Dodaj do ulubionych

znak zodiaku a charakter dziecka

15.11.05, 17:13
wierzycie w cos takiego?czy jest reguła, wg ktorej dzieci urudzone w danym
miesiacu sa spokojne, a w innym-niespokojne i nerwowe?Jak to jest u Waszych
pociech?ja spodziewam sie ruchliwego strzelca i troche sie boje po nerwowym
baranku...
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 15.11.05, 17:20
      Myślę że znak zodiaku ma tu małe znaczenie.
      • e5121 Re: znak zodiaku a charakter dziecka 15.11.05, 18:59
        Mam i syna, i córkę z listopada.Syn do roku był wcielonym diabełkiem, do ośmiu
        miesięcy płakał całymi dniami. Córka jeszcze dobrze nei zapłakła, a kończy
        jutro rok.
        • weronikarb Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 12:37
          moj tez skorpionik i szczerze mowiac idealnie pasuje do znaku:
          uparty, samodzielny, pelen energii i roznych pomyslow, swietna pamiec i
          wcielony diabel smile
          • saskia123 Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:48
            > moj tez skorpionik i szczerze mowiac idealnie pasuje do znaku:
            > uparty, samodzielny, pelen energii i roznych pomyslow, swietna pamiec i
            > wcielony diabel smile

            To pasuje idealnie do mojego dziecka. Tyle, że to "panna" ;-P
            • weronikarb Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:51
              Ja tez skorpion i jestesmy z synek charakterami bardzo podobni przez co
              naprawde nieraz bywa bardzo goraco a on ma dopiero 2 lata smile
          • kosmitos Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:53
            moja też mała wredna skorpionica-diabełek jak się wkurzy-ma być tak jak ona chce
            • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:58
              A moje: jeden waga, dwa strzelce, i wiesz co? Jak sie wkurza, to ma byc tak jak
              one chca! No zupelnie jak twoj skorpionik smile))
              ---
              "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
              fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
              kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
              • kosmitos Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:30
                no bo strzelce też tak mają-wiem z doświadczenia bo jestem strzelcem; a co do
                wagi to chyba nie znam osobiście
                • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:33
                  Acha smile Bo ja jestem lwem, a moja mama twierdzi, ze bylam taki sam zakapior smile
                  Pewnie lwy tez tak maja smile)) I panny, i ryby...

                  ---
                  "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                  fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                  kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                  • kosmitos Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:56
                    i barany i wodniki i bliźnięta
    • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 15.11.05, 21:10
      Totalna bzdura. Mam blizniaki i obaj sie bardzo roznia zachowaniem, osobowoscia.

      ---
      "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
      fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
      kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • maallinka Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 10:08
      Strzelca sie nie boj, to wspaniale dzieciaczki! Mam ruchliwego strzelczyka -
      jest w 50 miejscach na raz, trzeba miec oczy dookola glowy i mnostwo
      cierpliwosci - to fakt, ale jakie to kochane stworzenie - zyczliwe, serdeczne,
      baaardzo lubi ludzi, uwielbia bawic sie z dziecmi, potrafi dzielic sie tym co
      ma, nie jest zlosliwa ani pamietliwa. Cud po prostu! smile))
      pozdrawiam
      zachwycona mama smile))
    • allija Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 10:26
      Ma znaczenie i to nie tylko miesiąc urodzenia ale nawet dzień i godzina. To
      dlatego bliźniaki moga sie różnić, tu akurat wpływ ma godzina urodzenia. Nawet
      kilka minut różnicy w urodzeniu powoduje przesunięcie szybkich planet /księżyc/
      i innych elemetów horoskopu, tak więc horoskopy np. bliźniaków nie są
      identyczne a tym samym i osobowość dzieci nie jest taka sama. Szczególnie, że
      są to znaczące elementy bo np. księżyc to emocje.
      Tak więc warto zapamiętać godzinę urodzenia dziecka choc teraz to juz chyba
      podają w szpitalach.
      • marychna31 Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 10:27
        > Ma znaczenie i to nie tylko miesiąc urodzenia ale nawet dzień i godzina. To
        > dlatego bliźniaki moga sie różnić, tu akurat wpływ ma godzina urodzenia.
        >Nawet kilka minut różnicy w urodzeniu powoduje przesunięcie szybkich >
        >planet /księżyc/

        Tak w kwestii formalnej: księzyc nie jest planetąsmile
        • marychna31 a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 10:30
          a w kwestii mertytorycznej: dla mnie astrologia to stek bzdur ale doceniam jej
          rolę jako pseudonauki, która w swoim czasie stworzyła zapotrzebowanie na
          prawdziwą naukę jaką jest astronomia.
          • polka33 Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 10:36
            Niby stek bzdur a z skorpionami mam zawsze ta samą historię wink
          • allija Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 11:34
            W kwestii formalnej - nie robię wykładu ani z astronomii, ani z astrologii,
            stąd pewne uproszczenia /zastosowałam nomenklaturę przyjęta w astrologii/ nie
            mające jednak wpływu na meritum.
            W kwestii merytorycznej - myśl sobie co chcesz. Wydając jednak tak zdecydowany
            i krytyczny werdykt wypadałoby chociaz przyblizyc sobie temat. Wszak kiedys
            astrologia była przedmiotem studiów na uniwersytetach, zajmowały sie nia
            największe umysły kazdego wieku /ciekawe dlaczego?/, także astronomowie choćby
            Kopernik, Galileusz, Kepler.
            • marychna31 Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 12:00
              Jestem fizykiem, za miesiąc doktorem nauk fizycznych. Na studiach miałam
              wykłady, ćwiczenia rachunkowe z astrofizyki
              oraz ćwiczenia w obserwatorium astronomicznym. Zajęcia prowadziły światowe
              autorytety w tej dziedzinie. Moja opinia wynika z wiedzy, którą zdobyłam na
              tych zajęciach.
              > Wszak kiedys
              > astrologia była przedmiotem studiów na uniwersytetach
              I nie tylko. Zgłębiano również zagadnienie ile diabłów mieści się na główce od
              szpilki.
              • allija Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 13:10
                W takim razie potrafie zrozumiec twoja organiczną niechęć do astrologii.
                Nie potrafię zas braku szacunku i prześmiewczego tonu /także/ w stosunku do
                uczonych /wielkości których chyba nie zaprzeczasz/. Chcesz powiedzieć, że
                Pitagoras, Platon, Ptolemeusz czy później Cardano /oprócz wcześniej
                wymienionych/ zajmowali sie diabłami itp? Jakąż więc wartość w tym świetle mają
                ich inne prace? Czy to znaczy, że doznawali oni chwilowych olśnień, lub
                chwilowych zaćmień, umysłów? No bo, ze taki Goethe /również stawiał horoskopy/
                mógł miec notorycznie zaćmiony umysł /jak to poeta/ to mozna zrozumieć ale
                matematycy/ fizycy? astronomowie? Chociaz Goethe także był autorem prac
                naukowych...
                A Akademia Krakowska, jak pamietamy, była znamienitą uczelnia w Europie a tamże
                właśnie niejaki Kopernik studiował astrologię.
                Nie będę sie sprzeczać bo taki spór toczy się od wieków i pewnie długo jeszcze
                bedzie i to na znamienitsze umysły niz mój. Jednak uważam, ze, szczególnie
                osoba wyksztalcona i na pewnym intelektualnym poziomie, powinna byc bardziej
                powściągliwa w wypowiadaniu /tak radykalnych i w takim tonie/ opinii na temat,
                w ktorym akurat niewiele ma do powiedzenia /z braku znajomości tego/. Bo ja
                akurat nie podjęłabym sie dyskusji z toba np. choćby w temacie struktury
                hadronów jako obiektów złożonych z kwarków. Bowiem nie mam tu nic do
                powiedzenia.
                Notabene ja także poznawałam astrologie od osoby z doktoratem w kieszeni.












                • marychna31 Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 13:24
                  > W takim razie potrafie zrozumiec twoja organiczną niechęć do astrologii.
                  A ja bym chętnie poznała źródło Twojej "organicznej miłości do astrologii".
                  Jeśeś może asystentką Joanny Stawińskiej?wink)

                  > Nie potrafię zas braku szacunku i prześmiewczego tonu /także/ w stosunku do
                  > uczonych /wielkości których chyba nie zaprzeczasz/. Chcesz powiedzieć, że
                  > Pitagoras, Platon, Ptolemeusz czy później Cardano /oprócz wcześniej
                  > wymienionych/ zajmowali sie diabłami itp?

                  Przez moment chciałam tłumaczyć po raz kolejny to co napisałam powyżej ale
                  przeczytałam jeszcze raz swój post i doszłam do wniosku, ze tam nie ma nic, co
                  można by rozumiec w sposób, w jaki raczyłas to ująć. Dodam tylko, ze to
                  oczywiste, że nauka moze prowadzić i najgenialniejszych naukowców do błędnych
                  wniosków.
                  > Jednak uważam, ze, szczególnie
                  > osoba wyksztalcona i na pewnym intelektualnym poziomie, powinna byc bardziej
                  > powściągliwa w wypowiadaniu /tak radykalnych i w takim tonie/ opinii na
                  > temat,w ktorym akurat niewiele ma do powiedzenia /z braku znajomości tego/.

                  osoba wykształcona ma moralny obowiązek dzielić się swoją wiedzą z ludzmi mniej
                  wykształconymi w danej dziedinie po to, zeby naciągacze różnych masci nie
                  wykorzystywali niczyjej niewiedzy. Co innego jest się bawić, czytając sobie
                  horoskopy w gazecie a co innego tracić majątek na audiotele, wróżek
                  ogłaszających się nagminnie w tv. Ludzie zmiast zając się swoimi problemami,
                  pracować nad nimi, szukac racjonalnych rozwiązań traca majątki na naciągaczy.

                  > Notabene ja także poznawałam astrologie od osoby z doktoratem w kieszeni.

                  Na moje uczelni pracuje profesor, który latami się pasjonował radiestezję,
                  bioenergoterapią i astrologią. Po latach ciężekiej pracy i głebokiej wiary i
                  entuzjazmu, w stosunku do tego co robił, doszedł do wniosku, ze to wszystko
                  stek bzdur. I z dzielenia się tą wiedzą uczynił aktualnie sens swojego życia.
                  Wierzę ludziom, którzy życie spędzili na zgłębianiu określonej wiedzy.
                  • allija Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 14:01
                    Napiszę krótko bo, jak wcześniej wspomniałam, nie zamierzam przeciągac tej
                    dyskusji ale napisałas cos na co kazdy, mniej lub bardziej profesjonalny
                    astrolog, natychmiast się zjeży. Otóż horoskopy gazetowe i jakieś audiotele nie
                    maja nic wspólnego, podkreslam, NIC wspólnego z astrologią, to jaks marna
                    parafraza astrologii w złym guscie.
                    Nie powiedział ci o tym twój profesor?
                    To jeszcze dodatkowo potwierdza moja opinie, że niewiele wiesz na ten temat,
                    łacznie chyba z twoim profesorem. Nie dziwie się, że zmienił zdanie, lepiej
                    nich kazdy robi to co umie najlepiej zamiast nasłuchwać gdzie dzwoni i kiepsko
                    to naśladować. Wiara podobno przenosi góry ale dobrze jest tez podeprzec ja
                    wiedzą i umiejetnosciami.
                    Nie znam p. Stawińskiej.
                    • marychna31 Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 14:14
                      > maja nic wspólnego, podkreslam, NIC wspólnego z astrologią, to jaks marna
                      > parafraza astrologii w złym guscie.
                      > Nie powiedział ci o tym twój profesor?
                      > To jeszcze dodatkowo potwierdza moja opinie, że niewiele wiesz na ten temat,
                      > łacznie chyba z twoim profesorem.
                      tak, tak!!smile I ja, i "mój profesor" (kto to jest mój profesor????) i kazdy inny
                      profesor to w ogóle nic nie wiesmile Wszystko to wie tylko wszechwiedząca Allija i
                      biada kazdemu kto ma inne zdanie!wink))
                      • allija Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 15:18
                        Ja nie boję się przyznac do tego, ze nic nie wiem np. w dziedzinach, w ktorych
                        ty zdobyłaś wiedzę. Jednak ty, wnioskuję, za nic nie przyznasz się do swojej
                        jakiejkolwiek niewiedzy.
                        Piszesz, ze twoją niejako misja jest ostrzeganie biednych maluczkich. Ale
                        przeciez twoje wykształcenie przebiega w innym kierunku niz to przed czym
                        chcesz ostrzegać. Więc oczywiście, wolno ci miec zdanie takie czy siakie ale
                        nie uzurpuj sobie prawa do merytorycznych wypowiedzi na te tematy bo tu akurat
                        to ja, rzeczywiście, czuję się mocniejsza.
                        Mówiąc o "twoim" profesorze miałam na myśli tego, o którym pisałas czyli pana
                        nawróconego.
                        A ton twojej wypowiedzi świadczy tylko o tym, że brak ci aegumentów, na ogół
                        właśnie wtedy ludzie reagują agresją, szyderstwem itp.
                        • marychna31 Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 18:14
                          > A ton twojej wypowiedzi świadczy tylko o tym, że brak ci aegumentów, na ogół
                          > właśnie wtedy ludzie reagują agresją, szyderstwem itp.
                          Mam rozumieć, ze się samozdiagnozowałas i podajesz źródło swojej agresji.
                          Dziękuję ale już się domyśliłamsmile)

                          > Piszesz, ze twoją niejako misja jest ostrzeganie biednych maluczkich.

                          Napisałam, ze moralnym obowiązkiem ludzi wykształconych jest dzielenie się
                          swoją wiedzą z mniej wykształconymi. Pewnie przekręcanie i nadinterpretowanie
                          to zawodowa cecha "profesjonalnych astrologów", co?

                          > Więc oczywiście, wolno ci miec zdanie takie czy siakie ale
                          > nie uzurpuj sobie prawa do merytorycznych wypowiedzi na te tematy bo tu
                          > akuratto ja, rzeczywiście, czuję się mocniejsza.
                          Tobie też wolno mjiec zdanie "takie czy siakie" ale to nie oznacza, ze mnie nie
                          wolno demsakować bredni.

                          > Mówiąc o "twoim" profesorze miałam na myśli tego, o którym pisałas czyli pana
                          > nawróconego.
                          Dobrze, ze pan profesor tego nigdy nie przeczyta bo pewnie byłby załamany
                          protekcjonalnym tonem wielkiej pani astrolog (profesjonalnej).
                          • allija Re: a w kwestii merytorycznej 16.11.05, 23:32
                            Myślałam, że rozmawiamy na pewnym poziomie. Widzę, ze jednak nie potrafisz
                            wyjść poza magiel.
                            Przeczytaj raz jeszcze na spokojnie co napisałaś ty a co ja. Nigdzie nie jestem
                            agresywna, nigdzie nie zarzucam ci niekompetencji w innych tematach niz
                            astrologia, przytaczam fakty. Ty natomiast nie potrafisz podac żadnego
                            kontrargumentu i stac cie tylko na niewybredne epitety.
                            Jak na pania fizyk dosyc luźno opierasz sie na faktach. Napisałas wcześniej, ze
                            osoba lepiej wykształcona powinna dzielic się swoją wiedzą z tymi mniej
                            wykształconymi w celu ochrony ich przed naciągaczami, tak napisałaś czyż nie?
                            Gdzie więc tu moja naditerpretacja? przecież czujesz w sobie taki moralny
                            obowiązek, sama to piszesz. Nazwanie tego misja w niczym nie przekręca tego
                            stanu. Chcesz przecież ratowac tych niedouczonych, tak wlasnie to brzmi.
                            A w dodatku chcesz dzielic się wiedzą, której nie masz, bo przecież pragniesz
                            demaskować astrologię a nie jakichs nawiedzonych fizków.
                            Wg ciebie jak to mozna nazwać takie zachowanie?
                            Ty po prostu wyrażasz swoja prywatną opinię a podpieranie sie swoim
                            wykształceniem to własnie naditerpretacja. Faktów.
                            Podobnie jest z całą reszta tego co piszesz i stylem w jakim piszesz.
                            Nie będe tego szczegółowo analizować bo nie widze sensu.
                            • marychna31 Re: a w kwestii merytorycznej 17.11.05, 00:02
                              Szanowna Pani chce pisac o konkretach: prosze bardzo. Proszę w takim razie
                              konkretnie, podpierając się naukowymi faktami, opublikowanymi w naukowych
                              czasopisamach napisać o mozliwości wpływu planet (a także naturalnych
                              satelitów) na chrakter człowieka, urodzonego o konkretnej porze. Proszę podac
                              nazwy uniwersytetów i ośrodków naukowo-badawczych w których kształci się
                              astrologów i prowadzi (teraz a nie 500 lat temu) pracę naukową nad takimi
                              zagadnieniami. Prosze podać w którym z Uniwersytetów z poniższej listy (lista
                              500 najlepszych światowych Uczelni) znajdują się Wydziały Astrologii. Proszę
                              podac nazwy czasopism naukowych z listy filadelfijskiej publikujących prace z
                              zakresu astrologii. Prosze podac numery grantów przyznanych w ubiegłych latach
                              przez Ministerstwo Nauki i Informatyzacji (Komitet Bdań Naukowych) na prace z
                              dziedziny astrologii. Prosze podać nazwiska laureatów nagród naukowych (np
                              Nobel a w Polsce Fundacji Nauki Polskiej) w zakresie astrologii. Albo proszę
                              nie robić ludziom wody z mózgu, że astrologia to jakaś nauka.

                              • marychna31 +link 17.11.05, 00:12
                                Link do pierwszej 500 Uniwersytetów:
                                ed.sjtu.edu.cn/rank/2005/ARWU2005TOP500list.htm
                              • allija Re: a w kwestii merytorycznej 17.11.05, 11:06
                                No tak, poczułam sie znowu u siebie. Wszak to dla nas typowe jest, ze niewinny
                                musi udowadniac swoją niewinność a nie odwrotnie.
                                Mówiłam o argumentach przeciwko od ciebie, przepraszam, pani, demaskujących
                                astrologię. Nie odwrotnie.
                                • marychna31 Re: a w kwestii merytorycznej 17.11.05, 14:06
                                  Chwila, chwila -przede wszystkim o jakiej "niewinności" mówimy? To nie sąd.
                                  Dyskutujemy sobie o astrologii. Bez przymusu bo mamy na to ochotę. Ja tak to
                                  rozumiem. Jeśli Pani postrzega to w kategoriach niewinności, czy też winy to ja
                                  z takiej dyskusji rezygnuje bo to nie sąd.
                                  Jeżeli stawia Pani tezę to jej zasadaność należy udowodnić. Dlaczego? Podam
                                  prosty przykład: jak ja napiszę, że Pani jest słoniem to powinna udowadniac
                                  tezę, ze tak faktycznie jest czy tez na Pani spoczywa obowiązek udowodnienia,
                                  ze słoniem nie jest? Nie potrafię podac argumentów na to, że układ planet nie
                                  ma wpływu na nasze charaktery tak jak nie potrafię podac argumentów na to, ze
                                  takiego wpływu nie ma również liczby jogurtów okreslonej firmy. To co, oznacza
                                  to, ze sprzedaż określonego gatunku jogurtów na danym terenie determinuje
                                  charakter rodzonych tam dzieci?

                                  Innymi słowy, jesli zna Pani argumenty potrafiące udowodnić, że układ planet (i
                                  nie tylko- z tego co zrozumiałam) moze mieć wpływ na charakter człowieka w
                                  chwili urodzin to bardzo chętnie o nich poczytamsmile ale jeśli Pani oczekuje, ze
                                  przedstawię dowody, ze planety takiego wpływu nie mają to będe zmuszona Panią
                                  rozczarować.

                                  Jestem przekonana, że Uniwersytet w Oxfodzie, czy w Cambridge, czy tez
                                  Uniwersytet Jagielloński, czy Warszawski nie bez powodu nie otworzyły Wydziałów
                                  Astrologii wink Czy mam rozumiec, ze należą do jakichś spisków?wink) Jestem
                                  przekonana, że KBN nigdy nie sfnansuje badań astrologicznyuch a Szwedzka
                                  Akademia nie przyzna Nobla w dziedzinie astrologii. Jak Pani myśli, z jakiego
                                  powodu?? Z zawiści, zazdrości, czy też dlatego, ze ignoranci o tym decydują?

                                  Jestem naukowcem i obowiązują mnie określone standardy. Proces udowodnnienia
                                  postawionej w nauce tezy jest niezwykle żmudny, łączy się z ogromem pracy.
                                  Kazdy wynik jest wielokrotnie weryfikowany i poddawany surowej krytyce.

                                  To co nazywamy "wiedzą naukową" jest b. ściśle zdefioniowane i nikomu nie wolno
                                  terminu tego nadużywać.

                                  Może dla Pani dzielenie się swoją wiedzą i swoimi wynikami to "dzielenie się
                                  wiedzą z maluczkimi, nieduczonymi". Dla mnie to pogląd niezwykle kontrowersyjny
                                  ale pewnie ma Pani do niego prawo...
                                  Dla mnie dzielenie się wynikami swojej pracy to jej główny cel. Moja praca ma
                                  służyc ludziom, ma ich chronić przed nieprawdą i fałszem. I to jest powód, dla
                                  którego astrologię nazywam po imieniu czyli stekiem bredni.
                                  • allija Re: a w kwestii merytorycznej 18.11.05, 12:26
                                    Pani marychno, naprawde pora dac sobie spokój. Mój pierwszy post był zupełnie
                                    niewinny i przeszedlby pewnie bez echa, nie trzeba było odnosic sie do mojej
                                    wypowiedzi w sposób bezposredni i niezbyt przyjemny. A jeśli juz to
                                    spodziewałam sie usłyszeć DLACZEGO astrologia to stek bzdur, jakies konkrety,
                                    fakty a dowiedziałam sie tylko, ze jakis profesor zraził sie do bioterapii i,
                                    ze nie wyklada sie jej na uniwersytetach.
                                    Ja, oczywiście, mogłabym jeszcze napisac jak to sie stało, ze obecnie
                                    astrologia to zdetronizowana krolowa mimo, ze do XVIII w miała sie bardzo
                                    dobrze.
                                    Jednak ani tu czas ani miejsce na taka dyskusję. Z braku tego miejsca
                                    próbowałam podeprzec się li tylko powszechnie uznanymi autoretytami, które to
                                    osoby naprawdę trudno posądzic o to, że miały źle w głowie. Zrobie to jeszcze
                                    raz, otóz kiedy astronom E. Halley wymawiał Izaakowi Newtonowi jego obronę
                                    astrologii, ten odparł z godnością "Ja studiowałem ten przedmiot, panie Halley,
                                    a pan nie".
                                    Jesli chodzi o jakieś dowody w swietle nauki to warto sobie poczytac wyniki
                                    prac M.Gauquelina, francuskiego psychologa i statystyka, który kilkadziesiąt
                                    lat poswięcił badaniom nad astrologią czy np. badaniom prowadzonym przez
                                    czolowych uczonych w ramach Belgijskiego Komitetu do Naukowych Studiów.
                                    Gauquelin wykazał w sposób niepodważalny, iz w astrologii istnieja statystyczne
                                    prawidłowości i że nie jest ona jedynie zbiorem bezsensownych reguł. Wykazał on
                                    ponad wszelka wątpliwość, że istnieje bezposredni związek między pozycja planet
                                    w momencie urodzenia a np. co najmniej predyspozycjami w kierunku określonego
                                    zawodu oraz osiaganiem w nim widocznych sukcesów. Ponadto badania te wykazują,
                                    że większość powstałych relacji, jesli nie pozostaje w wyraźnej zgodnosci, to
                                    przynajmniej nie przeczy tradycyjnej wiedzy astrologicznej.
                                    Warto tez zapoznac sie z wynikami prac niemieckiego lekarza H.Diehla, podobne
                                    badania prowadził zreszta także Gauqulin, który przebadał 15 tys. par małżeństw
                                    porównując urodzeniowe pozycje ich planet z pozycjami planet ich dzieci i
                                    znalazł statystycznie istotną korelację między nimi.
                                    Istnieje wszakże szereg innych badań prowadzonych przez np. C.G.Junga,
                                    V.Clarka, J.M.Addeya itd.
                                    Jednak wyniki badan na ogół są całkowicuie ignorowane a ich dzieje stanowią
                                    smutne swiadectwo mentalności ortodoksyjnej części świata nauki.
                                    Ciekawe też, że ostrym wypowiedziom reprezentantów części swiata nauki nie
                                    towarzyszą żadne rygorystycznie wykonane prace naukowe potwierdzające ich punkt
                                    widzenia, chyba, ze jest pani prekursorka. Bo jak na razie posługuje sie pani
                                    zuzytymi nieco przez przeciwnikow astrologoii sloganami.
      • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 12:02
        Taaaak... Moje urodzily sie z roznica 1 minuty smile Strasznie sie na niebie
        pozmienialo w tym czasie smile))

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
        • allija Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:15
          Otóż w świetle astrologii zmieniło się dużo. No, ale ty wiesz lepiej...
          • cloud-ac Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:19
            Hmmm, jedna urodziła się pod znakiem Wodnika, druga - Barana, a jakoś nie widzę
            różnicy indifferent - obie łobuzują równo, energia niespożyta, wariackie pomysły - ale
            to chyba taki wiek dziecięcy big_grin
          • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 13:55
            Wyglada na to, ze to ty wiesz lepiej smile
            Ponadto w temacie watku nie jest mowa o indywidualnych horoskopach, bioracych
            pod uwage najmniejsze zmiany w ukladzie planet i gwiazd, tylko o ZNAKACH
            ZODIAKU, czyz nie? Wiec twoje wywody nijak sie maja do tego, ze moje dzieci choc
            urodzone w tym samym dniu (i majace ten sam znak zodiaku) roznia sie miedzy soba
            diametralnie.
            Nie wierze w astrologie, mialam swego czasu postawionych kilka horoskopow i
            wszystko to bujda. Oczywiscie mozna sobie "ponaciagac" pare faktow i "wszystko
            pasuje" smile Horoskopy mozna sobie poczytac dla rozrywki i tyle.
            ---
            "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
            fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
            kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
            • allija Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:06
              Jesli założymy, że 1/kilka minut ma znaczenie jakim będzie czlowiek to różnica
              30 dni tym bardziej, chyba tu nie ma wątpilwości. Mieszczę się więc w temacie.
              • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:15
                Oczywiscie wolno ci potraktowac taki watek tak serio jak tylko potrafisz smile))
                Dla mnie to zwykle bujdy i juz. A horoskopy, ktore mialam stawiane, nie
                pochodzily z gazety, byly stawiane przez "profesjonalnych" astrologow, bo w
                takiej bylam fazie, ze mnie to bawilo.
                Poza tym zdecyduj sie, czy dzieci z jednego znaku zodiaku beda do siebie podobne
                charakterem czy nie, bo z twojej ostatniej wypowiedzi wynika, ze nie smile) Czyli
                wychodzi na moje smile

                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                • dorotafx Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:43
                  Ja nie mówię czy wierzę czy też nie ale jedno co zaobserwowałam w życiu, że
                  skorpiony i barany mają chyba najbardziej wyraziste horoskopy. Znałam wile
                  skorpionów i równie dużo baranów i zauważyłam że osoby te miały dokładnie takie
                  same charaktery. I co mogę powiedzieć - skorpiony (mężczyźni) mają paskudny
                  charakter.
                • allija Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 15:50
                  No to nie zrozumiałam, że to wątek raczej bardziej rozrywkowy.
                  Dzieci z tego samego znaku znaku będą miały cechy charakterystyczne dla tego
                  znaku, jednak te cechy mogą się u nich manifestować w rózny sposób. Dla
                  przykładu jeśli mówimy o bliźnietach to wiemy, ze jest to znak osób
                  ciekawskich, ruchliwych, wiercipięt. Dla jednych może to oznaczać przede
                  wszystkim ruchliwość fizyczną a dla innych może sie to manifestowć głównie jako
                  ciekawość wiedzy. Jedne cechy mogą byc bardziej wyraziste, inne mniej, w
                  zależności od położenia słońca w horoskopie ale będą istniały. Te same cechy
                  mogą się przejawiać jako negatywne /np histeria/ lub pozytywne /np wrażliwość/
                  u różnych osób, właśnie w zależności od położenia tegoż słońca /czyli w
                  praktyce od godziny urodzenia/ a będą ciągle dotyczyły tej samej cechy
                  przynależnej znakowi.
                  • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 16:59
                    Czyli wg ciebie mamy 12 glownych typow osobowosci, tak? 12 typow o dominujacych
                    cechach zaleznie od tego, kiedy sie dzieci urodzily? I, oczywiscie, nie ma
                    znaczenia jakie cechy maja rodzice... Dobrze cie rozumiem? smile Najwazniejsze, ze
                    sa waga, albo skorpionem, albo lwem, tak?
                    ---
                    "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                    fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                    kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                    • marychna31 Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 18:15
                      Janowa, wielka pani astrolog nie wierzy w genetykę. I lepiej nie miej innego
                      zdania niż ona bo jeszcze rzuci na Ciebie urokwink)
                      • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 18:17
                        Moze jak przywiaze sobie czerwona kokardke, to nie zadziala? smile)

                        ---
                        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                        • marychna31 Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 18:23
                          Koniecznie trzeba by Ciebie przeciągnąc przez spódnicę. No w niczym innym
                          ratunku już nie upatruję!
                    • allija Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 23:56
                      Nie bardzo cie rozumiem, janowa. O tym, ze jest 12 /i tylko 12/ znaków zodiaku
                      sama wiesz, jak widzę. I, ze te znaki są przypisane konkretnym miesiacom tez
                      wiesz. Więc co cie tak dziwi?
                      Oczywiscie, że ma znaczenie jakie cechy maja rodzice. Astrologia to wszystko
                      precyzuje więc sarkazmam niepotrzebny.
                      Jeszcze tak na koniec, nikt nie podwaza wpływu kosmosu na ziemie chocby w
                      takich zjawiskach jak przyplywy i odpływy morza, jak burze słoneczne /zapytaj
                      panią fizyk/ i różne zaburzenia klimatyczne, czy nawet cykl miesiaczkowy, który
                      jest związany z księżycem. Jeśli więc kosmos ma tak duży wpływ na ziemie
                      dlaczego tak trudno jest przyjąć to, ze ma on także wpływ na ludzi, którzy sa
                      mieszkańcami ziemi. Bo astrologia to nic innego jak intrpretacja tych wpływów.
                      Ale rozumiem, że ty i marycha, przepraszam, marychna, przewiązałyście sobie
                      wstążeczki /byle nie na oczach/ i nie podlegacie tym, ani żadnym innym, wpływom
                      a szczególnie tym, których sobie nie życzycie.
                      No cóż, tylko pogratulowć.
                      • marychna31 Janowa- koniecznie przewiąż sobie wstążeczkę! 17.11.05, 00:07
                        Taka wstążeczka świetnie chroni przed urokami rzucanymi przez wściekłe,
                        zdemaskowane (acz zawsze profesjonalne) panie astrolożki!smile))))
                      • janowa Re: znak zodiaku a charakter dziecka 17.11.05, 09:19
                        Co mnie dziwi, to nie fakt istnienia znakow zodiaku. Tylko fakt, ze przypisujesz
                        im takie znaczenie dla charakteru czlowieka. Czyli wg ciebie dziecko spod znaku
                        lwa od rodzicow spod znaku panny i ryb oraz dziecko spod znaku lwa od rodzicow
                        spod znaku wodnika i strzelca beda mialy wiecej cech wspolnych z powodu daty
                        urodzenia - to nielogiczne dla mnie. Co masz na mysli mowiac, ze "astrologia to
                        precyzuje"?
                        Tak, zgadzam sie, ze np. przy pelni ksiezyca wiecej osob moze popelnic
                        samobojstwo - ale to nie ma nic wspolnego z charakterem (potwierdzam, ze
                        zjawiska naturalne moga miec wplyw na nasze zachowanie, bo to jest udowodnione
                        naukowo/statystycznie). Ale nie zgadzam sie, ze data urodzenia determinuje nasz
                        charakter i los.
                        ---
                        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                        • allija Re: znak zodiaku a charakter dziecka 17.11.05, 11:12
                          Po pierwsze, to nie ja przypisuje im takie znaczenie tylko astrologia /której
                          korzenie sięgają V wieku p.n.e/, i tyle.
                          Po drugie niczego nie będę juz wyjasniać. Nie zgadzasz się i koniec. Twoja
                          sprawa, prrzeciez masz do tego absolutne prawo. Ja mam inne zdanie i także mam
                          do tego prawo, przecież żyjemy w demokratycznym kraju.
                          Szkoda mi czasu na takie przepychanki, naprawdę.
                        • maallinka Re: znak zodiaku a charakter dziecka 17.11.05, 12:19
                          wlaczajac sie do Waszej dyskusji, wplyw kosmosu tlumaczylabym raczej tak: skoro
                          juz wszyscy sie zgadzaja ze kosmos wplywa na nasze nastroje, samopoczucie, a
                          wiec w jakis sposob na nasze zycie, to zapewne plynie stamtad jakas sila,
                          magnetyzm czy cos takiego...
                          Jak rodzi sie dziecko i pierwszy raz ma kontakt ze swiatem zewnetrznym jest
                          poddawane nagle wszystkim tym wplywom. I moze wlasnie taki "magnetyzm" z
                          kosmosu jaki w danej chwili dziala na ludzi "uderza" w nowonarodzone dziecko i
                          czyni pewne zmiany w jego mozgu, np jedne komorki (czy neurony) oslabia, a inne
                          uwrazliwia wplywajac na cale pozniejsze zycie dziecka, na jego odbior swiata
                          zewnetrznego. I dlatego jedni ludzie sa bardziej wrazliwi i emocjonalni, inni
                          mniej...
                          Ale oczywiscie zgadzam sie ze decydujaca role odgrywaja geny przekazane
                          dziecku, dlatego bliznieta moga roznic sie od siebie, bo urodzeni pod jednym
                          znakiem nie beda przeciez identyczni, ale charakterystyczne cechy dla danego
                          znaku beda peniw mialy... Wystarczy porownac np raki i barany - ja znam bardzo
                          duzo jednych i drugich i bardzo sie roznia. Tzn raki sa bardziej skryte,
                          niesmiale, maja bardzo bogate zycie wewnetrzne, sa introwertykami, natomiast
                          barany sa ekspresyjne, smialo wyrazaja swoje uczucia, nie ukrywaja ich.
                          Genetyka tez nie jest przeciez jedyna ktora ma wplyw na charakter ludzi -
                          bliznieta jednojajowe z tym samym materialem genetycznym potrafia tez roznic
                          sie charakterami (przyklad moich kolezanej z podstawowki) a wiec cos jeszcze
                          determinuje nasz osobowosc i charakter...
    • maallinka Re: znak zodiaku a charakter dziecka 16.11.05, 14:55
      te horoskopy to oczywiscie taka zabawa, a wlasciwie cos pol zartem, pol serio.
      I nie chodzi tu o to ze np wszystkie barany sa takie same, taki sam
      temperament, zainteresowania itp.. Ale sa pewne cechy ktore rzeczywiscie bardzo
      czesto dotycza danego znaku. Przypomnijcie sobie ze swojego otoczenia ludzi
      spod jednego znaku - moga byc naprawde rozni ale prawdopodobnie bedzie ich
      laczyla cecha badz cechy charakterystyczne dla tego znaku...
    • lila1974 Re: Po co od razu skakać sobie do oczu? 17.11.05, 09:25
      Rozumiem, że allija wierzy we wpływ planet i ciał niebieskich na nasze życie,
      rozumiem, że marychna31 i janowa są co do tego sceptyczne i wszystkie trzy
      macie prawo do własnych poglądów ale czy nie można ich wyrażać mniej
      napastliwie???

      Osobiście nie czytam horoskopów, które są dla mnie stekiem bzdur, jednak mam
      wrażenie, że jednak jest coś w fakcie urodzenia się w danym miejscu i czasie.
      Są pewne cechy przewodnie ludzi z danego znaku zodiaku. Oczywiście, że nie są
      oni identyczni, gdyż każdy jest wypadkową swoich przodków ale chyba ten promil
      wpływu przyrody nie jest bez znaczenia.

      Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że
      Wodniki są z reguły ludźmi pogodnymi, ciekawymi, o dużej wyobraźni, a przede
      wszystkim o dużej dozie tolerancji, sprawiedliwości i miłujący wolność. Dlatego
      nie lubią wszelkich form nacisku. Dziecko spod tego znaku jest nie lada
      wyzwaniem dla swoich rodziców.

      Lwy to ludzie rodzinni i dobrzy ale dosyć władczy. Sądzą, że ich sposób
      postrzegania świata jest słuszny i dlatego starają się rządzić innymi, acz
      robią to w dobrej wierze.

      Panny faceci są męczący (przynajmniej dla mnie), bo cechuje ich spora dawka
      pedantyzmu i narcyzmu. Kobiety są raczej porządne, prawdziwe gospodynie z
      ogromnym poczuciem humoru.

      Skorpiony to osoby zmysłowe. Wydaje mi się, że stanowią dobrych przyjaciół,
      choć partnerów już dosyć wymagających. Co wydaje mi się w nich
      charakterystyczne? Nie potrafią zapomnieć o wyrządzonej im krzywdzie i
      wyciągają jakieś argumenty nawet po 100 latach.

      Wagi - nie umiem dokładnie określić jakie sa ale bardzo dobrze mi się z nimi
      żyje.

      Strzelce - również mam pozytywne doświadczenia, acz jedna cecha mnie w nich
      ciekawi. Dla mnie są po trosze "dziwakami", niegroźnymi ale zawsze. Mam
      wrażenie, że są dosyć podejrzliwi i mają naturę nieco filozoficzną.

      A jak Wy odbieracie poszczególne znaki?
      • maallinka Re: Po co od razu skakać sobie do oczu? 17.11.05, 10:49
        no wlasnie, tez tak sadze. Astrologia sie w ogole nie interesuje i nie wierze w
        przepowiednie, znaki zodiaku itp, ale tez zauwazylam, ze "cos" w tym jest. I ja
        nie kieruje sie opisami danego znaku tylko z wlasnych obserwacji wyciagam takie
        wnioski...

        znam duzo rakow i potwierdza sie ze sa bardzo sentymentalne, wrazliwe i bardzo
        wazna jest dla nich milosc i rodzina. Niestety czesto sa tak wrazliwe ze az
        przewrazliwione o latwo je urazic...

        Strzelce ktore znam (a jest ich ok 5 sztuk...) sa bardzo otwarte, maja zyczliwy
        i tolerancyjny stosunek do ludzi, sa smiale, wesole i nie chowaja dlugo urazy,
        latwo wybaczaja. Ale tez - czesto przez ta swoja energie sa dosc roztrzepane -
        tzn sa w kilku miejscach na raz i trudno im sie na czyms dluzej skupic...

        Skorpionow tez sporo znam. Wydaje mi sie ze bardzo wazna jest dla nich rodzina,
        ale sa dosc zazdrosne, czesto wrecz zaborcze. A ta zazdrosc u niektorych moich
        znajomych skorpionow manifestuje sie wrecz jako zawisc - jak tylko cos
        dostaniesz a one uwazaja ze tez powinny to dostac to zrobia wszystko zebys tez
        tego nie miala... Niestety takie mam doswiadczenia z kolezankami skorpionami.
        Ale to nie byly przyjaznie tylko znajomosci i to w pracy wiec moze jako
        przyjaciele sa juz inni. Takie sa moje doswiadczenia z tym znakiem.

        Bardzo dobrze dogaduje sie z baranami, na studiach mialam az 3 bardzo bliskie
        kolezanki spod tego znaku. O czyms musi to przeciez swiadczyc prawda...?

        Nie przepadam za rybami, tzn sa dla mnie zbyt skryte, i czasem wrecz wrogo
        nastawione, lubia postawic na swoim (kobiety, mezczyzn spod tego znaku malo
        znam...)

        Oczywiscie wszyscy Ci ludzi roznia sie od siebie, czesto bardzo, ale wylaniaja
        sie jakies cechy wspolne. Tylko trzeba na to zwrocic uwage smile
        pozdrawiam
      • janowa Re: Po co od razu skakać sobie do oczu? 17.11.05, 12:29
        Moglabys mi zacytowac fragment, w ktorym jestem napastliwa? Po prostu mam inne
        zdanie, po co jest forum jak nie do dyskusji? Nigdzie nie uzylam epitetow, nie
        zrobilam zadnej personalnej wycieczki do alliji, wiec naprawde nie wiem o co ci
        chodzi...
        Czy mam rozumiec, ze jezeli mam inne zdanie i nie przekonuja mnie argumenty nie
        poparte faktami naukowymi to mam sie nie odzywac? Jak na razie allija nie
        przedstawila ani jednego argumentu, ktory by mnie przekonal, natomiast uzywa
        takich: "ty wiesz lepiej", "no coz, tylko pogratulowac" - to raczej nie jest
        merytoryczny argument w dyskusji, nie uwazasz?
        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
        • lila1974 Re: Po co od razu skakać sobie do oczu? 17.11.05, 12:38
          Może jestem niewyspana i z tego powodu przewrażliwiona, jednak Wasza dyskusja
          wydawała mi się podszyta kpiną. Przyznaję, że przeczytałam Twoje wypowiedzi po
          raz drugi i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że z lekka ironizowałaś. Padłaś
          ofiarą mego przesytu na zajadłość forumową. W pierwszym czytaniu jakoś mnie tak
          dziabło.

          Sama zawsze twierdzę, że aby zrozumieć czyjąś wypowiedź trzeba jeszcze słyszeć
          jej ton oraz widzieć twarz rozmówcy - dlatego na forum tak łatwo o
          nieporozumienia.
          • janowa Re: Po co od razu skakać sobie do oczu? 17.11.05, 14:20
            No problem smile)
            Nie dziwie sie w sumie, bo alija czuje sie chyba osobiscie dotknieta moim
            brakiem wiary w astrologie - tak przynajmniej sugeruje ton jej wypowiedzi smile)
            Mnie to nie przeszkadza, chociaz trudno mi to zrozumiec...

            ---
            "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
            fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
            kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • marychna31 Re: Po co od razu skakać sobie do oczu? 17.11.05, 14:17
        Lila, zrozumiałam, ze mnie również zarzuciłaś napastliwość. Na początku się
        wygłupiałam a kiedy pani astrolog upierała się, ze jest gotowa na merytoryczną
        dyskusję to zadałam konkretne pytania, na które zresztą nie otrzymałam
        odpowiedzi.
        Nazwałam astrologię "stekiem bzdur" ale Ty zrobiłaś dokładnie to samo więc
        chyba nie jest to dowód napastliwości?smile
    • paupau Re: znak zodiaku a charakter dziecka 21.11.05, 15:05

      Zalosne to jest naprawde, taka dyskusja w XXI wieku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka