Dodaj do ulubionych

źle mi tu

09.07.05, 23:41
Pisałam juz że w czwartek mój syn pojechał na wakacje na żagle...dziś
pierwszy raz zadzwonił..w ogole mu się nie podoba...skaleczył się w
noge...jest przygnębiony...smutny...zmeczony,ale nie takim zmeczeniem z
satysfakcja,ale z niechęcią do całej tej imprezy. Nie wiem co mam o tym
myśleć, syn i jego kolega z klasy są tam najmłodsi,starsi chłopcy maja
najmniej 15 lat(on ma 12),ale praktycznie się z nimi nie zadają.
Martwię sie tez tym jego skaleczeniem w stopę(wszedł na muszlę)-może należało
go zaszczepić na tężca.
W ogóle jestem zła na siebie,myślałm że złapie bakcyla a z tego co widzę
żeglarza z niego na pewno nie będzie...
Mąż mówi, że synowi się taka szkoła przetrwania przyda,że chłopak
zmężnieje ,ale ja mam mieszane uczucia...
Mój Jeremi jest raczej typem intelektualisty-i póki co jest wierny jednej
pasji od lat-czytaniu tego co mu w ręce wpadnie...
Podoba mu się tez łowienie ryb z tatą i oczywiście komputerek kocha bardzo...

Czasami po prostu nie wiem co dla dziecka najlepsze...

Martwię się cholera jasna...
Obserwuj wątek
    • anna335 Re: źle mi tu 10.07.05, 00:18
      tez bym sie martwila sad
      ale moze glownie chodzi o tesknote w tym wypadku, nie wiem - czy Twoj syn
      wyjedzal juz wczesniej sam na dluzej z domu?
      z drugiej strony chlopcy nie sa tam sami i na pewno jest wychowawca lub
      opiekun, ktory zauwazylby jakby cos bylo nie tak z dzieckiemsmile
    • aga9982 Re: źle mi tu 10.07.05, 00:50
      Też bym się martwiła.Ja co prawda mam młodszych chłopcow i to duzo mlodszych
      (Kamil 2,5 roku i Oskar 2 miesiące)I jeszcze nigdzie beze mnie nie
      wyjeżdzali.Jednak dokładnie wiem co czujesz.Mam podobne uczucia,kiedy Kamil
      wychodzi na dwór z kimś innym.Cały czas myślę czy wszystko w
      porządku.Pozdrawiam!
      • polka3 Re: źle mi tu 10.07.05, 00:57
        tęsknię za moim synkiem...im starzy tym mniejszy ma sie wpływ i trudniej
        ochronić-w ogóle pytanie czy,albo raczej w jakim stopniu chronić..jak żeby nie
        przesadzić ACH..

        Pozdrowienia dla Ciebie i dzieciaczków..moja niuńcia mała tez zaraz zawalczy o
        swoje,więc też nie opłaca mie się teraz zasypiac...ale jej pora jedzenia już
        się zbliża..
    • mabi79 Re: źle mi tu 10.07.05, 13:07
      Cześć wiesz, ja w takiej sytuacji, pojechała bym z odwiedzinami do syna,
      oczywiście jesli nie jest bardzo daleko od domu. na pewno zrobiło by to dobrze
      Tobie, no i syn tez pewnie by sie cieszył z takiej wizyty i moze nabrał by
      nowego spojrzenia na cały ten wyjazd. pozdrawiam cieplutko
      • anna335 Re: źle mi tu 10.07.05, 20:27
        oj ja nie wiem czy wyjazd do syna jest dobrym pomyslem, moja corka byla w
        sanatorium miesiac i jezdzilismy do niej w odwiedziny, po kazdych bylo tylko
        gorzejsad
        ale moze chlopcy inaczej reaguja emocjonalnie niz dziewczynki a przy okazji
        sama bys sie przekonala jakie sa naprwde tam warunki?
        • odejmie Re: źle mi tu 11.07.05, 10:14
          Ja wlasnie bylam u córki na obozie. Warunki maja takie sobie, ale dobrze sie
          bawia i jest zadowolona. Na szczescie nie bylo zadnych problemów z pozegnaniem.
          W Twoim przypadku jak syn jest nieszczesliwy i to przez pare dni, to raczej bym
          pojechala i najwyzej zabrala z obozu.
          • mimi44 Re: źle mi tu 11.07.05, 12:24
            Jesli to pierwszy wyjazd,to moze zaczekaj.Pamietam po sobie,jak wyjechałam
            pierwszy raz na obóz,to było tak sobie przez tydzien-dwa,ale potem juz było
            supeersmile)) i mama musiała mnie zostawic na drugą zmiane,bo ja nie chciałam
            wracac(miałam wtedy ok 11 lat),da sobie rade.
            • polka3 Re: źle mi tu 11.07.05, 23:07
              Dzięki wielkie dziewczyny za słowa pocieszenia...
              Sprawy mają się tak..
              Zdzwoniłysmy się wczoraj z mamą kolegi Jeremiasza z klasy. Okazało sie,że on
              tez jest bardzo niezadowolony i krótko mówiąc powiedział,że jest
              beznadziejnie...Obie miałysmy podobne odczucia - w pierwszym odruchu
              najchętniej byśmy pojechały zabrac chłopców do domu,ale po namysle
              stwierdziłysmy ,że to kiepskie rozwiązanie,niczego nie załatwia a pozostawi
              niesmak...odwiedziny raczej odpadają, bo codziennie znajdują się w innym miescu-
              pływają po mazurkich jeziorach-chciałoby się powiedzieć-ale super!
              Ostatecznie stanęło na tym że nalezy zadzwonić do szefa całej tej eskapady...
              (ja dzwoniłam wcześniej,ale rozmowa była"przerywana"-rozumiałm co trzecie
              słowo..,ledwie zrozumiałm , że Jeremi jest dzielny,ale ma problem z nogą, nie
              może pływać..)
              Kolezance udało sie dzisiaj rano spokojnie i rzeczowo porozmawiać-poprosiła by
              chłopakom trochę ulzyc w niedoli, bo póki co chłopcy sa na dobrej drodze, by
              kategorycznie zrazic się do tego sportu. Mam wrazenie,ze opiekunowie wyprawy
              nie do końca zdawali sobie sprawę z nastrojów naszych dzieci...
              Dziś wieczorem chłopcy przysłali sms-a ,że mieli bardzo fajny dzień,że jest o
              niebo lepiej i juz nie chcą wracać...
              I co Wy na to drogie mamy?
              • mimi44 Re: źle mi tu 12.07.05, 09:10
                No widziszsmile))Pod koniec będzie stękac,ze niechce wracac i najchetniej został
                by jeszcze.Wydaje mi sie ze największy problem,to porozumienie sie ze starszymi
                kolegami,napewno sobie poradzi.
                Trzymaj sie.
              • anna335 Re: źle mi tu 13.07.05, 21:14
                bardzo madre rozwiazaniesmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka