Dodaj do ulubionych

Horror w pociągu ( chyba mam pecha)

19.04.06, 15:58
Czy czterolatek może skutecznie zmienić podróż pociągiem w koszmar? Tak! Ale
po kolei. Wróciliśmy wczoraj z ferii z górach. Pierwszą klasą- mąż, nasze
nastoletnie bliźniaki i ja. Razem z nami przedział dzielił 4 latek z matką.
W ciągu 6 godzinnej jazdy chłopiec nie usiedział w spokoju 10 sekund - biegał
po korytarzu, skakał po siedzeniach, jadł, wylewał, kruszył, wycierał tłuste
i lepkie ręce w co się dało ( a miał także ochotę w moje spodnie). Domagał
się miejsca przy oknie, potem przy drzwiach, krzyczał, śpiewał, domagał się
czytania książeczek.
Matka spełniała jego żądania- bardzo zadowolona jaki on jest mądry i zaradny.
My - nieco mniej. Gdy w połowie drogi podarł gazetę mojemu mężowi ten nie
wytrzymał. Najpierw zwrócił uwagę matce, aby przyjęła do wiadomości, że w
przedziale są także inni ludzie, którzy też zapłacili za bilety.
Przecież to dziecko, ma swoje prawa- odpowiedziała matka, nie kryjąc
zadowolenia jaim wspaniałym potomkiem los ją obdarzył.
Dojechaliśmy do Warszawy z bólami głowy.
Czy ludzie podróżujący z małymi dziećmi muszą terroryzować otoczenie?
Rozumiem, że droga z Warszawy do Zakopanego jest długa i nudna dla 4 latka,
ale nie jest on sam na świecie.
P.S. A najzabawniejsze jest to, że gdy dojeżdżaliśmy na miejsce matka
zażądała, aby mój mąż zdjął jej walizki.
Obserwuj wątek
    • cocollino1 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:01
      co do pierwszej czesci to bym Ci racje przyznala, ale.....
      Pani byla bezczelna bo poprosila o pomoc meza?
      bo rozumiem, ze poprosila, ze nie byl to rozkaz.
    • clk Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:05
      Za podarcie gazety matka mialaby awanture, a wazliki by wyladowaluy na podlodze.
      Tak, wiem,drastyczne, ale trzeba miec szacunek do innych :0
      • cocollino1 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:06
        aaa, i ten szacunek to bylaby ta awantura i walizki na podlodze? hmm
        • clk Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:19
          z cyklu oko za oko zab za zab smile
          • lila1974 co do nauki kultury ... 19.04.06, 16:30
            Jedę autobusem. Na jednym z przystanków wsiada pan ok. 60 o kuli i staje
            nad dwójką nastolatków, którzy nawet nie drgnęli. W pewnej chwili ów pan trącił
            jednego z nich i zagadnął o miejsce. Chłopaczek wstał ale wstając coś tam
            pomamrotał (nic obraźliwego, na co ten pan pchnął go z całej siły, tak, że
            młody zatrzymał się dopiero na ludziach, którzy stali daleko od nich. Dobrze,
            że stali, bo inaczej wylądowałby na przedniej szybie.
            Jakieś baby oczywiście w niewybredny sposób obsobaczyły tych chłopaków.
            Dziamgały i dziamgały, krewki mężczyzna usiadł z zadowoleniem komentując brak
            kultury u szczeniaków i wyraźnie było widać, że swój czyn uznał za absolutnie
            niewinny - wręcz wskazany.

            No, szlag mnie wtedy trafił. Zwróciłam się do owego pana:
            "Owszem chłopcy wykazali duży nietakt nie ustępując panu miejsca, ale pan
            zachował się jak ostatni cham. Jak można uczyć kogoś kultury i jednocześnie
            rąbnąć go kulą z całej siły. Wstyd i żenada."

            Satysfakcja zamarła panu na oblicz, bo niespodziewał się, że kogoś jego czyn
            oburzy.

            Jak myślisz nauczył ich kultury???
            • ciociapolcia Re: co do nauki kultury ... 19.04.06, 16:38
              Aaaa! Kultura powiadacie smile. To taki przykladzik: 2 tygodnie temu moje dziecko
              mialo pierwsza przejazdzke tramwajem. Wsiedlismy (niemaz, dziecko i ja). Niemaz
              usiadl na wolnym miejscu z dzieckiem, mielismy jechac tylko jeden przystanek
              (do samochodu), ale okazalo sie, ze malemu jest fantastycznie, wiec tato
              wysiadl i polecial do auta, a ja mialam jechac do czasu az Mlodemu odbije wink...
              Tatus wstal, przekazal mi dziecko, ja z dzieckim skierowalam sie do kasownika,
              w tym czasie podsiadla mnie pani lat ok. 55-60... Odwrocila sie do okna i
              nic... Chcial mi mijsca ustapic facet siedzacy rowniez z dzieckiem, wiec mowie
              (odpowiednio glosno) zeby nie wstawal, bo przeciez tez ma dzieciaka na
              kolanach... Ustapil ktos inny oczywiscie komentujac zachowanie tej pani... Co
              uslyszalam z czola wagonu? "Mloda jest, moze z dzieckiem postac...".
              Yyyyyyyy... No kto kogo kultury ma uczyc? A, i jeszcze inny tekst "komuna juz
              sie skonczyla".
              • lila1974 Re: co do nauki kultury ... 19.04.06, 16:46
                Własnie o to mi idzie - nie nauczymy nikogo kultury, kto jej z mlekiem matki
                nie wyssał, a już próba nauczenia jej poprzez własne chamstwo jest nad wyraz
                przykra.
                • zona_mi Re: co do nauki kultury ... 19.04.06, 20:51
                  Dlatego dobrze jest być kulturalnym i... karmić piersią, tak? wink
                  • lila1974 Zono, sie wie :))) 19.04.06, 21:14

          • wobbler Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 21:14
            To ze Starego Testamentu.W Nowym jest:"Milujcie nieprzyjacioly wasze". ;D
      • shady27 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:18
        dokladnie i ko w tylek na rozped......
    • ciociapolcia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:07
      Hmmm, wspolczuje... Tylko cos mi sie zdaje, ze moje dziecko wlasnie takie
      bedzie... Ale ja nie bede dumna z jego zachowania, raczej obleje sie rumiencem
      i bede miala ochote schowac sie do mysiej dziury...
      Niestety mam takiego wampira, zdaje sie, ze nieunikniona bedzie wizyta u
      psychologa, bo ja juz sobie rady z nim nie daje... Coz, jak mowi moja pani
      doktor "poprostu chlopak - taki typ dwulatka"...
      Dzieki Bogu posiadamy samochod i prawdopodobienstwo takiej wycieczki pociagiem
      jest minimalne... Natomiast w sklepie, galerii moje dziecko potrafi wykonac
      jakis rzut na podloge lub rozedrzec sie "wnieboglosy", a ja wtedy unikam TYCH
      spojrzen jak ostrzalu artyleryjskiego... sad
      • be.em Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:08
        uhhh.. mam to samosmile i też raczej chowam pierś wątłą nie prężę z dumąsmile
    • babka71 matkatrojga pytanie? 19.04.06, 16:16
      przez ten cały czas ten 4-latek w ogóle nie spał???...
      • matkatrojgadzieci Re: matkatrojga pytanie? 20.04.06, 08:07
        Ani 10 sekund. Do dziś na wspomnienie o jego wyczynach dostaję gęsiej skórki. A
        wychowałam trójkę!!!!!
    • kika_78 [...] 19.04.06, 16:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ciociapolcia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:21
        Kika, nie to zebym bronila zachowanie tego dzicka, czy zachowanie matki, ale
        powiedz mi czy znasz "idealna" metode wychowawcza? Wg mnie nie ma zlotego
        srodka, u mnie grozby i prosby, w skrajnych przypadkach klapsior nie
        pomagaja... Dodam, ze czasem tez mam ochote wyjsc, odwrocic sie na piecie i
        miec to wszystko w (_!_) wink.
        • kika_78 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:26
          Wiem, że metody i matki idealne nie istnieją, ale pozwalać na wszystko to
          raczej żadna metoda. A 4-latek już chyba powinien cokolwiek pojmować co wolno a
          czego nie...
          • ciociapolcia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:30
            Oj mam nadzieje, ze moj wampir jako 4-latek bedzie lagodniejszy i
            rozumniejszy... wink
            Fakt, ze takie zachowania trzeba temperowac i reagowac natychmiast. Jak mojemu
            nie przejdzie (a teraz wszystko jeszcze ze zdwojona moca - chory), to ja
            oszaleje...
            • dzoaann Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:40
              nie przypomina to Wam postu o dziecku w restaracji?
              • ciociapolcia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:43
                Przypomina smile
                I jeszcze jedno "a zapomnial wol jak cieleciem byl?", bo ja bylam aniolem jako
                dziecko, ale wpadki tez mialam ;P.
          • edytkus Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:30
            kika_78 napisała:

            > A 4-latek już chyba powinien cokolwiek pojmować co wolno a
            >
            > czego nie...

            alez one pojmuja tyle ze nic sobie z tego nie robia, gdyby moja corka zostala zbesztana za takie
            zachowanie (a zareczam ze zostalaby, tyle ze ona nie domagalaby sie zmiany siedzenia, a juz na pewno
            nie podarlaby czyjejs wlasnosci) dopiero towarzystwo w przedziale przekonaloby sie o jej potencjale ;O
            • care_5 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:39
              A czy lepiej byloby gdyby matka wymierzala za kazdy nietakt 4 latka klapsa a
              ten w zamian obdzielal by was tegim placzem? A moze nie pamietasz jak to jest
              miec zywego 4 latka?.. Kiedys wracalam latem z dziecmi z warszawy....Moja corka
              a miala wtedy10lat zas syn 2.. Pod oknem siedzialo malzenstwo..z grzecznymi
              dziecmi.. PONIEWAZ JECHALAM Z MALUCHAMI WIEC TRADYCYJNIE ZABRALAM TORBE SKARBOW
              BY ZAJAC IM CZYMS CZAS.. a w kacie siedzialo to grzeczne dziecie.. gdy chodzil
              konduktor..zrobilo sie zamieszanie.. Odwracamy sie do okna ..malolata nie ma..
              Wcisnal sie w kat pod sufitem.. wygladal jak guma wcisnieta w ten kat. Pisze to
              poniewaz..chce pokazac ze tak naprawde nie jestemy tak 100%wstanie przewidziec
              jak zachowa sie dziecko nawet to ..USTATKOWANE nad miare jak na 7latka.
              • kika_78 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 16:51
                Nie to żeby za każdym razem klaps (chociaż jak się cierpliwość skończy...)
                ale ignorować takiego zachowania też nie należy.
      • dusia_mamusia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 21:07
        kika_78 napisała:

        > To chyba efekty tzw. bezstresowego wychowania. Dziecko na głowę nasra...
        > Aż człowiek ma chęć tak za nózki i o ... sad(

        A ja przytoczę pewną historyjkę:
        Jechała mama z takim właśnie cztero- czy pięcilatkiem w tramwaju. Mama trzymała
        synka na kolanach. Na przeciwko siedziała starsza pani. Chłopiec tak
        energicznie machał nóżkami, że starsza pani co i raz dostawała kopa. W końcu
        nie wytrzymała i poprosiła go, żeby przestał. Kiedy to nie poskutkowało
        zwróciła uwagę mamie chłopca. Ta odpowiedziała, że nie będzie zwracać dziecku
        uwagi, bo jej syn jest chowany bezstresowo. Starszą panią trochę zbiło z tropu,
        ale tuż obok stał dwudziestoletni mniej więcej młodzieniec. Sprzedał kopa
        mamusi małego aniołka, a na jej obużenie odpowiedział, że on też był chowany
        bezstresowo.
        • michiko hehehe super .Oprzytomiała??mamusia rzecz jasna 19.04.06, 21:09

          • dusia_mamusia Re: hehehe super .Oprzytomiała??mamusia rzecz jas 19.04.06, 21:34
            Taki jeden kopniak nie był wstanie pozbawić jej bezgranicznego uwielbienia dla
            swojego potomka. Na pewno już nie raz została skopana. Przez potomka, rzecz
            jasna.
    • michiko nie miałaś pecha a koszmarne towarzystwo 19.04.06, 16:39
      > Czy ludzie podróżujący z małymi dziećmi muszą terroryzować otoczenie?
      owszem muszą terroryzowac towarzystwo bo mają dzieci i wszystko im sie nalezy.
      Co tam ból głowy innych, podarta gazeta. Grunt żeby dziecko było zadowolone z
      siebie. Mam nadziję ze kiedys szanownej mamuni rozkosznie przyłozy miedzy oczka.
      • tyska_edziecko Re: nie miałaś pecha a koszmarne towarzystwo 19.04.06, 20:08
        Nie myślałam, ze to kiedykolwiek napiszę, ale sama mam dzieci i nie wyobrażam
        sobie, żeby któreś z nich (jedno ma już lat naście i cierpi na nadpobudliwość)
        zachowywało się w opisany wyżej sposób. Jak każdy nie jestem w stanie ustrzec
        się od popełniania błędów wychowawczych, w końcu jestem tylko mamą wink ale nie
        wyobrażam sobie stać spokojnie i patrzeć, jak dzieciak demoluje przedział, bo
        tak mu sie podoba. Podobnie jak nie znoszę, kiedy rodzice puszczają maluchy
        samopas np. w kościele, a te biegają z wrzaskiem i ...GRYZĄ! inne dzieci,
        podczas gdy rodzice nie reagują. Pomylenie mszy z placem zabaw? Może po prosu
        brak inteligencji mamuś i tatusiów? Pozostają mi niestety tylko mordercze
        instynkty, nóż w kieszeni i nadzieją, że jak ktoś niżej napisał, kiedyś słodki
        maluch odpłaci pięknym, za nadobne :[
    • lila1974 Ale dlaczego pytanie brzmi: "dlaczego ludzie..." 19.04.06, 16:52
      Opisałaś jedną mamę, czy zakładasz, ze tak zachowuje się każda matka???
      • michiko duża liczba matek mysli że 19.04.06, 17:00
        jej dziecko cokolwiek złego by nie robiło to ósmy cud świata.
        A każdy kto tak nie mysli to skonczony drań nie lubiący dzieci. Może nie
        lubiacy dzieci za to ceniący spokój.
        • lila1974 Re: duża liczba matek mysli że 19.04.06, 17:03
          Prawda leży po środku:
          Pewnie sa mamy, ktore pozwalają swoim dzieciom na wiele, ale jakoś więcej
          dostrzegam takich, które starają się zapanowac nad własnym urwisem.

          Pewnie równie duża liczba innych ludzi uważa dzieci za dopust Boży i na sam ich
          widok dostaje palpitacji serca.
        • ciociapolcia Re: duża liczba matek mysli że 19.04.06, 17:03
          Spokoj w srodkach transportu, w restauracjach nie tylko dla ViPow jest malo
          mozliwy... Spokoj, to mozna miec np. w... No wlasnie, tam gdzie nie ma
          dzieci wink.
          • michiko Re: duża liczba matek mysli że 19.04.06, 17:16
            inni musza znosić ich rozbrykane i hałasujące dzieci.
            Nie nie muszą znosić tylko rodzicom tak sie wydaje.
            Rodzice nawet w kościele nie reagują, a ja ide do kościoła szukac ciszy i
            skupienia, chce sie w spokoju pogadac z Bogiem. Nie mam ochoty słuchac
            zabawiania dzieci i złego zachowania tych wiekszych pociech. Jak sie nie
            potrafia zachować to do lasu , na wieś lub gdziekolwiek indziej
            • lila1974 np. do restauracji??? 19.04.06, 17:18

              • shady27 Re: np. do restauracji??? 19.04.06, 17:19
                hehehe tez mi to przyszlo do glowy....Michiko teraz tu swoje wywody bedzie uskuteczniac...brrr
                • michiko miedzyinnymi do resaturacji 19.04.06, 17:21
                  a dlaczego wywody taki mam pogląd i koniec.
                  • ciociapolcia Re: miedzyinnymi do resaturacji 19.04.06, 17:30
                    Poglady takie, ze z dzieckiem to tylko na wies i do lasu? A jak takie duze
                    przyjedzie do miasta, do restauracji, to dopiero nieociosanemu sloma z butow
                    wyjdzie ;P.
                    Coz, mi biednej matce nadwyraz rozbrykanej istoty pozostaje tylko kulturalna
                    pustelnia...
                    P.S. Ja tez dzieci nie lubie, wlasnie miedzy innymi, ze rzadza sie swoimi
                    prawami wink. Ale swoje akurat lubie, mimo, ze czasem to naprawde uhhh!!!
                    • chloe30 Re: miedzyinnymi do resaturacji 19.04.06, 17:33
                      ciociapolcia napisała:

                      > > Coz, mi biednej matce nadwyraz rozbrykanej istoty pozostaje tylko
                      kulturalna
                      > pustelnia...

                      To bardzo rozwija wewnętrzny świat dziecka.
                      A matce net bezprzewodowy tongue_outP
                      • ciociapolcia Re: miedzyinnymi do resaturacji 19.04.06, 17:51
                        chloe30 napisała:

                        > ciociapolcia napisała:
                        >
                        > > > Coz, mi biednej matce nadwyraz rozbrykanej istoty pozostaje tylko
                        > kulturalna
                        > > pustelnia...
                        >
                        > To bardzo rozwija wewnętrzny świat dziecka.
                        > A matce net bezprzewodowy tongue_outP
                        >
                        >
                        Moze mi dziecko wyssalo odpowiednie szare komorki... Ale nie rozumiem. To
                        sarkazm?
                        • lila1974 Nie, to żart 19.04.06, 17:55
                          i to nawet śmieszny smile
                          • ciociapolcia Re: Nie, to żart 19.04.06, 17:58
                            Dzieki Lila smile, chociaz nadal nie jestem pewna co autor mial na mysli...
                            Moze, to przez infekcje zoladkowo-jelitowa jaka nawiedzila nasza rodzinke...
                            Ale to daleko od glow mimo wszystko ;P.
                            • lila1974 Re: Nie, to żart 19.04.06, 18:06
                              Ale taka rewolucja to może człowieka zdrowych zmysłów pozbawić smile

                              Proponuję kurację:
                              - mąka ziemniaczana wymieszana z letnią przegotowaną wodą (pół szklanki + 2
                              łyżeczki mąki)
                              - tabletki pałeczek kwasu mlekowego ( Trilac bodajże) wzięte 4 na raz

                              Koniczyna po tej dawce ozdrowiała raptownie.
                              • ciociapolcia Re: Nie, to żart 19.04.06, 19:06
                                Kurujemy sie, kurujemy smile.
                                Malpa odmawiala przyjmowania czegokolwiek doustnie, nawet wody z butelki, nie
                                wspominajac juz o jakis specyfikach aptecznych... Okazalo sie, ze napic moze
                                sie tylko wody z brodzika podczas kapieli i to z nakretki od coca-coli... No
                                taki typ malpy, co ja poradze ;P.
                                Teraz usiluje przypomniec mu jak sie je... A taki byl z niego zarlok, ech.

                                Nie mniej jednak dziekuje za "przepis" smile.
            • edytkus Re: duża liczba matek mysli że 19.04.06, 17:44
              michiko napisała:

              > Rodzice nawet w kościele nie reagują, a ja ide do kościoła szukac ciszy i
              > skupienia, chce sie w spokoju pogadac z Bogiem.

              moze Bog wcale nie chce Cie sluchac i stad te dzieci? wink)
              • michiko hehe to miał byc żart??;-))) 19.04.06, 18:14

                • nanuk24 Re: hehe to miał byc żart??;-))) 19.04.06, 18:49
                  Toc to nowosc! Michiko sie nawrocila!smile))
                  • wegatka [...] 19.04.06, 19:56
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • michiko wegetka 19.04.06, 21:00
                      ja chodze do kościoła lub cerkwii w potrzebie nie należę do tych co modlą się
                      pod figurą a mają diabła za skóra co można o niejednej mamie z teo forum
                      napisac.
                      • wegatka Masz rację michoko 19.04.06, 21:08
                        Do tych nie należysz, bo ty masz na odwrót - diabeł za skórą, a modli się pod
                        figurą i nie istotne, w jakie świątyni.
                        • michiko hmmm a w lustrze sie dzisiaj widziałaś?? 19.04.06, 21:10
                          a przykazania znasz??
                          To popatrz co robisz w tej chwili.. bez komentarza
                          • wegatka Re: hmmm a w lustrze sie dzisiaj widziałaś?? 19.04.06, 21:19
                            A co, to już grzechem jest spoglądanie w lustro? No nie wiedziałam. Chyba się
                            siostro michoko za dużo radia jednego nasłuchałaś.
                            O matko, jak mi wstyd sad Zganiła mnie najpraworządniejsza z praworządnych
                            forumowiczka. Trudno, do piekła pójdę, a beretu nie wdzieję.
                            • michiko wegetko 19.04.06, 21:21
                              znasz zasadę " nie sądź a nie będziesz sądzona"
                              Moze pora ja przyswoić?
                              • wegatka Re: wegetko 19.04.06, 21:26
                                Ale kto Ci Michoko zabrania mnie osądzać? wink)
                            • ojejkuniu Re: hmmm a w lustrze sie dzisiaj widziałaś?? 19.04.06, 21:21
                              ty rozumiesz co michiko do Ciebie pisze??
                              bo ja mam wrażenie że nie do końca...
                              hmmm...
                              • michiko lekcji czytanie ze zrozumieniem 19.04.06, 21:22
                                w szkółce niedzielnej nie było.
                              • wegatka Re: hmmm a w lustrze sie dzisiaj widziałaś?? 19.04.06, 21:30
                                Trzeba być niezwykle nawiedzonym, naćpanym, albo długo słuchać pewnego radia
                                żeby można było zrozumieć Michoko i kilka innych koleżanek smile
                        • ojejkuniu Re: Masz rację michoko 19.04.06, 21:20
                          jak to było?? nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni?!

                          dlaczego obrażasz michiko??
                          uważasz, że jesteś taka elokwentna, a nie umiesz dyskutowac normalnie, bez
                          epitetów i obrażania??
                          • wegatka Re: Masz rację michoko 19.04.06, 21:23
                            Szybko się uczę, jak widać smile Niedawno jeszcze nie ptrafiłam.
                            • mkolaczynska Re: Masz rację michoko 19.04.06, 21:28
                              wegatka napisała:

                              > Szybko się uczę, jak widać smile Niedawno jeszcze nie ptrafiłam.
                              A ja głupia myslałam ze tę sztuke opanowałaś już w niemowlęctwie smile
                              A tak swoją drogą czepialskie takie nir czepiają się i czepiają smile))))))
                              • wegatka Re: Masz rację michoko 19.04.06, 21:33
                                Oooo, ile adwokatek Michoko już się zleciało. Jak szybciutko poleciała po pomoc wink
                                • mkolaczynska Re: Masz rację michoko 20.04.06, 06:50
                                  Ja nie jako adwokat michiko występuje ale świętej kulturalnej wegatki wink
                                • michiko Michiko a nie Michoko- daje sobie radę sama 20.04.06, 07:49
                                  powinnaś ćwiczyć czytanie ze zrozumieniem i zakupic okulary. Acha ćwiczenia
                                  warto odbywac razem z dzieckiem żeby nie miało luk w wykształceniu
                            • ojejkuniu taaa, bystrzacha z Ciebie to fakt... n/t 20.04.06, 16:09

            • maadzik3 Re: duża liczba matek mysli że 19.04.06, 21:50
              A slyszalas kiedys "pozwolcie dzieciom przychodzic do mnie". Nie znaczy to ze
              dzieci nie trzeba pilnowac i wychowywac, ale element wychowania to zabieranie
              miedzy ludzi i uczenie zachowania, a element wychowania religijnego to
              zabieranie do kosciola.
              Magda
              • niepytana Re: duża liczba matek mysli że 19.04.06, 21:56
                maadzik3 napisała:

                ...ale element wychowania to zabieranie
                > miedzy ludzi i uczenie zachowania,...

                A jakie to jest uczenie zachowania jak sie na wybryki malca kompletnie nie
                reaguje? To zadne uczenie zachowania to poprostu uczenie ignorowac innych.
                • maadzik3 Re: duża liczba matek mysli że 20.04.06, 14:13
                  jasne ze sytuacja przedstawiona w pierwszym poscie jest niedopuszczalna i nie
                  jest wychowaniemsmile)) I ze mama zachowala sie zle. Ja tylko ustosunkowywalam sie
                  do postu Michiko z ktorego wynika ze matka z dzieckiem (zwlaszcza malym) powinna
                  zamknac sie w domu za dzwiekoszczelna sciana, bo dzieci zasadniczo przeszkadzaja.
                  Magda
    • cyborgus Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 17:06
      nie wiem dziewczyny jak mozecie bronic takiego zachowania synka i mamusi bardzo
      z niego zadowolonej. maly sie tak zachowywal bo wiedzial bardzo dobrze ze mu
      wolno i ze mamusia pochwala - nie zamienil sie nagle w diabelka w pociagu. I
      nawet jesli jest zrozumiale ze matka moze sobie z tym nie dawac rady, to jest
      dla mnie kompletnie niezrozumiale ze to aprobuje i jeszcze jest z tego dumna.

      i nie czepiajcie sie tak tych walizek, bo wyszlo z niektorych komentarzy ze to
      autorka watku jest skrajnym chamem, czego ja jakos nie zauwazylam.
      • lila1974 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 17:12
        Gwoli ścisłości nie bronię owej mamusi, nie chciałabym tylko dostać rykoszetem -
        ja równiez mam nadwyraz rezolutne dzieci, ale staram się jak moge, by nie
        zatruwały innym życia, więc uogólnianie mnie mierzi.
      • wegatka Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 19:58
        Ja jakoś nie zauważyłam żeby ktoś tu pochwalał zachowanie czterolatka i jego mamusi.
    • blou1 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 17:18
      A ja z innej strony. Jechałam zapisać syna do przedszkola, z młodszą córką. No
      fakt całe 10 czy 15 min. Starszy z natury spokojniejszy siedział grzecznie ale
      mała małpiego rozumu dostała. Dodam że narobiła w pieluchę w międzyczasie. W
      autobusie tłoku nie było, zapaszek jednak się rozszedł, córka wrzeszczy, wyrywa
      się, a największą frajdę sprawia jej to, jak giba się na boki i traci równowagę
      kiedy autobus skręca. Nie pomaga tłumaczenie, straszenie, klaps. Ma temperament
      i już, i nie jest to kwestia rozpieszczenia bo oboje chowani jednakowo. Jedno
      spokojne z natury siedzi grzecznie a drugie mały żywioł. Nie wyobrażm sobie
      podróży z dwójką albo tylko z młodszą pociągiem i to tak długo. Więc kiedy
      widzicie że mama prubuje uspokoić i okiełznać brzdąca, z mizernym efektem
      wykarzcie nieco zrozumienia. A co do zachowania opisanej przez autorkę pani, no
      to inna bajka.
      • mamaadama4 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 18:17
        Mam baaaaaaardzo aktywnego 5 letniego syna. Kilkakrotnie zdarzyło mu sie
        podróżować pociągiem - podróż trwała 9 godzin - w ciągu dnia, więc nie spał.
        Mozna znaleźć na to sposób, my bierzemy książeczki, plastelinę, kredki itp
        akcesoria. I dzieckiem trzeba się zająć. Fakt, po takiej podróży dorosły pada
        ze zmęczenia, ale to zawsze można odespać.
    • michiko milej młodej mamie przeszkadzało 19.04.06, 18:27
      szczekanie psa przy osiedolwym sklepiku.
      Była oburzona że pies moze szczekać, ona przecież mam w wózkuśpiące dziecko.
      Skandal właściciel powienien zakneblować psa a później sie powiescić z rozpaczy
      że dzidzia sie przebudziławink))
      • shady27 Re: milej młodej mamie przeszkadzało 19.04.06, 18:30
        mnie kiedys sasiad spytal czy przeszkadza nam szczekajacy pies....zdziwilam sie bardzo, bo jesli nawet by nam rpzeszkadzal to ciezko zeby wlasciciel pisal psu grafik kiedy moje dziecko spi i kiedy ma nie szczekac......na szczescie ani mnie ani mojemu dziecku nie przeszkadza nawet wiertarka u sasiada
    • ania.freszel Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 18:44
      Ło matko, rzeczywiście horror, dlatego wolę podróżować samochodem.
      Z drugiej strony Twoj mąż sam mógł kobiecie zaproponować zniesienie walizek.
      Tak mi się wydaje że wypadałoby...
    • oktawia.brum Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 18:59
      matkatrojgadzieci napisała:
      > W ciągu 6 godzinnej jazdy chłopiec nie usiedział w spokoju 10 sekund.

      Czy ty aby nie przesadzasz? Mój syn ma prawie 4 lata, chodzę z nim na
      konsutacje psychologiczne, bo jest nadpodbudliwy i istnieje podejrzenie ADHD.
      Do Warszawy czasami jeździmy (4 godziny) i w tym czasie potrafi się zdrzemnąć
      posiedziec cicho, zjeść kanapki.
      Dlatego nie wydaje mi się, żeby ten 4-latek z pociągu miał tyle energii przez
      6 godzin. No i nie wydaje mi się, żeby takie zachowanie dzieciaka o którym
      piszesz nie spowodowało wyzwowlenia asertywności z kamienia.
      Przesadzona historia i tyle.


      • sylwii32 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 19:38
        Hmm w momencie gdy sie potwierdzi diagnoza o ADHD bedzie miał leki
        I nie prawda jest ze nie ma takich dzieci
        Sa i sama mam takie
        Dzis moj syn ma 13 lat ale z racji choroby nadal zachowuje sie jak ten 4 latek
        I wiem swietnie co znaczy jechac z takim tyle ze majac takie dziecko w
        pociagach sa specjalne przedziały do których mozna nie wposcic nikogo innego

        Spróbuj pozajmowac sie dzieckiem które spi na dobe 2 godziny,łazi całymi nocami
        I generalnie zawsze sie nudzi
        Nawet jak usiadzie na minute rece sie mu trzesa bo chodza kiedy nogi odpoczywaja
        Zatem zanim ktos uzna ze to prezesada wpierw powinien to sprawdzic
        Jak bedzie lekarz stwierdzał nadpobudliwosc to niech okresli w % ile jej jest
        Moj syn normae przekroczył 300 razy
        Dzis nie chodzi do szkoły a i czesto dzieci z adhd nie chodza bo rodzice
        musieli by w szkole byc z nimi

        Zreszta wszystko przed wami
        Dodam ze moj syn nie ma ADHD

        POZDRAWIAM-smile
      • psylwia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:30
        ja zgodzę się z jedną z pań , że dziecko trzeba po prostu zająć. Jechałam z
        moim wtedy 4 -latkiem autokarem przez kilka godzin , nie można było wstawać,
        więc jeszcze gorzej niż w pociągu. Całą drogę go czymś na zmianę z mężem
        zajmowaliśmy i tylko raz mi było głupio , bo ukochany wielbłąd stracił oko w
        autokarze i synuś podniósł alarm, wszyscy się bardzo zaangażowali w
        poszukiwania , bo może jest gdzieś na podłodze, ale było to jednorazowe i
        ludzie zachowali się bardzo miło.
        Nie rozumiem jak to dzicko mogło porwać gazetę, dlaczego wcześniej nikt mu jej
        nie zabrał?
    • sutra Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 19:23
      matkatrojgadzieci napisała:

      > Czy czterolatek może skutecznie zmienić podróż pociągiem w koszmar? Tak! Ale
      > po kolei. Wróciliśmy wczoraj z ferii z górach. Pierwszą klasą- mąż, nasze
      > nastoletnie bliźniaki i ja. Razem z nami przedział dzielił 4 latek z matką.
      > W ciągu 6 godzinnej jazdy chłopiec nie usiedział w spokoju 10 sekund - biegał
      > po korytarzu,

      A co ci przeszkadzało jego bieganie po korytarzu?? Szczęka mi opadła. To kiedy
      mały hałasuje w przedzial, jest źle, i kiedy wychodzi z przedziału, też jest
      źle? Ciekawe, co musiałoby to dziecko robić, żeby ci nie przeszkadzać.

      > skakał po siedzeniach, jadł,

      Słusznie, w pociągu nie powinien jeść. Nawet przez 6 godzin. Żeby wam nie
      przeszkadzać.
      • kawka74 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 19:37
        Ale zważ, że wykonał także parę innych rzeczy smile
        Rozumiem, że dziecko może być ruchliwe, krzykliwe; różnie może być, zwłaszcza
        podczas podróży. Co nie zmienia faktu, że jego krzykliwość i ruchliwość może
        innym przeszkadzać i chyba miłym gestem ze strony matki takiego ruchliwego
        delikwenta będzie choćby próba okiełznania go choć trochę.
        Dzieci w kościele - tak a propos wypowiedzi Michiko - to insza inszosć.
        Ostatnio byłam na chrzcie - cała uroczystość trwała 70 minut, dzieci biegały tu
        i ówdzie, pokrzykiwały, ale wcale się im nie dziwię, sama miałam ochotę
        pobiegać i pokrzyczeć wink
        • care_5 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 19:44
          Coo by nie bylo ..Pociag to srodek lokomocji publicznej i tzreba sie liczyc z
          niedoskonalosciami.Jesli ktos az tak ceni komfort to sa autobusy gdzie nikt nie
          biega ..i zazwyczaj jest o wiele wiele spokojniej.No i nie wspomne o
          samochodziesmile.. No coz powiem ze jak od matki 3 dzieci mozna by oczekiwac od
          ciebie wiecej tolerancji..Nawet jesli dzieci juz odchowane.
          • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 10:10
            Słusznie- jest to środek lokomocji publicznej (!), tak więc wszyscy mamy w nim
            i prawa i obowiązki. A tolerancja też ma jakieś granice!
            • sutra Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 13:21
              Tak jest - dziecko ma nie jeść, nie oddychać i nie wychodzić z przedziału. To
              samo obowiązuje wszystkich innych podróżnych.
              • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 13:33
                Kobieto, czytaj ZE ZROZUMIENIEM. Nikt nie mówi, że ma nie jeść, ale nie jeść co
                5 minut- skończy pić soczek, i żądanie "Mamo nutellę". Skończy nutellę, 3
                minuty skakania i wycierania rak w siedzenie i za chwilę "mamo wafelka". potem
                przychodzi kolej na ugryzienie kanapki ( więcej nie może), za chwilę na popicie
                jej wodą itd.
                Za każdym razem matka zdejmuje torbę z jedzeniem, zmusza innych do opuszczania
                miejsc.
                To samo z wychodzeniem z przedziału. Nikt nie broni wychodzić, ale nie co
                chwilę- jak właśnie nie je ( a czasem także z wafelkiem w ręku) to przeciska
                się do drzwi, trzaska, skacze po nogach współpodróżnych.
                Jest granica.
                • michiko dziecku wolno wszystko bo jest dzieckiem ;-))) 20.04.06, 13:35

                • sutra Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 14:58
                  matkatrojgadzieci napisała:

                  > Kobieto, czytaj ZE ZROZUMIENIEM.

                  W takim razie WYRAŻAJ SIĘ PRECYZYJNIEJ.
                  smile
                  • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 15:01
                    Gdzie napisałam, że dziecko ma siedzieć cicho, nie jeść, nie oddychać?
                    Opisałam natomiast bardzo dokładnie co wyrabiało.
        • sutra Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 22:11
          kawka74 napisała:

          > Ale zważ, że wykonał także parę innych rzeczy smile

          Ano wykonał, ale czepianie się o te konkretne to naprawdę przesada ;-(
      • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 10:06
        Jest różnica między chodzeniem ( bieganiem) po korytarzu, a wchodzeniem i
        wychodzeniem z przedziału z częstotliwością 2 razy na minutę. Trzaskaniem
        drzwiami, skakaniem po naszych nogach.
        Jest różnica między zjedzeniem kanapki, a domaganiem się jedzenia co kwadrans,
        kruszeniem ( na nasze ubranie), wycieraniem rąk po maśle, nutelli itp, w
        oparcia siedzeń, rozlewanie soku.
        Mnie to nie odpowiada. Przy 20 razie, gdy matka sięgała po jedzenie ( jadł 7
        minut wcześniej) nie wstałam,
    • barabaszka5 [...] 19.04.06, 19:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • michiko a dlaczego ja?Bo taki masz kaprys? 19.04.06, 19:53
        oj bardzo bys się zdziwiła umilając mi na ten przykład życie w pociągu.
        Postarabym sie żeby cie wysadzono na kolejnej stacji lub przynajmniej
        przesadzono do innego przedziału. Kochana wiesz co to są normy współzycia
        społecznego? Z twojego postu wynika że nie wiec jakim cudem egzystujesz w
        spoleczeństwie.......aaaa chyba sie domyślam nalezysz do specyficznej grupy
        rodzin. Przez męke do zbawienia kosztem innych ale mozesz równie dobrze zlaleźć
        się w czyśćcu.
      • mkolaczynska Re: to ja z innej beczki i złośliwie 19.04.06, 20:12
        Ale ty musisz mieć te dzieci współczuje twojemu otoczeniu, a myslałam ze to ja
        czorta hoduje wink a tu niespodzianka są gorsi smile)))))))))))).
        Pocieszyłaś mnie.
        Ide wycałować mojego aniołka wink
        • barabaszka5 Re: to ja z innej beczki i złośliwie 19.04.06, 20:18
          Ja mam cudowne dziecko. Nigdy nie dostało klapsa, nigdy nie zostało poniżone,
          skarcone i wiesz co??? Skutek jest taki, że 5 latek zagnie niejednego 10 latka.
          W miejcach publicznych nigdy nie zrobił mi wstydu. Co nie znaczy, że inne
          dzieci mi przeszkadzają, bo daję sobie głowę uciąc, że gdyby nas spotkała taka
          sytuacja to mój mąż nie chowałby głowy w gazecie, tylko zagadałby do dziecka,
          zresztą ja też.
          • michiko czym twój 5 latek zagnie 10 latka? 19.04.06, 20:58

          • mkolaczynska Re: to ja z innej beczki i złośliwie 19.04.06, 21:08
            barabaszka5 napisała:

            > Ja mam cudowne dziecko. Nigdy nie dostało klapsa, nigdy nie zostało poniżone,
            > skarcone i wiesz co??? Skutek jest taki, że 5 latek zagnie niejednego 10
            latka.
            Co ten twój cud takiego potrafi???????

            > W miejcach publicznych nigdy nie zrobił mi wstydu.

            Chyba masz nienormalne dziecko, kompletnie bez własnego zdania jeśli nigdy nie
            zrobił Ci wstydu chyba że dla ciebie wszystko jest normalne no w takim razie...
            (swoją drogą twoje posty coś mi przypominają ale...pewnie pomyłka)smile)))))

            Co nie znaczy, że inne
            > dzieci mi przeszkadzają, bo daję sobie głowę uciąc, że gdyby nas spotkała
            taka
            > sytuacja to mój mąż nie chowałby głowy w gazecie, tylko zagadałby do dziecka,
            > zresztą ja też.
            A ja nie smile))))))) nie jest moim zadaniem wychowywanie czy znajdowanie zabaw
            obcym dzieciom.
          • matkatrojgadzieci Re: to ja z innej beczki i złośliwie 20.04.06, 10:11
            A czy jest obowiązek zajmowania się cudzymi dziecmi? Czy nie przyjmujesz, że
            ktoś może być zmęczony?
      • monia145 Re: to ja z innej beczki i złośliwie 19.04.06, 20:40
        Rzeczywiście złośliwa to Ty jesteś- ale tak głupio złośliwa i ja widząc taką
        mamę w pociągu z takim dzieckiem, śpiewającą i przeszkadzającą współpasażerom,
        poprosiłabym o interwencję konduktora.
        • michiko monia zgadzam się z tobą 19.04.06, 20:57
          takie złośliwe baby powinni wysadzać w szczerym polu razem z przychówkiem
    • barabaszka5 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 19:46
      aha i jeszcze jdno: wolę żeby moje dzieci, były żywe, ruchliwe, krzykliwe,
      energiczne, niz żeby w wieku 10 lat były kompletnymi ciotami nie umiejacymi się
      odezwac. Dopiero wówczas poszłabym do psychologa.
      Nie należę do matek, których dziwi zachowanie dziecka. Bo po to jest
      dzieciństwo.
      • michiko czy grzeczne, dobrze wychowane 19.04.06, 20:01
        nie dostające małpiego rozumu dziecko to twoim zdaniem CIOTA?
        POzazdrościć zdrowego spojrzenia na życie.
        • barabaszka5 Re: czy grzeczne, dobrze wychowane 19.04.06, 20:03
          a czy twoim zdaniem 4 latek moze byc wychowany? 4 latek dopiero jest w trakcie
          wychowywania i w ządnym wypadku nie można mówi o jego braku kultury czy złego
          wychowania chocby nawet nnie wiadomo co robił.
        • barabaszka5 Re: czy grzeczne, dobrze wychowane 19.04.06, 20:04
          a tak po za tym skąd autorka wie, ile latek miało dziecko? moze maił 3 latka.
          Mó synek mając 3 latka wyglądał na 5.
          • michiko dziecko jest dobrze wychowane bez względu na wiek 19.04.06, 20:13
            ciekawe że też o tym nie masz pojęcia.
            • barabaszka5 Re: dziecko jest dobrze wychowane bez względu na 19.04.06, 20:20
              Dobrze wychowane bez wzgledu na wiek? Twoja wiedza jest porażająca....
              Roczniak rzucajacy sie na podłagę w sklepie, bo nie dostaje zabawki, dwulatek
              wrzeszczący na placu zabaw, bo nie chce iś do domu, a moze 3 latek, kótry nie
              chce zjeśc zupy? To też dzieci źle wychowane??? I najlepiej lac dziecko wtedy?
              Przez takich pustogłowych ludzi jest najwiecej przemocy na świecie.
              • shady27 Re: dziecko jest dobrze wychowane bez względu na 19.04.06, 20:22
                a przez takich co uwazaja inaczej pelno "bezstresowo" wychowanych......i potem widac efekty....i tu sie z Michiko zgodze...dziecko wychowuje sie od urodzenia...
                • barabaszka5 Re: dziecko jest dobrze wychowane bez względu na 19.04.06, 20:24
                  od urodzenia sie wychowuje?????To co zrobisz jak 3 miesięczne niemowlę przez 4
                  godziny zanosi sie płaczem? Bo ma taki kaprys na przykład?
                  Jak wychowujesz niemowlę? Lejąc go po pupie?
                  • shady27 Re: dziecko jest dobrze wychowane bez względu na 19.04.06, 20:32
                    tu nie jest mowa o niemowleciu tylko o wiekszym dziecku...poza tym dziecko w wieku niemowlecym umie dyrygowac doroslymi, wiem to po swoim, i wierz mi nie leje go po pupie,...to nie w moim stylu
                  • michiko barabaszko przeczytaj uważnie inne posty 19.04.06, 20:33
                    moze wsnujesz jakies wnioski. Nie maz monopolu na wiedzę. Dziecko mozna
                    wychowywac od urodzenia to nazywa sie socjalizacja jeśli wpoisz mu zachowania
                    zgodne z przyjetymi normami moze w przyszłości uniknie sie powtórnego procesu
                    zwanego juz wtedy resocjalizacją.
                    • shady27 Re: barabaszko przeczytaj uważnie inne posty 19.04.06, 20:41
                      cholerka Michiko coraz bardziej sie z Toba zgadzam.... jak widze mamusie chowajace bezstresowo dzieci to mam ochote sama przelozyc je przez kolano...dziecko nie jest winne ze zachowuje sie tak a nie inaczej....na to pozwolili mu rodzice....powiem na wlasnym przykladzie....jestem w Arkadii mlody zaczyna sie drzec, co robie?? wychodze jesli nie skutkuje uspokajanie .....bo to moje dziecko i nie musze nikogo terroryzowac wlasnym dzieckiem....dlatego rozumiem autorke watku, mnie by tez szlag trafil
                      • michiko [...] 19.04.06, 20:46
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • mkolaczynska Re: z dzieckiem mozna sobie poradzić gorzej 19.04.06, 20:56
                          E tam mój się rzuca i to najchetniej na ulicy smile))))))))To nie jest najgorsze
                  • ojejkuniu Re: dziecko jest dobrze wychowane bez względu na 19.04.06, 20:35
                    a dlaczego ty z góry zakładasz, że wychowanie ma polegać na biciu??
                    kobieto, wyluzuj się!
                    chyba sie zagalopowałaś..
                    • shady27 Re: dziecko jest dobrze wychowane bez względu na 19.04.06, 20:41
                      no wlasnie....z jednej skrajnosci w druga....a ja wiem ze bicie nie daje rezultatow...sama jak dostalam klapa to robilam po zlosci
          • matkatrojgadzieci Re: czy grzeczne, dobrze wychowane 20.04.06, 10:01
            Wiem, bo ów człowiek o mało oka mi nie wybił wkładając paluchy w ilości 4
            informując ile ma lat.
            Żadne z moich dzieci nie jest niemotą, ale żadne nie rzucało się na ziemię, nie
            awanturowało- zwłaszcza w miejscach publicznych-. Może potrafiłam wychować( a
            zaczęłam ten proces w chwili urodzenia), może trafiłam na wyjątkowe egzemplarze.
            Moje dzieci nie są mi ślepo podporządkowane - przeciwnie - potrafią się
            przeciwstawić, przedstawić swoje racje i argumenty.
            Odmowa jedzenia zupy - była odmową, a nie pluciem , waleniem łyżką w zupę i
            wrzaskiem.
      • mkolaczynska Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:15
        a na lekcjach jak biegają po klasie zamiast się uczyć tez sie cieszysz? Ciekawe
        czy długo smile))))).
        Raczej postarała bym się pomóc dziecku w osiąganiu jakiejkolwiek koncentracji
        czy dłuzeszego zainteresowania jakimś zajęciem.
        • barabaszka5 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:22
          a Twoim zdaniem czy 4 latek siedzący przez 6 godzin w pociągu nieruchomo to
          zdrowy objaw? Bo ja poszłabym do lekarza z dzieckiem.
          • mkolaczynska Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:28
            barabaszka5 napisała:

            > a Twoim zdaniem czy 4 latek siedzący przez 6 godzin w pociągu nieruchomo to
            > zdrowy objaw? Bo ja poszłabym do lekarza z dzieckiem.
            Absolutnie nie ale nad dzieckiem 4 letanim matka powinna już móc zapanować
            nawet w nowym otoczeniu.
            Inna sprawa że mogła sie przeciez z dzieckiem gonić po korytarzu pociągu(wiem
            to dziwnie wygląda jak sie patrzy na to z boku) ale to czasem też moze pomóc
            dziecko się wybiega i możan się dalej czytać przez 30 min książke czy oglądać
            auto wymieniać i pokazywać kolejne jego części.
          • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 10:18
            Pomiędzy nieruchomym siedzeniem a wyczynami ( vide mój post) jest jednak
            różnica.
    • barabaszka5 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:15
      A więc co autorce wątku przeszkadzało? Że matka nie skarciła dziecka, że nie
      walnęła mu w tyłek, w twarz? Generalnie widzę, że najlepiej zgodzic sie z
      autorką wątku, bo rzeczywiście to był jak napisała "horror", że 4 latek
      przeszkadzał matce 3 dzieci! natomiast tragedie typu: zamordowanie dziecka,
      katowanie, molestowanie, szykanowanie, znęcanie sie nad nim - należy tolerowac?
      A mozę autorka wątku zazdrosci cierpliwosci matce, która ma tak żywe i NORMALNE
      dziecko.????
      • mkolaczynska Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:25
        barabaszka5 napisała:

        > A mozę autorka wątku zazdrosci cierpliwosci matce, która ma tak żywe i
        NORMALNE
        >
        > dziecko.????
        Wiesz nawet niespełna 2 letniemu dziecku możesz pomóc się skoncentrować. Nowe
        otoczenie, sytuacja inni ludzie mogą być dla niedojrzałego układu nerwowego
        pewnym szokiem. Moim zdaniem powinna wziąć ze sobą kilka ulubionych zabawek
        dziecka i pobawić się z nim, czasem skutkuje zadanie dziecku jakiegoś
        wymagajacej dużego skupienia a lubianego przez dziecko zadania. To mogło by
        doprowadzić rozchwiane emocje i układ nerwowy do jako takiego ładu. Dziecko
        najprawdopodobniej nie radziło sobie w nowej sytuacji a i mamusia również.
        • barabaszka5 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:26
          I z tym się zgadzam. Co nie usprawiedliwia autorki wątku i jej braku
          cierpliwośi.
          • mkolaczynska Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:34
            barabaszka5 napisała:

            > I z tym się zgadzam. Co nie usprawiedliwia autorki wątku i jej braku
            > cierpliwośi.
            Usprawiedliwia bo nie jest matką dziecka i nie ma obowiązku wykazywać się
            cierpliwością wobec obcych dzieci.
            Ja nie lubie jak męczy mnie pytaniami nie moje dziecko, a o ile w parku czy na
            ulicy moge sobie po prstu pójść o tyle w pociągu jest to raczej niemożliwe. No
            chyba że to ja powinnam wybiegać się po tym korytarzu zamiast mamusi z
            dzieckiem co nie usiedzi 10 minut.
            W sumie zawsze można powiedzieć ONA MA PRAWO bo kupiła bilet prawda a co z moim
            prawem?
            A dobro dziecka to zupełnie inna sprawa i wyjaśniłam już swój pogląd na ten
            temat.
          • michiko że ma 3 dzieci to co musi znosić wybryki innego? 19.04.06, 20:38
            a może bolała ją cholernie głowa, źle się czuła bo miała okres albo cos innego.
            I co musi znosić fatalne zachowanie innego dziecka a niby dlaczego? Bo to źle
            wychowany dzieciak nie potrafiący uszanowac innych. No bez jaj że tak sie
            kolokwialnie wyrażę. Kobieta nie musiała znosić wybryków obcego dziecka.
        • mkolaczynska Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:38
          dodam jeszcze ze oczywiśie ten czas skupienia jaki można osiągnąć będzie rózny
          dla 2 latka i dla 4 latka. Jesli więc dsziecko faktycznie nie miało 4 tylko
          powiedzmy 2 no to współczuć matce i poradzić bieganie po korytarzu-to
          najskuteczniejszy i nie taki zły dla dziecka sposób na spędzenie 2-3 godzin w
          pociągu.
      • ojejkuniu Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:38
        taaa, to napewno zazdrość...
        tongue_out

        ty naprawdę nie rozumiesz chyba słowa pisanego
        czy ktos tu napisał, że znęcanie się nad dziećmi i ich katowanie jest normalne??
        nie zauważyłam
        a ty jak kataryna ciagle to samo
        hmm..
      • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 10:17
        Odpowiadam: męczyło mnie to, że dziecko skakało - dosłownie- po nas wszystkich,
        że nie mogliśmy w spokoju przeczytać gazety, że co sekundę musieliśmy wstawać,
        bo chciało wejść, wyjść, bawić się schowaną zabawką.
        Przeszkadzało mi, że na moim siedzeniu leżały jego soczki, nutella, zabawki ,
        plastelina itp.
        Przeszkadzało mi także, że byłam co chwila narażona na pobrudzenie , oblanie.
        Nie mam także obowiązku wysłuchiwać krzyków, darcia się, tupania, naśladowania
        lokomotywy.
        Miałam wykupiną miejscówkę przy oknie. Chciałam tam postawić herbatę bez
        stresu, że żądny widoków 4 latek wyleje wrzątek i mnie poparzy.
        Przeszkadzało mi rozbisurmanione dziecko!
        • ciociapolcia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 14:05
          A moze wystarczylo zwrocic uwage dziecku, moze matce? Oczywiscie kulturalnie
          itd.
          Troche to jak pojsc dosalonu samochodowego i chciec zolty lakier, a wyjsc z
          zielonym i w domu miec o to pretensje...
          Skoro dziecko mialo swoje "graty" do zabawy, to juz taki typ, ze interesuje je
          wszystko co nie jego. Wiem bo moj tez tak ma. Moze to geny, moze deszcz
          meteorytow... A wchowuje go normalnie, jak juz wczesniej pisalam...
          No i jezeli mowa o kulturze, to jak jedna z forumowiczek napisala, moze trzeba
          bylo zeby maz sam zaproponowal zdjecie walizki smile.
          • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 14:55
            Sygnalizuję problem - między innymi dlatego, żeby uświadomić matkom, że nie
            wszyscy muszą zachwycać się wyczynami ich dzieci.
            Kilka razy zwracaliśmy uwagę i dziecku i matce, ale równie dobrze można było
            mówić do drzwi lub okna. Matka- jesli wogóle reagowala- miala pretensję, że np.
            mąż nie dość szybko podnióśł nogę i jej "niuniaczek" musial zaczekać 10 sekund
            z przejściem między przedziału na korytarz.
            Jesteśmy też ludźmi i trudno, aby wymordowany podróżą mąż, który kilkakrotnie
            został przez ową panią obrugany - bop ośmielił się wyrazić swoje niezadowolenie
            z powodu podarcia gazety ( o co panu chodzi, gazeta to gazeta, podarła się nie
            kosztuje majątku) rzucał się i zdejmował jej bagaże. Marzyliśmy o tym, aby jak
            najszybciej pozbyć się uciążliwego towarzystwa.
            Zapewniam, że gdyby owa pani wykazała więcej empatii, zrozumienia wobec innych
            ludzi, którzy nie muszą znosić jej dziecka i jego wybryków ( a więc także
            pokazała, że jest jednak osobą kulturalną) mąż i synowie pomogliby jej nie
            tylko zdjąć walizy ale i wytargali je z przedziału. A tak - musiała sama zdjąć
            bagaż z półki, bo tak jak przez 6 godzin jazdy ona nie reagowała na nasze
            prośby o ujarzmienie dziecka tak i w końcowym etapie podróży my pozostaliśmy
            głusi.
    • monia145 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 20:37
      Masz prawo być wściekła, ale moim zdaniem wasza reakcja był zbyt późna. Trzeba
      było interweniował kiedy mały robił hałas, biegał, itd. Za podróż Wy i matka
      tego dziecka zapłaciliście, i macie prawo oczekiwać normalnej podróży,
      wypoczynku a nie ustępowania dziecku, które jak widać bez stanowczego
      powiedzenia " NIE", rozzuchwalało się coraz bardziej. Nic nie usprawiedliwia
      tej kobiety, że nie reagowała na skandaliczne zachowanie swojego dziecka. 4
      lata to nie powód, żeby terroryzować otoczenie, takie dziecko powinno już znać
      jakieś normy i granice zachowania. Boże ja nie wyobrażam sobie mojego dziecka
      aby w wieku 4 lat tak się zachowywał, a też był ruchliwy i jak każde dziecko
      lubi sprawdzać dokąd moż esię posunąć.
    • niepytana Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 21:36
      Nie przeczytalam wszystkich wpisow, tylko niektore. Problem nie jest w tym ze
      matka ma karcic dziecko a to ma miec jeszcze gorsze rezultaty itd. Problem w
      tym ze 4letnie dziecko nie bylo w ogole wychowywane przez nikogo przed ta
      podroza pociagiem. No pewnie ze zaczynac wychowywac dziecko w pociagu i przy
      innych pasazerach nie jest na miejscu. To dziecko powinno byc juz wychowane
      wczesniej, a niestety nie bylo. Chcialam jeszcze zaznaczyc ze wychowanie a
      zachowanie dziecka to inne sprawy. Przy 4latku trzeba sobie juz wyrobic jakis
      autorytet. Powinien wiedziec jakie konsekwencje beda go oczekiwac przy takim
      zachowaniu. Tymczasem konsekwencji absolutny brak. Mama tlumaczy ze to dziecko
      i ma prawo bo to dziecko i tyle. Zgadzam sie oczywiscie ze dziecko ma prawo byc
      nieposluszne, ALE matka dziecka ma O B O W I A Z E K zareagowac na tego dziecka
      nieposluszenstwo. Jezeli nawet dziecko bylo "psychicznie chore" czy mialo
      jakies tam nadpobudliwosci, matka powinna jakos reagowac, przerywac bieganie,
      skakanie, krzyki, zajmowac sie malym chocby i nawet nie przynosilo to
      rezultatow, ewentualnie przeprosic pasazerow i wytlumaczyc sytuacje i byc moze
      czuc lekka skruche, a nie ignorowac otoczenie i wpadac w zachwyt nad
      jej "uroczym" dzieckiem.
    • wieczna-gosia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 22:16
      nie ukrywam ze mi sie nie chce czytac, wiec jesli sie powtorze to wybaczcie.

      Po pierwsze mysle ze autorka do takich odczuc ma prawo. Uwazam, ze jak na 6
      godzin to byla mila- jedna uwaga phi.....

      Po drugie- mysle ze wazna jest postawa mamy- ja mam zywiutkie dzieci, zazwyczaj
      dosc meczace w srodkach komunikacji. Ale zauwazylam ze zupelnie inaczej jestem
      odbierana gdy sie staram- uciszam, proponuje uspokajajace zabawy, usmiecham sie
      przepraszajaco. nie watpie ze niejeden na trasie Krakow stolica ma ochote mnie
      zabic- ale na ogol nie zabija tylko mowi- niech sie pani nie przejmuje smile
      A na wyjazd majowy zabire 3 dzieci i bede straszyc w przedziale i mam szczera
      nadzieje ze nikt sie nie dosiadzie- no chyba ze jakis desperat )
      • kawka74 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 23:44
        I o to biega smile
        A tu zaraz skrajności - albo daj sobie wejść cudzym dzieciom na głowę, albo je
        wyrzuć z pociągu. Czy naprawdę oczekiwanie od matki, że podejmie jakieś próby
        poskromienia potomka, jest aż tak niewłaściwe, że trzeba rwać włosy z głowy i
        wszystkich świętych wzywać na pomoc?
      • ciociapolcia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 19.04.06, 23:58
        Ale dyskusja sie potoczyla smile, jak poprzednim razem w spr. dzikiego dziecka w
        restauracji...
        Jasne, ze matka mogla zareagowac jakos, starac sie uspokoic, dac klapsiora czy
        jak tam uwazacie, ale... No wlasnie, moj wampir potrafi po mojej przemowie
        wpasc w taka histerie, ze mnie krew zalewa... I nie jest to sprawa wychowania,
        bo wychowuje go normalnie (tzn. nie bezstresowo ;P).
        Co do sprawy zajecia czyms dziecka przez 6 godzin, oczywiscie mowimy tu o
        dziecku "ruchliwym", moze byc dosyc trudne.
        Rozwiazanie jak dziecko sie rzuca itd. - wychodzimy ze sklepu, to akurat w
        przypadku pociagu malo mozliwe...
        Sama nie akceptuje raczej takiego zachowania i tez mnie wnerwiaja
        inne "ruchliwe" dzieci, ale na boga, tak jest swiat skonstruowany, ze dzieciom
        sie na wiecej pozwala wink.

        Mamotrojga, nie wiem jak udalo ci sie cala trojke trafic takich aniolow, co jak
        czopki nieruchomo siedza oczekujac az pociag przemiesci je z punktu A do punktu
        B wink.

        No i jak wg was powinna PRAWIDLOWO zachowac sie matka, czy tez jak wyjsc z
        takiej sytuacji? Pytam raczej mamy z praktyka (mamy "ruchliwych" dzieci).
        • niepytana Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 00:33
          ciociapolcia napisała:

          > No i jak wg was powinna PRAWIDLOWO zachowac sie matka, czy tez jak wyjsc z
          > takiej sytuacji? Pytam raczej mamy z praktyka (mamy "ruchliwych" dzieci).

          Moja srednia jest "ruchliwa". Nigdy coprawda takiego cyrku nie pokazala, ale
          jakbym ja siedziala taka zadowolona jak mamusia tego chlopca to moje zywe
          srebro zapewne zaszloby jeszcze dalej niz ten z piekla rodem czterolatek.

          Co bym zrobila?

          Za lape bym silnie zlapala i porywczo, i w podskokach wyprowadzila z przedzialu
          na korytarz. Na korytarzu nachylilabym sie zeby moj wzrok byl na wysokosci jej
          i paluchem bym jej pomachala prosto przed nosem w rytm BAR-DZO STA-NOW-CZE-GO
          tonu w jakim wypowiedzialabym jej krotko co ma robic, a jak nie, to co ja czeka
          (doslownie w max. 2 zdaniach zeby nie japac). I nie zadne tam: Koteczku tak nie
          mozna bo pan bedzie zly. Tylko surowo: Sluchaj no corko, albo bedzie spokoj
          albo ... np. bedziesz tu stala sama do konca podrozy, bo w przedziale jest
          miejsce dla ludzi a nie dla zwierzatek, a ty sie zachowujesz jak paskudna malpa
          i wstyd mi za ciebie, zrozumiano?! Reszte ewentualnych pokazowek temperamentu
          odbylo by sie na korytarzu. Jakby przyszedl moment powrotu do przedzialu
          oznajmila bym reszcie pasazerow ze bardzo mi przykro, przepraszam i nie
          ukrywalabym swojego wlasnego niezadowolenia z zachowania mojej panny.
        • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 13:03
          Moje dzieci zachowywały się naśladując dorosłych, starszych. Córka, póki była
          jedynaczką, a trwało to prawie 4 lata widziała jak my się zachowujemy, co
          robimy, czego nie robimy. Nie trzymałam jej na krótkiej smyczy, ale
          tłumaczyłam, pokazywałam, zabawiałam ( gdy było prawdopodobieństwo, że swoim
          zachowaniem może być uciążliwa dla innych)- słowem WYCHOWYWAŁAM.
          Z bliźniakami poszło łatwiej - po pierwsze mieli wzorce w zachowaniu siostry,
          która bardzo pilnowała, aby im nie było wolno więcej, a po wtóre mieli siebie i
          nigdy się nie nudzili.
          No i może cała trójka ma dobre geny.
          Nie tylko ja trafiam na takie egzemplarze. Nie tak dawno leciałam do Stanów ( a
          nie jest to lot krótki) z pięcioletnią dziewczynką. Gdy los lub obsługa
          lotniska - obdarzyli nas sąsiednimi miejscami , byłam ciekawa jak mała będzie
          zachowywała się w czasie podróży ( zwlaszcza, że matka była w dość
          zaawansowanej ciąży). Dziewczynka rysowała, oglądała książeczki, jadła, spała,
          układała puzzle, bawiła się lalką. Oczywiście wstawała, ale nie co kilkanaście
          sekund. Matka opowiadała jej jakieś historyjki, ja jej o moich dzieciach.
          Podróż była samą przyjemnością. Różnica polegała na tym, że jedno dziecko było
          wychowywane, a drugie nie!
          • sutra Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 13:25
            matkatrojgadzieci napisała:

            > No i może cała trójka ma dobre geny.

            Widzisz, to jest właśnie podstawa. Ale nie kazdy jest obdarzony takim
            błogosławieństwem, żeby mieć dobre geny, i nie jest to niestety jego wina.
            • matkatrojgadzieci Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 13:36
              Ale można dzieci wychowywać. Pokazywać co jest dobre a co nie. Regować jak
              dziecko wchodząc do przedziału oświadcza "chcę przy oknie", pokazać bilet z
              numerkiem miejsca i tabliczkę przy fotelu. Tylko to wymaga i czasu i
              cierpliwości i zaangażowania i zajęcia się. Znacznie prościej jest zachwycać
              się dzieckiem - jakie to ono rezolutne, nawet gazetę potrafiło podrzeć!
    • weronka77 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 00:06
      Kurcze,jadę w sierpniu do Juraty z małą i nie wiem jak zareaguje.Będzie miała
      wtedy półtora roku..Mąż każe jechać sypialnym i wykupić cały przediał.Chyba tak
      zrobię...
    • faceeet Wychowywanie bezstresowe to slepa droga ewolucji. 20.04.06, 10:14
      Ja tak bylem wychowywany i wlasnie dlatego nie pozwolilbym sobie wejsc na glowe
      ani dziecku wlasnemu ani obcemu - po prostu jestem dla siebie najwazniejszy.
      Jak to ja bym tam jechal to dziecko dostalo by ode mnie w skore na do widzenia,
      a i matka pewnie tez, wiec niektore emamy niech uwazaja sobie, bo nas
      wychowywanych bezstresowo jest coraz wiecej!
      • shady27 Re: Wychowywanie bezstresowe to slepa droga ewolu 20.04.06, 10:44
        to widac ze jestes tak wychowany.....twoim rodzicom bym skore przetrzepala za taki pseudo wychowanie synalka....na szczescie tradycjonalistow jest wiecej niz was...wiec to wy uwazajcie
        • michiko bezstresowe wychowanie 20.04.06, 10:51
          to oczywiście doskonałe podejście dziecko nie wie co jest dobre co złe.
          A później trzeba resocjalizować bo wyrosło na bandytę. szkoda ze starych w I
          kolejności nie leje po ....
          • sutra Re: bezstresowe wychowanie 20.04.06, 13:24
            michiko napisała:

            > to oczywiście doskonałe podejście dziecko nie wie co jest dobre co złe.
            > A później trzeba resocjalizować bo wyrosło na bandytę. szkoda ze starych w I
            > kolejności nie leje po ....

            Nie istnieje coś takiego, jak bezstresowe wychowanie. A własciwie istnieje
            wyłącznie jako zarzut. Nie ma w ogóle takiego prądu pedagogicznego.
    • lolinka2 Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 12:02
      Współczuję, niektórzy nie rozróżniają dzieci niewychowanych od dzieci
      kreatywnych/zdolnych i stad problem..........
      Też mam 4-latkę i wiem co potrafi zrobić niepilnowana, niemniej w autobusie,
      tramwaju, metrze czy pociagu ma przypominane ze 'ludzie maja prawo do
      podróżowania w spokoju' i że swoją aktywność ma ograniczać do własnego miejsca
      siedzącego. Zdarzało jej się konwersować ze współpasażerami (o ile się chętni
      znaleźli i zaczepili ją) niemniej pewne granice są nieprzekraczalne...
    • teraz_asia Re: Horror w pociągu ( chyba mam pecha) 20.04.06, 16:36
      Wiecie, wydaje mi się, że trochę to jest syndrom naszych czasów. Rodzice tak
      bardzo koncentrują się na indywidualnych potrzebach dziecka, że zapominają
      nauczyć je, jak pogodzić te potrzeby z potrzebami innych ludzi. Rozwijamy ich
      zdolności manualne, językowe, sportowe, a nie myślimy o jednej z postawowych:
      empatii. Wydaje mi się, że to bardzo ważne, od maleńkości pokazywać dzieciom,
      że można i trzeba wczuć się w innych. Mądrzę się, ale sama mam z tym problem.
      Mój ośmiolatek nie grzeszy wyobraźnią, ale nieustannie jest szkolony: Pomyśl,
      jak on się poczuł, kiedy go zwyzywałeś? Wyobraź sobie, że to ciebie ktoś tak
      nazwał przy innych...Ta pani jest starsza, może nie lubić dzieci, postaraj się
      zachowywać tak, żeby nie czuła się źle w naszym towarzystwie. O dziwo, młodsza
      trzylatka chyba urodziła się z tą umiejętnością, bo nieźle się dostosowuje do
      otoczenia. Owszem, są natchnieni geniusze indywidualiści, którym wybaczamy
      egotyzm i arogancję z powodu ich talentu, ale ogół społeczeństwa wymaga jednak
      poszanowania pewnych norm zachowania. I naprawdę lepiej nauczyć ich dzieci jak
      najwcześniej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka