Dodaj do ulubionych

TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko

03.03.05, 11:17
Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto mi poradzi a przynajmniej pomoze w tym
problemie.
Mój teść od początku nie lubił ani mnie ani mojej rodziny, z jednego głópiego
powodu, że on nic nie robi, jest alkoholikiem, nie jest wykształcony, całymi
dniami nic nie robi tylko niszczy innym życie, kiedy inni pracują, starają
się coś robić. Na początku były tylko głópie uwagi, że jestem młodsza to mam
sie nie udzielać. Ale rok temu w wielkanoc ten człowiek rozpętał wielkie
piekło. Zaczęło się od uwag do mojego męża a jego syna, który wyszedł
wkurzony zostawiając mnie tam z 4 miesiecznym dzieckiem iwiedząc że jesli on
jest w takim stanie to jest zdolny do wszystkiego. No i stało się, wyzwał
mnie od kórew, moje dziecko od różnych też wyzwał, a na koniec rzucił mną na
ścianę. Nie wiedziałam co mam robić, wziełam dziecko i wyszłąm z tamtąd, a
ten na koniec jeszcze wyleciał na dwór i dalej bluzgał. Najśmieszniejsze
byłoo potem tłumaczenie jego rodziny dlaczego ten "..." się tak
zachował, "..." nawet nie zadzwonił, nie przeprosił, a mój mąż mi nie
uwierzył, bo jego matka powiedział, że nic takiego nie miało miejsca, że cos
wymyslilam sobie. Stara ... .A do mnie powiedziała, żebym temu "..."
pozwoliła na takie zachowanie, bo obn ma chore serce i jest alkoholikiem i
trzeba mu pozwolić dalej tak sie zachowywać. Dop tej pory nie wiem co mam o
tym myśleć, żeby być aż tak zakłamanym.
Potem się to powtórzyło znowu kiedy mój mąż wyjechał na 2 miesiące i zostałam
sama z synkiem. Poprosil ojca zeby placil rachunki i zamykał sklep bo ja z
malym po nocy nie bardzo moge chodzic. Zgodzil sie, ale to co on narobil to
nie miesci sie w glowie. Ludzi obrzucał wyzwiskami, przychodzil nawalony
zamykac sklep, kazal wszystkim wypie..c itd. A kiedy pracownik powiedzial
mezowi jak jego ojciec sie zachowuje, a ten kazal mu zostawic to w spokoju i
oddac mi, rozpętał tym dla mnie piekło.
Niedosc ze ja musialam wciaz słuchac ze jestem kurwą, pizdą itd., a mój syn
to bękart, pie..ny szczeniak (roczne maleństwo), mój synek musiał tego
słuchać, a ja go tylko zasłąniałam sobą (bo tylko to mogłam zrobić), żeby nie
zrobił mu krzywdy. Nigdy wcześniej sie tak nie bałam, ten człowiek jest
nieobliczalny.
A mój mąż głópi bo wierzy swojej matce, która wciąż mówi, że ja kłamałam.
Tylko że ja na samo wspomnienie o tym "..." całą się trzesę i nie moge sie
potem długo us[okoić, nawet to do mojego męża nie przemawia.
Udało mi się wywalczyć, żeby ten "..." nie zbliżal sie do mnie i nie
przychodzil do naszego domu, ale ja sie boje o dziecko, ktore maz czasem
zostawia u nich.
No i te cholerne swieta, ktore bedziemy musieli spedzić u nich, a ja nie
chcem tam iść z moim synkiem, żeby znowu ten koszmar przeżywać, a nie chcem
zrobić mężowi przykrości, bo to w koncu jego rodzina.
Nie wiem jak mu to powiedziec żeby nie sprawic mu przykrosci, że jego zona i
synek nie chca spedzic swiat z tym tyranem.
Błagam was pomozcie mi, bo ja nie wiem co mam zrobic, zeby tam nie isc i zeby
nie urazic meza bo to dobry czlowiem ktory sam suie przez niego nacierpiał.
Beata
Obserwuj wątek
    • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:25
      i ten "..." twierdzi, ze kocha swojego wnuka....
    • bedada Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:26
      Jeżeli tam nie mieszkasz to nie wiem po co tam chodzisz? Żeby nie urazić męża?
      Twój mąż powinien zrozumieć,że jego ojciec robi Wam ogromna krzywdę i nie
      nalegac abyś z nim tam chodziła.Przecież Twój teść to jakiś psychopata
      znęcajacy sie nad rodziną.Jemu potrzebna jest jaks terapia,a nie świateczna
      atmosfera!
      • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:42
        Ja do teściów nie chodze, ostatnio byłam zabrać małego bo mąż zapomniał. Moi
        rodzice starali się wytłumaczyć moim teściom że ten "..." potrzebuje pomocy, że
        musi sie leczyć, a jeśli oni zezwalają na to bo się boją ze znowu dostanie
        zawału to sie mylą, bo on przez swoje wybryki jego dostanie, ale im sie nie da
        niczego wytlumaczyc. Uwazaja ze tylko oni maja racje, i moga mowic i robic co
        chca jak chca i kiedy chca.
        A co do męża to on sam się w życiu nacierpiał, narobił dla niego, podejrzewam
        ze mi wierzy tylko nie chce sam mi tego powiedziec, dlaczego to nie wiem.
        No a jesli mu powiem że ja i Norbercik nie pójdziemy do jego rodziców to
        skonczy sie na awanturze na tym, że to ja ujestem niewdzieczna, i wogole.
        Cholera, że nie ma na wszystko "złotego środka"
        Niewiem, moze wyjade do swoich rodziców...
        • bedada Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:47
          Byłaś zabrać małego,bo mąż zapomniał?! O czym zapomniał? zabrac dziecko? Z
          całym szacunkiem dla Twojego męża,ale jak można zapomnieć zabrać dziecko?! A
          pozatym to po co dajesz małego do teściów jeżeli jest taka sytuacja? Jeśli chcą
          widzieć dziecko to niech przyjdą do Was w odwiedziny.
          • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:52
            maz malego tam zaprowadza jesli ja ide za niego do pracy, nie robil tego jakis
            czas ale znowu zaczal ...
            Moze mysli ze wszystko bedzie ok, ale nie bedzie
            NIe wiem moze mam przypomniec sobie jak to jest byc wredna k... i w koncu
            zrobic z tym porzadek.
            Bo owszem moge narobic temu czlowiekowi tyle bólu i cierpienia, po prostu
            bardzo boleśnie sprawic zeby zaplacil za swoje zachowanie, za to ze doprowadzil
            mnie do nerwicy, ale pomyslalam ze moze da sie to rozwiazac jakos delikatnie,
            ale wlasnie powoli uswaidamiam sobie ze chyba tylko sila da sie powstrzymac
            tego "..."
            Beata
            • czajkax2 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:02
              Kochana tu nie ma co bawic sie w delikatności. Mężem potrząsnij z deczko,w
              końcu jestescie jego rodziną ,jest za was odpowiedzialny.Uwierzy ci dopiero jak
              stanie sie jakas krzywda tobie lub maleństwu?? Przepraszam ze to napisze,ale
              ten twój mnąż to Palant jakis.Co o n ma wade wzroku ze prawdy nie widzi? Nie
              wierzy wlasnej zonie?Przede wszystkim nie pozwalaj zpstawiac tam dziecka,nie
              wiadomo co dla teścia strzeli do łba w pijackim widzie. Porozmawiaj z mężem,jak
              trzebna to bądz ostra.Miej ich w d.... Skoro oni sie tobą nie przejmują to ty
              nimi tez nie powinnas. Dziewczyno tu trzeba stanowczych kroków póki jeszcze nic
              wam nie zrobic powaznego.Skad wiesz z4e następnym razem nie stanie sie krzywda
              synkowi jak teść cie popchnie albo uderzy??? Podstawa to potrząsną
              mężulkiem,tesc jest dorosly i synek nie musi go "osłaniac" ze niby wszystko
              jest ok.Pozdrawiam i trzymaj sie ostrosmile
            • bedada Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:13
              Chyba czas zrobic z tym porządek.....tu chodzi przede wszystkim o Twoje dziecko.
    • umasumak Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:28
      Dobry człowiek? Dziewczyno, on pozawala na to, żeby Cię tak traktowano, chowa
      głowę w piasek, udaje że problemu nie ma, a Ty się boisz mu PRZYKROŚĆ SPRAWIĆ?
      Na Twoim miejscu nie poszłabym tam za nic w świecie. Pzdr
    • milarka Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:39
      mommy_b napisała:

      > Błagam was pomozcie mi, bo ja nie wiem co mam zrobic, zeby tam nie isc i zeby
      > nie urazic meza bo to dobry czlowiem ktory sam suie przez niego nacierpiał.
      > Beata

      Najgorsza w tym wszystkim jest postawa twojego 'dobrego' męża, sam się
      nacierpiał przez tatusia, ale tobie nie wierzy?? Poza tym, wychodzi z domu
      swoich rodziców - bo jego ojciec jest wzburzony i zdolny do wszystkiego -
      zostawiając tam swoją żonę i 4-miesięczne dziecko?? Co to za mąż??!!??

      Skoro dzieją się takie rzeczy jak napisałaś to zerwij wszelkie kontakty z
      teściami, absolutnie nie pozwól na zostawianie tam dziecka!! A uczuciami męża
      się nie przejmuj, bo zdaje mi się, że on twoimi też się raczej nie przejmuje.
      Przejmuj się przede wszystkim bezpieczeństwem swojego dziecka i swoim!!!
    • lila1974 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:39
      Aż mi się wierzyć nie chce, że dorosły facet może być tak bezwolny! Potrząśnij
      jakoś swoim mężem!!!
      Bezpieczeństwo Twoje i synka jest najważniejsze.
      Nie ustępuj, bo się Teściu widzę rozrósł jak wrzód na d...
      Teściowa - hipokrytka, albo zastraszona.
      Omijaj ich dom wielkim łukiem. Kategorycznie odmawiaj zostawiania tam synka.
      Nie certol się z nim.
      • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:47
        Starałam się zerwac kontaklty z nimi ale to nie jest takie łątwe, oni mieszkaja
        blisko nas (15 min na piechotke), no narazie tesc nie przychdzi (obraził się),
        a tesciowa to pryszcz, tez potrafie byc wredna i podła i powiedzialam to jej,
        ze jak "..." odpie.., to trudno ale jesli chce widywac wnuka to w moim domu
        am zachowywac sie tak jak ja chce.
        szkoda ze na tego "..." to nie dziala, a ich corka jak najszybciej wylatuje do
        USA na stałe, i biedni dziwia sie dla czego...
        • tynia3 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:57
          Jak Cię przy ludziach wyzywa, to do sądu z nim, serio.
          A jak pijany to od razu na izbę wytrzeźwień dzwoń. Jak sobie parę razy zapłaci
          za pobyt w "hotelu" to może się będzie przy Tobie pilnował. Mężowi bym
          zapowiedziała, że skoro ma podstawy, żeby Ci nie wierzyc, to może lepiej się
          rozstać, niech mu mamusia bajki do snu opowiada. Powino podziałać, tylko bądź
          konsekwentna.
    • aniaka2 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 11:58
      Sprawa jest na tyle poważna, że nie co oglądać sie na konwenanse, obrażanie
      męża czy tym podobne. Swoją drogą mąż powinien znać swojego tatulka i uwierzyć
      tobie a nie jemu czy matce (pewnie kryje tego moczymorde nie od dzisiaj). Mąż
      się obrazi? Trudno. Ciekawe co będzie jeżeli tatulek zrobi krzywdę twojemu
      dziecku, a teściowa stwierdzi, że to ty sama je pobiłaś. Po takich awanturach
      ty i toje dziecko nie powinno więcej przejść przez próg tego domu. Ja bym
      jeszcze poinformowała męża, że jeżeli jeszcze raz tatulek spróbuje zachować się
      w ten sposób to sprawa skończy się w sądzie. Jeżeli jeszcze raz zrobi to co w
      święta wezwij policję (żeby przytępili mu temperament albo zabrali na izbę
      wytrzeźwień). Im wcześniej podejmiesz drastyczne kroki tym lepiej. Z osobami
      uzależnionymi od alkoholu inaczej się nie da. Krycie ich, usprewiedliwianie
      doprowadza tylko do coraz większego zapadania się w nałóg. Facet myśli
      poprostu, że jest bezkarny, a z powodu nałogu nie ma żadnych konsekwencji.

      Pozdrawiam i życzę odwagi
      Ania
    • cysia.b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:00
      Nie idź tam z synkiem. Za żadne skarby!
      • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:09
        Jestescie fantastyczne!
        Pójde tam na te swieta, ale nie daj Boże ten "..." chociaz podniesie na mnie
        czy na mojego synka głos to skończy się wezwaniem policji, a znając teścia ten
        jak juz zacznie to nie skończy sie na tylko "podniesionym głosie", bo jak sie
        nakreci to na amen. I moze wtedy troche oprzytomnieje i zda sobie sprawe ze
        robi zle.
        Tylko jest jeden problem , co jesli znowu rodzinka powie ze on nic nie zrobil,
        że cos wymyslilam?
        • czajkax2 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:12
          Jezeli rodzinka powie ze wymyslailam to zapytaj wtedy meżą czy kłamiesz? I
          powiedz mu ze od jego odpowiedzi zalezy wasz związek,co woli ciebie i synka czy
          kłamstwo i ochranianie ojca-pijaka. Pozdrawiam
        • milarka Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:19
          Mommy_b, ale czemu decydujesz się jednak spędzać święta z tą rodzinką?? Jak
          można spędzać święta z kimś, kto cię tak traktuje?? Pomyśl o dziecku, jak to
          wpływa na jego psychikę, kiedy jest świadkiem awantur twojego teścia?? I chcesz
          znowu go na to narażać?
          Przecież jesteś odpowiedzialna za tego dzieciaka, za jego spokój i
          bezpieczeństwo!!!
    • ankasza Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:12
      Nie chodz i nie patrz na męża,że się obrazi.jak mąż chce niech chodzi,jego
      rodzice.Ty nie musisz.
      Ja mam taką zasadę,że z chamami trzeba po chamsku.I tak powinnaś postąpić.
      Musisz najpierw zadbać o bezpieczeństwo swojego dziecka i swoje.
      A krycie dziadka alkoholika da skutek odwotny do zamierzonego.Utwierdzi go
      tylko w przekonaniu,że może robić ,co tylko chce bez żadnych konsekwencji.
      Powodzenia.
    • janet3 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:26
      Ty jesteś matką i jesteś odpowiedzialna za bezpieczeństwo twojego dziecka więc
      urwij kontakt dziecka z dziadkiem.Święta spędza się z bliskimi osobami a nie z
      pijackim czortem,,,,,,po co zmuszacz sie do czyjegoś towarzystwa a szczególnie
      w święta-przyznam że nie rozumię.Masz przecież jeszcze rodziców.Czy twój mąż
      chce dziecku zafundować takie dzieciństwo jakie sam miał ????Jeśli tak to
      gratuluje bo skutki takich przeżyć są opłakane.Dziewczyno to tylko teściowie
      walnij reką w stół i pokaż że sobie nie pozwolisz.Gdybym tylko raz usłyszała
      połowe wyzwisk takich jakich ty się nasłuchałaś pseudo dziadek na zawsze nie
      miał by wstępu do mojego domu,,,,nawet gdyby mieszkał 2 min. dalej.Pozdrawiam
      • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 12:42
        NIestety wiem jak to jest miec takiego dziadka (tylko ja miałam taką babcie), z
        tym wyjątkiem ze nie piła, ale zachowywała sie tak samo jak ten "...". I wiem
        jak to moze wpłynąć na mojego synka, i wielokrotnie tłumaczyłam mężowi, że mały
        niedość że odwróci sie od jego rodziców, od obojga bo babcia zezwalając na to
        jest taka sama jak jej mąż a przedewszystkim mały bedzie miał żal do ojca że
        nic z tym nie zrobił, że na to pozwolił. I tłumaczyli mu to moi rodzice i nic,
        nie wierzy ze tak moze byc. A moze byc i bedzie jezeli czegos z tym nie zrobie.
        To prawda, że "historia lubi się powtarzać" , ale ja ze swojego ojca byłam
        dumna, bo ten nie wdzac i nie slyszac jak ta obraza matke, ale wiedzac ze jest
        do tego zdolana stana po stronie mojej mamy, a swojej matce zabronil na takie
        zachowanie, Jednym słowem, okazał się facetem.
        • janet3 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 13:07
          mommy_b napisała:

          > NIestety wiem jak to jest miec takiego dziadka (tylko ja miałam taką babcie),
          z
          >
          > tym wyjątkiem ze nie piła, ale zachowywała sie tak samo jak ten "...". I wiem
          > jak to moze wpłynąć na mojego synka, i wielokrotnie tłumaczyłam mężowi, że
          mały
          >
          > niedość że odwróci sie od jego rodziców, od obojga bo babcia zezwalając na to
          > jest taka sama jak jej mąż a przedewszystkim mały bedzie miał żal do ojca że
          > nic z tym nie zrobił, że na to pozwolił. I tłumaczyli mu to moi rodzice i
          nic,
          > nie wierzy ze tak moze byc. A moze byc i bedzie jezeli czegos z tym nie
          zrobie.
          > To prawda, że "historia lubi się powtarzać" , ale ja ze swojego ojca byłam
          > dumna, bo ten nie wdzac i nie slyszac jak ta obraza matke, ale wiedzac ze
          jest
          > do tego zdolana stana po stronie mojej mamy, a swojej matce zabronil na takie
          > zachowanie, Jednym słowem, okazał się facetem.


          Napisze do Ciebie na priv.
        • bibi1 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 13:08
          Mommy,Ty po prostu calkiem przestan chodzic do swoich tesciow!
          Mnie sie az w glowie nie miesci,ze jeszcze utrzymujesz z nimi jakies kontakty.
          Bosze,przeciez tu chodzi o Twoje dziecko!

          Poza tym TY i Twoj maz tworzycie rodzine,wiec nie musicie tak kurczowo trzymac
          sie rodzicow.To nie oni maja decydowac gdzie spedzicie swieta,ale WY!
          Nawet jesli sie na Was o to obraza,macie prawo takiego wyboru!

          Jesli Twoj maz nie dorosl do tego,by odciac pepowinke od swoich rodzicow,to zrob
          to w koncu za niego.Inaczej cale zycie bedziecie podporzadkowani tesciom.

          Rany!Wspolczuje Ci.
          • marchewa3 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 13:32
            Momy B
            Zgadzam sie z przedmówczyniami. Twój mąż to palant. Po drugie masz własnych
            rodziców więc do nich idź na święta. U takich pochrzanionych teściów Ty i twój
            dzieciak nie macie czego szukać. Prymitywów trzeba traktować z buta.
    • kubusala Powiem tylko jedno 03.03.05, 13:48
      Nie przejmowałabym sie teściem tylko mężem. Jesli mąz Ci nie wierzy,że stało
      sie to co sie stało, to znaczy,że Ty według niego kłamiesz. za przeproszeniem
      do d... taki mąż. A jak kiedys wyjdziesz z rozbitym łukiem brwiowym to w co
      uwierzy??,że się o drzwi walnęłaś?? W zyciu bym tam juz nie poszła! A jak mąż z
      tego powodu chciałby rozwodu to bym mu go dała....
      Zgadzam się,że alkoholizm to choroba, ale trzeba ją leczyć, Twój teśc powinien
      sie leczyć!
    • andzia1976 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 16:38
      Czesc
      Nie czytalam wszystkich odpowiedzi na twoj post ale dziewczyny dobrze radza
      jesli chodzi o ograniczenie kontaktow z ta rodzina...ja mam podobna sytuacje do
      Twojej...rodzice meza mieszkaja na przeciwko i uwazali ze wolno im sie wtracac
      w nasze-moje zycie bo sa tuz obok..tesc kilka razy wyzwal mnie od prostaczek i
      sobkow tylko dlatego ze zwracalam mu uwage ze do mojego domu nie wchodzi sie w
      ubloconych gumowcach albo nie mam ochoty tlumaczyc sie kto u mnie byl...tesc
      sprowadzal mi o roznej porze dnia i nocy jakis ludzi do naszego domu ,zeby im
      pokazac ze syn sobie dom wybudowal...wiec facet nalezy do strasznych cholerykow
      i podobnie jak twoj tesc wyzywa wszystkich i wszystko ...wstyd straszny...mimo
      ze mieszkamy tak blisko moje dziecko rzadko chodzi do dziadkow bo po pierwsze
      ja nie mam do nich zaufania ,po drugie maly placze jak ma tam
      zostac...wiec..moja rada ..nie przejmuj sie swietami i tym ze urazisz meza-
      walcz o spokoj dla siebie i twojego malego szkraba..jesli maz tego nie zrozumie
      ze masz dosc takiego toksycznego tescia to jest jego problem....moj maz tez nie
      nalezy do spokojnych ludzi ,tylko ze ja w nim to tepie i tlumacze,tlumacze,
      tlumacze...nie chce miec na starosc wiernej kopi tescia w domu...wiem jak bola
      takie slowa ktore uslyszlas...w pewnym momecie powiedzialam mezowi ze jesli
      jego ojciec jeszcze raz sie do mnie tak odezwie to wytocze mu sprawe o
      znieslawienie...mowilam to serio i jak na razie jest spokoj...takie przejawy
      chamstwa trzeba tepic i izolowac ze swojego otoczenia...szkoda zycia zeby taki
      czlowiek sie je niszczyyl....trzymam za Ciebie kciuki...nie daj sie bo
      najwazniejsze jest przeciez dziecko a jak widac dziadek nie ma szacunku nawet
      dla niego...
      pozdrawiam
      mama Maciusia
    • agniesia33 mommy, ty chyba jesteś za przeproszeniem 03.03.05, 16:43
      niezbyt inteligentna, dziewczyny ci radzą, żebys nie narażała dziecka na takie
      święta, a ty twierdzisz, ae najwyżej wezwiesz policję! nie wiem, wydaje mi się,
      że mając taką babcię i męża i teścia sama wpadłaś już w patologię. co ty chcesz
      dziecku zaserwować w wielkanoc? awanturę z policja? po co tam chcesz iść? ja
      bym wolała sama nawet bez bezwolnego męża (opis twojego męąa świadczy też o
      tym, że ty nic dla niego nie znaczysz, jeśl zostawia cię sam z dzieckiem u
      teścia w białej goraczce)zjeść z dzieckiem śniadanie wielkanocne, pobawić się
      jajkami i zajacami z czekolady niz spotykać się z rodziną twojego męża z
      marginesu-no tak, bo dla mnie to jest margines. ty masz poza tym własnych
      rodziców.jak będziesz twarda w sprawie odwiedzin u teściów, to może wreszcie
      twój mąż zacznie cię szanować, bo niestety z jego strony nie ma uczucia do
      ciebie i do dziecka, jest tylkio uzaleznienie od ojca alkoholika.
      dziewczyno, przemyśl to.piszę tak ostro,bo ktos ci wreszcie powinien powiedzieć
      prawdę.
      • g0sik Re: mommy, ty chyba jesteś za przeproszeniem 03.03.05, 16:59
        Też się zastanawiam po co się tam wybierasz w Święta? Dla mnie idea Świąt jest
        taka żeby spędzić je w przyjacielskiej i rodzinnej atmosferze, a nie spotykać
        się z obowiązku dla tradycji. Nie jesteś sierotą, masz swoją rodzinę, to po co
        chcesz iść do teściów? Ja na Twoim miejscu nie martwiłabym się teściem tylko
        postawą męża. Co to za tchórzliwy facet który zwiewa przed ojcem zostawiając
        żonę z maleńkim dzieckiem na jego pastwę! Jeśli Twój mąż okazywałby Ci szacunek
        i murem stał za Tobą jego ojcu do głowy by nie przyszło traktować Cię w ten
        sposób. Porządki w stosunkach rodzinnych zaczęłabym od męża.
    • lajlah Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 16:49
      Wierzę, że twoj mąż to dobry czlowiek i nie chcesz go narażać na
      nieprzyjemności, ale z jakiej okazji masz do cholery TY i WASZE DZIECKO znosić
      starego wariata? Kobieto, mąż dobry czy nie, powiedz mu , że nie idziesz z
      dzieckiem i koniec. Jeśli Was kocha, to pocierpi i mu przejdzie, chyba Ty i
      dziecko jesteście ważniejsi niż Swięta z ojcem.
      A tak szczerze, to nie wierzę w to, że mąż nie zna swojego ojca i nie wie jak
      on się zachowuje. Sama mam podobnego ojca i nigdy go nie bronię, wręcz znoszę
      go bo muszę kiedy on do nas przyjeżdża w odwiedziny. Powodzenia i wiary w siebie
      • mommy_b Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 17:00
        mój mąż wie jaki jest jego ojciec, tylko przy mniew nie chce tego głośno
        powiedziec, raz to zrobil przed zapoznaniem mnie ze swoimi rodzicami, a teraz
        chyba wierzy ze sie zmienil , bo tak mu ten "..." mówi.
        OK moge odejsc od męża ale to nie bedzie dobre ani dla mnie ani dla dziecka, bo
        oboje bardzo go kochamy. Jedyna rzecz to to ze mam zal do niego ze nie potrafil
        sie zachowac jak maz i ojciec, zre nie potrafil zachowac sie jak mój ojciec w
        takiej samej sytuacji
      • g0sik Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 17:03
        Jakoś trudno mi uwierzyć w dobroć i miłość męża który pozwala tak traktować
        własną żonę!!!
        • mommy_b tesc 03.03.05, 17:10
          ok moge tam pojechac tylko kto mnie tam zawiezie, bo z malym na rekach nie
          przejde 70 km , a maz mnie nie zawiezie, chcialabym tam pojechac i zrobic
          chlopakom (tato i 2 braci) sniadanie wielkanocne, bo sa teraz sami , a mamy
          jeszcze 2 m-ce nie bedzie, ale mąż uparl sie ze oni tu przyjada, ale i oni nie
          chca. A ja nie chce robic swojemu mezowi przykrosci, bo i tak wystarczy ze cale
          zycie wstydzil sie za ojca, a gdy dal mu szanse i uwierzyl mu to i tak wszystko
          spieprzyl
          • lajlah Re: tesc 03.03.05, 17:23
            Posluchaj, na nic tu nasze rady. Musisz usiąść z mężem i pogadać. Wytłumacz mu,
            że szanujesz Jego rodzinę, ale nie możesz pozwolić, aby ktoś tak Cię traktowal.
            Niech mąż powie co Jemu leży na sercu, oboje na pewno znajdziecie rozwiązanie.
            Nie pozwólcie, aby ojciec zniszczył Wasze malżeństwo, on się nie liczy,
            liczycie się tylko Wy i dziecko i Wasze dobre kontakty.
            Wiem co czuje Twój mąż, ja też wstydziłam się ojca, jest rozdarty i zły, a
            jednocześnie Was kocha i nie wie co zrobić. Tylko spokój iszczera rozmowa może
            Wam pomóc. Powodzeniasmile
          • aniaka2 Re: tesc 04.03.05, 16:03
            Ja podróżowałam ze swoim dzieckiem zimą, kiedy miało niespełna 2 miesiące, nie
            zawsze z mężem i samochodem. Podróż samodzielna może nawet być wyzwaniem,
            przygodą. Ja pojechałabym autobusem albo pociągiem.

    • mmc2 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 03.03.05, 21:01
      Mam wrazenie ze tak naprawde to nic nie chcesz albo nie potrafisz zmienic, na
      kazda rade czy propozycje dziewczyn odpowiadasz: tak ale... .
      Tak naprawde w glebi duszy wiesz co chcesz lub nie chcesz zrobic.
      Chcialas sie wyzalic i otrzymac troche wspolczucia(co oczywiscie jest ok.), ale
      na zmiane tej sytuacji nie masz sily .
      Przynajmniej ja tak odbieram to co piszesz.
      • marchewa3 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 11:32

        "OK moge odejsc od męża ale to nie bedzie dobre ani dla mnie ani dla dziecka, bo
        oboje bardzo go kochamy."
        Kurde dziewczyno czy ty nie umiesz czytać? My nie namawiamy cię do rozwodu
        tylko do działania tzn zerwania kontaktów z teściami i poważna rozmowa z mężęm.

        "ok moge tam pojechac tylko kto mnie tam zawiezie, bo z malym na rekach nie
        przejde 70 km , a maz mnie nie zawiezie,"

        Kurde po raz II-gi. Ty chyba lubisz szukać powodów do cierpienia. Kup bilet na
        pociag i jedź. ew spędź święta w swoim domu. Chyba masz obrus i inne gadżety by
        miło spędzić wielkanoc. W telewizji też są fajne filmy.
    • lyla1 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 11:54
      Według mnie ty nie sznujesz sama siebie. Nic dziwnego, ze teść jeżdzi po tobie
      jak po chudej kobyle. Nie chodź do teściów,aby nie prowokować sytuacji, a
      mężowi powiedz dokładnie dlaczego nie chesz iść. Jeśli on chce spędzać święta z
      pijanym ojcem, to niech spędza. A ty możesz mieć własne cudowne święta w twoim
      domu, a z rocznym dzieckiem to już można się nieżle pobawić i pośmiać.
    • triss_merigold6 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 12:33
      Jestem zdania, że agresywnego alkoholika trzeba z buta traktować. Nie chce się
      leczyć? Jego sprawa i żony, która to znosi. Ty masz szansę jeszcze się
      odizolować. Nie odwiedzać, nie zapraszać, wyjechać na święta do własnych
      rodziców. Kurde, stopem bym pojechała.
      Facet, ktory zostawia żonę z niemowlęciem twierdząc, że "w takim stanie to on
      (teść) jest zdolny do wszystkiego" to tchórzliwy złamas.
      Słuchasz obelg, bronisz męża, teściowa kłamie a Twój ślubny jej wierzy,
      zostałaś zaatakowana. I Ty się zastanawiasz nad świętami z tą rodziną?!

      Kobieto myśl o swoim tyłku i bezpieczeństwie a nie o tym, czy mężowi przykrości
      nie zrobisz! Twoj mąż jest dorosły i skoro się - jak twierdzisz - nacierpiał w
      dzieciństwie przez alkoholika to powinien Was (Ciebie i dziecko) chronić a nie
      oczekiwać tolerancji czy załagodzenia sytuacji.
      Jest agresywny, bluzga Ci - wzywasz policję. Przyjedzie 10 razy, może
      poskutkuje. Lubiana przez to nie będziezs ale bezpieczna przynajmniej.
    • miska77 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 13:02
      tesc nie tesc przegial pale ! Uwierz mi, ze jak ja bym byla w trakiej sytuacji
      to przede wszystkim walnelabym go w ryj, potem zbluzgala i wyszla a jak tesciowa
      by zadzwonila to opie..labym jeszcze ja i dodala, ze ona moze byc dla niego
      workiem treningowym ale ja sobie na to nie pozwole.
      Maz jest kretynem jak Ci nie wierzy... moze kiedys nagraj to nadyktafon, zeby
      uwierzyl...

      Ale sie wkurzylam !

      Ewa
      • maja45 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 13:18
        Twój maz i tesciowa sa juznajwidoczniej współuzaleznieni i nie reaguja w
        normalny sposób.Ja na Twoim miejscu mialabym gdzieś ta piekielna rodzinkę , na
        czele z twoim bezwolnym męzem, który zostawia zone z malym dzieckiem na pastwę
        alkoholika w furii.Autobusy nie jezdża do miejscowości twoich rodziców?Nie
        mozesz spędzić swiat we własnym domu?Wszystko jest lepsze niż horror w domu
        teściów.Twój mąz może albo zostać z Tobą, albo palować sie z rodzinką , to jego
        wybór, ale Ty masz prawo do spokoju.
        Pozdrawiam.
        Marta
      • triss_merigold6 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 13:34
        Akurat. "Walnęłabyś w ryj i zbluzgała", taa, już widzę efekty. Z pijanym się
        nie dyskutuje, nie tłumaczy a przede wszystkim nie zaczepia fizycznie. Pijany-
        agresywny rozmazałby Cię na ścianie dziewczyno. Myślisz co jej napisałaś, w
        ogóle?
        Wyjść, izolować, zerwać kontakty, wezwać policję będąc poza zasięgiem
        fizycznego ataku - jak najbardziej. Ale walenie w twarz pijanego i agresywnego
        typa to wg. mnie droga na OIOM.
        • miska77 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 14:02
          u mnie to chyba bylby odruch bezwarunkowy "oko za oko, zab za zab".

          Raz mialam do czynienia z alkoholikiem, ktory wszystkich lał w zwidzie, ja tez
          dostałam ale mu oddalam i prawie momentalnie wytrzezwial bo byl w strasznym
          szoku, ze ktokolwiek mu oddal.

          Druga sprawa to taka, ze napewno bym tam wiecej nie poszla.

          Ewa
    • g0sik Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 16:09
      Tak sobie myślę, że albo bardzo ubarwiasz historię z tesciem w roli głównej
      albo jesteś zwyczajnie głupia.

      Bo jeśli historia o teściu jest prawdziwa to tylko głupotą można tłumaczyć
      narażanie siebie i dziecka tylko dlatego żeby nie zrobić PRZYKROŚCI męzowi!
    • inguna2 Re: TEŚĆ- potrzebuję pomocy, ja i moje dziecko 04.03.05, 16:41
      jedz na swieta do swoich rodzicow! jesli mezowi zalezy pojedzie tam z toba.Poza
      tym czas na szczera rozmowe miedzy wami
    • kasik751 mommy czy to sztuczny watek, czy... 04.03.05, 17:49
      ... naprawde jestes taka tępa?
      "rzucił mna na ścianę" hmmm, to wesołych świąt, może jak ci dzieckiem będzie
      chciał rzucić to zmadrzejesz.
      Aha i piszesz, ze jak znowu bedzie awantura to mąz ci nie uwierzy, nie
      rozumiem - sama chcesz isc na te wielkanoc czy cos ci sie myli?

      Mnie by nawet czołgiem z domu nie wyciagneli na takie swieta.
      Trzymaj sie, kaś
      • umasumak do Kasik 04.03.05, 18:11
        kasik751 napisała:

        > Aha i piszesz, ze jak znowu bedzie awantura to mąz ci nie uwierzy, nie
        > rozumiem - sama chcesz isc na te wielkanoc czy cos ci sie myli?
        >
        Zapomniałaś? Mąż przecież wyjdzie. Oj, też coś mi się wydaje, że panna sobie
        jajka robi
        • kasik751 Re: do Kasik 04.03.05, 18:17
          No bo sluchaj Uma - kojarzysz takie klimaty, ze bite zony alkoholikow sa psych.
          uzaleznione i wracaja do nich albo wyrzucaja tych facetow, ale pozwalaja im
          wracac.... ale zeby synowa wracala? smile)
          • triss_merigold6 Re: do Kasik 04.03.05, 18:21
            Współuzależniona? Cała wiocha uzależniona? Pewniej jej facet też popija tylko
            panna prawdy nie napisała...
          • umasumak Re: do Kasik 04.03.05, 18:26
            kasik751 napisała:

            > No bo sluchaj Uma - kojarzysz takie klimaty, ze bite zony alkoholikow sa
            psych.
            >
            > uzaleznione i wracaja do nich albo wyrzucaja tych facetow, ale pozwalaja im
            > wracac.... ale zeby synowa wracala? smile)

            Moja ciotka na początku swojej pracy jako lekarz, miała dyżury w pogotowiu.
            Kiedys mieli wezwanie kilka kilometrów od Tarnowa do połamanej babki. Okazało
            się, że jej mąż urządzał w domu (1 piętro) libacje i tak dla jaj, wyrzucili z
            kolegami kobite przez okno. Ona wróciła (!!!), no to oni znowu. Za trzecim
            razem złamała obie ręce i nogę, oraz coś się jej stało z kręgosłupem, więc już
            nie wróciła. Coś mi się wydaje, że autorka postu jest w tym "typie", albo mocno
            koloryzuje. Pzdr
            • kasik751 w takim razie sie poddaje, załamka n/t 04.03.05, 18:31
            • triss_merigold6 Fuj, jaki hard core. n/tx. 04.03.05, 18:32

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka