"wspaniały" mąż i ojciec

29.03.06, 00:30
Przed 9 miesiącami pojawiła się w naszym życiu córcia i wtedy skończyła się
moja wiara w to, że kiedykolwiek mój mąż, z własnej inicjatywy mi pomoże,
albo zauważy, że opiekując się 24 godziny na dobę maleństwem mogę być
wykończona! Czytałam w gazetach artykuły o wspaniałych tatusiach i
zastanawiałam się czy tylko ja mam takiego pecha? Czy wszyscy pozostali
tatusiowe to naprawdę tacy wspaniali mężczyźni?
    • julia246 Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 00:53
      Oglądałam ostatnio "Wiadomości" był reportaż z którego wynikało że przeciętny
      ojciec spędza z dzieckiem 7 minut na dobę (sic!).
      Po prostu większość facetów tak ma, nie masz się czym przejmować lepiej się
      przyzwyczaj.
      Smutne ale prawdziwe.
      Pozdrawiam.
      • kosmitos Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 08:45
        co za bzdura; dziewczyna nie musi się do niczego przyzwyczajać; po prostu po
        macierzyńskim jak najszybciej do pracy i podziel obowiązki; nie przyjmuj cie do
        wiadomości, że nie umie przewinąć, zrobić kaszki itp; każdy to umie; chyba, że
        nie pracujesz zawodowo to rzeczywiście większość obowiązków przy dziecku jest
        na twojej głowie; powiem szczrze, że podziwiam dziewczyny, które same sobie
        radzą; u mnie jest podział można powiedzieć idealne 50/50 a i tak czasem czuję
        się zmęczona; uważam, że podzial obowiązków jest potrzebny aby codzienne
        czynności z dzieckiem, np spacery zabawy sprawiały radość; ja nie jestem
        fizyczne wyczerpana do granic wytrzymałości więc dobrze się bawię na spacerze
        jak mała mi ucieka; gdybym musiała wszystko robić sama to pewnie szału bym
        dostała na myśl, że mam się jeszcze z nią bawić
    • hony Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 01:01
      Musisz spróbować przelać na niego trochę obowiązków, poczuj się źle, masz prawo
      do tego, przeciez to również jego dziecko! Poczuj się przez chwilę że nie
      jesteś super mamą i masz słabości i on będzie zmuszony..wszystko to pod
      warunkiem że Wasze relacje między sobą są zdrowe....
      • katarina000 Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 08:01
        Witajcie.Ja mialam ten sam problem,ale nie z mezem tylko ze soba,bo
        chcialam,zeby maz sie domyslal.Faceci nie umieja tego robic im trzeba powiedziec
        w prost.Nigdy nie beda sie domyslac!!!Wiem to od mojego meza...Moj maz tez
        niewiele mi pomagal,az wkoncu wkurzylam sie i powiedzialam mu,ze chyba dopiero
        jak padne na ryj i zaleje mnie krew to dopiero zauwazy,ze nie mam
        sily!!!Pomoglo.Od tamtej pory,jak tylko maz wchodzi do domu to tak jakbym nie
        miala dziecka.Mam cudownego meza,ale liedys myslalam ze jest inaczej.Rozmawiaj z
        nim wprost.Nie karz mu sie domyslac,bo i tak tego nie bedzie robil.Glowa do
        gory!Duzo sil zycze.
        • weronka77 Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 09:41
          JA jestem w troszkę innej sytuacji bo mąż ma już dwójkę dzieci z poprzedniwgo
          małżeństwa.Ma 38 lat i jak sam twierdzi dopiero teraz dojrzał do macierzyństwa
          tak naprawdę.Oboje dość ciężko pracujemy,on jest w domu wcześniej i mimo
          zmęczenia zajmuje się Juleczką.Mam wyrzuty sumienia bo szczerze przyznam że
          opiekuje się nią lepiej niż ja..
    • e_r_i_n Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 08:52
      Gdy byłam z synkiem w domu, po poludniu mialam oddech, bo wyteskniony tata z
      przyjemnoscia sie zajmowal malym (kapiele i wieczorne tulenie to byla jego
      dzialka). Od kiedy Wiktor poszedl do zlobka (a potem do przedszkola) zmeczona
      nim nie jestem, wrecz przeciwnie smile Na pewno spedzam z malym wiecej czasu, ale
      jak juz maz jest w domu, to nie wymiguje sie od 'obslugi' - kolacja nadal jest
      jego, kapiele, usypianie, czytanie bajek na zmiane.
    • 76kitka Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 14:50
      Mój mąz ma tylko jeden minus nie przewija, jeśli zabiera gdzieś małego to oczywiście zmieni Mu pieluszkę, ale w domu nie przewinie za żadne skarby.
    • ssabaudia Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 15:10
      nie! Mój nie wstał do Grubego przez pół roku nigdy go nie okąpał a w kupie
      dziecko mogłoby chodzić pół dnia! Niestety tak to jest...
      • kocianna Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 21:35
        Czuje się jak samotna matka, pracuję, toczę boję o nianię zamiast żłobka (więc
        muszę pracować jeszcze więcej, żeby na nią zarobić, bo Pan Mąż stwierdza, że na
        nianię dawać nie będzie), zajmuję się dzieckiem, futrzakami, staram się
        uprzątywać syf, biorę fuchy i prace zlecone, które piszę po nocach, bo
        wieczorami wklepuję męża doktorat do kompa. Płacę rachunki, załatwiam
        hydraulika, obsługuję mężusia, o ile jest w domu, bo zwykle go nie ma. Po
        weekendzie słyszę, że jest wykończony przebywaniem w domu z dzieckiem (zwykle
        śpi albo siedzi przy kompie), że nie może jesć obiadu z nami, bo brzydzi go, jak
        Lidzia wyrzuca wszystko z miseczki i je rączkami prosto ze stołu (a jak ma jeść
        14-miesięczne dziecko - nożem i widelcem??), biorę nianię na wieczór, żeby mu
        poświęcić czas sam na sam, choć w kinie zwykle przesypiam cały seans.
        Dlaczego? Bo wymusiłam na nim ojcowstwo. Bo w wieku 27 lat, 4 lata po ślubie,
        zastosowałam szantaż pt. dziecko albo rozwód, gdyż perspektywa czekania aż coś
        tam (doktorat, zmiana pracy, mój awans zawodowy, mieszkanie kupione za własne, a
        nie teściów, pieniądze) jakoś mnie nie urządzała.
        Przeżyłam nawet jego depresję poporodową (facet przez rok na prochach).
        I cholera... ciągle go kocham... i ciągle mam nadzieję, że zgodnie z sugestią
        jego psychiatry, jak Mała zacznie mówić, to owinie sobie tatusia wokół małego
        paluszka...
        • arla5 Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 21:47
          cos w tym jest kociana,bo ja tez czekam az tatus w koncu skuma baze ze ma w
          domu cudowna corke a nie lalke ktora trzeba przebrac...ona moze drzec sie przy
          nim baaaardzo dlugo a on nic...boze jak mnie to wkurza!!!!i tak zastanawiam sie
          wtedy czy to faktycznie prawda co mowia ze coreczki sa "tatusiowe"?!!!bo u nas
          na razie to sie nie sprawdza.praca przeslania mu wszystko!!!a rodzina jest ale
          bardzo krotko w weekendy i to nie zawsze!i co z tego ze ja nie pracuje i on
          zarabia na dom a do cholery czyje to sa dzieci?!NASZE!wiec dlaczego tylko ja
          mam naginac?!ach zycie!
          pozdrawiam!
    • blu-velvet to ja mam super 29.03.06, 21:44
      faceta bo pomaga przy Malej gdy tylko moze.Twierdzi,ze sprawia mu to
      przyjemnosc,lubi z nia przebywac-to w sumie logiczne w koncu to tez jego corka
      a nie tylko moja.Mam czas wytchnac,mam czas wyjsc na solarium,silownie,do
      kolezanki i nie musze sie martwic,ze Mala w tym czasie jest zaniedbana.To
      przykre,ze nie kazda z Was moze liczyc na swojego partnera.Ale...to moj drugi
      partner,przy pierwszym dziecku/inny partner/mialam dokladnie tak jak Wy/a moze
      i gorzej.../
    • kalina_p mój tak:))) n/t 29.03.06, 21:47

    • mamijagodi Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 23:35
      U mnie raz tak, raz tak.Często kąpie córę.Raczej nie wychodzą razem na
      spacerki. Jeśli chodzi o pielęgnację to było całkiem nieźle przy zmianach
      pieluch i takim tam.Właściwie to całą odpowiedzialność za wychowanie dziecka
      powierza mnie.Jest trochę leniwy.
    • beatkadaniela Re: "wspaniały" mąż i ojciec 29.03.06, 23:58
      Różnie to bywało, raz lepiej, raz gorzej. Wcześnie zostaliśmy rodzicami (?
      19lat?), zaraz drugie. Ja często miałam dość, chociaż z perspektywy patrząc,
      byłam cierpliwa jak anioł święty (rodzina też tak twierdzi, nawet teściowa).
      Ale, szczerze mówiąc nie mogę narzekać, choć tak naprawdę mąż zaczął regularnie
      pomagać dopiero jak poszłam do pracy, rok temu. Bez narzekania, marudzenia itp.
      Był akurat bez zajęcia, więc nie miał wymówki. Od kilku mies. też pracuję, więc
      obowiązki są na pół, trochę ja, trochę on. Jak kto ma czas.
      Za dwa dni wyjeżdżam. Na dwa miesiące!!Tata zostanie z dzieciarnią, a po
      tygodniu przyjedzie teściowa do pomocy doraźnej, przez dwa tygodnie robotnicy
      będą zrywać i zakładać nowy dach i naprawdę ślubnemu nie zazdroszczę, ale
      wierzę, że da radę.
      Ale trzeba mówić, rozmawiać, dawać mu konkretne zajęcia. Jak dziecku, nie mówię
      posprzątaj, tylko umyj naczynia, odkurz, powieś pranie.
      Trzymam kciuki.
Pełna wersja