Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd??? Dopóki siedziałam z małą w domu
byłam dla niej najważniejsza, to ze mną się bawiła, do mnie się przytulała,
ze mną w objęciach zasypiała. Mąż dużo pracuje wiec więcej nie ma go w domu
jak jest, teściowie zainteresowali się wnuczką dopiero jak mała zaczęła
pojmować kto jest kto i jak na ich widok zaczęła płakać. Teraz też raz w
tygodniu na godzinkę się spotkają albo i tego nie. Mała ma 1,5 roku a oni
dopiero w ubiegłym tygodniu raz byli z nią na podworku. Dlaczego moje dziecko
mnie odrzuca? Mama służy tylko do karmienia i kąpania. Tatuś jest całym
światem, z tatusiem w objęciach zasypia, a jak ja kładę ją spać to jest płacz
i wołanie "tatu", rano tatusia obejmuje za szyję, i poierwsze słowo jak się
budzi to tata. Jest mi smutno, bo kocham małą nad życie, bawię się znią,
przytulam, wycmokam ale i tak górą jest tata. Dlaczego moje dziecko
najbarzdiej kocha tych którzy jej najmniej czasu poświęcają??? Jest mi
smutno

(