aga55jaga
14.07.05, 01:00
przylazł taki i siedzi. Powód 23 października mamy z mężem lot do Londynu.
Moj brat nas zaprosił. To miała być nasza spóźniona podróż poślubna, my sami,
tylko ja i on, tylko on i ja. Mieliśmy coś w sobie odnaleźć, przypomnieć jak
to było kiedyś,,, tyle planów a tu łubudu!!!... kilka dni temu, bezsensowna
śmierć i rany tylu ludzi, tyle łez...
No i co ja teraz robić mam? Zaryzykować? nie dać sie zwariować? Lecieć jak
gdyby nigdy nic? Przecież TO sie zdarzyć może wszędzie. Świat jest pełen
szaleńców. Wiem, ale ja znam ich (na szczęście) tylko z ekranów telewizora.
Ech strasznie chciałam zobaczyć Londyn... miotam sie od kilku dni. lecieć czy
nie lecieć oto jest pytanie...
A przecież dwie córki mam ...Chyba oszaleję!