Nie wiem, czy powinnam prosić o radę, bo rada jest jedna... porozmawiać, ale
to tak trudno... Jest mi wstyd nawet to pisać.
Mój ojciec ożenił się z młodą laską. Od tej pory zapomniał o nas zupełnie.
Olał młodszą córkę, która studiuje i on ją powinien utrzymywać. Powinien, bo
raczej rzadko i mało jej daje tej kasy. Matka macochy zastrzegła sobie po
ślubie, że zaakceptuje to małżeństwo, ale pod warunkiem, że ojciec nie będzie
dawał kasy dla mojej siostry. Horror, brazyliada, pogranicze patologii.
Ojciec, jeśli daje kasę, to robi to po kryjomu przed Bazylem (tak nazywamy
macochę

. Wczoraj przyjechali niby nas odwiedzić (bo mieszkają na drugim
końcu Polski prawie) i siedzą u siostry w mieszkaniu. Nawet nie przyjechał
zobaczyć wnuka, jest 7 km od niego i nie ruszył się, żeby pobawić się z
jedynym swoim wnukiem, poza którym kiedyś jeszcze świata nie wiedział.
Ja wiem, co sama bym poradziła, gdybym przeczytała taki post obcej osoby,
może chcę się tylko wygadać i upewnić, że to nie ja jestem nienormalna.
Przykro mi, moja mama pewnie w grobie się przewraca