bbrrddaa
02.05.05, 09:30
wiem że znowu mnie zgromicie, ze nie wiem czego chce ale muszę się wygadać bo
nie mam komu. Nie powiem zadnej koleżance bo to nie w dobrym tonie skarżyć się
- wszystkie mają supermężów. Wiem że mój problem moze się wydawać banalny bo
inne mają mężów którzy zdradzają biją i piją mój nie robi nic z tych
rzeczy,ale też sie nie odzywa. Od dwóch tygodni wcale a wcześniej też
niewiele. Nigdy nawet po ślubie nie uczynił adnego czułego gestu nie przytulił
nie poglaskał tak o tylko żeby mi obic przyjemność. jak już naprawdę
potrzebowałazm to prosiłam żeby mnie przytulił, a on przytulał jakbym był
jeżem i czułam się jak ostatnia idiotka.Nie mogę wyrzymać takiej atmosfery po
prostu nie mogę. rozmowa nic nie daje nie odzywa się albo twierdzi, ze nie wie
o co mi chodzi. Ja już się boję że się to u mnie skonczy chorobą, nic mi sie
nie chce, tylko płakać dzieci mnie denerwują wszystko mnie denerwuje
nienawidzę takiej przytłaczającej atmosfery. nawet bym poszła do lekarza może
by mi dal jakies leki na poprawę nastroju ale nie mam gdzie u nas w ośrodku
nie ma psychiatry nie wiem gdzie to trzeba iść no i nie pójdę z dzieckiem.
I nie wtrrzymałabym suiedzieć w kilometrowej kolejce. I czasu nie mam. nic
sobie nie zrobie ze wzgledu na dzieci ale wczoraj malo pod auto nie wpadłam
cofnełam się potem mi przeszło przez myśl że niepotrzebnie. Boje się tego
wszystkiego już nie mogę...