Dodaj do ulubionych

Sąsiedzi ...

08.05.06, 12:00
Historia jak najbardziej prawdziwa.
Właśnie się dowiedziałam że koleżanka się wyprowadza z mieszkania, pięknego,
dużego, kupionego 3 lata temu w super lokalizacji. Kupili je od ludzi którzy
zostawili wszystko w bardzo dobrym stanie i oni je rówinież zostawiają w
rewelacyjnym stanie wink
A czemu, otórz sąsiad im nie daje żyć od 2 lat, mają policje na chacie raz w
miesiącu, jak wyjeżdżali na urlop to wracając do domu nie mogli wejść bo
sąsiad pozaklejał im klejem zamki, mieli popisane drzwi itp.
No i w końcu koleżanka nie wytrzymała terroru i się wyprowadzają.
Współczuje ludzią którzy kupią, bo ten facet ma jobla, jest to emerytowany
wojskowy, który tak samo załatwił poprzednią rodzine.
Także nie życze żeby ktoś trafił na to mieszkanie, bo psychotropy będzie
łykał.
Oczywiście onie nie wspomną dlaczego sprzedają, tak samo jak się nie
dowiedzieli tego od poprzednich właścicieli.
Obserwuj wątek
    • mynia_pynia Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:04
      Jeszczre żeby zobrazować sytuacje to ten facet codziennie im życie zatruwał,
      przychodził do nich robił awantury itp. Można powiedzieć dlaczego oni mu nie
      robili na złość??? Ileż razy można wzywać policję??? Przecież nie używał sły,
      nie zakłucał ciszy nocnej, itp, więc co może zrobić policja - nic !!!
    • maja_sara Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:07
      Jezuuuuu wspolczuje. Tym bardziej, ze rozumiem Twoja kolezanke lepiej niz
      ktokolwiek inny. Przyzelam we wlasnym mieszkaniu dokladnie to, co opisalas w
      poscie. Wyzwiska, najazdy policji, pozaklejane klejem super-glue zamki do
      mieszkania i mojej piwnicy. Sprawy w sadzie, niszczenie samochodu stojacego pod
      blokiem...Po godz. 22 nie mozglam nawet wody w toalecie spuscic, bo to juz bylo
      zaklocanie ciszy nocnej. Horror jak z filmu. Po kilku latach meczarni dalam
      ogloszenie i sprzedalam mieszkanie. Kupilam inne, w innej dzielnicy... i kocham
      moich obecnych sasiadow!!
      • maja_sara Re: Sąsiedzi ...jeszcze cos dodam 08.05.06, 12:14
        Na takich sasaiadow rady nie ma, niestety. Nie pomoze nikt-ani spoldzielnia,
        ani sad, ani tym bardziej policja. Trzeba uciekac, tacy ludzie tym zyja i
        nastepnym lokatorom tez na pewno zatruja zycie. Ja nie robilam w domu zadnych
        imprez, a mimo to mialam naloty policji bo taki byl kaprys sasiadow. Kiedy
        wracalam nad ranem ze spotkania z przyjaciolmi (wychodzac zostawialam puste
        mieszkanie, cisza spokoj, nie mialam nawet rybki w domu, ktora moglaby cisze
        zaklocic!!) to sasaiadka potrafila na mnie "czatowac" kiedy wroce, otworzyc na
        ulamek sekundy drzwi swojego mieszkania i powiedziec " a ty ku..o o ktorej
        wtacasz do domu??"
        Z takimi ludzmi nie wygrasz...
    • maja_sara pytanie 08.05.06, 12:15
      Sluchaj mynia_pynia, a moze my piszemy o tych samych sasiadach??
    • melka_x Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:22
      A dlaczego nic nie można zrobić? Jeśli sąsiad jest agresywny (wystarczy
      werbalna agresja), zakłóca spokój domowników (zakłócanie spokoju to nie tylko
      hałasy, ale również systematyczne nachodzenie w domu) można wystąpić do sądu o
      zakaz wizyt, kontaktów i ustalenie dystansu na jaki sąsiad może podejść. Nie
      jest to łatwe, ale wykonalne, mówię z doświadczeń znajomej.
      • maja_sara Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:30
        Ja tez mowie z doswiadczenia. Mam za soba kilkadziesiat rozmow z policja, jesli
        sasiad nie zagraza twojemu zyciu, to same wyzwiska to...smiech na sali. Polska
        to nie USA, tu inne prawo jest. Mnie straszono na rozne sposoby, grozby tez
        byly na porzadku dziennym. I swiadkowie tez byli, ale to za malo. Poki sasiad
        nie rzuci sie na ciebie z tasakiem, to masz zerowe szanse na wygrana. Grozby to
        jeszcze mala szkodliwosc spoleczna....
    • mynia_pynia Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:24
      Takich czubków to jest na pęczki wink
      Dla przykładu napisze jeszcze o moim rodzinnym domu, mamy sąsiadów w sumie to
      fajny facet, mieszkaliśmy obok przez 10 lat i wszystko było oki, ale z 5 lat
      temu odbiło gościowi - strasznie, nie wiem czy to załamanie nerwowe, czy coś go
      przytłoczyło, przez 2 lata moi rodzice mieli przestane. Z najlepszego sąsiada
      facet zrobił się fiutem do potęgi, wszczynał awantury, straszył sądem - nie
      wiadomo za co, mama już była na skraju wyczerpania, ojciec się nic nie odzywał.
      I nagle po 2 latach cisza i spokój, przeszło mu i tak już 3 lata dobrze żyją,
      jest tak jak wcześniej, wspólne grile, jakieś imprezki, plotkują przez płot.
      I co gościowi odbiło ???
      • melka_x Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:29
        Pewnie odbiło.
        Wracając do sytuacji opisanej w pierwszym poście to jest ona określana w
        kodeksie jako uporczywe nękanie. I rzecz jest jak najbardziej karalna.
        • maja_sara Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:32
          Mylisz sie melka, w kodeksie karnym moze byc jak byk napisane, a zycie pisze
          swoje scenariusze. Ja mialam nawet kamere nad drziami wejsciowymi do mieszkania
          zamantowana....
          • melka_x Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 12:47
            Maja ja nie mówię, że to proste i że zawsze się udaje. Ale skoro takie
            zachowania są opisane w kodeksie jako karalne to należy przynajmniej próbować
            coś zrobić. Moi znajomi spróbowali i pan został przywołany do porządku
            (oczywiście możliwe, że był akurat z tych mniej upierdliwych i bojących się
            sądu i policji, więc formalny zakaz kontaktów ze znajomymi go wystraszył, nie
            twierdzę, że to zawsze takie łatwe).

            A skoro przywołujesz USA - to powiem, że uważam, że to sprzężenie zwrotne.
            Owszem policja jest skuteczniejsza, sądy szybsze i efektywniejsze, ale też i
            ludzie wykazują inicjatywę, a nie jak w Polsce rozkładają ręcę "bo i tak na
            pewno się nie uda, bo nie ma sensu, bo po co mi włóczenie się po sądach itd".
            Tam nawet jeśli ktoś wjeżdza na osiedle i podejrzanie długo się po nim kręci
            ludzie dzwonią po policję z prośbą o wylegitymowanie delikwenta. U nas wychodzą
            z założenia, że i tak policja nie przyjedzie. Nie zadzwonią, nie przekonają
            się, a swoje wiedzą. Bo 7 lat temu wujek Zenek dzwonił i się nie dodzwonił.
            Etos obywatela męczennikawink))
            • maja_sara Re: Sąsiedzi ... 08.05.06, 17:36
              No ja mialam akurat takiego sasiada, ktory nie bal sie nikogo i niczego. I
              zaden zakaz policji, by go nie uciszyl, wrecz przeciwnie chyba by go jeszcze
              bardziej nakrecil.Poza tym w takich spawach dobrze jest miec adwokata. I
              pytanie-czy warto ładowac tysiace zlotych (moja sprawa z sasiadami w sadzie
              toczyla sie ponad 2 lata) na adwokata i po wygranej dalej nie miec 100%
              pewnosci, ze teraz juz bedzie OK z sasiadem, czy lepiej sprzedac chate, a za
              zaoszczdzone na adwokacie pieniadze zrobic remont w nowym mieszkaniu??
              • melka_x Re: Sąsiedzi ... 09.05.06, 09:01
                Maja jeśli sąsiad miałby sądowy zakaz zbliżania się do Was na jakąś odległość i
                złamałby go, to już naprawdę można zrobić dużo.
                Pewnie, że lepiej mieć adwokata, ale to nie jest tak, że sprawa bez prawnika
                jest z automatu przegrana. Drażni mnie wszechobecne w Polsce przekonanie (w
                takich czy podobnych sprawach), że nic się nie uda, że jakakolwiek aktywność
                nie ma sensu, że najlepiej siedzieć cicho. To właśnie nakręca takich ludzi jak
                opisani tutaj sąsiedzi, bo daje im poczucie pełnej bezkarności.

                Na pewno łatwiej sprzedać mieszkanie, tylko czy to jest uczciwe wobec
                kupujących? Mieszkanie ma bardzo poważny mankament, a właściciele świadomie to
                zatajają.
                • g.a.b.i Re: Sąsiedzi ... 10.05.06, 21:09
                  melka_x napisała:

                  Maja jeśli sąsiad miałby sądowy zakaz zbliżania się do Was na jakąś odległość i
                  złamałby go, to już naprawdę można zrobić dużo.

                  Łatwo mowic.
                  Ja mam podobny problem z sasiadami a scislej z sasiadka.
                  Alkocholicy, niebezpieczni, uciazliwi. Libacje non stop, ganiają sie z nozami
                  po osiedlu, tłuką sie, krew na klatce to juz dla mnie zadna nowosc. Policja juz
                  nie chce przyjezdzac jak słyszy adres.

                  sasiadka siedziala u mnie prawie godzine- naga, pocieta nozem. sasiad w tym
                  czasie stał pod moimi drzwiami z nozem w reku, grozil mi i walil w drzwi. Gdy
                  zobaczyl Policje - uciekł do domu. Sasiadka nie zlozyla skargi, sasiad nie
                  otworzył drzwi policji.

                  ONI NIC NIE MOGLI ZROBIC sad

                  Za to ja jestem powiadamiana non stop przez spoldzielnie mieszkaniowa bo
                  rzekomo:
                  • kasiek5 Re: Sąsiedzi ... 10.05.06, 22:11
                    Jesli mieszkanie jest faktycznie zadłużone to spóldzielnia powinna przenieść tych lokatorów do mieszkania o nizszym standarcie (mniejszego). Jako członkowie spóldzielni macie prawo wnioskowac o cos takiego, przeciez to Was obciąża w jakimś procencie nie zapłacony czynsz tych lokatorów.
                    • g.a.b.i Re: Sąsiedzi ... 11.05.06, 10:11
                      powinni.... to nie jest wszystko tak proste jak sie wydaje - ładnie to tylko
                      jest na papierzem jak sie przepisy czyta sad

                      Mieszkan zastepczych nie mają a na bruk wywalic nie moga - kolko sie zamyka sad
                      • melka_x Re: Sąsiedzi ... 11.05.06, 10:39
                        Współczuję Ci Gabi, ale bez cienia złośliwości z czytania przepisów to
                        faktycznie nic nie może wyniknąć. Złożyłaś pisemną skargę na policji? Co Ci
                        policja odpowiedziała? Napisałaś prośbę o reakcję do spółdzielni? Przeszłaś się
                        z tą prośbą i spróbowałaś zebrać podpisy od sąsiadów? Co spółdzielnia
                        odpowiedziała? Ty z góry wiesz, że nic się nie da. Żeby było jasne, ja nie
                        wiem, czy to jest sprawa do załatwienia i nie tryskam hura optymizmem. Możliwe,
                        że wiele zrobisz, a i tak nic się nie zmieni. Ale jeśli nie spróbujesz to masz
                        nie "możliwe", ale pełną gwarancję, że dalej będzie tak samo. Jak w starym
                        dowcipie - jeśli prosisz Boga o wielką wygraną to daj Mu szanse i kup wreszcie
                        los.
                      • nanuk24 Re: Sąsiedzi ... 11.05.06, 17:53
                        Mialam podobnych sasiadow.
                        Sprobuj zrobic tak, jak pisze Melka. Moi sasiedzi zostali wysiedleni dobrych
                        pare lat temu do barakow.
                        Nie bylo latwo. Kiedy przyszli panowie do nich do domu z decyzja wysiedlenia,
                        kobita(wlascicielka mieszkania) stanela na parapet(4 pietro) i powiedziala, ze
                        jesli ja stad wypedza skoczy przez okno i osieroci dzieciwink
                        panowie dali sobie na krtko spokoj, zeby pozniej uzyc podstepu.

                        W koncu wysiedlili. Trzeba po prostu zlozyc pismo do spoldzielni wraz z
                        podpisami wszzytkich sasiadow! Nie tylko z klatki schodowej, ale dobrze by
                        bylo, gdyby z calego bloku. W podpisami u mnie bylo o tyle prosciej, ze caly
                        blok ich znal i mial ich dosyc. Zrezta blok nie byl duzy, bo mial tylko trzy
                        klatki schodowe i byl czteropietrowy.
      • syla113 Re: Sąsiedzi ... 11.05.06, 17:21
        postraszylabym goscia ....i na pewno nie policja tylko jakims duzym znajomym
        ktory ubralby sie w dres smile)))
    • olusza3 Re: Sąsiedzi ... 11.05.06, 16:10
      U mojej babci sytuacja taka ( od kilku lat).Mieszkają w domku dwurodzinnym ,babcia ma piętrowe mieszkanie na górze, a sąsiedzi na parterze.Dopóki żył sąsiad jakoś się dogadywali ,ale jak zmarł to wprowadziła się córeczka.I się zaczęło.Najpierw o dostep na strych(nieuzytkowy więc nie wiadomo po co?)Potem zarzuty że dokumentacja kupna mieszkania jest sfałszowana,przyjechała nawet zza granicy była właścicielka aby potwierdzić wiarygodnosc dokumentów.Sąsiadka sprawe przegrała i się zaczęło.zastawianie klatki schodowej różnymi śmieciami(stare buty,garnki ,i milion innych rzeczy aż trudno przejsc)malowanie schodów,dzwi wejściowych.walenie w drzwi młotkiem kilkadziesiąt razy dziennie(!!!!)wyzwiska,napaści zwłaszcza na babcię ,pobicia(udokumentowane),babcia kilka razy wylądowała w szpitalu ze stanem przedzawałowym.Babcia mieszka z mężem i moją ciocią, wychodzili z domu z komórkami,jak ktoś chciał wejsc to dzwonił żeby sam nie wchodził, bo napadała na każdego,nawet na obcych ludzi np.inkasentów ,inspektorów budowlanych.Policja jeździła tak nawet kilka razy dziennie,nie migali się baba właściwie wszystkie sprawy przegrała,zapłaciła kilka kolegiów i odszkodowań,w sumie kilkanaście spraw sadowych( a może i więcej) i kilkanaście złożonych przez nią(oczywiście bezzasadne o pierdoły wyssane z palca).w tej chwili ma dwa wyroki w zawieszeniu (ale jeden się chyba jeszcze nie uprawomocnił)i dalej szaleje.Nie jestem w stanie wszystkiego opisać ponieważ mieszkam w innym miescie.Ale jednym słowem HORROR.Babcia nie wytrzymała - wyprowadzili się i usiłują mieszkanie sprzedac,ale jak z takim psycholem?I teraz przez taką wariatkę na stare lata tułają się z malutkim dzieckiem (ciocia została mamą)po wynajętych mieszkaniach,za które do tego słono płacą.

      Aż korci wynająć jakiś zbirów ,żeby załatwili sprawę.
    • salma75 Mynia.... 11.05.06, 20:14
      ...może byś zawitała tam gdzie zawitać powinnaś, co? smile) Może tak "tam"
      swieżych tematów trochę podrzucisz, a nie tu, hę?
      Prosiemy do nas! big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka