Dodaj do ulubionych

wstrętny bachor

06.04.06, 15:35
Taką oto widziałam scenkę w kościele: matka z około 3-letnim chłopcem siedzi
w ławce w trakcie mszy. Chopiec - żywe srebro - nie może usiedzieć na
miejscu, kręci sie i wierci. W kościele słychać tylko uciszanie malucha
szeptem matki. I w najbardziej "cichym" momencie mszy rozlega się wrzask
małego: WCALE NIE JESTEM WSTRĘTNYM BACHOREM!!! smile)) I jak tu się modlić jak
cały kościół łącznie ze mną wyje ze śmiechu??? smile))
A tak na marginesie - chodzicie do kościoła z dziećmi? Czy w waszych
kościołach są wydzielone miejsca dla matek z dziećmi?
Obserwuj wątek
    • marbas Re: wstrętny bachor 06.04.06, 15:42
      Ja osobiście tak małego dziecka nie zabierałabym ze sobą do kościoła, myślę, że
      to męczące dla niego.
      • anka1 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 15:45
        jak moj maly zaczyna sie wiercic to wychodze z nim i "urzedujemy" pod kosciolem
        zeby nie przeszkadzac.
        • anka1 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 15:46
          a swoja droga "fajna" ta mamuska. do kosciola idzie a dziecko epitetami
          czestuje. ciekawe jaki nastepny w kosciele uslyszycie ?
      • aga25101 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 15:46
        nie powinno sie z takimi maluchami chodzic do kosciola takie dziecko i tak
        jeszcze nic z tego nie rozumie tak mowil nam ksiadz na kursie przedmalzenskim.
        pozdrawiam
      • jolilka Re: msze dla dzieci jednak są> 07.04.06, 12:51
        my chodzimy na msze specjalne dla dzieci i rodziców na godz.14.Dzieci aktywnie
        uczestniczą w kazaniu,śpiewaja piosenki, odpowiadaja księdzu na pytania, klaszcą
        .oczywiście biegają po całym kościele w miare ,gdy na to pozwola rodzice jest
        naprawdę rodzinnie nikomu to nie przeszkadza jak ktore dzecko zaczepia obcych
        ludzi.Jest to wygodne dla rodzicom ,mam nadzieje ze niektórzy ksieża moze
        wprowadzą takie msze ale to juz apel rodziców.
        • bgwd14 Re: msze dla dzieci jednak są> 07.04.06, 15:15
          Wasze opowieści przypomniały mi scenę z książki Szymona Hołowni "Koścół dla
          średniozaawansowanych", ponoć prawdziwą.
          Otóż, pewien ksiądz prowadził mszę dla dzieci i obrazowo opowiadał o tajemnicy
          zwiastowania, budując nastrój. Piszę z pamięci: jest ciemna, straszna noc,
          wieje wiatr i nagle tę ciemność rozświetla ogromny błysk i jasność. Co byście
          dzieci zrobiły, gdybyście znalazły się w takiej sytuacji? - pyta ksiądz. Cisza,
          nikt nic nie odpowiada, aż w końcu mały brzdąc podchodzi do mikrofonu i
          przejętym głosem mówi: ja to bym się chyba zesrał (sorry) ze strachu.
          Podobno ksiądz miał wówczas również długą chwilę milczeniasmile
          • bgwd14 Re: msze dla dzieci jednak są> 07.04.06, 15:24
            Zapomniałam dodać:
            : jest ciemna, straszna noc,
            wieje wiatr i nagle tę ciemność rozświetla ogromny błysk, jasność i pojawia się
            Anioł Gabriel.
    • asia710 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:00
      a ja mam inne zdanie, w kosciele powinno byc miejsce dla wszystkich, nawet i
      moze przede wszystkim dla maluchow; ze nudno im to inny problem
      • joanna9920 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:06
        w naszym kościele maluchy mogą płakać,biegać,bawić się i wchodzić za ołtarz.z
        reguły nie ma z nimi problemu
        • rzukers Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:15
          w naszym kościele są specjalne msze dla dzieci, a my najczęściej i tak stoimy
          pod kościołem (są głośniki)
    • mynia0 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:32
      dobresmile)))

      ja chodzę z córką do kościoła, ale z reguły do końca nie wytrzymujemy.
      wychodzimy z nią na zewnątrz - albo maż, albo ja. a jak jest brzydka pogoda,
      chodzimy na zmianę. osobiście nie przeszkadzają mi dzieci w kościele, ale różne
      są na ten temat poglądy, więc nie chcę dawać nikomu pretekstu do plotek i
      pokazywania palcami.

      w ostatnią niedzielę podczas podniesienia - cisza w kościele, ludzie skupieni,
      ministrant uderza w gong - a moje dziewczę na cały regulator:
      baaaaammmmmmm!!!!!..... troszkę się zawstydziłam, a pół kościoła zamiast się
      skupiać zaczęło sie śmiać...
    • lenka_style Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:32
      cha, cha, ale fajna scenka smile
      ja chodzę z 7-tygodniową córeczką do kościoła i nie widzę w tym nic dziwnego.
      Po prostu jak malutka zaczyna płakać, to wychodzimy. Chodzę na msze dziecięce.
      Po prostu wynika to z tego, że ja chcę iść do kościoła razem z mężem, a nie mam
      nikogo pod ręką, by ją z tą osobą zostawić, więc idzie z nami - mam oczywiście
      świadomość, że ona niewiele albo zgoła nic nie rozumie z mszy smile).
    • asia_i_p Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:33
      Trzeba uważać co się do dzieci mówi. Kiedy byłam mała, zamieniałam f i h (fotel
      to był hotel, a hotel fotel, itp). No i moja ciotka ryzykantka sztorcując mnie
      powiedziała: "Fuj dziewczynka jesteś", na co ja zaprostestowałam na pół
      podwórka "Zosiu, ja nie jestem żaden .......".
      • myszkina1 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:02
        o jeny... smile))))
    • 2006m1 Re: wstrętny bachor 06.04.06, 20:43
      jestem muzulmanka i zabieram dzieciaki do meczetu, nie ma problemu moga robic
      co chca, choc z modlitwy i tak niewiele rozumiejasmile
      • pik24 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:06
        ja chodze z moimi dziecmi tylko na msze dla dzieci, jezeli syn bardzo zle sie
        zachowuje to wychodzimy z kosciola. Po to sa msze dla dzieci aby nie
        przeszkadzac doroslym. Do kosciola chodzimy w kazda niedzielę, syn ma 6 lat,
        coreczka 10 m-cy.
        • baaasiiia Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:20
          U nas podobnie - są msze dla dzieci i na nie właśnie chodzimy.
    • asiek1978 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:19
      Wierni przynajmniej mieli ubaw, choć jak przypuszczam samej mamusi na pewno nie
      było do śmiechu.
      Co do chodzenia z dzieckiem do kościoła. Ja bym bardzo chciała, ale jak na
      razie czekałam na lepszą pogodę. Mój parafialny jest już za mały na potrzeby
      wiernych, których przybywa, więc w gorszą pogodę jest napchany do granic
      możliwości. Czasem samemu nie można się przepchać nie mówiąc już o małym
      dziecku, które potrzebuje jeszcze wózek.
      W innych parafiach jest specjalna kaplica z małym ołtarzem i głośnikami
      przeznaczona (czasem przeszklona na główny kościół) właśnie w tym celu: dla
      rodziców z małymi dziećmi. Wg mnie jest to super rozwiązanie, bo dzieci mogą
      chodzić i swobodnie się zachowywać, nie przeszkadzają innym wiernym, a zarazem
      oswajają się z przebywaniem na mszy.
      Mój 5,5 letni bratanek nie chodził do kościoła, bo też nie było za bardzo jak
      tego rozwiązać i obecnie pomimo iż jest na tyle duży, żeby zrozumieć o co w tym
      wszystkim chodzi niemiłosiernie jest zmierzły i wciąż kombinuje, aż muszą z nim
      wyjść. Nie pomogą żadne tłumaczenia, bo on się "nudzi".

      W święta planuję iść jeśli będzie ciepło i ładnie, ponieważ wtedy rodzice z
      mniejszymi dziećmi stoją wokół kościoła. Na dłuższą metę jednak nie wiem czy
      nie zastanowić się nad jeżdżeniem do kościoła z kaplicą pomimo tego, że jest
      trochę dalej.
    • budzik11 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:30
      Nie, my jestesmy niepraktykujący i w ogóle nie chodzimy a kiedy opiekunka
      mojego dziecka chciała ją wziąć do kościoła, to zabroniłam - przedwiośnie,
      zimno w kościele, ludziska kichają, prychają, kaszlą, sezon grypowy - po co
      narażać dziecko na infekcję? I tak nic nie zrozumie z mszy. A iść do kościoła
      żeby stać pod kościołem - bez sensu dla mnie. U nas tak robią gó..arze siłą
      wyrzuceni przez matki do kościoła - palą pod kościołem fajki.
    • pocholita Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:36
      Fajne!
      Ale się uśmiałam!
      Swoją drogą to u mnie w kościele też są msze dla dzieci i są one znacznie
      krótsze niż te dla dorosłych. Natomiast z takim 7-tygodniowym to chyba bym się
      bała, bo to w końcu dużo ludzi w zamkniętym pomieszczeniu i łatwo o wirusa.
    • ggosiek Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:42
      Moja koleżanka ze szkoły średniej była kiedyś świadkiem śmiesznej sytuacji w
      kościele. Trwa msza, ksiądz kontynuje mszę po homili i niewiadomo skąd tuż
      przed ołtarzem zjawia się ok. 1,5-2 letni szkrab. Staje na środku i najpierw
      dyla w rytm śpiewu. Ksiądz nic (chociaż dziecko znajduje się naprzeciwko niego
      ze 3 metry). Dziecko wdrapuje się po schodach przed ołtarz, ksiądz nic dalej
      kontynuje mszę. A dziecko bardziej ciekawe podchodzi do niego ciągnie go za
      sutannę (ministranci, ludzie w kościele już prawie śmieją się) a ksiądz nic. No
      to małe dziecko włazi pod ołtarz a potem po sutannę. Wszyscy w ryk ze śmiechu
      łącznie z księdzem. Na ołtarz wskoczyła matka dziecka (wcześniej nie miała
      odwagi dopiero ostateczność ją zmusiła), cała czerwona ze wstydu. A ksiądz
      wziąl dziecko oddał matce i dalej kontynuował mszę z usmiechem na twarzy.
      • magdulka26 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:46
        Śmiesznie to musiało wygladac,ja bym chyba wczesniej zainterweniowała, a nie w
        momencie jak dziecko kuka pod sutannę smile))
        Syn ma 7,5 m-ca i zabieram go do koscioła o ile nie pada,jest grzeczny i
        bacznie wszustkich obserwuje.
    • czudna Re: wstrętny bachor 07.04.06, 10:48
      Ja byłam wczoraj na bierzmowaniu siostrzeńca z 10 miesięcznym synem. Całą
      uroczystość spędziłam na polu (1,5 h), mimo że Mały spał, bo ani jednym ani
      drugim wejściem nie mogłam się dostać do środka. Ludzie stali jak kołki. Nikt
      nawet drzwi nie potrzymał. Strasznie zmarzłam, bo to był wieczór. Do tego
      jestem w drugiej ciąży, średniowidocznej.
      Ech, ci nasi katolicy. Nie pójdę już do naszego kościoła, chyba że w lecie.
      • myszkina1 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 15:55
        Jesteś w drugiej ciąży??? Jak ja Ci zazdroszczę... Ja też chcę, ale dla mnie
        jeszcze za wcześnie, bo Mały ma dopiero 3 m-ce, a okresu jak nie było tak nie
        ma... Ech... smile))
    • saskiaplus1 Re: wstrętny bachor 07.04.06, 12:30
      Bierzemy swojego, żeby go, gdy będzie większy, chodzenie do kościoła w
      niedzielę i święta było dla niego pewną "oczywistością". Ale nie zawsze, bo gdy
      jest bardzo zimno albo zapowiada się długa msza (np. w czasie rekolekcji),
      zostawiamy go z dziadkami. Poza tym chodzimy z nim najczęściej na msze dla
      dzieci, bo tam nikt się nie dziwi młodym ludziom gadającym w najmniej
      odpowiednich momentach. I nikomu nie przeszkadzamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka