Dodaj do ulubionych

moje małżeństwo ....

25.09.05, 19:57
jestem w trakcie "cichych dni". I wiecie co - dzis doszłam do wniosku że moje
małżeństwo to fikcja. Nic już mnie z mężem, oprócz naszych dzieci, nie łączy.
No i smutno mi. Nie dlatego, że nasz związek to tylko formalnośc ale dlatego
że tak długo sama siebie oszukiwałam, ignorując wcześniejsze sygnały. ej do
dupy z tym. sad
Obserwuj wątek
    • zonka77 Re: moje małżeństwo .... 25.09.05, 20:10
      aga...ja też jestem aga wink
      ciche dni sa mi nie obce,choć na szczęście już długo się bez nich z mężem
      obywamy wink
      myślę sobie że to co napisałaś wynika z rozżalenia i nerwów może?
      Dlaczego uważasz że twoje małżeństwo jest fikcją?
      • aga55jaga Re: moje małżeństwo .... 25.09.05, 20:47
        rozżalenie i nerwy - to już było. Kiedyś. Przejmowałam się "stawałam na głowie"
        żeby między nami było jak najlepiej, żeby tylko było dobrze. Nigdy nie
        stawiałam swoich potrzeb na pierwszym planie - najpierw był On. Jego zawsze
        starałam się zadowolić. I jego karanie mnie swoim milczeniem.
        Jakieś "przewinienie" z mojej strony (wg jego katalogu) i kara - nie rozmawiam
        z nią. Świadome znęcanie się nad moimi uczuciami, i stawianie siebie w pozycji
        Pana Domu - bo przecież on pracuje, on zarabia, świadome upokarzanie, bo
        przecież Ty nie zarabiasz więc będzie tak jak ja chcę oj lista żalów byłaby
        długa...
        A teraz już mi się nie chce, jego humory już mnie nie "ruszają" mam je głęboko
        w ..... Na samą myśl że mnie może dotknie wzdrygam się. Nie mam ochoty na żaden
        fizyczny z nim kontakt. Nawet nie wiem czy bym się zmartwiła gdyby mnie
        zdradził. Możemy nieodzywać się do siebie całymi dniami - żadnemu z nas nie
        zależy żeby wyciągnąć pierwszemu rękę do zgody (kiedyś bez wzgledu na
        okoliczności zawsze to byłam ja). Gdyby nie dzieci - napewno bym odeszła ja
        albo on. Obydwoje jesteśmy z rozbitych rodzin, więc wiemy, co to znaczy nie
        mieć pełnej rodziny i to jest chyba jedyne co mnie powstrzymuje przed
        rozstaniem. Ciekawe jak długo potrwa jeszcze ta agonia?
        • zonka77 Re: moje małżeństwo .... 25.09.05, 21:22
          sad smutno to brzmi. A ile lat jesteście małżeństwem?
    • zona_wojtka Re: moje małżeństwo .... 25.09.05, 21:27
      Ja po kilku latach małżeństwa postanowiłam nie osądzać tak generalnie swojego
      małżeństwa w trakcie cichych dni. Zawsze później zmieniałam zdanie...
    • pyza1980 Re: moje małżeństwo .... 26.09.05, 10:30
      To zaskakujące, ile dziewczyn boryka się z podobnym problemem. Gdy urodziłam
      córeczkę 2 lata temu byłam w bardzo podobnej sytuacji. Nie potrafiliśmy
      porozmawiać na żaden temat bez kłótni, ciągłym żalom i pretensją nie było
      końca.Ja byłam winna wszystkiemu co się działo do okoła. W ogóle było totalnie
      do d... Jedyną rzeczą o jakiej marzyłam była separacja albo rozwód. O
      jakimkolwiek przytuleniu, czy całusku nie było mowy. Miałam najgorszą deprechę
      życiową. Wtedy ktoś poradził mi żebym przeczytała sobie "Mężczyźni są z Marsa, a
      kobiety z Wenus" albo odwrotnie - nie pamiętam. Na początku wydało mi się, że to
      bzdurne, że żadna książka nie naprawi mojego małżeństwa, ale przeczytałam. Nie
      wiem dokładnie czy to książka, czy to tylko nasze starania, ale wszystko się
      zmieniło. Na dzień dzisiejszy jestem naprawdę szczęśliwą mężatką i to z tym
      samym facetem smile Pewnie, że do dzisiaj się czasem kłócimy, ale już zupełnie
      inaczej ze sobą rozmawiamy. Tak że, jeżeli jest jakiś cień szansy dla Was to
      walczcie o siebie, bo nigdy nie wiadomo, a przeciez kiedyś na pewno bardzo
      żescie sie kochali?
    • elena70 Re: moje małżeństwo .... 26.09.05, 19:05
      Przeczytaj "Mężczyźni są z Marsa....", bo oni naprawdę mają inną psychikę. Ja
      jestem 10 lat po ślubie i raz na kwartał mam takie myśli jak ty. Ostatnio po 2
      tygodniowych wczasach jest już 1,5 miesiąca dobrze. Może oboje jesteście
      przemęczeni i przydał by się jakiś wypad np. na jesienny weekend bez dzieci.
      Tylko wy, bez sexu, po prostu żeby pobyć razem, pogadać, połazić po górach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka