babka71
05.09.05, 12:19
Zaproszono nas na wesele, jak to mówią np. współczesna młodzież "wypasione",
i teraz tak:
Minusy
1. Mąż nie ma garnituru 1200 zł minimium
2. sukienka lub jakiś kostium dla "mienia" plus minus ze 300 zetów muszę
wydać, oby jakoś nie odstawać w elitarnym towarzystwie...
3. minimum 100 do koperty chyba?? na prezent
4. dojazd czyli bilety 60 w jedną stronę bo dziecko też PKS (powrót z teściem)
5. rajstopy , pierdutki typu biżuteria, fryzjer.. około 50 zł
Pluso-Minusy
1.Od kilku już lat nie byłam na żadnej takiej imprezie owszem było kilka
zaproszeń ale akurat wtedy nasza pociecha chorowała i d..zimna
2.Jest sporo wydatków ważniejszych i szkoda troszkę kasy na jednorazowy wyjazd
jedna noc , a można by za to przeżyć i zabezpieczyć rodzinę na zimę (buty,
kurtki itp..),
3.Mąż nie za bardzo tańcuje, talentu mu brak , a ja z kolei mogę tańczyć do
rana ale nikogo tam nie znam więc siedzenie przy stole i gadanie z obcymi nie
za bardzo mi się uśmiecha
4.Teściowa bardzo nalega , ponieważ panna młoda to jej chrześniaczka..
Najgorsze w tym wszystkim jest to , że trzeba dać odpowiedź do 15
września..cholera jasna i bądź tu mądry..
Powiem wam , że sama nie wiem z jednej strony pojechałabym ale z drugiej to
nie takie proste .
Weź kuźwa i jedź jak nie ma za co??
Czekam piszcie co wam wpadnie do głowy sama wyciągnę wnioski...
p.s serio chciałabym pojechać, ubrać się super i potańczyć, pobawić Ech życie
ale więcej minusów niż plusów
p.s 2 Mam tam jakieś stare ciuchy w szafie ale to lata 90-te więc nie
piszcie , że jakoś można, szyć nie umiem
pozdrawiam