basha
08.06.05, 19:46
Dziewczyny, strasznie się zdenerwowałam, chociaż w moim stanie nie powinnam.
Byłam dziś u księdza po zaświadczenie w celu bycia świadkiem i wyobraźcie
sobie że powiedział, że mi nie wyda. Powód? Rzekomo odmówiliśmy księdza po
kolędzie. Co jest nieprawdą po prostu nie było nas w domu. A że mieszkamy w
tym mieszkaniu dopiero 2 lata, akurat rzeczywiście złożyło się że nie było
nas w czasie kiedy chodził ksiądz. Ale szczerze mówiąc do głowy by mi nie
przyszło, że może to spowodować takie problemy. Wg ksiedza nie może mi wydać
zaświadczenia że jestem wierząca, bo nie ma podstaw. Nic go nie obchodzi że
rok temu chrzciliśmy dziecko, że mamy ślub kościelny. Dacie wiarę? Mi brak
słów. Pytam to co ja mam zrobić żeby przekonać księdza że jestem wierząca, a
on na to że teraz nic. Po prostu nie da i tyle i jął chełpić się swoją władzą
i robił głupie miny. Ślub w sobotę, nie wiem jak to będzie. Wszystko
oczywiście chodzi o kasę, tak się domyślam. Zawsze miałam zastrzeżenia do
kleru ale teraz to już przeszedł samego siebie. Już takie zaświadczenie samo
w sobie jest żenujące. Bo tylko ja mogę zaświadczyć o swojej wierze lub
niewierze i bynajmniej nie papierkiem.