kolejny luźny wątek po bieliźnie...
zanim zaszłam w ciąże to bardzo podobał mi sie mój biust który został z resztą
ochrzczony przez moja kumpelę ŚWIĘTYMI CYCKAMI
w zasadzie w liceum jeszcze to nic nie mogłam sobie zarzucić , płaski brzuch ,
talia osy... nóg nigdy powalających nie miałam ale były ok...
natomiast teraz hmmmm porządnie bym sie musiała zastanowić...

biust na pewno nie , nogi tym bardziej , tyłek to juz w ogóle , brzuch brrrr -
w sumie to mi tylko szczupłe ręce zostały z dawnych lat...
buuu
więc zamiast trzymać sie tamtu zaczełam narzekac na pociążowe skutki... z
ktorymi z powodu wrodzonego lenistwa nadal nic nie zrobiłam