Dodaj do ulubionych

moja teściowa-problem

22.09.05, 11:05
Juz opisywałam na forum problem z leniwa szwagierka, z planowanym chrztem
gdzie nieoficjalnie sie dowiedzielismy iz chcą by mój mąz był chrzestnym, ale
to niemozliwe.
Teraz doszła jeszcze teściowa.
Od momentu jak urodziło sie dziecko szwagierce czyli od jakiegos miesiaca,
teściowa ucieła z nami kontakt. troche to dziwne, bo my im niec nie
zrobilismy.
W sierpniu się widzieliśmy na ur. naszego dziecka ,rozmawialismy, dzwonilismy
zapytać czy wszystko u nich ok. A tu taki zwrot.
Jak któregos dnia zadzwoniłam jak zwykle żeby zapytac co słychać, to
powiedziała ,że jest na nas zła, bo sie nie interesujemy bratem mojego męza
( to prawda, bo nie utrzymujemy kontaktów to sie nie pytamy, kiedys sie
pytalismy wiec bylismy posądzani o ciekawośc, więc i tak zle i tak niedobrze).
Jak się zapytałam dlaczego od tego momentu przestała do nas dzwonić ,pytac o
wnuki to odpowiedziała, że OSZCZEDZA NA TELEFONIE.
więc jej powiedziałam ,że to przykre ale, w takim razie ja też zacznę
oszczędzać. Z innych zródeł wiem ,że na okragło wydzwania do swojego
ukochanego synka ,jezdzi co 2 dzień ,bo szwagierka nie daje sobie rady z
dzieckiem. I cóz sie dziwic ,skoro do tej pory nie miała żadnych obowiązków a
tu nagle jakby dostała kamieniem w głowe.
Najbardziej przykre jest to ,że moj mąz ma juz tego dosyc i widze ze
zrozumiał,że jest gorszym synem i powoli sie wycofuje(powiedział,że nie
zamierza do nich dzwonic). szkoda tylko naszych dzieci a ich wnuków. Ale nic
nie poradzę na to ,że nie chcą z nimi utrzymywac kontaktów. Mają przecież
nowego ukochanego wnuka.
Obserwuj wątek
    • arletta.wagner Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 11:21
      współczuję i rozumiem.zwłaszcza po ostatnich działaniach bratowej męza i braku
      odpowiedniej reakcji ze strony tęsciowej. chyba tez zacznę oszczędzać a
      telefonach. do niej. bo do brata i bratowej mz nie dzwoni juz od dawna - oni
      wykorzystują teściową jako kurierasmilewięc mój mąz nie widzi potrzeby
      utrzymywania osobistych kontaktów.
    • zona_wojtka Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 11:26
      monia323 napisała:

      > Juz opisywałam na forum problem z leniwa szwagierka, z planowanym chrztem
      > gdzie nieoficjalnie sie dowiedzielismy iz chcą by mój mąz był chrzestnym, ale
      > to niemozliwe.
      > Teraz doszła jeszcze teściowa.
      > Od momentu jak urodziło sie dziecko szwagierce czyli od jakiegos miesiaca,
      > teściowa ucieła z nami kontakt. troche to dziwne, bo my im niec nie
      > zrobilismy.
      > W sierpniu się widzieliśmy na ur. naszego dziecka ,rozmawialismy, dzwonilismy
      > zapytać czy wszystko u nich ok. A tu taki zwrot.
      > Jak któregos dnia zadzwoniłam jak zwykle żeby zapytac co słychać, to
      > powiedziała ,że jest na nas zła, bo sie nie interesujemy bratem mojego męza
      > ( to prawda, bo nie utrzymujemy kontaktów to sie nie pytamy, kiedys sie
      > pytalismy wiec bylismy posądzani o ciekawośc, więc i tak zle i tak niedobrze).
      > Jak się zapytałam dlaczego od tego momentu przestała do nas dzwonić ,pytac o
      > wnuki to odpowiedziała, że OSZCZEDZA NA TELEFONIE.
      > więc jej powiedziałam ,że to przykre ale, w takim razie ja też zacznę
      > oszczędzać. Z innych zródeł wiem ,że na okragło wydzwania do swojego
      > ukochanego synka ,jezdzi co 2 dzień ,bo szwagierka nie daje sobie rady z
      > dzieckiem. I cóz sie dziwic ,skoro do tej pory nie miała żadnych obowiązków a
      > tu nagle jakby dostała kamieniem w głowe.
      > Najbardziej przykre jest to ,że moj mąz ma juz tego dosyc i widze ze
      > zrozumiał,że jest gorszym synem i powoli sie wycofuje(powiedział,że nie
      > zamierza do nich dzwonic). szkoda tylko naszych dzieci a ich wnuków. Ale nic
      > nie poradzę na to ,że nie chcą z nimi utrzymywac kontaktów. Mają przecież
      > nowego ukochanego wnuka.


      Olaboga...
      Cóż za problem straszny...
      Zazdrość o to, że tesciowa poświęca więcej czasu rodzinie twojego szwagra?
      Nie wiem jak można kogokolwiek rozliczać za cokolwiek, co nie należy do mnie.
      W ogóle to wszystko brzmi jakoś infantylnie...
      • monia323 do zony wojtka 22.09.05, 11:29
        Widocznie nie rozumiesz o co chodzi, bo nie przeszłaś czegoś takiego jak my.
        Nie musisz odpisywać na taki post jak nie potrafisz współczuc.
        Tu nie chdzi o zazdrość ale o pamiec o wnukach, bo one nie sa winne ,że maja
        głupia babcie.
        • mruwa9 Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:38
          Troche brak logiki w Twojej wypowiedzi. Jesli uwazasz, ze Twoje dzieci maja
          glupia babcie, to czemu tak Ci zalezy na kotaktach z nia? Ja nie chcialabym
          zmuszac moich dzieci do znajomosci czy bliskich kontaktow z osoba, ktora uwazam
          za glupia. Czy to nie traci hipokryzja? Twoja tesciowa ma prawo dysponowac
          swoim czasem, uwaga i pieniedzmi (rachunki za telefon) wedlug wlasnego uznania.
          Zwlaszcza, jesli nawzajem raczycie sie zlosliwymi komentarzami, to jaka macie
          miec obie przyjemnosc we wzajemnych kontaktach? I nie opowiadaj bajek o dobru
          dzieci, bo one na pewno czuja falsz, jesli prywatnie myslisz o swojej tesciowej
          to, co piszesz, a im wmawiasz, ze maja babcie kochac.
          • 19maj Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:44
            ale babcia dla dzieci to babcia nieważne czy mądra czy głupia to jest wkońcu
            babcia i powinna choć trochę zainteresować się wnukami co one winne że obie
            panie nie przepadają za sobą
            • mruwa9 Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:48
              a to winne, ze laduja miedzy mlotem a kowadlem. Nie lubie hipokryzji- nawet w
              imie rzekomego dobra dzieci. Gdzie jest powiedziane, ze POWINNA sie interesowac
              wnukami? Ona MOZE ale nie MUSI. Jej suwerenna decyzja. Ustawiac i wychowywac
              mozna swoje dzieci, doroslych tesciow- nie.
              • polly6 do mruwy9 23.09.05, 14:42
                bardzo dobrze powiedziane, masz zupełną rację.
                pozdrawiam
            • zona_wojtka Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:50
              Powinna? Nic nie powinna, jeśli nie ma ochoty.
              Ma swoje życie.
              Nie rozumiem skąd u większości takie przekonanie, że babcia, która jest na
              emeryturze na przykład, powinna poświęcać cały swój czas na pomoc w
              wychowywaniu wnuczków, a pieniądze na rachunki telefoniczne. Czy nie przyszedł
              czas, aby sobie odpoczęła? Owszem, co jakiś czas odwiedzić, ale wymaganie od
              dziadków stałego zainteresowania to chyba przesada?
              • arletta.wagner Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:55
                widzę ze jesteście zwolenniczkami teori ze rodzice emeryci powinie pomagać
                niezaradnym,niedojrzałym i nieprzystosowanym dzieciom,krzywdząc to drugie które
                samo dobrze sobie radzi. moim zdaniem to chore- skoro jest wiecej ni jedno
                dziecko to wszystko - także uwaga( troska,pieniadze,czas-niepotrzebne skreślić)
                dzieli sie na dwoje. skoro jeden i drugi syn mają dzieci to wniukom nalezy sie
                tyle samo. tyle ze widac ze bratowa moni pozuje na sierotkę -idiotkę.moja
                szwagierka za to gra pokrzywdzona biedulkę skrzyzowaną z sępem.
                • mruwa9 Re: do zony wojtka 22.09.05, 12:08
                  Nie wiem, do kogo kierujesz odpowiedz, ale odpowiadam, ze ja jestem
                  zwolennikiem sytuacji, gdy rodzina ( w postaci malzenstwa czy pary z dowolna
                  liczba dzieci ) musi sobie radzic sama, a dziadkowie (z obu stron) jesli chca-
                  rodzdzielaja swoja uwage, czas i majatek (pieniadze) wedlug wlasnejo uznania
                  lub nie rozdzielaja i zostawiaja dla siebie. Nie mam zwyczaju zagladania
                  komukolwiek do portfela i wypominania, ile wydal na konkurencyjnego wnuka, nie
                  mam zwyczaju oczekiwania, ze dziadkowie sa zobowiazani do jakiejkolwiek pomocy
                  ktoremukolwiek ze swych dzieci. Jesli chca i pomagaja- swietnie, ciesze sie i
                  doceniam. jesli maja wlasne plany i pomysly na zycie- tez dobrze.
                  • arletta.wagner Re: do zony wojtka 22.09.05, 12:14
                    widzisz,ja pomocy jakiejkolwiek (czy to czssu czy kasy) od moich teściów nie
                    potrzebuję.chodzi mi o równe traktowanie synów i ich rodzin.wydaje mi sie ze
                    ten syn który pomaga rodzicom,jest z nimi związany nie pozyczkami a
                    serdecznoscią,ten który od lat ,,dorabia" sie sam,który ma normalny dom i
                    rodzinę powinien byc traktowany jak duma rodziców.
                    • monia323 Re: do Arletty- POPIERAM W 100 % 22.09.05, 12:21
                      oto własnie chodzi.
            • monia323 Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:55
              to nie chodzi o to ,że ja sie kłócę z teściową ,bo tak nie jest.
              Tak jak pisałam, może za soba nie przepadamy ,ale do tej pory 9 do końca
              wakacji) miałyśmy normalny kontakt.rozmawiałyśmy, odwiedzaliśmy sie .
              Aż nagle( jak urodziło sie dziecko szwagierce,która napewno bardziej lubi niż
              mnie,bo nią mozna dyrygowac i robi wszystko pod dyktando,a moja tesciowa
              uwielbia to robić)zrobiła się blokada. Powodem tego jest brak zainteresowania z
              naszej strony i tak sobie mysle,że jej bunt polega na tym: "Jak wy sie nie
              pytacie co słychac tam ( jak dziecko itp) ,to ja nie bedę sie pytac co u was i
              u waszych dzieci".
              Przeceiż konflikt 2 braci i ich żon to nasz problem nie jej.Wiec dlaczego się
              wtrąca i wbija szpilę.
              uważam ,że takie zachowanie mojej tesciowej nie jest mądre. Wystarczyłoby
              powiedzieć nie chce mieć z wami kontaktu i nie dzwońcie.
        • zona_wojtka Re: do zony wojtka 22.09.05, 11:46
          ok. Współczuję ci, że tak mocno musisz żebrać o telefon od teściowej.
          Współczuję ci także, że masz taką głupią babcię dla swoich dzieci. Swoją drogą,
          bardzo lekko przychodzi ci pisanie zwrotu "głupia babcia". Głupia bo ma dla was
          mniej czasu? Bo pomaga drugiej synowej przy miesięcznym dziecku? Głupia bo
          pomaga leniwej synowej? Skąd ty możesz wiedzieć, czy ona jest leniwa czy nie?
          Przecież kontaktu zdaje się nie utrzymujecie?
          • monia323 Re: do zony wojtka 22.09.05, 12:00
            tu nie chodzi o żebranie od tesciów o telefon.
            Ale gdyby zadzwoniła raz na m-c i zapytała jak tam córcia w szkole albo synek w
            przedszkolu, lub czy dzieci zdrowe?
            Czy ty wogóle masz teściową?
            My postanowilismy już z meżem ,że nie bedziemy dzwonic i starac się kontaktować
            z tesciami, jak zechca to zadzwonia sami ( numer znaja).
    • alikas2 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 11:47
      Ja miałam odwrotny problem. Moja teściowa nas codziennie odwiedzała przynosząc
      dla mojego męża obiadki i przygotowane na drugi dzień do pracy drugie śniadanie
      bo przecież ja na pewno nie potrafię tak dobrze przygotować posiłku dla JEJ
      SYNECZKA jak ona. Krew mnie zalewała i pewnego dnia powiedziałam mężowi o tym,
      że powoli zaczynam myśleć o rozwodzie choćby z tego względu, że wtedy ona nie
      będzie musiała tak biegać z talerzami bo go będzie miała na miejscu a w
      odwiedziny będzie może w końcu przychodzić do wnuka tak po prostu żeby z nim
      pobyć, pobawić się. Jak na razie osiągnęłam tylko tyle że się zaczeli przedemną
      z tym ukrywać (ona mu robi śniadanka do pracy a on je odbiera o 5 rano żeby
      zdążyć do pracy). Sytuacja nadal jest chora ale mam nadzieję że w końcu to
      wszystko się zmieni
      • mara_76 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 12:06
        Czytałam posty Moni 323 i arlety.wagner. Jesteście dwoma kłótliwymi, złośliwymi
        i zazdrosnymi babsztylami... Zajmijcie się swoimi sprawami, przestańcie liczyć
        teściom ile i na kogo wydają. Nie wasz to interes. Ciekawe czemu Wy czujecie
        się pokrzywdzone a nie wasi męzowie. Weszłyscie w rodziny mężów i mieszacie jak
        możecie. No już Was czytać po prostu nie można...
        • arletta.wagner Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 12:11
          a o co ja mam być zazdrosna? o niezapłacone rachunki,długi i nieodnawiane od
          lat mieszkanie szwagra i szagierki? moim teściom to my dajemy kasę i
          prezenty,dofinansowaliśmy im .min.sanatorium. a moja bratowa liczy nam kazdą
          złotówkę i uwaza ze powinnismy im pomagać bo są biedni. wina mojej teściowej -
          która mnie akceptuje i kocha moją córkę jest tylko taka ze nie potrafi ukrócic
          zachowania swoje drugiej synowej. w rodzinie meża namieszane było dłuuugo przed
          naszym slubemsmile a mój maz czuje sie nie tyle pokrzywdzony ile ma swojego brata
          i jego zonę za sępy bez godności.
          • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 12:19
            a i jeszcze jedno zapomniałam dodać.
            Dowiedziałam się niedawno od jednej osoby z rodziny, że najpierw były i sa
            nadal pretensje ,że my sie nie interesujemy tamta rodzina. A kiedy ta osoba
            powiedziała,jak to przeciez pytaja jak tam wasze dziecko,( oczywiście to był to
            podstep i nieprawda ) to usłyszała" a widzisz chcieli by wiedziec, ciekawość
            ich zżzera ,że nie widzieli" 9 tka jak by to nas interesowło.
            a zaraz potem prosi by ta osoba się dowiedziała,jak zareaguje mój mąz na bycie
            chrzestnym? Czy to nie komiczne? A jak ma zareagowac - odmówi
        • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 12:14
          A skąd ty wiesz ,że nasi mezowie tez tak nie myslą?
          Przecież tu tylko baby gadaja bo to jest forum dla emam.
          Zastanów sie proszę?
          Co do złosliwych i kłótliwych babsztyli to nimi nie jestesmy.
          Po prostu wylewamy tu swoje żale,złosci i pragniemy jakiegos wsparcia i rady.
          Jezeli nie chcesz czytać to nie czytaj!
          • iwoniaw A jak być powinno? 22.09.05, 12:25
            No a właściwie jak powinna wyglądać sytuacja modelowa? Teściowie powinni głaskać
            Was po głowie, że tak świetnie sobie radzicie, a swego drugiego syna, wraz z
            jego wredną i głupią żoną potępić publicznie, używając jako porównania Was,
            którzy tacy świetni jesteście?
          • mara_76 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 12:26
            W sumie pozazdrościc ze nie macie większych zmartwień. Kojarzycie mi się z tą
            strasznie denerwującą reklamą kredytu mieszkaniowego PKO gdzie siedzi
            dziwczynka i wrzeszczy, mamusia mdleje a tato wali głowa w ściane, bo żarówka
            się przepaliła...
    • e_r_i_n Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 12:30
      A jak kontakty Twoich dzieci z Twoimi rodzicami? Bo jesli dobrze, to odpusc
      sobie myslenie o tesciach.
      Moj syn ma super kontakt z moimi rodzicami i mama mojego meza, natomiast jego
      tata traktuje do prawie jak powietrze (na korzysc wnuczki, ktora z nimi
      mieszka). Sytuacja sie zmienila od narodzil rzeczonej wnuczki - wczesniej bylo
      poprawnie - tesc wylewny nie jest, ale traktowal go odpowiednio.
      Na poczatku tej 'zmiany' Wiktor probowal dziadka zagadnac, zainteresowac, teraz
      juz sam sobie odpuscil. Widac ewidentnie na tym przykladzie, ze na milosc
      dziecka trzeba sobie zasluzyc. U nas mysle, jest przelozenie innego kalibru
      uczuc do mojego meza i szwagra ze strony tescia. Ale powiem szczerze, ze mi to
      nie przeszkadza - z roznych wzgledow.
      • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:28
        Moi rodzice uwielbiaja wnuki i moje dzieci też. Czasem jak mowilismy ,że
        jedziemy do babci to pytali ale do babci W nie A.
        Moja mama potrafi sie z nimi pobawic, jak jest syt podbramkowa, że żadne z nas
        nie moze wziąść zwolenienia to na moja mame zawsze moge liczyc.
        Na tesciowa nigdy- bo jak pracowała to oczywiście nie mogła ,jak nie pracowała
        to nie chciała, bo np ma lekarza itp.
        Kiedyś rozmawiałam z nia odnosnie wakacji, że przeciez trwaja 2 miesiące i
        żaden szef nie da ci urlopu na 1 mies( co najwyżej na 2 tyg).
        Moja mama od momentu narodzin dzieci w kazde wakacje zapewnia im
        opieke,zazwyczaj jedzie na działkę. Ostatnio zaproponowałam teściowej ( która
        nie pracuje)czy mogłaby posiedziec z wnukami na działce choć 2 tyg,że jak się
        boi być sama to niech sobie wezmie kogos znajomego czy kogos z rodziny.
        Odpowiedziała, że nie będzie sie zajmowac dzicmi bo jak sie im cos stanie to
        bedziemy mieli pretensję ( po prostu nie chciało jej sie a my mieliśmy
        problem ,co ją napewno ucieszyło,bo niestety nie jest nam życzliwa). Pomyslałam
        sobie ok .Kiedyś syt. się odwróci i to oni będą potrzebować naszej pomocy a
        wtedy ja powiem, nie mam czasu! Poradziliśmy sobie z ta syt. dzięki mojej
        mamie.
        • mruwa9 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:50
          monia323 napisała:
          Moja mama od momentu narodzin dzieci w kazde wakacje zapewnia im
          > opieke,zazwyczaj jedzie na działkę. Ostatnio zaproponowałam teściowej ( która
          > nie pracuje)czy mogłaby posiedziec z wnukami na działce choć 2 tyg,że jak się
          > boi być sama to niech sobie wezmie kogos znajomego czy kogos z rodziny.
          > Odpowiedziała, że nie będzie sie zajmowac dzicmi bo jak sie im cos stanie to
          > bedziemy mieli pretensję ( po prostu nie chciało jej sie a my mieliśmy
          > problem

          Ale jad sie z ciebie leje... a moze Twoja tesciowa rzeczywiscie nie czuje sie
          na silach sprawowac opieki nad dziecmi przez 2 tygodnie? A ty zaraz posadzasz
          ja o jak najgorsze intencje. Dobrze, ze zna swoje ograniczenia (obawy, ze nie
          zapewni bezpieczenstwa dzieciom przez tak dlugi czas). Jak nie dajesz sobie
          rady z opieka nad dziecmi- zatrudnij nianie. Co innego dla starszej osoby
          zmobilizowac sie do wysilku pilnowania dzieci przez 2 godziny, co innego przez
          2 tygodnie non stop. A propozycja, zeby sobie wziela kogos znajomego do pomocy
          traci w ogole kpina...
          • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:54
            moja tesciowa nie jest stara to po pierwsze.
            Po drugie -opieka nad dziecmi w wieku 10 i 5 lat to chyba nie trudne zadanie.
            No tak ,ale moja teściowa lubi imprezy, alkohol, znajomych itp.
            • mruwa9 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:57
              No to juz teraz zapetlilas sie na maksa: wybacz, ale naprawde jestes az tak
              nieodpowiedzialna osoba, zeby powierzac opieke nad swoimi dziecmi osobie
              lubiacej alkohol i imprezy? Dla mnie to pierwszy argument na dzien dobry
              dyskwalifikujacy potencjalnego opiekuna dla dziecka.
              • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 14:25
                Moja teściowa nie jest pijaczka,która pije i imprezuje. Ale to typ kobiety
                która bardzo lubi towarzystwo i alkohol -drinki.
                • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 14:26
                  a zapomniałam dodać- wiec dzieci to problem ,bo nie można sobie pozwolić na
                  takie rzeczy.
        • zona_wojtka Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 16:33
          monia323 napisała:

          > Moi rodzice uwielbiaja wnuki i moje dzieci też. Czasem jak mowilismy ,że
          > jedziemy do babci to pytali ale do babci W nie A.
          > Moja mama potrafi sie z nimi pobawic, jak jest syt podbramkowa, że żadne z
          nas
          > nie moze wziąść zwolenienia to na moja mame zawsze moge liczyc.
          > Na tesciowa nigdy- bo jak pracowała to oczywiście nie mogła ,jak nie
          pracowała
          > to nie chciała, bo np ma lekarza itp.
          > Kiedyś rozmawiałam z nia odnosnie wakacji, że przeciez trwaja 2 miesiące i
          > żaden szef nie da ci urlopu na 1 mies( co najwyżej na 2 tyg).
          > Moja mama od momentu narodzin dzieci w kazde wakacje zapewnia im
          > opieke,zazwyczaj jedzie na działkę. Ostatnio zaproponowałam teściowej ( która
          > nie pracuje)czy mogłaby posiedziec z wnukami na działce choć 2 tyg,że jak się
          > boi być sama to niech sobie wezmie kogos znajomego czy kogos z rodziny.
          > Odpowiedziała, że nie będzie sie zajmowac dzicmi bo jak sie im cos stanie to
          > bedziemy mieli pretensję ( po prostu nie chciało jej sie a my mieliśmy
          > problem ,co ją napewno ucieszyło,bo niestety nie jest nam życzliwa).
          Pomyslałam
          >
          > sobie ok .Kiedyś syt. się odwróci i to oni będą potrzebować naszej pomocy a
          > wtedy ja powiem, nie mam czasu! Poradziliśmy sobie z ta syt. dzięki mojej
          > mamie.


          Zastanawiam się, ile ty masz lat?...
    • czarna_mewa Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:33
      A ja Cie moniu rozumiem w 100%. U nas też szwagierka to leniwa krówka, której
      teściowa pomagała będąc na stole położniczym w szpitalu, bo bidulce mąż nie
      wystarczył. I co jest najgorsze mój synek był ukochanym wnuczkiem teściów,
      teraz gdy urodził sie drugi (szwagierce)nasz poszedł w odstawkę.i jest duży, bo
      ma 4 latka, a tamten rok. Tym sposobem teściowie nie mają najmniejszego prawa
      ingerować w nasze zycie,
    • g0sik Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:40
      Jak widzę nadal masz kompleks "gorszej synowej"? Może Twoja teściowa tak samo
      jak Ciebie nie lubi też Waszych dzieci? Może tak samo jak Ty zadzierają nosa i
      są przeświadczone o własnej wyższości nad innymi? Może teściowa ma już dosyć
      Ciebie i Twojej roszczeniowej postawy, wiecznych pretensji / oczekiwania
      zachwytów, że radzicie sobie w życiu - przecież to nic wyjątkowego bo większość
      sobie świetnie radzi...A może tamta bratowa po prostu docenia teściową i
      dlatego teściowa ją lubi a Ciebie nie?

      Czytając Twoje posty mam wrażenie, że tylko zazdrościsz, spiskujesz, plotkujesz
      i narzekasz......
      • arletta.wagner Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:44
        gOsik,moim zdaniem dokonałas nadinterpretacjismilebratowa wykorzystuje i doi
        teściową ile moze a nie docenia - no,chyba ze jako kurę znosząca złote jaja a
        wiadomo ze takiej sie nie zarzyna czyli podlizuje sie jej ile tylko moznasmile
        skoro wieskzośc sobie radzi to wiekszośc ma rację a czarna owaca z reguły w
        normalnej rodzinie nie ma łatow. u moni jest odwrotnie, podobnie jak u mnie -
        czarną owcę sie wspiera w jej czarnoisci zamiast zmusisc do zmiany.
        • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:51
          tak wlasnie jest jak mówi Arletta. Gdyby ją zmusili do zmiany swojego
          postepowania- to i ich synowi byłoby kiedys lepiej i łatwiej.
          Ale to ich sprawa ,co mnie to obchodzi.
          • mruwa9 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:54
            monia323 napisała:

            > tak wlasnie jest jak mówi Arletta. Gdyby ją zmusili do zmiany swojego
            > postepowania- to i ich synowi byłoby kiedys lepiej i łatwiej.
            > Ale to ich sprawa ,co mnie to obchodzi.


            Sprawiedliwa Moniu, a jak mozna zmusic dorosla synowa do zmiany zachowania,
            charakteru, itd? Masz racje- to ich sprawa i guzik powinno Cie to obchodzic.
            • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:58
              zmiana charakteru - nie uda się .Ale zmuszenie do podjęcia pracy -jak
              najbardziej. wiesz przeciez jakie są teraz trudne czasy.A im nie powodzi sie
              super.Nieraz slyszłam ,ze sa biedni, nie maja pieniedzy itp.
              • mruwa9 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 14:00
                No, wybacz: czy tesciowa ma isc szukac pracy dla synowej? chyba zartujesz..
                • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 14:07
                  Nie oczywiście ,że nie.
                  Wystarczyłoby przestac pomagac im materialnie.Zmusiłoby ja same życie.
                  Kiedyś jej rodzice powiedzieli do brata mojego męza żeby ja zostawił i
                  zobaczymy jak ona sobie da rade sama.
                  Czy ty wiesz ,ze oni nawet pranie przywozili do teściów ( tesciowie nie mieli
                  liczników a oni mieli)by zaoszczędzic bo nie stac ich było na wodę. Bylismy
                  tego swiadkami!
      • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:49
        Trudno nie lubić dzieci w wieku 10 i 5 lat.
        Nosa nie zadzieraja uwierz mi.
        Moja postawa nie jest roszczeniowa, nie jestem zazdrosna bo niby o co?
        O to ,że mamy duże mieszkanie a tamci maja małe i nie własnościowe i nie
        wiadomo czy będzie ich. O stary samochód, my mamy lepszy.
        O pieniadze- my mamy wiecej bo oboje pracujemy.
        O to ,że nie mogą mieć swojego zdania bo co tesciowie powiedza to swięte.
        Nie wiem czego bym miała im zazdrościc?
        Jestem po prostu zła o to ,ze tesciowa z niczego zrobiła problem ,bo to ona sie
        do nas nie odzywa,to ona ma jakieś pretensje( a syt ta nie jest od wczoraj a od
        7 lat conajmniej). Ja jej nie bronie jezdzic do nich ,pomagac .Tylko niech
        bedzie sprawiedliwa ,bo wszystko co się stanie w rodzinie to nasz wina ( choc
        nie jestesmy w to zaangażowani- tak jak ukrycie ciazy przed nami -to tez nasza
        wina.) . A już co winne sa nasze dzieci- nie wiem
        • mruwa9 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:53
          monia323 napisała:

          .Tylko niech
          > bedzie sprawiedliwa

          a Ty naprawde zawsze jestes taka sprawiedliwa?
          Z drugiej strony zastanawia mnie, skad sie biora takie chore uklady miedzy
          rodzenstwem, ze brat brata (siostra siostre itd) utopilby w lyzce wody.
          • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:56
            wiesz skąd- WINA RODZICÓW.
            zŁE TRAKTOWNAIE JEDNEGO NA KORZYŚĆ DRUGIEGO.
            Dzieci powinno się traktować na równi.
            Stąd pózniej złe kontakty między rodzeństwem.
            • mruwa9 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:59
              Jesli nie masz na cos wplywu (a na wychowywanie doroslych jak by nie bylo osob
              wplywu nie masz) to sie od tego odetnij, bo niepotrzebnie sie spalasz. Nie
              szkoda ci twoich nerwow?No, chyba, ze masz masochistyczne zapedy i chcesz sobie
              caly czas podkrecac jatrzeniem konfliktow adrenaline i zeby inni litowali sie
              nad twoim ciezkim losem..
          • arletta.wagner Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 13:57
            zacytuje mojego męza ,,z chorej zawiści i zazdrosci o dobra materialne".
            proste,prawda? jak ktos ma lepiej jest juz be- tymi kategoriami mysła szwagier
            i szwagierkasmile
            • monia323 Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 14:02
              to tak jak u nas.Moja teściowa ciagle powtarza,że my jestesmy bogaci ( choc do
              bogatych to jeszcze daleka droga) a tamci są biedni.
    • ulkapolla Mruwa, g0sik. 22.09.05, 16:22
      Czy Wy przypadkiem nie jestescie tymi "lepszymi synowymi"?
      Bo tak zajadle zaatakowalyscie autorke jakbyscie o wlasna sprawe walczyly.
      A ona chce tylko, zeby dzieci mialy dwie babcie.

      Moj ojciec nigdy nie lubil swojej tesciowej co nie przeszkodzilo mi i mojej
      siostrze kochac babci z wzajemnoscia (mimo, ze miala jeszcze czworo innych
      wnuczat).
      Relacje pomiedzy doroslymi nie maja tu nic do rzeczy. Chodzi o dzieci i
      dziadkow. O tym, ze moja matka miala alergie na swoja s.p. tesciowa
      dowiedzialam sie w zeszlym roku. I tez byla to moja kochana babcia.
      • dzindzinka Re: Mruwa, g0sik. 22.09.05, 17:20
        A ja przychylam się do zdania Mruwy i Gosik. Jestem najlepszą synową, bo jedyną,
        ale za to w rodzinie byłam zawsze tą gorszą. Brat 5 lat młodszy był zawsze
        faworyzowany przez rodziców, mimo to zawsze bardzo go kochałam i zawsze dobrze
        się rozumieliśmy (tak jest do dziś), więc nie zgodzę się, że za stosunki między
        rodzeństwem odpowiadają rodzice. Bratową mam taką sobie, ale wychodzę z
        założenia, że brat taką sobie wybrał i jej nie krytykuję, a na pewno nie mam
        obsesji na jej tle i nie roztrząsam jej ewentualnych wad.
      • g0sik Re: Mruwa, g0sik. 22.09.05, 17:33
        > Czy Wy przypadkiem nie jestescie tymi "lepszymi synowymi"?

        Moja teściowa ma syna i córkę więc siłą rzeczy jestem jedyną synową.
        Gdybym była teściową autorki wątku też bym jej nie lubiła. Szczerze śmieszyłaby
        mnie synowa która domaga się sympati i siedzenia ze swoimi dziećmi.
        I nie zgodzę się że:

        > Relacje pomiedzy doroslymi nie maja tu nic do rzeczy. Chodzi o dzieci i
        > dziadkow.

        Moja mama szczerze nie lubiła swojej teściowej i siłą rzeczy przenosiła to na
        nas. Wiecznie słyszałam w domu jaka to jest moja ukochana Babcia. Na moją
        sympatię do Babci to nie wpłynęło ale na moje rodzeństwo już tak...tak samo jak
        mama nielubili Babci.

        I na prawdę nie wydaje Ci się dziwne, że autorka wątku ma pretensje do
        wszystkich tylko nie do siebie?
    • g0sik Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 17:15
      >Z drugiej strony zastanawia mnie, skad sie biora takie chore uklady miedzy
      >rodzenstwem, ze brat brata (siostra siostre itd) utopilby w lyzce wody.

      Jak to skąd? W przypadku autorki wątku to ona sama nakręca spiralę zawiści i
      zazdrości wciągając w to własnego męża. Jej kompleks "gorszej synowej"
      spowodował że i mąż dostrzega wszelkie zło tam gdzie go nie ma.......

      Ubawiły mnie gorzkie żale, że teściowa nie chce siedzieć przez 2 tyg z wnukami
      od świtu do nocy. A szczytem szczytów jest stwierdzenie "niech sobie weźmie
      kogoś do pomocy"!!! Przepraszam bardzo a co ją to obchodzi, że nie masz z kim
      zostawić swoich dzieci? Skoro tak Wam się dobrze powodzi to zatrudnijcie na
      miesięc opiekunkę - 1000 zł (przynajmniej w Warszawie) to chyba nie majątek dla
      Was? Mnie nie obchodzi komu pomaga / poświęca czas moja teściowa, jesteśmy
      dorośli i nie potrzebujemy akceptacji i uwagi mamusi.
      • elena70 Do gOsik! 22.09.05, 18:11
        Ale dowaliłaś! 1000 zł to nie majątek??? Ja mam tyle pensji. Mój mąż też.
        Musimy przeżyć za to cały miesiąc z dwójką dzieci! Pół Polski tak zarabia. Wam
        w tej Warszawie już się zupełnie w głowach poprzewracało.
      • texus Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 18:26
        Najlepiej będzie moniu jak trochę wyluzujesz. Nie będę tu opisywać moich
        relacji z teściową bo wątpie żeby kogokolwiek to zainteresowało. Uważam tylko,
        że za dużo złej energii wkładasz w stosunki międzyrodzinne stąd takie a nie
        inne tego konsekwencje. Zapewne poruszyłaś ten wątek aby uzyskać wsparcie i
        pocieszenie, jednak mimo wszystko nie potrafię Ci tego dać bo nie widzę
        powodów. Co do Twojej teściowej to jej indywidualna sprawa gdzie kieruje więcej
        sympatii. Jest tylko człowiekiem a nie maszynką do produkcji uczuć. Pozatym
        myślę, że Twoja teściowa tak samo potrzebuje Twojej szwagierki jak szwagierka
        jej. Jak pisałaś wcześniej, lubi kiedy ktoś robi coś pod jej dyktando, a
        szwagierka nie może dać sobie rady bez czyjejś pomocy....wniosek prosty....te
        kobiety się nawzajem potrzebują, czego nie masz prawa im odbierać. Jeśli chodzi
        o brak kontaktu ze strony teściowej to uważam, że jako osoba młodsza do Ciebie
        należy obowiązek podtrzymywania kontaktów a nie do teściowej. To ty masz
        obowiązek zadzwonić i spytać się o zdrowie teściowej, a nie teściowa pytać się
        o zdrowie Twoje czy Twoich dzieci. Jeśli wyniosłać chociaż podstawy dobrego
        wychowania z domu to powinnaś o tym wiedzieć, jeśli nie to przykro mi...
        Jeszcze kilka słów dotycząceych Twojej szwagierki, a więc: nie każdy się rodzi
        ideałem, nie każdy ma wysokie poczucie własnej wartoście, nie każdy ma wysoki
        poziom inteligencji itd, itd. Pamiętaj, że zanim kogoś ocenisz musisz brać
        różne aspekty pod uwagę, a nie oceniać kogoś swoją miarą.

        pozdrawiam
        • czarna_mewa Re: texus 22.09.05, 20:49
          Dziwne bajki piszesz. Widać zycia nie znasz. Masz racje teściowa nie ma
          obowiązku... zajmować, kochać, pomagać i w ogóle... Ale jej obowiązkiem
          sprawiedliwie traktować swoje dzieci, swoich synów! A traktowanie lepiej jednej
          synowej czy faworyzowanie jednego wnuka nie wpłynie na pewno dobrze na realcje
          pomiędzy nimi wszystkimi. Druga sprawa: to nie fakt, że te kobiety sie
          potrzebują. moim zdaniem ta "lepsza" synowa nie radzi sobie sama, nie ma
          własnego zdania i jest chytra na pieniązki (pisane z autopsji). I nie ma w tych
          relacjach czego zazdrościć, chyba tego, że sobie nie radzi. żal tylko dzieci.
          Ale taki wnuk za lat kilka też moze babci parę słów powiedzieć....
          • texus czarna_mewa 23.09.05, 12:43
            > Dziwne bajki piszesz. Widać zycia nie znasz<

            Na jakiej podstawie wysuwasz takie wnioski?

            > Ale jej obowiązkiem sprawiedliwie traktować swoje dzieci, swoich synów! A
            traktowanie lepiej jednej synowej czy faworyzowanie jednego wnuka nie wpłynie
            na pewno dobrze na realcje pomiędzy nimi wszystkimi. <

            Ewidentne bzdury, że stosunki teściowej między synowymi mają wpływ na stosynki
            między szwagierkami. Co ma sympatia teściowej do relaji między tymi kobietami??
            Jeśli się nie lubią to czy teściowa będzie je równo traktować czu różnie
            niczego nie zmieni.

            >Druga sprawa: to nie fakt, że te kobiety sie potrzebują. moim zdaniem
            ta "lepsza" synowa nie radzi sobie sama, nie ma własnego zdania i jest chytra
            na pieniązki (pisane z autopsji).<

            Po pierwsze to nie twoje zdanie tylko autorki wątku. Tak samo pochopnie jak
            oceniłaś moją osobę oceniasz tą drugą synową. Sam fakt, że dziewczyna sobie nie
            radzi to należy jej pomóc a nie pchać kłody pod nogi. Przynajmnie ze względu na
            to, że ma maleńkie dziecko. Niestety zarówno dla Ciebie jak i dla autorki
            wątku dziecko jest najmniej ważne, liczy się tylko to, że ta młoda mam jest
            chytra na peniądze za co należy ją potępić...Boze kochany a któż w dzisiejszych
            czasach nie jest???

            >I nie ma w tych relacjach czego zazdrościć, chyba tego, że sobie nie radzi.<

            Zazdrościć?? Powinnaś raczej współczuć...

            >żal tylko dzieci. Ale taki wnuk za lat kilka też moze babci parę słów
            powiedzieć....<

            No i co powie?? Chuba tylko to co nawałkuje mu kochana mamusia...




        • jomamma Re: moja teściowa-problem 22.09.05, 21:12
          O matko i córko! (sic!) Moniu, zachowujesz się jak zazdrosne starsze
          rodzeństwo! Daj nacieszyc się Babci nowym wnukiem? Po co zazdrościsz jej czasu
          z małym? Twoje dzieci go juz dostały i nic im nie będzie, jak teraz dostanie go
          mały tyle, ile potrzebuje on, Twoja leniwa (zaraz, nie pracuje, bo była w ciąży,
          może musiała leżeć?, a teraz, zdaje się urodziła dziecko, to juz powinna
          pracowac na taśmie?!) szwagierka lub babcia. No, a zaraz, kto powiedział, że to
          babcia odwiedza wnuki, może powinno być na odwrót? Może to ona czasem potrzebuje
          pomocy, a nie tylko Ty i Twoje dzieci, Moniu. To straszne, bo napędzasz całą
          machinę nieuzasadnionego żalu. Znam to z własnego doświadczenia, bo jak
          przyjechałam do teściów z moja małą (a nie widzieli jej pół roku), to zazdrosna
          matka drugiego wnuczka teściów (wyrośnietego 12 - latka) tak mu napsuła w
          głowie, że moja córka jest dla niego konkurencją, a dziadkowie juz go nie będą
          kochać i tym podobne jeszcze większe bzdury, że chłopak w szale poszedł i
          wybabrał w błocie ubranka mojej córeczki i popsuł jej zabawki. No i po co tak
          żyć? Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, Moniu, ale najbiedniejsze w tej
          Waszej, pożal się Boże rodzinnej kłótni będą Wasze dzieci.
          Ponoć daje się tu dobre rady, tak? No to: Może zajęłabyś się czymś, znalazła
          jakieś hobby, rybki, chomiki? Poczytałabys coś ciekawego, książkę jakąś, bo
          widzę, ze niby pracujesz, ale czas na jątrzenie i rozpisywanie sie o tym to
          masz. Niby zarabiasz te pieniądze i materialnie stoicie wyżej (jak mówiłaś), ale
          właśnie tego przysłowiowego tysiaka żal na wakacje dla dzieci? Hm...,mówiłaś, że
          sobie świetnie radzicie... Zainteresowałabym się na Twoim miejscu własnym
          ogródkiem.
          No nic..., pozdrawiam i polecam cos na uspokojenie smile
          Joanna
    • g0sik Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 09:17
      22.09.05, 18:11 + odpowiedz

      >Ale dowaliłaś! 1000 zł to nie majątek??? Ja mam tyle pensji. Mój mąż też.
      >Musimy przeżyć za to cały miesiąc z dwójką dzieci! Pół Polski tak zarabia. Wam
      >w tej Warszawie już się zupełnie w głowach poprzewracało

      Tak 1 000 zł to nie majątek dla kogoś kto twierdzi, że dobrze mu się powodzi i
      ma dobrą sytuację materialną!!! Autorka wątku na każdym kroku podkreśla jak to
      oni sobie dobrze radzą, mają większe mieszkanie, lepszy samochód, i więcej
      kasy.....
      • monia323 Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 13:34
        1000 zł to dla nas dużo pieniedzy.
        To ,że napisałam ,że nam sie dobrze powodzi nie oznacza ,że mamy góre kasy i
        wydajemy na co chcemy.
        Starcza nam na zycie, opłaty, dodatkowe zajecia dla 2 dzieci,obozy
        letnie ,zimowiska i wypady rodzinne. Ale jest jedna wazna rzecz-nikt nam nie
        pomaga finansowo, staramy sie sami na ile nas stać. Oboje pracujemy.

        Druga strona- on pracuje i niewiele zarabia( a przynajmniej nie zarabia tyle
        aby sam utrzymał dom i rodzine), ona nigdy nie pracowała ,BO NIE CHCE.
        Nikt mi nie powie ,że nalezy im pomagać w takiej sytuacji. Oczywiście teraz ma
        dziecko wiec nie pójdzie do pracy (teraz ma kolejna wymówke, że musi siedziec z
        dzieckiem bo co ona biedna ma zrobic?)
        Prosze bardzo ,koniec macierzyńskiego ,dziecko do złobka i do pracy!
        I wtedy ok ,jak im będzie trudno to pomoc sie należy. Należy dać coś z siebie,
        próbować a nie tylko leżeć do góry d... i udawać tego nie umiem, jestem biedna,
        pomózcie, bo nie daję sobie rady itp. Ona ma 28 lat a znamy ją od 10 lat.
        Ja po macierzyńskim musiałam wrócic do pracy bo zycie mnie do tego zmusiło.
        mały chodził troche do żłobka, mając 2,5 roku poszedł do przedszkola.
        Oczywiście gdy był chory albo szłam na zwolnienie, albo zostawała moja mama lub
        mąż.Takie jest życie.
        • dzindzinka Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 13:47
          Monia czy Ty nie widzisz, że jesteś chora z nienawiści? Kobieto zastanów się nad
          sobą, przeczytaj uważnie posty, wyciągnij wnioski. Nic do Ciebie nie trafia. Co
          Cię obchodzi bratowa, która niby Cię nie obchodzi? Co Ci do forsy teściowej?
          Zajmij się swoim życiem. Już raz to napisałam i napiszę drugi raz, może do
          Ciebie dotrze: ta obsesja może zaszkodzić Twemu zdrowiu, nie mówiąc już o innych
          skutkach ubocznych.
          • monia323 Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 13:48
            raczej nie zaszkodzi a mam prawo wyrazic to co czuję.
        • zebra51 Re: moja synowa-problem 23.09.05, 13:48
          Mam synową. Myslałam, że jest dojrzała osobą, niestety, pomyliłam się. Próbuje
          rozliczać mnie z mojego czasu, z moich pieniędzy, z tego, że chcę pomóc drugiej
          synowej przy maleńkim dziecku.
          Wiecznie niezadowolona, grymasząca. Wylicza mojej rodzinie, kto ile zarabia i
          ile wydaje. Ale wiecie, co? Mam to w dupie smile)A ona niech napije sie melisy,
          ewentualnie zaaplikuje sobie czopka.
          • monia323 Re: moja synowa-problem 23.09.05, 13:52
            sorry ale ja jej nie rozliczam z kasy, to jej sprawa ile ma.
            To ona nam ciągle powtarza: "za dobrze wam się powodzi", " o bogaci jesteście"
            itp.
            A dobrze wie ,ze tak nie jest,ze to co mamy zawdzięczamy sobie i naszej pracy.
            • arletta.wagner Re: moja synowa-problem 23.09.05, 13:53
              moja mówi dokładnie to samo- ze jest nam za dobrzesmileze stroimy siebie i dziecko
              ze poco kupilismy to czy tamto...
    • monia323 Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 13:47
      a co do teściów, to wczoraj z mezem rozmawialiśmy na ten temat i
      stwierdziliśmy ,że nie bedziemy do nich dzwonić.
      Jak beda chcieli usłyszec co u nas i naszych dzieci to telefon znaja jak nie to
      nie. Ich sprawa.
      co do bycia chrzestnym - mąż sie nie zgodzi,ale mamy problem jak tu ich
      poinformowac. Nie chcemy byc w syt i odmówic jak go poproszą (o ile to zrobia,
      bo na wesele zostawili zaproszenie u teściów, chyba ,że i tym razem powie nam
      teściowa) .Chcemy by wiedzieli wczesniej i poszukali sobie innej osoby.
      • arletta.wagner Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 13:50
        monia,nie róbcie uników. ja postawiłabym sprawę jasno - mąz nie jest
        zainteresowany byciem chrzestnym dziecka którego istnienie sie przed nim
        ukryło.ewentualnie bardziej asertywnie-ze nie jest to dobry pomysł i
        proponujecie aby poszukali kogoś innego.
        • monia323 do Arletty- 23.09.05, 13:54
          tylo komu to powiedziec? Im bezpośrednio czy tesciom, czy przez tego pośrednika?
          My nie dowiedzielismy sie od nich,tylko od jednej zaprzyjaznionej z nami osoby
          z dalszej rodziny.
          Nie rozmawiamy ze soba od przeszło 5 lat.

          • arletta.wagner Re: do Arletty- 23.09.05, 13:58
            tesciowej wobec tego lub tej osobie z rodziny. skoro nikt was oficjalnie nie
            prosił mozna opowiedziec macie plany w tym terminie,wyjazd , cokolwiek nie
            dając znać ze wiecie o chrzcie. ja osobiście dązyłabym do konfrontacji i gdybym
            miała okazje mojej szwagierce ( z która nie rozmawiamy)powiedziec wprost ,,nie"
            byłabym bardzo zadowolona.
            • monia323 Re: do Arletty- 23.09.05, 14:20
              tylko my nie wiemy kiedy oni planują chrzciny.
              Przypuszczamy ,że w świeta Bożego Narodzenia.
              • arletta.wagner Re: do Arletty- 23.09.05, 14:21
                no ...w świeta zwykle odwiedza sie rodzinę,mozna wyjechać na święta...rózne są
                opcjesmilenie dajmy sie wrednym szwagierkomsmilepozdrawiamsmile
                • dzindzinka Re: Dziwne jesteście. 23.09.05, 14:25
                  Przecież na dobrą sprawę nawet nie wiadomo czy mąż faktycznie jest planowany
                  jako chrzestny. Wiesz to na zasadzie: "jedna pani powiedziała drugiej pani."
                  W ogóle nie widzę problemu: poroszą, to wtedy ewentualnie odmówisz. Po co się
                  tak bulwersować.
                  • monia323 Re: Dziwne jesteście. 23.09.05, 14:31
                    W momencie gdy rodzice prosza abyś była/był rodzicem chrzestnym- NIE ODMAWIA
                    SIĘ!!!
                    • dzindzinka Re: Nie rozumiem 23.09.05, 16:32
                      Czyli można odmówić w momencie, gdy nie proszą?
                      Uważam, że jeśli wyznajesz tą niepisaną zasadę, to w ogóle nie powinnaś brać pod
                      uwagę odmowy.
    • agata_to_ja Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 15:16
      Mój mąz też ma brata, a on żone i syna. Wyobraź sobie, że żyjemy w zgodzie,
      niespecjalnie dużo czasu spędzamy ze sobą, każda z rodzin ma swoje życie, ale
      raczej lubimy się. Nam powodzi się chyba troche lepiej, niż im, ale mamy dwoje
      małych dzieci, oni jednego syna (już w gimnazjum), więc w sumie to się chyba
      wyrównuje - my mamy nieco większe wydatki.
      W sumie to nie wiem, jak oni stoją finansowo, bo nas to nie interesuje. Moja
      teściowa jest sama, tato męża nie żyje od wielu lat (nie znałam go). Pomagamy
      jej finansowo i brat męża też. Nie przesadnie, nie stale, ale kiedy ma
      nieopłacone rachunki, lub brakuje jej na życie, to tak.
      I teraz najciekawsze. Nie mam zielonego pojęcia, ile czasu ona poświęca czy
      poświęcała drugiemu synowi i jego rodzinie. Nie wiem, bo nic mi do tego. Czasem
      prosimy ją o pomoc przy dzieciach. Jeśli może, to ok, pomaga. Jeśli ma inne
      plany (i nie wnikam jakie, może jechac do drugiego syna, może na działkę z
      przyjaciółmi), to po prostu odmawia.
      Nigdy nie była z naszymi dziećmi 2 tygodnie ani nawet tydzień na żadnej działce,
      czy nad morzem, bo nie prosimy o to.
      Aha, nie mam zielonego pojęcia, czy mój mąż czy jego brat był dzieckiem bardziej
      kochanym, czy też faworyzowanym. Aha, brat męża kupując mieszkanie dostał od
      mamy jakąś sumę pieniędzy, która została z zamiany mieszkań (mieszkanie mamy na
      większe). Początkowo trochę mnie to smuciło, bo my dostaliśmy dużo mniej wtedy.
      Ale ok, było minęło. Nie zaprząta mi to głowy.
      Uważam, że to zdrowe stosunki. Dlaczego Twoje nie mogą być takie?
      Na pewno byłoby mi przykro, gdyby teściowa nie interesowała się moimi dziećmi.
      Ale z tego co piszesz, to do sieropnia (a więc zaledwie miesiąc temu) wszystko
      było ok. Teraz urodził się maluch, więc może być naprawdę zajęta pomagając
      synowej. Piszesz, jakby nie interesowała się wnukami od miesięcy.
      Uważam, że teściowa troszczy się o rodzinę drugiego syna, któremu się gorzej
      powodzi. Widząc Waszą niechęć do nich być może również traci sympatię Dla was.
      To niewykluczone. Robiąc jej wyrzuty i unosząc honorem nie wystawiacie sobie
      najlepszego świadectwa.
      I nie rozumiem tego licytowania się - jak ona nie zadzwoni to my też nie. Czy
      ona Wam zrobiła aż taką krzywdę, że syna nie interesuje zdrowie matki, że nie
      zadzwoni i nie spyta? U nas raz mam dzwoni, raz my, ale nawet nie weim kto
      dzwonił ostatnio, nie wiem bo nie przykładam wago do tego.
      Moja teściowa jest dośc wyątkową osobą. Wiele by pisać o jej różnych dziwactwach
      i tekstach, które czasem wstawia dzieciom. A jednak stosunki nasze są poprawne,
      dotyczy to również brata męża. Mama ileś czasu poświęca im, ileś nam, i na pewno
      sporo na swoje własne potrzeby. Na przykład ja idę na koncert Stinga,a mąż
      chciał iść na mecz piłki nożnej, ale mam nie zgodziła się zostać z dziećmi, bo
      ma inne plany. Wyobraź sobie, że nie obraził się za to, tylko zostanie w domu, z
      z dziećmi.
      Jakoś nie widzę różnicy w naszych dwóch historiach (mam na myśli Twoją i moją)
      oprócz waszego i naszego stosunku do rodziny i szacunku dla wolności każdego
      człowieka.

      • monia323 Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 15:38
        Zgadzam sie z Toba i troche zazdroszcze tej sytuacji.
        Ale,
        Jesli my nie zadzwonimy do tesciowej to ona tez do nas nie zadzwoni (
        oczywiscie bedzie to nasza wina)
        Pozatym przy okazji rozmowy(dzwoniłam 3 dni temu) mogłaby się zapytac a jak tam
        uwas jak dzieci itp. To ja sie spytałam co u nich słychac ,czy sa zdrowi.
        Ona nawet nie wspomniaa o dzieciach. O to mam zal.

        Jesli chodzi o zostanie z dziećmi na dłużej- nie wiem czy ty pracujesz, ale
        powiedz mi z kim w takim razie zostawiasz małe dzieci w czasie wakacji,bo nie
        uwierze ,że dostajesz urlop na 2 miesiace.

        Widocznie w tej rodzinie od początku bracia byli jednakowo traktowani i dlatego
        macie dobre stosunki, ale wierz mi w tej rodzinie to tak nie jest. Okazuja nam
        to przy każdej okazji ( a to dogadywania, wypominanie,zazdrość o zakup
        czegokolwiek chocby DVD).
        • agata_to_ja Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 15:46
          Ja pracuję i mój mąż też. Dzieci chodzą do przedszkola, z którego odbiera je
          opiekunka, zostając znimi do mojego powrotu z pracy. Wakacje spędziliśmy
          następująco: najpierw mąż 2 tygodnie nad morzem z dziećmi, potem ja 3 tygodnie
          (w międzyczasie dzieci po kolei przeszły ospę, co skomplikowało sprawy, ale
          poradziliśmy sobie z pomocą babci i niani). Po powrocie byli w domu, niania
          przychodziła o 10.00 rano a nie po południu, jak w czasie roku szkolnego,
          Spdziły też kiljka dni u niej, bo ona mieszka poza miastem.
          Pewnie nie masz opiekunki do dzieci i rzeczywiście potrzebujesz pomocy. Ale to
          tym bardziej trzeba starać się utrzymywać z babcią dobre układy smile
          Albo naprawdę zatrudnij kogoś do pomocy. Bez złośliwości, ale chyba twoja
          sytacja materialna nie jest zła, sama piszesz o tym. Bedzi ci łatwiej no i w
          wakacje będzie mia kto zająć się dziećmi.
          Pozdrawaim
          agata

          P.S. 10 latek to może chyba już zakosztować samodzielnego wyjazdu?
          • arletta.wagner Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 15:50
            ciut nie na temat ...ale fajne wakacje maz osobno,Ty osobno..ja bym sie na to
            nie zdecydowała za nic. a sprawa jest taka ze wnuki - bo o dzieciach juz było -
            nalezy traktować równo. zresztą - niewłasciwe zachowania babci zaprocentują za
            jakis czas stosunkiem wnuków do niejsmile
            • agata_to_ja Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 16:06
              Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na wakacje osobno. Kiedyś nie chciałam tego brać
              pod uwagę, ale w tym roku doszłam do wniosku, że chcę, aby dzieci były dłużej
              nad morzem. Poza tym oboje z mężem uznaliśmy, że każde z nas będzie też miało
              odpoczynek jak posiedzi samo w domu (jakkolwiek byśmy się nie kochali i nasze
              dzieci też smile) Ja pisałam intensywnie pracę mag.
              Powiem ci, że nie cierpiałam bardzo. Męża mam cały czas przecież przy sobie, dwa
              - trzy tygodnie nie problem. Nawet fajnie było potęsknić. Ponadto spędziliśmy
              razem nad tym morzem 3 weeekendy. Może ja już jestem na takim etapie, o którym
              nawet kiedyś nie myślałam, że wolę, aby dzieci miały dłuższe wakacje? I że sobie
              na pewno poradzę z nimi sama przez jakiś czas. Mąż też bardzo dobrze zajmuje się
              maluchami i bez problemu sobie poradził.
              To jest również nasz sposób na zagospodarowanie wakacji, na czas kiedy
              przedszkole jest zamknięte. Co mam robić, siedzieć i płakać, że nie mam z kim
              dzieci zostawić?

              Dodam jeszcze, że mąz był przez tydzień we wrześniu z synkiem na Mazurach na
              rybach.
              My jesteśmy małżeństwem 10 lat (może to dlatego? wink), dzieci mają 5,5 i 3,5
              roku. Powoli zaczynamy być bardziej mobilni, spędzamy czas jak każdemu z nas
              pasuje. Uważam, że to fajna sprawa, że mąż zabrał synka na męską wyprawę (było
              jeszcze 4 kolegów męża). Miałam rozpaczać, że będziemy przez tydzień osobno,
              albo ciągnąć się z nimi?


          • monia323 Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 16:00
            Rodzina powinna wakacje spedzac razem. Jest to jedyny czas jaki mozna spedzic
            razem bez ciągłego spieszenia się.Ja i tak mam dobrze bo moge wziąsc urlop 2
            tyg w lipcu i w sierpniu, maz ma wolny cały miesiac.
            Zostaje nam 2 tyg - szkoda by dzieci siedziały w smierdzacym mieście skoro
            niedaleko jest działka w lesie sosnowym.Starsze dziecko wyjezdza w tym czasie
            na obozy,ale młodsze jest za małe.
            I widzisz jak tesciowa pracowała to oczywiste było ,że nie może zając sie
            dzieckiem i wtedy mówiła "gdybym nie pracowała to bym sie zajeła". Jak nie
            pracowała to tez znalazła wymówkę.
            Ale zycie jest przewrotne. I tak jak napisałam wcześniej prędzej czy pózniej to
            oni bedą potrzebowac wsparcia, pomocy i wtedy my powiemy: "przepraszamy ale,
            nie możemy bo mamy to czy tamto do załatwienia". Czy będzie im miło?
            A gdyby byli do nas i naszych dzieci przyjaznie nastawieni i zachowywali sie
            jak rodzice to napewno i nasz stosunek do nich byłby inny.
            • agata_to_ja Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 16:12
              Przepraszam, ale jeśli dzieci maja jakiś tam obowiązek wobec rodziców (pomocy na
              starość na przykład) to z powodu tego, że rodzice nimi się zajmowali i je
              wychowywali. A nie w zależności od tego, czy rodzice niańczą wnuki, czy nie.
              dziadkowie mają najpierw poświęcać się dla własnych dzieci, a potem dla ich
              dzieci? Jeśli rozważać to tak interesownie, to dostają w zamian tylko jedną
              pomoc - pomoc dzieci na starość.
              Ja tak na to nie patrzę, ale skoro Ty tak, to i ja argumentuję w ten sposób.
              Co do wakacji to wypowiedziałam się już. Też kiedyś sobie tego nie wyobrażałam.
              Spędziliście wakacje razem, a teraz masz problem. Ja wybrałam inaczej.
              W czasie roku staramy się spędzać bardzo ciekawie weekendy i mieć je w calości
              dla dzieci. To mało, ale cóż...
              Nie zauważyłam,a by moje dzieci były nieszczęśliwe z powodu tego, że były tylko
              ze mna albo tylko z tatą nad morzem. A fakt, że były tam tak długo bardzo sobie
              chwalili. smile


    • g0sik Re: moja teściowa-problem 23.09.05, 17:20
      >....I wtedy ok ,jak im będzie trudno to pomoc sie należy. Należy dać coś z
      >siebie, próbować a nie tylko leżeć do góry d... i udawać tego nie umiem,
      >jestem biedna, pomózcie, bo nie daję sobie rady itp.

      W takim razie widocznie nic nie dajesz od siebie swojej teściowej skoro nie
      chce Ci pomagać!!!

      Pomoc to nie coś co się należy. A w dodatku zachowujesz się tak jakbyś to ty
      musiała pomagać bratowej. Co Cię obchodzi co teściowa robi ze swoim czasem i
      pieniędzmi??? Teściowa nie chce zając się przez 2 tygodnie 5 letnim wnukiem?
      Jej święte prawo bo taki dzieciak jest niezwylke absorbujący i trzeba mieć oczy
      dookoła głowy przez cały dzień. Napisałam to już w którymś z Twoich wątków:
      wyżej s-sz niż......Rozwodzisz się nad swoją wyższością nad bratową, piszesz o
      niej z pogardą a teraz się okazuje, że 1 000 zł to góra pieniędzy??? Bu ha ha
      ha

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka