wenus.z.willendorfu
25.07.05, 08:04
Witam,
na podstawie rozmaitych wypowiedzi w książkach, gazetach, na forum oraz
rodziny, znajomych, sąsiadów i nieznajomych postanowiłam w końcu pokajać się
i przyznać do wszystkich moich błędów rodzicielskich. Czasem jedna osoba
zarzucała mi coś, druga zaś coś wręcz przeciwnego, więc proszę, by nikt nie
czuł się urażony moją listą. Ale do dzieła!
Jestem wyrodną matką, bo:
1. na trzydziestostopniowy upał nie ubieram córki w rajstopki, skarpetki,
bucikiki, spodenki, body, bluzeczkę, apaszkę, kurteczkę, czapeczkę i
zamieniwszy ją w ten sposób w małą mumię, nie owijam jej dodatkowo kocykiem
2. gdy nie ma chłodu i słońca nie ubieram jej czapeczki ani (o zgrozo!)
skarpetek
3. przed otwarciem słoiczka dla małej nie przecieram go domestosem
4. prawie od urodzenia daję jej smoczek
5. nie sterylizuję jej naczyń
6. w ramach spaceru nie przesiaduję całymi dniami na ławeczce przed blokiem
lub w pobliskiej piaskownicy (zamiast tego wolę iść do parku- ale jestem
aspołeczna!)
7. nie zakładam mojej dziewczynce spinek i kokardek (jednym z powodu może być
to, że w dalszym ciągu jest lekko łysawa...)
8. nie zapisałam mojej dziecięciomiesięcznej córki na cztery języki obce,
basen, ping ponga, tenisa stołowego, skoki na bungee, jogę, kurs szybkiego
czytania oraz nie wybrałam dla niej przedszkola, szkoły i uczelni (Oxford,
Sorbona czy może Harvard?)
9. gdy mała na spacerze zacznie śpiewać ( a potrafi to robić bardzo głośno)
ja się śmieję, zamiast ją uciszyć
10. widząc psa ze 100 m nie uciekam z okrzykiem: chodź córeczko! tam jest
pies! musimy szybko uciekać, bo jeszcze Cię ugryzie! (nie wspominając,
oczywiście o zarazkach, które nawet z tej odległości pr\zenoszą się stadami)
11. pozwalam małej głaskać znajome psy (kompletne dno nieodpowiedzialności!)
12. alergicznie reaguję, gdy ktoś do mojego dziecka mówi "dzidzia" (nie
znoszę tego określenia!).W zamian stosuję tak wątpliwe zdrobnienia jak: mały
trol (to moje ulubione), dinozaurzątko, wampirzątko, kanibalek, sznycel, czy
rozbójnica. (Tutaj wiem, że nie tylko ja za to znajdę się na dnie piekieł, bo
jest tu mama nazywająca swoją córcię Srajdzinką. Pozdrawiam je obie bardzo
serdecznie!)
13. nie zmuszam jej do jedzenia
14. nie solę jej potraw
15. pozwalam córce raczkować po trawie
16. gdy wypadnie jej na ziemię smoczek, nie oblizuję go i nie daję małej z
powrotem
17. od urodzenia jej czytam ("po co czytać??!! przecież ona i tak nic nie
rozumie!" Pewnie powinnam dopiero wtedy, gdy będzie mówić pełnymi zdaniami)
18. pozwalam jej bawić się klawiaturą i telefonem ("przecież nie można
dziecka rozpuszczać i mu na wszystko pozwalać!"
19. nie pozwalam dotykać kabli i moich książek (" przecież dziecko musi mieć
trochę swobody!")
20. to chyba moje największe przewinienie: nie ubieram mojej dziewczynki
wyłącznie na różowo! (zwłaszcza jedna moja sąsiadka co rusz stwierdza,
spotykając nas np. w czerwonych ogrodniczkach, że Laura wygląda jak chłopiec.
No cóż, zawsze mi się wydawało, że na świecie jest więcej kolorów niż tylko
róż i ewentualnie biały...)
To tyle na razie, jak sobie jeszcze coś przypomnę, to dopiszę. Teraz Wy,
drodzy wyrodni rodzice! Opowiedzcie o Waszych rodzicielskich grzechach,
błędach i przewinach!