie ma. Natomiast zdarzylo mi sie kilkakrotnie isc spac bez prysznica i bez
        mycia zebow, czego sie bardzo wstydze. Ale jak padam ze zmeczenia, to higiena
        osobista schodzi na drugi plan.
        Wiekszy problem jest w tym jak sie czuje - czuje sie mniej atrakcyjna niz przed
        ciaza. Moze te kwestia tych paru kilo, ktorych jeszcze nie zrzucilam. Moze to
        kwestia powrotu do Pl z USA, gdzie czulam sie bardzo atrakcyjna, na tle
        ichniejszej sredniej krajowej. Nie wiem.
    • umasumak Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 21:21
      Bardzo staram się wyglądać atrakcyjnie na codzień. Podobnie jak Nanuk, spędzam
      dużo czasu rano w łazience. Regularnie depiluje nogi, reguluje brwi, robie
      maseczki itp. Moje włosy nie wymagają zbyt wiele zabiegów, bo same się kręcą,
      więc właściwie je tylko myje, czesze i podcinam.
      Nie wyobrażam sobie siebie jako zaniedbanej fleji, źle bym się z tym czuła. Pzdr
    • migotka2000 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 22:12
      Pytanie jak najbardziej na miejscu.

      Pewnie,że tak, ale dbam o siebie jakby szybciej, sprawniej i taniej. Co prawda
      skończyły się codzienne nacierania różnych miejsc różnymi kremami, uprościłam
      sprawę fryzury, makijażu i stroju, odpuściłam parę kg wagi ponad swoją normę,
      ale uważam to za zmianę na lepsze, bo nie trwonię czasu i pieniędzy, kiedy tuż
      obok rośnie Mały Wspaniały Człowiek, a mąż komplementuje codziennym
      spojrzeniem...

      Ot
      • arla5 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 22:46
        coz...jak widac jest z nami roznie...ale na pewno jest nieco inaczej niz przed
        dzieckiem.Ja generalnie nigdy jakos szczegolnie nie mialam zbyt duzo
        cierpliwosci do siedzenia przed lustrem,na codzien nie maluje sie,no chyba ze
        ma taki dzien, ze mam taka potrzebe...gole nogi czesto-czuje sie wtedy
        lepiej,na zakupy "ciuchowe"nienawidze chodzic,bo po prostu nie lubie...i
        ostatnio stwierdzilam, ze zaniedbalam sie nieco,aczkolwiek nie jestem jakas
        fleja,codziennie wieczorem prysznic,kremik,balsamik ale nie mam w tej kwestii
        wariacji...szkoda mi czasu na jakies specjalne zabiegi,wole te chwiele spedzic
        intensywnie z moim szkrabem!pozdrawiam wszystkie mamy!!
    • anek.anek Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 17.02.05, 23:07
      U mnie nic się nie zmieniło. Tzn: prysznic, zębysmile krem, puder żeby się nie
      błyszczeć, szczotka do włosów. Zajmuje mi to wszystko jakieś 30 minut. Raz na
      kilka tygodni henna na rzęsy, bo nie chce mi się malować a mam jasne.
      Mam farta bo cera nie wymaga jakiegoś tuszowania. A zmarszczki mimiczne to dla
      mnie urok a nie wadasmile
      Raz na kilka dni paznokcie, ale lakier na codzień wyłacznie bezbarwny.
      Maluję się na wyjścia.
      Taką mnie niemąż zna od 10 lat i nie widzę powodu żeby to zmieniać. W dbaniu o
      siebie uważam za najważniejsze odżywianie ciała: czyli począwszy od jedzenia
      naprawdę, do jego właściwego nawilżenia.
      • hanna26 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 18.02.05, 00:53
        Pytanie zupełnie OK, nie widzę w nim nic głupiego.
        Nie, nie przywiązuję wagi do swojego wyglądu, bo nigdy specjalnie nie
        przywiązywałam. Nie mówię tu naturalnie o zwykłej, codziennej higienie,
        codziennym myciu, włosach, zębach, dezodorancie, czystości ubrań, w ogóle
        czystości - bo nie wiem, czy mogę tu mówić w kategoriach wyglądu
        bądź "niewyglądu" - ostatecznie robię to, przede wszystkim po to, żeby się
        dobrze czuć, a dopiero potem, żeby ładnie wyglądać... Nie maluję sie natomiast
        na codzień - chyba że na jakieś extra wyjścia. Nie cierpię lakieru do paznokci.
        W ogle nie lubię tapety na twarzy. Na jakieś wyjścia trochę podmaluję oczy - to
        wszystko. Ale lubię sobie czasmi kupić coś ładnego - więc może troche
        przywiązuję jednak wagi do wyglądu? Sama nie wiem. Na pewno jednak nie zmieniło
        sie tu nic zasadniczo po urodzeniu dziecka. Taka byłam zawsze, taką mnie poznał
        mój mąż lata temu.
    • ula_max oprócz oczywiście 18.02.05, 09:19
      codziennej toalety o której nie będę pisać nigdy:
      -nie wyjdę z domu bez idealnie ułożonej fryzury - dodam ze mam długie włosy i
      układanie ich na szczotce trwa ok 15 min rano, ale opanowałam tę sztukę do
      perfekcji,
      - nigdy nie wyjdę bez starannego makijażu,
      - zawsze w dobrze skrojonym kostiumie, buty torebka itp
      A poza tym chodzę na fitness i do kosmetyczki raz w miesiacu.
      Wstaję o 4.30 i jestem pełna energii od rana. Staram sie zdrowo odzywiać, ale
      same wiecie że czasem to nie wychodzi. Ale spoko w domu nie chodzę w szpilkach
      tylko w wygodnych kapciach.
      • ledzeppelin3 Re: oprócz oczywiście 18.02.05, 10:04
        A ja wstaję o 3.30, uśmiechnięta, radosna, zadowolona. Uśmiechając się, robię
        poranną toaletę, myje głowę, układam fryzurę, kremuję ciało. Potem 30 min
        gimnastyki (wszyscy jeszcze śpią). Potem delikatny makijaż, leciutki śniadanko,
        i już mogę wziąć się z uśmiechem na pięknej twarzy za gotowanie obiadu. Potem
        budzi się dzidzi i Kochany mąż, więc karmię ich oboje, mąż wkłada upraną i
        uprasowaną przeze mnie koszulę i wychodzi do pracy. A ja zostaję z dzidzi, nie
        zapominając oczywiście o moim wyglądzie, jak również o sprzątaniu, praniu,
        gotowaniu, prasowaniu, zabawie z dzidzi, karmieniu dzidzi, przewijaniu i
        przebieraniu dzidzi, rehabilitacji dzidzi, potem 2-godzinny spacer dzidzi (w
        przerwach poprawki makijażu). Potem wraca mąż, dostając dwudaniowy, doskonale
        skomponowany obiad od zrelaksowanej, uśmiechniętej szczęśliwej żony. Następnie
        zmywanie, poprawka makijażu, rodzinne obcowanie, pożywna kolacja, kąpiel,
        karmienie i usypianie dzidzi. Potem wieczorna toaleta, obowiązkowa depilacja
        całego ciała, kremy, balsamy, 30 min ćwiczeń. Następnie wyrafinowany seks z
        małżonkiem, i pójście do łóżka, następnie wstawanie co 2h do dzidzi, i pobudka
        uśmiechniętej mamy o 3.30.
        Kto mnie przebije?
        • umasumak Do Ledzeppelin :)) 18.02.05, 11:05
          ledzeppelin3 napisała:

          > A ja wstaję o 3.30, uśmiechnięta, radosna, zadowolona. Uśmiechając się, robię
          > poranną toaletę, myje głowę, układam fryzurę, kremuję ciało. Potem 30 min
          > gimnastyki (wszyscy jeszcze śpią). Potem delikatny makijaż, leciutki
          śniadanko,
          >
          > i już mogę wziąć się z uśmiechem na pięknej twarzy za gotowanie obiadu. Potem
          > budzi się dzidzi i Kochany mąż, więc karmię ich oboje, mąż wkłada upraną i
          > uprasowaną przeze mnie koszulę i wychodzi do pracy. A ja zostaję z dzidzi,
          nie
          > zapominając oczywiście o moim wyglądzie, jak również o sprzątaniu, praniu,
          > gotowaniu, prasowaniu, zabawie z dzidzi, karmieniu dzidzi, przewijaniu i
          > przebieraniu dzidzi, rehabilitacji dzidzi, potem 2-godzinny spacer dzidzi (w
          > przerwach poprawki makijażu). Potem wraca mąż, dostając dwudaniowy, doskonale
          > skomponowany obiad od zrelaksowanej, uśmiechniętej szczęśliwej żony.
          Następnie
          > zmywanie, poprawka makijażu, rodzinne obcowanie, pożywna kolacja, kąpiel,
          > karmienie i usypianie dzidzi. Potem wieczorna toaleta, obowiązkowa depilacja
          > całego ciała, kremy, balsamy, 30 min ćwiczeń. Następnie wyrafinowany seks z
          > małżonkiem, i pójście do łóżka, następnie wstawanie co 2h do dzidzi, i
          pobudka
          > uśmiechniętej mamy o 3.30.
          > Kto mnie przebije?

          *************************************************************************

          Ja! Ja !
          Uśmiałam się do łez, ledzeppelin wink). Ale tak poważnie, to wierzę Uli. A wiesz
          dlaczego? Bo moja mama jest takim cyborgiem, Codzinnie wstaje o 4.00, prysznic,
          gimnastyka, układanie włosów, makijaż, spacer z psem i do pracy. Wraca z pracy
          wieczorem i: sprzątanie, plewienie ogródka, spacer z psem itp, a ma kobita 60
          latsmile. Zastanawiam się czy kiedyś pójdzie na emeryturę i pobawi mi dzieci wink).
          Przez całe lata, kiedy była jeszcze mamą i żoną, oprócz bycia
          dyrektorem/prezesem itp, to wstawała o 3.30, przed wyjściem do pracy na 7.00
          robiła nam wszystkim śniadanie, przygotowywała obiad tak aby po powrocie ze
          szkoły i pracy wystarczyło go tylko podgrzać, no i oczywiście okupowała
          łazienkę, poczym o 6.00 budziła Tatę i wychodziła do pracy. Tata wstawał,
          przygotowywał nas do szkoły, pilnował zebyśmy zjadły śniadanie i też wychodził
          do pracy. Mama po powrocie z pracy (około 17) zkasywała rękawy i sprzątała,
          sprzątała, sprzątała, podczas kiedy tata nasa pilnował z lekcjami itp. Gdy
          kładłyśmy z siostrą spać, mama jeszcze zmywała podłogę w całym domu i czyściła
          wszystkim buty, a tata pastował. Czasami miałam wrażenie, że mieszkam w jakimś
          zakładzie pracy, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym miała nieszczęsliwe
          dzieciństwo smile). Pzdr
        • kropisia Re: oprócz oczywiście 18.02.05, 14:55
          Jezu - ledzeppelin3, przez chwile myslalam, ze Ty na serio piszesz. Juz nawet
          Cie mialam uswiadomic plciowo- zebys zaczela wymagac od meza przejecia czesci
          obowiazkow domowych.
    • maggs1 Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 18.02.05, 10:43
      Dobresmile A tak na serio - zawsze maluje paznokcie, makijaz na wyjscie, wlosy
      ukladam jak wychodze, w domu zwiazane. Oczywiscie codzienna pielegnacja twarzy
      i ciala - no ale to oczywiste. A nogi gole dosc czesto nawet zima - glupio bym
      sie czula jak by mi tak maz przejechal reka po owlosionej lydce...pozdrawiam.
      • mamakini Re: Przykładacie wagę do wyglądu? 18.02.05, 11:16
        Podziwiam kobiety eleganckie i zadbane. Sama taka nie jestem. Nawet się
        starałam, ale jakoś mi nie wychodzi. Ot przykład: inne babki z rozpuszczonymi,
        prostymi i długimi włosami mogą wyglądać bardzo ładnie, ja wyglądam jakbym
        zapomniała się uczesać. Na dodatek najlepiej się czuję w dżinsach lub
        sztruksach i jakiejś bawełnianej bluzce. Nie cierpię butów na obcasie (mimo
        niskiego wzrostu). Wogóle kupuję sobie ciuchy baaardzo rzadko a to z powodu
        braku kasy. Ogólnie zupełnie nie jestem zadowolona ze swojego wyglądu. Czasami
        myślę o tym co mogła bym zmienić w swoim wyglądzie na lepsze, gdybym
        dysponowała odpowiednimi funduszami i ta myśl bardzo mnie przygnębia. Ale nie
        będę tu narzekać smile
        • ledzeppelin3 Do Umy 18.02.05, 11:34
          Ciekawe, czy Twoja mama jest szczęśliwa...Tak naprawdę, w środku, kiedy nikt na
          nią nie patrzy.
          I jeszcze jedno: jak dobrze mieć faceta, dla którego przejechanie ręką po
          niewydepilowanej od miesiąca łydce nie jest nieprzyjemne, bo skupia się na
          łydce, a nie na niewydepilowanej...
          • umasumak Re: Do Umy 18.02.05, 13:20
            ledzeppelin3 napisała:

            > Ciekawe, czy Twoja mama jest szczęśliwa...Tak naprawdę, w środku, kiedy nikt
            na
            >
            > nią nie patrzy.

            Chyba na swój sposób jest... Ona chyba nie potrafi inaczej... taki sam jest jej
            ojciec, który mimo swoich 85 lat jest bardzo aktywny i energiczny, takie samo
            jest jej rodzeństwo. Ciągle pracują, ciągle w ruchu. Czy wiesz, że ja nigdy nie
            widziałam mojej mamy polegującej w dzień? Ona ma po prostu końskie zdrowie i
            enerigię, którą mogłaby obdzielić wiele z nas.

            > I jeszcze jedno: jak dobrze mieć faceta, dla którego przejechanie ręką po
            > niewydepilowanej od miesiąca łydce nie jest nieprzyjemne, bo skupia się na
            > łydce, a nie na niewydepilowanej...

            Pewnie, że dobrze smile). Podejrzewam, że mojejmu mężowi podobałbym sie w worku po
            kartoflach, jest zupełnie bezkrytyczny w ocenianiu mnie. Te wszysstkie zabiegi,
            które wykonuje wokół siebie, są głównie dla mojego dobrego samopoczucia. Zawsze
            to robiłam i weszło mi niejako w krew smile). Pzdr
            • deser_t Re: Do Umy 18.02.05, 14:39
              Dla zdrowej równowagi wink)
              Wstałam dziś po dziesiątej, gdy mój mąż już od trzech godzin był już w pracy.
              Rozkudłane włosy związałam gumką i w rozciągniętych dresach założonych na
              piżamę poszłam z psem na spacer po drodze kupując gotowy, mrożony obiad. Nie
              umyłam zębów, głowy, twarzy, nóg - nic. W żadną część swojej osoby nie
              wklepałam żadnego mazidła. Nie ogoliłam, wydepilowałam, wytrymowałam żadnego
              włoska (no, kilka mogło samo spaść jak wiązałam gumką). Nie pomalowałam: ust,
              rzęs, powiek ani policzków. Mam w głębokim poważaniu co pomyśli sobie o mnie
              listonosz, kurier czy ciekawski sąsiad wpadłszy z niespodziewaną wizytą.
              Zrobiłam sobie wielki kubek kawy z mlekiem i zarzuciwszy nogi w rozciągniętych
              wielkich skarpetach (nie chce mi się sprawdzać czemu ogrzewanie nie działa)na
              biurko (= gimnastyka) marnotrawię czas na forum co i rusz wybuchając
              ogłuszającym rechotem z co i głupszych postów. Tylko dlatego, że skończyła mi
              się kawa a rechot zagłuszany jest głośnym burczeniem słyszany z kilku stron,
              zaraz ruszę się z fotela, wyślę kogoś (na kogo trafi na tego bęc!) z psem,
              wrzucę na patelnię gotowy obiad, nakarmię czeredę (czyt. każdy dostanie po
              widelcu i będzie żarł z patelni) i wezmę absolutnie niespotykaną o tej porze
              długotrwałą, pachnącą, rozleniwiającą kąpiel z bąbelkami, do której zaproszę
              swojego męża (2w1 - seks + higiena z głowy). Po czym obarczywszy zachwyconego
              (mną - taką wyluzowaną i otwartą na nowe doświadczenia) męża resztą domowstwa,
              zarzucę nogi i znów do późnej nocy będę rechotać. A jutro znów wstanę po
              dziesiątej...

              Uwielbiam być na urlopie smile))))))
              • umasumak Re: Do Umy 18.02.05, 15:06
                deser_t napisała:

                Po czym obarczywszy zachwyconego
                > (mną - taką wyluzowaną i otwartą na nowe doświadczenia) męża resztą
                domowstwa,
                > zarzucę nogi i znów do późnej nocy będę rechotać.

                No i na zdrowie wink
                • ledzeppelin3 Re: Do Umy 18.02.05, 15:53
                  Mmmm...też uwielbiam zapraszać małżonka do kąpieli z bąbelkami
                  • umasumak Re: Do Umy 18.02.05, 16:02
                    ledzeppelin3 napisała:

                    > Mmmm...też uwielbiam zapraszać małżonka do kąpieli z bąbelkami

                    No ale Ty o 3.30 wink))
                    • ledzeppelin3 Re: Do Umy 18.02.05, 20:53
                      Dlatego na zapraszaniu się kończy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka