No niby proste - pani już dziekujemy, ale... Jest z nami 2 i pół roku - mały
się przywiązał, ja ją też polubiłam, co tydzień miałyśmy godzinkę plotek przy
okazji ćwiczeń

Wytłumaczę dlaczego chcę zrezygnować z jej "usług" - niestety pani coraz
krócej ćwiczyła, część czasu poświęcając użalaniu się nad moim synem, że
płacze (niby miłe, ale mały musi ćwiczyć!), poza tym nie radzi już sobie
fizycznie - synek jest bardzo silny, a ćwiczenia polegające na jego
unieruchomieniu zaczęły przekraczać siłę rehabilitantki. Pomyśleliśmy z
mężem, że jej obowiązki powinien przejąć mężczyzna - już takiego znaleźliśmy
(znajomy naszej rehablitantki), no i właśnie - jak jej to powiedzieć? Nie
mogę skłamać, że ćwiczenia są już niepotrzebne bo wada synka wymaga ciągłej
rehabilitacji. Nie chcę jej urazić - jeśli powiem jej prawdę - może się tak
poczuć. Macie jakiś pomysł?