maxim31 22.03.05, 23:19 Rzucam palenie. Dzisiaj mija trzeci dzień. Podajcie, proszę, powody, dla których warto przestac palic. W tej chwili żaden powszechnie znany nie wydaje mi się dostatecznie słuszny . Może znacie bardziej przekonywujące? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miska77 Re: Papierosy 22.03.05, 23:27 nie bedziesz smierdziec i nie bedzie ci smierdzialo z ust. Nie bedziesz miala czarnych zebow i "kartoflanej" twarzy. Czasami popalam ale jak sobie wyobraze moje zeby jak moglyby wygladac po paleniu to czesto laduje w kiblu Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
janet3 Re: Papierosy 22.03.05, 23:40 maxim31 napisała: > Rzucam palenie. Dzisiaj mija trzeci dzień. Podajcie, proszę, powody, dla > których warto przestac palic. W tej chwili żaden powszechnie znany nie wydaje > mi się dostatecznie słuszny . Może znacie bardziej przekonywujące? Nie palę już ponad 2 lata i nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy że palacze tak cuchną, od siebie się nie czuje a właśnie ten smród jest dla mnie najbardziej odrażający.Nie wyobrażam sobie palić przy dziecku,,,,dla mnie to niezrozumiałe.Próbowałam rzucić kilka razy bez skutku po 3 miesiącach miałam 10 kilo na plusie.Za x razem poszłam do przychodni na terapie antynikotynową tzw. elektrowstrząsy,,,,,,bingo udało się.Nie przytyłam, głód nikotynowy nie był aż tak silny i naprawde dalej poszło gładko a byłam naprawde ostrym nałogowcemŻyczę wytrwałości bo naprawde warto Ps.mam koleżankę która rzuciła inna metodą palenie,,,,,,,trzymała w słoiku wypalone cuchnące pety i za każdym razem kiedy miała ochotę zapalić odkręcała słoiczek i wystarczyło że raz powąchała ten syf,,,,,,,,,,,fujjjj i od razu się odechciewało papierosa. Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: Papierosy 23.03.05, 00:00 to moze taki powod- zaoszczedzisz kupe kasy i co miesiac bedziesz mogla kupic sobie ekstra... nie wiem co bo nie wiem ile palisz, ale ja za swoje to bym mogla co nieco ) powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
mifka Re: Papierosy 23.03.05, 01:05 jak uda cie sie rzucic palenie bedziesz mogla poczuc, ze zrobilas cos na prawde wielkiego i ze jestes swietna mama a to baaaaaaaardzo mile uczucia. mi pomagalo tez chaslo z angielskich reklam "jezeli myslisz, ze rzucenie palenia jest trudne to pomysl jak trudno bedzie ci powiedziec swojemu dziecku, ze umierasz" (w domysle bo palilam). trzymaj sie mocno. mi sie udalo wiec tobie na pewno tez sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipiec Re: Papierosy 23.03.05, 07:55 Dla mnie jeden argument jest wystarczający - ŁADNA CERA I ZĘBY. Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 do Lipiec 23.03.05, 08:11 Wiesz, Lipiec, dla mnie też. Tylko jak napisałam poniżej, znam kobiety ładne, nie rozsypujące się, zadbane, zadowolone z życia, SZCZUPŁE i palące. I od razu ten argument odpada. A na ile jest to w ich przypadku charakteryzacja (czyt. droższe kremy, kosmetyczka i maseczki + zdrowe odżywianie)? Nie wnikam. Bo sama mogę to stosowac. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: do Lipiec 23.03.05, 17:20 Maxim31, a w jakim wieku sa te palące ładne kobiety? Bo ja znam też, śliczne w wieku 25-30 lat. Za to po trzydziestym piątym koło 40 roku życia mają ceręjuż nie śliczną i takie paskudnepionowe zmarszczki przy ustach. I najlepsza tapeta już nie pomaga... Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Re: Papierosy 23.03.05, 08:06 Dzięki za odpowiedzi. W rzucaniu palenia też mam doświadeczenie - w końcu podczas trwania dwóch ciąż nie paliłam... Ale wtedy miałam inną motywację. Jak każdy palacz (były) wiecie, że nie sztuką jest nie palic - sztuką jest przy rzucaniu palenia nie jeśc. Mnie najbardziej nachodzi wieczorem. Do wieczora jeszcze jakoś się trzymam. Stosuję plastry. Nieco ulgi przynoszą. Tylko, że gdy nie palę - od razu oczami wyobraźni widzę osoby, które palą i są eleganckimi kobietami nie mającymi problemów ze zdrowiem. I są szczupłe. Mam 32 lata. Może tak do 40-tki sobie popalic - i dopiero potem przestac? Z drugiej strony palę w sumie b. długo (z przerwami) i nie wiem czy moje płuca to wytrzymają. W drugiej ciąży o papierosach przestałam myślec tak gdzieś ok. 6 mies. - a nie paliłam praktycznie od pierwszego. Ale za to przytyłam. Jak zrobic, aby w tym przypadku zjeśc ciastko i jednoczesnie je miec? Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 Re: Papierosy 23.03.05, 08:45 maxim31 napisała: > Tylko, że gdy nie palę - od razu oczami wyobraźni widzę osoby, które palą i są > > eleganckimi kobietami nie mającymi problemów ze zdrowiem. I są szczupłe. Ale _śmierdzą_ na bank, więc takie eleganckie nie są. Jeśli miętowy zapach rozchodzacy się z twoich ust i zapach perfum unoszacy się mgiełką wokół ciebie nie są wystarczajacymi powodami, to ja juz nie wiem co. No bo umówmy się, że z tym rakiem to różnie bywa. Mój dziadek palił od 14 roku życia (a to, co palił, dzis niejednego by zabiło), umarł w wieku 85 lat i nigdy nie miał najmniejszych problemów z płucami ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Re: Papierosy 23.03.05, 08:15 Właściwie jak rzucam palenie - to mam same argumenty za tym żeby palic - lecz gdy palę - to na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: Papierosy 23.03.05, 09:29 Zdrowie! Własne i otoczenia. I nie mówię o zdrowej cerze, tylko o tym co w środku. Mój kardiolog mówi, że woli żeby pacjent codziennie wypijał setkę wódki niż wypalał chociaż jednego papierosa. chirurg onkolog, z którym wczoraj rozmawiałam, przy mnie opieprzył potwornie dziadka mojego męża, bo nie musiałby by mu wicinać gardła gdyby nie fajki własnie (rak krtani - trzymajcie kciuki żeby operacja się udała, bo dziadek ma już ponad 80 lat, a jest najcudowniejszym człowiekiem na świecie - nie paliłdużo, raczej popalał, ale przez całe życie... Jeśli przeżyje operację (ze względu na wiek jest duże ryzyko, ale nie ma już innego rozwiazania) to do końca swych dni będzie miał problemy z mówieniem (trzeba się na nowo uczyć mówić przez dziurę w szyi) i jedzeniem. Obiecaj głośno swojemu dziecku, że rzucisz i w tym wytrwasz - to moze być najlepsza motywacja, żeby nie dać sie temu paskudztwu z powrotem. Jesli nie będziesz dawać rady to idź do lekarza: są różne środki farmakologiczne, częśto oparte na ziołach, które pomagają. Nie są terapią zastępczą, bo nie zawierają nikotyny. Możesz spróbować akupunktury (na mnie nie podziałało, ale znam już wiele osób, którym pomogło) albo właśnie jakieś elektrowstrząsy (nie próbowałam). Sama mam z tym powazny peoblem, co rzucam to wracam, jeśli się Tobie uda, to będzie to dodatkowa motywacja dla innych do rzucania I najwżniejsze: jeśli dziecko wychowuje sie w domu bez papierosów, to zmniejszasz prawdopodobieństwo, że samo będzie paliło. Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Re: Papierosy 23.03.05, 09:35 Nie palę (paliłam) w domu ze względu na dzieci. Robię (robiłam) to na balkonie. Tak, zdrowie jest ważne. Dla mnie jest to argument nadrzędny. Dzięki za dobre słówko. Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: Papierosy 23.03.05, 09:34 Przeczytałam teraz co napisłaś trochę wyżej, że nie sztuką jest nie palić, tylko nie jeść. To podziwiam, bo dla mnie sztuką jest wytrwanie choćby jedengo dnia bez papierosów. Należę do osób, któe są uzależnione również fizycznie od fajek: po kilku godzinach nie palenia serce zaczyna wariować, uderzenia krwi do głowy, potworne drżenie rąk, po kilku dniach dochodzą bóle mięśni. Koszmar Niem ówiąć o nerwach. Plastry są ok, pomogły mi nie palić przez prawie 3 m-ce - przeszłam więc niby całą kurację, zmniejszając dawki, ale po kilku dniach po odstawieniu plastrów wróciłam. Dlatego jestem jednak zwolenikiem nienikotynowych preparatów wspomagajacych rzucanie. Wejdź sobie na forum "uzaleznienia" (na zdrowiu). Znajdziesz tam wiele sposobów na radzenie sobie z tym problemem - może coś ci pomoże. A jeść? Jak teraz nawet trochę przytyjesz, to przyjdzie lato, porusasz się wiecej, i zawsze zrzucisz. Jedz, ale wybieraj rzeczy zdrowe: owoce i duuuużo wody. Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Anek.anek 23.03.05, 09:45 To zależy jakie papierosy paliłas. Gdy jakieś dwa lata temu rzucałam palenie - było strasznie ciężko. Paliłam mocniejsze (vouge'i) i myślałam, że zwariuję. Teraz paliłam R1, tylko, że coraz więcej. Najpierw 5 szt. , potem 10, a ostatnio gdzies 15 dziennie. I zaczęło mnie wkurzac, że znowu dzień bez papierosa to dzień (w moim mniemaniu) stracony. Wiem jak to jest. Ja teraz stosuję ostatni etap (chodzi o plastry), czyli zawierające najmniej nikotyny. I wieczorem okazują sie zbyt słabe! Lodówkę na kłódkę? Każdy to przechodzi inaczej. Dlatego fajnie jest poczytac o wygranej walce innych z nałogiem - jest to motywacją dla mnie.I myślę, że dla innych palaczy również. Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: Anek.anek 23.03.05, 14:53 Ja nie rzucam bo lubię palić. Jak kiedyś próbowałam rzucić to jadłam na potęgę. Mam podobnie jak Ty - jeśli nie uniezależnie się od czegoś - wpadam w następny nałóg. Od czegoś poprostu muszę być uzależniona. Kiedyś próbowałam się przerzucić na R1, ale miałam wrażenie, że palę zgaszoną fajkę Pocieszające jest jednak to, że w rodzinie wszyscy palą, palili i nikomu nic nie było z tego powodu (dziadek zmarł w wieku 92 lat - marynarz palił i pił całe życie). Co oczywiście nie znaczy, że mi nie będzie... Jednak zrobiliśmy ostatnio z niemężem badania (rentgen płuc) i narazie wyniki są super. Właściwie jedynym dla mnie argumentem jest kasa, ale też nie do końa bo jak na fajki nie wydam to natychmiast wydam na jakieś badziewie. Nie potrafię oszczędzać. Reasumując palę i chyba nie przestanę palić w najbliższej przyszłości. Pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Sakado 23.03.05, 15:12 Problem polega na tym Sakado, że też lubie palic. W naszej rodzinie sa przypadki raka, ale raczej nie z powodu papierosów (nie było raka płuc, krtanii, języka itp.) I musze powiedziec, że chcę rzucic palenie - gdyż u mnie jeżeli juz się staczac, to niestety do końca. Tzn. papieroski - o jak fajnie - no to piwko - też jak fajnie - i tak do usr...Taka trochę transakcja wiązana A w sumie to mi to nie odpowiada, niestety. Czuję się wtedy ograniczana przez swoje nałogi (przyzwyczajenia). Odpowiedz Link Zgłoś
aga_rn Re: Sakado 23.03.05, 16:14 Pomysl sobie ze palacze coraz czesciej sa wyrzucani "poza nawias" spoleczenstwa Coraz mniej jest miejsc w ktorych wolno zapalic (a bedzie na pewno jeszczze mniej - nawet w pubach w Irlandii zabroniono ), palacz musi wychodzic ze swoim smrodkiem przed dom, biuro, nie zapali u znajomych, oczywiscie nie powinien palic we wlasnym domu (bo dzieci i inni domownicy). Na balkonie tez go moga upomniec sasiedzi do ktorych leci dym. Po prostu palacz nalezy do wyrzutkow spoleczenstwa i coraz mniej jest w stanie znalezc miejsc w ktorych moze sie schowac Maxim, przy naszej obecnej wiedzy co palenie powoduje - to pet w buzi swiadczyc moze tylko o naszej ignorancji Niestety, sama palilam, i nie tyle ZDROWIE co FINANSE okazaly sie moja najsilniejsza motywacja do rzucenia - po wielu latach kopcenia w maju bede swietowac 2 lata bez dyma. Najlepsza decyzja mojego zycia, ogromny powod do dumy. A "lubienie" palenia - sorry, toz to czysta glupota. Wybacz, ja sie z tego "przekonania" wyleczylam - czego i Tobie zycze, to nie jest "lubienie", to jest uzaleznienie. Na szczescie - do pokonania. Trzymam kciuki - nie daj sie, AgaRN PS 1. Ja uzywalam Zybanu i to przez 7 miesiecy - bardzo polecam tym ktorzy zaczynaja "czarno" widziec rzeczywistosc po rzuceniu palenia - mi bardzo pomogl bo mialam sklonnosci do depresji. Niestety - lek nie dla wszystkich, na recepte, pod kontrola lekarza i drogi. PS 2. Jeszcze o "lubieniu" palenia - pomysl czy lubilas kilka pierwszych papierosow ktore w swoim zyciu zapalilas. Smakowaly ? Moge sie zalozyc ze nie bardzo ... Niestety, te pety zawieraja bardzo uzalezniajaca nikotyne - dlatego bardzo szybko zaczyna sie "lubic" papieroski Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Papierosy 23.03.05, 10:28 Mój lekarz powiedział kiedyś, że z rzucaniem palenia, to jak z odchudzaniem - najtrudniejsze są pierwsze dwa lata... Ale mi się udało. Nie palę od ośmiu lat (po 13 latach 1-2 paczki dziennie). Przestałam z okazji nadchodzącej ciąży. To była podstawowa motywacja dla mnie. I wiesz co? CZUJĘ JAK PACHNIE CHLEB. Z całego serca życzę Ci wytrwałości. Aha, a z tym jedzeniem i tyciem - owszem. Ale jak już sobie poradziłam z niepaleniem (po ciąży i dwóch latach karmienia wróciła chęć na papierosy, ale przemogłam), to wzięłam się za te przybrane kilogramy. I też się udało. Czyli to wszystko kwestia czasu. Schudłam 12 kg w ciągu roku, bez efektu jojo, mogę jeść ptysie i czuję się świetnie. POWODZENIA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 zona_mi 23.03.05, 12:50 Wlałaś miód w me serce. Gdyż ja mam wrażenie, że kiedy nie palę - to właśnie jestem ociężała. Z drugiej strony znam osoby niepalące - i o dziwo wcale nie jedzą dużo, rozumiesz ten mechanizm? Dla mnie brak nałogu palenia oznacza znowu inny nałog, np. jedzenia. Lub picia piwa. Lub siedzenia w internecie. Lub cokolwiek innego - co w sumie wcale nie jest "politycznie poprawne", że tak się wyrażę. Chodzi mi o to, że niektórzy ludzie chyba MUSZĄ robic coś, co wyniszcza organizm, żeby czuc się dobrze. I ja chyba do takich należę. Staram się walczyc z taka postawą - miejmy nadzieję, że sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: zona_mi 23.03.05, 12:59 trzymam kciuki I zgadzam sie z twoja teoria ze niektorzy ludzie po prostu musza miec nalog Nie palilam w zyciu, ale ja na przyklad lubie palic biernie- lubie zapach petow (no co za zbok...) ale wpuszczanie sobie dymu przez rurke mnie nie pociaga. Za to uzalezniona od Coli jestem- rzucam co pewien czas, zeby sie odtruc... Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Wieczna-gosiu 23.03.05, 13:14 Jak miałam 5 lat może - to wprost uwielbiałam zapach petów!(Rodzice palili). Także rozumiem Ciebie, aczkolwiek gdy zaczęłam palic, to zapach petów przestał byc pociągający... Co do napojów gazowanych - to miałam taka sytuację podczas pierwszej jak i drugiej ciąży. Podczas pierwszej na jeden raz potrafiłam wydudlic 1,5 l. coca- coli. Podczas drugiej znowuż Fanta zasmakowała i tez ją piłam. Dzieci są zdrowe Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zona_mi 23.03.05, 22:34 > Wlałaś miód w me serce. No, bo ja jestem Pszczółka Mioduszka ) > mechanizm? Dla mnie brak nałogu palenia oznacza znowu inny nałog, np. jedzenia. > Lub picia piwa. Lub siedzenia w internecie. Z tego co piszesz najmniej kaloryczne jest chyba siedzenie w necie... Wiesz co? Może na drutach rób? Zajmij czymś ręce, ale nie buzię, bo o ile pamiętam, nawet żucie gumy doprowadzało mnie do skraju wyczerpania nerwowego, gdy chciało mi się palić. Musisz przyzwyczaić usta do pustki (wiem, to brzmi jak jakieś pierdoły, ale osobiście to przerobiłam) czyli nie jeść co chwilę, nie żuć, nie dziabdziać słonecznika. Dasz radę, jeśli zechcesz tak naprawdę. A, właśnie, najbardziej w rzuceniu palenia przeszkadzało mi to, że ja lubiłam tę czynność - branie papieroska, leciutkie go pomiętolenie, powąchanie przed zapaleniem i pstryk zapalniczką...och, jakie to było fajne... Dzięki Bogu mam już to za sobą )) > Staram się walczyc z taka postawą - miejmy nadzieję, że sie uda. No pewnie! Odpowiedz Link Zgłoś
lippy Re: Papierosy 23.03.05, 14:42 nie wiem jaki powod dostatecznie Cie zmotywuje, ale napewno warto Odpowiedz Link Zgłoś
jhbsk Re: Papierosy 23.03.05, 14:43 Nie będziesz śmierdzieć. Zaoszczędzisz masę pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
xapur Bo cuchną, ty cuchniesz itd. 23.03.05, 14:57 Cuchnie twoje mieszkanie i ubranie. Może tego nie czujesz, ale zapytaj nie palących. Poza tym mnóstwo palaczy zatruwa życie innym ćmiąc w pracy i w miejscach publicznych. Mam nadzieję, że do nich nie należysz. Tak czy owak lepiej rzuć to cholerstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
moi_betti Re: Bo cuchną, ty cuchniesz itd. 23.03.05, 16:21 Większość argumentów za rzuceniem już dziewczyny podały, dodam jeszcze że wyostrzy Ci się węch i smak I dopiero wtedy zrozumiesz jak śmierdzą palacze, jak im cuchnie z paszczy, a i jedzenie staje się rozkoszą (oczywiście z umiarem ) Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek najgorszy jest brak zrozumienia:( 23.03.05, 20:50 Bałam się, że w tym wątku też pojawią się gromy. Na szczeście nie. Dlaczego ludzie litują się nad narkomanem, alkoholikiem, a w przypadku palącego z reguły tylko rzucają "po prostu rzuć". Ktoś napisał tu, że pierwszy papieros nie "smakował". A gucio. Nie miałam problemu przy pierwszych papierosach z krztuszeniem się, gryzącym dymem w oczy czy gardło. Nic z tego. Tylko przyjemny zwrót głowy. I tak sięzaczęło. 15 lat temu. To była najgorsza, gó..arska rzecz jaką chyba zrobiłam i konsekwencje ponoszę do tej pory Wyjątkowe świństwo. Takie samo jak alkohol czy narkotyki. Też zabija, tylko wolniej I też wpływa na psychikę człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: najgorszy jest brak zrozumienia:( 23.03.05, 21:19 He, he - mi też pierwszy fajek smakował jak najbardziej. Zemsta Indian... Odpowiedz Link Zgłoś
aga_rn Re: najgorszy jest brak zrozumienia:( 23.03.05, 23:31 Wiesz anek.anek, ja nie wierze jak palacz (czlowiek uzalezniony) mowi ze "lubi papierosy". Ot, zaslona dymna i jeszcze jeden powod do tego zeby nie probowac rzucic. Pewnie ze lubi - bo zapalajac aspokaja glod. Tak jak narkoman "lubi" narkotyki . Bo to jest wyjatkowo swinstwo - jak narkotyki czy alkohol - tu sie zgadzam w 100 %. Chyba jeszcze bardziej i szybciej uzalezniajace. Wierze ze bylas jednym z wyjatkow ktore swoj pierwszy papieros lubily ale wiekszosc ludzi zapala i pali te pierwsze papierosy nie dlatego ze smakuja tylko wbrew temu co mowi im ich organizm (czyli wlasnie ten kaszel, gryzacy dym, nudnosci itd.) Pala i czekaja az zaczna je "lubiec" a poniewaz nikodemon uzaleznia bardzo szybko - ekspresowo zaczynaja je "lubic". Potem dorobia sobia pare fajnych rytualow (fajeczka z kawka, po obiadku, w pubie, w samochodzie) i rzucenie staje sie coraz bardziej niemozliwe. Ja o tym baardzo dobrze wiem bo palilam przez 20 lat, od wlasnie gowniarskich czasow Nie wiem przez ile lat wypalalam 30 papierosow dziennie. Zmarnowalam kupe lat, pieniedzy i troche swojego zdrowia. Totalnie sie zgadzam ze papierosy wplywaja na psychike czlowieka - dlaczego np. srodek antydepresyjny, nie zawierajacy kompletnie nikotyny, daje takie dobre efekty w rzucaniu ? (pisalam o Zybanie w poscie wyzej). Ja do dzisiaj nie moge czasem uwierzyc ze zdolalam rzucic - przez wiele lat myslalam ze jest to niemozliwe i odsuwalam decyzje, wciaz na pozniej. Polecam przeczytac ksiazke Allan'a Carr'a "stop smoking" - tylko ze nie wiem czy jest polskie wydanie Trzymam kciuki za tych wszystkich ktorzy probuja przejrzec na oczy i usiluja zobaczyc ze papierosy nie daja nikomu absolutnie NIC. Pozdr. AgaRN Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: najgorszy jest brak zrozumienia:( 23.03.05, 23:41 Zgadzam się. Tak naprawdę powinnam napisać, że mi to nie przeszkadzało w sensiefizycznym. Natomiast lubię cały rytuał. Rozum mówi "nie" a nałóg i tak swoje. o zybanie słuszałam, kilku znajomych chwaliło. Wiem, że ma całe mnóstwo przeciwskazań. Pytałam swojego internisty przy okazji jakiejś wizyty - powiedział własnie to "po prostu rzucić" Może powinnam pójść do jakiejś poradni uzależnieniowej. Świeć przykładem dla innych, że można. Po dzisiejszej dyskusji już odniosłam sukces, bo nie kupiłam normalnych fajek, tylko te R1. Zawsze to jakiś dla mnie sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
aga_rn Re: najgorszy jest brak zrozumienia:( 24.03.05, 02:50 Zyban jest dosc "kontrowersyjny" - faktycznie jest troche przeciwwskazan do jego stosowania, powinien byc brany pod kontrola lekarza. No i koszt Podejscie Twojego lekarza - no comments ... Moj lekarz spedzil cala godzine omawiajac dostepne opcje - moj wybor padl na Zyban. Plastry czy gumy zawierajace nikotyne moga okazac sie podstepna zasadzka - moze skonczyc sie na uzaleznieniu od plastra Anek, moje podejscie bylo takie - rzucic wybranego dnia, o wybranej godzinie. Bez ogladania sie wstecz - czyli koniec palenia, nie moge zapalic jednego papierosa, nawet jednego dymka, macha czy jak to nazwac. Zrobilam sobie pranie mozgu - palenie nie wchodzi w gre. Bo jezeli zapale jednego to na 100 % wroce do normalnego palenia. Nie istnieja slabsze/lepsze papierosy - bo kazdy zawiera uzalezniajaca nikotyne (i cholera wie co jeszcze, o czym ci ktorzy papierochy produkuja nam nie powiedza). Bez Zybanu raczej nie bylo to dla mnie mozliwie - bo wczesniej kazda mysl o niepaleniu wywolywala u mnie czarna rozpacz Zycze Tobie i Maxim wszystkiego najlepszego, trzymajcie sie dziewczyny, dacie sobie rade. Ja rowniez nie cierpie kiedy ktos mowi "no po prostu rzuc, ja rzucilam to kazdy moze" ale na naprawde, czasem sama robie ten blad i w ten sposob mysle Bo ja bylam okropnym palaczem i czasem mysle "skoro JA, taki straszny nalogowiec, bylam w stanie rzucic - to kazdy moze to zrobic" Niestety, jako nalogowiec ktorzy do konca zycia nie moze dotknac papierosa, wiem ze to nieprawda, i kazdy musi do tego dojrzec w swoj wlasny sposob, i w swoim wlasnym czasie. Mocno pozdrawiam, AgaRN Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Podziwiam Cię, maxim! 24.03.05, 06:35 I trzymam kciuki, żeby się udało. Ja rzucę palenie, jak przestanie mi ono sprawiać przyjemność...wczesniej nie dam chyba rady. Nie mam właśnie motywacji A może na lato się przekonam? Zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
mamakini Re: Podziwiam Cię, maxim! 24.03.05, 08:55 Oboje z mężem palimy przy czym ja znacznie mniej i nie przy dziecku. Mężowi trudno się powstrzymać od zapalenia nawet kiedy mała jest w pokoju obok . to straszny nałogowiec. Kilka razy próbował, ale nawet jednego całego dnia nie wytrzymał. Strasznie się męczy. Po Świętach znowu ma podjąć próbę (ja oczywiście z nim). I taką mam cichutką nadzieję, że być może teraz coś z tego wyjdzie a to za sprawą pewnej króciutkiej rozmowy, która odbyła się u nas w domu dziś rano. Mąż pali, ja się czepiam, że z samego rana, wchodzi córcia (3 latka): "Tato chciałam, żebyś już nie palił papierosów" mąż: "Po Świętach postaram się już nie palić, kochanie" córeczka jak zwykle pakuje rączkę do buzi, więc zwracam jej uwagę, a ona na to "Po Świętach przestanę brać łapki do buzi, jak tata przestanie palić". No cóż chyba nie trzeba innej motywacji. Pozdrawiam, podziwiam wszystkie byłe palaczki, rzucającym życzę wytrwałości. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_p Re: Podziwiam Cię, maxim! 24.03.05, 09:03 Oj, to faktcznie, macie motywację oboje! My nie palimy w mieszkaniu...mąż nawet pare razy 3 dni wytrzymał beż palenia ale był totalnie nieznośny, czepliwy i w ogóle okropny. Więcej nie dał rady Ale powoli boje chyba dojrzewamy do tego, żeby ejdnak niedługo rzucić (hehe, ale enigmatyczne!). Odpowiedz Link Zgłoś