Dodaj do ulubionych

wiecznie "chora" teściowa-co robić?

18.02.06, 21:42
Moja teściowa jest bardzo chora. Po raz n-ty. Miała już raka piersi - prawie
położyła się do grobu - po badaniach okazało się, że nie ma nawet
niewielkiego zgrubienia.Potem miała postępującą ślepotę, ale jakoś ozdrowiała
i widzi doskonale, nawet okularów nie nosi. Jak teściowie nie interesowali
się wnuczką w ogóle, mężowi było przykro, pojechał porozmawiać i dowiedział
się, że ona jest umierająca, za rok jej już nie będzie. Ostatnio doszła do
wniosku, że miała ukryty wylew i skacze jej lewe oko, teraz jej dni są już
policzone.Ponieważ lekarze nie znają się na niczym i nie potrafią tego wykryć
(!), mąż załatwił jej tomografię mózgu i inne badania w szpitalu. i co się
okazało? Teściowa jest zdrowa jak ryba...Powiedziałam męzowi, że ona jest
chora, ale chyba na głowę i dowiedziałam się, że przecież jeszcze
wyszystkiego nie sprawdzili, może nie miała wylewu, tylko coś w wątrobie,
albo w nerkach?
Mam już tego dość, jak jeździmy na obiad, to ona siada na brzegu łózka i ze
łzami w oczach opowiada, jak to już niedługo jej nie będzie. Wszyscy jej
współczują, oprócz mnie, ale ja wyrodna synowa jestemsmileCiekawe, co teraz
wymyśli? Pewnie serce jej nawali...Mam już dość tych jej chorób,wszystko to
stek kłamstw, ale po co ona to wymyśla? A do tego mąż uważa, że powinnam jej
współczuć bo on jest święcie przekonany, że ona jest bardzo chora!
Nie wiem, co mam robić, najchętniej potrząsnęłabym tą kobietą i powiedziała,
żeby wzięła się w końcu w garść, ale wiadomo, że tak nie zrobię...
Co o tym myślicie?
pozdr
M.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 21:48
      mmu napisała:
      > Nie wiem, co mam robić, najchętniej potrząsnęłabym tą kobietą i powiedziała,
      > żeby wzięła się w końcu w garść, ale wiadomo, że tak nie zrobię...
      > Co o tym myślicie?

      Myślę, że masz rację. Potrząsanie absolutnie odpada, mogłoby jej zaszkodzić i -
      co gorsza - byłoby na Ciebie. Mogłabyś za to:
      1. Nie reagować - i będzie jak dotąd
      2. Znosić jej zewsząd porady na domowe sposoby radzenia sobie z tymi wszystkimi
      chorobami - i słuchać, że w jej wypadku to nic nie da, bo ona znacznie poważniej
      chora
      3. Słuchać z (udawanym nawet) zainteresowaniem i dopytywać o szczegóły, od czasu
      do czasu wykrzykując "to straszne, co mama teraz zrobi"
      4. Ograniczyć kontakty.
      Sama wiesz, co Ci z tego pasuje najbardziej.
    • pomme Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 21:51
      czy Twój mąż to jedynak? jeżeli tak to wszystko jasne, jest zazdrosna,że zeszła
      na drugi plan
      • mmu Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 22:31
        mój mąż ma 9 lat młodszego brata, który jakiś rok temu wyprowadził się do
        swojej dziewczyny, bo nie mógł znieść swojej matki,nie miał w domu życia,ona
        np. wchodziła do jego części domu i grzebała mu w śmietniku w poszukiwaniu
        skarbów, aż w końcu znalazła prezerwatywęsmile(szwagier ma 26 lat)
    • kai_30 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 21:58
      Moja matka identycznie. Przerabialismy juz serce (ma lekka chorobe wiencowa i
      przepisana nitrogliceryne w razie czego - faszeruje sie nia demonstracyjnie i ma
      "ataki" - dziwnym trafem jedynie wtedy, gdy ma widownie wink), kregoslup (bez
      operacji miala zostac kaleka, jakos nadal chodzi), raka (tez juz umierala i
      usilowala zbierac kase na operacje, okazalo sie oczywiscie, ze nic jej nie
      jest), zacme - a nawet okularow nie nosi, itd itp.

      Ostatnio wywinela numer nie z tej ziemi. Bylam u niej akurat (a przyznaje, ze
      staram sie tego unikac, bo mnie nerwica zzera po kazdej wizycie i wraca
      depresja), siedzialam w kuchni, mama szla zaniesc ojcu obiad na gore (maja
      mieszkanie dwupoziomowe). Wyjrzalam na moment, i zobaczylam, jak mamusia zrzuca
      talerz na ziemie i kleka ostroznie na schodach. Opadla mi szczeka, ale pokazalam
      sie pytajac, co sie stalo, na co moja mama odparla zbolalym glosem, ze spadla ze
      schodow (!). Po czym obdzwonila cala rodzine informujac, ze o malo sie nie
      zabila, ze nie moze chodzic itd itp.

      Rada jest jedna - olewac. W Twoim przypadku powinno byc latwiej niz w moim, bo
      to jednak "tylko" tesciowa.
      • a.lenard Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 23:42
        Boże! Ale jaja z tymi babami! Mam nadzieje ze my - teraz młode, tak nie
        zgłupiejemy na starość. Ja bym chyba rechotała ze smiechu jakbym cos takiego
        miała oglądać. Na pewno bym długo nie wytrzymała i wkońcu cos bym Jej
        powiedziała.
    • anna-pia Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 22:18
      ja bym tam się zatroskała, czy wykupiła miejsce na cmentarzu, jaki chce pogrzeb
      itp. detale - a jaką trumnę chce? są drewniane różnej jakości, są i
      wiklinowe wink
      no i w co ją ubrać do trumny... co komu oddać (tylko pamiętaj, t.y. nic nie
      chcesz!)
      tylko pamietaj, snuj pytani aprzygnębionym głosem, pochlipując w chusteczkę
      (wetrzyj w nią cebulę, łzy gwarantowane)
      albo babę szlag trafi i umrze, albo szlag trafi i ozdrowieje wink
      • mmu Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 22:32
        mam to na końcu języka, ale wiem, że to wywoła kosmiczną awanturę, bo mój mąż
        jest bardzo za matką i obrazi się, że jestem nieuprzejma i się z niej nabijam...
        • anna-pia Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 23:24
          to może najpierw porozmawiaj z mężem - w poważnym tonie - że się martwisz, a
          nie chciałabys, żeby cokolwiek było wbrew "ostatniej woli mamusi", no i że
          chcesz ją zapytać - po takim wstepie może sam zapyta wink
    • an_ia5 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 22:19
      Z moją było tak samo-próbowała zwrócić naszą uwagę w ten sposób.Wiecznie była
      chora,stękała,płakała,omdlewała.Dodam,że przy wzroście 1,60(na oko)ważyła ponad
      100 kg.Nie dbała o siebie,obżerała się i siedziała na fotelu.NO i na tym fotelu
      zmarła...
    • lola211 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 22:53
      Jest cos takiego jak hipochondria, z tego co wiem, to swego rodzaju
      nerwica.Jesli tesciowa na to cierpi, to tylko jej wspolczuc..
      • figrut Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 23:55
        Zgadzam sie z lola. Moja Mama jest taka sama i najwiecej "choruje" wtedy gdy ma
        widownie. "Chorowala" tak od kiedy pamietam [a w tym roku skoncze 35 lat - czyli
        dluuugo]. Jak miala dwadziescia pare lat, to trzeba bylo otwierac balkon, bo
        lapala sie za serce i mowila stlumionym glosem ze umiera i serce ja dusi. Miala
        juz raka gardla, piersi, guza mozgu, jakas narosl pod kolanem - z cala pewnoscia
        rak - wszystko oczywiscie wyimaginowane. Teraz rzeczywiscie jest chora, ma cos z
        nerka i przedwczoraj miala tomografie - oczywiscie to jest "rak i duzo jej zycia
        nie zostalo". Zeby bylo ciekawiej, moj ojciec mial juz trzy zawaly, w ubieglym
        roku nie mogl sie podniesc z lozka [rak jelita i jak sie tylko podnosil, to
        wszystko z niego lecialo] - w tym czasie nie chorowala, ale jak sie ojcu po
        operacji polepszylo, to nie omieszkala nam uswiadomic, ze niedlugo i ona i
        ojciec "pojda do grobu" [a moj ojciec w tej chwili w pelni zycia]. Moja rada, to
        wysluchac tylko tego co "konieczne" i dolozyc od siebie, ze dobrze by bylo gdyby
        zrobila dokladniejsze badania, bo im wczesniej wykryje sie chorobe, tym latwiej
        ja wyleczyc i koniec tematu. Nie zmienisz jej, nawet na to nie licz i nie
        dogryzaj, bo wtedy to Ty bedziesz ta bezduszna, a to sie moze zle odbic na
        Twoich relacjach z mezem. Ograniczaj kontakty, bo takie biadolenie potrafi
        doprowadzic do szalu. Ha, jeszcze nie raz uslyszysz o zbyt szybko umierajacych
        sasiadach i znajomych - wszystko po to, aby Ci uswiadomic ze moze Ty tego nie
        widzisz, ale jej koniec jest naprawde bliski. Najgorsze jest to, ze Twoj maz w
        to wierzy.
        • lola211 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 10:48
          Jak miala dwadziescia pare lat, to trzeba bylo otwierac balkon, bo
          > lapala sie za serce i mowila stlumionym glosem ze umiera i serce ja dusi.

          To typowe przy nerwicy.Sama swego czasu mialam takie napady dusznosci, wzywalam
          pogotowie,porobilam badania - wszystko wyszło dobrze, a napady sie
          powtarzaly.Nerwica jednym slowem.Kilka moich znajomych ma to samo.I uwierzcie,
          ze objawy sa czysto fizyczne, to sie "nie wydaje": serce wali jak mlot,w
          gardle "gula",ciezko sie oddycha, przez co ma sie wrazenie duszenia(koszmar!),
          kreci sie w glowie,dretwieja nogi.Czlowiekowi sie wydaje, ze zaraz nie bedzie
          mógl zlapac powietrza i panikuje, przez co sie nakreca i objawy sie nasilaja,
          błedne kolo.
          • tojaa33 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 19:21
            lola211 napisała:

            > Jak miala dwadziescia pare lat, to trzeba bylo otwierac balkon, bo
            > > lapala sie za serce i mowila stlumionym glosem ze umiera i serce ja dusi.
            >

            > To typowe przy nerwicy.

            ///
            tak, ale zdecydowanie częściej typowe dla histerii, szantażu lub hipochondrii
      • niepytana Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 00:03
        Tak jak pisze lola wyzej. To moze byc nerwica. Znam kobiete ktora przez to
        przeszla. To jest naprawde straszna choroba. Wiesz ze nic nie jest a jednak cos
        tam sobie wmawiasz. Ta dziewczyna ktora to miala miala dwie identyfikacje.
        Wiedziala ze jest zdrowa i sie smiala doslownie z tego co robila i jak latala
        na badania, a z drugiej strony dostawala napadow paniki i zegnala sie ze
        wszystkimi bo "umierala". Doszlo juz nawet do tego ze wracala do lekarza
        zapytac sie czy jak jej robili CT Scan mozgu to czy nie pomylili zdjec z inna
        osoba, albo czy maszyna dobrze dziala, albo czy lekarz cos nie przeoczyl.
        Okazalo sie ze miala troche zawalone zatoki, to znowu leciala na ostry dyzur bo
        jak dmuchala nos to jej poleciala krew i pytala sie czy to czasem nie rak
        zatok. Potem przed okresem bolaly ja piersi i uwazala ze to rak. Caly czas jak
        mi o tym opowiadala smialysmy sie razem do lez co ona wyprawaiala. Ale mowila
        mi ze jak ja sobie pojde to ona jest jakis czas ok, a potem zamienia sie w
        zombie i wyszukuje na sobie "czegos" i nie spi po nocach. Dala sie w koncu
        namowic na leki i wszystko minelo. Wspolczuje Twojej tesciowej jesli to tez ma
        i Ty tez powinnas. Rowniez nie wymachuj tak ze zloscia. W koncu co Cie
        interesuje ze tesciowa wmawia sobie choroby. Tobie nie wmawia ani nic od Ciebie
        nie chce, wiec w czym problem?
    • sutra Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 23:53
      Teściowa to typowa hipochondryczka i jeśi nie uda sięna psychoterapię (co jest
      mało prawdopodobne) raczej nic się nie zmieni. Takie osoby bardzo dużo kosztują
      nasz system opieki zdrowotnej, tj. wszystkich płacących składki. Ale to tylko
      taka dygresja.

      Przyszlo mi do głowy, że może z teściową trzeba jak z dzieckiem. Ona wymusza w
      ten sposób zainteresowanie. Jesli dziecko wymusza zainteresowanie dorosłych
      psocąc, najlepiej jest zainteresować się dzieckiem, ale nie jego psoceniem,
      tylko czymś innym. Zapytać o coś, co jest dla dziecka ważne itp. Ty też masz
      niewiele tuchu w tej sytuacji, bo ze względu na męża nie możesz za bardzo
      ograniczyc kontaktów. Może więc spróbuj okazać zainteresowanie życiem
      emocjonalnym teściowej - zapytaj, co ją ostatnio wzruszyło, o czym by marzyła
      itp., ale nie pozwól jej rozwijać tematów chorobowych, tylko wszystkie poza
      urojonymi chorobami. Może spróbuj ją wyciągnąć gdzieś do kina, zaprosić na
      obiad etc.

      Wiele kobiet jest wychowanych tak, że nie umieją same sprawić sobie
      przyjemności czy nawet tylko odpocząć, o ile nie mają uzasadnionego powodu w
      postaci choroby. Nie umieją też bez wyraźniej potrzeby (czytaj choroby)
      poprosić innych o opiekę. Może teściowa jest jedną z nich. Takie osoby potrafią
      nie tylko być hipochondrykami, ale i rzeczywiscie się rozchorować.
    • marghe_72 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 18.02.06, 23:55
      psychiatra + psycholog mogliby pomóc
      • martyna1985 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 09:36
        O matko!!! Wspolczuje. Moja jest naprawde chora, ale az takbardzo tego nie
        pokazujesmile Jak Twoaja tesciowa w koncu zemrze na chorobę starczą na nagrobku
        napiszcie jej: "a nie mowilam, ze bylam chora!!!"
    • mbkow Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 10:37
      mysle, ze wszyscy jej wspolczuja dla swietego spokoju wink
      moja babcia zawsze zaczyna sie zle czuc, gdy schodzi na drugi plan na
      spotkaniach rodzinnych. wychodzi z pokoju i siedzi gdzies sama. zawsze trzeba
      przyjsc i zatroszczyc sie. ale absolutnie nie opowiada takich bzdur! to
      faktycznie jest zaburzenie osobowosci jakies. musi byc strasznie zakompleksiona.
      bardzo wspolczuje jej mezowi.
      a Ty raczej musisz sie wyluzowac. zwlaszcza, ze Twoj maz wierzy w te choroby.
      moze troche mu wstyd, moze sobie wmawia, to w koncu jego matka. ona pewnie robi
      tak od dawna. moze sie smieja w rodzinie za plecami. dopoki Cie to denerwuje,
      nie uda Ci sie nic zmienic. a jak przestanie Cie denerwowac, nie bedziesz
      odczuwala potrzeby wink
      trzymaj sie dzielnie, badz twarda, zaciskaj zeby wink
      • trawa_cytrynowa Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 11:26
        Moja babcia tak samo, co pójdę do niej to jest umierajaca. Przeżyła już dwóch
        mężów, ale odkąd pamiętam jest śmiertelnie chora i napewno niedługo umrzesmile.
        • lila1974 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 11:36
          Takie zachowanie to prośba o zainteresowanie.
          Niestety, takie osoby nie mają pojęcia, że zamiast bliskich do siebie
          przyciągać tylko ich odpychają.
          Mam wrażenie, że nie ma mądrej rady, bo:

          1. Przekonywanie, że nie jest źle, powoduje jeszcze większą frustrację
          u "chorej". Jest przekonana, że nikt się nią nie interesuje, nikomu nie zależy
          itp.

          2. Zainteresowanie chorobą sprawia, że "chora" wpada w przygnębienie
          spowodowane swoim stanem - skoro nawet najbliżsi widzą, że jest chora.

          Mam taką ciocię, bardzo bliską. Owdowiała jako młoda kobieta. Dopóki
          wychowywała dzieci nie słyszeliśmy o jej złym samopoczuciu, z chwilą
          usamodzielnienia się ich, popada w przeróżne choroby - jedne gorsze od drugich.

          Wiemy jedno - Ona tak bardzo chce być komuś potrzebna, czuć, że jest dla kogoś
          ważna. Staramy się więc, by miała zajęcie, np. czasami pilnuje córeczki mojej
          siostry i wtedy nic jej nie boli smile
          • sutra Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 12:10
            lila1974 napisała:

            > Mam wrażenie, że nie ma mądrej rady, bo:
            >
            > 1. Przekonywanie, że nie jest źle, powoduje jeszcze większą frustrację
            > u "chorej". Jest przekonana, że nikt się nią nie interesuje, nikomu nie
            zależy
            > itp.
            >
            > 2. Zainteresowanie chorobą sprawia, że "chora" wpada w przygnębienie
            > spowodowane swoim stanem - skoro nawet najbliżsi widzą, że jest chora.

            Jest jeszcze trzecie wyjście, tzn. zainteresowanie nią, ale w dziedzinach
            pozachorobowych.
          • tojaa33 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 19:26
            > Wiemy jedno - Ona tak bardzo chce być komuś potrzebna, czuć, że jest dla kogoś
            > ważna. Staramy się więc, by miała zajęcie, np. czasami pilnuje córeczki mojej
            > siostry i wtedy nic jej nie boli smile
            ///
            takie osoby czują się w ten sposób ,bo są nadmiernie skupione na
            sobie,egocentryczne i przepełnione poczuciem żalu i niespełnienia

            jest masa ludzi ,którzy potrzebują pomocy...może wolontariat, różne
            fundacje,hospicja...
    • anik801 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 13:27
      U mnie teść tak ma.Bierze ciągle nowe leki i jak twierdzi nic mu nie pomaga.
      Według niego lekarze się nie znają i okłamują go.Codzień mówi,że się źle
      czuje,że jest słaby i boli go głowa(twierdzi,że coś ma i jest ucisk).Mogłabym
      pisać i pisać o jego chorobowych wymysłach!Nawet kosmodisk nosił,ale niestet
      też mu nie pomagawink.Mierzy ciśnienie i temperaturę dwa razy dziennie.Ale ja tam
      nie zwaracam na to uwagi.Ogólnie teść jest spoko.Myślę,że u niego te choroby to
      ucieczka przed życiem,które nie jest dla niego zbyt ciekawe.
    • nenia1 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 19.02.06, 14:45
      To co opisujesz to nie żadne fanaberie czy kaprysy, ale najprawdopodobniej silna nerwica hipochondryczna.
      To CHOROBA za którą twoja teściowa nie odpowiada, ani jej sobie nie wybrała.
      Doznanie jakie opisujesz pozostają poza kontrolą człowieka, więc trudno mieć pretensje do osoby chorującej na nerwicę, bo nie zależy to od jej woli, ona rzeczywiście odczuwa różnego rodzaju dolegliwości i bóle, doznaje silnego lęku o zdrowie i życie, jest nadwrażliwa, ma poczucie mniejszej wartości, szybko się męczy.
      Potrząsanie czy olewanie takiej osoby nic nie da, co najwyżej pogłębi poczucie niezrozumienia i może nasilić objawy.
      Nerwica ta często występuje wraz z depresją, chorują na nią również bardzo młode osoby.
      Przyczyny występowania bywają różne, tak jak różne są historie ludzi.
      Zazwyczaj są to jednak bardzo nieprzyjemne przeżycia i urazy np. utrata bliskiej osoby, alkoholizm czy przemoc w rodzinie itp.
      Pomaga leczenie psychologiczne i psychiatryczne, bo zazwyczaj zachowania bliskich osób, zarówno okazywane lekceważenie jak i złość, ale również nadmierna troska, zachowania hipochondryczne jedynie wzmacniają.
    • wieczna-gosia Mam taka babcie 19.02.06, 15:44
      Umiera odkad wyszlam za maz.
      W dodatku mieszka w mieszkaniu, ktore juz jest technicznie moje, wiec tym
      bardziej ma cisnienie, zeby umrzec.
      Przez pare lat ja pocieszalam.
      pozniej zbywalam jej zapedy do umierania zartami.
      Babcia konsultuje ze mna wszystkie remonty (typu zmienic okna w duzym pokoju,
      czy po mojej smierci sprzedacie to mieszkanie? itd.)

      ostatnio pokapowala sie ze szybko nie umrze wiec wykombinowala ze mama ja wezmie
      do siebie. Z dnia na dzien pojawily sie teksty "ja sie boje byc sama"- mama
      mieszka dwie klatki dalej, babcia ma pania codziennie na dwie godzinki, no
      slowem opieke ma, ja tam bywam 2 razy w tygodniu. Babcia jest tak sprawna, ze
      nawet myje sobie sama glowe, kapie sie, wszystko przy sobie zrobi, ale "boi sie
      ze zemdleje", no uparla sie i koniec. Dzwin do mamy, przychodzi, przesiaduje.
      MOja mama peka i zaczyna realnie rozwazac wziecie babci do siebie. Babcia
      zapomina najprostrze rzeczy ale jak przychodzi co do czego- pamieta bardzo
      dobrze. Na przyklad moja mam probuje ja sklonic do odkladania emerytury, babcia
      zas uwaza ze ma lokate na wypadek pogrzebu i jej wystarczy i najmniejsze zamachy
      na jej wolnosc finansowa prowadza do awantury. Ale nie... ona nie pamieta i nie
      kojarzy hehe smile

      A prawda jest taka, ze jest to dosc powaznie chora na serce pani w wieku lat 85,
      ale calkiem sprawna jak na swoje lata i fizycznie i umyslowo. Tylko postanowila
      najpierw umrzec, okazalo sie ze to nie takie proste- wiec teraz sie przeprowadzi
      na sile do mamy, bo postanowila ze my mamy sobie kupic wieksze mieszkanie i
      koniec. Zawsze byla dosc apodykytyczna smile)) i nie watpie ze jej sie uda, moja
      mama juz planuje remont lazienki zeby babci bylo latwiej smile

      kocham ja ale numerantka z niej niezla smile
    • niebieskadziewczyna Re: Hipochondryczka i tyle! 20.02.06, 01:36
      Jakas hipochondryczka. Znam taka dziewczyne. Ma 19 lat, ale jak tylko sie zle
      poczuje, to zaraz leci na badanie krwi, bo moze to bialaczka, miala migrene
      przez tydzien, to podejrzewala, ze ma raka mozgu. Koszmar!! Wiecznie lata od
      lekarza do lekarza...
      wspolczuje serdecznie takiej tesciowej
      • lola211 Re: Hipochondryczka i tyle! 20.02.06, 08:23
        A gdyby tesciowa zamiast na hipochondrie cierpiala np. na gleboka depresje, to
        tez bys wspolczula synowej czy raczej tej chorej kobiecie?
        • anoosia2 Re: Hipochondryczka i tyle! 20.02.06, 09:19
          CZytając to co napisała założycielka wątku, z własnego doświadczenia z bliska
          osobą w rodzinie moge tylko powiedzieć, że depresja wcale nie jest wykluczona.
          Osoba, o której ja pisze też miała okres w życiu kiedy zapadła na depresje i
          tak jak rzeczona teściowa czuła się tak chora, że normalne funkcjonowanie nie
          wchodziło w gre. Całkowite osłabienie organizmu i mimo specjalistycznych badań
          w wielu dziedzinach, nie wykryto żadnej choroby. Dopiero kolejny lekarz
          zaproponował wizyte u psychiatry i okazało się, że to właśnie depresja jest
          winna temu stanowi. I nie zycze nikomu, zachorować na depresje, ani żyć z osobą
          chorą w otoczeniu.

          Co do założycielki : tak jak pisały dziewczyny,ty chyba nie dasz rady nic
          zrobić, możesz mężowi podrzucić pare artykułów na temat hipohondrii, czy
          depresji. TO nic dziwnego, że syn boi się o matke, ty patrzysz na nią trzeźwo
          bez emocji, ale uważaj, żeby z ciebie nie zrobili czepialskiej, "nieczułej"
          synowej.
          Życzę dużo cierpliwości bo "mamusia" pewnie da popalić ostro.
    • weronikarb Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 20.02.06, 08:06
      Wyobraź sobie jakbyś miała mieszkać z nimi smile

      Mój teściu ma silną nerwice - a leczy sie na serce, nawet on twierdzi że miał
      zwał, choć EKG niczego nie wykazuje. Synowie i teściowa są święcie przekonani
      że faktycznie on sercowiec. Jak tylko zamieszkalam to po pół roku już
      wiedziałam, że na serce to on nie chorował (moja mama po 2 zawałach i chora od
      20 lat to znam objawy), potrafił w ciagu pół roku co m-c być na pogotowiu i co
      jakiś czas zostawiają go na oddziale. Mój mąż przyznaje mi racje, wystarczyloby
      leczyc nerwice i wszystko by ustapilo, niestety jakby tesciu uslyszal o
      psychiatrze to ale jaazde byśmy mieli smile WIec nadal choruje na "serce" i
      bierze kilogramy lekarstw.

      Teściowa chora na kregoslup - miala operacje. Oprocz tego silny alergik (miala
      taka egzeme na nogach ze az strach). Egzema, pekanie skóry oraz bóle nóg i
      kręgosłupa najczęściej występują przy nerwach jak zauważyłam, czyli proste
      meliska - tez nie rozumie.

      No ale oni są dorośli, oni wiedzą lepiej, dlatego jak ide i tesciowa kolejna
      swoją chorobę opisuje (wszystkie co uslyszy w swoim radyjku zaraz szuka u
      siebie objawów), slucham i przytakuje w odpowiedznich momentach wydając
      okrzyki gorzy smile

      Jak to lubią to choć posłucham smile
    • pantera80 Re: wiecznie "chora" teściowa-co robić? 25.02.06, 08:21
      poprostu tesciowa bardzo was kocha i chcialaby zatrzymac was przy
      sobie.smile)))))))
    • ojejkuniu a może dobić??! ;););) n/t 25.02.06, 11:49

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka