jestem w trakcie "cichych dni". I wiecie co - dzis doszłam do wniosku że moje
małżeństwo to fikcja. Nic już mnie z mężem, oprócz naszych dzieci, nie łączy.
No i smutno mi. Nie dlatego, że nasz związek to tylko formalnośc ale dlatego
że tak długo sama siebie oszukiwałam, ignorując wcześniejsze sygnały. ej do
dupy z tym.