Dodaj do ulubionych

Czy przyznajecie się księdzu?

03.10.05, 07:28
Mam pytanie do eMam stosujących antykoncepcję - czy w czasie spowiedzi
przyznajecie się do tego? Bo ja chyba nie jestem najlepszą katoliczką, ale
wcześnie nie przyszło mi do głowy by o tym wspomnieć księdzu. A tu tymczasem
koleżanka została o antykoncepcję zapytana przy konfesjonale i nie dostała
rozgrzeszenia (gdyby przysięgła że przestanie stosować pigułki to by
dostała). Nie wiem co teraz robić - mam być niedługo chrzestną a ksiądz w
nasze parafii może mi z tego powodu robić trudności - "Rodzice chrestni muszą
świecić przykładem"! Nie wiem, na prawde nie wiem... :o(
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 08:55
      Sprawa niby prosta: jestes katoliczka - musisz respektowac zasady, ktore w
      Kosciele katolickim obowiazuja. Reszta to sprawa Twojego sumienia. Moim zdaniem
      ksiadz nie ma prawa pytac. Od tego jest rachunek sumienia, zeby samemu dojsc do
      porozumienia z soba.
      Moje stanowisko do spowiedzi zmienilo sie o 180 stopni, kiedy na spowiedzi
      przedslubenj kasidz zapytal czy stosuje sie do 7 przykazania i zaczal mi
      pyskowki urzadzac w konfesjonale. To samo zafundowal mojemu mezowi.
      Rozgrzeszenie dostalismy + 10 zdrowasiek do bezmyslnego odklepania. Od tamtej
      pory jestem za spowiedzia powszechna i tylko Bog bedzie mnie rozliczal z moich
      wystepkow na tym swiecie. Nie nerwowy ksiezulo spragniony opowiesci o seksie w
      konfesjonale.
      • kasper68 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 10:36
        To co takiego ukradliście, nie masz w poszanowaniu cudzej własności? Bo 7 to
        nie kradnij.
      • zona_mi Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 09:46
        gagunia napisała:

        > Rozgrzeszenie dostalismy + 10 zdrowasiek do bezmyslnego odklepania.

        Ta bezmyślność była przymusowa? Nie dało się inaczej? wink
    • beata985 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 08:57
      no to masz problemsad
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=22537735&a=22543222
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=26964820&a=27008643
    • malgosiek2 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 08:59
      Hm........nie rozumiem dlaczego obcemu facetowi mam mówić o moim zyciu intymnym?
      Czy dlatego,że jest księdzem?Dla mnie to nie ma znaczenia.On mnie nie zwierza
      się ze swojego życia intymnego.
      Nie chodzę do kościoła wogóle od dobrych kilku lat poprzez totalne zniechęcenie
      z ich strony(robię się ateistką).
      I dlaczego do jego chcenia czy nie mam dosatć rozgrzeszenie czy tez nie i
      ciężko pokutować i jeszcze wysłuchiwać reprymendy.
      Ja swoje życie inytmne chronię,bo ono jest moje i mojego męża.
      Może włożyłam kij w mrowisko,ale ja takie mam zdanie.
      Ja bym nie mówiła tym bardziej,że masz zostać chrzestną.Wiem,że zatajenie
      grzechu,bo o tym mowa to spowiedź nieważna,ale............
      Pozdrawiam Gosia
    • pyza1980 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 09:11
      Mi się wydaje, że to nasza indywidualna sprawa, a kościół ma guzik do tego.
      Niech oni się lepiej zajmą pomocą dla tych rodzin co tego nie stosują i mają
      gromadkę dzieci, ale nie mają czego do garka włożyć, niż karceniem nas za to, że
      my stosujemy antykoncepcję. Ja bym nie powiedziała. Co więcej, uważam, że moje
      życie intymne to tylko moja sprawa. Moją koleżankę ksiądz zapytał, czy kocha sie
      z mężem tylko po Bożemu. Normalne??? Gdyby trafiło na mnie urządziłabym niezłą
      awanturę w tym "świętym" konfesjonale. Jeżeli masz mieć wyrzuty sumienia z tego
      powodu, że nie powiedziałaś o tym na spowiedzi, to powiedz. Najwyżej będziesz
      poszukiwała drugiego NORMALNEGO księdza, który da ci rozgrzeszenie. Powodzenia.
    • dorotakatarzyna Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 09:39
      Przecież spowiadac nie musisz się w swojej parafii. A proboszcz wystawiając
      zaświadczenie sprawdza tylko, czy masz ślub kościelny. Tak że nie powinno to byc
      przeszkodą.
      Chociaż rzeczywiście, co to za wiara... Albo się jest osobą wierzącą i
      przestrzega się przykazań, albo nie ma się co oszukiwac. Spowiedź w której
      zatajasz grzech jest po prostu nieważna.
      Ja osobiście jestem osobą bardzo wierzącą i z tego względu nie stosuję
      antykoncepcji.
    • rita75 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 09:42
      ze uprawiacie seks oralny, grzesznice? wink
    • aniaka2 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 09:44
      Nie spowiadam się z tego, jakoś nie uważam tego za grzech, a skoro ksiądz
      uważa, że to grzech to niech sam się z tego spowiada smile
      • mala.ela Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 10:24
        ale powinnaś uważac to za grzech jeśli chodzisz do spowiedzi, bo takie jest
        stanowisko Kościoła w tej sprawie. Niestety.
        Ja tez uważam ze pogląd iż stosowanie antykoncepcji jest grzechem - jest po
        prostu bez sensu. No i mam dylemat.
        • aniaka2 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 10:35
          > ale powinnaś uważac to za grzech jeśli chodzisz do spowiedzi, bo takie jest
          > stanowisko Kościoła w tej sprawie.

          Niby tak, ale gdybyśmy szli tym tropem to trzeba byłoby nawet głosować w
          wyborach tak jak kazał ksiądz proboszcz. Grzech to kwestia naszego sumienia, a
          nie pogladów księdza czy oficjalnych stanowisk Kościoła. Każdego z nas osądzi
          Bóg, nie ksiądz. Niektórzy chrześcijanie mają tylko spowiedź powszechną czy to
          znaczy, że nie idą do nieba?
          • mala.ela Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 11:20
            no niedokłądnie tak. Bo to co ksiadz z ambony głosi (na kogo głosowac itd) to
            jest jego prywatne zdanie. Tu nauka Kościoła nie ma nic do rzeczy. Natomiast
            antykoncepcja uważana jest za grzech przez sam Kościół. I tu tkwi różnica. Z
            tego co wiem to tak uznał papież, a jako że istnieje dogmat o nieomylności
            papieża to niestety antykoncepcja jest grzechem.

            > Grzech to kwestia naszego sumienia, a
            > nie pogladów księdza czy oficjalnych stanowisk Kościoła
            Idąc tym tropem można np. uznac, ze zdrada małzeńska nie jest grzechem (bo nie
            gryzie mnie z tego powodu sumienie, nie uważam ze zrobiłam cos złego). A jednak
            tak nie jest.

            > Niektórzy chrześcijanie mają tylko spowiedź powszechną czy to
            > znaczy, że nie idą do nieba
            no ale tak w kościele katolickim nie jest, a mysle ze mówimy tu właśnie o
            katolikach, prawda? nie wypowiadam się co do innych odłamów chrześcijaństwa bo
            się na tym nie znam
            • lila1974 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 09:13
              Pius też był nieomylny jak popierał Hitlera????!!!!
              • mala.ela Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 12:17
                wiesz, nie mnie to oceniac, ale taki dogmat istnieje. Na tym stanowisku byli
                juz rózni ludzie (nie zawsze najlepsi, jak sie później okazywało), ale dogmat
                dogmatem - i dotyczy właśnie stanowiska a nie danej osoby. Po prostu papież
                jako papież jest nieomylny.
    • przeciwcialo Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 09:52
      Ja uważam że pigułki nie różnia sie od metod naturalnych- wiem zaraz podniosa
      sie krzyki ale mnie oco innego chodzi niz porównanie. Antykoncepcja
      antykoncepcja ale liczy sie nastawienie do ewentualnie poczetego życia. Czy
      jesli zajde w ciąze mimo antykoncepcji to urodze dziecko? Dla mnie sprawa
      prosta- urodze.
      • dzidzia_bojowa1 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 15:33
        I ja się pod tym podpiszę. Jakiś ksiądz mi kiedyś powiedział, że jeżeli "przyzwalam" niejako, czy biorę potencjalne zajście w ciążę po duwagę i urodzenie tego dziecka to ok. Ale wyjdzie na to, że po diabła wtedy antykoncepcjasmile Utrudnienie Panu Bogu robotysmile

        Dręczy mnie sumienie przez antykoncepcję, bo tak zostałam wychowana, ale jednocześnie uważam, że coś tu ś mierdzi z tą nagonką na nią.
        Natomiast wszelkie wczesnoporonne środku są u mnie skreślone, nie byłabym w stanie używać i mieć spokój sumienia. Ale na nikogo używającego nagoni nie zrobię - ich biznes after all.

    • ula_max Niby sama napisałaś... 03.10.05, 10:45
      "ja chyba nie jestem najlepszą katoliczką, ale
      > wcześnie nie przyszło mi do głowy by o tym wspomnieć księdzu." Zawsze podczas
      spowiedzi mówisz, że wiecej grzechów niepamiętasz, ale za wszystkie załujesz i
      obiecujesz postawę. Więc to że nie mówiłaś nie ma tu znaczenia. Ja nie
      spowiadam się, nie przystępuję do komunii. Dlaczego? Bo skoro nie przyjmuję
      niektórych nauk kościoła nie mogę czuć się jak "pełnoprawny katolik". W Boga
      wierzę, do kościoła chodzę. Chrzesną być nie muszę. Uważam że nie powinnaś być
      chrzesną i nie ma co tutaj dorabiać filozofii. Kościół jest przeciwny
      antykoncepcji. A zrobisz jak chcesz, możesz nawet księdzu przy spowiedzi
      nakłąmać, tylko jaki jest tego sens? Dla ludzi?, zeby sie pokazać?, zeby nie
      wytykali?
      • ula_max Re: Niby sama napisałaś... 03.10.05, 10:46
        oczywiście obiecujesz POPRAWĘ, sorry za pomyłkę
        • andaba Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 11:16
          A co jest warta spowiedź, jeżeli nie wyznaje się wszystkich grzechów? Po co w
          ogóle do niej chodzić? Dla ludzi? Moim zdaniem albo jest się katoliczką i
          respektuje się wszystkie nakazy Kościoła, albo nie. Oczywiście do kościoła
          wolno chodzić każdemu, ale przyjmowanie sakramentów w takiej sytuacji nie ma
          moim zdaniem sensu.
      • kachnab Re: Niby sama napisałaś... 05.10.05, 10:33
        ula_max napisała:

        . Uważam że nie powinnaś być
        > chrzesną i nie ma co tutaj dorabiać filozofii.

        Gdyby tylko ci, ktorzy nie maja sobie nic do zarzucenia mogli byc chrzestnymi,
        to malo by bylo tych chrzczonych...
    • nunia01 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 11:27
      A mi się wydaje, że za bardzo się podnosi wagę brania czy nie brania tabletek.
      Raz jeden w kościele usłyszałam rozsądne zdanie na ten temat w poradni przed
      ślubem. "No trudno - stosujecie - Bóg ma co prawda wobec was inny plan, ale
      pozwala wam wybierać."
      Po prostu pani podeszła do grzechu antykoncepcji tak samo jak do każdego innego
      - palenia papierosów (jakoś nie słyszałam, aby księża palaczom odmawiali
      rozgrzeszenia), żarcia słodyczy w nieprzyzwoitych ilościach (grzech łakomstwa,
      albo nawet przeciko duchowi świętemu jak to komuś ewidentnie szkodzi), itp.
      Ciągle jeszcze antykoncepcja jest nie wiadomo po co demonizowana.
      Zauważcie też, że kwestia antykoncepcji na podstawie tego samego Pisma Świętego
      jest zupełnie inaczej powjmowana w kościołach protestanckich czy u świadków Jehowy.
      Ja akurat biorę bo muszę i może dzięcki temu będę mogła w przyszłości zajść w ciążę.
      Uważam jednak, tak jak jedna z Was napisała, że najważniejsza jest kwestia
      nastawienia i gotowości na przyjęcie dziecka - nawet niezaplanowanego - ja tą
      gotowość mam - i nie księdzu mnie oceniać.
      • achulka1 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 12:02
        Swietny temat!
        no bo właściwie jak to wszystko pojmować.
        z jednej strony "obowiazki małżeńskie", z drugiej strony zapewnienie godziwego
        zycia wszystkim dzieciom, z trzeciej strony.. i tych stron jest strasznie dużo.
        czyli jeżeli łykamy tabletki, czy naklejamy plastry to jesteśmy stawiane na tej
        samej linii co ludzie którzy świadomie popełnieją grzechy ciężki, no nie wiem
        na przykład zabijają staruszkę dla 10 zł, gwałcom dzieci, czy coś w tym
        rodzaju. bo czym jest grzech ciężki? grzech ciężki jest wtedy kiedy jest
        świadomy zamiar popełnienie czegoś złego, popełnienie tego czynu i brak żalu za
        to.
        ale przeciez gdybym zaszła w ciąże mimo, ze stosuję antykoncepcje to bym nie
        usunęła dziecka tylko zrobiłabym wszystko żeby żyło szczęśliwie i kochałabym
        jak dzieci zaplanowane.
        czyli nie mogę mówić, ze jestem dobrą katoliczką.
        ostatnio na spowiedzi powiedziałam, że stosuję antykoncepcję i że robię zakupy
        w niedzielę. Spowiadający mnie ksiądz skupił się na...zakupach oczywiście. a
        jak bym poszła do konfesjonału obok to kto inny mógł by mnie wykląć za
        naklejanie plastrów.
        gdzie znależć kompetentnego księdza, który rozwieje tego rodzaju wątpliwości?
        czy w moim przypadku, kiedy spowiednik olał kwestje plastrów mogę przystępować
        do komunii, w końcu otrzymałam rozgrzeszenie, ale mam świadomość, ze popełniam
        grzech( wobec Kościoła nie wobec Boga)
        rety jakie to skomplikowane.
        • ala67 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 13:31
          achulka1 napisała:
          >> ostatnio na spowiedzi powiedziałam, że stosuję antykoncepcję i że robię
          zakupy
          > w niedzielę. Spowiadający mnie ksiądz skupił się na...zakupach oczywiście.

          Ostatnio spowiadaliśmy się z mężem (chrzest i tzw. karteczki) i mój mąż się
          przyznał, ja nie - bo zupełnie mi do głowy nie przyszło. Ksiądz skupił się na
          nie chodzeniu do kościoła, zdaje się, grzech rozpusty (czyli seksu dla czystej
          przyjemności) pominął całkowitym milczeniem wink
          Wydaje mi się, że jest kwestią czasu, kiedy stanowisko Kościoła w tej sprawie
          ulegnie zmianie.
          A gdyby, jak jedną z koleżanek, ksiądz mnie zapytał, czy się kocham po bożemu,
          to bym chyba powiedziała: regularnie seks oralny, analny, od czasu do czasu
          tójkącik, ale my to uwielbiamy, proszę księdza, daje nam to szczęście, więc
          chyba Bóg nie ma nic przeciwko temu?
          Uważam, że ksiądz nie ma prawa pytać o takie rzeczy, i tyle.
        • rebeka77 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 10:06
          Zakaz handlu , robienia zakupów w niedzielę ? Co za obłuda ! W każdą
          niedzielę cała Częstochowa wyglada jak jedno wielkie targowisko ...Fujjjjj
          Niech sami sobie zrobią porządny rachunek sumienia , a nie włażą ludzią z
          buciorami do łóżek ...
          • rebeka77 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 10:08
            ludziom
    • bebell Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 13:16
      Zgadzam się z ulą_max. Ja również w Boga wierzę i do Kościoła chodzę, ale nie
      spowiadam się i nie przystepuję do Komunii. Nie jestem w stanie przestrzegac
      zasad- z różnych powodów- to mój wybór, ale nie urządzam szopki.
      Jeżeli spowiadasz się zatajając grzech ciężki, spowiedź jest nieważna. W dodatku
      popełniasz grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Po co? Dla kogo? Bo chyba przecież
      nie dla siebie skoro masz poczucie, że grzeszysz???
      Na tym polega spowiedź, że wyznajesz wszystko, a skoro nie jesteś w stanie lub
      nie chcesz powiedziec wszystkiego idź do domu i nie bądź hipokrytką. Myślę, że
      tak jest uczciwiesmile)) I wtedy rzeczywiście osądza Cię tylko Ten Na Górzesmile)) I
      decyduje wpuścic czy nie wpuścic, otworzyc przed Toba te Bramy Niebieskie czy
      niesmile))

      kasia
    • pimenta Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 13:48
      Ja nie dostalam rozgrzeszenia po tym jak powiedialam ksiedzu ze jestem w ciazy
      i zyje z mezem bez slubu koscielnego...bardzo bym chciala moc isc do komunii ale
      na razie niestety nie moge.Do kosciola chodze,bylam porozmawiac z innym
      ksiedzem(przeprowadzilam sie do innego kraju) powiedzial ze rozgrzeszenia mi dac
      nie moze ale zebym sie nie martwila,chodzila do kosciola i modlila sie.Bardzo
      mnie podniosl na duchu, bo w Polsce podczas spowiedzi w konfesjonale prawie
      czulam jak mi ogien piekielny pali stopy, tak mi sie dostalo.Nigdy mi nie
      przyszlo do glowy zeby powiedziec ksiedzu o antykoncepcji...ale mysle ze
      nieszczera spowiedz nie ma sensu...przeczy samej sobie...
    • usagi_san Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 14:38
      A ja nadal mam mętlik w głowie. Zresztą idźmy dalej tym tropem - ja nie dostanę
      rozgrzeszenia bo stosuję antykoncepcję farmakologiczną, inna dziewczyna która
      stosuje "kalendażyk" to rozgrzeszenie dostanie. A przecierz obie nie chcemy
      mieć w tym momencie dzieci - jedyne co nas różni to metoda. Dla czego jedna
      jest w pożądku a druga antychrześcijańska. Ja po porodzie nie mogę dojś narazie
      z okresem do ładu i boję się tak szybkiej wpadki (Bartuś niedługo kończy 5 mcy)
      tym bardziej że jestem po CC. Gwarancje daje mi jedynie pigułka.
      Zresztą... Czy mężczyzna którego żona zażywa pigółki też powinien mówić o tym
      przy spowiedzi - przecież to zazwyczaj jes obopulna decyzja.
      • mama.tosi Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 14:59
        Tak, mężczyzna tez powiniensmile))
        Mój M. się spowiadał, a teraz oboje nie spowiadamy się i nie przystepujemy do
        Komunii. Bo tak jak piszesz to jest wspólna decyzja.
        A pomiedzy stosowaniem metod naturalnych a farmakologicznych jest zasadnicza
        różnica.

        k.
      • sowa_hu_hu autorko postu 03.10.05, 16:19
        zrozum że pigułka anty moze spowodowac poronienie płodu w bardzo wczesnym
        stadium - dlatego ta metoda jest zakazana przez kościół...
        kalendarzyk poronienia nie spowoduje...
        skoro boisz sie zajśc w ciaże bo masz rozregulowany cykl to pewnie wg kościoła
        powinnaś byc jak na razie wstrzemiężliwa...
        wg mnie to proste jak drut
        ale też pokopane - niestety...
        • lola211 Re: autorko postu 03.10.05, 18:02
          > zrozum że pigułka anty moze spowodowac poronienie płodu w bardzo wczesnym
          > stadium - dlatego ta metoda jest zakazana przez kościół...

          Chyba jestem niedoszkolona(mam prawo bo pigulek nie uzywam od jakichs 10
          lat).Myslalam, ze pigulki w ogole nie dopuszczaja do zaplodnienia (nie dochodzi
          do owulacji).
          • sowa_hu_hu lola211 03.10.05, 21:27
            nie słyszałam o przypadkach kiedy kobiety zachodzą w ciąże podczas stosowania
            pigułek????????????
            ja znam takie przypadki
            tabletki nie dają 100% pewnosci...
            • malgosiek2 Re: lola211 03.10.05, 21:33
              Owszem zachodzą,ale najczęściej tabl. nie wchłania się z powodu wymiotów lub
              antybiotyki osłabiają działanie tabl.anty.
              I to guzik prawda,że wywołują wczesne poronienie dla celów propagandowych to
              napweno.
              Moja siostra ma dziś 8 letnią zdrową córkę z tabl.anty poniewaz w tym samym
              czasie była chora na zap.oskrzeli i brała antybiotyk,który osłabił działanie
              tabl.
              Więc niech inni nie wciskają kitu z tym poronieniem,bo to stek bzdur.
              Poniżej też napisałam post o błednym myśleniu.
              Pzdr.Gosia
              • inuanna Re: lola211 03.10.05, 22:58
                Dla tych, które nie wierzą, ż pigułki mogą działać wczesnoporonnie, cytuję
                fragment opisu działania preparatu Marcilon: "Preparat przyjmowany zgodnie z
                zaleceniami lekarza hamuje dojrzaewanie komórki jajowej, co uniemożliwia
                zapłodnienie. Ponadto w błonie śluzowej macicy zachodzą zmiany ZAPOBIEGAJĄCE
                PRZYJĘCIU ZAPŁODNIONEJ KOMÓRKI JAJOWEJ."
                • przeciwcialo Re: lola211 04.10.05, 08:14
                  To nadinterpretacja. Nie ma jajeczka nie ma ciąży. A błona śluzowa macicy
                  zmienia sie w czasie brania pigułek podobnie jak w czasie naturalnego cyklu.
                  Narasta jednak mniej. Coś się musi przeciez złuszczać w czasie "miesiaczki".
                  • weronikarb Re: lola211 04.10.05, 09:35
                    Jeśli chodzi o poronienie. To swego czasu jak poszlam do gina potwierdzić ciąże
                    to na wstępie mi powiedzial: dopoki nie zobaczymy serca to nie jest ciąża. W
                    takiej ciąży pani jest kilka tysiecy razy nei wiedzac o tym i dochodzi do
                    samoistnego poronienia - czy to tez grzech - chodzi o kalendarzyk przeciez jak
                    do tabletki podciagacie ze poronienie to to do kalendarzyka tez na scislosc
                    mozna wink
                    • przeciwcialo Re: lola211 04.10.05, 10:20
                      Nic dodac nic ujac. Wiele kobiet nawet nie wie że miesiączka ciut obfitsza to
                      czasami poronienie.
                  • inuanna Re: lola211 04.10.05, 10:55
                    Cóż, jeśli jest możliwe zajście w ciążę podczas stosowania pigułek
                    antykoncepcyjnych (niejedna forumowiczka pisała o takim przypadku), w takim
                    razie musi dojść do zapłodnienia jajeczka, prawda? Czy zapłodnione jajeczko to
                    już ciąża? Dla mnie tak.
                    • weronikarb Re: lola211 04.10.05, 10:59
                      nie to jeszcze nie ciąża to tylko zapłodnione jajeczko które nie oznacza ze
                      bedzie z tego istota - jak wyżej pisalam takich zaplodnionych jajeczek kobieta
                      ma tysiace nawet miloiny w ciagu swojego życia - a moze miec tylko jedną
                      istotke z tego
                      • inuanna Re: lola211 04.10.05, 11:23
                        Jeśli chodzi o samoistne poronienie zapłodnionego jajeczka (chociaż dla mnie to
                        już ludzka istota)- zgoda, ale na to nie masz wpływu. Stosując pigułki możesz
                        się przyczynić do tego poronienia. Dla mnie jest to dwuznaczne moralnie,
                        dlatego nie zdecydowałam się na stosowanie pigułek. Dodam, że nie jestem
                        zwolenniczką beztroskiego podchodzenia do "tych spraw", ani też metod
                        zapobiegania ciąży preferowanych przez Kościół. Są inne sposoby, mniej
                        dyskusyjne, niż antykoncepcja hormonalna.
                        • weronikarb Re: lola211 04.10.05, 11:45
                          no coz to kobieta ktora tylko w ten sposob moze wyregulowac cykl jest
                          morderczynia.
                          Niestety posrednio tez masz wplyw na to "samoistne poronienie", gdyż współżyjąc
                          masz mieć świadomość że w każdej chwili zajdziesz w ciaze czyli: nie palic, nie
                          pic, nie brac zadnych tabletek, nie wykonywac zadnych ciezkich prac.
                          Głupie prawda?
                          Tak samo madre jak to ze tabletki ANTYkoncepcyje powoduja poronienia
                          • inuanna Re: lola211 04.10.05, 12:04
                            Swój pogląd opieram tylko i wyłącznie na tym, co przeczytałam w ulotce
                            dotyczącej preparatu antykoncepcyjnego (powtórzę: "...w błonie śluzowej macicy
                            zachodzą zmiany zapobiegające przyjęciu zapłodnionej komórki jajowej".) Czy
                            jest to morderstwo - to oczywiście kwestia interpretacji. Bedąc świadoma
                            istnienia takiej możliwości, nie zdecydowałam się na przyjęcie pigułek,
                            zapisanych mi przez ginekologa. Lekarz mnie nie poinformował o całym zakresie
                            działania pigułek, jak też i skutkach ubocznych, jakie moga wystąpić podczas
                            stosowania tego preparatu. Całą ich listę poznałam dopiero z ulotki. Zapisanie
                            pigułek nie zostało zresztą poprzedzone badaniem hormonów, tylko wywiadem,
                            który, jak mi się wydaje, nie powinien być wyłączną podtawą do zastosowania
                            określonego preparatu. Swoją drogą jestem ciekawa, czy któraś z dziewczyn
                            stosujących pigułki miała przeprowadzone takie badania?
                            • weronikarb Re: lola211 04.10.05, 13:27
                              szczerze inuanna czepiasz sie.
                              Znajdujesz wymowki ktore naprawde latwo obalic.
                              Szczerze przeczytaj sobie zawartosc, zastosowanie i przeciwdzialania KAZDYCH
                              lekow - nawet glupiej wit. C smile
                              Nie warto dyskutowac, poniewaz Ty masz swoje racje ja mam swoje smile
                        • weronikarb Re: lola211 04.10.05, 11:48
                          Jeszcze jedno:
                          ksiądz bardziej zrozumie tabletki niz np. prezerwatywe
                          bo jak w moim przypadku wystarczy ze powiedzialabym iz jestem w wysokim ryzyku
                          raka (wszystkie kobiety do 3 pokolenia w tyl na niego zmarly lub usuwaja - te
                          co zyja)
                          nie powinnam miec dzieci ze wzgledu na wzrok.
                          itd., itd.
                          a jakie wytlumaczenie znajdziesz np. na prezerwatywe ?
                          • inuanna Re: lola211 04.10.05, 12:13
                            weronikarb napisała:

                            > Jeszcze jedno:
                            > ksiądz bardziej zrozumie tabletki niz np. prezerwatywe
                            > bo jak w moim przypadku wystarczy ze powiedzialabym iz jestem w wysokim
                            ryzyku
                            > raka (wszystkie kobiety do 3 pokolenia w tyl na niego zmarly lub usuwaja - te
                            > co zyja)
                            > nie powinnam miec dzieci ze wzgledu na wzrok.
                            > itd., itd.
                            > a jakie wytlumaczenie znajdziesz np. na prezerwatywe ?

                            Wiesz, mnie nigdy nie przyszło do głowy tłumaczyć się księdzu ze stosowanej
                            antykoncepcji (dotyczy to właśnie prezerwatywy; ale w tym wypadku w żaden
                            sposób nie dochodzi do przerwania ciąży), nigdy też nie pytano mnie o to
                            podczas spowiedzi. Nie odczuwam z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia.
                            I nie rozumiem, dlaczego pigułki mają być lepsze od prezerwatyw z punktu
                            widzenia Kościoła? Przecież tak samo ingerują w Boży plan, jakim jest
                            obdarzenie nas określoną liczbą dzieci, czy nie tak? Na dodatek prezerwatywy
                            nie mają negatywnego wpływu na zrowie kobiety, a mogą go mieć pigułki (porównaj
                            V przykazanie "Nie zabijaj", czyli nie szkodź swojemu zdrowiu).
                            • weronikarb Re: lola211 04.10.05, 12:28
                              no i nie czytalas uwaznie
                              mowie o pigulce ktora jest jako lek hormonalny a skutek uboczny to niemoznosc
                              zajscia w ciaze

                              no coz to widocznie u mnie jest inna spowiedz bo za kazdym razem jak mowie ze
                              zapobiegam ciazy to mam wyklad na ten temat

                              Prezerwatywa tez szkodzi (ja mam uczulenie) takze mezczyzna - podobny efekt jak
                              przy stosunku przerywanym. W przyszlosci moga byc klopoty ze wzwodem
                              • inuanna Re: lola211 04.10.05, 13:06
                                Nie domysliłam się, że chodzi Ci o leczenie hormonalne ze "skutkiem ubocznym" w
                                postaci zapobiegania ciąży. W takich przypadkach nawet księża bywają
                                wyrozumiali, mając na względzie dobro matki.
                          • mruwa9 Re: lola211 06.10.05, 08:16
                            Czytalam zalecenia, ze kobiety obciazone wysokim ryzykiem raka sutka czy
                            jajnika (nosicielki wadliwego genu- mozna wykonac badanie) , jesli w ogole
                            planuja dzieci, powinne urodzic je jak najszybciej, a potem poddac sie
                            operacyjnemu usunieciu jajnikow (de facto-kastracji). O ile w populacji ryzyko
                            zachorowania na raka jajnika czy sutka nie jest jakies zatrwazajace, to w
                            grupie nosicielek tegoz felernego genu prawdopodobienstwo wynosi 80% i wiecej.
                            czyli- tu nie jest pytanie, czy sie zachoruje, ale kiedy. Taka chirurgiczna
                            kastracja jest wowczas zabiegiem ratujacym zycie. Jesli masz obciazony wywiad,
                            polecam, skontaktuj sie z dobrym ginekologiem-onkologiem lub genetykiem, zeby
                            dowiedziec sie czegos wiecej.
              • umasumak Małgosiek 04.10.05, 12:39
                To wytłumacz mi w takim razie to:

                www.lekka.pl/czytelnia/Jak,dzialaja,tabletki,antykoncepcyjne,,2,851.html
        • malgosiek2 Re: autorko postu 03.10.05, 18:14
          Droga sowo.
          Jak tabl.anty.mogą powodować wczesne poronienie?
          Przecież one zmieniają skład śluzu,który nie przepuszcza plemników i w dodatku
          blokuje owulacje.To działa na zasadzie ukł.podwzgórze-przysadka-jajnik.
          Więc zażywając tabl.wogóle nie ma owuacji i nie można bez jajeczka zajść w
          ciążę to chyba logiczne.
          Pzdr.Gosia
      • makowapanienka2 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 21:21
        Ja po porodzie nie mogę dojś narazie
        >
        > z okresem do ładu i boję się tak szybkiej wpadki (Bartuś niedługo kończy 5 mcy)
        >
        > tym bardziej że jestem po CC. Gwarancje daje mi jedynie pigułka.

        Kiedyś czytałam na tym forum wypowiedź jednej z dziewczyn która miała
        podobnąsytuację jak ty tzn miała cesarke i kolejna ciąża była ryzykowna dla niej
        i dla dziecka i kiedy powiedziała o tym księdzu to dał jej rozgrzeszenie bo
        uznał że antykoncepcje stosuje nie dlatego że dzieci mieć nie chce, ale dla tego
        że istnieje ryzyko dla jej zdrowia. Poszperaj to może znajdziesz.
        • weronikarb Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 09:37
          tak to prawda ja bylam po cc i przez rok mialam rozgrzeszenie bez problemu
    • julia246 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 15:07
      Nie przyznaję się.
      Szczerze mówiąc, to przyznaję się tylko do grzechów
      mniejszego kalibru, po co ma księdza głowa bolećwink))
    • gawliki Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 15:54
      no co ty?co go to obchodzi-nie przesadzaj
    • sowa_hu_hu to przeciez logiczne.... 03.10.05, 16:12
      kościół zabrania antykoncepcji, jest to wiadome wszem i wobec... więc nie
      spowiadając sie z tego powpłniasz grzech... a spowiadac sie mamy z tego czego
      nie zamirzamy juz później czynic... więc skoro jestes katoliczką powinnas
      zaprzestac stosowania pigułek... wcale mnie nie zdziwi jesli nie dostaniesz
      rozgrzeszenia!

      choć dla mnie to jest bez sensu... ale tak jest w tej religii...

      jak mozna tego nie wiedziec smile
    • mamalgosia Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 16:12
      śmieszą mnie hasła: co go to obchodzi. W ten sposób można wyjść z założenia, że
      co księdza w ogóle obchodza nasze grzechy. I tak jest w rzeczy samej: nie
      obchodzą go. Ale wiara KK jest taka, że właśnei przez księdza Bóg odpuszcza
      grzechy. I to te wyznane (lub drobne zapomniane). tak więc celowe zatajenie jest
      bezsensowne: kogo oszukiwać? Księdza? - dla niego to i tak nie ma znaczenia.
      Siebie? - nie widze sensu. Boga? - Jego oszukać się nie da.
      Taka jest wiara Kościoła Katolickiego. A jeśli ktoś uznaje inaczej, to nie
      rozumiem, po co w ogóle chodzi do spowiedzi itp. Ja nie podzielam tego, w co
      wierzą np. islamiści, ale nie biegam na nabożeństwa do meczetu
      • mamaemmy Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 18:22
        Ja jak się spowiadałam to ze wszystkich grzechów,nie tylko z tych,które JA uznałam za grzechsmile

        Ale nie o tym chciałam-ksiądz w takiej sytuacji nie dał rozgrzeszenia?lekka przesada,chyba nie za dobrze się uczył w seminarium,za jakie grzechy nie daje się rozgrzeszenia...
        • eglantine Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 18:49
          A ja nie rozumiem, dlaczego miałoby się oszukiwać samego siebie. Rozważyłam
          sprawę w swoim sumieniu i nie uznaję antykoncepcji za grzech. Więc mam się
          spowiadać z czegoś, co za grzech nie uważam? To jest dopiero hipokryzja!
          Rozumiem, że jeśli ktoś ma wątpliwości i sumienie go gryzie, to spowiedź jest
          jak najbardziej na miejscu, ale jeśli nie, to IMHO spowiadanie się z tego jest
          bez sensu. Człowiek wierzący ma prawo, o czym się bardzo rzadko wspomina, do
          wierności własnym przekonaniom. Super pisze o tym ks. Wacław Hryniewicz. Cytuję:
          Takiej wolności nie wolno czlowiekowi odbierać, gdyż jest ona cząstką jego
          osobowej godności. To co człowiek czyni wbrew wewnętrznemu przekonaniu apostoł
          Paweł nazwał grzechem. Kiedy człowiek wierzący nie jest przekonany co do
          słuszności pewnych historycznych doktryn w Kościele, ma prawo zastanawiać się
          nad tym i słuchać głosu włąsnego sumienia". Artyukuł jest wprawdzie bardziej o
          teologii, ale świetnie pasuje do omawianej sytuazji. Zresztą we wskazówkach dla
          spowiedników jest jasno napisane, że nie można kogoś zmuszać do uznania za
          grzech czegoś, czego on sam za grzech nie uznaje.
          • mamaemmy Re: Czy przyznajecie się księdzu? 03.10.05, 19:16
            eglantine napisała:

            > A ja nie rozumiem, dlaczego miałoby się oszukiwać samego siebie. Rozważyłam
            > sprawę w swoim sumieniu i nie uznaję antykoncepcji za grzech. Więc mam się
            > spowiadać z czegoś, co za grzech nie uważam? To jest dopiero hipokryzja!


            >Ale to nie sobie się spowiadasz,tylko Bogusmile
            Też tak kiedyś dokładnie myślałam jak i Ty-i to też nawet jeśli chodzi o antykoncepcje,to było w liceum.
            Poczytaj na forum"Wychowanie w wierze",była rozmowa na ten temat.

            • trudy77 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 08:44
              Czy to znaczy, że tyle katoliczek stosuje kalendarzyk???? I tak mało dzieci się
              ostatnio rodzi???? Nie zdradzam, szanuje i kocham mojego męża. Ile chcemy mieć
              dzieci, to nasza sprawa- nie Kościoła! Ksiądz nam nie pomoże wychować kolejnych
              dzieci!
              • malgosiek2 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 09:10
                Dla sprostowania.
                Kalendarzyk jest nie praktykowany do wielu lat.
                Jest za to codzienne mierzenie i zapisywnie temperatury, obserwowanie i badanie
                śluzu,badanie szyjki macicy.Wielu paniom ta metoda sprwadza się.
                Ale ja i tak nie mam zaufania do npr i dlatego nie stosuje.
                Wogóle jestem wyklęta bo przez 6 lat miałam spiralę.W styczniu podjęlismy
                wspólną decyzje o drugim dziecku i teraz jestem w 19 t.c.(oczywiście spiralę
                wyjęłam)
                Pzdr.Gosia
        • mamalgosia Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:27
          mamaemmy napisała:

          >
          > Ale nie o tym chciałam-ksiądz w takiej sytuacji nie dał rozgrzeszenia?lekka prz
          > esada,chyba nie za dobrze się uczył w seminarium,za jakie grzechy nie daje się
          > rozgrzeszenia...
          > Tu nie chodzi o to, za JAKIE grzechy tylko za brak postanowienia poprawy
          • mamaemmy Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 15:36
            mamalgosia napisała:

            > mamaemmy napisała:
            >
            > >
            > > Ale nie o tym chciałam-ksiądz w takiej sytuacji nie dał rozgrzeszenia?lek
            > ka prz
            > > esada,chyba nie za dobrze się uczył w seminarium,za jakie grzechy nie daj
            > e się
            > > rozgrzeszenia...
            > > Tu nie chodzi o to, za JAKIE grzechy tylko za brak postanowienia poprawy
            >
            >
            AchasmileNo o tym nie pomyślałam!
      • ataner37 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 09:37
        Możnaby się ewentualnie zastanowić, jak daleko od siebie są dwie rzeczy: czysta
        wiara w Boga po jednej stronie i katolicyzm i co za tym idzie zasady
        ustanowione przez Kosciół po drugiej. Mam wrażenie, że milony lat świetlnych je
        dzieli. A akurat forma spowiedzi w KK jest tego jak najlepszym przykładem.

        Jeżeli Bóg miałby mieć jakieś zastrzeżenia do antykoncepcji, to tak samo do
        pigułek jak i npr, bo i tutaj i tutaj unika się zajścia w ciążę, w żadnym zaś z
        tych przypadków nie dochodzi do zabijania człowieka.

        Pzdr.
        • sowa_hu_hu albo albo......................................... 04.10.05, 10:07
          jeśli ktoś bierze pigułki nie jest prawdziwym katolikiem! a takich ludzi jest
          cała rzesza... uważają sie za katolików mieszkają razem przed ślubem , zazywają
          pigułki itp... więc albo sie jest katolikiem albo nie!
          dlatego ja do kościoła nie chodze (choć mam zamiar zacząć z moim dzieckiem) i
          spowiadac sie nie spowiadam bo niektóre "przykazania" kościoła katolickiego sa
          dla mnie nie do przyjęcia... co innego wiara w Boga...
          jednak dziecko mam zamiar wychowac w wierze katolickiej tak jak mnie moi rodzice
          , jak dojrzeje i zrozumie będzie mógł wybrać...
        • peyton_x Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 10:56
          ataner37 napisała:

          > Możnaby się ewentualnie zastanowić, jak daleko od siebie są dwie rzeczy: czysta
          >
          > wiara w Boga po jednej stronie i katolicyzm i co za tym idzie zasady
          > ustanowione przez Kosciół po drugiej. Mam wrażenie, że milony lat świetlnych je
          >
          > dzieli. A akurat forma spowiedzi w KK jest tego jak najlepszym przykładem.
          >
          > Jeżeli Bóg miałby mieć jakieś zastrzeżenia do antykoncepcji, to tak samo do
          > pigułek jak i npr, bo i tutaj i tutaj unika się zajścia w ciążę, w żadnym zaś z
          >
          > tych przypadków nie dochodzi do zabijania człowieka.
          >
          > Pzdr.
          >

          Litości! Jak można sprowadzać do tego samego npr i pigułki?! W przypadku NPR
          unika się zajścia w ciążę poprzez zaniechanie współżycia w dni płodne. Jeśli
          chodzi o pigułki to nie ma tu miejsca żadna abstynecja więc jest to według mnie
          zasadnicza różnica.

          • ataner37 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:05
            peyton_x napisała:

            > Litości! Jak można sprowadzać do tego samego npr i pigułki?! W przypadku NPR
            > unika się zajścia w ciążę poprzez zaniechanie współżycia w dni płodne. Jeśli
            > chodzi o pigułki to nie ma tu miejsca żadna abstynecja więc jest to według
            mnie
            > zasadnicza różnica.
            >

            Znaczy jak jest abstynencja we współżyciu to nie ma grzechu?
            Ciekawy pogląd...
            • peyton_x Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:23
              ataner37 napisała:

              > peyton_x napisała:

              >
              > Znaczy jak jest abstynencja we współżyciu to nie ma grzechu?
              > Ciekawy pogląd...

              ale jakiego grzechu?? Napisałam tylko jaka jest różnica miedzy NPR a stosowaniem
              hormonalnej czy też mechanicznej antykoncepcji. I właśnie ze względu na tą
              zasadniczą różnicę KK ma takie poglądy a nie inne.

              • ataner37 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:33
                peyton_x napisała:

                > ale jakiego grzechu?? Napisałam tylko jaka jest różnica miedzy NPR a
                stosowanie
                > m
                > hormonalnej czy też mechanicznej antykoncepcji. I właśnie ze względu na tą
                > zasadniczą różnicę KK ma takie poglądy a nie inne.
                >
                Na czym polega npr i antykoncepcja hormonalna czy mechaniczna ja doskonale
                wiem. Piszę o tym, że w obu przypadkach dąży się do uniknięcia ciąży. Czy
                jeżeli nie współżyję w dni płodne to nie chcę uniknąć ciąży? Chyba raczej
                odwrotnie. Tylko o tę kwestię mi chodzi. Gdyby Bóg chciałby, abym miała dziecko
                nie mógłby swoich planów zrealizować w obu przypadkach.
          • nunia01 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:14
            Nie wiedziałam, że podstawą oceny czy coś jest dobre czy nie jest abstynencja.
            Myślałam, że NPR służy zapobieganiu ciąży tudzież planowaniu poczęcia - widzę,
            że sie myliłam - chodzi o umartwianie się - abstynencja dobrem wyższym.
            To ja chyba stosując tabletki (z powodu chorby) i stosując abstynencję (czasami
            w miom przypadku niestety to konieczne) jestem święta - mogłabym się bezkarnie
            (bez ryzyka zajścia) kochać i tego nie robię.
            Przepraszam za tą ironiczną wypowiedź, ale jeśli ktoś się czuje lepszy bo nie
            współżyje w dni płodne (czyli wtedy kiedy większoś koniet ma na to największą
            ochotę), to niech sie zastanowi, czy przypadkiem po prostu nie zazdrości tym co
            mogą kiedy chcą.
            W moim rozumieniu zarówno tabletki jak i NPR służą osiągnięciu pewnego celu
            (braku ciąży) i to cy stosując pigułki grzeszymy zależy tylko i wyłącznie od
            naszego nastawienia - czy przyjmiemy ewentualne dziecko, czy jesteśmy wierni,
            czy się wzajemnie szanujemy itp.
            • nesti87 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 15:50
              nunia01 napisała:

              > Nie wiedziałam, że podstawą oceny czy coś jest dobre czy nie jest abstynencja.

              A kto tak twierdzi?

              > Myślałam, że NPR służy zapobieganiu ciąży tudzież planowaniu poczęcia - widzę,
              > że sie myliłam - chodzi o umartwianie się - abstynencja dobrem wyższym.

              Co to za bzdury wypisujesz?
              > To ja chyba stosując tabletki (z powodu chorby) i stosując abstynencję (czasami
              > w miom przypadku niestety to konieczne) jestem święta - mogłabym się bezkarnie
              > (bez ryzyka zajścia) kochać i tego nie robię.
              > Przepraszam za tą ironiczną wypowiedź, ale jeśli ktoś się czuje lepszy bo nie
              > współżyje w dni płodne (czyli wtedy kiedy większoś koniet ma na to największą
              > ochotę), to niech sie zastanowi, czy przypadkiem po prostu nie zazdrości tym co
              > mogą kiedy chcą.

              Nie chodzi o poczucie wyższości nad kimś. Cóż to za powierzchowne potraktowanie
              tematu. Zazdrość? a czego tu zazdrościć? Tu chodzi o szacunek, miłość. Szacunek
              do małżonka jak i również do Stwórcy. Stosując np. tabletki ingerujemy w swój
              organizm i daje nam to możliwość współzycia w dni płodne, dla samej przyjemności
              i rozładowania napięcia seksualnego.
              > W moim rozumieniu zarówno tabletki jak i NPR służą osiągnięciu pewnego celu
              > (braku ciąży) i to cy stosując pigułki grzeszymy zależy tylko i wyłącznie od
              > naszego nastawienia - czy przyjmiemy ewentualne dziecko, czy jesteśmy wierni,
              > czy się wzajemnie szanujemy itp.

              No właśnie, większość z Was pisze tylko i wyłącznie o celu i skutkach nie bacząc
              na metody i środki. Smutne.
          • przeciwcialo Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:31
            A to biorąc pigułki trzeba współżyć codziennie??? Głupie porównanie. Pigułkowe
            kobiety tez maja dni abstynencji seksualnej.
            • peyton_x Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 11:38
              przeciwcialo napisała:

              > A to biorąc pigułki trzeba współżyć codziennie??? Głupie porównanie. Pigułkowe
              > kobiety tez maja dni abstynencji seksualnej.

              Przecież nie było mowy o tym, że trzeba, ale przecież bierze sie po to te
              pigułki żeby można było właśnie w dni płodne, czyż nie? Bo taka jest ich istota,
              prawda?
              • umasumak Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 12:16
                peyton_x napisała:

                > przeciwcialo napisała:
                >
                > > A to biorąc pigułki trzeba współżyć codziennie??? Głupie porównanie. Pigu
                > łkowe
                > > kobiety tez maja dni abstynencji seksualnej.
                >
                > Przecież nie było mowy o tym, że trzeba, ale przecież bierze sie po to te
                > pigułki żeby można było właśnie w dni płodne, czyż nie? Bo taka jest ich
                istota
                > ,
                > prawda?

                Nie, nie taka. Istotą brania pigułek jest większa pewność nie zajścia w ciąże
                niz w przypadku NPR.
                • nesti87 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 15:18
                  umasumak napisała:
                  >
                  > Nie, nie taka. Istotą brania pigułek jest większa pewność nie zajścia w ciąże
                  > niz w przypadku NPR.
                  >
                  Gwoli ścisłości, umiejętne stosowanie się do zasad i metod NPR daje taką samą
                  skuteczność jak pigułka. tongue_out
        • nesti87 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 15:27
          ataner37 napisała:

          > Możnaby się ewentualnie zastanowić, jak daleko od siebie są dwie rzeczy: czysta
          >
          > wiara w Boga po jednej stronie i katolicyzm i co za tym idzie zasady
          > ustanowione przez Kosciół po drugiej. Mam wrażenie, że milony lat świetlnych je
          >
          > dzieli. A akurat forma spowiedzi w KK jest tego jak najlepszym przykładem.
          >
          > Jeżeli Bóg miałby mieć jakieś zastrzeżenia do antykoncepcji, to tak samo do
          > pigułek jak i npr, bo i tutaj i tutaj unika się zajścia w ciążę, w żadnym zaś z
          >
          > tych przypadków nie dochodzi do zabijania człowieka.
          >
          > Pzdr.
          >

          Proponuję bardziej zgłębić to zagadnienie, może wtedy nie wypisywałabyś takich
          rzeczy.
          • ataner37 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 19:43
            nesti87 napisała:
            >
            > Proponuję bardziej zgłębić to zagadnienie, może wtedy nie wypisywałabyś takich
            > rzeczy.

            Cóz mogę tylko napisać:
            Proponuję bardziej zgłębić to zagadnienie, może wtedy nie wypisywałabyś takich
            rzeczy.
    • weronikarb Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 09:59
      To co ja wiem to:
      jeśli spowiadasz sie z grzechu (tu: antykoncepcji) i nie wykazujesz woli
      poprawy lub nawet sprobowania sie poprawic to ma prawo ci odmowic rozgrzeszenia.
      Hmmmm ja byłam kiedyś w Licheniu u spowiedzi oj tam mnie przemaglowal ksiadz
      wteyd dostalam spora "kare" za moje grzechy.
      Zawsze spowiadam sie z antykoncepcji mąż też.
      Zawsze dostajemy rozgrzeszenie.
      Kiedys dyskutowalam nawet na ten temat z ksiedzem w konfesjonale
      i bardzo dobrze mi objasnil dlaczego jest to uznawane za grzech.
      Powiem w skrócie: to nie dlatego ze "zabijamy dzieci" bo teraz sa rozne metody,
      ale dlatego, że nie ufamy Bogu w tej kwestii On przecież wie najlepiej jaka
      ilość dzieci jest dla nas najlepsza.
      • ataner37 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 10:19
        Przepraszam, że nie ufam Bogu w tym względzie. Boję się, że mógłby mieć inną
        koncepcję na ilość dzieci niż ja.
        Ja zresztą ogólnie jestem nieufna...

        Pzdr.
        • weronikarb Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 10:57
          to właśnie jest "czysta wiara" jak to określiłaś wyżej. Poprostu oddajesz swoje
          życie w rece Boga.
          Tylk, że ja np. jestem tylko człowiekiem i mam swoje słabości
      • lila1974 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 12:36
        W takim razie po co chodzić do lekarza, szczepić się przeciwko grypie, operować
        się, zapinać pasy w aucie itd. itp. ????

        Skoro Bóg zsyła chorobę, czy inne nieszczęście to wypada w takim razie położyć
        się w łóżku i czekać na miłosierdzie.
        Bądźmy konsekwentni!!!!
        • weronikarb Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 13:30
          lila a czy w czasach Chrystusa ludzie sie szczepili przeciw grypie smile
    • zona_wojtka Re: Czy przyznajecie się księdzu? 04.10.05, 13:28
      Nie przyznaję się, bo nie chodzę do spowiedzi.
      Nie chodzę, bo gdybym nie powiedziała o tym... grzechu, to byłaby to spowiedź
      świętokradzka.
      Dla mnie sprawa prosta i nie robię z tego problemu.
      Jeśli chodzi o obowiązek spowiedzi chrzestnych np.: powiedziałabym; gdybym nie
      dostała rozgrzeszenia u jednego księdza, to poszłabym do drugiego. Gdyby
      pierwszy spytał, czy stosuję, to przytaknęłabym, dodając, że uprawiam jeszcze
      seks oralny, analny, grupowy, pozamałżeński itd. Nie powinien pytać. Skoro
      przyszłam do spowiedzi, to ja decyduję, o czym chcę powiedzieć. I to moja
      brocha, czy coś zatajam, czy nie.
      Ale ja w ogóle drażliwa jestem w związku ze stanowiskiem duchowieństwa wobec
      antykoncepcji; stanowisko Kościoła w tej sprawie jest wg mnie nie do przyjęcia.
      Nie będe się rozwodzić, bo musiałabym długo pisać.
      Myślę, że to osobista sprawa każdego z nas. Zarówno to, czy stosujemy, jak i
      to, czy mamy ochotę ujawniać to księdzu na spowiedzi.
      Jeszcze jedno: dlaczego księża są tak bardzo zainteresowani życiem seksualnym
      swoich parafian i nie tylko? Myślę, że inne powinni mieć priorytety...
    • aliszka25 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 09:33
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi więc może się powtórzę. Antykoncepcję
      stosuję od wielu lat z przerwą na ciąże rzecz jasnasmile zawsze się z tego
      spowiadałam i zawsze uzyskałam rozgrzeszenie. Faktem jest, że mieszkam w
      większym mieście i tak jakoś się złożyło, że zawsze spowiadałam się u raczje
      młodych księży. Może to ma znaczenie. nikt nigdy nie kazał mi przysięgać, że
      przestanę, nikt mnie nie umoralniał ani przed ani po ślubie. Powim więcej przed
      chrzicnami mojej córci ksiądz pytał się mnie o grzechy z całego życia i
      powiedziałam mu o antykoncepcji zaznaczyłam nawet że dalej będe stosować i on
      mnie zrozumiał.Może po prostu mam szczęście. gdyby zdażyło się tak, że jakiś
      ksiądz nie dałby mi rozgrzeszenia to poszłabym do innego. Medtody naturalne to
      też antykocepcja...naturalnasmile Zresztą wiesz co gdyby papieżem został kto inny
      bardzo możliwe że już nie musiałybyśmy się z tego spowiadać. Zdania czy
      antykoncepcja jest grzechem są na górze naszego Kościoła podzielone. Co to za
      grzech, który dziś jest grzechem a jutro może nim nie być. Ja wierzę w 10
      przykazań i 5 przykazań kościelnych (niestety).
    • anima10 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 11:35
      Aktywnie jestem tutaj pierwszy raz.Chciałabym się z Wami podzielić słowami, które odmieniły poglądy moje i mojego męża na temat antykoncepcji. Przepraszam, że długo,ale temat jest ważki. Są to słowa Karola Wojtyły z książki pt."Miłość i odpowiedzialność"przedstawione przez Georga Weigela w "Świadek nadziei":
      "Norma personalistyczna", przyjęty przez Wojtyłę wariant drugiej formuły imperatywu kategorycznego Immanuela Kanta, stanowiła punkt wyjścia jego myślenia o etyce ludzkiej płciowości. Wojtyła dowodził,że moralny imperatyw zabraniający "używania"drugich jako środka do celu jest etyczną podstawą wolności,ponieważ pozwala nam kontaktować się z innymi bez sprowadzania ich,przez manipulację,do poziomu przedmiotu.Wojtyła sugerował,że unikamy "używania" siebie wzajemnie tylko wtedy,gdy dwie prawdziwe wolności spotykają się w poszukiwaniu wspólnego dobra.Mogę powiedzieć,i ty możesz się z tym zgodzić,że nie "używam" ciebie (ani ty mnie),kiedy moja wolność w sposób wolny spotyka twoją wolność,gdy oboje poszukujemy czegoś,co jest naprawdę dobre i co oboje rozpoznajemy jako dobro.To spotkanie dwóch wolności jest substancją miłości,a miłość jest wyrazem normy personalistycznej we wszelkich relacjach.MIŁOWANIE JEST PRZECIWIEŃSTWEM UŻYWANIA.(...)Jeśli ktoś pojmuje swoją seksualność po prostu jako jedną z funkcji czy ekspresji autonomii osobowej-gdzie wolność pojmuje się jako swobodę-to niezależnie od jego wiedzy o biologicznych faktach życia nie zrozumie on jednego z kluczowych m o r a l n y c h faktów życia:że nasza seksualność odsłania naszą głęboką zależność od drugich.Nie mogę osiągnąć swojego przeznaczenia sam, odcinając się od drugich przez sprowadzanie ich do roli przedmiotów dających przyjemność.Na to,żeby osiągnąć swoje przeznaczenie,muszę"spotkać się z wolnością innej osoby i znaleźć się w relacji zależności od niej".Moralność seksualna przemienia płciowość z czegoś,co po prostu się wydarza, w coś,co wyraża ludzką godność.Płciowość,która się po prostu dzieje,jest płciowością odczłowieczoną.Płciowość, która jest wyrazem dwóch osób-dwóch wolności-szukających razem osobowego i wspólnego dobra,jest w pełni ludzka i uczłowieczająca.Kluczowym filozoficznym rozróżnieniem Wojtyły(...)było rozróżnienie "AKTU LUDZKIEGO" i "AKTU CZŁOWIEKA". "Akt człowieka jest tylko instynktem.Seksualność jako "akt człowieka" nie wznosi się ponad poziom seksualności zwierzęcej,która jest instynktowna i całkowicie bezosobowa."Akt ludzki",przeciwnie,obejmuje sąd,który nadaje aktowi szczególny moralny charakter."Akt ludzki" wyraża wydany w sposób wolny sąd o czymś, co jest dobre.W ten sposób miłość jest "aktem ludzkim" par exellence i nie powinna być redukowana po prostu do emocji czy siły przyciągania.Siła przyciągania oderwana od sądu sprowadza kogoś drugiego do roli przedmiotu pożądania.Prawdziwym przedmiotem aktu seksualnego,ktory jest naprawdę ludzkim aktem,jest inna o s o b a,a nie po prostu inne c i a ł o.A celem ekspresji seksualnej jest pogłębienie relacji osobowej,do czego przyczynia się wzajemny dar przyjemności.Oddając się drugiemu seksualnie w sposób wolny w ekspresji miłości,jestem sobą najbardziej radykalnie,ponieważ czynię z siebie dar dla drugiego człowieka w sposób będący głębokim wyrazem tego,kim jestem.(...)"Miłość i odpowiedzialność"uczy,że płciowość jest dobrem,gdyż pragnienie seksualne prowadzi mężczyzn i kobiety do małżeństwa,wymagającej,ale ostatecznie skutecznej szkoły,w której uczą się "w cierpliwości,poświęceniu,a także cierpieniu,czym jest życie i na czym polega jego fundamentalne prawo,tj. prawo daru".W tym kontekście czystość nie jest przestrzeganiem zakazów.Czystość jest "uczciwością" w miłości", cnotą,która umożliwia kochanie drugiego człowieka jako o s o b y.Czysta miłość pociąga za sobą oddanie swojego uczuciowego centrum,a w pewnym sensie własnego ja,w opiekę drugiemu człowiekowi.Uczyniono nas wolnymi stworzeniami,tak,że możemy dysponować sobą jako darem dla drugich.Jesteśmy wolni,tak że możemy kochać w wolności,a zate prawdziwie.Zrębem seksualnej etyki Wojtyły jest wolność,a nie zakaz.(...)
      Prawda o ludzkiej osobie jest taka, że sercem indywidualnego dramatu naszego życia jest historia miłości albo jej negacji. Wzajemny dar z siebie w communio personarum,wspólnocie osób(tym,że człowiek może się rozwinąć jako istota ludzka,tylko dając siebie,przez co,paradoksalnie,odnajduje siebie)stanowi moralne ramy w obrębie których należy rozważać problem kontroli urodzin.Wojtyła zgadzał się z nauczaniem Kościła,że moralnie właściwa regulacja poczęć dokonuje się przez odpowiedzialne wykorzystywanie naturalnego cyklu płodności, a nie środków mechanicznych czy chemicznych. Nie miał wątpliwości co do tego, że naturalne planowanie rodziny jest metodą wymagającą cnoty, a nawet heroizmu,ale dowodził,że jest to jedyna metoda odpowiadająca wysokim standardom ludzkiej godności,i obiektywnie,i osobiście."
      Ja ze swojej strony bardzo żałuję, że nikt mnie wcześniej z tym nie zapoznał, bo w mojej głowie przejaśniało i od 7 miesięcy staramy się za tym podążać, choć upadki się zdarzały,nie jest łatwo,lekko i przyjemnie(ale wiedzieliśmy o tym,że będzie trudno).Chociaż czekanie na te dozwolone dni też ma swoje dobre strony...
    • mamapiotra Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 11:58
      po takim eseju to pewnie moja wypowiedz jest od rzeczy. nie jestem katoliczka i wiele rzeczy musza mi tłumaczyc znajomi i maz. tesciowa wymieka. nie rozumiem samej formy spowiedzi. niby Bóg daje rozgrzeszenie przez ksiedza, ale sa rózni ksieża. jedni bardziej zyciowi, a inni mniej. hmm... i niby Bóg przez usta jednego powie " nie udzielam ci rozgrzeszenia" a w chwile pózniej ustami innego "udzielam ci rozgrzeszenia"? czesto by zmieniał zdanie.
      musze dodac, ze wierze w Boga.
      • anima10 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 14:24
        Ja wierzę,że wszystko co spotyka nas w życiu nie jest przypadkiem.Nawet to,że nie dostało się rozgrzeszenia, bo trafiło się na TAKIEGO księdza, też widać danej osobie jest potrzebne-tak chciał Bóg.Siostra Faustyna /od Miłosierdzia Bożego/długo modliła się zanim otrzymała łaskę prowadzenia przez kierownika duchowego.Wielokrotnie nie była w ogóle rozumiana,a nawet poddana badaniom psychiatrycznym. Nie poddała się, bo ufała Temu,którego ukochała oraz była pokorna /jakże to dzisiaj mało popularna postawa, a właściwie cnota.../
        • triss_merigold6 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 15:03
          Jak dobrze, że jestem ateistką!
          Kler ma dziką obsesję na punkcie bzykania i zapobiegania ciąży. Wychowa mi
          lokalny księżulo siódemkę dzieci? Nie? To niech spada.

          Jeśli wolność ma polegać na zakazie stosowania skutecznej antykoncepcji
          (hormony, gumki) to dziękuję serdecznie za taką wolność. Preferuję seks dla
          przyjemności a nie dla prokreacji.
          • anima10 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 17:27
            Naturalna metoda planowania rodziny nie wyklucza przyjemności w sferze seksu.
            Skuteczność tej metody przy prawidłowym jej stosowaniu jest porównywalna do skuteczności tabletek,czy prezerwatyw.Nie daje żadnych zdrowotnych skutków ubocznych, wymaga tylko trochę uwagi,którą mamy poświęcić swojemu organizmowi oraz czasowej abstynencji seksualnej,co jak się okazuje też wychodzi człowiekowi na zdrowie,chociaż wymaga pewnej pracy nad sobą.Ale czyż nie bardziej cenimy
            to,co jest wyczekiwane i w co włożyliśmy trochę wysiłku?
            • asia_grzes Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 19:25
              idac do spowiedzi nie nalezy niczego ukrywac a juz na pewno nie czegos tak
              spornego jak antykoncepcja.spornego,bo i ksieza róznie do tego
              podchodza.kosciol otuje raczej za naturalna metoda planowania rodziny,ale
              wiem,ze sa przypadki kiedy zezwala na stosowanie antykoncepcji/spirala odpada
              zawsze/ze wzgledu na zdrowie matki.i tu wszystko zalezy od spowiednika.jedno
              jest pewne -aby spowiedz miala sens,to nie nalezy juz w trakcie jej grzeszyc
              ukrywajac cos swiadomie
    • anik35 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 15:04
      Ja sie nie przyznaje bo nie uważam to za grzech.Grzechem są środki
      wczesnoporonne, usuwanie ciąży itp ale nie zapobieganie tej ciąży.Wczoraj na
      nanowszym "NAJ" przeczytałam, ze ktos ma 7 córek i 10 synów.Można i tak ale ja
      bym nie dała rady.Wierzę w Boga,do dziś rozpaczam po JPII, ale zdanie księdza
      nie specjalnie mnie interesuje.Przed ślubem byłam w ciąży.Boże ile ja sie
      nasłuchałam przykrych słów.A za pokute......9 pierwszych piatków
      miesiąca.Wedrowałam do spowiedzi najpierw z brzuchem a potem z wózkiem.Wierzą w
      Boga a nie w księdza.Każdy z nich ma inne zdanie.
    • lusia79 Re: Czy przyznajecie się księdzu? 05.10.05, 21:25
      Ot - i właśnie dlatego nie chadzam do spowiedzi - to jest niedorzeczne. Komunii
      św. w związku z tym też nie przyjmuję - nie będę robiła czegoś wbrew sobie, a
      do kolejnego dzieciaczka mi się nie spieszy. Co prawda zawsze mówiłam, że
      zgrzeszyłam stosując antykoncepcję i dostawałam rozgrzeszenie, ale co to za
      rozgrzeszenie, skoro i tak w sferze antykoncepcji nic się nie zmieniło. Nie
      chcę oszukiwać Pana Boga - i będzie afera kiedy na mszy św. w intencji mojej
      rocznej dziecinki nie przystąpię do komunii świętej sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka