Dodaj do ulubionych

oddałam własne dziecko

    • magdusia11 Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 13:21
      Nie chcę Cię oceniać bo nie mam prawa...

      W tej chwilii jestem w trakcie rozwodu...Na jakiś czas razem z córką
      wyprowadziłam się z mojego mieszkania-do czasu gdy Sąd nie nakaże mężowi żeby
      zabrał swoje "manele" i się wyniósł. Mieszkamy teraz u mojej Mamy...
      Jednak wiem,że nawet gdybym nie miała możliwości,żeby wrócić do swojego
      mieszkania i nie mogłabym mieszkać u Mamy to poszłabym razem z córcią do np
      domu samotnej matki...
      Poszłabym gdziekolwiek...i napewno z córką.
      Nie jest mi łatwo, mimo tego,że pracuję ledwo wiążemy koniec z końcem...
      Ale mamy siebie, swoją miłość...
      Bezwarunkową miłość...

      Pomyśl o tym...

      Pozdrawiam

      Magda
      • mavva Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 13:23
        Gdziekolwiek, to znaczy, gdzie?
        Napisz, może ktoś skorzysta.
        • lola211 Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 13:55
          Najlepiej pod most.Albo na dzialki- tyle altanek pustych.A moze na dworcu
          zamieszkac? Patrzcie, ile mozliwosci..
          • wieczna-gosia Re: oddałam własne dziecko 17.03.06, 12:18
            a dom samotnej matki jest lepszy niz wyslanie dziecka na pare miesiecy do
            kochajacej babci.

            Tak, z pewnoscia.
      • kasia.kul Re: Nic dodać nic ująć n/t 16.03.06, 13:38
    • lajlah Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 13:50
      Współczuję Ci, bardzo trudna sytuacja. Pamiętaj jednak , ze dziecko jest
      najłatwiej skrzywdzic w tym wszystkim. Szukaj szybko tej pracy i wracaj do
      małej, żeby być z nią. Zyczę wszystkiego dobrego.
      • psylwia Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 14:18
        jeśli podjęłaś taką decyzję to pewnie musiałaś , chociaż z tego co piszesz nie
        do końca rozumiem , dlaczego nie wyprowadziłaś się z dzieckiem jeśli masz tu
        pracę lub nie wywaliłaś faceta. Myślę , że dziecko tego nie rozumie i może czuć
        się zdradzone , a to będzie trudno naprawić
        • verdana Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 14:24
          Czytajcie uwaznie.
          Nie da sie wywalic faceta z jego własnego mieszkania. Nie da się zyć
          powietrzem, bo w rezultacie dziecko trafi nie do babci, tylko do domu dziecka.
          prawdziwym problemem jest nie samo oddanie dziecka na parę miesiecy, tylko
          nastawienie dziecka. Nie wiem, czy w ogóle powinno ono wiedzieć, że mama nadal
          mieszka z facetem - nie jestem zwolenniczką kłamania dziecku, ale w tym wypadku
          chyba bym jednak powiedziała, że mieszkam w "hotelu", gdzie nie mozna być z
          dzieckiem - czy cos takiego. Żeby córka nie sądziła, ze ktos jest od niej
          wazniejszy.
          Druga sprawa, to przekonanie córki, ze nadal jestescie razem, a do dziadków jej
          nie "oddałaś", tylko musi tam chwilowo, na krótko zamieszkać, aż znajdziesz
          prace i mieszkanie. To inna sytuacja, niż jesli "oddanie" jest bezterminowe.
          • a_pola Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 15:07
            bardzo latwo jest oceniac i wartosciowac zwlaszcza w internecie...ech gadac mi
            sie nawet nie chce,a autorce watku zycze szybkiego powrotu do corki i samych
            trafnych decyzji...

            p.s. ciekawe jakbyscie ocenili pania, ktora u mnie sprzata, zostawila na
            ukrainie dwoch synkow zbabcia , a sama od trzech lat pracuje w polsce i ze
            lzami w oczach opowiada o nich ,ale wie,ze za pieniadze zarobione tutaj oni tam
            maja co jescsad
    • volta2 Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 14:52
      mistee, napisz, czy nie stać byłoby cię na wynajęcie mieszkanka/pokoju w
      miejscu, gdzie już masz pracę? Powrót do "korzeni" w tej sytuacji to taki
      trochę krok do tyłu, zakładam że to powrót na jakąś prowincję bez większych
      perspektyw?
      jeśli pensja niewysoka, to może alimenty dla dziecka, albo szukanie lepszej
      pracy?
      Na twoim miejscu zrobiłabym wszystko, żeby nie wracać!

      Mam znajomą, która zostawiła dziecko mamie na 4 lata, wyjechała za pracą do
      dużego miasta, tam znalazła faceta, mieszkanie, i dziś wiedzie im się nieźle.
      Jakie relacje ma z córką, i tego co ta córka przeżywała nie wiem, choć pamiętam
      ją z dzieciństwa. Ale gdyby wróciła niewielkie miałaby szanse na nowy dom,
      dziecko, pieniądze. Czekała ją raczej wegetacja, no ale może też by się gorzej
      nie ułożyło.
      Tam różnica była taka, ze nowy facet pokochał córkę jak swoją i nawet nie
      chciał zgodzić się na własne dziecko.
      • falka32 Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 18:41
        volta, ja też znam taką osobę, moja koleżanka z pracy tak zrobiła. Pracowała w
        WArszawie kilka ładnych lat, a dziecko mieszkało u babci na drugim końcu Polski.
        Wzięła dziecko do siebie dopiero wtedy, kiedy kupiła w WArszawie własne
        mieszkanie (wcześniej wynajmowała) i osiągnęła w pracy to stanowisko, które
        chciała, więc poczuła się stabilnie zawodowo. Ona nie narzekała, dziecko chyba
        też, choć moja ocena tej sytuacji jest dość ambiwalentna, bo ja pracowałam w tej
        samej firmie, na podobnym stanowisku, wychowując sama dziecko w podobnym wieku i
        nie mając własnego mieszkania. Więc jednak dało się to pogodzić, choć
        niewątpliwie jej było łatwiej a mnie trudniej i to ja nadal nie mam własnego
        mieszkania, bo nie miałam możliwości siedzieć tyle po godzinach i tłuc większą
        kasę (kasa wiązała się z nakładem czasu). Pytanie, która z nas więcej zyskała i
        więcej straciła z perspektywy czasu. Nie umiem na nie odpowiedzieć. Ona ma w tej
        chwili wszystko to, co chciała mieć, ja nadal nie mam wielu rzeczy, które bym
        chciała. Z drugiej strony ja spędziłam te lata ze swoim dzieckiem a ona nie.
        Może to kwestia charakteru, a może innych czynników typu determinacja osoby z
        małego ubogiego miasteczka, żeby coś w życiu osiągnąć i przekazać to również
        dziecku. Może i słusznie postąpiła. Nie umiem, zupełnie serio, wyrobić sobie
        zdania na ten temat. Poza zdaniem, że w życiu zawsze jest coś za coś.

        Co do problemu autorki wątku, to mogę tylko doradzić, żebyś wzięła sobie parę
        dni urlopu i pojechała do babci w tygodniu, bo bardzo trudno szuka się pracy na
        odległośc, mieszkając w innym mieście. I rzeczywiście dopilnuj, żeby córka nie
        miała fałszywego obrazu sytuacji, bo to jest największe niebezpieczeństwo i
        nawet jak już zlądujesz u babci, to będzie musiała dłuuugo się z tego tłumaczyć.
    • iworos Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 19:48
      Wiem, że to co napiszę będzie przykre, ale uważam,że dziecko powinno być przy
      Matce, a jeśli Twój partner tak się zachowuje, to zostaw go czym prędzej i jedź
      do dziecka. Dziecko jest ważniejsze, ja tak uważam. Faceta można zmienić, a
      dziecko to dziecko, twoja krew. Musisz być przy córce, ona cię potrzebuje, a
      TAKIEGO faceta olej.
    • lib Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 20:20
      Mnie mama oddała babci chyba od razu, a wzięła z powrotem jak miałam pójść do
      przedszkola. Próbowałam nawet porozmawiać z nią o tym ostatnio, ale upiera się,
      że to były tylko dwa miesiące. U babci było absolutnie wspaniale, bez
      zastrzeżeń. Oprócz bagażu w rodzaju miłości do małych miasteczek, domowego
      makaronu, siedzenia na drzewach, chodzenia na cmentarz i do starych koleżanek
      babci (które miały czekoladowe cukierki!) dostałam też poczucie własnej
      wartości, ponieważ babcia, nieświadomie jak sądzę, wyznawała zasadę Daj Dziecku
      Spokój, Dziecko Ci Da Dwa. Ach, byłam wolna jak taczanka na stepie, wtedy i
      zawsze później, kiedy byłam u babci. I to poczucie wewnętrznej wolności, rzecz
      bezcenna, to chyba najważniejsza rzecz, jaką zyskałam. A teraz minusy. Moje
      najpierwsze wspomnienie jest takie: siedzę u babci na kolanach i mówię Jak Nie
      Ma Mojej Mamusi, To Ty Jesteś Moją Mamusią. Musiało mnie kurka boleć... Poza
      tym mama przyjeżdzała na weekendy, spała w innym pokoju i obiecywała, że jak
      jutro wstanę, to ona jeszcze będzie. I nigdy jej nie było. Tego bólu nie da się
      zapomnieć. Układa mi się z mamą średnio, raczej gorzej niż lepiej, ale jakoś
      tam jest. Pamiętam, że czułam się z niewiadomego powodu odstawiona na bok, tym
      bardziej, że siostra została z rodzicami. Pamiętam też reportaż w telewizji o
      kobiecie, która z jakiegoś powodu oddała na jakiś czas dzieci do domu dziecka.
      Moja mama powiedziała wtedy: Choćbym Miała Na Sianie Spać, Nie Oddałabym
      Dziecka. Patrzyłam na nią w całkowitym osłupieniu, nawet słowa nie wydusiłam.
      Wiem, że babcia to co innego niż dom dziecka, ale dla mnie jako dziecka różnicy
      nie było. Podsumowując: pobyt u babci dał mi mnóstwo ważnych rzeczy, których w
      najmniejszym stopniu nie ma moja siotra. Może po prostu jest inna, ale nie mogę
      się oprzeć wrażeniu, że to rączki rodziców ukształtowały ją tak a nie inaczej.
      Do mnie te rączki w najważniejszym podobno okresie życia miały za daleko. A z
      drugiej strony najważniejszy okres życia upłynął mi bez mamy. Kaszana jak
      cholera. Pozdrawiam i życzę powodzenia. lib
      • volta2 Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 23:01
        lib, a możesz napisać, siostra, która została była starsza, młodsza, dlaczego
        was rozdzielili?
        • lib Re: oddałam własne dziecko 16.03.06, 23:39
          Siostra jest starsza o rok. Po pierwszej wpadce natychmiast druga smile Pewnie ze
          starszym dzieckiem było rodzicom trochę łatwiej, poszła wsześniej do
          przedszkola... Mama tłumaczy się dość mętnie, bo przecież nawet nie przyznaje,
          że tak było wink Mówi, że musiała wrócić do pracy i że było bardzo ciężko. Ale
          byli oboje nauczycielami, dosyć gramotni... Tak naprawdę to mama była po prostu
          za młoda na dzieci (choć miała 25-26 lat), nie wiedziała nawet biedaczka skąd
          się biorą smile, więc przy drugim dziecięciu uznała pewnie, że tego już za wiele.
          A z siostrą polubiłyśmy się dopiero kiedy wyjechała na studia. Może to skutek
          rozdzielenia. A może nie. Pozdrawiam. lib
    • czarodziejka32 Re: oddałam własne dziecko 17.03.06, 11:44
      Nigdy, przenigdy nie zostawilabym dziecka, niezaleznie od okolicznosci.Widze ze
      jest Ci trudno, bo inaczej bys tu pewnie nie pisala. Wracaj do dziecka
      • ewcialinka wracaj do dziecka poki nie jest za póxno 17.03.06, 12:07
        Napisze ci to samo co wszystkie inne WRACAJ DO DZIECKA..żadne facet nie jet
        wart utraty dziecka...jeszcze w dodatku awanturni.wykopałabym takiego na pysk
        gdyby mi dziecko ustwaiał...z resztą przyszłości tego związku nie widzę.
        • lola211 Re: wracaj do dziecka poki nie jest za póxno 17.03.06, 12:13
          Pisz na temat, bo Twoj post nijak sie ma do sytuacji, zreszta jak kilka innych
          w tym watku.
    • wieczna-gosia czytanie ze zrozumieniem :) 17.03.06, 12:19
      zajrzalam sobie i z lekka sie zalamalam.

      dziewczyny przed odpowiedzia warto przeczytac post autora. Jak rwniez inne jesli
      sie do nich odnosimy smile))
    • lavaa Re: zamiast krytyki -może pomoc? 17.03.06, 13:04
      Ja też nie wyobrażam sobie żebym oddała swoje dziecko ale... no właśnie to co
      juz wiele osób tu napisało z czegoś trzeba żyć i wczuć się w sytuację innych
      osób a nie potępiać. Bo najłatwiej oceniać. tu duży plus dla misstee że jest
      świadoma całej sytuacji i chce rozwiązać ją. Bo jakże jest wiele matek które
      oddaja swoje dzieci na wychowanie dziadkom i są z tego zadowolone i nie piszą
      na forum, bo brak im tej właśnie świadomości. Trzymam kciuki za Ciebie misstee
      i Twoje dziecko. Także każda nawet obecnie zadowolona mężatka moze znaleźć się
      w takiej syuacji i co wtedy? A może zamiast krytykować to może ktoś pomóglby
      misstee w znalezieniu pracy, czy w inny sposób? choć o to misstee nie prosiła.
      Nie wiem w jakim mieście mieszka misstee? Tak wiele tu Nas, więc moze warto coś
      pomysleć a nie tylko krytykować.
    • jusytka To nienormalne !!!! Wróć do dziecka !!!! 17.03.06, 13:09
      Jak matka moze wybrać faceta zasłaniając się pracą, a pozbyć dziecka? TO CHORE
      jak dla mnie.
      • lavaa Re: To nienormalne !!!! Wróć do dziecka !!!! 17.03.06, 13:20
        jusytka napisała:

        > Jak matka moze wybrać faceta zasłaniając się pracą, a pozbyć dziecka? TO CHORE
        > jak dla mnie.

        Oczywiście że chore, ale jak dla mnie to brak możliwości ( albo bardzo
        utrudnione) w tym kraju bycia samotnym rodzicem i bycie uzależnionym od innych,
        brak szansy na mieszkanie (bo od cholery kosztuje) kłopoty z pracą. Oczywiście
        nie można się tym zasłaniać ale roznie bywa. Ja nie jestem samotnym rodzicem
        ale to nie moze ozaczać że widzę wszystko ze swojej pozycji. No jesli decyzja
        ta byłaby spowodowana wyborem faceta kosztem dziecka, to wtedy potepiałabym
        taką matkę i nie miałabym dla niej ani odrobiny współczucia. Mam nadzieję że ta
        sytuacje będzie naprawdę przejsciowa.
        • anetuchap Re: zapraszam na kurs czytania ze zrozumieniem 17.03.06, 13:40
          Już tyle razy dziewczyny tłumaczyły i prosiły o DOKŁADNE przeczytanie
          wszystkich postów autorki wątków, ale do was jak grochem o ścianę.
          Widzicie sensacyjny tytuł i zacieracie ręce, że będzie można poopluwać,
          pomądrzyć się i cudzym kosztem się dowartościować.
          Bo wy to takie wspaniałe i kochające matki jesteście, a ona chora i potwór.
          Skąd w was taka łatwość ocenania i krytykowania innych ludzi????
          Oby was ktos tak pochopnie nie ocenił.
          Aha, jak w temacie, niektórym radzę kurs czytania ze zrozumieniem.
          Ja rozumiem, że teraz telewizja, telegraficzne skróty, wszystko podane na tacy
          i myśleć nie trzeba, ale jeśli się wypowiadacie w bardziej skomplikowanej
          sytuacji, to warto rozumieć czytany tekst. To moje osobiste zdanie.
          • cocollino1 Re: zapraszam na kurs czytania ze zrozumieniem 17.03.06, 13:49
            I ja to zdanie, po przeczytaniu calego wątku, popieramsmile
            A autorce zycze, zeby jak najszybciej udalo jej sie rozwiązac swoje problemy,
            zeby mogla znow cieszyc sie corka na co dziensmile
        • jusytka Re: To nienormalne !!!! Wróć do dziecka !!!! 17.03.06, 14:22
          Skoro wybrała faceta to myślisz, ze nie jest od niego uzależniona? Skoro rodzice
          zgodzili sie przyjąć dziecko, myslę że ją też by przyjęli. O pracę jest ciężko,
          ale jeśli się czegoś mocno pragnie - wszystko jest możliwe ... Powtarzam, dla
          mnie sytuacja w której postawione zostało dziecko - jest chora !!!
          • lola211 Re: To nienormalne !!!! Wróć do dziecka !!!! 17.03.06, 14:33
            >Skoro rodzice
            >zgodzili sie przyjąć dziecko, myslę że ją też by przyjęli.

            A skad ta pewnosc?

            O pracę jest ciężko,
            >ale jeśli się czegoś mocno pragnie - wszystko jest możliwe ...

            Nie, no swietna rada.Widac bezrobotni sami sobie winni, za malo chca.Mocno sie
            pragnie, wszystko jest mozliwe.. - to dobre w bajkach dla dzieci.
            • cocollino1 Lolu:) 17.03.06, 14:38
              Mysle, ze szkoda Twojego czasu na tlumaczenia. Niestety. Sa ludzie, ktorzy zza
              ekranika sa tacy zyciowi, tacy mądrzy, zorganizowani, maja tylko czarne lub
              biale sytuacje w zyciu. Coz, oby nie musieli podejmowac decyzji takich jak
              autorka watku. A myslenia niektorych nie zmienisz.
              Pozdrawiamsmile
              • lola211 Re: Lolu:) 17.03.06, 14:56
                Masz racje.Ale po prostu mnie trafia(a rzadko kiedy doznaje takich uczuc
                siedzac przed kompem)jak mozna pisac bzdety, oceniac, nawet nie przeczytawszy
                dokladnie postu, wrr..
                Ech,melisy sie napije, to mi troche pusciwink..
                Pozdrawiam równiez.
                • jusytka Jak mozna żałować matkę, a nie dziecko ??? 19.03.06, 16:36
                  A mnie "trafia" jak mozna żałować matkę, a nie dziecko, które nie jest chyba
                  niczemu winne? To matka podjęła taką, a nie inną decyzje, a dziecko jest tylko
                  niewinną ofiarą, współczuję mu.
                  • lola211 Re: Jak mozna żałować matkę, a nie dziecko ??? 19.03.06, 16:53
                    > A mnie "trafia" jak mozna żałować matkę, a nie dziecko

                    A czy to sie wzajemnie wyklucza? Chyba nie ma tu osoby, ktora nie zalowalaby
                    dziecka, róznice dotycza jedynie oceny postepowania matki.
                    Gros potepiajacych glosów wzieło sie z niezrozumienia faktycznej sytuacji i
                    motywacji autorki watku, padaja zarzuty zupełnie chybione.Tak naprawde to
                    winowajca jest ten facet, przez ktorego doszlo do takiej sytuacji, zas matka
                    zostala postawiona pod sciana- czesc z nas to rozumie i wspolczuje zarówno
                    dziecku jak i matce.
                    • jusytka Re: Jak mozna żałować matkę, a nie dziecko ??? 19.03.06, 22:58
                      Czytałam ten wątek i zdaje sobie sprawę z roli tego faceta. Mam wrażenie, o czym
                      pisałam wcześniej, ze autorka wątku jest wręcz od niego uzależniona, jakże
                      naiwnie zabrzmiało jej stwierdzenie, ze po opuszczeniu domu przez córkę "ona
                      mniej go kocha" Zapytam więc autorkę wątku, a czy on kocha ciebie, skoro
                      pozbawił cię dziecka i pozwolił ci cierpieć? Mam nadzieję, ze przejrzy na oczy i
                      zrozumie co w życiu jest najważniejsze ...
                  • lila1974 Re: Jak mozna żałować matkę, a nie dziecko ??? 19.03.06, 22:43
                    Nie żałuję matki, bo tu nie ma czego żałowac.
                    Zakładam, ze dziewczyna pisze prawdę, co oznacza, że:
                    - dziewczynka tymczasowo przebywa z kochającą ją babcią (a nie obcą jej osobą),
                    - że autorkę wątku trzymają w obecnym miejscu zamieszkania jakieś zobowiązania,
                    - że autorka wątku szuka pracy i mieszkania w miejscowości babci
                    - że jest mądrą i odważną dziewczyną. która dostrzega, ze jej partner jest
                    gó.. wart i w związku z tym czym prędzej odseparowała od niego dziecko
                    - że jest mądra i odwazna ponieważ decyduje się na rozstanie z tym facetem.

                    Może zatem zamiast rzucać w nią kamieniami podopingujemy, by znalazła siłę do
                    sprostania wszelkim przeciwnościom losu i już w czerwcu zamieszkała z córeczką.

                    Tak sobie jeszcze myślę, jakiego to ja mam wyrodnego ojca. Jakbym policzyła
                    lata, które z nim spędziłam to może wyszłaby mi 1/3 mojego życia. Co to za
                    ojciec, co wyjeżdża w rejs na długie miesiące i nie widzi dzieci? A jakoś nie
                    czuję żalu, nie mam poczucia, ze mnie zaniedbał, tylko czuję wdzięczność, że
                    przez te wszystkie lata kochał mnie i dawał mi tego dowody.

                    Myślę, ze córka autorki tęskni za nią, ale tak jak tęskni każde dziecko za
                    rodzicem, do którego nie może się przytulić w dowolnej chwili. Ale to wcale nie
                    znaczy, ze znienawidzi matkę, bo ją zostawiła. Ona jej NIE ZOSTAWIŁA i wierze,
                    ze nie zostawi.

                    Dajcie jej szansę!
            • jusytka Re: To nienormalne !!!! Wróć do dziecka !!!! 19.03.06, 16:32
              Każdy patrzy po sobie - kiedys wydawało mi sie, że własne auto jest dla mnie nie
              osiagalne. Bardzo jednak chciałam je mieć, wiec pracowałam znacznie wiecej niż
              inni, aż moje marzenie stało sie realne. W moim miescie również jest wysokie
              bezrobocie ...
    • lyla1 Re: oddałam własne dziecko 17.03.06, 13:47
      Jesteś żałosna. Jedyne co ci w tej sprawie chcę powiedzieć.
      • cocollino1 Re: oddałam własne dziecko 17.03.06, 13:51
        to bylo do autorki wątku?
      • lila1974 Re: lyla1 17.03.06, 14:04
        Żałosny jest Twój brak odrobiny empatii.
        Rozumiem, ze możesz mieć odmienny punkt widzenia, ale rzucenie takiej uwagi
        jest wredne.
        • cocollino1 Re: lyla1 17.03.06, 14:13
          no wlasnie, dlatego pytalam, czy te slowa byly skierowane do autorki, bo jesli
          tak, to lyla1 powinna do lustra powiedziec "jestem żalosna"
    • czupurek10 Re: oddałam własne dziecko 17.03.06, 17:01
      Pewnie zbulwersuje Was moja propozycja ale mysle ze jest na czasie. Misstee
      pisz kazdego dnia jak szukasz pracy i z kad jestes moze Ci ktos pomoze, o ile
      taka pomoc przyjmiesz.
      • grzalka Re: oddałam własne dziecko 17.03.06, 18:30
        znam identyczną sytuację- matka odddała dziecko z pierwszego małżeństwa do
        dziadków, z tym drugim facetem ma dwóch synów

        powód podobny- córka nie dogadywała się z ojczymem

        dziewczyna płaci alimenty, córka mieszka z dziadkami już pare lat, kontakt z
        dzieckiem żaden

        współczuję sytuacji, mam nadzieję, że wiesz, co robisz
        • lila1974 Re: grzalko 18.03.06, 14:16
          Gdzie Ty tu widzisz IDENTYCZNĄ sytuację???
    • niania40 do tej pory ma to konsekwencje! 18.03.06, 13:35
      • niania40 Re: do tej pory ma to konsekwencje! 18.03.06, 14:09
        Jestem dzieckiem do 7 roku chowanym przez babcie. A pozniej zylam w rodzinie, w
        ktorej matka zachowywala sie tak, jak ty i podobnego partnera wybrala.Mam 42
        lata i potrzebowalam kilkuletniej terapii by odbudowac swoje poczucie wlasnej
        wartosci.
        Nigdy nie czulam sie dosc dobra, zawsze gorsza od innych i nie zaslugujaca na
        milosc.
        A zawsze opuszczona, zawsze byl ktos wazniejszy ode mnie - a to ojczym a to
        jeden brat a to drugi.
        Tu nie chodzi o to czy dziecko bedzie z babcia czy toba i twoim facetem.
        Tu chodzi o twoje podejscie do dziecka i do faceta.Faceta, ktory nie sprawdza
        sie jako czlonek waszej rodziny a mimo to jestes z nim.
        Matka ma psi obowiazek trzymac strone dziecka. Przynajmniej to mi sie udalo.
        Cale zycie czulam sie opuszczona przez najblizszych tj. ojca bo mnie calkiem
        olal i przez matke, bo drugi maz byl podobny do twojego i zamienil moje zycie w
        pieklo. Ale moja matka miala z nim dwoje dzieci a ty nie masz.Mozesz odejsc.
        Wcale sie nie dziwie, ze twoja corka uwaza, ze bardziej jego kochasz.
        Gdybys ja kochala i gdybys siebie kochala i szanowala,nie bylabys z kims takim.
        Ale to twoj wybor i nic mi do tego.
        Czasem zalowalam, ze mnie dluzej u babci nie zostawili tylko musialam sie z
        bydlakiem meczyc.
        Dla mnie nie ma wazniejszej rzeczy niz dobro dziecka-a dziecko po to ma
        rodzicow, by je wspierali, opiekowali sie nim, chronili, BYLI przy nim i z nim.
        To rodzice sa od tego a nie dziadkowie.Tym bardziej jesli samotnie wychowujesz
        corcie.
        Nigdy nie zrozumiem takich osob jak ty, ani twoich watpliwosci a praca nie jest
        wytlumaczeniem tego, ze oddalas dziecko i mieszkasz dalej z tym facetem.
        I nie mow mi, ze nie mozesz sama mieszkac. To on dla ciebie jest
        wazniejszy.Twoja corka lepiej by zniosla pobyt u babci, gdybys z nim nie mieszkala.
        Wiesz, nawet moi przyrodni bracia, rodzeni synowie mojego ojczyma, nie moga
        mamie darowac ze nie zostawila tego faceta.Ze ze wzgledow finansowych,
        mieszkaniowych pozwolila na znecanie sie psychiczne nad soba i rodzina.
        Moim zdaniem tylko do ciebie nalezy decyzja, a ze jest taka, jaka jest to dla
        mnie swiadczy o uzaleznieniu od faceta i strachu przed byciem sama.
        Faceci przychodza i odchodza a dzieci zostaja. Tylko ze ty jestes teraz na
        najlepszej drodze do utraty dziecka i zmarnowania mu zycia.
        Miejsce dziecka jest przy matce.
        Wybacz jesli napisalam za ostro lub cie urazilam.
        Pytalas o zdanie, to je masz - bez owijania w bawelne.
        Bardzo ci zycze sily i odwagi, bys nie byla uzalezniona od nikogo i niczego i
        mogla zyc ze swoja coreczka razem i w spokojnej rodzinie.
        Ale tylko ty mozesz o tym zadecydowac.I jak w to uwierzysz to napewno znajdziesz
        sile.
        Zycze powodzenia.

    • fajtek_kot Re: oddałam własne dziecko 18.03.06, 23:26
      dlaczego jakiś półgłowek o zołnierskich poglądach jest ważniejszy niż własne
      dziecko???????????
      • koala500 Re: do fajek kot 19.03.06, 02:26
        fajtek_kot napisała:

        > dlaczego jakiś półgłowek o zołnierskich poglądach jest ważniejszy niż własne
        > dziecko???????????


        Może zanim się wypowiesz przeczytaj tekst który zamierzasz skomentować? Autorka
        wcześniej pisała że nie jest z tym facetem w związku.
    • lidkakn1 Re: oddałam własne dziecko 18.03.06, 23:31
      • edycia274 Re: oddałam własne dziecko 19.03.06, 02:20
        i co dalej??postanowilas cos?
        • czupurek10 Re: oddałam własne dziecko 20.03.06, 11:49
          Jak tam z szukaniem pracy, ile CV wyslalas, telefonow wykrecilas, jakies
          postepy?
    • misstee Wracam do niej:) - oddałam własne dziecko 09.05.06, 14:13
      misstee napisała:

      > Postanowiłam oddać dziecko do babci. Córka ma 6 lat. Dwa lata temu
      > przeprowadziłam sie z nią do innego miasta. Mój partner okazał się jednak
      > człowiekiem, który nie był w stanie jej zaakceptować. Wieczne awantury,
      > wychowywanie małej na siłe wg. jego żołnierskich metod doprowadził w końcu do
      > sytuacji nie do zniesienia. Nie mogę ot tak poprostu spakować sie i wrócić
      > razem z dzieckiem do mamy. Nie miałybyśmy się z czego utrzymać. Tutaj mam
      > pracę a tam nie i raczej trudno byłoby mi znaleźć w ciągu kilku tygodni. Na
      > więcej bez pracy nie mogę sobie pozwolić. Więc ją oddłam. Mieszka teraz
      > zbabcią a ja dalej z tym facetem. Dziecko tego nie rozumie uważa, ze ja
      > kocham go bardziej niż ją. Wiem, ze u babci czuję sie dobrze i bezpiecznie.
      > Dzwnię do niej i ona mówi, ze jest jej z babcią cuownie tylko ze ona boi się
      > o mnie. Chcę do niej wrócić jak najszybciej jak tylko znajdę jakąś pracę. Ta
      > cała sytuacja oddaliła mnie bardzo od partnera. Chyba nie umiem go już kochać
      > to przecież przez niego musiałam rozstać sie z córeczką. Jestem potwornie
      > rozdarta, to dopiero 3 dzień ale nie umiem sobie znależć miejsca i nie wiem
      > czy moja decyzja była dobra. Nie mogę sie pozbierać. Nie chę abyście mi
      > doradzały bo to już sie stało. Powiedzcie mi tylko czy któraś z was moze była
      > wychowywana przez dziadków i jakie to miało konsekwencje w relacjach między
      > dzieckiem a matką. Powiedzcie proszę bo boje sie bardzo żebym jej nie
      > skrzywdziłą jeszcze bardziej.


      Pamiętacie to jeszcze? Chcę podelić sie z Wami tym co sprawia mi największą
      radość. Wracam w sobotę do mojaj małej. Wszystko sie ułożyło choć nie samo.
      Musiałam włożyć w to dużo pracy, dużo silnej woli i przede wszystkim wiary, że
      musi mi się udać. Pomogli też inni (pracodawca, przyjaciele, rodzice). Mam
      pracę - będe prowadziła filię obecnejn firmy w moim rodzinnym mieście. Żałuję,
      że tak długo mój problem skrywałam przed ludzmi, którzy mnie otaczają. Wy
      byłyście niemal pierwsze. To mi pomogło w tym aby zmienić moje myślenie. Potem
      byli przyjaciele i znajomi z pracy i tu padł pomysł fili. Szef się zgodził!!!
      Mała jest przeszczęśliwa. Dzwoni do mnie pięc razy dziennie i pyta czy jestem
      już spakowana.
      Wiem teraz jak bardzo nienawidziła mojego partnera i jak bardzo ja byłam na to
      ślepa. Mam nadzieje, że mi to wybaczy. Nie rozłąkę - bo nie była zbyt długa,
      poza tym obiecałam jej, że niedługo do niej wrócę i to się dzije. Mam nadzieje,
      że wybaczy mi, to że czuła się gorsza, poniżana, odrzucona. Bo napewno tak
      było. pieprzę nie boję sie samotności,ciężkiej pracy, mieszkania na kupie. To
      też sie jakoś rozwiąże. Jesteśmy wolne!!!
      Dzięki dziewczyny za wszystko co od Was przeczytałam.
      • triss_merigold6 Gratulacje:)) n/t 09.05.06, 14:23
      • melka_x Re: Wracam do niej:) - oddałam własne dziecko 09.05.06, 14:45
        Dzielna kobieta z Ciebie.
        Bardzo się cieszę i życzę powodzenia.
        • nisar Cieszę się i gratuluję. 09.05.06, 14:51
          Życzę wspaniałego "bycia razem".
      • chupachups1 Re: Wracam do niej:) - oddałam własne dziecko 09.05.06, 16:17
        Dziewczyny nie przesadzajcie, nic się dziecku nie stało przez to, że kilka
        miesięcy mieszkała z babcią. Nie poczuła sie gorsza ani odrzucona. Czasami
        zycie układa sie nie tak jak byśmy chcieli i niestety trzeba podjąć taka a nie
        inną decyzję. Teraz już będą razem i wszystko sie ułoży.
        Ja cały czas mieszkałam z babcią a moja mama ze swoim mężem i moim bratem u
        swojej teściowej i wyrosłam na normalnego człowieka. Mam normalną rodzine i
        bardzo dobry kontakt z moją mamą, która wg niektórych z was się mnie wyrzekła.
        To prawda, że ja swoją córkę oddałabym komuś na wychowanie tylko gdybym
        absolutnie nie miała innego wyjscia i nawet wtedy nie potrafie sobie tego za
        bardzo wyobrazić, ale myślę, że to mi byłoby ciężej niż jej. Nie można
        demonizować.
      • niania40 Gratulacje!!!! 14.05.06, 19:19
      • lila1974 Super wiadomość! 14.05.06, 19:39
        Życzę powodzenia na nowej drodze życia smile
    • adsa_21 nigdy 09.05.06, 15:19
      bym ni dopuscila do takiej sytuacji ze oddalabym dziecko na wychowanie komus
      innemu..NIGDY!
      i nigdy bym sobie tego nie wybaczyla..flaki bym sobie wypruwala, do domu
      samotnej matki poszla - byle byc z dzieckiem.
      Nie bede cie osadzac - postapilas wg. mnie b. zle.
      I jeszcze dziwi mnie jedno - czemu mieszkasz z facetem ktory nie akceptuje
      Twojego dziecka??????????????? to tak jakby Ciebie nie akceptowal..pomysl o
      tym.
      • kim5 Re: nigdy 09.05.06, 15:47
        ściskam mocnosmile
      • lola211 Re: do adsy 09.05.06, 17:15
        Ochlon kobieto i doczytaj do konca, bo sie osmieszasz.
      • polka3 Adsa wyluzuj,nie jesteś na bieżąco:) 09.05.06, 17:32
        Autorce wątku Gratulujęsmile
        Ps.I nie wpędzaj się w poczucie winy, najwazniejsze jest to co robisz teraz..
    • deyani Re: oddałam własne dziecko 09.05.06, 18:12
      Mnie moja mama oddała babci na wychowanie, a sama mieszkała z facetem.
      Była tak jak piszesz: dziecko fiutowi przeszkadzało, a matka była tak zakochana,
      ze wolała sie pozbyc dziecka, niz zrezygnowac z bydlaka, który i jej nie darzył
      zbytnim szacunkiem ( alez eufemizm wi wyszedł sad ).
      Moja psychika wyszła z tego doswiadczenia bez uszczerbku (chyba).
      uczucia do matki żywie jak najbardziej pozytywne, pewnie dlatego, ze babcia mi
      kazała, tzn. najcudowniejsza babcia na swiecie cały czas mi powtarzała: matke
      trzeba kochac i szanowac.
      Babcia wychowała mnie bardzo dobrze, ale moj stosunek do matki wyplywa tez z
      głebi serca. Natomiast z całej sily, niewyobrazalnie wrecz nienawidzilam ojca
      (teraz juz go lubie, bo nie zyje).

      Z moich przezyc wynika dla ciebie jedna rada: uważaj zeby nie spodobała Ci się
      ta sytuacja, zebys nie stała sie zbyt wygodna.Moze stosunki z Twoim facetem
      teraz sie poprawia, uznasz ze dziecko ma dobra i kochajaca babcie i...moze tak
      juz zostac. Jesli zalezy Ci na córce, nie dopuść do tego.
    • lemon_1 Re: oddałam własne dziecko 14.05.06, 00:04
      Nie mam prawa osądzać Cię. Ale ja nigdy, przenigdy w życiu nie zostawiłabym
      dziecka. Żaden facet nigdy nie będzie ważniejszy dla mnie niż moje maleństwo.
      Ty czujesz się paskudnie, ale spróbuj odpowiedzieć na jedno pytanie - a co
      czuje twoje dziecko? Jeśli jakiś facet nie zaakceptuje mojego dziecka, ma jedno
      wyjście - spadówa z mojego życia, a co gorsza, jeśli tknie je palcem - ZABIJĘ!
      Fagasów mozna mieć na pęczki ale dziecko, które nosiłam pod sercem 9 miesięcy
      (które zresztą samo nie prosiło sie na świat) nigdy nie zostawię!!!!!!!!!!!!!
    • cyborgus Re: oddałam własne dziecko 14.05.06, 18:33
      Ja bylam wychowywana przez dziadkow. Odradzam. W doroslym zyciu moja mama
      probowala nadrobic jak sie da i widac po niej poczucie winy, ale we mnie byly
      ogromne poklady agresji w stosunku do niej. Teraz tej agresji juz nie ma, odkad
      rok temu przyjechala pomoc gdy urodzilam coreczke, byla tu 4 m-ce, i to jakos
      pomoglo mi ja troche poznac, i ta agresja minela. Teraz bardziej mi jej zal,
      widze ze jej zycie poszlo nie tak jak sobie marzyla, ale bliskosci to miedzy
      nami nigdy nie bedzie.
      Duzo blizszy kontakt mam z jej siostra, ktora razem z mezem i jej dziecmi byli
      w moim zyciu na codzien, podczas gdy mame widzialam na Swieta i wakacje.
      Dziadkowie byli kochani i dobrzy ludzie, ale niestety, starej daty, i moje
      dorastanie polegalo na ciaglej walce o odrobine wolnosci - naprawde wierze, ze
      to z powodu dwoch pokolen roznicy. Moi mlodsi bracia, ktorych mama
      wychowala "normalnie", nie przechodzili przez tego typu problemy. Oczywiscie,
      byly innesmile

      Jednym slowem - odradzam ci, jesli nie chcesz stracic corki w sensie
      emocjonalnym. Facet pewnie zniknie z twego zycia, warto dla niego zniknac z
      zycia corki? Jakiekolwiek tlumaczenia o pracy nic nie dadza, corka to niby
      rozumie rozumem, ale w sercu bedzie zawsze siedziec odrzucenie przez wlasna
      matka. I tego nie zmienisz.


      "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
      • niania40 Czytajcie uwaznie!!! 14.05.06, 19:21
        Prosze przeczytac post misstee z 9.05.
        To wyjasni wszystko!
        • cyborgus Re: Czytajcie uwaznie!!! 14.05.06, 20:12
          faktyczniesmile pogratulowac wyboru i powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka