Dodaj do ulubionych

Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kościół?

14.03.05, 10:29
Może któraś z Was się orientuje? Przecież nie jest to środek
wczesnoporonny... Dlaczego po stosunku w prezerwatywie nie można przystąpić
do Komunii? A może znacie skuteczną metodę antykoncepcji, która nie koliguje
z wiarą katolicką? Wiem... pewnie powiecie - NPR. Ale ja nie mam możliwości
mierzyć temperatury codziennie o tej samej porze i jeszcze po conajmniej 3-
godzinnym śnie (moje bobo budzi się co chwila w nocy). No i ta obserwacja
śluzu... egh. Podobno są jakieś 'testery' płodności do kupienia w aptece. Czy
któras z Was się z tym spotkała? Może podzielicie sie swoimi uwagami? Z góry
dziękuję za pomoc.
Obserwuj wątek
    • oluncia Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 10:33
      Taaa moja kolezanka ma piekna corcie dzieki testom na plodnoscsmile
      Prezerwatywy zakazane sa przez kosciol poniewaz stosunek powinien prowadzic do
      poczecia a nie byc przyjemnoscia sama w sobiesmile
      Pozdrawiam Ola
      • edzio_grubas Oluncia 14.03.05, 10:40
        No to kobieta powinna jak jabłonka obradzać co roku. Ja sobie nie wyobrażam
        seksu 2 x w życiu jeśli chcę mieć tylko dwójkę dzieci smile A nie mogę sobie
        teraz pozwolić na drugie dziecko - jest za wcześnie po poprzedniej cesarce i
        mogłoby dojść do pęknięcia macicy. Poza tym mam trochę inne plany życiowe smile
        Dzięki za pomoc!
        • oluncia Re: Edzia:) 14.03.05, 10:45
          Dokladnie tak samo sie zapatruje. A jesli chodzi o te testy to sie to cholertwo
          slini i tam ci wychodzi wyniczek, jakos nigdy nie bylam przekonana do tej metody
          ale corcie kolezanka ma piekasmile
          Pozdrawiam
        • 18lipiec Edzio - tu chodzi o "niemarnowanie plemników" 15.03.05, 22:48

          • edzio_grubas Lipiec 15.03.05, 23:01
            ale jeśli jest "ciupcianko" w dzień niepłodny to jaka jest różnica, jeśli
            plemniki polecą do WC w prezerwatywie czy polecą do wanny po umyciu się? Sorki
            ze naturalistyczne podejście...
            • kubusala Re: Lipiec 15.03.05, 23:11
              Edzio tu chodzi o to,że w uzywając prezerwatywy w jakis sposób unikasz poczęcia
              dziecka, jesli masz niepłodne to nic nie poradzisz, ale jesli masz płodne i
              uzywasz gumy to...! już jesteś nie fair z naturą.
              Mało tego, powiem Ci,że jak przec slubem chodziłam na nauki do poradni ..to
              kobieta mnie tam rozwaliła na maksa, będę Ją pamiętac do końca moich dni, bo
              tak obrazowo nam wytłumaczyła proces niemarnowania plemników,że po tym pokazie
              odechciało mi sie seksu na miesiąc! W kazdym bądź razie powiedziała,że na
              bibułke tez nie można .... że w czasie dni płodnych trzeba się czymś zająć żeby
              nie myslec o seksie, wiesz robić z mężem pranie itd,zeby wieczorem byc tak
              zmęczonym,żeby sie nie chciało.
              No cóż ja to wszystko rozumiem itd, ale jakos to do mnie nie dociera, nie czuję
              tego, zresztą nikt nie czuł, bo cała sala sikała ze smiechu.
              Widzisz ja nie do końca się zgadzam z tym co mówi kościół, dlatego,że On
              te"przepisy zmienia", jeszcze niedawno nie mozna było jesc mięsa w poście a
              teraz mozna. Obecnie nie można in vitro, ale może za 10 lat kosciół to dopuści
              i co wtedy sobie powie kobieta, która nie zdecydowała się na in vitro z powodów
              religijnych. Oj itd, itd
              Tak czy inaczej w gumeczke nie możnasmile rób lepiej pranie w dni płodnesmile
              Pozdrawiam
            • 18lipiec EDZIO 16.03.05, 09:18
              Ja myslę tak samo jak Ty i też nie mogę pojąć pewnych rzeczy.


              Od dziś robię to w gumie,szalalala!
              • ligia76 Re: LIPIEC ! 18.03.05, 20:05
                Ale nie marnuj !
                Zbieraj !

                Pozdrowienia
                Ligia
      • isma Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:11
        Olunciu, powiedzialabym, ze troche upraszczasz ;-(((. Chcesz pomoc kolezance,
        czy sie troche ponabijac?
        Jak bys TROCHE poczytala na ten temat, to bys sie dowiedziala, ze wg KK
        wspolzycie ma sluzyc budowaniu jednosci miedzy malzonkami, a nie tylko
        plodnosci ;-O.
        Co do testow, to jest urzadzenie pt. persona, ja sobie chwale.
        A co do prezerwatywy, to mysle, ze to jest temat do rozmowy ze spowiednikiem
        (albo jeszcze lepiej, ze specjalista) o konkretnej sytuacji, bo, wbrew
        pozorom "zakazy" dotycza raczej osoby wink)) niz sposobu wink)).
        • sowa_hu_hu Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:16
          a dla mnie to sa kretynizmy i to pierwszego gatunku...

          ale oczywiście szanuje to że ktos pragnie sie stosować do nakazów KK
      • milka_milka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:18
        Oj, kochana, jak nie wiesz to nie pisz. To nie jest tak, że stosunek ma
        prowadzić do poczęcia, bo inaczej byłby zakazany w dni niepłodne, a właśnie po
        to są, żeby można było korzystać z samej przyjemności bez konsekwencji. Aco do
        prezerwatywy, to nigdy nie słyszałam, żeby po stosunku z prezerwatywą nie można
        było iśc do Komunii. Czytałam, że jej używanie należy rozważyć we własnym
        sumieniu, ale ponieważ żaden ze mnie fachowiec, radzę zapytać ,a
        forum "Wychowanie w wierze".
        • milka_milka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:19
          mój post był oczywiście do Olunci.
      • galela Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:39
        To że twoja koleżanka poczęła dziecko stosując NPR naprawdę o niczym nie
        swiadczy, może jedynie o tym że żadna metoda antykoncepcyjna nie daje 100%
        pewności. Osobiście znam i napewno nie tylko ja wiele dzieci poczętych podczas
        stosowania prezerwatyw, pigułek antykoncepcyjnych, spirali i środków
        chemicznych oraz NPR. NPR ma jedynie tą przewagę, że nie ingeruje w organizm
        kobiety w żaden sposób. No, prezerwatywa też ingeruje w znikomy sposób, ale za
        to wpływa na jakość współżycia. Ja (5 miesięcy po porodzie)i mój mąż narazie
        stosujemy prezerwatywy a po ustabilizowaniu cyklu miesięcznego zamierzamy
        zakupić urządzenie zwane "personą". A propos Kościoła to niekiedy uzyskuje się
        zgodę na stosowanie prezerwatyw. Nie jestem jakąś zagorzałą katoliczką, ale
        kościół napewno nie głosi że stosunek ma na celu wyłąćznie poczęcie dziecka. W
        ksiązeczkach o NPR które dostaliśmy z mężem na kursie przedmałżeński zalecane
        odstępy między kolejnymi porodami wynoszą 2-3 lata a seks jest "zalecany" o
        wiele częściej bo ma na celu zbliżenie między małżonakmi. Tak więc seks ma być
        przyjemnością a zabronione jest jedynie ubezpładnianie małżonków zarówno
        czasowe jaki stałe.
        Pozdrawiam
    • kalina_p Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 10:33
      Zakazane dlaczego - nie wiem ale coś słyszalam, że mają być dozwolone. Dla mnie
      to co najmniej dziwne. No ale mały przyrost naturalny mamy w Polsce, widać mało
      katolików albo jednak metody naturalne są skuteczne.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906 to link do forum Naturalne
      Planowanie Rodziny
    • mamaamati Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:10
      Kościół Katolicki niezmiennie naucza: "Odrzucić należy wszelkie działanie,
      które - bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego
      spełniania czy w rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel
      uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego. (...) Jeśli więc istnieją
      słuszne powody do wprowadzenia przerwy między kolejnymi urodzeniami dzieci
      (...), Kościół naucza, że wolno wówczas małżonkom uwzględniać naturalną
      okoliczność właściwą funkcjom rozrodczym i podejmować stosunki małżeńskie tylko
      w okresach niepłodności, regulując w ten sposób liczbę poczęć bez łamania zasad
      moralnych..." (Humanae vitae, 14, 16).

      pozostaje NPR(w moim przypadku NPR=totolotek)
      • dzindzinka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:38
        Jakie zasady moralne łamie prezerwatywa? Nie mogę tego pojąć. Rozumiem, że inne
        środki mogą szkodzić zdrowiu, łamać przykazanie "nie zabijaj", ale prezerwatywa?
        • mamaamati Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:15
          wg koscioła prezerwatywa łamie zasady moralne bowiem ,<Odrzucić należy wszelkie
          działanie,które(..)miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia >

          mimo wszystko nie bardzo się z tym zgadzam,moze to chodzi o kwestie wiary,
          ech nie wiem..
          • kawka74 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 17:14
            no fajnie, ale stosunki w dni niepłodne też są działaniem, które ma za cel uniemożliwienie poczęcia. Gdzie sens gdzie logika???
            Ale może czegoś nie rozumiem. Wydaje mi się zresztą że NPR to jednak coś więcej, niż oglądanie swojego śluzu i mierzenie temperatury.
    • oluncia isma 14.03.05, 11:22
      Jesli urazilam Ciebie lub kogokolwiek innego bardzo przepraszam, bo nie to bylo
      moim zamiarem. Moje stwierdzienie dotyczace pogladow KK na poczecie, wynika
      wlasnie z rozmowy z ksiedzem ( dawno bo dawno ale jednak ). A ta metoda
      antykoncepcji jest dla mnie abstrakcyjna - mam przyklad, ktory juz cytowalam.
      Pozdrawiam Ola

      • isma Re: isma 14.03.05, 11:53
        Spoko, nie urazilas, ja jestem w miare gruboskorna wink)). Nawet jakze subtelne
        stwierdzenie Sowy "kretynizm" (no, po prostu uwielbiam, jak ktos w luznej
        dyskusji na tematy dowolne posluguje sie terminologia z zakresu chorob
        psychicznych i uposledzen) MNIE nie uraza wink)).

        A powaznie, to ja sie nauczylam jednego - podobnie jak trafienie na
        niekompetentnego konowala dla rozsadnej osoby nie powinno przesadzac o
        rezygnacji z medycyny wink)), nie inaczej jest z niekompetentnym ksiezmi wink)).
        To nie pojedynczy ksieza sa nieomylni wink)), tylko papiez, a i to w okreslonych
        okolicznosciach wink)). I naprawde warto, jesli sie sprawy wiary traktuje
        powaznie, nie wydawac sadow pochopnie.

        Mowie serio, a wiem, co mowie, bo sama sie przez wiele miesiecy borykalam z
        dylematem pt. co lepsze (gorsze?): prezerwatywa czy wysokie ryzyko poronienia.
        A poniewaz akurat tak sie skladalo, ze rowiazanie tego dylematu bylo dla mnie
        warunkiem sine qua non powrotu, po kilkunatu latach niewiary, do Kosciola, to
        musialam rzecz zbadac doglebnie. To nie jest miejsce zeby to szczegolowo
        relacjonowac, ale naprawde zdarza sie, ze mozna w wielu sprawach zyskac
        spokoj wink)).
    • 82nati Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:22
      jak dobrze się orientuję (byłam pedantycznie wierząca) wszystkie
      antykoncepcyjne są zakazane oprócz kalendarza i temperatury(czy tzw naturalne
      metody).
    • koleandra Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 11:35
      Nie jestem pewna czy to o to chodzi ale w Biblii jest coś o marnowaniu spermy.
      To chyba bardziej chodzi o tego Onana z Pisma, który wylewał spermę "na darmo"
      i był za to ukarany przez Boga. No a prezerwatywa to nic innego jak wyrzucanie
      spermy więc mozna to traktowac podobnie.
      • monika121975 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:02
        Tak sobie czytam i czytam a konkretnej podpowiedzi nie widzę. Z mężem borykamy
        sięz podobnym problemem. NPR odpada. Na prezerwatywy mam uczulenie
        (przynajmniej na te, których używaliśmy). A propos kościoła - przy spowiedzi
        ksiądz nie wyklął mnie z konfesjonałusmile
        A moja koleżanka (bardzo praktykująca) to w ogóle jeszcze lepiej - w czasie
        rozmowy na temat sex a kościół, zrobiła wielkie oczy i zapytała - to z tego sie
        trzeba spowiadać? smile
        • monika121975 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:03
          Nie dopisałam wniosku - z mężem stwierdzamy, że inteligentni majągorzej - od
          myślenia to tylko problemy są smile Nie ubliżając koleżance.
      • dzindzinka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:51
        Ale to było w Starym Testamencie. Tam było też coś o nieczystych kobietach,
        nieczystym pokarmie, dozwolone było wielożeństwo itp.
        Jeśli się współżyje w dni niepłodne, to logicznie rzecz biorąc też jest
        marnotrawstwo.
    • mapta Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:17
      bo nie zaliczaja sie do naturalnych metod planowania rodziny, a tylko takie
      kosciol popiera ze wzgledow, ktore dziewczyny tu juz przytacaaly.
      To jest odpowiedz na pytanie zadane w tmacie.

      Natomiast chcialam do watku dorzucic, co uslyszalam od swojego spowiednika,
      jako ze tez milam powazny dylemat: po cesarce, duze zagrozenie poronieniem albo
      zagrozenie mojego zdrowia/zycia, gdyby cos tam sie stalo nie daj Boze no i
      naturalne metody odpadaly, gdyz synek budzi sie nocy od 4-8 razy zawsze, co z
      zalozenia wyklucza sen dluzszy niz 2-3h pod rzad, no i pobudki o roznych porach
      dnia i nocy.
      Ksiadz powiedzial: no to sie umowmy, ze dopoki nie jestes w stanie planowac
      urodzenia/nieurodzenia dziecka w sposob naturalny to wolno Ci korzystac ze
      srodkow antykoncepcyjnych ale z wykluczeniem srodkow poronnych (czyli najlepiej
      prezerwatywy) i traktujemy to jako ochrone zdrowia badz zycia.
      Ale jak tylko juz bedziesz mogla wrocic do naturalnych metod, to antykoncepcja
      jest zabroniona. Zrozumiano?
      smile)

      tak zrobilismy.
      a ze zaszlam w ciaze 6 miesiecy po urodzeniu synka przez cc - to juz inny
      temat, jak ktos chce popytac to odpowiem w poczcie gazetowej smile
      • edzio_grubas Mapta 14.03.05, 12:28
        Mapta, dzięki za odpowiedź. Wiesz, teraz tuż przed Świętami to zaden ksiądz
        spokojnie z Tobą nie pogada na ten temat. Teraz odbywa się "masówka" w
        konfesjonale. A żeby spowiedź była ważna, to musisz obiecać poprawę. Więc nie
        można "ciupciać się" w gumce, potem się z tego spowiadać, potem znów się
        ciupciać, i znowu do spowiedzi. Bo nie dość, że to powoduje nieważność
        poprzedniej spowiedzi, to jeszcze jest idiotyczne.
        Chyba faktycznie będę musiała zastosować się do Twojej rady:

        > Ksiadz powiedzial: no to sie umowmy, ze dopoki nie jestes w stanie planowac
        > urodzenia/nieurodzenia dziecka w sposob naturalny to wolno Ci korzystac ze
        > srodkow antykoncepcyjnych ale z wykluczeniem srodkow poronnych (czyli
        > najlepiej prezerwatywy) i traktujemy to jako ochrone zdrowia badz zycia.
        > Ale jak tylko juz bedziesz mogla wrocic do naturalnych metod, to
        > antykoncepcja jest zabroniona

        Może Kuba nauczy się spać w nocy i pozwoli mamie na 'naturalne' zaplanowanie
        rodzeństwa. Pozdrawiam.
        • dzindzinka Re: Mapta 14.03.05, 13:00
          Tak sobie teraz rozmyślam: zachodząc w ciążę naraziłabym się na uszczerbek na
          zdrowiu, a może nawet śmierć: swoją, dziecka nienarodzonego, czyli złamałabym
          przykazanie "nie zabijaj", czyli nie lepiej wybrać mniejsze zło, jeśli złem jest
          prezerwatywa czy inna antykoncepcja?
          Wiem jaka by była odpowiedź ortodoksyjnych katolików (spotkałam się z taką
          dopowiedzią nawiedzonej pani ginekolog): "jest jedno zło, nie ma mniejszego czy
          większego zła".
          A dla mnie to bzdura, osobiście wolę, by ktoś wyrządził mi zło uderzając mnie w
          twarz, niż gdyby wyrządził mi zło wbijając mi nóż w plecy. Ale wierzę, że są
          inne gusta.
          • isma Re: Mapta 14.03.05, 13:36
            Odpowiedz madrego jezuity: nikt nie jest zobowiazany do wyborow heroicznych ;-
            ))).
            Sek w tym, ze czasem za latwo sie ta sfera rozszerza: od ryzyka utraty zycia
            poprzez ryzyko utraty zdrowia do ryzyka utraty statusu materialnego, urody etc.
            etc...
      • dzindzinka Re:A środki anty. stosowane w celach leczniczych? 14.03.05, 12:37
        Nie rozumiem kompletnie zdania przedstawicieli KK w sprawie prezerwatyw. To
        stanowisko jest bardzo różne, co jest dla mnie schizofreniczne.
        Czy ktoś wie jakie jest zdanie Kościoła w sprawie środków antykoncepcyjnych
        stosowanych w celach leczniczych? Ciekawa jestem czy gdy powiem w konfesjonale,
        że takowych używam w takowych celach, to dostanę rozgrzeszenie?
        • isma Re:A środki anty. stosowane w celach leczniczych? 14.03.05, 13:17
          W celach leczniczych (terapia hormonalna) jest dozwolone - zaklada sie, ze
          wtedy skutek antykoncepcyjny jest uboczny, niezamierzony. Cos jakby
          nieumyslnosc w kodeksie karnym wink)).
          Z tym, ze to nie jest kwestia tego, co "powiesz" w konfesjonale, tylko kwestia
          tego, jak jest naprawde. Rozgrzeszenie nie jest wazne, jesli spowiedz byla
          oparta na klamstwie.
          A co do prezerwatyw, to stanowisko jest jedno (uwaga - glosy, o ktorych tu byla
          mowa, o niedawnym jakoby "dopuszczeniu" prezerwatyw co do zasady, nie sa
          stanowiskiem Kosciola, tylko pojedynczych hierarchow) - roznia sie tylko
          osoby wink)).
          • dzindzinka Re:A środki anty. stosowane w celach leczniczych? 14.03.05, 13:25
            Dzięki Isma. Tak myślałam. Właśnie grozi mi terapia hormonalna w związku z
            poważym problem zdrowotnym. Efekt uboczny mnie nie przerażawink
        • milarka Re:A środki anty. stosowane w celach leczniczych? 14.03.05, 14:57
          dzindzinka napisała:

          > Czy ktoś wie jakie jest zdanie Kościoła w sprawie środków antykoncepcyjnych
          > stosowanych w celach leczniczych? Ciekawa jestem czy gdy powiem w
          > konfesjonale,że takowych używam w takowych celach, to dostanę rozgrzeszenie?

          Moim zdaniem nie dostaniesz rozgrzeszenia, a to dlatego, że to nie będzie żaden
          grzech, więc i rozgrzeszenie niepotrzebne wink
          Jeżeli stosujesz tabletki antykoncepcyjne w celach leczniczych to absolutnie
          nie musisz się z tego spowiadać.
      • dzindzinka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 12:53
        Moim zdaniem trafiłaś na mądrego księdza.
        • verdana Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 13:58
          Problem "dlaczego Kosciół nie pozwala na prezerwatywy" jest tym samym co
          problem "dlaczego Kosciół zakazuje jedzenia mięsa w piatek". Osoby wierzace nie
          powinny dociekać, bo wiadomo - papież tak powiedział, albo potwierdził, a
          papież jest, jak wynika z doktryny, nieomylny w sprawach wiary i moralności.
          Jeśli wiec on ( nie tylko papież ostatni, ale i poprzedni papieże) się nie
          mylą, to znaczy, ze my musimy się mylić, uważając, że prezerwatywa nie szkodzi,
          a czasem nawet ratuje życie.
          Nie ma możliwości, bez naciągania pewnych spraw, pogodzić sztucznej
          antykoncepcji z nakazami kościoła. Nie można tłumaczyć się zdrowiem, bo
          przecież istnieje wstrzemięźliwość - jeśli kobieta nie może zajść w ciążę, ani
          stosować naturalnych metod, powinna nie współżyć i tyle.
          A więc nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Albo będzie się wiernym zasadom
          koscioła, albo zdrowemu rozsądkowi.
          • ledzeppelin3 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 14:15
            A kiedy obecny Papież mówił o prezerwatywach?
          • dzindzinka Re: verdano 14.03.05, 15:16
            Do kitu takie małżeństwo bez seksu. Kiedyś w Pulsie była dyskusja na ten temat.
            Mówił rozgoryczony mężczyzna, którego żona nie mogła mieć więcej dzieci, bo
            czekałą ją pewna śmierć. Nie chciała stosować antykoncepcji (oboje bardzo
            wierzący, wychowani na oazach) i po prostu zadecydowała, że do końca życia
            koniec z seksem. Po jakimś czasie mąż (młody mężczyzna) odszedł. Teraz ma żal do
            Kościoła. W sumie nic sensownego od księży nie usłyszał, tylko, że pewnie jej
            nie kochał.
            W mojej sytuacji ciąża byłaby naprawdę bardzo dużym ryzykiem, a metodom
            naturalnym nie ufam, bo chociaż wydawało mi się, że znam je bardzo dobrze i tak
            wpadliśmy. Do tej pory stosowaliśmy prezerwatywy, a u spowiedzi nie byłam od
            czasu chrzcin syna.
            Może powinnam się cieszyć, że mam przepisane środki antykoncepcyjne jako lek?
            Ale nie żałuję szczerze, że stosowałam prezerwatywy, więc pewnie i tak
            rozgrzeszenia nie dostanę sad
          • jokrru BŁĄD !!!! 14.03.05, 16:47
            verdana napisała:

            > problem "dlaczego Kosciół zakazuje jedzenia mięsa w piatek". Osoby wierzace
            nie
            >
            > powinny dociekać, bo wiadomo - papież tak powiedział,

            Mięso w piątek jadać wolno, tak powiedział papież już w latach 60-tych !

            K.

            P.S. Całe życie myślałam, że grzeszę jedząc mięso w piątek, aż tu przy
            okazji nauki ekonomii (!) dowiedziałam się, że już od lat 60 jest to dozwolone,
            dozwolił to ówczesny papież, co ponoć spowodowało spadek popytu na ryby smile))))
            • dzindzinka Re: BŁĄD !!!! 14.03.05, 17:15
              Słyszałam od księdza historię skąd się wziął zwyczaj jedzenia ryb w posty. Ryby
              były tanie, bogaci oszczędzone pieniądze przekazywali biednym jako jałmużnę.
              To przepis kościelny, nie nakaz Boży.
            • isma Re: BŁĄD !!!! 16.03.05, 09:23
              W sprawie postu. To jest regulowane (wlasnie od lat 60-tych wink)) tylko
              przepisem lokalnym, wydawanym przez episkopat danego kraju, z uwzglednieniem
              miejscowych zwyczajow. W Polsce nadal jest obowiazkowy post jakosciowy (od
              miesa) we wszystkie piatki. A dodatkowo ilosciowy - w Srode Popielcowa i Wielki
              Piatek.
    • lajlah Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 14:10
      Ja osobiście trochę inaczej się na to zapatruję, mainowicie rozrożniam
      przykazania kościelnie i Przykazania Boże. Te pierwsze wymyślili księza tylko
      po to aby podporządkować sobie ludzi zjednoczonych w kościele. To między innymi
      dlatego te zakazy dotyczące śrdkow antykoncepcyjnych, niejedzenia mięsa itp.
      Pan Bóg w swoich przykazanich nakazuje nam być przede wszystkim dobrym,
      miłosiernym i szanować bliżniego a nie stosować takie czy inne metody
      antykoncepcji. Poza tym dlaczego na kursach przedmałżeńskich uczą naturalnych
      metod zapobiegania ciąży? Przecież to też metoda antykoncepcji, czyli sami
      sobie przeczą. Zaden ksiądz nie potrafił mi tego logicznie wyjaśnić.
      Pewnie chodzi o to , że naturalna jest mało skuteczna i maja nowych parafian( i
      kasę z chrztów).
      • cocollino1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 14:18
        Ja nie jestem osobą praktykującą, z tego względu ze nie wierze w instytucje
        Koscioła, no i nie rozumiem bardzo wielu rzeczy. Czemu ma służyć
        wstrzemięźliwość? czemu ma służyć celibat? albo zakaz rozwodu kiedy np mąż bije
        żone, nie rozumiem tego. Czy naprawde trzeba sie umartiwać żeby byc porządnym
        katolikiem? Czy nie wystarczy poprostu życ uczciwie?
        I właśnie przeiceż to zostało wymyślone przez ludzi. Czy to wszystko jest
        potrzebne do tego żeby być nazwanym dobrym wiernym?
        • isma Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:38
          Jej, dziewczyny, jak juz cos piszecie, to najpierw moze sprawdzcie, co?
          Zwlaszcza, jak jestescie "wierzace-niepraktykujace" albo niewierzace wink)).

          Coccolino, skades Ty wziela, ze jest zakaz rozwodu, kiedy maz bije zone? Z
          pamieci nie przytocze, ale na zyczenie chetnie podam numer kanonu - prawo
          kanoniczne wyraznie mowi, ze w sytacji zagrozenia malzonek ma prawo opuscic
          znecajacego sie malzonka, bez zadnych formalnych separacji nawet. Owszem, zakaz
          jest, ale dotyczy POWTORNEGO ZAWARCIA MALZENSTWA, a to jest jednak istotna
          roznica. Ja sie domyslam, ze jak adresat normy moralnej jej nie rozumie, to
          najlatwiej uznac za niespelna rozumu autora normy, ale sa granice wink)).

          Verdano, moze i mialabys racje w wywodach o ciastku, gdyby nie to, ze pojecie
          grzechu - jak sadze, nauczane gdzies w okolicahc pierwszej komunii - zaklada
          wykroczenie przeciw normie moralnej SWIADOME i DOBROWOLNE. Kobieta leczona
          hormonalnie nie grzeszy, albowiem brak w tym, co robi, elementu dobrowolnosci.
          Proste.
          • cocollino1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:46
            Napisałam bardzo bardzo ogólnie,przepraszam bardzo ale może pomylilam forum.
            Ogólnie wiadomo że małżenstwo jest nierozerwealne i tylko o to mi chodzilo. I
            juz nic nie powiem, bo widzę że trzeba byc znawcą KK żeby cokolwiek napisac.
          • cocollino1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:47
            właśnie są granice, ale nie ma sensu dyskutować masz rację.
            • 82nati Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:50
              a dla mnie prezerwatywy są niewygodneuncertain ;P
      • mamaamati Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:33
        lailah napisała:
        Zaden ksiądz nie potrafił mi tego logicznie wyjaśnić.
        > Pewnie chodzi o to , że naturalna jest mało skuteczna i maja nowych parafian(
        i
        >
        > kasę z chrztów).

        hehe dobre big_grin
      • mamamarti Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 21.03.05, 10:19
        Sami księża nie wymyslili przykazań kościelnych, one nie są przecież ułożone
        bez zgody Papieża,który - gdyby było w nich coś niedorzecznego - na pewno by
        się nie zgodził. Obecny Papież nie jest typem, który mówi: "tak jest i nie
        protestuj, a wytłumaczeń nie potrzebujesz, bo musisz byc posłuszny". Wręcz
        odwrotnie: stara się wytłumaczyć i uargumentować, dlaczego cos jest zakazane, a
        coś innego nie. Robi to w swych licznych encykilkach (np. Humanum Vitae), a
        skoro ludzie ich nie czytają, to się nie dziwię, że myślą, że zakaz jest nadany
        z góry bez żadnych wyjaśnień. Jeżeli chodzi o post w piątek, to oczywiście dla
        wegetarianina to żadne wyrzeczenie, a celem postu jest własnie to: odmówienie
        sobie czegoś przyjemnego, a w piątek dlatego, że każdy piątek przypomina nam
        (nam-chrześcijanom) o śmierci Chrystusa. Więc nie uważam, że to sobie księża
        wymyślili po to aby nas sobie podporządkować, bo to żadne podporządkowanie -
        zakazać nie jesc mięsa w piątek (pisze to do lajlah).Jeżeli chodzi zaś o
        skutecznośc NPR, to istnieje coś takiego, jak wskaźnik Pearla, ,który okresla
        stopień "omylności". I NPR stoi w nim bardzo wysoko - tzn.jest uznawany jako
        środek zapobiegający ciąży prawie na równi z tabletką antykoncepcyjną. Nie mam
        przy sobie akurat tego wskaźnika, ale moge poszukac w necie i dołączyć.
        Oczywiście wskaźnik jest taki, jeżeli też metodę stosuje się dokładnie. Bo
        wiele z kobiet zarzuca, że wpadki były, ale nigdy nie analizują , dlaczego się
        tak stało, a bardzo często jest tak dlatego, że coś tam w obliczeniach
        pomyliły. Ja nie mówię, że to jest metoda zupełnie bezstresowa, bo wiadomo, że
        zawsze jakiś procent możliwości zajścia w ciążę jest (spowodowany własnie tym ,
        że można się w czyms tam pomylić), ale tak jest z każdym środkiem.
        I jeszcze tylko do kursów przedmałżeńskich - wiadomo, że bywa różnie, ale
        akurat na tym, na który uczęszczałam, pani szczegółowo zapoznała nas ze
        wszystkimi metodami i powiedziała, że pozostawia nam wybór zgodny z własnym
        sumieniem.
        Pozdrawiam.
        Aga.
    • 82nati Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 15:42
      edzio-grubas toś temat rzucił, w ciągu 5h takie zainteresowanie, nononotongue_out
      • ledzeppelin3 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 16:30
        Myślę, że podstawowa sprawa, to znaleźć rozsądnego księdza, nie fanatyka. Dla
        mnie to co najmniej dziwne, że Kościół zajmuje się takimi sprawami, jak
        prezerwatywy. Ciekawe, czy masturbacja i stosunek oralny też są zakazane (bo
        analny na pewno!)
        • dzindzinka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 17:12
          Pewnie, że są zakazane, tak jak różne pozycje z wyjątkiem "po bożemu", tak mi
          przynajmniej mówił niedoszły ksiądz.
          Masturbacja na 100%. Męża podczas spowiedzi przedślubnej ksiądz pytał czy się
          masturbuje.
          • ledzeppelin3 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 17:29
            No nie, Ty żartujesz z tymi pozycjami, prawda?
            • dzindzinka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 18:35
              Nie żartuję, kiedyś tak było na pewno, nawet nie wolno było współżyć z święta i
              posty, nie wiem jak teraz, bo zdanie pojedyńczego księdza, tym bardziej
              niedoszłego nie ma znaczenia.

              Jeśli kogoś interesuje znalazłam stronę:
              www.salwatorianie.pl/spowiedz/seks001.htm
              Odpowiedzi (na ile się zorientowałam) niekonsekwentne, bo raz piszą:
              " doprowadzanie sie do orgazmu bez wspólzycia nie jest zgodne z etyka katolicka.
              Nie chodzi tu nawet o brak otwarcia na plodnosc, tylko o wyjatkowosc aktu
              seksualnego, dla którego powinna byc zarezerwowana pelnia przezyc. Akt malzenski
              jest przezyciem jedynym i wyjatkowym i nie mozna stowac zadnych dzialan
              zastepczych wobec niego"
              .
              A innym razem, że dopuszczalny, gdy z jakiś względów inaczej nie można.
              Już nie pamiętam, ale chyba odpowiadali różni księża.

              I bądź tu mądry szary człowieczku.
              A prezerwatywę zgodnie potępiają.
    • rugatek Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 14.03.05, 17:25
      A ja własnie przestałam kilka lat temu chodzic do spowiedzi bo jednym z
      warunków otrzymania rozgrzeszenia jest szczery żal i postanowienie poprawy.
      Tymczasem ja nie żałuje że stosujemy prezerwatywy i nie potrafię szczerze i z
      pełnym przekonaniem powiedziec że nie bede tego robiła. Dla mnie istnieje tez
      ogromny rozdżwięk między praktyką i teorią bo trudno mi sobie wyobrazić zeby na
      codzien dało się żyć stosując zasady narzucone przez KK
    • edzio_grubas Wszystkim slicznie dziękuję za opinie... 15.03.05, 01:32
      Dzięki raz jeszcze. No cóż, na tym chyba polega wiara, że to my mamy sie do
      niej dopasować a nie ona do nas. Jak na razie to poprzestanę na prezerwatywach
      a jak mi się wyreguluje cykl po porodzie, to spróbuję Persony. Szkoda tylko, że
      koszt jej użycia jest tak duży. A swoją drogą to na naukach przedmałżeńskich
      jeden ksiądz ciągle mówił o 5 wielkich grzechach: masturbacja, współżycie przed
      ślubem, stosunek oralny, stosunek przerywany i aborcja. Jeśli któraś z
      narzeczonych mieszkała przed ślubem z przyszłym mężem to musiała się od niego
      wyprowadzić. Mając w perspektywie pakowanie swoich rzeczy postanowiłam jednak
      darować sobie wyprowadzkę. I ponoć strasznie zgrzeszyłam. Ale.... wyobraźcie
      sobie, że ten ksiądz jeszcze mówił, że stosowanie antykoncepcji hormonalnej
      powoduje że rodzą się dzieci bez kończyn... No comments.
      • minerwamcg Re: Wszystkim slicznie dziękuję za opinie... 15.03.05, 03:19
        Jeśli któraś z
        > narzeczonych mieszkała przed ślubem z przyszłym mężem to musiała się od niego
        > wyprowadzić. Mając w perspektywie pakowanie swoich rzeczy postanowiłam jednak
        > darować sobie wyprowadzkę. I ponoć strasznie zgrzeszyłam.

        Iii. Albo miałąm więcej szczęścia, albo proboszcz spisujący protokół
        przedmałżeński był jakiś super liberalny. Przyjął do wiadomości, że mój adres i
        adres mojego narzeczonego jest taki sam i ani słowem tego nie skomentował. A
        było to o tyle ważne, że w zasadzie powinniśmy spisywać tę bumagę u mnie w
        parafii, ale tego za cholerę nie chcieliśmy zrobić. Więc musiałam udawać
        tutejszą parafiankę smile
        • dzindzinka Re: Wszystkim slicznie dziękuję za opinie... 15.03.05, 08:23
          A mój ksiądz pytając o adres zapytał zupełnie naturalnie: mieszkacie razem?
          Widział, że jesteśmy po cywilnym i mąż mieszka 200km od mego miejsca zamieszkania.
      • isma Re: Wszystkim slicznie dziękuję za opinie... 15.03.05, 08:27
        Aaa, bo jedna rzecz, to meritum sprawy, a druga, to sposob argumentacji, czasem
        rzeczywiscie ponizej krytyki. Mysmy na naukach przedmalzenskich uslyszeli, ze
        Kosciol oczekuje od nas trojga dzieci, wiec moj przyszly maz z naiwnoscia
        blondynki zapytal, na jakichze to dokumentach Kosciola prelegent opiera swoje
        jakze autorytatywnie wyrazone zdanie, zalegla ciiiiisza, a potem
        uslyszelismy "a bo jedynacy, to sa egoistami".
        Zalamka.
        No, ale mysmy byli z gory nastawieni, ze nauki musimy odbebnic, i ze raczej
        wiele nowego sie nie dowiemy. I maz sie tez do swojej parafii nie wyprowadzilby
        (u nas komentarza wspolny adres nie wywolal), bo to pare tysiecy kilometrow na
        wschod...
    • mamaemilii Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:00
      Wg Kościoła najważniejszą wartością jest życie. Życie, które pochodzi od Boga i
      które powstaje z Jego woli. Dlatego zakazazuje wszelkich praktyk, które
      pozwalają na zamykanie się na życie. M.in. prezerwatywy. Współżycie w dni
      niepłodne wcale nie jest antykoncepcją wg. KK, bo wiadomo - jeśli Bóg zechce,
      by w danym czasie poczęło się życie - to stanie się "cud" i jajeczkowanie się
      np. przyspieszy o kilka dni smile Ale jeśli w jakiś sposób temu zapobiegamy, to
      wg. KK zamykamy się na życie itd.
      Jeśli ktoś w to wierzy, to pewnie łatwiej mu dokonać pewnych wyborów (np. nie
      współzyć przez rok aż do czasu uregulowania cyklu, dorośnięcia dziecka... itd.)
      Ale tak naprawdę to nie jest takie proste - przecież dochodzi jeszcze
      utrzymanie bliskości między małżonkami, problemy zdrowotne - dlatego radzę
      odwołać się do własnego sumienia. Jeśli jesteś osobą wierzącą i sumienie Ci
      mówi, że nie robisz w tym momencie nic złego stosując prezerwatywę (bo nie masz
      innej możliwości po prostu), to jak masz się z tego spowiadać?
      Był czas, że w ten sposób właśnie postępowałam i od mojego spowiednika
      usłyszałam - rób, jak Ci dyktuje sumienie. Swoją drogą, mądrzy ci dominikanie.
      No i jeszcze jedno: NPR to nie tylko temperatura. Ja też nie mogę jej mierzyć z
      tych samych powodów. Opieram się na "kalendarzyku" i obserwacji śluzu i szyjki.
      Na szczęście, wszystko działa jak w zegarku, więc nie mam problemów. Polecam.
      • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:27
        od lat nie mogę zrozumieć w tym temacie filozofii kościoła. Może z mojej
        niewiedzy to wynika... Ale tak: Skoro metody antykoncepcyjne są złe, a metodami
        antykoncepcyjnymi jest świadome zapobieganie prokreacji, to dlaczego świadome
        zapobieganie prokreacji, wymagające tak świadomego i pracochłonnego działania
        jak mierzenie temp., obserwowanie śluzu itp czyli kalendarzyk małżeński jest
        dozwolony przez kościół????
        Przecież osoba stosująca kalendarzyk małżeński poświęca strasznie dużo i czasu
        i wysiłku (najwięcej w porównaniu do innych metod) by świadomie nie dopuścić do
        poczęcia dziecka. Czy ona nie grzeszy?
        • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:42
          mamaemilii - argumentujesz, ze wg kościoła kalendarzyk nie jest metodą
          antykoncepcji, gdyż Bóg może sprawić cud i dziecko i tak się pocznie. Myślisz,
          że Bóg nie poradziłby sobie z resztą metod? Nie takie cuda czynił. Wg tego
          argumentu na równi stoją wszystkie metody. Skoro kalendarzyk jest ok, bo i tak
          może być cud, to każda metoda jest ok, bo cuda się zdarzają

          Oj coś mi się wydaje, że strasznie skostniały jest ten nasz kościół. Wymaga
          setek lat dopasowywanie doktryny do postępów w rzeczywistości. Nadejdzie
          jeszcze czas, że będą musieli zaakceptować i prezerwatywy i resztę.

          Katolików dzielę na 3 grupy. Pierwsza grupa to mało światli - co przyjmują
          doktrynę bez zastrzeżeń. Druga grupa to światli ale niedojrzali w wierze.
          Obrażają się na kościół, bo przeczy zdrowemu rozsądkowi. Są niedojrzali, bo nie
          potrafią oddzielić kościoła od wiary i nie potrafią się bronić przed księdzem,
          który jest tylko człowiekiem i bzdury może gadać. Ta trzecia grupa, to ludzie
          światli, do których dociera bezsens nauk kościoła w całej okazałości, lecz im
          to nie przeszkadza wierzyć w Boga.
          I niestety ja nie mogę przekroczyć tej granicy z drugiej grupy do trzeciej. I
          jakoś nie mogę się zmusić, by wybaczyć księdzu to, że nie dał mi rozgrzeszenia
          z powodu grzechu, który dla światłych dojrzałych wcale nie jest grzechemsad
          • reszka2 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:52
            lgosia, a od kiedy to zakwalifikowanie czegos jako grzechu jest prywatna sprawą
            dokonującego rachunku sumienia? Bo idąc tak dalej to można sie wypuścić całkiem
            nieźle i daleko.
            • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:10
              pytasz od kiedy... dla mnie od momentu, gdy światły katecheta mi to
              wytłumaczył, że tak właśnie jest. Lub od momentu zauważenia sprzeczności w
              wypowiedziach różnych księży, od momentu zauważenia paradoksów w historii
              kościoła. Oj wiele tych momentów i bardzo różnych miałam w życiu.
              • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:15
                reszka2 a możesz mi wyjaśńić na czym moje błędy polegają? Nie twierdzę, że ich
                nie ma. W pierwszym poście zastrzegłam, że moje niezrozumienie może wynikać z
                braku wiedzy. Ale niech ktoś w końcu do cholery przytoczy choć jeden sensowny i
                logiczny argument za tym, że kalendarzyk nie jest grzechem, a prezerwatywa jest
                grzechem. I niech poda na to źródło.
          • mamaemilii Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:15
            > mamaemilii - argumentujesz, ze wg kościoła kalendarzyk nie jest metodą
            > antykoncepcji, gdyż Bóg może sprawić cud i dziecko i tak się pocznie.
            Myślisz,
            > że Bóg nie poradziłby sobie z resztą metod? Nie takie cuda czynił. Wg tego
            > argumentu na równi stoją wszystkie metody. Skoro kalendarzyk jest ok, bo i
            tak
            > może być cud, to każda metoda jest ok, bo cuda się zdarzają

            Oczywiscie smile Ale chodzi dodatkowo o nastawienie. Stosujac NPR swiadomie
            akceptujemy taka mozliwosc. Poczecia zycia, nawet jesli nie ma tego w naszych
            planach - bo wierzymy, ze taka wlasnie jest wola Boza. Stosujac antykoncepcje -
            swiadomie sie na to nie zgadzamy. Mysle, ze stosowanie antykoncepcji i
            przyzwolenie na "cuda" raczej sie wykluczaja.
            • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:22
              wykluczają się, gdy ktoś nie wierzy w cuda
              Cuda zdarzają się niezależnie od rodzaju utrudnienia. Mój Boże, przecież cud to
              cud. Posunę się nawet dalej w swoich wywodach, że osoba która tyle czasu
              poświęca przez kalendarzyk na świadome zapobieganie prokreacji bardziej grzeszy
              niż osoba "niedbale" zakładająca prezerwatywę. Prezerwatywy pękają itp. O cud
              tu bliskosmile
              No ale ja niedouczona trochę jestem katolicko, bo niestety jestem obrażona na
              instytucję kościoła, która pozwala drugiemu człowiekowi (księdzu) skazać mnie
              psychicznie na wieczne potępienie. Oprócz paradoksu wynikającego z wątku
              zastanawia mnie też drugi problem: jak można pozwolić drugiemu człowiekowi
              decydować o czyimś grzechu (przecież ksiądz wypowiadający lub nie słowa
              rozgrzeszenia w konfesjonale może być chory psychicznie, może był niedouczony w
              sprawach wiary, bo opuścił jakieś "lekcje", może zwyczajnie po ludzku się myli).
              Wolę już sama zgodnie ze swoim sumieniem decydować o swoich grzechach
              • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:27
                isma zazdroszczę ci twojej dojrzałości katolickiej. Chciałabym osiągnąć to co
                ty teraz. O ile łatwiej by mi było być katolikiem. A ja się tak męczęsad
                • isma Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:28
                  Eeee tam wink)). Jesli juz, to to nie jest dojrzalosc sensu stricto katolicka,
                  tylko zyciowa wink)).
                  Sluze privem, jesli sie na cos przydam wink)).
                  • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:32
                    smile Dzięki
                    • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:36
                      mayessa dzięki za źródła - może trochę zmniejszę swoją niewiedzęsmile
              • mamaemilii Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:55
                > No ale ja niedouczona trochę jestem katolicko, bo niestety jestem obrażona na
                > instytucję kościoła, która pozwala drugiemu człowiekowi (księdzu) skazać mnie
                > psychicznie na wieczne potępienie.

                Igosiu, a ja nie rozumiem dlaczego osoba obrażona na Kościół wypowiada się w
                wątku założonym przez osobę poszukującą rozwiązań katolickich. W jaki sposób
                chcesz jej pomóc i dlaczego wyśmiewasz próbę pomocy przeze mnie - osobę
                wierzącą.

                A swoją drogą, czytając dalej Twoją wypowiedź:
                >Oprócz paradoksu wynikającego z wątku
                > zastanawia mnie też drugi problem: jak można pozwolić drugiemu człowiekowi
                > decydować o czyimś grzechu (przecież ksiądz wypowiadający lub nie słowa
                > rozgrzeszenia w konfesjonale może być chory psychicznie, może był niedouczony
                w
                >
                > sprawach wiary, bo opuścił jakieś "lekcje", może zwyczajnie po ludzku się
                myli)

                jak można się obrażać na osobę chorą psychicznie? A jeśli już wiesz, że
                zdarzają się w Kościele ludzie omylni, to przecież zawsze można poszukać
                takich, którzy najmniej mijają się z prawdą. Tak chyba robi rozsądna osoba.
                • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:03
                  może tego z moich wypowiedzi nie widać, ale ja też szukam
                  rozwiązań "katolickich". Szukam w ogóle pomocy "katolickiej" bo to strasznie
                  męczący stan żyć w zawieszeniu między Bogiem a kościołem. Dlatego wchodzę na
                  wątki "katolickie" i czytam, dystkutuję. Przykro mi, że nie docierają do mnie
                  niektóre argumenty, które uważam za bezsensowne. Wyrażając lub dowodząc tego
                  bezsensu liczę na ripostę lub odpowiedź bardziej sensowną. Ja naprawdę bym
                  chciała być czynnym dzieckiem kościoła. I naprawdę interesują mnie argumenty
                  kościoła. Tylko mnie nie przekonują tłumaczenia bez argumentacji. Szukam i
                  czekam na rzetelne argumenty. Błąd może jest w tym, że niepotrzebnie udzielam
                  się na innych wątkach - może powinnam stworzyć własnysmile
                  • lgosia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:04
                    i przepraszam za ton wypowiedzi. Nie jest on celowy. Nie chcę ani nikogo
                    obrażać ani ośmieszać. A najlepiej chyba będzie jak się wycofamsad
                    • isma Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:30
                      Nie wycofuj sie smile)). Ale w watku sie troche balagan zrobil, to inna rzecz.
              • cocollino1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 11:14
                zgadzam sie z tobasmile
            • mharrison Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:28
              Ale chodzi dodatkowo o nastawienie. Stosujac NPR swiadomie
              > akceptujemy taka mozliwosc. Poczecia zycia, nawet jesli nie ma tego w naszych
              > planach - bo wierzymy, ze taka wlasnie jest wola Boza. Stosujac
              antykoncepcje - swiadomie sie na to nie zgadzamy. Mysle, ze stosowanie
              antykoncepcji i przyzwolenie na "cuda" raczej sie wykluczaja.

              Absolutnie niesmile
              Podejmując współżycie, niezależnie od metody antykoncepcyjnej, pozostawiam
              sobie margines mozliwości zajścia w ciążę - żadna bowiem z metod
              antykoncepcyjnych nie daje 100% skuteczności (sterylizacja też nie chyba, że
              mowimy o wycieciu macicy).
              Stosowanie antykoncepcji i przyzwolenia na wspomniane "cuda" nie wyklucza się
              wzajemnie.
        • reszka2 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:50
          lgosia, co zdanie, to błąd. I to zarówno logiczne jak i wynikajace z niewiedzy
          dotyczącej npr jak i nauczania KK. Dużo do poczytania jeszcze przed toba.
          Choćby i edziecku.
        • isma Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 10:08
          Czasem mysle, ze chodzi wlasnie o ten czas i wysilek (aha - npr to nie
          kalendarzyk!). I niezupelnie o rezultat w postaci poczecia badz nie wink)).

          Ja na swoj prywatny uzytek mam taka teorie, ze z miloscia w malzenstwie jest
          jak z jezykiem obcym - trzeba sie jej nieustannie uczyc i w niej doskonalic.
          Oczywiscie, mozna skorzystac z pomocy tlumaczy (czasem jest to konieczne)- ale
          ten, kto swobodnie mowil (myslal!!!) w obcym jezyku, wie, ze to jest ogromna
          intelektualna radosc. I mysle, ze o to mniej wiecej chodzi i w npr - zeby mowic
          wlasnym jezykiem, a nawet, zeby zeby zaakceptowac to, ze sie, mowiac, moze
          popelnic blad wink)). A niekoniecznie isc na latwizne w postaci bezrefleksyjnego
          skorzystania z posrednika.

          Ja staram sie oddzielac od takiego myslenia kategorie grzechu. Mysle, ze
          latwiej jest myslec o tym w kategoriach "Kosciol zaleca npr", "Kosciol uwaza
          npr za dobre" niz "Kosciol zabrania antykoncepcji", "Kosciol uwaza to za
          grzech". Nie wchodzac w teologiczne subtelnosci, sprawa grzechu kazdego
          wierzacego rozstrzyga sie indywidualnie w konfesjonale, w sakramencie, a nie w
          kazaniu czy nauce przedmalzenskiej. Nauczanie etyczne Kosciola obowiazuje
          katolika, jesli ma status nauczania niezmiennego (np. jesli jest oparte na
          normie wywiedzionej wprost z przykazan - nie zabijaj, dlatego np. pigulka
          wczesnoporonna czy spirala nie, albo jest gloszone przez Kosciol ex cathedra),
          jesli zas dotyczy ortopraksji, jest zmienne - jest tylko zaleceniem, wskazaniem
          drogi.
          • bobasia1 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 16.03.05, 12:24
            Isma, wyrazu szacunku. Niewielu potrafi mądrze mówić o nauce Kościoła,
            zwłaszcza na tak drażliwy dla wielu temat. Jestem pod wrażeniem.
      • ewa2233 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:33
        A nam ksiądz na naukach przedmałżeńskich powiedział, że po ślubie nie można się
        wymigiwać od współżycia "bólem głowy" (dawno to byłosmile
        Więc nie bardzo wiem, jak to się ma do współżycia tylko w dni "bezpieczne", a
        także nie poczęcia dzieci w ilości "bez ograniczeń" (co również może być
        grzechem przeciwko zdrowiu kobiety).
        Wiem - "gumka = grzech" - to już ustalone "odgórnie", ale ...
        czy ktoś jest sobie w stanie wyobrazić potępienie wieczne z powodu gumki?
        (Piszę poważnie). A jak taka "zdobycz techniki", nie szkodząca NIKOMU ma się do
        MĄDRYCH SŁÓW: "czyńcie sobie ziemię poddaną"?
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • ewa2233 Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 09:35
          lgosia1 - mam takie samo odczucie jak Ty. Że to takie "usprawiedliwione"
          oszukiwanie.
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • mharrison Pierwsze jaskółki w KK - Afryka a AIDS 15.03.05, 10:04
            Stosowanie prezerwatyw w katolickim kraju


            Hiszpański Kościół katolicki dokonał znaczącego zwrotu, opowiadając się po
            raz pierwszy za stosowaniem prezerwatywy jako środka zapobiegawczego przeciwko
            HIV/AIDS. - podała AFP.

            "Prezerwatywa ma swoje miejsce w kontekście integralnego i globalnego
            zapobiegania AIDS" - oświadczył rzecznik i sekretarz generalny Konferencji
            Episkopatu Hiszpanii, biskup Juan Antonio Martinez Camino.

            Niemniej hierarcha, który wypowiadał się po spotkaniu z hiszpańską minister
            zdrowia Eleną Salgado, przypomniał tradycyjne przywiązanie Kościoła do zasad
            wstrzemięźliwości i wierności jako dwóch pierwszoplanowych środków zapobiegania
            HIV/AIDS.

            Rzecznik episkopatu wyraził wolę reprezentowanej przez siebie
            instytucji "współpracowania" i "porozumienia się" z socjalistycznym rządem
            wokół tej "poważnej" kwestii - relacjonuje francuska agencja.

            "Po raz pierwszy przedstawiciel hiszpańskiego Kościoła wypowiedział się tak
            jasno na rzecz stosowania prezerwatywy" - napisał lewicowy dziennik "El Pais".
            • mayessa Re: Pierwsze jaskółki w KK - Afryka a AIDS 15.03.05, 10:42
              Edziu, zerknij tu:
              www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html .To jest
              encyklika, której przeczytanie wiele Ci wyjasni. Mozesz tez siegnac
              do "Evangelium
              vitae" :www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/evangeliu
              m_1.html oraz tu: www.isr.org.pl/teksty/Bajda/anty.htm
              ale tego nie przeczytalam to nie jestem pewna czy jest ok.

              "Nigdy nie jest się dostatecznie bogatym i dostatecznie szczupłym"
              • ewa2233 Re: Pierwsze jaskółki w KK - Afryka a AIDS 15.03.05, 12:03
                Po przeczytaniu pierwszego linku trochę się "zaplątałam".
                Zawsze myślałam, że tabletki są "zakazane" GŁÓWNIE dlatego, gdyż mogą powodować
                poronienie (o takiej ewentualności sama wyczytałam na ulotce).
                A z dokumentu wynika JASNO, że jeśli ktoś ma wskazania zdrowotne do
                przyjmowania hormonów, może być "przy okazji" zabezpieczony "bez grzechu".
                Więc jednak nie chodzi o te poronienia? Jak to jest?

                "Moralna dopuszczalność stosowania środków leczniczych
                15. Kościół natomiast uważa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków
                leczniczych, niezbędnych do leczenia chorób, choćby wynikać stąd miała
                przeszkoda, nawet przewidywana, dla prokreacji, byleby ta przeszkoda nie była z
                jakichś motywów bezpośrednio zamierzona."
                ------------------------------------------------------
                çççççççççççççççççççççĂçççççç
                • isma Re: Pierwsze jaskółki w KK - Afryka a AIDS 15.03.05, 12:08
                  Jesli sa NIEZBEDNE, nie ma elementu dobrowolnosci. To tak jak z ciaza
                  pozamaciczna - interwencja medyczna jest NIEZBEDNA, nie ma dobrowolnosci, nie
                  ma grzechu, chociaz jest przerwanie zycia.
                  • ewa2233 hormony 15.03.05, 12:16
                    Jeśli więc mam nakazane przez lekarza (z innego powodu) hormony - spokojnie
                    mogę brać tabletki i nawet o tym nie wspominać spowiednikowi?
                    ------------------------------------------------------
                    çççççççççççççççççççççĂçççççç
                    • mayessa Re: hormony 15.03.05, 12:19
                      Wiesz, mozesz wspomniec jak chcesz ale to jest tak.Masz np. problemy z
                      nieregul. albo b.obfitym okresem to lekarz daje tabl.anty.wiec nie bierzesz ich
                      po to aby nie zajsc w ciaze tylko by wyleczyc nieprawidlowosc.Chodzi o intencje
                      przyjmowania
                      • ewa2233 Re: hormony 15.03.05, 12:25
                        ja mam w intencji inne sprawy do wyleczenia, ale niestety hormony mi nie służą
                        i rozregulowują wręcz, więc się bronię przed nimi jak się da.
                        A lekarz straszy ... sad(
                        ------------------------------------------------------
                        çççççççççççççççççççççĂçççççç
                        • ewa2233 Re: hormony 15.03.05, 12:27
                          ale może taka "niespodzianka" w postaci "hormonów bez grzechu" osuszy me łzy i
                          spowoduje, że przez kolejne miesiące będę testować kolejne pigułki?
                          Czy to zmieni intencję?
                          ------------------------------------------------------
                          çççççççççççççççççççççĂçççççç
                          • mayessa do ewy-hormony 15.03.05, 21:47
                            Teraz moja droga to juz musisz chyba ksiedza zaspytac ale cos mam wrazenie ,ze
                            Twoje intencje stana sie niezbyt...hmm..lecznicze smile))))
              • ataner37 Re: Pierwsze jaskółki w KK - Afryka a AIDS 22.03.05, 09:58
                Cała argumentacja naturalnej wstrzemięźliwości i regulacji poczęć w Encylkice
                Humanae Vitae jest DLA MNIE pusta, wręcz żadna, taka mocno ideologiczna. Ale
                nie bedę drążyć tego tematu. Natomiast jeden fragment zawarty tam, troszkę mną
                wstrząsnął:

                "Jeśli więc istnieją słuszne powody dla wprowadzenia przerw między kolejnymi
                urodzeniami dzieci, wynikające bądź z warunków fizycznych czy psychicznych
                małżonków, bądź z okoliczności zewnętrznych, Kościół naucza, że wolno wówczas
                małżonkom uwzględniać naturalną cykliczność właściwą funkcjom rozrodczym i
                podejmować stosunki małżeńskie tylko w okresach niepłodności, regulując w ten
                sposób ilość poczęć, bez łamania zasad moralnych, które dopiero co wyłożyliśmy."

                Bo z niego wynika jednoznacznie, że tak naprawdę to powinniśmy rodzić jedno
                dziecko po drugim bez żadnych przerw, czyli rodzice np. 14-orga dzieci (tak
                potępini często) najlepiej wypełniają wolę Boga. Kosciół dopuszcza stosowanie
                NPR w przypadku złych warunków fizycznych czy psychicznych (jakich?) i
                zagadkowych okolicznosci zewnetrznych, ale mają to być ważne powody. Czyli,
                jeżeli tak po prostu chcę mieć tylko dwójkę dzieci, mimo, ze warunki pozwalają
                mi mieć ich wiecej, popełniam grzech nawet stosując NPR?

                Pzdr.
    • pecja Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 17:29
      Przeczytałam cały wątek i dalej nie znam odpowiedzi na pytanie zadane przez
      autorkę wątkusad, a problem ten też mnie bardzo interesuje.
      Rozumem dlaczego nie można stosować środków które szkodzą w jakikolwiek sposób
      mojemu lub dziecka zdrowiu. Nie rozumiem jednak na czym polega różnica (w
      sensie moralnym) między prezerwatywą a NPR?
      Obydwie moetody nie szkodzą nikomu. Argument że chodzi o psychiczne nastawienie
      się na przyjęcie dziecka i nie stawianie żadnych przeszkód jest trochę
      bezsensu. NPR jest przecież skuteczniejsze niż prezerwatywa (źródło:
      www.natuerliche-verhuetung.de/en/pearlindex.html).
      Czyli stosując prezerwatywę bardziej się nastawiam na posiadanie dziecka niż
      NPR!
      Nie rozpędzam się wprawdzie zeby lecieć i kupować prezerwatywysmileale chciałabym
      po prostu wiedzieć DLACZEGO a nie tylko "bo tak".
      • dzindzinka Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 19:42
        pecja napisała:

        Argument że chodzi o psychiczne nastawienie
        >
        > się na przyjęcie dziecka i nie stawianie żadnych przeszkód jest trochę
        > bezsensu. NPR jest przecież skuteczniejsze niż prezerwatywa (źródło:
        > www.natuerliche-verhuetung.de/en/pearlindex.html).
        > Czyli stosując prezerwatywę bardziej się nastawiam na posiadanie dziecka

        Jako argument przeciw prezerwatywom przeczytałam kiedyś w internecie (nie
        pamiętam gdzie), że kobiety stosujące p. lub inne środki są gotowe dokonać
        aborcji, bo od samego początku negują życie! Pełno tam było innych bzdur np. że
        kobieta się uprzedmiotawia, że stosując stosunek przerywany nie osiąga
        satysfakcji (jakby to obchodziło tego księżulka) itp.
        Ja też w ogóle nie rozumiem o co tu chodzi.
        Słyszałam argument, że stosując metody naturalne wykorzystujemy możliwości,
        które dał Bóg, ale rozumując w ten sposób należałoby porzucić wszelkie leki, ew.
        leczyć się ziółkami, bo są naturalne. Dlaczego Kościół pozwala walczyć z naturą,
        przeznaczeniem medycynie? Kościół akceptuje przeszczepy, a to przecież
        nienaturalne.
        • wierzba_b Re: Dlaczego prezerwatywy są zakazane przez kości 15.03.05, 22:14
          Mnie na naukach przedmałżeńskich tłumaczono tak: człowiek powinien w swoim
          życiu kierować się wolą Boga, w szczególności w sprawach ważnych, a taką jest
          niewątpliwie kwestia przekazywania życia. Problem w tym, jak określić, co Bóg
          woli wink Jednym wystarcza stwierdzenie, że Kościół Katolicki (jako całość, a w
          szczególności papież jako jego zwierzchnik) posiada nadprzyrodzoną zdolność
          rozpoznawania tej woli, oraz prawo i obowiązek podawania jej wiernym jako
          prawdy objawionej, innym nie. Argumentacja, dlaczego w tej kwestii KK uważa jak
          uważa, jest taka: Bóg dał kobiecie taki a nie inny cykl miesięczny, podczas
          którego występują dni płodne i niepłodne. Skoro dał, to widać uważał, że to
          jest dobre rozwiązanie. Naturalną konsekwencją współżycia w dniu płodnym jest
          poczęcie, w dniu niepłodnym - brak poczęcia. Antykoncepcja, również
          prezerwatywa, pozwala to naturalne, Boże prawo ominąć (lub wręcz zburzyć - w
          przypadku środków hormonalnych, zaburzających cykl). NPR to prawo szanuje.
          Różnica tkwi właśnie w tym poszanowaniu dla Bożej woli, którego brak jest
          grzechem.
          Oczywiście można by to rozumowanie "przeciągnąć", i to nawet w dwie różne
          strony: 1) że gdyby wolą Boga było, aby kobieta umiała rozpoznawać dni płodne i
          niepłodne, toby miała wbudowany termometr wink i w takim razie również NPR jest
          grzechem, 2) że Bóg po to dał człowiekowi rozum, aby mógł poznać i zrozumieć
          prawa rządzące naturą, m.in. cyklem płodności, i zgodnie z nimi "czynić ziemię
          sobie poddaną". NPR i prezerwatywa różnią się tylko tym, że odmienne aspekty
          tego prawa wykorzystują: NPR wykorzystuje zależność "sex w dzień płodny =
          poczęcie" i koncentruje się na tym, jak te dni określić (przy użyciu
          termometru, który niewątpliwie należy do wytworów ludzkiej myśli technicznej, i
          w oparciu o wiele badań, będących wytworem ludzkiej myśli medycznej), a
          prezerwatywa zależność "kontakt plemników i jajeczka = poczęcie".
          No, ale KK uważa jak uważa. Ja osobiście stosuję wariant nr 2 i do grzechu się
          nie poczuwam.
          • wierzba_b PS. 15.03.05, 22:21
            A tak a'propos braku poszanowania dla Bożej woli w kwestiach związanych z
            przekazywaniem życia, to ciekawi mnie, dlaczego KK nie protestuje przeciwko
            znieczuleniu okołoporodowemu na życzenie. Przecież ten ból został kobietom dany
            przez Boga celowo, jako kara za grzech pierworodny: "Obarczę cię niezmiernie
            wielkim trudem twej brzemienności, w bólach będziesz rodziła dzieci" (Rdz 3,
            16). Czy znieczulenie (w przypadku braku konieczności medycznej) nie jest
            brakiem poszanowania dla Bożej woli, wyrażającej się w prawie naturalnym?
            • dzindzinka Re: PS. 16.03.05, 07:15
              Podobno wraz z nastaniem tego znieczulenia niektózy księżą protestowali, ale
              widać teraz dali za wygraną. Zobaczycie z prezerwatywą też tak będzie, myślę,
              jeszcze za naszego życia smile Kościół już nie raz zmieniał zdanie, błędy i
              wypaczenia też ma na swoim koncie.
            • isma Re: PS. 16.03.05, 08:56
              Wierzbo, Dzidzinko,
              Na szczescie, w odroznieniu od niektorych radykalow protestanckich oraz
              Swiadkow Jehowy, czytajacych Pismo sw. literalnie, Kosciol katolicki, ma
              jeszcze Tradycje, ktora sie bardzo w takich sytuacjach przydaje.

              My, katolicy, jakos sobie radzimy z tym, ze w Pismie jest napisane
              zarowno "poszedl i sie powiesil", jak i "i ty czyn podobnie" wink)). Jesli
              myslicie, ze stosujemy sie do tych (i innych) biblijnych cytatow doslownie, to
              pogratulowac wiedzy wink))
              • pecja Re: PS. 16.03.05, 09:47
                My, katolicy, jakos sobie radzimy z tym, ze w Pismie jest napisane
                > zarowno "poszedl i sie powiesil", jak i "i ty czyn podobnie" wink)). Jesli
                > myslicie, ze stosujemy sie do tych (i innych) biblijnych cytatow doslownie, to
                > pogratulowac wiedzy wink))

                Jasne że będąć członkami Kościoła przyjmujemy także jego nauczanie i Tradycję,
                ale przecież nie ma nic złego w tym, że chcemy wiedzieć dlaczego jest ono takie
                a nie inne. Nie chcę bezmyślnie wypełniać nakazów i zakazów, tylko całym sercem
                rozumiejąc ich potrzebę realizować je w swoim życiu.
                We mnie zawsze rośnie wewnętrzny sprzeciw i przekora wobec stwierdzenia że "nie,
                bo nie". Ja się mogę podporządkować nawet trudnym dla mnie zakazom o ile znam
                ich sens i logiczne uzasadnienie.
                W kwestii poruszonej w tym wątku ciągle nie znamsad.

                Tłumaczenie, że według naturalnego cyklu ustalonego przez Boga kobieta w pewnych
                dniach jest połodna a w pewnych nie, zapobiagając ciąży wykorzystywać mamy tylko
                ten naturalny cykl, nie trafia mi do przekonania.

                - co jest złego w wykorzystaniu wynalazków człowieka (wymyślonych przez rozum
                dany od Boga), jeśli nie szkodzą?

                No i jeszcze na marginesie, współżycie w dniach płodnych jest niewątpliwie
                przyjemniejszesmile Czy mam tego zaznać tylko kilka razy w życiu? Wtedy gdy planuję
                dziecko? Przyjemność też Bóg nam dałwink Wprawdzie nie jest ona celem jedynym w
                seksie małżeńskim ale niewątpliwie ważną okolicznościąbig_grinD
              • dzindzinka Re: Do ismy 16.03.05, 10:17
                Widzę, że Cię denerwuje dyskusja i inne zdanie czy wątpliwości dyskutujących. W
                którym miejscu piszę, że katolicy stosują się do cytatów dosłownie? Akurat
                doskonale zdaję sobie sprawę z różnicy między Starym a Nowym Testamentem, w
                przeciwieństwie do np. niektórych księży, którzy cytaty ze ST biorą dosłowinie.
                Od jednego z nich usłyszałam, że kobieta miesiączkująca jest nieczysta i nie
                powinna przystępować do komunii. Jak to nazwać jak nie dosłownym rozumieniem
                Biblii! Także z "wami katolikami jest różnie".
                Ja ze swoją wiedzą (o której kąśliwie piszesz) wiem, że słowa o nieczystości
                kobiet były pisane do ciemnych facetów przed wiekami, którzy kobietę traktowali
                jak bydło. Nie można im było napisać: nie współżyj z kobieta tuż po urodzeniu
                dziecka czy w czasie miesiączki, tylko unikaj jej bo jest nieczysta. A ten
                ksiądz najwidoczniej nie wie. Mogłabyś sobie darować wredne uwagi mojej i
                Wierzby wiedzy, bo nie masz pojęcia jaką posiadamy. Twoje insynuacje są po
                prostu mało kulturalne. Nie wiesz co myślę, a piszesz "jeśli myślicie...".

                Temat mnie bardzo interesuje, bo miałam kiedyś problem co mówić w konfensjonale
                i w dalszym ciągu nie rozumiem co przeszkadza Kościołowi prezerwatywa i dlaczego
                reaguje na nią taką alergią. Nie da się tego logicznie wytłumaczyć, wszystkie
                argumenty są naciągane.
                • isma Re: Do ismy 17.03.05, 11:11
                  Najpierw o tej kulturze. Naprawde bylam az tak kasliwa? Naprawde
                  formulowalam "wredne uwagi"?
                  Wobec tego przepraszam (chociaz, czytajac przez ostatnich kilkanascie dni emame
                  mialam wrazenie, ze na porzadku dziennym jest tu nie tyle zartobliwe -
                  emotikon!!! - wyrazanie watpliwosci co do konkretnej, popartej odwolaniem sie
                  do faktow czy dokumentow Kosciola, a nie plotek, wiedzy niektorych
                  forumowiczek, co raczej nazywanie tego czy owego bez zbednych wstepow np.
                  bzdura czy kretynizmem, a adwersarki idiotka, chamka itp.). No, ale, jasna
                  sprawa, urazilam, przepraszam.

                  Mowiac o niedostatecznej znajomosci katolicyzmu mialam na mysli, owszem,
                  kwestie rozumienia Pisma sw. ale rowniez pewna dosc podstawowa sprawe: ze nauka
                  Kosciola to nie to, co powie w kazaniu, nauce przedmalzenskiej czy towarzyskiej
                  rozmowie jakikolwiek doszly lub niedoszly ksiadz. Dzindzinko, trudno mi
                  traktowac serio dyskusje z osoba, ktora uwaza, ze Kosciol nakazuje pozycje
                  misjonarska, inne uwazajac za grzeszne, albo slyszala o ksiezach, ktorzy
                  sprzeciwiali sie znieczuleniu przy porodzie, ze juz o nieczystosci w czasie
                  miesiaczki nie wspomne. Mnie tego rodzaju "inne zdanie" nie irytuje, tylko
                  troche smieszy. A powazne watpliwosci traktuje powaznie, bo sama je na gruncie
                  praktycznym mialam (na teoretycznym dalej mam), o czym zreszta napisalam.

                  Jesli zapytasz, co poszczegolny katolicy sadza o tym, czy owym, w tym o
                  prezerwatywie, to uzyskasz subiektywne odpowiedzi (mniej lub bardziej zgodne z
                  nauka Kosciola - w koncu nikt z nas nie jest bez grzechu wink)). W tym rownie
                  subiektywna moja wlasna, ze tez nie rozumiem, dlaczego prezerwatywa mialaby byc
                  zlem (i nie wiem, czy takie jest obowiazujace mnie stanowisko Kosiola), ale
                  zgadzam sie ze stanowiskiem Kosciola (i je rozumiem), ze npr jest od niej
                  lepsze. Natomiast jesli chcesz wiedziec, co Kosciol mowi na ten temat, to nie
                  ma lepszej drogi, niz linki podane przez dziewczyny powyzej, i - konfesjonal.
                  • dzindzinka Re: Do ismy 18.03.05, 23:46
                    wiesz nie chce mi się gadać z osobą, która wypacza moje słowa.
                  • dzindzinka Re: Do ismy 18.03.05, 23:56
                    Jeszcze tylko zapewnię Cię, żeby nie wyjść na kretynkę, na jaką chcesz mnie
                    ukazać, że o tej rzekomej nieczystości czytałam na forum katolickim, wywód
                    pisany przez księdza. Nie zapisałam do Ulubionych, więc namiaru nie mogę dać smile
                    Czytaj uważnie, skoro komentujesz moje słowa. Pisałam o niektórych księżach,
                    czyli niektórych przedstawicieli Kościoła Katolickiego!!!
                    A teksty o pozycjach dozwolnych bądź nie ciotkę mego męża na zawsze już chyba
                    zraziły do Kościoła. Już będzie ponad 30 lat jak się nie spowiada i mówi, że
                    jeśli jej wierzyć, że dlatego.
              • wierzba_b Re: PS. 16.03.05, 14:39
                isma napisała:
                > Wierzbo, Dzidzinko,
                > Na szczescie, w odroznieniu od niektorych radykalow protestanckich oraz
                > Swiadkow Jehowy, czytajacych Pismo sw. literalnie, Kosciol katolicki, ma
                > jeszcze Tradycje, ktora sie bardzo w takich sytuacjach przydaje.
                > My, katolicy, jakos sobie radzimy z tym, ze w Pismie jest napisane
                > zarowno "poszedl i sie powiesil", jak i "i ty czyn podobnie" wink)). Jesli
                > myslicie, ze stosujemy sie do tych (i innych) biblijnych cytatow doslownie,
                to pogratulowac wiedzy wink))

                Ismo, dla wyjaśnienia: należę do KK, Pisma nie odczytuję literalnie, jedyny
                protestant, którego znam osobiście, również nie (widać nie jest z
                tych "radykalnych"). Ja się po prostu staram myśleć i rozumieć zakazy i nakazy.
                I w niektórych przypadkach mi się to nie udaje. Prawdopodobnie dlatego, że nie
                jestem w stanie uwierzyć w nieomylność papieską i nadnaturalną mądrość Tradycji
                Kościoła. Stwierdzenie, że dany fragment Pisma należy rozumieć tak a tak, bo
                tak mówi Tradycja albo papież, jest dla mnie wysoce niewystarczające. Jest w
                Starym Testamencie całe mnóstwo nakazów i zakazów, których dziś się już nie
                stosuje, bo po prostu były wytworem tamtych czasów i tamtej kultury, jak choćby
                zakaz spożywania krwi, przepisy o ofiarach ze zwierząt czy o nieczystości z
                powodu miesiączki. Nie rozumiem, dlaczego akurat zakaz marnowania nasienia (z
                którego wynika zakaz zarówno prezerwatywy, jak i seksu wyłącznie oralnego),
                wywiedziony z historii Onana, miałby być wciąż aktualny, jakie są powody, że
                akurat ten zakaz został uznany za ważny. Jeśli ktoś mi to logicznie wytłumaczy,
                będę wdzięczna.
                A pisząc o znieczuleniu, chciałam właśnie pokazać, do jakich absurdów mogłoby
                dojść, gdyby chcieć się stosować do wszystkiego, co mówi Stary Testament w
                kwestiach związanych z przekazywaniem życia, zamiast kierować się zdrowym
                rozsądkiem i zasadą "po ich owocach ich poznacie". Dla mnie sensowność zakazu
                marnowania nasienia i zakazu znieczulenia przy porodzie jest porównywalna,
                czyli żadna.
                • isma Wierzbo, 17.03.05, 10:51
                  No, i w sprawie antykoncepcji masz nauczanie Kosciola (dla mnie sprawa do
                  dyskusji jest to, czy jest to nauczanie niezmienne, czyli bezwzglednie
                  obowiazujace, czy nie, ale to juz nie jest temat na ten watek), a w sprawie
                  znieczulenia nie wink)).

                  Nie sadze, zeby wspolczesnie nauka Kosciola wywodzila swoje stanowisko w
                  sprawie antykoncepcji z historii Onana wink)) i zwiazku z owym
                  anegdotycznym "marnowaniem nasienia". A juz na pewno nie tylko z tego. To, ze
                  powoluja sie na ta historie wiejscy kaznodzieje, edukowani przed Soborem, albo
                  panie w moherowych berecikach, potrafie sobie wyobrazic, ale nie jest to dowod
                  na to, ze takie jest stanowisko Kosciola. Z tego, co czytalam, wspolczesnie
                  argumentuje sie nie z pozycji negatywnych, tylko z pozytywnych, tak jak pisalam
                  kilka postow wyzej: odwolanie sie do rytmow naturalnych ma zwiazek z czystoscia
                  malzenska, wymaga wspoldzialania malzonkow, wiec jest tez elementem budowania
                  jednosci w malzenstwie itp. itd.

                  Analogia ze znieczuleniem. No, wedlug mnie nie do konca jest trafna. Po
                  pierwsze, z racji tego wspolnego jakoby umocowania w Starym Testamencie. No,
                  nie bylabym identyczna z moja siostra, mimo, ze mialybysmy tych samych
                  rodzicow wink)). Roznica jest wlasnie ta - jak wierzymy w Urzad Nauczycielski,
                  to i wierzymy (co nie znaczy, ze nie mozemy miec watpliwosci wink)) w to, ze
                  zasadnie pewne kwestie rozwija, a pewne uznaje za dokument historyczny,
                  obyczajowy czy metafore.
                  Po drugie, trudno wskazac pozytywna strone bolu porodowego. A npr, moim
                  skromnym zdaniem, oprocz niewatpliwych praktycznych negatywow, ma tez
                  pozytywy wink)) i nie dziwie sie, ze Kosciol je podkresla.
                  Po trzecie, zauwazam roznice pomiedzy religijnymi normami opisujacymi relacje
                  jednego czlowieka z drugim, meza i zony, slowem, materie dosc istotna
                  rowniez "spolecznie", a kwestiami dotyczacymi pojedynczej osoby, wyposazonej w
                  suwerenne sumienie.

                  I na koniec. Pisalam juz w tym watku nie raz, ale powtorze. To jest kwestia,
                  ktorej wyjasnienie, moim zdaniem ostatecznie powinno sie dokonywac w
                  sakramencie pojednania. Wiec trudno tu cos "logicznie wytlumaczyc". Moge
                  tlumaczyc, jakie przeslanki sa dla mnie samej wazne, ale nie roszcze sobie
                  prawa do stwierdzenia, ze dla kogokolwiek one mialyby byc wiazace. To tyle ;-
                  ))).
                  • wierzba_b Ismo, 18.03.05, 19:29
                    miło się z Toba dyskutuje smile
                    > Nie sadze, zeby wspolczesnie nauka Kosciola wywodzila swoje stanowisko w
                    > sprawie antykoncepcji z historii Onana wink)) i zwiazku z owym
                    > anegdotycznym "marnowaniem nasienia". A juz na pewno nie tylko z tego.
                    OK, nie będę się wymądrzać, bo nie wiem. Poszukam sobie odpowiedniej lektury i
                    zgłębię temat wink
                    >Z tego, co czytalam, wspolczesnie
                    > argumentuje sie nie z pozycji negatywnych, tylko z pozytywnych, tak jak
                    pisalam
                    > kilka postow wyzej: odwolanie sie do rytmow naturalnych ma zwiazek z
                    czystoscia
                    > malzenska, wymaga wspoldzialania malzonkow, wiec jest tez elementem budowania
                    > jednosci w malzenstwie itp. itd.
                    Hmmm... te pozytywy to dla mnie kwestia dyskusyjna. OK, jeśli oboje małżonkowie
                    są w pełni do NPR przekonani, to rzeczywiście ich współdziałanie na tym polu
                    owocuje budowaniem jedności małżeńskiej. Jak każde inne współdziałanie zresztą.
                    Natomiast jeśli nie - to już gorzej. Przymuszanie się do czegokolwiek "bo jest
                    zakaz" uniemożliwia świadome korzystanie z ewentualnych pozytywów tego czegoś.
                    Czystość jako taka zaś dla mnie specjalnym pozytywem nie jest (może jak sobie
                    poczytam, to mi się wyklaruje, czemu by miała ona służyć).
                    Zresztą, mniejsza o to, ile tych pozytywów jest i jak bardzo są pozytywne (co
                    moim daniem jest indywidualne dla każdego małżeństwa). Pytanie, czy to, że
                    jakaś opcja jest pozytywna, automatycznie oznacza, że wszystkie inne sa
                    negatywne i w związku z tym należy ich stanowczo zabronić? Moim zdaniem nie.
                    Jest to argument co najmniej niewystarczający.

                    > Analogia ze znieczuleniem. No, wedlug mnie nie do konca jest trafna. Po
                    > pierwsze, z racji tego wspolnego jakoby umocowania w Starym Testamencie. No,
                    > nie bylabym identyczna z moja siostra, mimo, ze mialybysmy tych samych
                    > rodzicow wink)). Roznica jest wlasnie ta - jak wierzymy w Urzad Nauczycielski,
                    > to i wierzymy (co nie znaczy, ze nie mozemy miec watpliwosci wink)) w to, ze
                    > zasadnie pewne kwestie rozwija, a pewne uznaje za dokument historyczny,
                    > obyczajowy czy metafore.
                    No i właśnie tu mam problem, jakom pisała: powaga Urzędu Naucycielskiego nie
                    jest dla mnie argumentem wystarczającym, podobnie jak wszelkie inne argumenty
                    na zasadzie "bo tak". Żeby się z czymś zgodzić, muszę zrozumieć. Uznać
                    wytłumaczenie, dlaczego tak a nie inaczej, za wiarygodne samo w sobie, a nie z
                    uwagi na to, kto tego wytłumaczenia udziela.
                    > Po drugie, trudno wskazac pozytywna strone bolu porodowego. A npr, moim
                    > skromnym zdaniem, oprocz niewatpliwych praktycznych negatywow, ma tez
                    > pozytywy wink)) i nie dziwie sie, ze Kosciol je podkresla.
                    A niech podkreśla, ja też uważam, że parę pozytywów ma. Ale ja
                    pomiędzy "podkreślaniem pozytywów" a uznaniem za jedyną słuszną i jedyną
                    dopuszczalną opcję widzę sporą różnicę. Substancjalną, rzekłabym.
                    > Po trzecie, zauwazam roznice pomiedzy religijnymi normami opisujacymi relacje
                    > jednego czlowieka z drugim, meza i zony, slowem, materie dosc istotna
                    > rowniez "spolecznie", a kwestiami dotyczacymi pojedynczej osoby, wyposazonej
                    w suwerenne sumienie.
                    Nie rozumiem sad możesz się jakoś bardziej łopatologicznie wysłowić?

                    > Moge tlumaczyc, jakie przeslanki sa dla mnie samej wazne, ale nie roszcze
                    sobie
                    > prawa do stwierdzenia, ze dla kogokolwiek one mialyby byc wiazace. To tyle ;-
                    > ))).
                    I chwała ci za to, Ismo smile)) Podobnie uważam i ja. A dyskutując, mam nadzieję,
                    że ktoś podsunie mi taki argument, który będę musiała głęboko przemyśleć i być
                    może sie z nim zgodzić.
                    Pozdrawiam, Wierzba
                    • mapta Kosciol promuje a nie zabrania... 18.03.05, 21:32
                      hej, uwaznie sledze tok dyskusji i chce dodac do tego watku swoje zdanie, bo
                      juz przyszedl na to czas, patrzac na kilka ostatnich postow:

                      Otoz wlasnie o to chodzi, ze kosciol katolicki promuje pewne zasady, a jak ma
                      to zrobic, zeby nie zostac zignorowanym???
                      Wyobrazacie sobie, ze KK mowi: postarajcie sie nie wspolzyc przed slubem,
                      dobrze? I raczej nie cudzolozcie, oK? Dobrze by tez bylo, zebyscie nie
                      zabijali smile
                      Kto by tego sluchal w dzisiejszych czasach????
                      Tylko forma zakazu czy nakazu jest (jeszcze!) na tyle energetyczna, ze
                      zatrzymuje na chwile uwage tych, ktorych jeszcze zalecenia kosciola interesuja.
                      Innych ludzi juz nawet zakazy nie ruszaja. Wszelkie sugesteie zabieraja duzo
                      czasu i papieru na przekazanie, wyjasnienie itd. Nakaz mozna sformuowac krotko:
                      nie rob! I juz smile

                      I jesli chodzi o zakaz stosowania prezerwatyw, to (moi zdnaniem) chodzi tu
                      wlasnie o popieranie w malzenstwie wszelkich dzialan, ktore prowadza do
                      wspolpracy, bo wspolne dzialanie bardziej zbliza niez wspolna konsumpcja.
                      Z dosiwadczenia wiem, ze czas, kiedy stosowalismy z mezem nrp byl jedynym
                      takim, w ktorym z duzym zainteresowaniem moj maz sledzil moje fazy cyklu, a co
                      za tym idzie wiedzial, kiedy zbliza sie okres i mam prawo sie zloscic itd smile
                      Byl bardziej wyrozumialy, wiecej rozumial, bardziej sie interesowal mna cala.
                      A czas po porodzie, kiedy stosowalismy prezerwatywy juz nie byl taki fajny, bo
                      wiedzial, ze wszystko jedno w jakim czasie bedziemy sie zblizac, to mozemy bez
                      zastanowienia. Nie wiedzial ktory mam dzien cyklu, czemu jest mi tak ciezko
                      znosic jakies uwagi itp.
                      A wiec smiem tu twierdzic, ze kosciol promuje wlasnie nrp po to, zeby dzialac
                      na plus dla malzenstw!!! W swietle konsekwencji to bez znaczenia jaka technike
                      zabezpieczenia sie stosuje: bo sie zapobiega tak czy inaczej poczeciu nowego
                      zycia, i tu i tu mozna jednak poczac itd.itp. Ale jednak sposob zapobiegania ma
                      kolosalne znaczenie.

                      No nie wiem, czy ktos czuje o co mi tu chodzi.
                      Nie mam zamiaru nikogo przekonywac do npr, ani ganic za stosowanie prezerwatyw.
                      Nie twierdze, ze nrp ma same plusy albo same minusy. Jestem daleka od
                      skrajnosci.
                      ALe czas spojrzec na ta sytuacje jeszcze i z tej strony.

                      • wierzba_b Re: Kosciol promuje a nie zabrania... 21.03.05, 11:34
                        mapta napisała:
                        > Otoz wlasnie o to chodzi, ze kosciol katolicki promuje pewne zasady, a jak ma
                        > to zrobic, zeby nie zostac zignorowanym???
                        > Wyobrazacie sobie, ze KK mowi: postarajcie sie nie wspolzyc przed slubem,
                        > dobrze? I raczej nie cudzolozcie, oK? Dobrze by tez bylo, zebyscie nie
                        > zabijali smile
                        > Kto by tego sluchal w dzisiejszych czasach????
                        > Tylko forma zakazu czy nakazu jest (jeszcze!) na tyle energetyczna, ze
                        > zatrzymuje na chwile uwage tych, ktorych jeszcze zalecenia kosciola interesuja.
                        Arrrrgh. Jak ja uwielbiam, kiedy ktoś stawia w jednym szeregu seks
                        przedmałżeński i zabójstwo. Albo prezerwatywę i aborcję. Właśnie przez takie
                        zestawienia, dokonywane przez niektórych księży (i nie tylko), KK bardzo traci w
                        oczach osób, które mają zwyczaj zastanawiać się nad zasadami, wedle których żyją
                        czy próbują żyć. Był kiedyś taki kawał: pewien rabin, wkurzony, że część
                        mężczyzn przychodzi do synagogi z gołą głową, umieścił na drzwiach kartkę:
                        "Wchodzenie do synagogi bez nakrycia głowy jest takim samym grzechem, jak
                        cudzołóstwo!" Nie minęło wiele czasu, pojawił się dopisek: "Próbowałem obu,
                        różnica kolosalna!"
                        Zaś co do tego, że "Tylko forma zakazu czy nakazu jest (jeszcze!) na tyle
                        energetyczna, ze zatrzymuje na chwile uwage", to właśnie w ten sposób buduje sie
                        w ludziach lekceważenie dla prawa. Byłam w Szwecji. Jeździłam stopem. Tam
                        kierowcy przestrzegają wszystkich ograniczeń prędkości i to dokładnie. Dlaczego?
                        Wcale nie dlatego, że mandaty wyższe. Dlatego, że tam te znaki stoją tylko tam,
                        gdzie jest to naprawdę niezbędne. Jak jest ostry zakręt, albo wlot bocznej
                        drogi, to sie stawia znak ostrzegawczy, a nie od razu ograniczenie do 40 km/h. A
                        u nas? Zakazów jak mrówków, a kierowcy jeżdżą jak chcą. Zakaz stosowany w
                        nadmiarze pospolituje się, zaczyna byc lekceważony. I pojawia się
                        niebezpieczeństwo, że zostanie zlekceważony również wtedy, gdy naprawdę jest
                        potrzebny.
                        > I jesli chodzi o zakaz stosowania prezerwatyw, to (moi zdnaniem) chodzi tu
                        > wlasnie o popieranie w malzenstwie wszelkich dzialan, ktore prowadza do
                        > wspolpracy, bo wspolne dzialanie bardziej zbliza niz wspolna konsumpcja.
                        Z tym się zgodzę. Ale dlaczego KK tak bardzo zależy akurat na tym? Kurczę, na
                        kursie przedmałżeńskim mieliśmy dwa spotkania o NPR i jeszcze wizyty w poradni,
                        gdzie - jeśli ktoś chciał - to mógł się tej metody naprawdę rzetelnie nauczyć. I
                        bardzo dobrze. Tylko dlaczego na tym samym kursie o wspólnej modlitwie była
                        zaledwie wzmianka, bez żadnych porad konkretnych? Znaj proporcją, mocium panie.
                        Pozdrawiam, Wierzba
                        • isma Re: Kosciol promuje a nie zabrania... 21.03.05, 11:53
                          Ooo, ja tez dostaje alergii, jak slysze od co poniektorych o mentalnosci
                          antykoncepcyjnej, ktora oczywiscie prosta droga prowadzi - kazdego
                          poszczegolnie - do aborcji. Zgadzam sie, ze to przynosi wiecej szkody, niz
                          pozytku. Dlatego z uporem maniaka powtarzam, ze od rozpatrywania osobistych
                          przypadkow jest sakrament, a nie moralizatorskie ple-ple...

                          Podoba mi sie Twoje pytanie o wspolna modlitwe wink)). Fakt, to tez wazne. Ale
                          raczej dosc trudno wyobrazic sobie (nawet wierzace wink)) malzenstwo bez
                          wspolnego seksu, a bez wspolnej modlitwy (oczywista, pod warunkiem, ze jest
                          praktykowana modlitwa indywidualna), dlaczego nie wink)) - wiec moze dlatego
                          jednak mniej wazne. O ile modlitwa jest po pierwsze relacja z Bogiem, a potem
                          ze spolecznoscia wierzacych wink)), to malzenstwo jest jednak przede wszystkim
                          relacja z drugim czlowiekiem. Mysle, ze nauki przedmalzenskie (swiadomie badz
                          nie, zasadnie badz nie) zakladaja, ze relacje z Bogiem ich uczestnicy maja juz
                          nawiazana, a relacje z drugim czlowiekiem (TYM czlowiekiem) dopiero sie w
                          optyce chrzescijanskiej ucza widziec.

                          Moj maz od dziesiecioleci modli sie, rozwazajac przypadkowo wybrany werset z
                          Pisma sw. A ja, katolik w miare swiezy, posluguje sie brewiarzem, nb. w
                          trawmwaju, w drodze do i z pracy. Ale jakos powaznych konfliktow sumienia to
                          nie rodzi wink)).
                          • wierzba_b Re: Kosciol promuje a nie zabrania... 21.03.05, 12:30
                            isma napisała:
                            > Podoba mi sie Twoje pytanie o wspolna modlitwe wink)). Fakt, to tez wazne. Ale
                            > raczej dosc trudno wyobrazic sobie (nawet wierzace wink)) malzenstwo bez
                            > wspolnego seksu, a bez wspolnej modlitwy (oczywista, pod warunkiem, ze jest
                            > praktykowana modlitwa indywidualna), dlaczego nie wink))
                            No kurczę żesz crying Sęk w tym, że ja po tym kursie właśnie mam wrażenie, że dla KK
                            ważniejsze jest, aby małżonkowie budowali swą wspólnotę małżeńską praktykując
                            NPR, niż żeby budowali ją wspólnie się modląc. I to jest dla mnie nie do
                            pojęcia. Plusów wspólnej modlitwy można wymienić co najmniej tyleż, ile NPR-u, a
                            zapewne więcej. Poczynając od Chrystusowego "Gdzie są dwaj albo trzej
                            zgromadzeni w imię Moje, tam Ja jestem pomiędzy nimi". Wspólna modlitwa -
                            niekoniecznie głośna, my po prostu klękamy obok siebie przed zapaloną świecą i
                            modlimy się w ciszy - daje niesamowite poczucie więzi zarówno małżeńskiej, jak i
                            z Bogiem. Jest punktem wyjścia do rozmów o wierze. Jest składanym codziennie
                            potwierdzeniem naszej wspólnej woli do życia w Chrystusie. Staje się obyczajem
                            domowym, wrasta w codzienność, trudniej o niej "zapomnieć" niż o modlitwie
                            indywidualnej. Gdy pojawią się dzieci, będzie naturalne, że będą w tej modlitwie
                            uczestniczyły, dzięki czemu będą mogły być wychowywane w żywej wierze.
                            Zapamiętają widok rodziców modlących się.
                            Na kazaniu podczas ślubu ksiądz nam powiedział takie słowa: "Od dziś jesteście
                            jednością przed Panem. Nie ma "ja", nie ma "ty", jest "my przed Panem Bogiem". I
                            to jest wg mnie bardzo ważne. Klękając wieczorem do modlitwy, stajemy - my przed
                            Panem Bogiem.
                            >O ile modlitwa jest po pierwsze relacja z Bogiem, a potem
                            > ze spolecznoscia wierzacych wink)), to malzenstwo jest jednak przede wszystkim
                            > relacja z drugim czlowiekiem. Mysle, ze nauki przedmalzenskie (swiadomie badz
                            > nie, zasadnie badz nie) zakladaja, ze relacje z Bogiem ich uczestnicy maja juz
                            > nawiazana, a relacje z drugim czlowiekiem (TYM czlowiekiem) dopiero sie w
                            > optyce chrzescijanskiej ucza widziec.
                            No i właśnie wkurza mnie niemożebnie sprowadzanie chrześcijańskiej relacji
                            małżeńskiej li i jedynie do etyki seksualnej. To jest tylko wycinek, i to wg
                            mnie nie ten najważniejszy. Powtórzę się: znaj proporcją, mocium panie.
                            > Moj maz od dziesiecioleci modli sie, rozwazajac przypadkowo wybrany werset z
                            > Pisma sw. A ja, katolik w miare swiezy, posluguje sie brewiarzem, nb. w
                            > trawmwaju, w drodze do i z pracy. Ale jakos powaznych konfliktow sumienia to
                            > nie rodzi wink)).
                            Wiesz, to tak jak z pytaniem, "czy lepiej myć nogi, czy uszy". Pewnie, że
                            najlepiej praktykować zarówno modlitwę indywidualną, jak i wspólną.
                            Pozdrawiam, Wierzba
                            • isma Re: Kosciol promuje a nie zabrania... 21.03.05, 12:44
                              Kurcze wink)). Dyskusja sie zaraz zrobi o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad
                              Wielkanoca wink)). W razie czego mozemy ja przeniesc na zaprzyjaznione forum
                              Www wink)).

                              Hmmmm - co do wspolnej modlitwy, to moze... my ze slubnym nie wiemy, co
                              tracimy? Trzeby by sprawdzic empirycznie wink)). Dzieki wink)).

                              Natomiast, z tymi proporcjami to jednak sie bede upierac. No, "dwaj czy trzej w
                              imie moje", to mozna wprowadzac w zycie na rozne sposoby, przez rozne rodzaje
                              modlitwy wspolnotowej. A wiez seksualna, przynajmniej ta, ktora by KK chcial
                              widziec, jest wlasciwa wylacznie dla malzenstwa. Jest na tyle istotna, ze
                              niezdolnosci do jej nawiazania moze byc kanoniczna przyczyna uznania malzenstwa
                              za niewazne. Moj maz polzartem mawia, ze nakaz rozmnazania sie jest
                              chronologicznie wczesniejszy, niz nakaz oddawania czci Bogu poprzez modlitwe ;-
                              ))).

                              Wiesz, moze klopot lezy w nie dosc adekwatnym jezyku opisu, ktory czasem
                              wzbudza zrozumialy opor. Bo ten jezyk, niestety, jest sklerykalizowany i
                              grzeszy uproszczeniami, jak kazdy jezyk teoretykow. Jak o milosci malzenskiej
                              opowiada mi celibatariusz, i to w dodatku taki, ktory nie mial sensownych
                              przykladow wiezi malzenskiej we wlasnym domu rodzinnym, to ja sie nie dziwie,
                              ze moze wyplatac androny.
                        • mapta Re: Kosciol promuje a nie zabrania... 22.03.05, 13:12
                          "Arrrrgh. Jak ja uwielbiam, kiedy ktoś stawia w jednym szeregu seks
                          przedmałżeński i zabójstwo. Albo prezerwatywę i aborcję. Właśnie przez takie
                          zestawienia, dokonywane przez niektórych księży (i nie tylko), KK bardzo traci w
                          oczach osób, które mają zwyczaj zastanawiać się nad zasadami, wedle których żyją
                          czy próbują żyć."

                          Wierzbo, to jest tak jak z kodeksem drogowym, skoro juz tu tez takie przyklady
                          byly przytoczone:
                          w jednym kodeksie jest znak o zakazie wjazdu i informacja o terenie pochylym...
                          albo nawet same zakazy (gdyby ktos sie chcial przyczepic w tej chwili, zem
                          niescisla) zakaz zakazowi tez nierowny: co innego nie moc sie zatrzymac w ogole
                          a co innego dluzej niz 5 minut, prawda???

                          I w przykazaniach Bozych czy koscielnych tak samo sa rozne zakazy ale to nie
                          znaczy ze kosciol je traktuje rowno. Nieprawda jest ze tak samo jest traktowane
                          stosowanie prezerwatywy jak zabojstwo.
                          A ze czasem niektorzy ksieza z rozpedu na kazaniu beda o tym mowic w jednym
                          zdaniu czy w jedenj mysli?
                          Pewnie po czesci to wynika ze skrotow myslowych, po czesci z braku czasu na
                          dluzsze wywody w niedzielna msze, po czesci z glupoty albo niewiedzy albo
                          nieumiejetnosci formulowania mysli...i jeszcze pewnie sa inne czesci smile
                          Ksieza sa ludzmi i jak ktos tu slusznie zauwazyl, czasem wykonuja swoja prace
                          lepiej, czasem gorzej, jak dzieje sie w kazdym innym zawodzie.

                          Przykro mi, ze trafilas na taki kiepski kurs przedmalzenski.
                          Ja bylam ze swojego bardzo ale to bardzo zadowolona.
                          Ale niezaleznie od tego mysle, ze kazda z nas sie rozwija wraz z latami i
                          dosiawdczeniem malzenskim i nie tylko na wiadomosciach z kursu sie opiera w
                          swym chrzescijanstwie, prawda?

                    • isma Re: Ismo, 21.03.05, 12:02
                      No wiec wlasnie jest pytanie, czy inne opcje sa stanowczo zabronione. Z mojego
                      doswiadczenia (dosc szczegolnego, fakt), ale i z tego, co pisza dziewczyny
                      chocby w tej dyskusji, o konkretnych przypadkach spowiedzi, wynika, ze jednak
                      nie az tak wink)).

                      Z tym sie wiaze to, co mialam napisac "lopatologicznie" - tylko jest ta
                      trudnosc, ze ekhm, nie bardzo sie chce odwolywac do wlasnego przykladu, a tylko
                      ten jest mi na tyle znany, zebym sie mogla wypowiedziec z cala pewnoscia. No,
                      ale, ogolnie chodzilo mi o to, ze normy opisujace rzeczywistosc "spoleczna"
                      Kosciola musza byc nieco, powiedzy, ostrzej formulowane, po to, zeby
                      rozpatrywanie poszczegolnych przypadkow w sakramencie moglo miec margines
                      tolerancji. Zreszta podobnie formuluje sie wszystkie norny jurydyczne, prawda?
                      Zgadzamy sie i zapisujemy w kodeksie, ze zabojstwo jest przestepstwem, ale
                      jednoczesnie wiemy, ze sad moze uniewinnic sprawce, jesli ten np. dzialal w
                      obronie koniecznej. I akceptujemy taki stan rzeczy, nie kwestionujac z jego
                      powodu tresci samej normy.

                      O przekonaniu obu osob do npr. No, ja takie zalozenie poczynilam z gory, bez
                      tego to w ogole lepiej sobie faktycznie dac spokoj. Zreszta, mysle, ze
                      spokojnie rozgrzeszenie z prezerwatywy dostanie facet, ktorego zona sie zaprze,
                      ze zadne tam temperaturki wink)) - bez wspoldzialania ani rusz... Argument z
                      czystoscia tez do mnie nie trafia jako podstawa zakazu, ale jako pdstawa
                      zalecenia - juz tak wink)).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka