Dodaj do ulubionych

Wierzące, ale czy praktykujące?

16.12.05, 12:04
Ciekawa jestem czy chodzicie regularnie do kościoła, bo ja, szczerze mówiąc,
nie za bardzo, a artykuły takie jak ten utwierdzają mnie w przekonaniu, że
słusznie robię:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34887,3066144.html
Pięknie to co myślę i czuję ujęła kiedyś Olga Lipińska, w swoim kabareciku:
"Gdy przed Tobą kiedyś stanę, sama chcę z życia się tłumaczyc
Proboszcz by nie dał rozgrzeszenia, a Ty zrozumiesz i przebaczysz
Więc póki żyję, myślę, czuję, niech ręką boska chroni mnie
przed pychą i nadgorliwością Twych urzędników, Panie B."
♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:12
      Mieszkam koło kościoła. Co niedzielę i święta widzę TŁUMY dosłownie. Ciekawa
      jestem ile z tych osób na codzien stosuje sie do zasad KK, ale dam sobie rękę
      uciąć że mało. To jest to słynne zakłamanie.
      • marta_nie_martka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:20
        Właśnie przeczytałam lipca.

        A jakie tłumy codziennie walą do lekarzy, żeby trzymać się już tego przykładu,
        i ile z nich stouje się do zaleceń lekarzy? A jeszcze więcej wali do szkoły, na
        uczelnie, do pracy, i czy wszyscy wykonują swoje obowiązki z należytą
        starannością. To jest maksymalne zakłamanie smile
        • 18_lipcowa Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:37
          Pomyliłaś pojecia. Szkola jest obowiązkowa, lekarz też jakby nie było jak juz
          sie dogorywa.
      • karolcia801 Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:21
        wierzę ale nie praktykuje...jak mam potrzebę udaje sie do koscioła a jak nie to
        nie.Nie odmawiam pacierza co wieczór, nie spowiadam się księdzu w konfesjonale
        od momentu kiedy spytał się mnie czy,ile,jak i z kim uprawiam seks(tak tak i to
        w kosciele w Częstochowie!!!!),sama spowiadam się Bogu.
        I te tłumy w kosciołach to większąć ludzi, którym "wypada", którzy "muszą"-
        babcie śpią w ławeczkach ale nie tylko one.A daje sobie rekę uciąć że wiekszość
        własnie nie stosuje się chociazby do 10 przykazań....
        • 18_lipcowa Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:38
          Śmieszy mnie to. Cała rodzina odświętnie sie ubiera, czesze i idą...hehe
      • xymena.l Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 19:43
        18_lipcowa napisała:

        > Mieszkam koło kościoła. Co niedzielę i święta widzę TŁUMY dosłownie. Ciekawa
        > jestem ile z tych osób na codzien stosuje sie do zasad KK, ale dam sobie rękę
        > uciąć że mało. To jest to słynne zakłamanie.
        >
        A że zapytam - w jakim celu byłaś bierzmowana? Mogłaś chyba wyrazić swoją
        niechęć, bo nie byłaś dzieckiem. Dla mnie to jest zakłamanie - chrzest dzieci,
        bo wypada, Komunia, bo prezenty albo coś tam, ślub kościelny, bo może bardziej
        uroczysty. A i tak ma się wszystko w poważaniu. Takie samo zakłamanie -
        chodzenie (chodzenie, nic innego) do kościoła i przyjmowanie sakramentów. Wbrew
        sobie??? Takie samo - wypada...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=33409390&a=33415843
        • misiabella Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 20:31
          Jestem niewierząca (no,może agnostyczka) i niepraktykująca.
          To o czym Xymena piszesz to z kolei co innego - to osoby niewierzące,ale za to
          praktykujące,ciekawy obyczaj.
          • xymena.l Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 19:14
            misiabella napisała:


            > To o czym Xymena piszesz to z kolei co innego - to osoby niewierzące,ale za
            to
            > praktykujące,ciekawy obyczaj.
            A ta praktyka, to na czym polega? Na jednorazowym byciu w kościele przy okazji
            przyjęcia jakiegoś sakramentu?
            Rozumiem, ze ktoś nie wierzy i nie zaprząta sobie głowy nauką przykazań,
            modlitw, sporadyczną spowiedzią; rozumiem, że ktoś jest ateistą, ale postępując
            zgodnie ze swoim sumieniem nie łamie np. przykazań; ale nie rozumiem, dlaczego
            zagorzały przeciwnik Kościoła zawraca sobie głowę chrztem dziecka. Może kiedyś
            to pojmęsmile
    • marta_nie_martka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:17
      Hm. jestem osobą wierzącą i praktykującą. Co więcej uważam, że bez praktyki
      wiara umiera. Tak jest ze wszystkim, jak nie ćwiczymy swoich umiejętności, to
      je tracimy. A wiara nie jest nam dana raz na zawsze.

      Co do artykułu. To w jakiej gazecie się pojawił, wiele mówi. Wyborcza nie jest
      dla mnie w rzadnym wypadku źródłem informacji. Nagonka na KK, jaką od lat
      prowadzą jej publicyści, powoduje, że nie są dla mnie wiarygodnym medium, w tym
      temacie. Zreszta nie zgadzam się z nimi rówież w kwestiach społecznych,
      gospodarczych itd.

      Jeszcze kwestia kazań. Nie lubię kazań w swojej parafii, więc tu nie chodzę.
      Wole przejść sie do sąsiedniej parafii, czy pojechać do Dominikanów. Tam są
      księż, których zawsze z uwagą wysłucham. Również wybieram konkretny kościół
      jesli chcę isć do spowiedzi, odbyć rekolekcje, wziać ślub czy ochrzcić dziecko.

      To, że gdzies tam jakiś nieodpowiedzialny człowiek coś powiedział, nie
      przekreśla w moich oczach całej instytucji. Jak mi nie odpowiada lekarz, to go
      zmieniam, a nie obrażam się na całą służbe zdrowia. I tak w każdym przypadku.

      A powiedzenie ksiadz jest głupi, to ja na mszę nie idę, jest dziecinne.
      • jamile Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:25
        marta_nie_martka napisała:

        > Wyborcza nie jest
        > dla mnie w rzadnym wypadku źródłem informacji. Nagonka na KK, jaką od lat
        > prowadzą jej publicyści, powoduje, że nie są dla mnie wiarygodnym medium, w
        tym temacie. Zreszta nie zgadzam się z nimi rówież w kwestiach społecznych,
        > gospodarczych itd. <

        Niewiarygodna, nie zgadzasz się... więc to dlaczego siedzisz na forum tej
        paskudnej gazety i masz konto na jej serwerze?

        • marta_nie_martka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:29
          Bo lubie niektóre e-mamy, a nie sądzę żeby wiele z nich było publicystkami
          GW smile No chyba, ze GW robi w ten sposób zmasowaną kampanię przeciwko np.
          teściowym. Forum żyje własnym życiem, niezależnym od linii programowej GW. A
          jeśli jakiś temat mi sie nie podoba, tak było w okresie wyborów, to po prostu
          nie czytałam.

          A GW czasem wirtualnie czytuję, trzeba wiedzieć co "u drugiej" strony słychać.
      • nchyb Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 13:10
        Nie tylko katolicy, część innych chrześcijan również tak myśli:
        www.kosciol.pl/article.php?story=2005010819471548
      • peyton_x Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 21:45
        marta_nie_martka napisała:

        > Hm. jestem osobą wierzącą i praktykującą. Co więcej uważam, że bez praktyki
        > wiara umiera. Tak jest ze wszystkim, jak nie ćwiczymy swoich umiejętności, to
        > je tracimy. A wiara nie jest nam dana raz na zawsze.
        >
        > Jeszcze kwestia kazań. Nie lubię kazań w swojej parafii, więc tu nie chodzę.
        > Wole przejść sie do sąsiedniej parafii, czy pojechać do Dominikanów. Tam są
        > księż, których zawsze z uwagą wysłucham. Również wybieram konkretny kościół
        > jesli chcę isć do spowiedzi, odbyć rekolekcje, wziać ślub czy ochrzcić dziecko.
        >
        > To, że gdzies tam jakiś nieodpowiedzialny człowiek coś powiedział, nie
        > przekreśla w moich oczach całej instytucji. Jak mi nie odpowiada lekarz, to go
        > zmieniam, a nie obrażam się na całą służbe zdrowia. I tak w każdym przypadku.
        >
        > A powiedzenie ksiadz jest głupi, to ja na mszę nie idę, jest dziecinne.


        Całkowicie zgadzam się z powyższymi słowami.

        Wierząca i praktykująca. Według mnie ludzie "wierzący a niepraktykujacy" są
        żałośni. Sama też taka byłam niestety sad Jak można wierzyć w Boga a nie
        uczestniczyć w Eucharystii?? Widzę na własnym przykładzie jak ogromna jest
        różnica między osobą głęboko wierzącą a ta "lekką" - niepraktykującą. Ci
        "wierzący inaczej" mają według mnie głęboko w duszy Najwyższego skoro nie
        stosują się do zasad dekalogu itp. więc co to za wiara?? Za mało jest w nas
        pokory, za duże umiłowanie do rzeczy materialnych, wygodnictwo. Większość ludzi
        chyba nie zdaje sobie sprawy, że wszystko co posiadamy i kim jesteśmy
        zawdzięczamy tylko Jemu... smutne to..
      • magdalenamk Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 22:17
        > To, że gdzies tam jakiś nieodpowiedzialny człowiek coś powiedział, nie
        > przekreśla w moich oczach całej instytucji. Jak mi nie odpowiada lekarz, to
        go
        > zmieniam, a nie obrażam się na całą służbe zdrowia. I tak w każdym przypadku.

        Wiele osób w taki sposób szuka pretekstu, często usprawiedliwienia dla tego co
        robią. Najłatwiej jest powiedzić, że to beznadziejna instytucja bo np. ksiądz
        zabrania stosowania antykoncepcji, aborcji, bo pyta o seks, bo nie pozwala na
        rozwód itd... Sprostanie 10 przykazaniom nie jest proste i nie wszystkim musi
        na tym zależeć... i każdy ma prawo wyboru
        Jestem wierząca, dziecko ochrzciłam bo tak chciałam, nie dla tego, ze wypada.
    • abosa Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:34
      Co do artykułu: smutne i żenujące zdarzenie, oby takich przypadków było jak
      najmniej.
      Tylko co to za argument?
      Przychodzi mi na myśl powiedzenie: jak się chce uderzyć psa, kij się zawsze
      znajdzie.

      wierząca i praktykująca a

      • jamile Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:38
        I ten bity pies to niby KK tak? Biedniutki
        • abosa Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:46
          Nie, zgaduj dalej smile
    • kaaari Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 12:57
      Wierzę ale nie praktykuję.
      Nie jest to pierwsze kazanie które mnie z butów wyrwało.
      Powoli wchodząc w dorosłe życie przekonywałam się że Kościół jako instytucja
      niewiele nam daje.
      Wszędzie zakłamanie. A w szczególności "babcie" klepiące w czasie mszy
      różaniec ,a jak wyjdą z kościoła to by nóż w plecy wbiły.

      Temat rzeka.............
    • 76kitka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 13:15
      ja jestem zdecydowanie wierząca ale zdecydowanie niepraktykująca. Jestem Chrześcijanką tyle narazie o sobie wiem.
    • ese1 wiesz, mysle ze ci sie myla troche pojecia 16.12.05, 13:18
      bo wiara jest w Boga a nie w ksiedza proboszcza. Niestety, ksieza to tez ludzie,
      i nie maja oni monopolu na swietosc. Trafilam jednak w swoim zyciu i na takich,
      ktorzy wspaniale potrafia prowadzic nasze mysli do Boga. Odpowiedz sobie
      najpierw czy wierzysz. Jezeli tak, to dlaczego nie traktujesz "chodzenia" do
      kosciola jako spotkania z nim, a nie "niechodzenia" na zlosc ksiedzu
      proboszczowi. Cos tu jest nie tak.
      • miirabelka Re: wiesz, mysle ze ci sie myla troche pojecia 16.12.05, 13:37
        Widzisz ja jak najbardziej traktuję pójście do kościoła jak spotkanie z Nim, ale
        w takim razie jaki sens ma chodzenie na msze, na których może się zdarzyc, że
        ksiądz zacznie wyliczac ile na tacę powinni dawac np.emeryci??? że nie wspomnę o
        spowiedziach (przykład karolci801 - trudny do uwierzenia!). Ja ostatnio również
        poszłam do spowiedzi ciężar na sercu był nie do wytrzymania(nawet nie potrafię o
        tym napisac)a ksiądz zrobił mi wykład na temat tego, że kilka lat nie byłam u
        spowiedzi i wogóle (!!!) nie odniósł się do tego z czym przyszłam, nie muszę
        chyba pisac o tym w jakim nastroju opuszczałam konfesjonał, zapłakana jak małe
        dzieckosad
        Następnym razem pójdę do psychologa, myślę że po takiej wizycie zrobi mi się
        dużo lżej...
        ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
        • kalina_p Re: wiesz, mysle ze ci sie myla troche pojecia 16.12.05, 13:59
          a moze sama się pomódl?
          Wiesz, protestanci księzy-spowiednikow nie maja i zyja. Myslę, że to byloby
          lepsze rozwiazanie.
        • ese1 Re: wiesz, mysle ze ci sie myla troche pojecia 16.12.05, 15:40
          no tak, nie chce robic tu ewangelizacji, bo do niej sie nie nadaje, ale
          spotkanie z Bogiem to Eucharystia, a nie kazanie ksiedza. Jezeli masz mozliwosc
          zmien kosciol. Ja musze przyznac, ze w 90% nie slucham kazan, w to miejsce
          wstawiam swoje wlasne rozwazania, czasami nie koniecznie na temat. Te 10% to
          kazania, ktore rzeczywiscie do mnie trafiaja.
          A co do spowiedzi - niestety tez trafilam na takich opieprzajacych, bo wydaje im
          sie, ze maja do tego prawo, trafilam tez na calkiem innych. Sa to przykre
          doswiadczenia, ale coz, roznych ludzi na swojej drodze spotykamy. Lekarze tez w
          Lodzi handlowali "skora", tzn ze nigdy wiecej nie mam isc do lekarza?
          Przykre to co opisujesz i zgadzam sie z toba, ze tak byc nie powinno, ale musisz
          sama wiedziec czy mimo wszystko chcesz sie z Nim spotykac i jaka wiare
          przekazesz swoim dzieciom.
      • 76kitka Re: wiesz, mysle ze ci sie myla troche pojecia 17.12.05, 13:38
        ja nie chodzę do kościoła na złość księdzu, znam wielu księży z prawidziwym powołaniem, nawet mam duchownych w rodzinie, pochodzę z religijnej, prektykującej rodziny. Każda religia ma jakieś swoje obrządki, przykazania, nauki, patrząc jak np. plemiona indiańskie oddają cześć swoim bożkom, potrafię tak popatrzeć z boku na siebie, sądzę, że wiara przede wszystkim jest myslach i sercu, poznałam wielu innowierców, każdy z nich mógłby stanąć w szranki ze znajomości Pisma Świętego z 10-cioma Katolikami, pomimo, że to my Katolicy jesteśmy w tym kraju uprzywilejowani i nauczani w publicznych szkołach swojej religii. A każdemu, kto w cos wierzy wydaje się, że jego wiara jest jedyna słuszna. Ja wierzę w Boga wszystkich ludzi, siłę sprawczą, ducha, ideę, dobro.
        • ese1 na zlosc Ksiedzu 17.12.05, 22:33
          bardzo lubie to stwierdzenie, bo brzmi ono dokladnie jak "na zlosc babci odmroze
          sobie uszy". Akurat ksiadz najbardziej na tym ucierpi, jak ty do kosciola nie
          pojdziesz. Jezeli chcesz mu cos pokazac, to po prostu z nim o tym porozmawiaj.

          Jednej rzeczy tylko nie rozumiem. Wierze w Boga, czy to znaczy ze jestem
          swiadoma w co wierze? Wiem co to jest ta Msza Sw (to nie twor przeciez wymyslony
          przez ksiedza!)? Jezeli tak, to zastanow sie teraz komu tak naprawde robisz "na
          zlosc"
    • kalina_p to jest smutne 16.12.05, 13:21
      mamy w kraju podobno kolo 90% katolików. Ściśle- osób, które deklaruja, że sa
      katolikami (bądź innym odłamem chrzescijaństwa).
      To skąd tyle oszustów? Skąd morderstwa? Korupcja? Bijatyki? Uzaleznienia?
      Przemoc domowa?
      Jedno wyklucza drugie i niestety, znaczna większośc tych
      zdeklarowanych "katolików" nawet nie wie, jaka jest treśc 10 przykazaź.
      Smutnesad
      • 18_lipcowa Re: to jest smutne 16.12.05, 13:27
        kalina_p napisała:

        > mamy w kraju podobno kolo 90% katolików. Ściśle- osób, które deklaruja, że sa
        > katolikami (bądź innym odłamem chrzescijaństwa).
        > To skąd tyle oszustów? Skąd morderstwa? Korupcja? Bijatyki? Uzaleznienia?
        > Przemoc domowa?
        > Jedno wyklucza drugie i niestety, znaczna większośc tych
        > zdeklarowanych "katolików" nawet nie wie, jaka jest treśc 10 przykazaź.
        > Smutnesad


        O i z tym sie zgadzam.
      • babka71 Kalinko bez urazy 16.12.05, 14:46
        ale skąd wiesz , że Ci , którzy popełnili te zbrodnie to katolicy???
        prawdziwi i przekonani zapewniam Cię , że wśród protestantów znajdę tyle samo
        przypadków, więc nie uogólniaj dla własnych potrzeb!!!
        wśród żydów i muzułmanów podam Ci takie same przykłady na czym polega Twoja
        logika myślenia???
        a ile protestantów wie i zna 10 przykazań ?
        ILU MUZIŁMANÓW NAPRAWDĘ PRZESTRZEGA KORANU??
        No właśnie skąd morderstwa i korupcja ??
        u Protestantów nie ma korupcji i zboczeń??
        Pedofile i homo to tylko u katolików tak??
        widziałaś szwedzki film pt: Jak w niebie" polecam gorąco!!!!!!!!!!!
        typowe miasteczko szwedzkie , pastor zboczek piękny film idź Kalina z mężem
        polecam popłakałam się !!!na końcu serio
        • kalina_p babka, ale zyjemy w Polsce, przypominam 16.12.05, 14:53
          kjraju katolickim, prawda? Więc te 90 iles procent społeczeństwa powinno sie
          zachowywac, jak katolicy, a nie odbebniac wizyte w niedziele w kościele i dalej
          robic, co sie podoba przez cały tydzień.
          Prawdopodobnie w krajach islamskich jest to samo, nie o to mi chodzi.
          Jesli ktos deklaruje, że jest wierzacy, że jest katolikiem, to powinien zasady
          wiary stosować w życiu. Tyle.
        • kalina_p wyobraz sobie 10 znajomych Ci osób 16.12.05, 14:54
          z których 9 wierzy w Boga i jest Katolikami. I te 9 osób nie powinno grzeszyc,
          kłamać, oszukiwac, powinno pomagac innym itd...
          O ile zycie byłoby piękniejsze, prawda?
          A rzeczywistośc jest taka, że może ze 3 osoby na 10 trzymaja sie reguł wiary i
          stosuja do Słowa Bożego w zyciusad
          • nchyb Re: wyobraz sobie 10 znajomych Ci osób 16.12.05, 15:00
            Te 90 procent to jest lekkie naciąganie. To nie jest 90 procent osób
            deklarujących się jako katolicy, ale to są w znacznej części osoby ochrzczone i
            deklarowane przez swoje rodziny jako katolicy...
      • lola211 Re: to jest smutne 16.12.05, 15:00
        > mamy w kraju podobno kolo 90% katolików. Ściśle- osób, które deklaruja, że sa
        > katolikami (bądź innym odłamem chrzescijaństwa).

        Nie sadzie, by opierano te wyliczenia na deklaracji katolikow.Gdzie niby miano
        by je skladac? Nie bez przyczyny chrzci sie male dzieci, ktore nie maja nic w
        tej kwestii do gadania- bez wlasnej woli zostaja wciagniete na liste katolikow
        i tkwia tam cale zycie, nawet jesli z katolicyzmem nie maja na codzien nic
        wspolnego.Stad tak zawyzone statystyki.Te 90% to liczba ochrzczonych, a nie
        wierzacych.

        Zastanawiam sie, czy ten ksiadz naprawde wierzy w to co mowi- ze Bog ocalil
        tych, ktorzy schronili sie w sanktuarium albo ze w ogole tsunami to sprawka
        Boga? Sadzilam, ze tak moga myslec ciemni ludzie, ktorzy nie potrafia
        wytłumaczyc zjawisk meteorologicznych i dlatego przypisuja to istotom
        nadprzyrodzonym.Kiedys znakiem od Boga były pioruny, dzis tsunami..
        • melka_x Re: to jest smutne 16.12.05, 15:15
          > Zastanawiam sie, czy ten ksiadz naprawde wierzy w to co mowi

          W dodatku jest ignorantem, bo np. wśród takich Lankijczyków -całkiem nieźle
          poszkodowanych przez tsunami- katolików jest całkiem sporo.
          • lola211 Re: to jest smutne 16.12.05, 15:25
            On to zapewne wie,ale tak manipuluje faktami, zeby wyszlo na jego.Ze niby
            katastrofa dotknela tylko tych bezboznikow, a wszyscy sprawiedliwi zostali
            przez Boga uratowani.
          • mharrison Re: to jest smutne 16.12.05, 15:32
            Dodam jeszcze, że KK nie ma monopolu na takie "ciekawostki"

            "Bóg nie milczy, ale przemawia do nas poprzez kataklizmy. Tak odczytywano m.in.
            ubiegłoroczne tsunami czy wcześniejszy atak na World Trade Center. – Dziękujemy
            Bogu za tsunami i za pięć tysięcy martwych Szwedów! Modlimy się, aby 20 tysięcy
            zaginionych Szwedów zostało uznanych za martwych – pisała przed rokiem na
            swoich stronach internetowych parafia baptystów z Westboro w USA, według której
            tsunami jest karą Boga za zalegalizowany homoseksualizm w Szwecji oraz wyrok
            skazujący na więzienie zielonoświątkowego pastora Ake Greena.

            "Dużo ostrożniej, ale w podobnym duchu wypowiedział się metropolita prawosławny
            smoleński i kaliningradzki Cyryl. – Niebywały kataklizm tsunami, który
            przypomina potop, jest karą dla ludzkości za grzechy – mówił. – Znaki czasów
            groźnie ostrzegają ród ludzki, zwielokratniające się zło powinno zostać
            zlikwidowane przez samych ludzi, w przeciwnym razie to Bóg zlikwiduje je przez
            swoje kary – sugeruje w bożonarodzeniowym przesłaniu metropolita.

            wiadomosci.onet.pl/1301083,240,1,1,kioskart.html
            • lola211 Re: to jest smutne 16.12.05, 15:34
              Wiara przycmila im umysl jednym slowem.
              • kalina_p Re: to jest smutne 16.12.05, 15:36
                to juz raczej fanatyzm religijnysad
    • mynia_pynia Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 14:06
      Niewiem??
      Napewno wierze w Boga, bo ktoś musiał dać rozruch temu wszystkiemu, fascynuje
      mnie powiązanie starożytności (faraoni)z pismem świętym.

      Wiecie że na jednym z kamieni egipskich, pisanych hieroglifami znaleziono cytat
      z pisma świętego

      To o SŁOWIE, które zamieszkało między nami.

      I jest poprostu identyczne ~!!!

      Czasem aż włosy mi dęba stają jak oglądam na Discowery jak te same wydarzenia
      są opisane przez zupełnie różne religie w tym samym czasie.


      A do kościoła chodzę tylko z okazji bożego narodzenia, wielkanocy, ślubów,
      pogrzebów i mszy za dziadków.
    • melka_x Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 14:26
      Widzę, że teza Śpiewaka o traktowaniu wiary jak koszyka w supermarkecie, do
      którego bierzemy sobie tylko co nam sie podoba, a zostawiamy to co niewygodne,
      zawsze aktualna. Czyli ślub kościelny tak, ale wstrzemieźliwość seksualna to
      już nie, chrzest dziecka tak, ale wychowanie go w wierze katolickiej, a więc
      chodzenie z nim do kościoła to już nie. Kościół ma na pstryknięcie palcem
      spełniać wszystkie nasze wymagania i żadania - np. dać nam ślub, ochrzcić
      dziecko itd.- ale nie ma prawa wymagać niczego od nas.
      • miirabelka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 14:43
        Przypominam Ci melko, że ślub, chrzest itd.odbywają się nie na psrtyknięcie
        palcem, ale za tzw. "co łaska". Znam przypadek w którym "co łaska" było za małe
        i ksiądz na ślub nie rozwinął dywanu i nie włączył oświetleniasad
        A tak poza wszystkim, przykre jest to, że Ci którzy są jakby przedstawicielami
        Boga na ziemi dają nam taki "przykład" i często zniechęcają do wiary.
        A ja i tak wierzęsmile
        Ps.A co do koszyka, to gdybym przestrzegała restrykcyjnie wszystkiego co
        nakazuje(lub częściej zakazuje)kościół nie miałabym teraz cudnej córeczki i
        głęboko wierzę, że Bóg mi to wybaczysmile
        ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
        • melka_x Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 15:12
          Napisałam "na pstyknięcie palcem", bo przypominam sobie wiele forumowych
          awanturek o to, że ksiądź poproszony o ochrzczenie dziecka czy udzielenie ślubu
          ośmielił się zapytać rodziców, czy żyją zgodnie z wiarą katalicką, zasugerowac
          jakąś spowiedź, albo bezczelnie się wwalićwink w życie prywatne z pytaniem, czy
          chcą wychowywać dzieci w wierze katalickiej. Przy czym nie chcę powiedzieć, że
          sądzę, że osoby wątpiące nie mają prawa do sakramentów (nie wiem nawet jakie
          jest stanowisko KK w tej sprawie), chcę tylko zauważyć, że bardzo dużo osób
          wymaga od Kościoła realizowania wszystkich swoich zachcianek (i 'co łaska' tego
          nie zmienia) uważając, że Kościoł nie ma prawa niczego wymagać od nich.
          Przedziwna asymetryczność.
          • isma Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 19:31
            "Chrzescijanstwo-taryfa mix", co?
        • mamusia_chlopczyka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 21:50
          Znam przypadek w którym "co łaska" było za małe
          > i ksiądz na ślub nie rozwinął dywanu i nie włączył oświetlenia

          a ja znam przypadek kiedy ksiądz odmówił młodym chlopakom odprawienia mszy za
          nieżyjącego kolegę gdyż za mało przynieśli "co łaska"
          • miirabelka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 22:36
            smutne to bardzosad( i aż trudno uwierzyc...
            ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
        • wieczna-gosia mirabelko 16.12.05, 23:09
          > Przypominam Ci melko, że ślub, chrzest itd.odbywają się nie na psrtyknięcie
          > palcem, ale za tzw. "co łaska". Znam przypadek w którym "co łaska" było za małe
          > i ksiądz na ślub nie rozwinął dywanu i nie włączył oświetleniasad

          a ja znam przypadek, gdy ksiadz nie tylko sie nie zapytal o co laska, to jeszcze
          zaaferowani rodzice tez zapomnieli wlozyc, bo koscielny z taca do nich nie
          podszedl widac uznal ze nie wypada.

          Konkretnie 6 takich przypadkow znam, czyli moj slub i 5 chrztow.

          I w dodatku slub byl jednostronny, a przy kazdym chrzcie podpisywalam paperek ze
          sie nie bede wtracac i bruzdzic, wiec "co laska" spokojnie od niedowiarka mozna
          bylo wziac.

          TYlko co to wlasciwie dowodzi? Ze w Kosciele sa i porzadni ludzie i chamy i
          prostaki. No chyba nie dziwne? Ksiazy z tego co wiem biora sposrod nas a nie z
          Panstwa Utopia smile
    • niepytana Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 14:33
      Wy macie w Polsce pomylony kler.
      • mharrison Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 14:39
        E tam Śpiewak. To ismasmile
        I nadała temu zjawisku wdzięczną nazwę "idea-mix"smile
    • lajlah Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 14:58
      wierzę, ale nie chodzę do kościoła, nie chodzę do spowiedzi, do komunii idę gdy
      czuję taką potrzebę, wcześniej modlę się i przepraszam Boga za grzechy, żałuję
      i wtedy czasem idę do komunii świętej, ale niezbyt często. Natomiast uważam się
      za chrześcijankę i tak wychowuję dziecko.
    • palka_zapalka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 16.12.05, 23:18
      Nie ma określenia wierząca i niepraktykująca - dla kościoła albo wierzysz i
      uczestniczysz w życiu kościoła, albo nie.
      • lola211 Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 05:25
        > Nie ma określenia wierząca i niepraktykująca - dla kościoła albo wierzysz i
        > uczestniczysz w życiu kościoła, albo nie.

        Dla Kosciola moze i tak, ale nie dla tych , ktorzy wierza, ale nie sa w stanie
        strawic mszy, a raczej sposobu ich prowadzenia.
      • sasha3 Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 12:21
        palka_zapalka napisała:

        > Nie ma określenia wierząca i niepraktykująca - dla kościoła albo wierzysz i
        > uczestniczysz w życiu kościoła, albo nie.

        Dla kościoła tak - a dla Boga?

        Przykazanie Boskie mówi: pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
        Przykazanie kościelne zaś brzmi: w niedzielę i świeta we mszy świętej nabożnie
        uczestniczyć (wśród tych, którzy uczestniczą co niedzielę ilu jest tych, którzy
        robią to nabożnie? wg. moich spostrzeżeń - niewielki procent)

        Weźmy przykład:
        1. Ojciec i mąż poszedł z całą rodziną w niedzielę do kościoła. Potem, już sam,
        udał się pod sklep na piwo. Do domu wrócił wieczorem pijany, pobił żonę, dzieci
        porozstawiał po kątach i poszedł spać.
        2. Ojciec i mąż cały tydzień dużo pracuje, z rodziną prawie się nie widzi. W
        niedzielę skoro świt zabrał żonę i dzieci do lasu na piknik. Spędził tam cały
        dzień swoją uwagę poświęcając tylko żonie i dzieciom. Szczęśliwi wrócili do
        domu i poszli spać.

        Kto lepiej dzień święty poświęcił?

        P.S. Jestem wierząca, ślub mam, do kościoła chodzę w kratkę (a jeśli już tam
        jestem, to na pewno nabożnie nie uczestniczę, nie umiem się skupić, znacznie
        lepiej wychodzi mi to w pustym kosciele), księdza przyjmuję, dzieci mam
        ochrzczone, staram się żyć wg 10-ciu przykazań. Jednak wg wytycznych KK nie
        jestem dobrym katolikiem (ksiądz mi to na spowiedzi powiedział sugerując, że w
        ogóle powinnam z kościoła się wypisać), no trudno... Ale myślę, że jestem
        dobrym człowiekiem i na takich samych ludzi chcę wychować swoje dzieci smile

    • johana2 Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 09:39
      A ja wierzę , że większość katolików w Polsce to ludzie pokroju mojej
      koleżanki, która podczas trochę głębszej dyskusji przyznała się, że jest
      niewierząca - praktykująca. I co Wy na to? Tzn chodzi co niedzielę do kościoła
      z całą rodziną i teściami, bo tak wypada. Gości księdza po kolędzie, posyła
      dzieci na religię, głosuje na tych co trzeba i.... tyle z jej wiary. Ponieważ
      jednocześnie głosi (choć nie wiem czy w swoim domu i rodzinie), ze nie wierzy
      ani w niebo, ani w piekło tylko jeśli już to w reinkarnację. A na pewno nie
      wierzy w żadne tam cuda typu uzdrowienia czy zamiana wody w wino. I tu nasza
      dyskusja zwykle się kończy, bo ja po prostu zupełnie jej nie rozumiem.
    • jktasp Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 14:04
      Wierząca, praktykująca o tyle o ile, tzn do kościoła chodzę, do komunii św.
      rzadziej.Nie jestem wolna od wad, jak każdy.Znam księży wielkich i na moje
      oko "niekoniecznie". Pan Bóg wniósł w moje życie porządek, staram się stosować
      do przykazań i większość problemów znika, msza św jest dla mnie wydarzeniem,
      słucham cytatów pisma św.z których prawie cała msza św się składa, modlitw
      wielkich świętych, kazania ( nie bezkrytycznie ale też nie krytykancko), no i
      najważniejsza część mszy św.przeistoczenie, przeżycie wieczernika, fakt , który
      dzieje się dla nas... dla mnie.Nie mam przykrych finansowych doświadczeń z
      kościołem raczej przeciwnie, ale to nie ma wpływu na moją religijność. Świeta
      nie jestem, ale wiara w to, że pan Bóg jest ,jest dla mnie ważna. Na kolendzie
      kiedyś, namawiano mnie, żebyśmy się z mężem związali z jakimiś ruchami w
      kościele, ale ja jestem już po takich doświadczeniach i nie są mi one
      potrzebne, raczej by mi przeszkadzały.Co do niewierzących a będących w
      kościele, to, że dziecko jest ochrzczone nie zmusza nikogo do tkwienia w KK,
      myślę, że trzeba pójść do kancelarii parafialnej i się wypisać, coprawda ksiądz
      będzie próbował pewnie nas od tego odwieść, ale jak ktoś nie chce być w KK to
      siłą go nie będą trzymać chyba.Pozdrawiam
      smile
    • miirabelka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 15:48
      Zgadzam się z sasha3(pięknie to opisałaś).
      Moim zdaniem o tym, że nie ma kogoś takiego, jak wierzący i niepraktykujący,
      najczęściej przypominają księża, no ale gdyby nie Ci praktykujący to kto by
      wypełniał te krążące na każdej, codziennej i świątecznej, mszy tace. Śluby,
      chszty, komunie, a nawet, o zgrozo, pogrzeby, tace to obowiązkowy punkt programu.
      Paradoksalnie do pojawienia się wierzących i niepraktykujących w dużej mierze,
      według mnie, przyczynili się sami księża, swoją postawą i zachowaniem skutecznie
      odstraszając wiele osób.
      Na zakończenie opowiem Wam historię. Znam przesympatyczną parę która zdecydowała
      się na odważny krok, adopcję dziewczynki o ciemnym kolorze skóry i mocno
      skręconych włoskach(nie wiem jakiej jest narodowości). Napisałam, że krok był
      odważny bo nasze społeczeństwo jest w części(większej?)tolerancyjne inaczej.
      Jakiś czas temu odwiedził ich ksiądz po kolendzie. Posiedział, porozglądał się,
      pogadał, ale naprawdę "otworzył się" u sąsiadów. Po pierwszej zdawkowej wymianie
      zdań odezwał się w te słowa "byłem u państwa sąsiadów, bardzo mili ludzie, ale
      że on ją chciał z takim dzieckiem(???!!??). Oczywiście kiedy sąsiedzi wyjaśnili
      mu, że dziewczynka jest adoptowana, szczęka mu opadłasad(
      No cóż, jak widac, miałam okazję poznac księży z nie najlepszej strony, ale mam
      nadzieję, że kiedyś spotkam na swojej drodze księdza z tzw.powołania, bardzo bym
      chciała, podobno tacy naprawdę istniejąsmile
      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
      • jktasp Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 19:27
        Oj miirabelka, co ta historia z księdzem miała na celu? Nie wiemy w jakim
        tonie to powiedział, ale Twoje założenie jest takie, że napewno miał złe
        intencje bo ksiądz. A co do tej strasznej kasy, którą księża koszą, a której
        tak im zazdrościsz, to ciesz się, że nie jesteś adwentystką, bo tam płacą
        dziesięcinę. Wtedy krew by Cię zalała??? Trochę mi przypominasz swoją postawą
        moja teściową, jak jej przyjdzie do głowy, że ktoś ma więcej , choć nie ma 100%
        pewności, to ją szlag trafia i nie ważne czy jest to jej własne dziecko, czy
        sąsiadka, wiesza wszystkie psy na "winowajcy".A swoją droga, to ja też miałam
        nieprzyjemną sytuację z księdzem, na kolendzie powiedział mi, że jestem za
        stara na dzieci, na studia i życie już poza mną, w tonie bardzo nieprzyjemnym,
        a byłam wtedy po zabiegu gin. i lekarz powiedział, że dzieci mieć nie będę,
        (choć mam), miałam wtedy 28 lat. Za rok nagrałam koledę, żeby pójść z kasetą do
        proboszcza, tyle, że był inny ksiądz i był dokładnym przeciwieństwem
        poprzednika, powiedziałam mu o historii z poprzednikiem i w jego imieniu
        zostałam przeproszona a raczej za niego,choć nie to miałam na celu . Wiara
        zasadza się na czym innym, nie na tacy:.Pozdrawiam.smile
        • lola211 Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 21:05
          Nie wiemy w jakim
          > tonie to powiedział, ale Twoje założenie jest takie, że napewno miał złe
          > intencje bo ksiądz.

          A jakiez to dobre intencje moge sie kryc za takim sformulowaniem, mozesz
          zdradzic?
          • jktasp Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 22:06
            Proszę, np ciekawość połączona z niedowierzaniem, ponieważ ksiądz mógł być
            starej daty (tego nie wiemy), albo mieć tradycyjne pojęcie o facetach. A
            szczęka mogła opaść mu z podziwu, ale oczywiście tego się nie bierze pod uwagę,
            no bo jak ksiądz to koniecznie cham, świnia i pazera na kasę. Nie wrzucałabym
            wszystkich do jednego worka. Nie ukrywam, że mnie też martwi wiele rzeczy w
            Kościele, np. to, że kandydatów na kleryków sprawdza się czy mogą być ojcami, a
            nie sprawdza się czy mają skłonności np.pedofilskie, itp, itd.Pozdrawiam.
            • lola211 Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 18.12.05, 10:03
              np ciekawość połączona z niedowierzaniem, ponieważ ksiądz mógł być
              > starej daty (tego nie wiemy), albo mieć tradycyjne pojęcie o facetach.

              Myslalam, ze ksieza to osoby ksztalcone, ktore powinny wiedziec, ze tego typu
              komentarze sa nie na miejscu i nienajlepiej swiadcza o ich autorze.
              Nie przekonuja mnie twierdzenia, ze ksiadz tez zwykly czlowiek - otóz nie- ta
              funkcja cieszy sie( a przynajmniej powinna) autorytetem i spolecznym
              zaufaniem, pewnymi przywilejami, dlatego od ksiedza powinno sie wymagac
              wiecej.Powinni stanowoic wzor, przyklad dla swoich parafian, a nie prezentowac
              malomiasteczkowa mentalnosc.
          • miirabelka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 22:11
            lola211 takie samo pytanie miałam zadacsmile
            Ps.I jeszcze jedno malutkie sprostowanie, w mojej wypowiedzi wiele było ironii,
            trochę goryczy, ale zazdrośc???
            A co do tacy to po prostu uważam, że takie ważne uroczystości jak chszty,
            komunie, śluby nie powinny byc zakłócane w ten sposób(tym bardziej, że się za
            nie płaci), a już zbieranie pieniędzy na pogrzebie to według mnie bolesny nietaktsad
            ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
            • jktasp Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 18.12.05, 08:44
              Ze zbieraniem na tacę spotkałam się w czasie ślubów podczas mszy św., w czasie
              pogrzebów na Pomorzu nie, ale tu w Małopolsce owszem ( ale pogrzeb był duży ,
              uroczysty i ze mszą św), jeśli chrzty są w czasie mszy św w niedzielę to wydaje
              mi się to normalne, sama zamówiłam chrzest w sobotę, przed mszą św wieczorną,
              byliśmy tylko my i parę osób z rodziny, nikt nie zbierał na tacę.Taca czyli
              kolekta czyli przyniesienie darów jest nieodłącznym elementem mszy św, tak jak
              kazanie czy przeistoczenie. Widziałaś, żeby księża mówili , że ta babcia w
              piątym rzędzie druga od lewej nie dała na tacę??? Czasem są księża debile i
              jęczą, że mało, czasem naprawdę mają mało, są też tacy, którzy się prawie
              rozliczają z każdej złotówki, ale to nie znaczy , że z powodu kilku dziwaków
              cała organizacja jest do d....smile
              • miirabelka Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 18.12.05, 11:11
                ale pogrzeb był duży ,
                > uroczysty i ze mszą św
                No i co z tego?? Myślę, że większośc osób obecna w kościele była w jakiś sposób
                związana z osobą zmarłą, mniej lub bardziej przeżywająca tą jakże smutną
                uroczystośc. Czy nie uważasz, że zakłócanie im przeżywania tego ostatniego
                pożegnania było nie na miejscu? Myślę, że zmienisz zdanie kiedy Cię to spotka
                osobiście...
                Mnie niestety spotkałosad

                "cała organizacja jest do d..." mocnych słów użyłaśsmile Ja bym nigdy się tak nie
                zapędziła, a że odważyłam się krytykowac księży, myślę, że przedstawione
                przykłady w pełni mnie usprawiedliwiają.

                Zgadzam się też z lolą211, słów księdza w żaden sposób nie można usprawiedliwiac
                tym, że mógł byc starej daty. Taka osoba powinna stanowic wzór do naśladowania,
                a jak naśladowac kogoś takiego?
                No coż, dalsza dyskusja z Tobą wydaje mi się niestety bezcelowa, prawdobodobnie
                należysz do osób, które, gdyby ktoś powiedział, że ksiądz kopnął psa, odparłyby
                zarzut, mówiąc, że pies był napewno wściekłysmile
                Może jesteś z zawodu adwokatem? bo to przedstawiciele tego zawodu, czasami
                podejmują się obrony, czując w głębi duszy, że ktoś na tę obronę nie zasługuje.
                Ps."Widziałaś, żeby księża mówili , że ta babcia w
                > piątym rzędzie druga od lewej nie dała na tacę???"
                Tego akurat jeszcze nie słyszałam, ale jak już wspomniałam, słyszałam
                wyliczenia, wygłaszane przez księdza, ile ludzie powinni dawac na tacę.
                ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
    • monislodz Re: Wierzące, ale czy praktykujące? 17.12.05, 21:05
      Ja do niedawna również byłam osobą wierzącą, ale niepraktykującą. Teraz uważam,
      że jeśli ktoś deklaruje się, że wierzy w Boga, że jest chrześcijaninem, to
      powinien również żyć w zgodzie z przykazaniami, a jednym z nich jest: "Pamiętaj,
      aby dzień święty święcić". Każdy może oczywiście w inny sposób interpretować
      przykazania, ale sądzę, że siedzenie całą niedzielę przed telewizorem, objadanie
      się i wyskoczenie w ramach relaksu do hipermarketu to trochę za mało dla
      chrześcijanina. Nie potępiam tych, którzy do kościoła nie chodzą, ale z drugiej
      strony nikt nas nie zmusza do wiary. Wierzyć to również dawać coś od siebie,
      chociaż tą godzinę tygodniowo, to chyba niezbyt dużo. A co do księży, którzy
      nieraz wypowiadają się na kontrowersyjne tematy, nie muszę się z nimi zgadzać, a
      do kościoła idę nie dla księdza tylko dla siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka