Dodaj do ulubionych

Ale mam sąsiadów...

31.08.05, 17:36
Siedzą cały boży dzień na ławce, nie ma znaczenia czy to deszcz czy upały po
35 st. małe dzieci od roku do 5 lat spieczone jak raki, kiszą się na słońcu (
akurat na ławkę ciągle świeci słońce) i tak sobie siedzą od 8 rano do 23
wieczorem. Ostatnio zrobili sobie imprezkę na owej ławeczce, hałas
niesamowity, śmiechy potem kłótnie, wyzwiska, ciągłe "polewaj k***wa" I tak
siedzieli do 3 w nocy, z małym dzieciaczkiem w wózku, same imrezowiczki
trzęsły się z zimna a co dopiero dziecko. Szkoda mi tych dzieci i ich matek.
Obserwuj wątek
    • kawad Re: Ale mam sąsiadów... 31.08.05, 19:18
      Wiesz, tych matek to mi akurat nie szkoda. Każdy sam wybiera sobie sposób na
      życie. Niektóre są wyjątkowo głupie. Żal mi ogromnie tych dzieci, przez
      głupotę "rodziców" mają beznadziejne dzieciństwo i "cuuuudowne " wzorce. Oby w
      przyszłości w szkole, itp trafiły na ludzi, którzy pokażą im lepszy sposób na
      życie ...
    • wegatka Re: Ale mam sąsiadów... 31.08.05, 19:38
      Faktycznie dzieciaków strasznie szkoda, tylko niestety nie polepszy się maluchom
      od tego naszego użalania się nad ich losem. Tu trzeba by, Blecku, jakiś telefon
      na policję albo do pomocy społecznej wykonać i może tym sposobem los im się
      trochę poprawi.
      • mojuda Re: Ale mam sąsiadów... 31.08.05, 20:03
        popieram!trzeba zadzwonic na policje powiedziec jak sprawy wygladaja...jakos w
        glowie mi sie nie miesci z malymi dziecmi do 3 w nocy urzedowac?surprisedsurprisedsurprised
        • porta2 Re: Ale mam sąsiadów... 31.08.05, 20:27
          mojuda, ale ten Danielek cudowny!!! Gratulacje!!! Zdrowy???
          A z tymi sąsiadami: blecku, nawet się nie zastanawiaj, niektórych dopiero
          sytuacja podbramkowa może zmusić do zmiany trybu życia! Nieraz słychać, jak
          mamunia tego typu odpowiada: co się wtrącacie? To moje dziecko i mogę robić co
          mi się podoba". Dziecko nie jest niczyją własnością!!! Jest indywidualną,
          odrębną osobą, i od urodzenia należy mu się szacunek i odpowiednie do wieku
          zaspakajanie potrzeb. W przypadku dzieci, o których mówisz, wygląda na to, że
          żadna z ich podstawowych potrzeb nie jest zaspakajana. Niech może policja
          troszkę nimi potrząśnie! Jesli to nie pomoże, sąd rodzinny będzie
          skuteczniejszy. W sytuacji, gdy rodzice są pijani, dzieci umieszczane są w
          pogotowiu rodzinnym. Mam jednak nadzieję, że interwencja policji wystarczy.
          Pozdrawiam
          • blecku Re: Ale mam sąsiadów... 31.08.05, 21:48
            A weż i zgłoś, u nas w mieście policja postępuje w ten sposób : podczas
            interwencji siedzą 30 minut w radiowozie potem dzwonią do domofonu, mówią kto
            zgłaszał skargę, proszą o uciszenie i wracają na posterunek (od naszego bloku
            to jakieś 30 metrów). Mielismy taki przypadek że ojciec tej matki dwóch
            dziewczynek po pijaku zaczął żucać żoną po ścianach, kobieta wyła z rozpaczy a
            co policja? Zadzwoniła do domofonu i pojechali, kobieta miała trepanacje
            czaszki, mąż trafił do więzienia, teraz jest na wolności. I co jak zadzwonie to
            będę bała się z córką wyjść do parku. Wariaci...
    • em_em71 Re: Ale mam sąsiadów... 31.08.05, 23:33
      A ja mam takich sąsiadów: on-biznesmen, ona-lekarz. Bardzo zamożni i wydawałoby
      się - na poziomie. Pani pije, pan się wścieka, awantury, płacze, prośby i
      groźby, a wszystko w megadecybelach (jest taka jednostka natężenia dźwięku???).
      I mieszkaj tu człowieku w domku z ogródkiem. Żywopłot nie pomoże...
      • blecku Re: Ale mam sąsiadów... 01.09.05, 08:32
        To jak pani lekarz pije to już coś nie dobrze, nie chciałabym żeby ta pani mnie
        leczyła...
        • e_r_i_n Re: Ale mam sąsiadów... 01.09.05, 08:39
          Lekarz tez czlowiek.
    • mynia_pynia Re: Ale mam sąsiadów... 01.09.05, 08:45
      Miałak iedyś taką sytuacje która mnie lekko wq... i zadzwoniłam na policję,
      oczywiście się przedstawiłam (bo anonimów nie dzierżę), panowie przyjeli
      zgłoszenie zapytali się o mój adres, podałam.
      Oni stwiedzili że zaraz do mnie przyjadą i mam iść z nimi do tych ludzi i
      wskazać sprawców - normalnie nogi mi się ugieły, zaczełam im tłumaczyć że to
      będzie wyrok na mnie, ale ci dalej że tak zrobią. No dobra powiedziałam oki.
      Jak czekałam na nich to już zastanawiałam się ilu "Łysych" znam żeby ze mną
      chodzili jako ochrona wink
      Na szczęście nie przyjechali, jaka ja byłam szczęśliwa. Przemyślałam sprawę
      działania policji i teraz nawet jakby kogoś mordowali na moich oczach to mam to
      w dupie !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka