jktasp Re: Bylam u spowiedzi... 28.12.05, 09:02 No wiesz,trochę tego księdza rozumiem. Dlatego, że siedzi dlugie godziny w zimnym kościele może też miał kilku takich gigantów jak Ty i poprostu nerwy mu puściły, choć lepiej by było gdyby sie ugryzł w język, a Ty niepotrzebnie mówisz mu , że taki jego los ( to było chamskie) i że grzechów nie pamietasz, nie miał prawa dać Ci rozgrzeszenia. A z drugim księdzem to nie powiedziałaś dokładnie o co chodzi, czasem wystarczy , że ksiądz się skrzywi a niektórzy już czują się zbluzgani. Jeśli przystępujesz do sakramentu pokuty z myślą , że to Ty robisz łaskę Bogu, to sorry, nie dziw się, że ksiądz potraktuje Cie ostro. Do sakramentu pokuty, trzeba sie przygotować, zrobić rachunek sumienia, przemyśleć wszystko co się zrobiło, z nastawieniem , że grzech jest złem, jeśli nie masz poczucia, że idziesz wyznać zło, które popełniłaś, chcesz je zadośćuczynić i odpokutować, żeby pan Bóg zmazał te grzechy to z rozgrzeszenia nici, nawet, jeśli ktoś dał by Ci rozgrzeszenie a Ty miałabyś takie nastawienie jak teraz to i tak spowiedź nie będzie ważna. A w ogóle , to jeśli mogę to radzę iść do spowiedzi do zakonników.Poza tym, na pocieszenie, dodam, że sama robiłam sobie w spowiedzi kilkuletnie przerwy i też nie raz usłyszałam parę ostrych słów, wymagajmy też trochę od siebie, a będzie OK. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mama2gnomic Polecam PRAWDZIWEGO księdza!!1 28.12.05, 11:16 Jesli na prawdę chcesz iść do spowiedzi to polecam księdz Wojsława z Parafii NMP Królowej Świata przy ul. Opaczewskiej w Warszawie- jest młody i super!! To jest rozmowa, a nie typowa spowiedź- też miałam problem- razem zmężem przez zupełny przypadek trafilismy do niego i po wielu latach znowu czujemy potrzebę wiary i Kościoła- jest BOSKI ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: Bylam u spowiedzi... 28.12.05, 12:56 Na pewno księża są zmęczeni w takich gorących okresach jak przedświąteczny. Oczywiście to nie usprawiedliwia bezczelności. A co do nieudzielenia rozgrzeszenia za niewyznane grzechy, to chyba logiczne, no nie? A można wiedziec, po co poszłaś do spowiedzi, jeśli nie miałąś zamiaru wyznawać grzechów? Odpowiedz Link Zgłoś
llilly Re: Bylam u spowiedzi... 28.12.05, 16:28 Binka trzymaj się, i najlepiej omijaj szerokim łukiem takie nawiedzone dewotki jak niektore koleżanki oraz prymitywnych księży w moherowych sutannach.Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kaja5 Re: Bylam u spowiedzi... 28.12.05, 18:43 Szczerze mówiąc nie rozumiem po co w ogóle poszłaś , mówiąc księdzu: "wiec mu powiedzialm ze nie wymienie bo Bog wie jakie grze > chy popelnilam. Ja też uważam, ze nie ma sensu by mówic obcemu facetgowi swoich grzechów bo Bog wie co złego zrobiłam i do spowiedzi chodzę tylko z konieczności (przed ślubem na przykład)i jak już pójde to powiem że np. nie byłam w kościele i...wiecej grzechów nie pamietam, zależy mi przecież tylko na "kwitku" potrzebnym do ślubu. Spowiedzi przed księdzem nie uznaje za bardzo.To nie powód jednak bym szła i mu o tym w konfesjonale mówiłas. Wole to zachować dla siebie. Uważam, zę to iż poszłaś do spowiedzi było bez sensu i zrobiłaś to aby pokazać księdzu jaka jesteś "mądralińska".Jeżeli nie chcesz sie przed ksiedzem spowiadać to do niego nie idziesz!Proste, prawda? ' Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Bylam u spowiedzi... 28.12.05, 19:35 isma taka trochę osobista prośba i nie do końca w temacie wątku. Skieruj mnie gdzieś, gdzie mogłabym poczytać, posłuchać w temacie KK by zdobyć taką świadomość "katolicką" jaką ty masz? Rozumiem, że to może być dar od Boga i nie da się tego wyczytać, ale może jakoś posunę się chociaż w swojej świadomości do przodu. Mam pecha trafiać na "katechezy" mało dopasowane do mojego poziomu myślenia Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Bylam u spowiedzi... 29.12.05, 08:20 E, no, bez przesady )). Wiesz co, to chyba nie jest kwestia wiedzy. Znaczy, kwestia wiedzy jest wtorna. Wiekszosc mojej wiedzy o chrzescijanstwie pochodzi z czasow, kiedy bylam niewierzaca - chcialam dokladnie wiedziec, w co NIE wierze. Jako niewierzaca uczylam na uczelni katolickiej, chi, chi. A ile razy mnie probowano "nawracac" i wysylac na rekolekcje... A ile madrych (i niemadrych tez) kazan slyszalam... Bez skutku. Natomiast jesli chodzi o tzw. swiadomosc - no, nie potrafie tego inaczej wytlumaczyc, jak tylko w ten sposob, ze to wynika po prostu z tego, chronologicznie pozniejszego, fundamentalnego, podjetego w prawdzie, aktu wiary w Boga, ktory dziala w Swoim stworzeniu )). Dalej juz jakos wszystko sie samo uklada )). Zapraszam na priv, no i na forum Wychowanie w wierze, moderowane przez Marzek2, tam sie czasem nawzajem wychowujemy (nie tylko nasze dzieci )). Aha - ostrzegam, ja jestem katolik mocno skundlony, Ojciec Dyrektor by mnie pewnie wciagnal na stosowna liste )). Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Bylam u spowiedzi... 29.12.05, 10:42 ha tak właśnie myślałam, że proste to to nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Bylam u spowiedzi... 29.12.05, 11:00 Jest proste, jest, slowo. Bo, jak powiada ewangelista, dla Pana nie ma nic niemozliwego )). A o ksiazkach, jesli chcesz, napisze Ci na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Bylam u spowiedzi... 29.12.05, 11:12 poproszę na priv. Intuicyjnie wiem czego chcę, ale wolałabym poprzeć swoje "wiedzenie" jakąś argumentacją. A najbardziej zbieżna do mojej intuicji jest zawsze Twoja argumentacja Wolę w dyskusjach powoływać się na jakieś przeze mnie przeczytane materiały niż na to, że "a isma powiedziała to, a isma powiedziała tamto")))))) Odpowiedz Link Zgłoś
maczo_bombalina Re: Bylam u spowiedzi... 29.12.05, 22:55 A mnie nikt nie zmusza do spowiadania się i słuchania księdza w konfesjonale. Jeśli ktoś chce słuchać pochwał to konfesjonał jest raczej złym wyborem. Odpowiedz Link Zgłoś
binka28 Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 11:27 Po raz kolejny odpowiadam: Poszlam do spowiedzi po to zeby sie wyspowiadac nigdzie nie napisalam ze za to ze poszlam oczekiwalam poglaskania po glowce.Chcialam szczerze wyznac grzechy a;le po tekstach ksiedza odechcialo mi sie spowiadac...wiec powiedzialam to co powiedzialam.Wcale nie uwazam ze mowic "taki jest los ksiedza" to chamski tekst...bo wlasnie taki jest jesgo los.Moj los jest taki ze musze sprzatac,wstawac w nocy,i chodzic do lekarza z dzieckiem.Taki jest los matki. Co do istoty spowiadania to bardzo dobrze ujela to jedna z dziewczyn w innym watku:"Dla mnie spowiedz katolikow to KOSMOS kompletny. Spowiadac sie jakiemus obcemu facetowi z klutnidajmy na to z sasiadka. Chyba bardziej ludzkie byliby isc do sasiadki i z nia pogadac o tym co zaszlo i sie przeprosic a nie truc o tym ksiedzu. Co ksiedzu do tego ? Albo ten grzech ze "obmawialam innych" - po spowiedzi katolikowi moze ulzy na sumieniu ale ta obmowa poszla juz w swiat i zadna spowiedz jej nie wroci itd itp. Spowiedz ma przyniesc ulge grzesznikowi i zmazac jego grzechy przed sadem ostatecznym, tak ? Czyli mozna tak sobie grzeszyc i spowiadac sie i miec czyste sumienie, obiecywac poprawe a potem znowu sobie grzeszyc i sie spowiadac ... ? Katolicy maja calkiem niezle .... czyste sumienia za friko (no moze za 3 zdrowaski)" Ktoras z dziewczyn napisala ze jak nie pamietam czy odmowilam pokute to mam przed spowiedzila sie pomodlic i powiedziec ze odmowilam...To tak ma wygladac???to takie proste jest??? jakos nie wydaje mi sie. Grzechem smiertelnym jest obmawianie innych,stosowanie antykoncepcji,nie chodzenie co niedziele do kosciola...Grzech smiertelny jest wpisany w nasze zycie....i nie rozmumiem jak mam sie w kolko spowiadac np z tego ze stosuje z mezem antykoncepcje nie zamierzajac wcale z niej rezygnowac... Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 11:33 Obmawianie nie jest grzechem smiertelnym. Pojscie do spowiedzi bez postanowienia poprawy (antykoncepcja) rzeczywiscie nie ma sensu. Nie wiedzialas o tym? A zycie bez przywiazania do grzechu smiertelnego (nie mowie o grzechch powszednich) jest jak najbardziej mozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 isma 30.12.05, 12:27 isma odpisałam przed chwilą. Ech kobito. Żebyś ty wiedziała, jaki mi prezent tym spisem na nowy rok zrobiłaś Mam nadzieję, że moja sympatia jakoś cię fluidalnie dopadnie - gdziekolwiek jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: isma 30.12.05, 12:50 Na moje oko, jestem dokladnie na przeciwleglym koncu Polski )). Te procenty i cyferki w mailu, to mialy byc myslniki )). Odwaznas. Mysmy ze slubnym (wtedy jeszcze in spe) po naukach przedmalzenskich, na ktorych pewien gorliwy kaplan oswiadczyl nam, ze, cytuje, "Kosciol oczekuje do nas trojga dzieci" (moj maz, wtedy jeszcze nie wladajacy dosc dobrze polszczyzna, z ewidentnym wschodnim akcentem, zapytal slodko jak pierwsza naiwna, na jakichz to dokumentach Kosciola ow gorliwy kaplan opiera swoje jakze kategorycznie a precyzyjnie w liczbach wyrazone twierdzenie - byloby sie spora awantura skonczylo )). Od tego czasu - indywidualne kierownictwo duchowe tak, formy masowej formacji - nie )). Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: isma 30.12.05, 12:59 z pełną premedytacją idę na masowe katechizacje, posłuchać, czy od czasów nauk małżeńskich - coś się może polepszyło?)?)) A do wniosku, że lepiej samemu się "uduchowiać" doszłam jakieś kilkanaście lat temu. Tyle, ze na tym wniosku zakończyłam swoją edukację w temacie poprawy ducha Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: isma 30.12.05, 13:13 A, nie, tak calkiem samemu to nie )). Ja tez jestem typowy dojutrek i niektore rzeczy mi, ekhem, jakos sie lubia w czasie oddalac )). Wlasnie dlatego - miedzy innymi - nie jestem protestantka, ze w ktoryms momencie jednak uznalam (bedac juz wierzaca w Boga, a w Kosciol katolicki to ciagle jakos nie bardzo), ze swiadomosc eklezjalna jest dla mnie istotna (zgroza - w zyciu bym sie o to nie podejrzewala). Bardzo to jest ciekawe zjawisko, jak indywidualny wybor wiary zaczyna sie przekladac na swiadomosc stricte religijna, czyli tej wiary wymiar wspolnotowy. Wiesz, co bylo odkrywcze? Ze istnieje nie tylko ten Kosciol katolicki, jaki znam, ten polski, czasem zadufany w sobie, czasem rozleniwiony, czasem cierpiacy zupelnie bezpodstawnie na syndrom oblezonej twierdzy - ale ze Kosciol katolicki, powszechny, ten, ktorego w istocie katolik jest czescia, to rowniez kosciol umeczony i przesladowany, autentycznie, ewangelicznie prosty i ubogi: w rodzinnych stronach mojego meza - na Ukrainie, w Rosji, w Kazachstanie... Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: isma 30.12.05, 13:33 ech a ja się staram od kilku lat sens w tradycji- jakiejkolwiek znaleźć. No i chyba zacznę to odnajdywanie sensu od kościoła stosując słyszalność wybiórczą. Zawsze to coś Odpowiedz Link Zgłoś
binka28 Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 17:34 Slyszalam ze wedlug KK obmawianie JEST grzechem smiertelnym. Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 17:52 I w kolo Macieju: a gdzie "slyszalas"? Czy katolika obowiazuje to, co "slyszal"? Zwlaszcza, jak jest to kompletnie sprzeczne nie tylko z nauka Kosciola, ale i ze zdrowym rozsadkiem...? Nie proponuje lektury kanonow soboru trydenckiego, ani doktorow Kosciola, ani nawet adhortacji "Reconciliatio et poenitentia". Proponuje otworzyc Katechizm Kosciola Katolickiego na rozdziale osmym. Grzech ciezki jest swiadomym sprzeciwieniem sie Bogu, musi dotyczyc materii okreslonej w 10 przykazaniach, musi byc popelniony w pelni swiadomie i w pelni dobrowolnie. Obowiazek spowiedzi istnieje tylko z grzechow ciezkich, grzechy lekkie gladzi Komunia sw. Nazwa "smiertelny", wzieta z listow apostolskich, wlasnie to okresla - ze grzech taki jest "smiercia duszy". Gdzie w 10 przykazaniach jest mowa o plotkowaniu, no, litosci? Slowo daje, nie spowiedz jest potrzebna, tylko katechizacja... Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 18:11 isma napisała: > Gdzie w 10 przykazaniach jest mowa o plotkowaniu, no, litosci? > Slowo daje, nie spowiedz jest potrzebna, tylko katechizacja... może chodzi o "nie mów fałśzywego świadectwa"? ale, ale Binka bardzo fajnie podchodzi do spowiedzi - ot, wydaje jej sie że nagrzeszyć, wsypowiadac się i już - rozgrzeszenie ciekawe że jak wielu, bardzo wielu nie-katolików - i katolików też! - zapomina że jest coś takieg jak ZADOŚĆUCZYNIENIE i nie ma że jak ukradłes i się wyspowiadałeś to sie stałeś "legalnym posiadaczem".... a do tego często rozgrzeszenie jest ODKŁADANE do momentu gdy delkwent załatwi sprawę i np. pogodzi sie z bratem z którym od 10 lat o majątek sie kłóci.. no cóż, szczerośc spowiedzi to trudna rzecz.. Odpowiedz Link Zgłoś
binka28 Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 18:19 "Binka bardzo fajnie podchodzi do spowiedzi - ot, wydaje jej sie że nagrzeszyć, wsypowiadac się i już - rozgrzeszenie" Gdzie ja napisalam ze tak mi sie wydaje??? Zdaje sie ze napisalam zupelnie cos innego. Nic nie jest czarno biale. Litosci Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Bylam u spowiedzi... 30.12.05, 18:31 Procesorko! Jak ja Cie dawno nie czytalam! Czyli, kombinujesz, ze jak sie plotkuje, zmyslajac, to grzech jest ciezki, a jak sie prawde powie (chociaz zlosliwie) - to tylko powszedni )))? Odpowiedz Link Zgłoś
annarybarczyk Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 03:03 Takie sytuacje są przykre i zniechęcające, ale są tez fajni Księża i takich warto brać sobie jako spowiedników . Prosze się rezygnować ze spowiedzi przez Księży, bo to są tez ludzie, a my robimy to dla siebie i dla Boga wiec warto korzystać ze spowiedzi. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate_dog123 Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 03:17 annarybarczyk napisał(a): > Takie sytuacje są przykre i zniechęcające, ale są tez fajni Księża i takich war > to brać sobie jako spowiedników . Prosze się rezygnować ze spowiedzi przez Ks > ięży, bo to są tez ludzie, a my robimy to dla siebie i dla Boga wiec warto korz > ystać ze spowiedzi. Pozdrawiam! Aniu nagrzeszylaś srogo, że odkopujesz w nocy, czy sumienie gryzie? 🥳 Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 07:54 A co, jesteś "gospodynią" jednego z nich i głupio ci, jak źle mówią o ojcu twoich dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 14:24 I myślisz, że po 20 latach ta forumka będzie wracać do tego wątku, żeby sprawdzić polecanych spowiedników? Odpowiedz Link Zgłoś
noname2021 Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 05:16 Zeby w 2025 roku chodzic do "spowiedzi" - spowiadac sie obcemu facetowi ze przemyslen, rozmyslan, intymnosci, osobistych cierpien, zachowan - to sorry... Dobrze, ze trafilas od razu na takich padalcow, jeszcze lepiej - ze nie na gorszych psychopatow - ale wystarczajaco dobrze, zeby cie z tego wirusa katoli chodzenia "do spowiedzi" - wyleczylo. Raz na zawsze i skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mak_z_figa Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 05:21 >>Zeby w 2025 roku chodzic do "spowiedzi" Wątek z 2005 Odpowiedz Link Zgłoś
noname2021 Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 05:38 hahaha - kto to wykopuje takie starocie? Odpowiedz Link Zgłoś
amsterdama Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 05:53 Dla mnie spowiedź to najwyraźniejszy objaw pychy kościoła. Potrzeba władzy, upokarzania. Niezależnie od spowiednika. Biblię czytałam, szanuję. Czy umknął mi jakiś fragment, w którym Jezus odpytywał z grzechów? Było „ Idźcie i odpuszczajcie grzechy”, co rozumiem- idźcie, dawajcie miłość, akceptację. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 07:46 Nie pojde juz wiecej do spowiedzi. A więc jednak - nie ma tego złego... Odpowiedz Link Zgłoś
pytajacakinga Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 08:00 Po co tam poszłaś jak nie chciałaś mówić grzechów , chyba ten ksiądz musi wiedzieć za jakie grzechy daje ci rozgrzeszenie według logiki tej wiary. Siedzi tam biedny sflustrowany zimno w ch.. a ty mu tyłek zawracasz. Odpowiedz Link Zgłoś
m78wt3c Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 10:09 taniarada vel hrasier-2 ----------- " taniarada Re: Pozwy za znieważenie Jana Pawła II 22.04.21, 16:25 bib24 napisała: > nie jest ci naprawdę chociaż trochę głupio bronić gwalcicieli? myślisz, że bóg > ci to daruje? Powiem ci w sekrecie .Boga mam w sercu.Kiedyś jak nie było pandemii i poszedlem spowiedzi to wymawiam swoje grzechy i mówię że obrażam ludzi na necie.Ale w dobrej wierze.I nie zadał mi pokuty.Rozumiesz coś z tego? " Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 10:36 Nic mi nie zrobiło tak dobrze w życiu, jak apostazja. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsi.only Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 11:10 Rozważam. Od czasu gdy powstał ten wątek całkiem sporo zmieniło się w odbiorze KK, i samych księży, i spowiedzi. Panowie w sukienkach solidnie zapracowali sobie na to. Wciąż na to pracują. A jak zobaczyłam datę, 2005r. , to przeleciałam cały wątek, czy przypadkiem nie ma gdzieś mojego wpisu. Ufff. W tamtym czasie nie byłam aż tak anty, przyznaję szczerze ... jak na spowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
m78wt3c Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 11:28 pepsi.only napisała: > Rozważam. > > Od czasu gdy powstał ten wątek całkiem sporo zmieniło się w odbiorze KK, i > samych księży, i spowiedzi. Panowie w sukienkach solidnie zapracowali sobie na > to. Wciąż na to pracują. > A jak zobaczyłam datę, 2005r. , to przeleciałam cały wątek, czy przypadkiem nie > ma gdzieś mojego wpisu. Ufff. W tamtym czasie nie byłam aż tak anty, przyznaj > ę szczerze ... jak na spowiedzi > Zmieniło się o miliony lat świetlnych , to se ne vrati. PZPR upadła , teraz upada K.K. www.facebook.com/rafal.betlej.betlejewski/?locale=pl_PL Odpowiedz Link Zgłoś
asia.sthm Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 11:57 Betlejewski robi świetnà robotę. Oby się tylko nie wypalił z zapału. Odpowiedz Link Zgłoś
m78wt3c Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 14:03 asia.sthm napisała: > Betlejewski robi świetnà robotę. > Oby się tylko nie wypalił z zapału. > Dlatego jego linkuję i propaguję. Tacy ludzie dokonują zmian w mentalu społecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
subskrybcja Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 12:01 binka28 napisała: > Wczoraj poszlam do spowiedzi...Powiedzialam ksiedzu szczerze ze nie pamietam ki > edy ostatnio sie spowiadalam i nie pamietam rowniez czy odmowilam zadana pokute > wtedy ksiadz powiedzial ze grzechow tez pwenie nie pamietam...spytalam sie po > co ten sarkazm i ze to mi wcale nie pomaga...to powiedzial ze on siedzi tu tyle > godzin i uzera sie Bog wie z kim...ja mu na to ze taki jest los ksiedza...kaza > l mi wymieniac grzech wiec mu powiedzialm ze nie wymienie bo Bog wie jakie grze > chy popelnilam... to on ze w takmi razie nie udzieli mi rozgrzeszenia i zegna > mnie... A mnie zastanawia, jakie grzechy może mieć randomowa osoba. Załóżmy, że nie mówimy o mordercach, złodziejach, ani takich. co to maja romanse małżeńskie na boku? Zostaje nie chodzenie do kościoła w każda niedziele (bo chyba nie chodziłaś) . A może kłamstwo? nie można kłamać? A co z kłamstwem w pracy, albo skłamaniem koleżance, że nie może się przyjśc na spotkanie, bo dziecko chore, czy wychodzisz akurat z mężem, chociaż tak naprawde chcesz zostać wtedy w domu, ale głupioby tak powiedzieć koleżance. Serio się pytam, co złego może na codzień robić dana osoba, wykluczywszy morderców, złodzeji i tych co romansują pozamałżeńsko? Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 12:47 Wiesz co, nie wierze w takie opowiastki. Klawiatura wszystko przyjmie. Weź sie wysil i wymysl coś bardziej wiarygodnego. Odpowiedz Link Zgłoś
mava12 Re: Bylam u spowiedzi... 03.03.25, 12:55 ja "ostani raz u spowiedzi" byłam ze 100 lat temu, kiedy poproszono mnie na chrzestną, w rodzinie (dalekiej ale jednak) a tego ponoc sie nie odmawia. No więc nie odmówiłam i musiałam pójść do spowiedzi. Dziewczęciem wtedy byłam, niezamężnym i "niewinnym" co prawda ale tak 20+. I jedyne co interesowało księzula, to to, czy się puszczam, znaczy czy śpię/nie śpię z chłopem, panienką będąc. Co prawda byłam "panienką" ale nie tak w ciemię bitą i księzulkowi powiedziałam, że absolutnie nie śpię. Znaczy z jakimś "obrzydliwym facetem" bo w ogóle to sypiałam w nocy. I w ten sposób uciełam wszelakie dywagacje niespełnionego księżula, i jego niezdrowe fantazje nt. Jak tylko powiedziałam, że "nie sypiam" to nic innego księżula już nie interesowało i szybko odpukał. Spowiedź to taki kretynizm (zresztą jak cały kościół), ze nawet gadać mi się nie chce. Pod wieloma względami. Totalna obłuda i totalne sprzeniewierzenie sie przykazaniom, zarówno przez księży, jak i "owieczki". Jak można z czymś takim utożsamiać się? Przecież nikt nie przestrzega przykazań! w innym przypadku świat, w dużej mierze chrześcijański, byłby mlekiem i miodem płynący a nie pełen wojen, cierpienia i wyrządzania krzywdy bliźnim. Nienawidzę obłudy. Odpowiedz Link Zgłoś
laurielle Re: Bylam u spowiedzi... 04.03.25, 19:19 Binka, księża też bywają wypaleni zawodowo, mają kryzysy, ja też kilka razy trzasnęłabym drzwiami od konfesjonału, gdyby tylko miał drzwi. Na buca można trafić wszędzie, ale w konfesjonale na pewno boli najbardziej. Nie powinno być przemocy w konfesjonale tak samo jak nie powinno być jej w medycynie, rodzinie, pracy etc. Ale bywa, że trafi się wilk zamiast pasterza. Poszukaj innego księdza, popytaj o sprawdzonego. Czas spowiedzi wystarczy określić orientacyjnie (około 2-3 lata temu będzie OK). Może warto pojechać na jakieś dobre rekolekcje? Poszukać jakiegoś duszpasterstwa? Wybrać się do sanktuarium? Ogólnie rzecz biorąc, poszukać kogoś, kto będzie oparciem zamiast przeszkodą. Nie poddawaj się. Jeśli jesteś z Warszawy, mogę polecić Ci księdza, który jest wcieleniem łagodności i do tego wygląda dosłownie jak Jezus z obrazu siostry Faustyny. I z wielkim milosierdziem spowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
m78wt3c Re: Bylam u spowiedzi... 04.03.25, 21:06 4 kardynalne zasady dotyczące spowiedzi : www.facebook.com/rafal.betlej.betlejewski/?locale=pl_PL Odpowiedz Link Zgłoś