Dodaj do ulubionych

opowiem Wam historię- podobno mam fioła

15.05.06, 15:15
Ktoś-bardzo dobry znajomy- obraził moje dziecko, mnie mojego męża(i jeszcze
innych znajomych z dzieckiem), a ponieważ domagam się przeprosin powiedziano
mi, że jestem przewrażliwiona (a dokładnie mam fioła)na punkcie mojego
dziecka. Moim zdaniem dziecku należy się taki sam szacunek jak dorosłemu. I z
kilkunastoletniej znajomości nici.
Obserwuj wątek
    • marta76 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:19
      a o co poszło??Może z perspektywy czasu nie będzie to jednak tak strasznie
      wyglądałosmile
      • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:34
        o co poszło? zostaliśmy zaproszeni do znajomych. Zabraliśmy jak zwykle 3,5
        letnią córkę. Byli jeszcze inni znajomi z 6-latką. Wiadomo dziewczyny nie
        siedziały z nami przy stole, wzięliśmy im zabawki, bawiły się w berka, w
        chowanego.Ale najfajniejszą zabawę sprawiało im robienie głupich min psu(który
        zresztą spał) i uciekanie. Od razu uprzedzam, że na pewno pies nie zrobiłby im
        krzywdy(nawet gdyby je widział i jakkolwiek reagował). Schowały się do szafy
        pod zabudowe i drzwi wypadły z szyny. Nic strasznego, kawałek się przesunęły,
        więc mąż je wstawił z powrotem na miejsce. Poprosiliśmy na wszelki wypadek o
        przesunięcie świecy, która stała na stole, żeby niechcący któraś nie potrąciła.
        Ze skwaszoną mina gospodarze przesunęli. Po kilku dniach dowiedzieliśmy sie, że
        jesteśmynieodpowiedzialnymi rodzicami, że nasze dzieci sa źle wychowane. I że
        on jest w swoim domu i nie będzie pprzestawiał świecy, bo ona stoi w tym
        miejscu, w którym stać powinna i że ma w d...., że nasze dzieci się poparzą,
        jeśli nie potrafimy o nie dbac. I że należą im się przeprosiny za zachowanie
        naszych córek. Dodam, że ludzie ci nie mają dzieci.Ale my naprawdę znosimy
        mnóstwo akcesoriów, zeby dzieciom się nie nudziło.
        • liwilla1 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:39
          glooopi znajomi-nie przejmuj sie. zadzwon do nich i powiedz, ze jesli dalej chca
          sie z wami przyjaznic, to takie uwagi niech wam robia w cztery oczy, a nie za
          plecami...
        • marta76 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:39
          to chyba średni znajomy.Wcześniej nie dawał po sobie poznać jakieś kiepskich
          zachowań?Z drugiej strony my przed imprezami zawsze pytamy czy z dzieckiem czy
          bez.Nie usprawiedliwiam Jego zachowania,tylko my tak robimy.
          • chloe30 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:45
            Taaaak.... znajomi bez dzieci zawsze maja ten problem, że to oni muszą się
            dostosować, bo Ci z dziećmi jeszcze sie obrażą, jak się ich poprosi o przyjście
            bez pociechy (patrz wątek o weselu).
            Do mnei kiedyś wpadli znajomi z trójką biegających jak opętane dzieciaków -
            prosiłam - uważajcie, latałam za tymi dzieći - i co?? I skończyło się na
            stłuczeniu cennej dla mnie rzeczy.
            Na co koleżanka powiedziała mi, że jak wiem że przyjda dzieci, to powinnam
            przygotować mieszkanie.
            No jasny szlag, ja mam przemeblowanie robić, bo ktoś nie potrafi dziecka a)
            poskromić, b) zostawić na trzy godziny z babcią????
            I wiecie co - od tej pory znajomych dzieciatych nie zapraszam. Trudno, przecież
            nie będe po jednej wizycie remontu robić.
            • koralik12 Re: chloe30 15.05.06, 16:07
              Po częsci ta znajoma miała rację że jak wiedziałaś że przyjdą dzieci to powinnaś
              się przygotować. Mnie kiedyś zaprosiła znajoma i powtarzała że koniecznie z
              dzieckiem. Syn miało 14mcy i wszystko łapał do rąk co tylko mógł dostać. A ona
              miała mnustwo delikatnych ozdób na najniższych półkach. Poprosiłam żeby dała je
              wyżej to zrobiła obrażoną minę i położyła wyżej tylko jedna ozdóbkę. W
              rezultacie cały pobyt latałam za dzieckiem i tylko wyjmowałam z rączek, a potem
              to już tylko go nosiłam na rękach żeby nic nie ruszał. Zmęczyłam się tą wizytą
              okropnie. Wydaje mi się że ona też wychodziła z założenia że nie będzie dla mnie
              robic przemeblowania.
              -Ala
              • chloe30 Re: chloe30 15.05.06, 16:11
                koralik12 napisała:

                > Po częsci ta znajoma miała rację że jak wiedziałaś że przyjdą dzieci to
                powinna
                > ś
                > się przygotować.

                Primo - znajomi mnie zaszczycili dziećmi mimo moich wyraźnych nawet nie
                sugestii tylko próśb - to były moje urodziny, 30te, zaplanowałam huczną
                imprezę, myślałam, że pobawimy sie do nocy.
                Do tych dzieci ofiarowała się jako opiekunka moja własna mama, która je zna i
                często z nimi zostaje, no ale znajomi uzanli to za świetna okazję do
                pochwalenia się pociechami przed resztą towarzystwa.
                Efekt - nerwowa atmosfera, goście pozbierali się o 20 i tyle miałam z hucznych
                urodzin.
        • moofka Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:44

          o włażenie do szafy i wyrywanie jej z miesem tez moglabym sie wkurzyc chociaz
          dziecko mam smile

          świeczka nie jest problemem, ale według mnie zal o szafe wzial góre
          • cocollino1 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:46
            no wlasnie chcialam napisac, ze gdyby mi goscie szafe z zawiasow wyrwali tez
            bym sie wkurzylasmilea tez mam male dziecko.
            niekoniecznie bym obsmarowala znajomych po wyjsciu, ale pewnie bym sie
            wkurzylasmile
            • liwilla1 o to sprawa sie rozbija 15.05.06, 15:50
              ustanowic jasne zasady-jak najbardziej-bez dzieci, to bez dzieci-a jak
              gospodarze godza sie na dzieci, to powinni jakos sie przygotowac (pochowac
              niebezpieczne rzeczy, lub takie, ktore moga sie zniszczyc), nie przesadzajmy.
              fakt, ze rodzice powinni panowac nad sytuacja, ale przeciez moze sie cos
              zdarzyc-a jak juz tak sie stanie-to nie robic z tego problemu za plecami, tylko
              powiedziec wprost.
              • cocollino1 Re: o to sprawa sie rozbija 15.05.06, 15:52
                dlatego tez pisze, wiadomo ze zawsze wszystkiego nie da sie przedwidziec, jasna
                sprawa. Pisze tylko, zebylabym zla, tak normalnioe po ludzku zla. Co nie
                oznacza, ze stwierdzialbym ze mam w dupie bezpieczenstwo dzieci.
                • moofka Re: o to sprawa sie rozbija 15.05.06, 15:53

                  a jednak upieram sie, ze do cudzej szafy sie nie lazi w gosciach
                  o dupie uslyszeli z trzeciej geby
                  moglo byc troche inaczej
                  • cocollino1 Re: o to sprawa sie rozbija 15.05.06, 15:56
                    w ogole cala sytuacje mozna ocenic jak sie ja widzi, bo rownie dobrze mogly
                    dzieci wlazic do szafy, a rodzice nicsad(
                    moglo byc tak, ze dzieci wlaza- goscie mowia ok, niech wlaza, nic tam nie ma do
                    zniszczenia
                    takze sytuacji moze byc multum
                    a co do obsamrowania, zrobilabym to jedynie przy mezusmile)
                    nikomu innemu takich rzeczy sie nie mowi, bo zazwyczaj wyplywaja
              • dusia_mamusia Re: o to sprawa sie rozbija 16.05.06, 00:33
                liwilla1 napisała:

                > ustanowic jasne zasady-jak najbardziej-bez dzieci, to bez dzieci-a jak
                > gospodarze godza sie na dzieci, to powinni jakos sie przygotowac (pochowac
                > niebezpieczne rzeczy, lub takie, ktore moga sie zniszczyc), nie przesadzajmy.
                > fakt, ze rodzice powinni panowac nad sytuacja, ale przeciez moze sie cos
                > zdarzyc-a jak juz tak sie stanie-to nie robic z tego problemu za plecami,
                tylko
                > powiedziec wprost.


                A gdzie proponujesz schować szafę???
                Ja mam dzieci, ale szlag mnie trafia kiedy dzieci znajomych na przykład biegaja
                po mieszkaniu z jedzeniem. Takiego fioła mam, że u mnie w domu je się przy
                stole I nie widzę powodu dla którego obcy bachor miałby mi wdeptac pokruszoną
                drożdżówkę w dywan. Tym bardziej, ze moje dzieci tego nie robią.
                • liwilla1 Re: o to sprawa sie rozbija 16.05.06, 12:08
                  dla mnie sprawa jest prosta, nie bulwersuj sie wiec tak. jesli uwazasz, ze
                  "bachor" znajomych nie jest ze wzgledu na swoje zachowanie mile widzianym
                  gosciem, zapraszaj jego rodzicow tylko na imprezy bez dzieci. a jak beda mieli z
                  tym problem, wyjasnij sytuacje klarujac, ze jesli nie maja wyjscia i MUSZA
                  zabrac z soba potomka, to bardzo prosisz o przypilnowanie, gdyz ostatnim razem
                  mialas duzo problemow z praniem dywanu. albo zazartuj, ze bardzo chetnie, ale
                  tym razem z wlasnym dywanem niech przyjada. jak odpowiedznio to rozegrasz, to
                  wilk bedzie syty i owca cala big_grin
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Ania

                  tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20704;116/st/20060605/k/6b73/preg.png
            • zonka77 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 13:04
              Za włażenie do cudziej szafy moja córa dostałaby zdrowy ochrzan. Chociaż nie
              wyobrażam sobie raczej że by wlazła bo wie że nie wolno nawet otwierać nie
              swoich szaf, szafek czy szuflad!
              A jakby wywaliła komuś drzwi z zawiasów to byłoby mi cholernie wstyd.
              Niezbyt się dziwię że znajomi uznali że nie potraficie się zająć dziećmi...Chyba
              że sami pozwolili im do szafy wchodzić (chociaż nawet jakby pozwolili to ja bym
              sięnie zgodziła, co to za zachowanie??)
        • kasia_woo Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 11:02
          IMO jeśli rodzice zabierają dzieci do znajomych na imprezy to jest ich świętym
          obowiązkiem pilnowac własnych dzieci a nie wymagać od gospodarzy dostosowania
          domu do potrzeb dzieci.
    • moofka Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:25
      a czym was tak wszystkich poobrazał?
      • koralik12 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 15:46
        Nie wyczytałaś z tekstu? Dla mnie stwierdzenie "mam w d..pie to czy twoje
        dziecko się poparzy" jest bardzo obraźliwe. Nie wyobrażam sobie żeby bliski
        znajomy tak się do mnie odezwał
        -Ala
    • berdyczow7 z dziećmi czy bez? 15.05.06, 16:52
      Kolejny raz deliberowanie po czasie... A przecież łatwo zapytac przed: z
      dziećmi, czy bez?
      Ja sobie myślę tak: kolega po prostu się wściekł. I miał poniekąd prawo, bo
      przestawienie szafy do przyjemnych nie należy, dlatego uznał, że przestawienie
      świecznika tym bardziej smile) Ale serio: skoro był świecznik i w dodatku działał
      smile, to wydaje mi się, że kolacja należała do tych z rzędu wytwornych, (może
      zaręczyny, albo co? a może informacja o powiększeniu się rodziny, ha, ha!).
      Biegające dzieci (z całym szacunkiem dla dzieci i ich wymagań, słusznych
      zresztą) nie są najlepszym pomysłem na taki wieczór i już. Uważam, że jak juz
      rodzice decydują się na takie spędzenie czasu, to jednak bez maluchów. Tym
      bardziej, że w domu jest pies (obojętnie, czy łagodny, czy nie) i wtedy wiadomo,
      że z dziećmi powinien być ciągle jakiś dorosły. To wtedy juz nie jest wytworna
      kolacja, ale w zasadzie męka dla wszystkich.
      A czy obraził? Oczywiście, że tak, ale tez pewnie mówił w afekcie. Moim zdaniem
      wina za nieudany wieczór rozkłada się na wszystkich i wszyscy powinni zacząć
      siebie przepraszać smile
      Pozdrawiam
      b.
      • dzoaann Re: z dziećmi czy bez? 15.05.06, 17:08
        O to to to,znajomy przesadził z tą dooopą,ale i rodzice pociech też bez winy
        nie są,bo włażenie komuś do szafy to nie tego za bardzo jestsmile,dzieci trzeba
        pilnować.Na większą swobodę można pozwolić im w domu znajomych z dziećmi lub
        takich ,o których wiemy,że nie mają nic przeciw.I często dzieciaci bezdzietnych
        nie rozumieją i wzajemnie,więc zasady z góry trzeba ustalićsmile
    • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 18:26
      o d....nie dowiedzieliśmy się za plecami, tylko wprost od gospodarzy, za kilka
      dni( w ich mieszkaniu w Sylwestra), zawsze bierzemy dziecko tylko wtedy, gdy ci
      drudzy znajomi też bedą z córką, oni zabierają tylko starszą, bo wiedzą, że
      Bobasa by tamci nie znieśli. Szafa nie została wyrwana, tylko przesunięta z
      szyny. Na moje zdanie, że mnie by było przykro gdyby w moim domu choćby ich pies
      sobie zrobił krzywdę stwierdzili, że to już moja sprawa. No i że nie pozwalam
      sobie zwrócić uwagi na temat dzieca, bo mam na jego punkcie fioła, powiedziałam,
      że zwrócenie uwagi ok, ale nie, że ma się W d...., czy moje dziecko się
      poparzy.Kiedyś Olcia (miała wtedy może 2-2,5 roku rozsypała trochę cukru na
      świezo położone panele, przeprosiłam , powiedziałam do męża, żeby przyniósł
      szczotkę, to zamiotę. gospodyni nato,"zostaw przecież nic się nie stało", a
      gospodarz:"jak to nic się nie stało?" to spójrz:i rozsypał na panele cały cukier
      z cukiernicy.
      • triss_merigold6 Masz fioła 15.05.06, 18:38
        Wiesz, że ludzie najwyraźniej nie przepadają za dziećmi i ciągniesz swoje w
        gości. Jak już zabraliście dziecko to Waszym obowiązkiem było nie spuszczać go
        z oka i nie pozwalać na zabawę w chowanego po cudzych szafach, drażnienie psa
        czy robienie bałaganu.
        Wymaganie od gospodarzy żeby na czas kilkugodzinnej wizyty zmieniali wystrój
        mieszkania jest absurdalne.
        Trzeba było pilnować dziecka, trzymać na kolanach czy za rekę non-stop - to już
        Twój problem a nie gospodarzy.
        • faceeet [...] 16.05.06, 12:28
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • triss_merigold6 ??? 16.05.06, 12:31
            Jesteś pewien, że właściwie umieściłeś post?
            • faceeet no jasne ze nie w tym miejscu 16.05.06, 12:32
          • liwilla1 [...] 16.05.06, 12:37
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mamaemmy Re: Masz fioła 17.05.06, 00:12
          triss_merigold6 napisała:

          > Wiesz, że ludzie najwyraźniej nie przepadają za dziećmi i ciągniesz swoje w
          > gości. Jak już zabraliście dziecko to Waszym obowiązkiem było nie spuszczać go
          > z oka i nie pozwalać na zabawę w chowanego po cudzych szafach, drażnienie psa
          > czy robienie bałaganu.
          > Wymaganie od gospodarzy żeby na czas kilkugodzinnej wizyty zmieniali wystrój
          > mieszkania jest absurdalne.
          > Trzeba było pilnować dziecka, trzymać na kolanach czy za rekę non-stop - to już
          >
          > Twój problem a nie gospodarzy.

          triss ale 3,5 latkę??Co miała ją zastraszyc,przywiązac,czy moze uspic lub
          uspokoic psychotropami?wink
          • dziubelek2 Re: Masz fioła 17.05.06, 08:57
            mam 3,5 , normalne, enrgiczne dziecko - nie faszeruje jej psychotropami, nie
            wiążę a jednak nie demoluje nikomu domu i wie, ze obcych zwierząt sie nnie
            drażni. to juz nie jest dzidziuś. a jak ma zły humor , to zmykam do swojego
            domu, a nie męczę innych rozbestwieniem swojego dziecka.
      • lola211 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 19:07
        Daj sobie spokoj z takimi znajomymi.
      • marghe_72 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 23:40
        madziaaaa napisała:

        > o d....nie dowiedzieliśmy się za plecami, tylko wprost od gospodarzy, za
        kilka
        > dni( w ich mieszkaniu w Sylwestra), zawsze bierzemy dziecko tylko wtedy, gdy
        ci
        > drudzy znajomi też bedą z córką, oni zabierają tylko starszą, bo wiedzą, że
        > Bobasa by tamci nie znieśli. Szafa nie została wyrwana, tylko przesunięta z
        > szyny. Na moje zdanie, że mnie by było przykro gdyby w moim domu choćby ich
        pie
        > s
        > sobie zrobił krzywdę stwierdzili, że to już moja sprawa. No i że nie pozwalam
        > sobie zwrócić uwagi na temat dzieca, bo mam na jego punkcie fioła,
        powiedziałam
        > ,
        > że zwrócenie uwagi ok, ale nie, że ma się W d...., czy moje dziecko się
        > poparzy.Kiedyś Olcia (miała wtedy może 2-2,5 roku rozsypała trochę cukru na
        > świezo położone panele, przeprosiłam , powiedziałam do męża, żeby przyniósł
        > szczotkę, to zamiotę. gospodyni nato,"zostaw przecież nic się nie stało", a
        > gospodarz:"jak to nic się nie stało?" to spójrz:i rozsypał na panele cały
        cukie
        > r
        > z cukiernicy.



        czekaj. nie rozumiem
        zabieracie dzieci wtedy kiedy inni znajomi wezmą swoją córkę?
        od tego to uzależniacie , a nie od woli włascicieli domu?

        co do cukru.. mąz włascicielki stwierdził fakt "wysypał cukier na panele".. Bo
        tak przeciez było?
    • asaroth Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 19:04
      Kilunastoletnia znajomość raczej nie rozpada się przez taką głupotę chyba, że
      też u Ciebie wzięły emocje i lekko "inaczej" przedstawiasz tu na forum sprawę
      niż rzeczywiście się to odbyło ...
    • agnieszka_azj Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 19:32
      madziaaaa napisała:

      > o d....nie dowiedzieliśmy się za plecami, tylko wprost od gospodarzy, za kilka
      > dni( w ich mieszkaniu w Sylwestra)

      Czyli że cała afera miała miejsce przed Sylwestrem ??? Pięć miesięcy temu bez
      mała ??? Ciągle oczekujesz przeprosin ???
      Nie wiem, kto ma fioła, a kto jest przewrazliwiony - chyba obie strony w tym
      samym stopniu wink))
      • janowa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 19:57
        O tym samym pomyslalam smile
        A poza tym nie rozumiem, jak mozna isc z dzieckiem do znajomych, ktorzy nie
        lubia dzieci? Zeby jeszcze bardziej nie lubili? Chyba tylko smile

        Sama mam trojke i nie zabralabym zadnego z nich w gosci, o ile ktos by mi
        wyraznie nie powiedzial, ze im nie przeszkadza i ze beda inne dzieci w podobnym
        wieku. Ale szczerze mowiac, to zaden ubaw ani dla mnie ani dla gospodarzy takiej
        imprezy, bo ciagle trzeba uwazac na dzieciaki. Bez sensu, to samo mam w domu i
        nie musze sie przynajmniej martwic, ze komus cos zniszcza.

        ---
        "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
        bonkreta
      • fra_mauro Re: nie masz fioła :) 15.05.06, 20:24
        Madziaaaa, z Tobą wszystko w porzadku lecz duzo gorzej z ta znajomoscia: czy
        rzeczywiscie 1 nieprzesunieta swieczka i drzwi wypchniete z szyny mialyby
        zawazyc na Waszych dlugoletnich kontaktach ? Wnioskuje, iz relacje te zawsze
        byly dosc powierzchowne, znajomi niezbyt tolerancyjni, a Wy... przez te lata
        nie wyczuliscie ich rzeczywistych pogladow na obecnosc malolatow w sytuacjach
        towarzyskich. Od kiedy mam dzieci, moich friends i rodzine w naturalny
        sposob "podzielilam" na 2 kategorie: tych , do ktorych moge bez obaw zwalac sie
        z dzieciarnia ( i vice versa) oraz tych, z ktorymi umawiamy sie , zostawiajac
        potwory w domu. Biore pod uwage nie tylko naturalną "odpornosc" i przygotowanie
        ludzi na przybycie malolatow ale tez wlasną wygode i komfort dzieci. Dlatego
        nigdy do glowy mi nie przyszlo ciagnac ich do bezdzietnych, co na dodatek maja
        wymuskaną chalupe, bo jesli nie umarlibysmy od stresu, to na pewno dzieci
        zwiedlyby z nudow lub frustracji. Z przyjemnoscia stosujemy tez zasade
        wzajemnosci: dzieciom znajomych tyle samo swobody w naszym domu ile naszym
        dzieciakom u nich. Nie chodzi przy tym o to, zeby sie jakos licytowac czy
        porownywac. Po prostu staramy sie byc tolerancyjni i dobrze na tym wychodzimy.
    • bea.bea Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 19:59
      no cóż mam małe dziecko...ale kiedy idę z nim do znajomych to raczej spedzam
      czas na pilnowaniu go....nie wyobrazam sobie zeby mi dzieciak do szafy
      właził...i jeszcze jaa rozwalił...no cóz,,,ale to taka zabawa przeciez...
      osobiście nie chciałabym takich znajiomych...których dzieci demoluja mi
      mieszkanie...sama ograniczyłam spotkania z coniektórymi znajomymi , choc zapewne
      było to przykre dla mojego dziecka,,,ale perspektywa obdartych tapet i
      pomalowanych scian wcale mi sie nie pdobała....

      i szczęscie maja ci twoi znajomi , że sie na nich obraziłaś....
      jak sie ma takie dzieci, to sie w domu siedzi....
      • nanuk24 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 17:54
        > i szczęscie maja ci twoi znajomi , że sie na nich obraziłaś....
        > jak sie ma takie dzieci, to sie w domu siedzi....

        big_grinDD
    • abosa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 21:02
      "Wiadomo dziewczyny nie siedziały z nami przy stole, wzięliśmy im zabawki,
      bawiły się w berka, w chowanego.Ale najfajniejszą zabawę sprawiało im robienie
      głupich min psu(który zresztą spał) i uciekanie...".
      Wyobrażam sobie ulgę, jaką poczułabym, gdyby znajomi z dziećmi zachowującymi
      się w moim domu w podobny sposób obrazili się na mnie. Na szczęście takich
      znajomych nie miewam już od jakiegoś czasu. I nie trzeba uciekać się do
      chamskich uwag, wystarczy nie zapraszać. Tak więc i Twojej rodzinie i znajomym-
      gospodarzom gratuluję zerwania kontaktów;
      • triss_merigold6 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 21:23
        Urocze, prawda? Podobnie jak zabawa w chowanego po cudzych szafach.P
        Chciałam nieśmiało zauważyć, że gospodarze mogą sobie nie życzyć aby goście
        plątali im się po wszystkich pomieszczeniach w domu.wink
        • abosa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 07:49
          A ja wyobraziłam sobie tą gonitwę po mieszkaniu, (tzn. zabawę w berka), to
          chyba wtedy rodzice zarządali usunięcia świeczek ... . Inna sprawa, że
          mieszkanie/ dom wydaje mi się nieodpowiednim miejscem do takich zabaw.
          Mam dwulatkę, rozbrykaną dość standardowo, ale nie ma problemu żeby zachowywała
          się w cywilizowany sposób, czy to u siebie w domu, czy u znajomych. A jeśli
          problem może wystąpić (z różnych przyczyn: bo wizyta potrwa zbyt długo, bo
          dziecię "nie w sosie", bo ...), to organizuję opiekę lub nigdzie nie wychodzę.
          I zabieram ją tylko wtedy, gdy zapraszający wyraźnie o to poprosi;
          • abosa ups, zażądali miało być, przepraszam /nt 16.05.06, 07:51
      • iljana Re: dzieci na imprezie 15.05.06, 21:26
        By uniknąć podobnych sytuacji i by samej dobrze się bawić, nie zabieram do
        znajomych dzieci, bez względu czy są dzieciaci, i czy przyjdą inne maluchy.
        Chcę usiąść i porozmawiać, a nie myśleć że muszę w jakimkolwiek stopniu uważać
        by coś złego (niechcący) nie zbroiły.

    • care_5 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 23:19
      Zauwazylam ze bardzo czesto sie wymaga nie oferujac nic w zamian..Sama jestem
      matka i naprawde nie wpadam w zachwyt jak wpadnie do mnie sasiadka z swoja
      paczka dzieci a one w zdwojonej ilosci rozbijaja mi dom..Malo tego moje dziecko
      zna zasady egzystencji u nas ale synek sasiadki bez oporow wyrzuca wszystkie
      kloocki z wiaderek poczym matka podnosi sie i mowi..jacusiu wychodzimy.Owszem
      ja tez wychodze jak widze ten syf po ich wizycie..Chyba szlag by mnie tradfil
      gdyby jej syn wszedl mi do sypialni albo do szafy bby pobawic sie..sorry ale
      gdzie tu cywilizowane maniery ..w koncu nie wszystko wypada..doroslemu to i
      dziecku nie mozna pozwolic.. Sadze ze jestes bardzo egoistycznie nastawiona do
      swiata ..owszem Twoje dziecko ma prawa ale inni tez..wazne by wyposrodkowac a
      nie zawsze mowic JA,MOJ.
    • slonko771 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 15.05.06, 23:52
      lubimy dzieci i generalnie nie mamy nic przeciwko aby znajomi przychodzili do
      nas z nimi, czesto chodzac do nich bawie sie z dzieciakami, jednak jak
      przychodza do mnie chciałabym zeby zwracali uwage na swoje pociechy , nie ma u
      mnie jakis niesamowitych rzeczy nad ktorymi sie trzesę ale nie mam ochoty
      ganiac za nimi z gory na dół mieszkamy w domku ,bardziej ze strachu zeby im sie
      cos nie stało, na gorze nie mamy barierek przy schodach, corka kolezanki
      otwiera sobie balkon , tam tez nie najbezpieczniej, a rodzice siedza wygodnie i
      nie przejmuja sie co tam porabia jej pociecha
    • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 08:33
      nie wiem, czy czytałyście mój post pomiędzy Waszymi wypowiedziami.
      Przeczytajcie, a potem oceńcie.
      Dla mnie nie jest problemem , aby na czas wizyt znajomych z dziećmi usunąć
      rzeczy zagrazające bezpieczeństwu lub te, które mogłyby sie stłuc.
      Gdy idziemy w gości zawsze po sobie sprzątamy zabawki, aby nie obciążać tym
      gospodarzy. Czy napraewdę Wasze dzieci nie bawią się w domu w chowanego lub w
      berka? Nie chce mi sie wierzyć. Co do szafy..., naprawdę przeczytajcie to, co
      napisałam w poście w środku wątku. Z drzwiami od niej napraewdę nic się nie
      stało, po prostu kawałek wyszły z szyny, gdy dziewczyny to zauważyły, zaraz
      powiedziały. W mojej starej pracy działo się tak po prostu podczas zwyczajnego
      lekkiego przesuwania drzwi. Poza tym gospodarz tego domu, gdy sobie założyli
      wspomniany mebel, powiedział do żony, ze tylko jego rzeczy w niej będą, ona ma
      trzymać w starej. I nie jest to żart.Poza tym nikt od nikogo nie żądał aby
      usunąć świeczkę, po prostu poprosiliśmy. Z Olcią chodzimy w różne miejsca, ale
      tylko tam zawsze coś się wydarzy, podejrzewam, że dzieci wyczuwają, że nie są
      tam mile widziane. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mnie do siebie
      zaprasza, wie, że mam dziecko, to jeśli to nie jest impreza tylko 1-2 godzinne
      spotkanie, żeby pogadać, to przychodzę z dzieckiem.
      A poza tym naprawdę, można zwrócić uwagę, ale w normalny sposób, a nie tekstem,
      że ma sie w d....czy coś się mojemu dziecku stanie. Nie wiem jak wy byście na
      to zareagowały. Oczywiście, że za to, że szafa wypadła z szyny Ola i córka
      znajomych przeprosiły gospodarzy.
      • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 08:35
        przeczytajcie mój post z godziny 18:26.
        • bea.bea Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 09:02
          przykro mi , ale czytając twój post mam niestety wizje ...dzieci delikatnie
          mówiąc rozbrykanych....mając dzieci i sptykając sie z matkami i ich pociechami
          wiem na jakie sytuacje mozna się natknąc...

          dzieci są dziecmi , tu sie zgodze, ale nie pozwalam dzieciakom biegać po
          mieszkaniu , włazić mi do szaf...czy nawet ich otwierac....zabawkowa demolka
          bywa, ajakze ale zawsze po sobie sprzątamy....

          często na stole stoją świece..jak znam życie to stoja na środku,,,po brzegach
          siedzą dorośli, więc pytam w jaki sposób dzieciaki mogą je zdjąc??
          czyzby łaziły po stole...

          nie gniewaj sie ale mam tez takich znajomych , których dzieci bedąc z wizytą
          skutecznie zakłucały spokój,,,czytaj wrzeszczały jak oszalałe...a znimi
          oczywiście mój syn...zabawa w odrywanie tapety, czy mazanie po
          ścianach...walenie samochodami w drzwi....
          problem polega na tym, ze uspokojenie takiej bandy nie nalezy do prostych,
          zwłaszcza kiedy ich rodzice nie reagują....czy mam stawiac do pinu tylko mojego
          syna , i jak on sie czuje widząc że innym wolno a jemu nie?

          uwazam , ze zabierając dzieci do znajomych należy dostosowac sie do wymagań
          gospodarzy...i szanować ich dom i ich pglądy, niezaleznie od tego co o nich
          myślimy...
          jesli wiem , że nie będe w stanie upilnować dziecka , to go nie zabieram...

          ale mozna wyjśc z załozenia" że gość choć swinia , swoje prawa ma"
          dziecko należy uczyć zasad od małego...również zasad zachowania się w
          towarzystwie ..( i nie ma znaczenia ile mają lat )

          a to czy gospodarz trzyma rzeczy w nowej , czy starej szafie , chyba nie jest
          przedmiotem tej dyskusji...jak nie są przedmiotem dyskusji sosunki małżeńskie
          twoich znajomych....
      • abosa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 09:17
        " Dla mnie nie jest problemem , aby na czas wizyt znajomych z dziećmi usunąć
        > rzeczy zagrazające bezpieczeństwu lub te, które mogłyby sie stłuc."
        Twój punkt widzenia nie musi być podzielany przez znajomych. Zresztą, Ty masz
        dziecko i prawdopodobnie Twoje mieszkanie wymaga mniej "przeróbek" przed wizytą
        innych dzieci, niż mieszkanie ludzi bezdzietnych.
        "Czy napraewdę Wasze dzieci nie bawią się w domu w chowanego lub w
        > berka? Nie chce mi sie wierzyć."
        No cóż, moje (jak również goszczące u nas) nie bawią się w ten sposób. Mogą
        tańczyć, śpiewać, oglądać książki, układać puzzle, budować z klocków, rysować,
        przebierać się ..., większość w obrębie pokoju Młodej. Aha, grać w piłkę też
        nie pozwalam.
        Co do szafy, nie w tym zrecz, że nie została trwale zniszczona, ale że doszło
        do sytuacji, gdy dzieci bawią się szafą w cudzym domu. Dla mnie to
        niezrozumiałe, że na to pozwoliliście. Ja jestem w stanie wyperswadować takie
        rzeczy dwulatce, więc zakładam, że dzieci znacznie starsze (na tym etapie te
        1,5 roku to przecież sporo) też powinny rozumieć zakaz;
        "Poza tym gospodarz tego domu, gdy sobie założyli
        > wspomniany mebel, powiedział do żony, ze tylko jego rzeczy w niej będą, ona
        ma trzymać w starej. I nie jest to żart."
        Tylko co to ma do rzeczy?
        "Z Olcią chodzimy w różne miejsca, ale tylko tam zawsze coś się wydarzy,
        podejrzewam, że dzieci wyczuwają, że nie są tam mile widziane. "
        No to po co je tam zabieracie? Chcieliście sprawdzić granice wytrzymałości
        znajomych, no to gratuluję, już je znacie;
        "Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mnie do siebie zaprasza, wie, że mam
        dziecko, to jeśli to nie jest impreza tylko 1-2 godzinne sotkanie, żeby
        pogadać, to przychodzę z dzieckiem."
        Sama już chyba się przekonałaś, że Twoje założenie jest błędne. Następnym
        razem, zamiast zakładać coś tam, po prostu zapytaj.
        "> A poza tym naprawdę, można zwrócić uwagę, ale w normalny sposób, a nie
        tekstem, że ma sie w d....czy coś się mojemu dziecku stanie. Nie wiem jak wy
        byście na to zareagowały."
        Nic nie usprawiedliwia chamstwa, ale tak się zastanawiam, czy naprawdę
        wcześniej znajomi nie zgłaszali żadnych uwag? Pisałaś o rozsypanym cukrze ...,
        myślę, że było trochę więcej takich sytuacji i miałaś wiele okazji, żeby się
        zorientować, jaki stosunek mają Twoi znajomi do wizyt z dzieckiem. Ale chyba
        nie docierało, prawda? Dopiero ten tekst o ..."poparzeniu" Cię ruszył?
        "Oczywiście, że za to, że szafa wypadła z szyny Ola i córka znajomych
        przeprosiły gospodarzy."
        A czy przeprosiły, że tam właziły? Czy wcześniej zapytały, czy mogą się "bawić"
        w ten sposób?
      • zuzia_i_werka Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 10:18
        . Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mnie do siebie
        zaprasza, wie, że mam dziecko, to jeśli to nie jest impreza tylko 1-2 godzinne
        spotkanie, żeby pogadać, to przychodzę z dzieckiem.
        Ale na jakiej podstawie? Od jakiegoś czasu pojawiło sie juz sporo watków w tym
        stylu i widać,że nie dojdziemy do porozumieniasad To,że ja mam dziecko nie
        znaczy,że muszą je mieć wszyscy moi znajomi. Kurczę trochę zrozumienia dla
        innych. Sama mam trzylatkę i nigdy nie spotkały mnie żadne nieprzyjemności ze
        strony znajomych-zwykle po prostu pytam wg zasady koniec języka za przewodnika
        czy mam przyjść z dzieckiem czy sama i już. Naszych dzieci inni nie muszą
        kochac i tolerować ich hałaśliwych zabaw u siebie w domu mimo iż my sie do nich
        przyzwyczailismy. I naprawdę warto to zrozumieć a życie od razu stanie sie
        łatwiejsze.
      • marghe_72 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 23:51
        madziaaaa napisała:

        > nie wiem, czy czytałyście mój post pomiędzy Waszymi wypowiedziami.
        > Przeczytajcie, a potem oceńcie.
        > Dla mnie nie jest problemem , aby na czas wizyt znajomych z dziećmi usunąć
        > rzeczy zagrazające bezpieczeństwu lub te, które mogłyby sie stłuc.
        > Gdy idziemy w gości zawsze po sobie sprzątamy zabawki, aby nie obciążać tym
        > gospodarzy. Czy napraewdę Wasze dzieci nie bawią się w domu w chowanego lub w
        > berka? Nie chce mi sie wierzyć.


        absolutnie nie
        cudze mieszkanie to nieodpowiednie miejsce na takie zabawy
        berek - bieganina i wrzaski
        chowanego - włażenie w kazdy kąt

        Co do szafy..., naprawdę przeczytajcie to, co
        > napisałam w poście w środku wątku. Z drzwiami od niej napraewdę nic się nie
        > stało, po prostu kawałek wyszły z szyny, gdy dziewczyny to zauważyły, zaraz
        > powiedziały. W mojej starej pracy działo się tak po prostu podczas
        zwyczajnego
        > lekkiego przesuwania drzwi.

        to Ty to tak oceniasz. włascicele mieszkania mogą miec nieco inny pogląd na
        sprawę. Ktoś im włazi do szafy (!!!) i na dodatek ją uszkadza (nie chodzi o
        usterke chodzi o sam fakt)

        Stara praca to stara praca

        Poza tym gospodarz tego domu, gdy sobie założyli
        > wspomniany mebel, powiedział do żony, ze tylko jego rzeczy w niej będą, ona
        ma
        > trzymać w starej. I nie jest to żart.

        a o czym to niby świadczy?
        nie ma prawa mieć swojej szafy??

        Poza tym nikt od nikogo nie żądał aby
        > usunąć świeczkę, po prostu poprosiliśmy.

        zamiast prosić, trzeba było
        - samej przesunąc
        - uspokoic dzieci,zeby sobie krzywdy nie zrobiły.. i nie narobiły dodatkowych
        szkód

        Z Olcią chodzimy w różne miejsca, ale
        > tylko tam zawsze coś się wydarzy, podejrzewam, że dzieci wyczuwają, że nie są
        > tam mile widziane. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mnie do siebie
        > zaprasza, wie, że mam dziecko, to jeśli to nie jest impreza tylko 1-2
        godzinne
        > spotkanie, żeby pogadać, to przychodzę z dzieckiem.


        i tu sie mylisz. Jesli nikt nie mówi wyraxnie,mze zaprasza Ciebie z dziećmi.,.
        to dzieci nie powinnas przyprowadzac. Zwłaszcza do miejsca, ktore nie jest
        przygotowane na przyjmowanie rozbrykanych maluchów. I nie musi być
        przygotowane. ci ludzie dzieci nie mają. to Wy je macie, i to Wy za nie
        odpowiadacie.
        > A poza tym naprawdę, można zwrócić uwagę, ale w normalny sposób, a nie
        tekstem,
        >
        > że ma sie w d....czy coś się mojemu dziecku stanie. Nie wiem jak wy byście na
        > to zareagowały.

        też nie wiem, bo nigdy mi sie to nie przytrafiło.
        Moze dlatego że staram sie szanować innych?
    • marta76 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 08:47
      zastanawia mnie co chcesz uzyskac po takim czasie od całej
      sytuacji?.Potwierdzenia,że masz rację?Jeżeli jesteś przekonana,że Twoje dzieci
      zachowywały sie w porządku olej sprawę,ale cos mi sie wydaję,że nie do końca
      jestes tego pewna skoro takie wątpliwości.Teraz po tym kolejnym Twoim poście
      widzę,że zaczynasz generalnie "jechać" po tych ludziach,więc może jakas uraza
      tkwi głębiej i nie zdajesz sobie sprawy.
      • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 09:02
        Nie , już teraz jest mi to obojętne. Dlaczego teraz o tym pisze? Bo właśnie
        niedawno odezwali sie, czemu od Sylwestra się z nimi nie kontaktujemy.
        Dziękuję za wszystkie komentarze.
    • kasiulka25 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 08:58
      Nie czytałam wszystkich postów, ale od siebie powiem że - mimo iż mam małe
      dziecko, też wszędobylskie, ruchliwe - nigdy w zyciu nie pozwalam mu się bawić "
      w gościach" w jakieś uciążliwe czy hałaśliwe zabawy. Do cudzych szaf nawet nie
      podchodzi. W ogole co to za obyczaj żeby dzieciakom pozwalac WŁAZIĆ? do szafy u
      znajomych?? Moje w swoim domu sie o to pyta. Nie popieram Twoich znajomych - ale
      też Ty chyba za bardzo dziecku na wole dałaś. My zabieramy zabawki typu kredki,
      maly zestaw klocków, Młody lubi wycinać, nożyczki jakieś gospodarz zawsze nam
      da. Z tym że pilnuję żeby pocięta została kartka/gazeta a nie serweta.

      To włażenie do szafy mnie dobiło. Może przewrażliwiona jestem. Ale - nie wasz
      dom, nie wasza szafa - to czego wasze dziecko tam szukało??

      Co do psa - też nienajmądrzejsza zabawa. Zwierzę to zwierzę, i najłagodniejsze
      może ugryźć. Tekst "ja wiem ze on nic nie zrobi" jest dla mnie śmieszny. Sporo
      osób już się na takiej "wiedzy" delikatie mówiąc - przejechało.

      Rozumiem Twoje rozgoryczenie za odzywkę znajomych, ale jakby nie patrzec to Ty
      też masz swoje za uszami. I nie wiem czy nie więcej.

      --Kasia
    • dziubelek2 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 08:59
      gospodarz pewnie nieuprzejmy, ale..

      no sorki, mam corki w wieku zbliżonym do tych z twojego postu i nie wyobrażam
      sobie, by właziły komuś do jakiegokolwiek mebla, to juz nie są maleńkie
      dzieci, które nie rozumieją, ze w cudzych rzeczach sie nie szpera.

      chadzamy z nimi do znajomych i owszem, czasem są męczące, tzn. "kleją się" do
      kolan, ale nie ganiają po całym domu. i wcale nie są spokojnego usposobienia, o
      nie ( a gdyby nie dały sie utemperować, to po prostu - wizyta skończyłaby się
      wcześniej, nie każdy musi byc zachwycony, ze mam takie "żywe" dzieci).

      a co do psa - ja bym nie była taka pewna, ze pies nic nie zrobi - to jest tylko
      zwierzę - i skrzywdzone, może bolesnie ugryźć. dziecko powinno wiedzieć, że
      obcych psow się nie zaczepia.
    • iwles Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 09:35
      Pomijając fakt, że znajomy jest trochę nerwowy, to jednak opisywane przez
      Ciebie zabawy dzieci trącą niebezpieczeństwem. Gdyby drzwi szafy wysunęły się
      całkowicie z szyn i rozbiły się na głowie córeczki - obarczyłabyś winą
      gospodarzy, gdyby pies nagle przebudzony ( a to tylko jest zwierzę przecież) -
      w nieświadomości ugryzł Twoją córeczkę - też byłaby to wina znajomych.

      Więc skoro sama nie za bardszo dbasz o bezpieczeństwo swojego dziecka - czemu
      wymagasz tego od innych ????
      • a-ronka Madziaaa ? 16.05.06, 09:53
        Ty winą za zachowanie swojego dziecka obarczasz gospodarzy?
        Gdyby to u mnie jakieś dziecko weszłoby i zniszczyłoby szafę na drugi dzień
        wezwałabym fachowca a rachunek wręczyła Tobie.Jak można wymagać od gospodarzy
        traktowania dziecka (cudzego dziecka) jak świętej krowy.
        Odstawianie świeczki rozumiem ale nie dopilnowanie dziecka ,które drażni psa i
        wchodzi do cudzej szafy stawia Ciebie jako matkę w bardzo złym świetle.To
        znaczy,że wszystkich wookoło masz w tyłku bo liczy się tylko Twoje dziecko.
        Również tekst,że zabierasz dziecko bo "znajomi też zabierają" pokazuje to,że
        zamiast rozmowy z gospodarzem Ty od razu przyprowadzasz potomka.
        Skoro nie liczysz się ze zdaniem znajomych oni maja prawo nazwać rzecz po
        imieniu.
        Nie chciałbym abyś była moją znajomą.Nie z takim podejściem do cudzej własności.
        Czy Ty również pozwalasz na zaglądanie i zabawy w swojej szafie?

        No cóż jaka matka taka córka.Matka w pretensjach córka "grzebalska" w cudzych
        szafach.
    • kawka74 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 10:10
      Ja to widzę tak: jestem bezdzietna. Zapraszam na pogawędkę znajomych, którzy nie
      zapytali się, czy mogą przyjść z dziećmi, tylko od razu założyli, że mogą. I
      wiedzą, że nie przepadamy za dziećmi, że chcemy sobie spokojnie pogadać. Minus
      dla nich. Rodzice miło gawędzą, dzieci robią co chcą, denerwują mojego psa,
      biegają, cicho nie są, włażą do mojej szafy. Zaciskam zęby, bo nie dość, że nie
      przepadam za dziećmi, to jeszcze dzieci robią wszystko, żebym jeszcze bardziej
      za nimi nie przepadała. Drzwi szafy wypadają. Gdzieś tam pada "przepraszam", co
      nie zmienia faktu, że dostaję ciężkiej qrwicy, bo nie znoszę, jak mi ktoś psa
      drażni i do szafy zagląda. A na deser pada prośba, żeby przesunąć świecę, bo
      dzieci się poparzą.
      No, to wtedy.... Jak Boga kocham, nie dziwię się znajomemu, że sypnął grubym
      słowem. Też bym sypnęła.
    • g0sik Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 10:12
      Widocznie poziom wk...a gospodarza osiągnął szczyt...Skoro od dawna wiesz, że
      dzieci nie są mile widziane w tym domu to, po co uparcie zabierasz córkę ze
      sobą? Po przeczytaniu Twoich postów mam wrażenie, że gdy znajomi idą z
      dzieckiem Ty swoje zabierasz po to żeby się nim nie zajmować. Wiadomo dwoje
      dzieci bawi się razem i nie zawraca gitary rodzicom. Odkąd mamy dziecko mój
      stosunek do takich wizyt trochę uległ zmianie, ale wcześniej do szału
      doprowadzali mnie znajomi, którzy przychodzili na pogawędki z dzieciakami i
      zapominali o nich na czas wizyty. A bachory biegały po moim wymuskanym
      mieszkaniu, wiecznie gdzieś zaglądały, a ja nie mogłam się skupić na rozmowie
      bo cały czas pilnowałam żeby czegoś nie zniszczyły...
    • oxygen100 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 11:02
      Nie sadzisz ze rola matki jest panowanie nad wlasnymi dziecmi?? I to raczej
      gospodarzom naleza sie przeprosiny bo doprowadzeni do ostatecznosci po prostu
      nie wytrzymali szagogesienia sie we wlasnym domu?? Ludzie naprawde nie musza
      rewolucjonizowac wlasnego zycia tylko dlatego ze jacys rodzice nie sa w stanie
      spacyfikowac wlasnych dzieci. Gdyby zareagowali gwaltowniej domagajac sie
      zaniechania zabwa ktore demoluja im mieszkanie tez bys sie poczula urazona. A
      nie pomyslalas ze znajomi wlozyli zapewne sporo wysilku w przygotowania do
      Waszej wizyty a Twoje dziecko przyszlo i zrobilo im w dmou syf. Zreszta sadzac
      po innych Twoich postach ty w ogole jakas roszczeniowa i obrazalska jestes i
      wszytsko co jest nie po Twojej mysli jest zle. Spojrz w siebie zanim zaczniesz
      oceniac innych
    • melka_x Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 11:57
      Lubię dzieci, także cudzewink. Ale to nie znaczy, że uważam, że wszystko im
      wolno. Myślę, że powiedzenie "mam w dupie czy twoje dziecko się oparzy" było
      spóźnioną reakcją na wcześniejsze zachowanie dzieci (zakładam, że nie
      interweniowaliście). Oczywiście znajomi powinni wcześniej zwrócić uwagę, a nie
      wybuchać przy drobiazgu jakim jest prośbą o przesunięcie czy zgaszenie świecy,
      samą nagromadzoną irytację jednak rozumiem. Dlaczego? Najpierw dzieci drażnią
      psa. Swoją drogą nie podoba mi się, że interesuje Cię w tym tylko to, że pies
      by krzywdy dzieciom nie zrobił (nie mowiąc już o tym, że możesz kiedyś się
      przejechać na takim założeniu, pies może nawet wiele lat znosić dokuczanie i
      nagle zaatakować). A robienie min to dla psa dokuczanie. Pies zawsze stara się
      odczytać emocje z ludzkiej twarzy i dostosować się do nich. I przy
      przerysowanych minach, które nam wydaje się zabawne, pies ma problem z
      interpretacją, to wzbudza niepokój (nie wiem czego ten człowiek ode mnie chce,
      więc nie wiem, czy zaraz nie będzie zły, że czegoś nie robię, nie wiem czy ta
      mina oznacza ludzką akceptację czy agresję itd).
      Później dzieci wchodzą do szafy, a moim zdaniem nawet dzieci powinny wiedzieć,
      że w cudzych domach szaf, szuflad, komód itd. nie otwiera się i nie są to
      miejsca do zabawy. Znajomi powinni Cię przeprosić za formę (dupa), ale Wy
      powinniście przeprosić za zachowanie dzieci. I następnym razem bardziej jednak
      dostosować się do oczekiwań gospodarzy i nie mylić ich domu z placem zabaw dla
      dzieci.
      • zonka77 madziaa 16.05.06, 13:20
        A u Ciebie w domu dzieci gości też włażą Ci do szafy??
        Jakoś nie mieści mi się w głowie że ktoś może uważać że takie zachowanie jest ok
        i nie ma się o co czepiać. Nawet moja 5 letnia córka wie że do szafy sięnie
        włazi bo:
        można pomiąć lub pobrudzić lub podrzeć ciuchy, można drzwi rozwalić (u nas
        akurat w drzwiach są wielkie lustra
        i to u nas w domku, a u kogoś obcego tym bardziej i jeszcze raz tym bardziej!
        Co do świeczki to ja bym przesuneła a nawet zgasiła i być może Twoi znajomi też
        o ile wcześniej dzieci nie dałyby popisu z psem i szafą.

    • liwilla1 prowokacja nastolatka 16.05.06, 12:46
      nt
      • faceeet [...] 16.05.06, 12:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • liwilla1 [...] 16.05.06, 13:06
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • faceeet [...] 16.05.06, 13:13
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • chipsi Punk widzenia zalezy od punktu siedzienia... 16.05.06, 13:13
      Jak ktoś idzie z dziecmi w gości to sie wkurza że gospodarze się krzywią a jak
      oni przychodzą do nas z dziecmi to się wkurzamy na latające bachorsy.
      Gdyby każdy czasem postawił się w sytuacji drugiej osoby nie było by tyle
      zamieszania.
      Gdy zapraszam koleżankę z 3-letnią córką chowam z półek szkło i daje jej parę
      zabawek. Kolezanka natomiast dzieciaka pilnuje i po nim na koniec posprząta.
      Wszyscy zadowoleni.
      Gorzej gdy np dzieci roznoszą mi dom a ich rodzice jeszcze mają pretensje do
      mnie że ich dziecku się nudzi i że "głupi pies ucieka przed niunią". W druga
      stronę: byłam świadkiem sytuacji gdy rodzice zaproszeni gdzieś z dzieckiem
      zmuszeni byli je trzymac non stop na kolanach i najlepiej jakby je zakneblowali
      bo "dorośli rozmawiają", "niech nie podchodzi do mebli bo popalcuje", "bo
      usiadzie na nowym dywanie i pogniecie", "obudzi kota"...
    • liwilla1 sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:20
      ze nazywanie dziecka bachorem nie jest mile. mojego nie nazwal-bo jeszcze sie
      nie urodzilo, a jak sie urodzi, to dostanie po uszach jak bedzie broic po cudzym
      domu. ale nie pozwole, by jakis zalosny, trzynastoletni antonim mezczyzny w ten
      sposob wypowiadal sie o jakimkowliek dziecku...
      • chloe30 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:24
        Nie, ja nie jestem mamusią. Jestem dokładnie po drugiej stronie barykady.
        Nie mam dzieci i na razie mieć nie zamierzam. Mam za to sporo dzieciatych
        znajomych i wiem co to znaczy kiedy wpadaja do ciebie z potomstwem, które może
        WSZYTSKO, a ty sie jeszcze masz zachwycać, jak ci dom demolują.
        Wtedy słowo bachor jest pierwszym jakie przychodzi mi do głowy.

        PS: wśród naprawdę wielu koleżanek, mam jedną, słwonie JEDNĄ, która nie uważa
        swoich dzieci za bóstwa i potrafi nad nimi zapanować.
        • liwilla1 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:32
          to skoro nie masz dzieci, miec nie zamierzasz, to po co tutaj sie wypowiadasz?
          jakas satysfakcje osiagasz przez wcinananie ostrych komentarzy? wszedzie sa
          ograniczeni ludzie, mozna im sie starac pewne rzeczy uzmyslowic, np. twoje
          spojrzenie z drugiej, poszkodowanej strony. ale mozesz chyba zrozumiec, ze matka
          odbiera obelge wobec swojego dziecka tak, jakby ktos nazwal twoja matke od
          najgorszych
          • chloe30 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:37
            liwilla1 napisała:

            > to skoro nie masz dzieci, miec nie zamierzasz, to po co tutaj sie wypowiadasz?

            A, to przeszliśmy do bibli foruma.
            A więc - wypowiadam się tutaj bo to forum ogólnodostępne. Nie trzeba spełniać
            kryteriów dzietności aby tu pisać.
            > jakas satysfakcje osiagasz przez wcinananie ostrych komentarzy?
            nawet nie wiedziałam że sa ostre. Satysfakcję osiągam w inny sposób.
            wszedzie sa
            > ograniczeni ludzie, mozna im sie starac pewne rzeczy uzmyslowic, np. twoje
            > spojrzenie z drugiej, poszkodowanej strony. ale mozesz chyba zrozumiec, ze
            matk
            > a
            > odbiera obelge wobec swojego dziecka tak, jakby ktos nazwal twoja matke od
            > najgorszych

            Ja jeszcze żadnego dziecka w realu tak nie nazwałam. NA RAZIE. Na razie, bo
            kiedy grzecznie zwracam uwagę, słyszę, że jestem przewrażliwiona.
            Czy jestem przewrażliwiona, kiedy dziecko wpada z ogródka butami prosto na moją
            beżowa skórzaną sofę???? A mamusia na to NIC. To może jak ja jej do słuchu
            powiem to wreszcie zareaguje?
            • liwilla1 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:38
              nie, nie jestes przewrazliwiona
              • chloe30 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:40
                liwilla1 napisała:

                > nie, nie jestes przewrazliwiona

                No widzisz?? A to mi się wmawia. To potem mnie czasem nerw ponosi smile)))
                • liwilla1 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:48
                  rozumiem, jednak nie nazwalabym dziecka "bachorem", tak jak ksiedza "klecha" czy
                  geja "pedalem".
                  • chloe30 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:53
                    liwilla1 napisała:

                    > rozumiem, jednak nie nazwalabym dziecka "bachorem", tak jak ksiedza "klecha"
                    cz
                    > y
                    > geja "pedalem".

                    Słownictwo czasem obrazuje stopień wzburzenia.
                    Siedzi sobie dziecko i grzecznie sie bawi, to do niego nie mówię "Bachorze,
                    chcesz pić???"
                    Dziecko demoluje mi dom - to nie mówię "Co za cudowny aniołek"
                    Bachor, klecha itd. - czasem moga nerwy puścić.
          • marghe_72 Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 23:42
            liwilla1 napisała:

            > to skoro nie masz dzieci, miec nie zamierzasz, to po co tutaj sie wypowiadasz?
            > jakas satysfakcje osiagasz przez wcinananie ostrych komentarzy? wszedzie sa
            > ograniczeni ludzie, mozna im sie starac pewne rzeczy uzmyslowic, np. twoje
            > spojrzenie z drugiej, poszkodowanej strony. ale mozesz chyba zrozumiec, ze
            matk
            > a
            > odbiera obelge wobec swojego dziecka tak, jakby ktos nazwal twoja matke od
            > najgorszych



            to tylko matki mają prawo głosu?
            absurdalne
        • iwles Re: sama jestes mamusia, powinnas wiec zrozumiec, 16.05.06, 13:41
          Pomiędzy uważaniem dzieci za bóstwa a bachorami jest cała gama słów.
          Jeśli komuś ich brakuje - proszę posługiwac się Słownikiem wyrazów
          bliskoznacznych.
          • faceeet [...] 16.05.06, 13:43
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ewa2233 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 13:36
      Popatrzę na sprawę z dwóch punktów widzenia:

      Jako zapraszająca kogoś z dziećmi:
      usuwam przed przyjściem małych gości, rzeczy niebezpieczne i cenne, które
      możnaby uszkodzić nawet przypadkiem.
      Gdyby cudze dziecko wlazło do mojej szafy - natychmiast zwróciłabym uwagę:
      dzieciaki, szafa nie jest miejscem do zabawy!
      Dzieci już tak mają, że nagle wpada im jakiś pomysł do głowy, którego żaden
      dorosły nie jest w stanie przewidzieć. To, że dzieci weszły do szafy, wcale nie
      musi oznaczać, że robią to na codzień.

      Jako rodzic:
      idąc do znajomych ZAWSZE biorę zabawki, którymi dziciaki mogą się w miarę
      spokojnie bawić (Lego, autka, ewentualnie kredki). Gdy tylko nie udaje mi się
      uich utrzymywać "w formie w miarę statycznej" - oznacza to pożegnanie i
      powrót do domu.

      Co do psa - jako rodzic - zwracam uwagę, by go nie drażnić, nie tylko ze
      względów bezpieczeństwa, ale też zee względu na gospodarzy, którzy mogą być
      przewrażliwieni na punkcie zwierzęcia.
      - jako gospodarz - gdy rodzice nie reagują - sama zwracam uwagę dzieciakom
      w "neutralnej" formie: nie bawcie się z psem, bo on tego nie lubi.
      --------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      • ewa2233 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 13:39
        Aha! A gdybym nie lubiała czyichś dzieci - po prostu ich bym nie zapraszała.
        Gdybym chciała pogadać - wolałabym się spotkać na neutralnym gruncie, albo u
        tych znajomych. Zawsze OD KOGOŚ łatwiej wyjść smile
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
    • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 13:44
      No proszę, był lincz. Tylko czemu? Mieszkanie nie zdemolowane, nie wiem
      dlaczego tak o tym piszecie,nie pozwalam mojemu dziecku na wszystko, dlaczego
      nie znając moich metod wychowawczych tak sądzicie. Po tym, ze 2 dziewczynki
      graja w berka i w chowanego w domu. Nie wiem czy to moja córka była prowodyrem
      wejścia do szafy, ale nie wnikam, wiedziały, że zrobiły źle i przeprosiły. Pies
      nie reagował na miny dziewczyn, bo spał,moja Ola ma zakaz głaskania na ulicy
      obcych psów.Wie też, że za pewne zachowania jest kara. Pewnie w swoim domu też
      nie pozwoliłabym wchodzić dzieciom do szafy, ale czy Wasze dzieci nigdy nic nie
      odpowiedniego nie zrobiły?Zawsze jak skądś wychodzimy, to sprzątamy zabawki.
      Można zwrócić uwagę mnie , mojemu dziecku, ale w cywilizowany sposób. Dla Oli
      kara było to, że musiała przerwać zabawę z koleżanką, zebrac swoje rzeczy i po
      przeproszeniu przez nia i przez nasgospodarzy wyszliśmy. Ale gospodarz(to już
      za naszymi plecami ) skomentował to tak , ze powinniśmy ją skrzyczec i postawić
      do kąta lub dać klapsa. Dziecka nie biję, do kąta nie stawiam, bo z niego
      wychodzi, a nie będę na pewno na nią krzyczeć tym bardziej przy obcych. Dla
      niej karą było wyjście bo z tą dziewczynką widuje się co około 6 m-cy(mieszkają
      w Niemczech). w drodze powrotnej porozmawialiśmy z nia o jej zachowaniu.
      Nie mówię, ze oni są Ci najgorsi, a my ok, ale ja nigdy nie powiedziałabym o
      czyimś dziecku, że mam je w d....
      • ewa2233 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 14:17
        Nie wim czy moją wypowiedź uważasz za lincz? Czy tak ogólnie napisałaś (nie
        czytałam wszystkiego).

        Sama nie krzyczę na dzieci "w gościach", najwyżej zwracam uwagę. Jeśli cudze
        dzieci robią coś nie tak, będąc u mnie w gościach, a ichrodzice nie reagują -
        zwracam im uwagę w formie grzecznej lub dowcipnej. Aczkolwiek wyraźnie mówiąc o
        co mi chodzi, a nie w sposób by musiały się domyślać.
        Wolę to, niż obgadywanie kogoś po wizyciue za plecami smile
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 14:23
          tak ogólnie napisałam. Z Tobą akurat zgadzam się w całej rozciagłości.
      • melka_x Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 15:36
        Madziu ale zamiast teraz irytować się trzeba było sytuację szerzej opisać, nikt
        tu nie jest jasnowidzemwink. W Twoich poprzednich postach nie ma słowa o tym, że
        kiedy dzieci weszły do szafy to natychmiast przeprosiliście i zabraliście córkę
        do domu (bo zgadzam się, że to wystarczająca kara, jak również zgadzam się, że
        oczekiwanie, że to gospodarze - nie Wy - będą decydować o rodzaju kary jest co
        najmniej dziwaczne). Na podstawie Twoich poprzednich wypowiedzi większość
        czytających - ze mną włącznie - odniosła wrażenie, że dzieci bawiły się w
        szafie przez dłuższy czas, a Wy zareagowaliście dopiero gdy wypadły drzwi (czy
        co tam się stało). Przyznasz że to są dwie rózne sytuacje.

        Co psa pozostanę przy swoim zdaniu. Mój pies czasem zamyka oczy, żeby odgrodzić
        się, zniechęcić kogoś do kontaktu gdy sobie tego nie życzy. A większość psów (z
        domów w których nie ma dzieci) raczej nie zaśnie przy podbiegających do nich i
        odbiegających dzieciach. Nie powinnaś pozwalać na tego typu zabawy i naprawdę
        tego typu stwierdzenie nie jest jeszcze linczemsmile. Podobnie jak zdanie, że
        zabawa akurat w berka w cudzym mieszkaniu to również nie najlepszy pomysł.
        Gospodarze mieli prawo czuć dyskomfort, choć powinni powiedzieć o tym
        kulturalniej.
      • nanuk24 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 18:44
        > No proszę, był lincz. Tylko czemu? Mieszkanie nie zdemolowane

        Jak dla mnie urwanie szafy to podchodzi juz pod demolke.

        nie wiem
        > dlaczego tak o tym piszecie,nie pozwalam mojemu dziecku na wszystko, dlaczego
        > nie znając moich metod wychowawczych tak sądzicie. Po tym, ze 2 dziewczynki
        > graja w berka i w chowanego w domu.

        Tak. Dziwne, ze jeszcze nie wiesz, ze w berka i chowanego gra sie na podworku
        a nie w domu - CUDZYM domu.

        ale czy Wasze dzieci nigdy nic nie
        >
        > odpowiedniego nie zrobiły?

        Nie, bo
        - nie pozwalam na bieganie w cudzym domu. Jesli widze, ze syna zaczyna nosic,
        odchodze od stolu, przepraszam gospodarzy i pytam, czy nie jest dla nich
        problemem jesli wyjde na pare chwil z synem do ogrodu zeby sobie pobiegal. To
        jesli chodzi o dalszych znajomych. Jesli zas jestem u bardzo blliskich
        przyjaciol(jak rodzina) to po prostu wychodze na ogrod bez pytania, bo wiem, ze
        mogesmile jesli nie ma mozliwosci wyjscia na zewnatrz - staram sie zajac dziecko
        jakas interesujaca dla niego zabawa, ktora nie wymaga krzyku, skakania,
        biegania, mazania po scianach, wlazenia do cudzych szaf etc

        - jesli widze, ze syn wyciaga rece, po cos niedozwolonego dla niego(otwieranie
        szafek, szaf) od razu reaguje, a nie siedze i czekam co tez ten bystrzak
        wymysli.

        - nie pozwlam mojemu synowi w domu znajomych wchodzic do innych pokoi.

        - kiedy syn bawi sie z kolego u niego w pokoju czesto zagladqm, co porabia.
        • egoya Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 19:22
          nie uważam, żeby problemem było przesunięcie świecznika czy drobnych rzeczy mogących doznać szwanku w wyniku zabawy dzieci. Moi znajomi (fakt że mają dzieci, co prawda starsze ale jeszcze pamiętają), nie robią problemu z tego, gdy proszę żeby coś uprzątnęli, bo mały może potłuc. Moje dzieci są strasznie rozbrykane, i o ile 5 latek wie, co wolno a co nie, z 2 latkiem są problemy i czesto sięga po to co nie wolno. Ale nie wyobrażam sobie, żeby dzieco mogły wejść do czyjejś szafy i na dodatek popsuć drzwi. NIE POZWALAM moim dzieciom na otwieranie szafek, bo nie lubię gdy ktoś mi otwiera, jezeli widzę że nie daję rady z moim dzieckiem, to wizytę skracam do minimum.
          Może znajomi zachowali się nietaktownie, ale wy też, pozwalając swoim dzieciom na wszystko. Bo zabawa w szafie to wielkie przegięcie jak dla mnie.
          • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 19:43
            a nie uważasz, ze po incydencie z szafą, grzecznie przeprosiliśmy i "skróciliśmy
            wizytę do minimum", tak przecież napisałam.
            • bea.bea Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 21:32
              madziu , napisałas taki post a nie inny, każda z nas przeczytała go zapewne ze
              zrozumieniem i znając dzieciaki z własnego życia , oczami wyobraźni zobaczyła
              taką a nie inna sytuację,
              wasze reakcje pozostają tylko w swerze domysłów, choc powiem , że mimo
              nieprzewidywalności dzieci, mozna pewne ich zachowania ukrucić i wyznaczyć
              konkretny teren działania...
              np..bawcie sie tylko tu i tu...mozecie zrobić to , a tamtego nie...

              myślę, ze zamiast traktować wypowiedzi kolezanek , jak lincz na twojej
              osobie...raczej potraktowałabym je jako skarbnice wiedzy i doświadczeń, oraz
              ciekawych zachowań ( z czego sama korzystam - za co dzieki dziewczynom0

              no cóz nie ma co polemizować, zdarzenie w domu twoich znajomych powinno być
              raczej nauką na przyszłośc, i jakimś kolejnym doswiadczeniem życiowym...

              a co do gadania poza plecami ....sama nie raz gadam...inni gadaja ...wiec nie ma
              co się obrażać...w końcu ty też między wierszami coś niecos oplotkowałaś...

              czasem łatwiej wyrazić oburzenie przed osobami trzecimi niż bezpośrednio do
              konkretnej osoby..co widać nawet tu na forum...

              jako typowa kobieta nie uwierze, że nie powiedziałas tej czy owj kolezance, co
              sadzisz o owych znajomych...a to prawie na to samo co zrobili oni....
              • fra_mauro Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 21:57
                Madziaaaa, raz jeszcze powtorze: nie masz fiola, masz za to znajomych, ktorzy
                tymczasowo nie pasuja do Twego ukladu rodzinno-towarzyskiego. I nie chodzi tu o
                ich brak przyzwolenia na takie czy inne zachowania dzieci ale obcesowa, wrecz
                ordynarna reakcje na problem ( powiedzmy sobie wyraznie: to BYŁ dla nich
                problem i juz...).
                Poczytalam sobie powyzsze posty, wsrod ktorych bylo sporo glosow przeciwnych w
                ogole zabieraniu dzieci na spotkania towarzyskie i zastanawiam sie, gdzie nasze
                latorosle maja uczyc sie norm zachowania jak nie w naturalnych sytuacjach
                zyciowych ? Wszyscy sie w zasadzie zgodzilismy, ze rodzic zawsze ponosi
                odpowiedzialnosc za dokonania swoich pociech na goscinnych wystepach , tylko
                dlaczego w powyzszych opiniach tyle zlosci, taniego moralizatorstwa typu : " a
                moje dzieci w takich przypadkach to to i tamto", " ja nigdy... albo " ja
                zawsze..." ? Na emamie powstaje Kolko Idealnych i Super odpowiedzialnych
                rodzicow ! Madziaaa wyraznie napisala, ze ma aktualnie problem ze znajomymi a
                nie z wlasnym dzieckiem. Zycze wszystkim mamom dalszych sukcesow wychowawczych.
                Naprawde, jest czego niektorym pozazdroscic wink
                • janowa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 22:18
                  fra_mauro napisała:

                  > Poczytalam sobie powyzsze posty, wsrod ktorych bylo sporo glosow przeciwnych w
                  > ogole zabieraniu dzieci na spotkania towarzyskie i zastanawiam sie, gdzie
                  nasze latorosle maja uczyc sie norm zachowania jak nie w naturalnych sytuacjach
                  > zyciowych ?
                  -
                • dziubelek2 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 10:08
                  akurat nie uważam, zeby w moich postach była złość, ale owszem - możesz
                  pozazdrościć sukcesów wychowawczych smile, chociaz raczej ja mam wrażenie, ze
                  powinnam dac dzieciom więcej luzu - po co mają byc uprzejme, papierki wyrzucac
                  do kosza, nie draznic obcych zwierzaków, liczyc się z innymi, skoro to tylko
                  dzieci.tongue_out

                  a madziaaaa chyba nie oczekiwała samych głosów poparcia - zreszta ja wcale nie
                  uważam, by gospodarze byli super uprzejmi, a w jej pierwszym poście o tym co
                  zaszło , nie było tylu informacjji, co w następnych.
              • iwles A czy forum to nie obgadywanie za plecami? 17.05.06, 10:03
                Bea - ośmielę się pójść dalej smile
                Czy to, że tu madzia roztrząsa całą sytuację - nie jest również obgadywaniem za
                plecami? Nawet gorszą formą od tej, której dopuścił się znajomy ????
      • marghe_72 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 00:01
        madziaaaa napisała:

        > No proszę, był lincz. Tylko czemu?

        nie lincz, a obiektywne spojrzenie na sprawę

        Mieszkanie nie zdemolowane,

        drzwi wypadły z zawiasów czy nie?
        wypadły. wiec szkody były


        nie wiem
        > dlaczego tak o tym piszecie,nie pozwalam mojemu dziecku na wszystko, dlaczego
        > nie znając moich metod wychowawczych tak sądzicie. Po tym, ze 2 dziewczynki
        > graja w berka i w chowanego w domu. Nie wiem czy to moja córka była
        prowodyrem
        > wejścia do szafy, ale nie wnikam, wiedziały, że zrobiły źle i przeprosiły.

        - przeprosiły za zniszczenie drzwi, nie za zabawę a to dwie odrębne sprawy.

        \Pies
        >
        > nie reagował na miny dziewczyn, bo spał,moja Ola ma zakaz głaskania na ulicy
        > obcych psów.

        - gdzie tu logika>?
        Wie też, że za pewne zachowania jest kara.

        Pewnie w swoim domu też
        > nie pozwoliłabym wchodzić dzieciom do szafy, ale czy Wasze dzieci nigdy nic
        nie
        >
        > odpowiedniego nie zrobiły?

        - skor w swoim nie pozoliłabyś to tynm bardziej w cudzym domu nie powinnas była
        do tego dopuscić


        Zawsze jak skądś wychodzimy, to sprzątamy zabawki.
        - i to ma być coś niezwykłego?

        > Można zwrócić uwagę mnie , mojemu dziecku, ale w cywilizowany sposób. Dla Oli
        > kara było to, że musiała przerwać zabawę z koleżanką, zebrac swoje rzeczy i
        po
        > przeproszeniu przez nia i przez nasgospodarzy wyszliśmy.

        hmmm.

        Ale gospodarz(to już
        > za naszymi plecami ) skomentował to tak , ze powinniśmy ją skrzyczec i
        postawić
        >
        > do kąta lub dać klapsa. Dziecka nie biję, do kąta nie stawiam, bo z niego
        > wychodzi, a nie będę na pewno na nią krzyczeć tym bardziej przy obcych.

        - są inne sposoby zwracania uwagi

        Dla
        > niej karą było wyjście bo z tą dziewczynką widuje się co około 6 m-cy
        (mieszkają
        >
        > w Niemczech). w drodze powrotnej porozmawialiśmy z nia o jej zachowaniu.
        > Nie mówię, ze oni są Ci najgorsi, a my ok, ale ja nigdy nie powiedziałabym o
        > czyimś dziecku, że mam je w d....

        - on nie powiedzial, że ma dziecko w d..
        troszkę naciągasz, powidział, ze ma "w d.. że sie poparzy"
        smiem twierdzić ,ze miał już tak serdecznie dosyć,ze mu sie wyrwało.
        faktycznie mógł to nieco inaczej ując, ale..

        a właściwie jak sie o tym dowiedziałas ? Ktoś życzliwy pomógł?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka